napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Jak zauważają dziennikarze brakuje w telewizji show z klasą, takiego jakim był Wieczór z wampirem. Jednak to, że brakuje go w telewizji nie znaczy, że nie ma go w ogóle! W internecie mamy człowieka, który zaprasza do swojej kawalerki największe gwiazdy i robi show z klasą. Właśnie stuknął mu setny odcinek!

Łukasz Jakóbiak, bo o nim mowa, postanowił samemu zagospodarować fragment internetu. Stworzył coś jedynego w swoim rodzaju. Formuła wydaje się dość prosta. Zaprasza on do swojej kawalerki sławnych ludzi. Taki chałupniczy Kuba Wojewódzki. Jednak z tego co się dowiedziałem goście, którzy zostali zaproszeni do Łukasza mają prawo do autoryzacji materiału. Więc sami będą wiedzieć czy wyszli korzystnie w odcinku, zanim pojawi się on w internecie.

Jakiś czas temu pisałem artykuł o tzw. YouTuberach, czyli ludziach, którzy zaczęli żyć z tego, że publikują filmy na serwisie video zarządzanym przez Google. Jakóbiaka można zaliczyć do tej kategorii. Jednak trzeba mu przyznać, że wykonuje kawał dobrej roboty. Z jednej strony sprawia, że gwiazdy czują się w jego programie bardzo dobrze i decydują się na zwierzenia. Z drugiej strony cały montaż i wykonanie są na naprawdę wysokim poziomie.

W ciągu dwóch lat Łukasz wykonał sto takich odcinków. Myślę, że jest to naprawdę dobry wynik i efekt ciężkiej, wzmożonej pracy. Jednak wraz z rozwojem jego i nie tylko jego programów można zauważyć, że rośnie nam nowa klasa ludzi. Chodzi oczywiście o gwiazdy internetu. Nagle blogerzy i vlogerzy zaczynają pojawiać się w mediach. Tworzą wokół siebie aurę gwiazdorstwa. Sam Łukasz był gościem u Kuby Wojewódzkiego. Ciekawe kiedy zadziała to w drugą stronę?!

Jednego możemy być pewni: Jakóbiak się dopiero rozkręca. Widać w nim ogromny potencjał. Przede wszystkim jest to człowiek, który wie czego chce i będzie twardo dążył do swych założonych celów. Ostatnio mówi się, że występuje ona na konferencjach, za które ludzie płacą niezłe pieniądze. Widać jest on synonimem wielkiego sukcesu, skoro jest tam zapraszany. Ja myślę, że ten polish dream będzie trwać. Już teraz dorobek Łukasza jest ogromny.

Rodzi się pytanie a co na to telewizja? Na chwilę obecną nie słychać, aby jakaś telewizja chciała przejąć formułę programu Łukasza i mieć go w swojej ramówce. Wydaje się, że może być to jedynie kwestia czasu. Chociaż ciężko powiedzieć jak to właściwie będzie. Ja z pewnością chętnie zobaczyłbym Łukasza w telewizji. Byłoby to niemalże bezprecedensowe wydarzenie, gdy show internetowy trafia do poważnej stacji. Możliwe, że Łukasz sam unika takiego mariażu. Trzeba przyznać, że teraz może tworzyć swój show tak, jak ma ochotę. I robi to świetnie! Telewizja daje jednak pewne ograniczenia.

Z tego miejsca chciałbym kontynuować myśl zawartą w temacie. Życzę Łukaszowi na dobry początek kolejnych stu odcinków, oraz wszystkiego, co najlepsza na drodze, którą sobie wybrał. Z pewnością jeszcze nieraz o nim usłyszymy! To przykład na to, że w Polsce można osiągnąć sukces o ogromnej skali. Gratuluję!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Od jakiegoś już czasu przyglądam się temu, co dzieje się w kwestii smartfonów, tabletów i tego typu urządzeń. Wydawałoby się, że Polacy nie zawojowali specjalnie rynku. A jednak jest coraz lepiej!

GoClever, MyPhone, Prestigio czy Manta. Możliwe, że szukając sprzętu dla siebie natknąłeś się na te marki. Nazwy brzmią bardzo światowo! A jednak są to Polscy producenci. Sam mam tablet Manty i jestem z niego bardzo zadowolony. Oczywiście nie jest to jakaś najwyższa półka. Jednak z pewnością jest wart swojej ceny.

Polaków jeszcze nie dosięgnął szał kupowania tabletów. Jednak już na tym wznoszącym rynku można zauważyć, że polskie firmy uderzają bardzo mocno. Niektóre z nich zaczęły już podbój świata. I to jest tak naprawdę piękne! Wreszcie możemy być z kogoś dumni, że odnosi wielkie sukcesy.

Wydaje się, że stworzenie teraz tabletu, to nie jest aż tak trudna rzecz. Podzespoły dostarczą inne firmy. Systemem operacyjnym najczęściej jest Android. Wszystko złożą wielkie chińskie fabryki. Jedyne wyzwanie, które nie jest wcale takie małe, to tym wszystkim zarządzać i stworzyć prawdziwą silną markę. Globalizacja sprawiła, że świat się skurczył. I polscy producenci bardzo dobrze to wykorzystują!

Prestigio sprzedało już 2 miliony tabletów! Z drugiej strony GoClever sprzedało w zeszłym roku 800.000 tabletów i 200.000 smartfonów. Czyli jest się czym chwalić, ponieważ przychody sięgnęły 214 milinów złotych, a zysk 15 milionów. I co powie na to Jerzy Janowicz, który ostatnio dosadnie się wypowiedział, że w Polsce nie ma perspektyw. W biznesie również.

Tak, jak napisałem wcześniej : już nie trzeba być wielkim wynalazcą. Wystarczy połączyć poszczególne elementy układanki w całość i dorzucić do tego zabójczy marketing. Jest to wykonalne! I Polacy pokazują, że naprawdę da się to zrobić. I robią to z coraz większym impetem. Głośna była sytuacja, w której sieć sklepów Biedronka rzuciła tablety GoClever do swoich oddziałów. W jeden dzień poszło 15 tysięcy! Polak potrafi.

Uważam, że powinniśmy być dumni z polskich producentów i szczerze im kibicować. Microsoft, czy Apple potrzebowało kilkudziesięciu lat na wielki, globalny sukces. Polscy producenci mają szansę iść tą drogą znacznie szybciej. Świat to globalna wioska. Gdy teraz tworzy się nowy produkt, to niewiele trzeba, aby dostosować go do kolejnych rejonów. Nasze rodzime marki mogą osiągnąć ogromny sukces. Ja głęboko w to wierzę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Doprawdy nie wiem co miał na myśli Jeff Bezos, gdy zakładał księgarnię internetową. Zuchwale nazwał ją Amazonką. Może to nawiązywać do drugiej najdłuższej rzeki na świecie, która znajduje się w Ameryce Południowej. Z drugiej strony być może chodziło mu o słynne plemię Amazonek, walecznych kobiet. To już w tej chwili mało istotne, bo nazwa się przyjęła i tak Amazon.com jest największym sklepem internetowym na świecie. Wygląda jednak na to, że to dopiero początek ekspansji!

Początki internetu to przede wszystkim garażowe firmy, które mógł czekać tylko jeden z dwóch scenariuszy: albo wystrzelą i zdobędą setki tysięcy klientów, albo znikną z rynku. Nie było miejsca dla średniaków. W ten sposób narodziły się trzy firmy, które zawdzięczają swój sukces internetowi: Yahoo!, eBay i Amazon. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że największy sukces z tych pionierów osiągnął właśnie Amazon.

Na początku plan był prosty zrobić księgarnie w internecie. Dzisiaj jest to droga wręcz oczywista. Wtedy była to ogromna innowacyjność. Wszystko raczkowało, ale to z czym można było mieć największy problem, to świadomość konsumentów. Oni najczęściej nie rozumieli jak można kupić coś bez wcześniejszego obejrzenia tej rzeczy. Ratunkiem okazały się towary, których nie trzeba specjalnie oglądać, czy przymierzać. Chodzi oczywiście o książki i płyty. Nie ma w tym wielkiej filozofii. Gdy zamówimy książkę, to wiemy czego się spodziewamy. Najwyżej może nas rozczarować błoga twórczość autora. Jednak nie będzie to miało żadnego wpływu na to czy kupimy książkę po raz kolejny.

Stopniowo Amazon zaczął podbijać kolejne rynki oraz kolejne segmenty. Należy go za to chwalić! Jego rozwój miał ogromny wpływ na rozwój całej branży internetowej. Z pewnością to, z czym mamy do czynienia teraz, czyli kompletny szał na inwestowanie w internet, jest pokłosiem decyzji Jeffa Bezosa i jego sukcesu. Finansista z Wall Street udowodnił, że się da. Pokazał, że konsekwencja i jasny, klarowny plan działania może mieć ogromny sens w dłuższej perspektywie. Forbes bardzo często podkreśla, że Amazon cieszy się ogromnym zaufaniem inwestorów i ma to odzwierciedlenie w porównaniu ceny akcji z zyskami firmy.

Z pewnością słyszałeś już, drogi czytelniku, że Amazon będzie stawiał magazyny w Polsce. To jest to, o czym właśnie przed chwilą pisałem. Konsekwencja i konkretne, stopniowe posuwanie się do przodu. Bezosowi nie są potrzebne blaski fleszy. Choć z pewnością słyszałeś jaką aferę rozpoczął, gdy powiedział, że najprawdopodobniej książki w Stanach będą dostarczać bezzałogowe drony. To prawdziwy mistrz.

Dlatego chciałbym zauważyć, że warto przyjrzeć się firmie Bezosa. Myślę, że nie powiedziała ona jeszcze ostatniego słowa! Wielkim hitem sprzedażowym okazał się czytnik ebooków Kindle. Oczywiście pozwoliło na to stworzenie jednego wielkiego ekosystemu, w którym Amazon gra centralną rolę. Ebooki można dostać za grosze i są one dostępne w dowolnym miejscu świata. To czego brakowało, to specjalny czytnik, który będzie długo działał na baterii i będzie wygodny dla oczu. No i trach! Bezos to zrobił.

Ostatnio pojawiły się poważne informacje o Amazon Phone. Wygląda na to, ze szykuje się coś naprawdę niezwykłego. O samej specyfikacji technicznej niewiele wiadomo po za tym, że będzie on stworzony na dostosowanym Androidzie. Myślę, że połączenie potencjałów Google i Amazona, to może być prawdziwy hit. To, że jak dotąd takie urządzenie nie jest jeszcze w sprzedaży może definitywnie świadczyć o tym, że szykuje się coś naprawdę wielkiego. Z przecieków warto zauważyć, że Amazon Phone będzie miał aż 6 kamer. Jedna standardowo z tyłu, druga z przodu. Po co więc pozostałe 4? Aby mieć oko na nasze oczy i dzięki tym informacją kreować trójwymiarowe menu! To będzie hit!

Jeff Bezos to człowiek niezwykle konsekwentny. I za to należy go podziwiać. To, że pojawiają się kolejne biografie na jego temat świadczy, że jest to postać wielka. Jeśli miałbym wskazać kogoś, od kogo warto się w biznesie uczyć, to byłby to właśnie Jeff.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
To koniec Tablica.pl! 2014-04-14 21:17
 Oceń wpis
   

Nastał dzień, w którym Grupa Allegro pożegnała się z silną polską marką Tablica.pl. Oczywiście to nie koniec samej formuły serwisu. Co będzie w zamian? Czy dużo się zmieni na lepsze lub gorsze?

Wydaje się, że chodzi jedynie o porządkowanie portfolio marek, które są w posiadaniu właściciela Grupy Allegro południowoafrykańskiego Naspers. Z komunikatów prasowych można się dowiedzieć, że pod marką OLX znajduje się już 107 serwisów ogłoszeniowych, które dostępne są w najróżniejszych zakątkach świata. Z tej perspektywy jest to słuszny ruch. Po co wspierać lokalne marki, które nie wychodzą za granicę. Lepiej tworzyć międzynarodowe brandy.

Z drugiej strony jest kwestia przyzwyczajenia użytkowników. Według Megapanelu serwis Tablica.pl jest w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych stron w Polskim internecie. Właściciele tego projektu z pewnością zdają sobie sprawę z tego ogromnego potencjału, jaki niesie za sobą rozpoznawalność marki. Jednak trzeba pamiętać, że Grupa Allegro nie należy już do Polaków i teraz trzeba w jej przypadku myśleć globalnie.

O możliwości zmiany marki przez Grupę Allegro dla serwisu Tablica.pl zrobiło się głośno w momencie, gdy jeden z jej twórców, który odpowiadał w Grupie za dział ogłoszeń - odszedł. Mówił on wtedy, że interesują go nowe wyzwania. Jednak trzeba było mieć na uwadze, że marka może się zmienić.

W chwili obecnej, gdy wejdziemy na stronę Tablica.pl przywita nas nowe logo OLX, a obok znajduje się logo Tablicy z dopisanym tekstem dawniej Tablica.pl. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie przy decyzji o takim ruchu. Nie wiadomo ile będzie istnieć takie wyjście. Z pewnością przynajmniej dwa miesiące.

Ludzie nie lubią zmian. To normalne. Jednak z drugiej strony można zauważyć, że szybko się do nich przyzwyczajają. Z pewnością zwróciłeś uwagę, jak bardzo ludzie psioczą na jakiekolwiek zmiany w sposobie działania - chociażby Facebooka. Jednak po jakimś czasie głosy krytyków i czarnowidzów milkną i użytkownicy się przyzwyczajają. W tym wypadku ma chodzi tylko o zmianę brandu. Przynajmniej tak uważają właściciele serwisu. Jednak myślę, że zmiany pójdą znacznie dalej. Grupa Naspers ma z pewnością przygotowane mnóstwo bardzo ciekawych rozwiązań, które stosuje w innych krajach. To może być prawdziwe wyzwanie.

Cały czas OLX.pl będzie darmowe, tak samo jak pod starym brandem. Myślę, że to ogromny atut tego serwisu. Jednak nie można być pewnym tego, że taka sytuacja potrwa wiecznie. Może to wyglądać identycznie, jak na Allegro, które z czasem dodawało kolejne opłaty. Tutaj mamy do czynienia tylko z płatnym dodatkowym promowaniem przedmiotu. Taki model może być idealny w dłuższej perspektywie. I miejmy nadzieję, że tak pozostanie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Farma naiwniaków 2014-04-07 23:37
 Oceń wpis
   

 Dzisiaj chciałbym poruszyć dosyć denerwujący temat. Co jakiś czas pojawiają się na Facebooku fanpage, które definitywnie są stworzone tylko po to, aby ściągnąć jak najwięcej fanów. Co potem dzieje się z takimi farmami? Czy da się na tym zarobić? Czy jest to w ogóle etyczne?

Dzisiaj polski internet zawrzał. Ktoś postanowił zarobić na śmierci uczestniczki The Voice Of Poland. Stworzono fanpage, w którym chodziło o pobicie rekordu polubień dla zmarłej Kasi. Cel wydaje się o tyle szczytny, co bezsensowny. Jak bardzo trzeba być naiwnym, żeby uwierzyć, że to ma jakiś większy sens. Unikam takich stron jak ognia.

Szum w internecie zrobił się głownie z tego powodu, że ktoś postanowił sprzedać te wyłudzone lajki. Jest to wysoce nieetyczne. Jednak takie działania mogą się okazać naprawdę dochodowe. Pracy przy tym nie jest jakoś specjalnie dużo, a zysk jest konkretny. Nie zapomnę tego wyłudzacza lajków, który obiecywał bluzę za każdego lajka. W regulaminie natomiast można było się dowiedzieć, że gwarantowane jest tylko zdjęcie tej bluzy. Ludzka naiwność nie zna granic!

Myślę, że takie zagrywki, jak ta właściciela tego fanpage'a, to cios poniżej pasa. Żeruje się na ludzkiej wrażliwości. Uważam jednak, że takich zorganizowanych akcji będzie coraz więcej. Ich skuteczność będzie z pewnością zależeć od medialności wydarzenia, wokół którego się kręcą. Czy taki lajk jest coś wart? Pewnie przerobienie fanpage'a na firmowy spowoduje odpływ fanów. Jednak wielu z nich pozostanie. Paradoksalnie może mieć to sens.

Jest jeszcze kwestia etyczna przejmowania lajków. Tutaj definitywnie nie powinniśmy się na to zgadzać i piętnować takie sytuacje. W dłuższej perspektywie firma może na tym stracić. Przede wszystkim wizerunkowo. Dla niektórych wejście w Facebooka to właśnie takie kupowanie farmy fanów. Oby było ich jak najmniej!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Są chwile wzniosłe i wielkie. Taki moment nastąpi za dwa lata, gdy miesięcznik CD Action będzie obchodził dwudziestolecie. Jednak już dziś możemy się cieszyć, że ten miesięcznik na polskim patencie, cały czas jest z nami. Chłopaki (dziewczyny też) dają najwyższą jakość. I to się chwali!

Moja przygoda z CD Action, to głównie czasy gimnazjum. Nie jestem jakimś wybitnym graczem. Te gry, która najbardziej mi odpowiadają wychodzą raczej na konsole niż na pecety. Jednak w swojej karierze gracza mogę się pochwalić, że współprowadziłem oficjalną polską stronę serii gier o Tonym Hawku. Jest to oczywiście jazda na deskorolce. CD Action oceniało niemal każdą z tych gier na dziesiątkę. Recenzent pisał, że to gra, w którą będzie grał bardzo długo i będzie do niej chętnie wracał. Ja polubiłem tę serię i razem z kolegom stworzyliśmy stronę, która potem połączyła się z dwoma innymi.

Powspominałem trochę to, co działo się w czasach, gdy byłem wiernym czytelnikiem CD Action. Teraz może odniosę się do samego pisma (pamiętam, jak padały gromy, gdy ktoś nazywał je gazetą :). Trzeba przyznać, że zawsze wykonanie, to był pełen profesjonalizm. To niesamowite jakie rzeczy robili ludzie od DTP. W głowie się nie mieści jak dobrze były napisane recenzje. To magazyn, który zasługiwał na pierwsze miejsce w swojej kategorii. A dodatkowo do każdego numeru była dodana płyta (lub kilka), która zawierała pełne wersje gier! Siłą rzeczy nie były to całkowicie nowe tytuły. Ale ich wybór był zawsze strzałem w dziesiątkę. W samym piśmie były drukowane okładki. Tak, aby można było przygotować sobie profesjonalnie wyglądającą grę.

Nieodłącznym elementem miesięcznika był dział nazwany Action Redaction. Był to zbiór listów od czytelników, na które odpowiadał tajemniczy Pan Smuggler. O tym gościu krążą legendy. Jednak jego sposób odpisywania był na tyle charakterystyczny, że bywały miesiące (gdy już coraz mniej grałem w gry), że kupowałem CD Action specjalnie dla tego działu. Z tego co mi wiadomo, facet cały czas rządzi na łamach tego miesięcznika. Trwało wiele spekulacji na temat jego. Podejrzewano nawet, że to kilka osób, a nie tylko jeden geniusz. Więc jeśli wpadnie Ci do rąk CD Action, to koniecznie zajrzyj na koniec magazynu i poczytaj Action Redaction. Zawsze jest to dzieło bardzo wysokich lotów! Był czas, w którym w AR były napisane myśli miesiąca. Ja pamiętam szczególnie jedną: Jest wielka różnica między: robię coś i dostaję za to kasę, a robię coś, bo dostaję za to kasę.

Należy przyznać, że na polskim rynku prasy CDA jest prawdziwym arcydziełem. Jednak nie okłamujmy się jest to ciężka praca wielu ludzi. Widać: jeśli zbierze się dobry team, to można osiągnąć coś naprawdę wspaniałego. Ja osobiście chciałbym życzyć całemu zespołowi CD Action przynajmniej dwustu lat istnienia :). Niech nasze prawnuki też mają radochę! Nie wiem jaka będzie sytuacja na rynku prasy. Czy przypadkiem nie wchłonie go całkowicie internet. Byłoby szkoda tracić ten wyjątkowy zapach świeżego druku. Ten śliski, świetnie wykonany papier. Jednak cokolwiek się wydarzy, to pismo przetrwa. 200 lat CDA!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

P.S. A na koniec załączam linka do pierwszego historycznego numeru : http://www.cdaction.pl/news-37585/to-juz-18-lat-cda-numer-0196.html

 
 Oceń wpis
   

 Dzisiejszy wpis chciałbym poświęcić stronie, która ostatnio robi furorę. Chodzi o portal z tak zwaną bezużyteczną wiedzą Bezuzyteczna.pl. Jak to jest, że wiele osób miało taki pomysł na stronę, a prawdziwą śmietankę spija Dawid Tekiela? Czy strona ta może zagrozić pozycji Demotywatorów czy Kwejka?

Już od jakiegoś czasu trwa totalny szał na strony stworzone na zasadzie demotywatorów. Ludzie dodają swoje obrazki i czekają na zatwierdzenie. Pojawiają się serwisy tego typu dedykowane mężczyzną, kobietą, sentencją. Dobry serwis ma średnio powyżej stu tysięcy lubiących go internautów. Należy przyznać, że jest to naprawdę dobry wynik. Choć do miliona ośmiuset lajków serwisu Demotywatory jeszcze daleko.

Przyglądam się temu środowisku bardzo uważnie. Można było zauważyć, że lada moment wielkim hitem okażą się serwisy z ciekawostkami. Pojawiały się one kolejno, jak grzyby po deszczu. Jednak najlepszy wynik sięgał około 10 tysięcy lajków. Dość mizernie! Aż nagle wyrosło mi przed oczami coś naprawdę profesjonalnego i stworzonego z wyczuciem. Mówię oczywiście o Bezuzyteczna.pl.

Mam swoją teorię dlaczego serwis ten ma już 960 tysięcy lajków na Facebooku! Tekiela i jego ludzie są wymiataczami w social mediach! Nie dziwię się, ze ich stronę odwiedza dziennie 800 tysięcy unikalnych użytkowników. Ich dzieło jest bardzo profesjonalne. A ich sekretem jest to, że maksymalnie podkręcają do kliknięcia w link, który dodali. Nie dają oni całej ciekawostki, tylko taki fragment, który pobudza ciekawość. Genialne rozwiązanie! Gratuluję pomysłu.

Jak przyznaje sam Dawid Tekiela w wywiadzie dla Startup School: dał on sobie doskonale radę sam. Bez żadnych inwestorów i innych wspomagaczy. Tym większy należy mu się szacunek. To co zrobił w krótkim czasie jest naprawdę godne podziwu. Myślę, że to tak naprawdę dopiero początek ich kariery w polskim internecie. A może nie będą ograniczać się tylko do Polski? Ja trzymam mocno kciuki.

Z dwa lata temu Wprost wyceniał Dymitra Głuszczenko, twórcę Kwejka na 5 milinów złotych. Ciekawe na ile wyceniony byłby w taki sposób twórca Bezuzyteczna.pl. Myślę, że również byłaby to bardzo korzystna wycena.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Dałem się złapać! 2014-04-01 22:51
 Oceń wpis
   

 Cały dzień staram się nie dać wyrolować z okazji święta Prima Aprilis. Wszystkie informacje jakie widzę przecedzam przez grube sito. A jednak Antyweb mnie dzisiaj złapał. Pojawił się artykuł o tym, że Zuckerberg odchodzi z Facebooka. A ja, jak dziecko uwierzyłem. Trzeba przyznać, że redaktor Antywebu bardzo się postarał, aby ta wymyślona wiadomość wyglądała wiarygodnie. Jest długa i napisana bardzo rzetelnie. Chylę czoła!

To może korzystając z okazji takiego święta nie będę pisał dziś poważnych notek. Chciałbym poświęcić ten wpis kilku najlepszym kawałom primaaprilisowym w historii.

W roku 1957 brytyjska telewizja ogłosiła, że szwajcarscy farmerzy, dzięki lekkiej zimie, mają bardzo ogromne plony z drzew spaghetti. To jest dopiero pomysł, żeby wkręcić ludziom, że istnieją drzewa spaghetti. Co ciekawe kawał był bardzo udany. Wiele osób chciało się dowiedzieć jak można założyć taki sad! Innym razem, już w latach 60tych, szwedzka telewizja ogłosiła, ze można bardzo łatwo zmienić swój czarno-biały telewizor w kolorowy. Wystarczy założyć na ekran kawałek nylonowego materiału :). Bardzo ciekawym wydarzeniem była reklama Burger Kinga, który wymyślił hamburgera dla leworęcznych. Wszystko włożone odwrotnie! Mimo zapewnień, że to był żart i tak wielu ludzi chciało koniecznie zamówić tę kanapkę. Dużym echem rozeszła się informacja, że Big Ben ma być wymieniony na wersję elektroniczną. Ależ żartownisie z tych Anglików. W 1997 roku rozeszła się informacja, że nastąpi sprzątanie internetu przez japońskie roboty. Użytkowników prosiło się o odłączenie wszelkich urządzeń połączonych z siecią. Jeden z lepszych numerów!

Ja nie zapomnę jak jeszcze w czasach świetności radia, gdy nie było telewizji, zrobiono audycję o tym jak Mars na nas napada. To nie był kawał primaaprilisowy. Ale to dopiero musiało być numer :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi