napoleoński umysł
Legenda o numerze 23 2014-12-29 21:14
 Oceń wpis
   

Minęło już sporo czasu jak Michael Jordan, wielki gwiazdor NBA, zakończył swoją zawodową karierę. Jednak to, co zbudował wokół siebie jest imponujące. Pod koniec roku redaktor Forbesa stwierdził, że jedynie Floyd Mayweather jr. (znany bokser) zarobił jako sportowiec więcej. Oczywiście MJ nie jest już brany pod uwagę w tych rankingach. Tak jak zaznaczyłem: nie jest on czynnym sportowcem.

90 milionów dolarów tyle, według szacunków twórców list najbogatszych, zarobił w tym roku Michael. Wynik ten sprawił, że jego osobisty majątek jest wyceniany na ponad miliard (!) dolarów. To prawdopodobnie jeden z największych w historii wśród sportowców. Oznacza to również, że Jordan trafi w przyszłym roku na listę dolarowych miliarderów.

Na czym polega tak wielki sukces byłego gwiazdora Chicago Bulls? Jak sam przyznał kocha grę w koszykówkę! Z drużyną z Chicago osiągnął praktycznie wszystko, co tylko w tej grze mógł osiągnąć. Był filarem słynnego Dream Teamu, który trafił na Igrzyska Olimpijskie. Jednak to nie pieniądze z zawodowej gry w koszykówkę miały największy wpływ na jego sukces finansowy. Oczywiście były ogromne, ponieważ koszykówka jest niemal sportem narodowym w Stanach Zjednoczonych. A poza tym jest transmitowana do ogromnej ilości krajów. Nie mówiąc już o tysiącach zakładów bukmacherskich, które odbywają się na całym świecie. Jordan zdobywał w lidze ogromne pieniądze. Jak na sportowca! Jednak największe sumy pojawiły się przy kontraktach reklamowych.

Jedna z największych marek sportowych amerykańska Nike postanowiła stworzyć wraz z Michaelem Jordanem osobny brand, który okazał się genialnym posunięciem. Na logo wybrano słynne zdjęcie, gdy Jordan rozszerza nogi, jak do szpagatu, lecąc jednocześnie z piłką w kierunku kosza. Jako nazwę wybrano Air Jordan, lub często mówiono po prostu Air. W czasach mojej młodości buty z tym logiem były marzeniem większości chłopaków. I tak pewnie (choć w mniejszej skali) jest do dziś.

Jordan, dzięki własnej marce, pomimo upływu wielu lat od zakończenia kariery zawodowej, zarabia miliony i stał się miliarderem! Ta marka jeszcze długo będzie dobrze kojarzona. To tak, jakby najświętsze wartości NBA zostały zaklęte w jednym brandzie. Oprócz tego, jego podstawowym składnikiem majątku jest większość udziałów w drużynie koszykarskiej Charlotte Hornets. Całość klubu jest wyceniana na 600 milionów dolarów. Widać ewidentnie, że zainteresowania biznesowe Jordana zostają wokół koszykówki. Myślę, ze ma on rację tak działając, ponieważ na tym najlepiej się zna i jest najbardziej wiarygodny.

Co ciekawe łączna sprzedaż wszystkich produktów sygnowanych marką Air Jordan sięgnęła w mijającym roku 2,25 miliarda dolarów! Jest to najlepszy wynik wśród tego typu marek. Michael jest motorem napędowym sprzedaży Nike. I tak pewnie będzie przez wiele, wiele lat. Gwiazda Jordana będzie świecić bardzo jasno. Nie pomoże w tym nawet to, że inni wybitni zawodnicy, jak chociażby Kobe Bryant będą bić jego rekordy. Jordan to mistrzostwo marketingu. Za nim stoją nie tylko sukcesy i porażki w lidze, ale cała machina reklamowa! Pracował on na swój wizerunek przez wiele lat. Mnóstwo pieniędzy zainwestowało w to samo Nike. I z tego wynika, że plony (zarówno Jordan, jak i Nike) będą zbierać przez lata! Chociaż ciekawie byłoby, gdyby powstawały jeszcze takie marki sygnowane konkretnym sportowcom. Oczywiście one już są, ale żadnej nie udało się wypłynąć na tak ogromną skalę. Czy Air Jordan jest niezagrożony?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Wokół tak zwanego Google X (najważniejszego laboratorium Google) narastają legendy. Tak naprawdę w mediach jest taka wrzawa, że można się po nim spodziewać niemalże wszystkiego! Na jego czele stoi jeden z założycieli giganta z Mountaine View, czyli Sergiej Brin. Na chwilę obecną krąży wiele plotek. Jak między innymi ta o komputerach kwantowych. Wygląda na to, że laboratorium to może być jednym z najbardziej innowacyjnych miejsc na naszej planecie. Zaczynając od autonomicznych domów na podboju kosmosu kończąc. W ostatnich dniach postanowiono odkryć kolejne karty tej zagadkowej instytucji. I tak konkretnych testów w czasie świąt ma się podjąć Google nad swoim autonomicznym samochodem.

Na dzień dzisiejszy Google X to więcej zagadek i tajemniczości, niż pewnych informacji. To właśnie z niego wywodzi się projekt Google Glasses, który zapowiada się na niewypał. Oprócz problemów prawnych przeszkodą okazało się to, do czego można tak naprawdę użyć te okulary. Możliwe, że to dopiero pieśń przyszłości. Chociaż na razie wygląda na to, że Google wycofuje się z tego projektu. A szkoda! Jest to coś naprawdę innowacyjnego. I gdyby działało sprawnie na dostosowanej wersji Androida, to mogłoby się okazać prawdziwą rewelacją. To coś, co wprowadziłoby nasz świat w XXI wiek. Pokazało, że era wielkich odkryć naprawdę się dopiero zaczyna. Pomysł jest tak dobry, że powoli zaczynają go kopiować giganci elektroniki użytkowej, jak chociażby japoński Sony. Ja jednak wierzę, że Google stosuje odwrót taktyczny po to, aby zabłysnąć z gotowym produktem za jakiś czas!

Powodem pisania tego artykułu jest jednak coraz bardziej zaawansowany projekt autonomicznego samochodu. To coś, co tak naprawdę jest krokiem jeszcze dalszym niż Google Glass. Oczywiście droga do masowej produkcji (jeśli w ogóle) jest bardzo długa! Jednak już dziś Google może się pochwalić czymś, co wygląda dość nietypowo. Nie jest to z pewnością nowocześnie wyglądający kabriolet. Raczej auto z segmentu ekonomicznego. Jednak to nie o wygląd chodzi, bo go można bardzo łatwo zmienić. Prawdziwą perłą jest zastosowana technologia. Chodzi tutaj o możliwość pozostawienia sterowania autem komputerowi. W razie jakiegoś problemu można przejść na sterowanie manualne. Czasy latających samochodów, które znamy z filmów science-fiction być może nie nadejdą, ale autonomiczne samochody mają szansę zaistnieć. Szczególnie mogą się okazać one sukcesem jeśli nie będą on nastawione na zasilenie za pomocą benzyny. To mogłaby być tak naprawdę kolejna generacja wynalazku, jakim jest samochodu. Warto zaznaczyć, że nie jest on aż taki stary! Jednak świat idzie cały czas do przodu. I dokładnie widać to w przypadku firm motoryzacyjnych. One cały czas rozwijają nowe technologie. Rozwijają i patentują! I tutaj zastanawiam się jak Google poradzi sobie z tym, że tak wiele rzeczy związanych z motoryzacją już opatentowano. Może zacznie wymyślać nowe technologie, lub szukać dziur w prawie patentowym. W jednym z artykułów na tej stronie pisałem, że Google już na samym początku swojego istnienia miało problem z patentem na reklamy kontekstowe w wyszukiwarkach. Wtedy udało się załagodzić konflikt dając akcje Google właścicielowi patentu. Jak będzie teraz? Czas pokaże.

Redaktor z Antyweb zauważył, że być może Google za bardzo się rozprasza w dziesiątkach projektów. Widać ewidentnie, że panowie Brin i Page chcą jeszcze raz pokazać, że są w stanie stworzyć coś tak przełomowego jak wyszukiwarka, która ma praktycznie monopol na wszystkich ważnych rynkach (może poza chińskim). Jest to nie lada wyzwanie. Google zmieniło całkowicie postrzeganie internetu. I mimo wielu kontrowersji wokół przechowywania danych na temat swoich użytkowników, firma z Kalifornii jeszcze przez długi czas będzie graczem, z którym trzeba się liczyć. Stąd pewnie te próby stworzenia kolejnej przełomowej technologii. Jednocześnie Google nie traci z oczu clou swojego biznesu. Jest to tak naprawdę wyszukiwarka i Android. Dzięki konsorcjum, które zawiązano wokół tego drugiego projektu Google praktycznie dyktuje warunki na rynkach smartfonów, tabletów, a z czasem także smartwatchy i im podobnych urządzeń. To buduje pozycję firmy innowacyjnej. Firmy, która jest o kilka kroków do przodu przed konkurencją.

Status Google jako wielkiego innowatora naszych czasów bardzo zobowiązuje. Cokolwiek by nie robić. Do jakiejkolwiek dziedziny życia się nie odnieść ma to jakiś związek z produktami Google. Jak chociażby znalezienie odpowiedzi na nurtujące pytanie dotyczące treningów w wyszukiwarce. Kilka miesięcy temu polskie wydanie Forbesa opublikowało artykuł w stylu pokolenia Google. Autorzy pokazali, jak bardzo amerykański gigant przenika do kolejnych sfer naszego życia. Zaprezentowane również statystyki ilości użytkowników. Szły one oczywiście w setki milionów. Eksperci rynku mówią, że znaczącym wydarzeniem w mijającym roku było wydanie sankcji unijnych, które mogą poprowadzić do podziału Google, czyli oddzielić wyszukiwarkę od strony komercyjnej przedsięwzięcia. Może mieć to ogromny wpływ na dalszy rozwój firmy. Czy do tego dojdzie? Z pewnością przekonamy się niebawem!

Wracając jednak do powodu napisania tego artykułu, czyli autonomicznego samochodu myślę, że jest to kierunek, w którym pójdą producenci. Nieważne czy takie samochody staną się faktem za 10, 20 czy 30 lat. To będzie przełom. I na kartach historii będzie oczywiście amerykański gigant z Mountine View, który był jednym z pionierów takiej technologii. Myślę, że sprzyjać temu wynalazkowi będzie trend informatyzacji kolejnych elementów naszego życia. Tak naprawdę w dziedzinie motoryzacji jest jeszcze wiele do zrobienia! Samochód jest najmniej bezpiecznym środkiem lokomocji. Są też kwestie prawne jeśli powstanie wypadek to kto jest za niego odpowiedzialny? Jednak jak podkreślają dziennikarze: kolejne stany biorą się za nowelizację swojego prawa w tej dziedzinie.

Myślę, ze Google jeszcze przez wiele lat będzie jednym z największych innowatorów. Zaczęli od internetu. Potem przenieśli się na urządzenia mobilne. Teraz idą w motoryzację. Gdzie skończy się ta eksploracja? Sky is the limit, czyli pewnie w kosmosie! To, nad czym pracuje się obecnie w laboratorium Google X rozpala emocje. Myślę, że są tam zasoby, które będą dostarczać wyjątkowe innowacje przynajmniej przez najbliższe 10 lat. Jednak Google nie może zapomnieć o tym, aby także spieniężać swoje idee. Jeśli ten warunek zostanie spełniony to będzie w tym wszystkim sens ekonomiczny.

Pozdrawiam!

 

Paweł F. Kowalski

 
Rok Wardęgi 2014-12-22 16:49
 Oceń wpis
   

Branża internetowa powoli bierze się za podsumowania mijającego roku. Z jednej strony był to rok wielkich przejęć. Z drugiej strony Google ogłosiło, że powstanie trzeci na świecie Campus, gdzie będą mogły się gromadzić Start-up. W minionym roku wydarzyło się wiele, ale jak dla mnie największy sukces odniósł Sylwester Wardęga! To zdecydowanie jego rok!

Youtube staje się coraz ważniejszym medium. Nagle tak zwani Youtuberzy mogą mieć większą siłę przebicia od gwiazd tradycyjnych mediów. Trafiają nawet do reklam telewizyjnych! I choć Wardęga nie trafił jeszcze do reklamy, to już może liczyć zyski. Tegoroczny hit Sylwestra o psie pająku w chwili gdy piszę te słowa ma ponad 120 milionów wyświetleń! Oczywiście zaraz pojawiły się spekulacje ile on na tym interesie zarobił. Najbardziej wiarygodne wydają się szacunki Forbesa, który wycenił, że Wardęga zarobił jakieś 400 tysięcy złotych. Może nie jest jeszcze milionerem, ale taka kwota za jeden film trwający 3 minuty - jest imponująca!

Wymieniony przeze mnie Forbes tak docenił Sylwestra, że umieścił go na swojej okładce. To świadczy o tym jak wielkiego wyczynu on dokonał. Być może nie są to 2 miliardy (!) wyświetleń, jakich dokonał artysta Psy ze swoim 'Gangnam Style'. Jednak to właśnie filmik Wardęgi został uznany przez samych twórców Youtube'a za jeden z najpopularniejszych w mijającym roku. Te 120 milionów wyświetleń robi naprawdę wrażenie. Rysunek Chici (czyli suczki, która wystąpiła w filmiku) pojawiał się nawet w głównym logo YouTube.

Co ciekawe Wardęga jest też liderem jeśli chodzi o ilość subskrypcji w naszym kraju. Jednak wynika to przede wszystkim z tego, że filmik z psem-pająkiem był uniwersalny językowo. To oznacza, że niemal bez znaczenia jest czy obejrzy go Polak, Amerykanin, czy Chińczyk. Wszystkich powinien równie bawić. Być może nie przerazi tylko Australijczyka. W końcu tam to są naprawdę wielkie pająki!

Za sukcesem Wardęgi idzie sukces agencji youtubowej LifeTube. Jak pokazują statystyki jest to najbardziej rozwinięta agencja tego typu, która opiekuje się youtuberami. Jednym z jej założycieli jest słynny Radek Kotarski, twórca Polimatów. Trafił on teraz do tradycyjnych mediów za pośrednictwem reklam, które serwuje nam Bank Millenium. To kolejny dowód na to jak świat mediów internetowych i mediów tradycyjnych się przenikają. Dzisiaj w budżetach reklamowych absolutnie nie można zapomnieć o reklamie internetowej. Jednak twórcy internetowi dają coraz więcej kanałów jej dystrybucji. Nie jest to już tylko promowanie się na największy portalach. Teraz możemy zauważyć bardzo silne lokowanie produktu w filmikach na Youtubie. I chociaż u Wardęgi jeszcze tego nie ma, to tak na przykład trio z Abstrachuje testowało już samochód.

Polska vlogosfera będzie się rozwijać. Jednak występowanie Radka Kotarskiego w reklamie i międzynarodowy sukces Wardęgi, to jaskółki, które prorokują wiosnę dla tej branży. Może się nawet okazać, że są to milowe kroki! A takie szacowanie przełoży się na budżety firm, które będą zlecać reklamę bezpośrednio YouTubowi, czy lokować produkty za pośrednictwem Youtuberów. Z jednej strony wymieniony YouTube płaci pieniądze za wyświetlenia. Z drugiej można lokować produkty. Może to sprawić, że nagle pojawi się dużo więcej youtuberów. Chociaż ciekawy jest fakt, że najwięksi gracze tej branży na świecie, to Ci, którzy grają w gry jednocześnie je komentując. Może to jest właściwa droga dla następnych youtuberów, którzy z pewnością pojawią się po sukcesie Wardęgi!

Mimo, że Sylwester mówi, ze pies pająk to był jego strzał życia, to ja dalej wierzę, że uda mu się go przebić. Więc na święta życzę wszystkim youtuberom z Polski jak najciekawszych pomysłów i realizacji! To będzie z pożytkiem dla całej branży!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Wirtualni Gracze Roku 2014-12-18 15:13
 Oceń wpis
   

Trio Świderski/Brański/Sierota odnosi kolejny triumf. Tym razem jest to triumf medialny. W najnowszym magazynie Forbes zostali Graczami Roku w sekcji Nowa Ekonomia. Zdecydowanie ten rok należał do nich! Swoją Grupę o2 przekształcili w jedną z największych rozdających Megapanelu, czyli Grupę Wirtualna Polska.

Pamiętam te odległe czasy, gdy istniały kawiarenki internetowe. Czasy, w których internet w domu był luksusem. Wtedy z przyjemnością kupowałem (nieistniejący już) Magazyn WWW. Jedna z części tego pisma była poświęcona ludziom ebiznesu. Z tych, których pamiętam byli ludzie z Home.pl, czy NetSprintu. Byli również oczywiście założyciele Grupy o2. W tamtym czasie słynęli z dwóch rzeczy: wirtualnych skrzynek e-mailowych, oraz komunikatora Tlen. Ten pierwszy projekt był tym od czego wszystko się zaczęło. Młodzi studenci: Jacek Świderski, Michał Brański, Krzysztof Sierota zauważyli potrzebę stworzenia skrzynki e-mailowej, która będzie dostępna w dowolnym miejscu, wystarczy przeglądarka internetowa. Dzisiaj wydaje się to oczywiste. Jednak wtedy Ci nieliczni, którzy mieli internet w domu decydowali się na korzystanie na przykład z Outlook Express. Ściągał on wiadomości ze skrzynki wirtualnej na dysk komputera. To były czasy, gdy nie było powszechnym posiadanie smartfona! Ba wtedy nawet laptop to było dobre niemalże luksusowe! I właśnie w tych czasach zaczynało trio z Grupy WP, które szybko zdobyło ponad 1,5 miliona użytkowników na darmowe skrzynki pocztowe. Jedynym kosztem internautów była reklama!

Początkowo grupa nazywała się go2.pl. Jednak szybko zmieniła nazwę na o2.pl. To sprawiło, że kolejnym ruchem, gdy tworzono komunikator internetowy było nazwanie go Tlen. To były czasy, gdy Gadu-Gadu dopiero startowało. I Grupa o2 szybko skopiowała ten pomysł. Z resztą nie był to pomysł samego Foltyna (twórcy GG). On również skopiował pomysł na komunikator od wielkiego gracza światowego ICQ (z czasem kupiła go Grupa American OnLine). Gorączka internetowa w Polsce dopiero się zaczynała. Grupa o2 podchodziła rozważnie do planów stworzenia portalu internetowego. Na początek po prostu dawano linki do najważniejszych informacji na stronach m.in. Rzeczpospolitej. To były czasy, gdy w polskim internecie współegzystowało kilkanaście portali! Zdecydowanie podaż przewyższała popyt. Wtedy właśnie Grupa o2 odczekała na lepszy moment. I to było naprawdę owocne! Gdy cała wrzawa minęła. Gdy na rynku zostali tylko wielcy gracze, którzy finansowali się pieniędzmi inwestorów. O2 zdecydowało się robić portal. Robiło go powoli, ale konsekwentnie.

Siłą portalu stały się serwisy tematyczne. Tak jak zauważył Forbes w swoim artykule Grupa o2 często działała bez pieniędzy, a jednak zdobywała dochodowe nisze. Najlepszym przykładem jest Pudelek.pl. Portal plotkarskich, który praktycznie stworzył tę branżę! Po Pudelku pojawiały się kolejne serwisy, które stawały się istotnym źródłem informacji w swojej dziedzinie. Jak powiedziała 'księżniczka start-upów', Ola Sitarska podziwia ona Michała Brańskiego za to, że umie on doskonale przekierowywać ruch między swoimi serwisami. Jest to naprawdę godne podziwu, ponieważ Grupa o2 w niepowtarzalny sposób zachęca do odwiedzenia innych treści.

Tak Grupa o2 stawała się coraz większym graczem tworząc kolejne projekty. Aż nadszedł moment, gdy wspólnie z Innova Nest Piotra Wilama postanowili przejąć Grupę WP. I tak dwie potężne grupy internetowe połączyły się w jedną! O Wirtualnej Polsce mógłbym napisać przynajmniej tyle ile w tym artykule poświęciłem miejsca Grupie o2. Warto jednak zauważyć, że teraz wreszcie jej sytuacja się ustabilizowała i czekają ją lata wspaniałego rozwoju. Naprawdę trudno mi zrozumieć jak na przykład TP mając taki skarb jak WP w swoim portfolio, brało się za tworzenie konkurencyjnego portalu Neostarada.pl. Jedno jest pewne takie błędy już się nie powtórzą, bo nowi właściciele wiedzą jak monetyzować ebiznes!.

Ostatnim głośnym przejęciem było kupienie przez Grupę WP największego gracza ekonomicznego, czyli Grupę Money.pl. Oczywiście Grupa ta to nie tylko serwisy ekonomiczne! Jednak jest to kilka milionów naprawdę cennych użytkowników! Widać, że Grupa WP, po połączeniu z Grupą o2, rośnie w siłę! Liczę na to, że te wszystkie ruchy, których dokonało trio Świderski/Brański/Sierota, razem ze swoimi partnerami, w przyszłym roku pozwolą na stworzenie największej grupy internetowej w naszym kraju! Oczywiście Onet po przejęciu NK również jest wielki. Pytanie tylko jak te wszystkie roszady będą miały odzwierciedlenie w MegaPanelu? Drugie pytanie jest takie - czy ten Megapanel rzeczywiści jest najważniejszy? Trzeba przyznać, że ruch, który generuje Money.pl jest dużo cenniejszy od ruchu, który generuje NK! A Grupa WP idzie coraz bardziej w kierunku generowania naprawdę cennego ruchu!

Pragnę szczerze pogratulować triu Świderski/Brański/Sierota. Konkurencja była naprawdę silna! A mimo to, to oni stali się Graczami Roku w kategorii Nowa Ekonomia! Jednak nie okłamujmy się to następny rok będzie należał do nich! Wtedy zintegrują ze sobą wszystkie przejęte podmioty i będą mogli maksymalizować efektywność. Przejęcia są bardziej medialne, ale to ciężka praca nad swoimi portalami jest najbardziej owocna! A Grupa WP ma teraz co maksymalizować! Gratulacje i powodzenia w przyszłym roku!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Nowe oblicze FilesTube! 2014-12-17 21:26
 Oceń wpis
   

Polski portal do wyszukiwania plików, który znajdował się wśród stu najczęściej odwiedzanych stron w całym internecie, zdecydował się na zmianę modelu biznesowego. Firma Red Sky (właściciel FT) miała dość potępienia za promowanie pirackich plików i wybrała model VOD, czyli oglądanie filmów na żądanie.

Specjaliści z Red Sky wyliczyli, że bardziej opłaci się mieć 200.000 użytkowników na VOD, niż 60 milionów unikalnych użytkowników na portalu, który promuje piractwo. Wynika to przede wszystkim z tego, że promowanie się na portalu z wyszukiwarką plików nie jest jazzy. Najwięksi nie chcieli się tam reklamować, aby nie być źle kojarzeni. Chyba tylko bardziej nietrafionym miejscem do promocji na przykład jakiegoś leku są strony o charakterze pornograficznym. Z tego oczywiście wynika, że kliknięcie z FilesTube nie były dochodowe. Były bardzo tanie! Użytkownicy nie byli pożądani przez reklamodawców. No i oczywiście jest to też kwestia wizerunkowa.

FilesTube mógł robić dokładne badania na temat tego kim są jego użytkownicy. Mógł zaoferować konkretne grupy docelowe. A mimo to niesmak pozostawał. Czy sytuację zmieni przedefiniowanie serwisu? Czy dobrym krokiem było pozostanie przy marce FilesTube? Red Sky może sobie pozwolić na eksperymenty, ponieważ FT przestało być już jakiś czas temu głównym źródłem dochodów dla spółki. Faktem jednak jest, że nowy wizerunek FilesTube spowoduje odpływ użytkowników. VOD nie jest tak pożądane przez internautów jak wyszukiwarka plików. Stara działalność wpłynęła jednak na nadszarpnięcie kontaktów z wydawcami, oraz nawet z samym Google, które zbanowało FT w wynikach wyszukiwania.

Mimo wszystko możemy gorąco wierzyć, że to nie jest koniec, a nowy początek. Red Sky już kilka razy udowodniło, że trzeba się z nim liczyć na polskiej scenie start-up'owej. Chociaż zaczynali od FilesTube, to jednak stworzyli wiele innych projektów, które są wycelowane znacznie bardziej w konkretnych klientów. FilesTube było projektem dla mas. Dzięki temu tak duża popularność i miejsce w rankingu 100 najpopularniejszych stron w internecie. Jest to zjawisko pokroju Megavideo i Megaupload. Chociaż może nie jest to aż tak wielka skala, ponieważ w szczycie popularności tych drugich stron odwiedzalność była bliska 1% wszystkich wejść na strony w internecie! Warto jednak zauważyć, że FilesTube nie magazynował plików na swoich serwerach tylko odsyłało do portali pokroju RapideShare. Możliwe, że dzięki temu twórcy wyszukiwarki teraz nie siedzą w więzieniu. Tak, jak spotkało to Kima Dotcoma z Megavideo.

Wyliczenia ludzi z Red Sky są imponujące i pokazują jak mało wart był dotychczasowy ruch na stronach wyszukiwarki plików. Skoro lepiej zarobi się na 200.000 unikalnych użytkowników portalu VOD, niż na 60 milionach wyszukiwarki plików, to daje to do myślenia. Tak, jak podkreśliłem wierzę, że to będzie historia z happyendem. FilesTube jak na polskie warunki to bardzo dojrzały serwis. Do tego jest to portal, który już odniósł globalny sukces. Inni gracze tak naprawdę dopiero otwierają się na rynki międzynarodowe. A Red Sky już tam jest! I to jest godne podziwu! Już kilka razy zauważyłem w artykułach na tym blogu, że brakuje nam, Polakom takiego międzynarodowego, głośnego sukcesu. Brakuje nam globalnych graczy. I success-story sięgające potęgą firmom wywodzącym się z Doliny Krzemowej. Jest coraz więcej firm, które nie ograniczają się tylko do polskiego rynku. I to się chwali! Przykładem takiej firmy jest właśnie Red Sky. I życzę tej firmie jak najlepszych projektów, które przebiją popularnością stare FilesTube! Macie potencjał, aby to zrobić!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Walka o TVN 2014-12-13 22:21
 Oceń wpis
   

Wygląda na to, że do batalii o TVN przygotowują się największe korporacje. Jak podaje Puls Biznesu jest około ośmiu naprawdę dużych graczy, którzy chcą ruszyć w szranki, aby zdobyć jedną z najcenniejszych medialnych marek na naszym rynku. Czy TVN trafi w ręce amerykanów? Jest na to duża szansa.

Z pewnością będzie to hit wśród przejęć. Nie może się z nim równać przejmowanie grupy NK przez Onet. Z resztą dość długo Onet był własnością Grupy ITI. Sprzedano go grupie Ringer Axel Springer Polska (właściciela między innymi Faktu czy Forbesa). Co ciekawe grupa ta jest mocno zdeterminowana aby przejąć następne dziecko ITI, czyli opisywany w tym artykule TVN.

Pamiętam jak dokonywałem analizy raportu rocznego Grupy TVN. To, co mnie zaciekawiło, to fakt, że Grupa ITI (właściciel) jest spółką zarejestrowaną w Luksemburgu. Jest to dość często stosowane rozwiązanie głównie z przyczyn podatkowych. Oprócz Legii, Grupa ITI może się poszczycić udziałami w TVN. Sama Grupa TVN jest spółką akcyjną. To najważniejszy projekt dwóch wybitnych biznesmenów. Mowa oczywiście o Mariuszu Walterze i śp. Jana Wejcherta. Z powodu śmierci tego drugiego nastąpiły roszady w udziałach i do spółki przystąpiła Grupa Canal. Głównym zadaniem tego połączenia miało być stworzenie największej platformy cyfrowej w Polsce. I tak z połączenia Cyfry+ i n powstało nc+. Jak jednak się wydaje trudno jest zagrozić pozycji Cyfrowego Polsatu.

TVN i Poslat to odwieczni rywale. Ten drugi długo był kojarzony z kiepską jakością produkcji i między innymi z promowaniem nurtu disco polo. Czasy się jednak zmieniają, a widz robi się coraz bardziej wymagający. Subiektywnie można lubić bardziej produkcje Polsatu lub TVNu. Obiektywnie jednak można stwierdzić, że w prywatnej telewizji są to giganci. TVN zaczynał prawie 20 lat temu. Te niespełna dwie dekady pozwoliły stworzyć coś niepowtarzalnego w tej części Europy. Oczywiście według strategów wielką stratą była sprzedaż Grupy Onet przez ITI. Jest jednak szansa, że te dwa media znów się połączą - jeśli licytację o Grupę TVN wygra Ringer Axel Springer. Oprócz niego Puls Biznesu mówi o tak wielkich graczach takich jak Time Warner, czy Discovery. Z tym drugim TVN już kooperował tworząc kanał historyczny.

PB mówi także o zainteresowaniu przejęciem przez koncern medialny Ruperta Murdocha 21st Century Fox. Oprócz tego warto również wspomnieć o funduszach, które chcą dywersyfikować portfel inwestycji i maksymalizować zyski w długim okresie. Mowa tu o Permira, Providence Equity Partners, CVC, czy Advent International. Kwota transakcji wydaje się niebagatelna! Mowa tu o płaceniu 21 zł za jedną akcję(obecny kurs to około 16 zł). Cena wystrzeliła więc do poziomu 7,3 miliarda złotych. Czy to dużo, czy mało? Pod względem medialnym wyżej można wycenić jedynie medialny koncern Zygmunta Solorza-Żaka. Zrobił on jednak coś, na co nie zdecydował się TVN. Przejął jednego z największych operatorów komórkowych. To jest zdecydowanie jego przewaga. Warto zauważyć, że gdy dochodzi do wyceny koncernu Solorza (który nie wkroczył na parkiet giełdowy), to głównie opiera się ona na wycenie akcji konkurencyjnego TVNu. Z pewnością TVN jest bardziej transparentny!

TVN to kawał naszej współczesnej historii gospodarczej. Dzisiaj to już nie jest tylko jeden kanał. To cała grupa! Dlatego jest to łakomy kąsek dla wielkich graczy. Jest to jeden z największych tego typu koncernów w tej części Europy. Nie liczyłbym na to, że Zygmunt Solorz-Żak zdecyduje się na sprzedanie swojej grupy medialno-telekomunikacyjne. To bardzo wytrawny gracz. Z pewnością wielki wpływ na roszady w akcjach i sprzedaż Onetu miała wpływ śmierć Jana Wejcherta i sprawa spadkowa. Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby TVN przejął koncern medialny. To mogłoby pozwolić rozwinąć skrzydła naszej polskiej perełce!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Wpis ten przypadkowo zbiega się z atakiem hakerów na komputery japońskiego giganta. Jednak głównym powodem do jego napisania jest nieco inne wydarzenie. Jest to wielki dzień dla wszystkich graczy. Kilka dni temu minęło 20 lat od chwili premiery PlayStation. Pierwszej konsoli, którą wydał gigant.

Sony to firma o kilkudziesięcioletniej tradycji. W jej historii zdarzały się ogromne sukcesy, jak i przespanie nadchodzących okazji. Dzisiaj jest to jedna z najpotężniejszych korporacji świata. Sama polska Wikipedia podaje, że jest 'jeden z wiodących producentów elektroniki użytkowej'. Czymże wobec tak wieloletniej tradycji jest kryzys związany z atakiem hakerów? I choć sprawa ma zabarwienie polityczne, to jednak nie chcę się nią zajmować. Za jakiś czas wszyscy o niej zapomną. Tak samo, jak wtedy gdy grupa hakerów zaatakowała PlayStation Network. Swoją drogą ta sama grupa straszyła całkowitym zniszczeniem Facebooka. Na straszeniu się jednak zakończyło.

Dla nas, Polaków pierwszym prawdziwym hitem i ideą godną naśladowania przez największych producentów, był Walkman. Idea tak genialna, że miała wpływ na współczesną cywilizację. Ówczesny prezes Sony powiedział wtedy bardzo znaczące słowa: 'To ja kreuję rynki'. Skorzystał z tych słów potem Steve Jobs, o którym wspomnę za chwilę. Pomysł, aby stworzyć urządzenie, które w dowolnym miejscu pozwoli odsłuchać swoją ulubioną muzykę było prawdziwą rewolucją. Bez ogródek mogę powiedzieć, że jest to jeden z największych wynalazków XX wieku. Sony pozwoliło nosić ze sobą muzykę wszędzie. Nie trzeba było używać do tego wielkich urządzeń, które dominowały dotychczas. Faktem jest jednak, że pojawił się moment, w którym Sony zaspało! Wykorzystał to wspomniany Steve Jobs. W momencie, gdy Apple walczyło o silną pozycję pod koniec XX wieku, to Sony już ją miało. Z jednej strony był dział elektroniki użytkowej, z drugiej jedna z największych wytwórni muzycznych na świecie. Technologia szła do przodu. Jobs postanowił to wykorzystać i stworzył iPoda. Dogadał się z największymi wytwórniami i z błogosławieństwem Sony stworzył swój produkt. Co by się stało, gdyby Sony nie przespało pojawienia się iTunes oraz iPoda? Pewnie Apple nie wybudowało by tak dobrej pozycji, na której zespół Tim Cook'a bazuje do dziś.

Wielkim sukcesem japońskiej firmy było stworzenie własnej konsoli do gier. 20 lat temu pojawiło się na rynku coś, co całkowicie go zmieniło. Liderem było wtedy oczywiście Nintendo. To ono dostarczało rozwiązania, które trafiały do milionów domów. W czasie gdy Sony startowało z konsolą PlayStation Nintendo cały czas wierzyło w przechowywanie gier na kartridżach. Sony wprowadziło sporą rewolucję wprowadzając płyty CD, które miały większą pojemność. Tę walkę Sony wygrało i długi czas było liderem. Nintendo trudno było odbudować pozycje. Natomiast Sega, która miała w tym czasie Dreamcast'a, całkowicie wycofała się z rynku produkcji konsol - zostając jedynie dostawcą gier na inne platformy. Jednak również tutaj sielanka nie trwała wiecznie. Do walki wszedł naprawdę duży gracz, który miał zagrozić Sony. Nie stało się to w pierwszym rozdaniu! Microsoft ze swoim Xboxem miał świadomość, że za pierwszym podejściem do tego rynku będzie walczył jedynie o silną pozycję, a nie o wielkie zyski. W kolejnej generacji konsol zrobiło się groźnie i Microsoft zbudował naprawdę silną pozycję. Ważnym elementem sukcesu takich konsol jest oferta gier. To zupełnie tak, jak z komputerami. Co Ci da najlepszy komputer, jeśli na jego system operacyjny nie stworzono dobrych programów? I tutaj pojawił się pierwszy poważny paradoks, który odczuli gracze. Powstały listy gier, które są dostępne tylko na jedną konsolę. Więc jeśli masz PlayStation, to możesz nie zagrać w grę, na którą ma wyłączność Xbox. Aktualnie pojedynek toczy się dalej i do gry wchodzą kolejne generacje konsol. Ewidentnie na przykładzie gier komputerowych najlepiej widać jak szybko rozwija się branża technologiczna. Kiedyś wszyscy cieszyliśmy z Mario Brosa złożonego z kilku pikseli na Pegasusie (swoją drogą jest to spiracenie konsoli, dość precedensowa sprawa). Dzisiaj natomiast wchodzą do gry różne kineckty, najwyższa jakość grafiki 3d i dźwięku. Jak ten rynek rozwinie się dalej? Tego pewnie do końca nie wiedzą również sami twórcy konsol. Jedno jest pewne będzie się on rozwijać z zawrotną szybkością!

Innym rynkiem, na którym Sony walczy o swoją pozycję jest rynek telefonii komórkowej. Na samym początku sprawa wyglądała dość jasno większość rynku ma Nokia. Trudno było ją zdetronizować. Sony już wtedy walczyło o swój udział w rynku produkując zwyczajne telefony. Doszło nawet do aliasu strategicznego z Ericssonem. Jednak po wielu latach współpracy Sony się z tego wycofało. Na dzień dzisiejszy dział poświęcony telefonom komórkowym w Nokii przejął Microsoft. Zapowiada się, ze marka zostanie wycofana z obiegu i pojawią się dwie inne Microsoft Mobile i Lumia (sama Lumia, bez Nokia Lumia). Taka sytuacja jest wywołana tym, że Nokia przespała pojawienie się smartfonów. Na początek Apple zajęło spory przyczółek ze swoim słynnym iPhonem. Szybko potencjał dostrzegli eksperci z Google. Kupili oni system do urządzeń mobilnych Android. Jednak nie zdecydowali się na stworzenie własnych urządzeń. Lepszym rozwiązaniem okazało się dla nich stworzenie konsorcjum, które łącząc siły stanęło do walki z dotychczasowymi hegemonami. I tutaj pojawiło się zadanie dla Sony, które podobnie jak koreański Samsung, zdecydowało się tworzyć smartfony z Androidem na pokładzie. Na dzień dzisiejszy to Samsung jest największym liderem telefonów z Androidem. Jednak Sony nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i z czasem ta sytuacja może się odwrócić.

Jest coś, co w Sony razi. Ma to Apple. Chodzi o to, że jest ścisła współpraca z wszystkimi urządzeniami i działami. Zauważył to Walter Isaacson w biografii Jobsa. Poszczególne działy firmy nie współpracują ze sobą najlepiej. Czy dramatycznym przykładem było niewykorzystanie tworzącego się rynku, który zagarnął iPod. Sony miało wytwórnie muzyczną, oraz technologię. Zabrakło współpracy. Myślę, że to jest kierunek, w którym powinna iść ta firma. Jak największa współpraca między poszczególnymi urządzeniami. Jeśli na przykład Playstation 4 będzie ściśle współpracować z najnowszymi smartfonami od Sony, czy z laptopami prestiżowej linii Vaio, to może być to niezwykła wartość dodana, która pozwoli walczyć z Apple. Coraz bardziej widać, jak te dwie firmy konkurują ze sobą. Nie bez znaczenia są w tej walce pozycje Samsunga i Google. Myślę jednak, że Sony ma jeszcze sporo do zaoferowania swoim klientom. I jeśli znajdzie konsensus między tworzonymi urządzeniami, to będzie mogło stać się równoważnym graczem względem Apple. Jest w końcu wiele produktów, których firma z Cupertino jeszcze nie oferuje. A Sony już je ma! Warto przyglądać się tej firmie, ponieważ będzie miała ona wielki wpływ na rozwój technologii! Chociaż trzeba przyznać, ze technologia, to coraz bardziej nie są skomplikowane rozwiązania, tylko proste pomysły!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Sezon na przejęcia trwa w najlepsze. Tak, jak jeszcze niedawno pisałem o tym, że Onet przejmuje NK, tak teraz gruchnęła wieść o tym, że jego konkurent wziął się za największy serwis biznesowy w naszym kraju. Pojawiają się już spekulacje czy nie będzie to oznaczać zainteresowania Onetu drugim co do wielkości portalem finansowym Bankier.pl. Jak podają media: od jakiegoś czasu jest on na sprzedaż.

W wielkim biznesie są dwa sposoby na zwiększenie wartości firmy. Albo stworzyć coś zupełnie nowego, wypromować to, a potem zbierać z tego powodu profity. Druga opcja jest dużo łatwiejsza. Jednak wymaga ona najczęściej ogromnych zasobów finansowych. Chodzi oczywiście o przejęcie gracza, który już istnieje. Dla mnie przejęciem numer jeden w tym roku jest kupienie Grupy Wirtualna Polska. Powstało dzięki temu coś naprawdę wielkiego, co będzie miało ogromny wpływ na życie milionów Polaków. Jednak przejęcie przez Onet nk, czy dzisiejsza informacja o przejęciu Grupy Money.pl przez WP również robią wrażenie. Jest to ten poziom transakcji, gdzie chodzi już o miliony unikalnych użytkowników. Z pewnością jednak jeden użytkownik z portali należących do Money.pl jest wart więcej dla reklamodawców niż ten, który odwiedza Grupę NK. Wynika to z dokładnego wyprofilowania swojego targetu przez Money. Zdecydowanie trafi do nich więcej krawatowców. A taki użytkownik jest w cenie. Oczywiście Grupa NK i Grupa Money będzie publikować różne reklamy. Faktem jednak jest, że pod względem zasięgu w polskim internecie są one w czołówce.

Jak wiadomo z Wirtualną Polską było różnie. Zainwestował w nią między innymi Intel, czy później Telekomunikacja Polska (dzisiaj Orange). Była ona bliska upadkowi, ale udało się ją uratować. Wielkim krokiem milowym w rozwoju tego portalu było połączenie z Grupą o2. O2 razem z inwestorami najwyższej świetności kupiło WP. To, co powstało z połączenia to tak zwana Grupa WP. Fotele prezesów otrzymali dawni założyciele o2. Dzięki tym ruchom jest na dzień dzisiejszy jeden z największych graczy w Polsce. Oczywiście cały czas czuje on na sobie oddech konkurencyjnego Onetu. No bo Google i Facebooka ciężko traktować jako bezpośrednią konkurencję. I w tych sprzyjających okolicznościach Grupa WP przejmuje Grupę Money. Posiada ona kilka milionów unikalnych użytkowników. Sprofilowanych, należących wręcz do segmentu premium dla reklamodawców.

Do Grupy Money należy kilkanaście serwisów. Niektóre są nieco bardziej lifestylowe (jak chociażby iWoman). Należy do niej również ta platforma blogowa, na której właśnie publikuję wpis. Mam nadzieję, że przejęcie przez WP nie wpłynie negatywnie na jakość działania platformy blogowej! Jest to z pewnością bardzo cenny element portfolio Money.pl. To ciekawe uczucie stać się nagle aktywnym użytkownikiem Grupy WP.

Podobno serwisy Grupy Money są bardzo opiniotwórcze. Ja osobiście muszę im przyznać wyjątkową jakość. Jest to zasługa bardzo profesjonalnej redakcji. W czasach mediów społecznościowych, gdzie treść jest szybka i niekoniecznie dobrej jakości, taka grupa profesjonalnych redaktorów jest prawdziwym skarbem. Liczę na to, że ta jakość zostanie zachowana. Jest to charakterystyka tego segmentu. System web 2.0 raczej by się tu nie sprawdził. Jakość tekstów jest naprawdę bardzo ważna.

Media spekulują również, że bardzo ważnym elementem tej transakcji jest sprzedawanie przez Money produktów bankowych. Tutaj marka WP z pewnością wpłynie na zaufanie potencjalnych klientów. Ze swojej strony życzę wszystkiego dobrego dla Grupy Money, która przechodzi pod nowy sztandar!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi