napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

W dniu dzisiejszym trafiłem na ciekawostkę na temat Kevina Mitnicka. Nie wiem, czy jeszcze pamiętasz go drogi Czytelniku. Jednak z pewnością był to najbardziej medialny haker komputerowy końca XX wieku. Dzisiaj dowiedziałem się, że na rozprawie sądowej przekonano wymiar sprawiedliwości do tego, żeby trzymać go w miejscu odosobnienia, bez możliwości skorzystania z budki telefonicznej. Przekonano sędziów, że za pomocą tego urządzenia mógłby włamać się do NORAD (Dowództwa Obony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej) i gwiżdżąc do słuchawki odpalić pociski nuklearne.

Mitnick spędził w izolacji 8 miesięcy, ponieważ agenci federalni popadli w paranoję. To jednak przypomniało mi książkę, którą czytałem jeszcze w gimnazjum. Z tego co pamiętam napisał ją dziennikarz, który miał kontakt z Mitnickiem w czasie, gdy był on ścigany przez wymiar sprawiedliwości. W momencie gdy go złapano groziło mu kilkaset lat więzienia. Ach te amerykańskie prawo :). Ostatecznie sprawa zamknęła się w kilku latach odsiadki, ponieważ Kevin nigdy nie miał korzyści materialnych ze swoich włamań na serwery największych firm.

Jak Mitnick sam przyznał jest on jedynie najpopularniejszym haker. Nie oznacza to, że jest najlepszy. Jak stwierdził: Najlepszych hakerów nigdy nikt nie pozna. W sumie można tak mówić dzisiaj o grupie aktywistów Anonymouse. Być może z zapowiadanym zniszczeniem Facebooka nic nie wyszło, ale do serwerów Sony jednak się włamali. Jak dotąd nikogo w tej sprawie nie zatrzymano.

Wpis ten ma dość przewrotny tytuł łamałem ludzi nie hasła. Taki tytuł miała książka Mitnicka, która rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Warto zauważyć co niesie za sobą ten slogan. Mitnick nie był jakimś mistrzem łamania haseł. Miał jednak inne metody. Nazywało to działanie socjotechniką. Był on w stanie na przykład zadzwonić do konkretnej osoby w firmie i podać się za administratora. W ten sposób łatwo można było zdobyć superzabezpieczone hasła. Mitnick z pewnością wiedział sporo o świecie hackingu. Jednak jego największą metodą jest socjotechnika. Choć przyznawał się, że był w stanie grzebać w śmieciach by znaleźć konkretne informacje.

Także warto pamiętać, że bezpieczeństwo to w dużej części element zależny od nas. Oczywiście różne systemy informatyczne są coraz bardziej zaawansowane i coraz trudniej jest złamać hasła. Jednak wielokrotnie można było usłyszeć o tym, jak ludzie wchodzili na strony, które do złudzenia przypominały wyglądam np. konto bankowe. Tam podawali hasła i inne informacje. Warto w takim wypadku zwrócić uwagę na adres strony. Choć trzeba przyznać, że oszuści są coraz bardziej sprytni. Także pamiętaj - bezpieczeństwo w wielkim stopniu zależy od Ciebie.

Żyj bezpiecznie!

Paweł F. Kowalski

 
Do ostatniego tchu! 2014-05-21 19:41
 Oceń wpis
   

Mariusz Pudzianowski postać pomnikowa. W zawodach klasy Strong Man zdobył wszystko, co było tylko do zdobycia. Z biznesowego punktu widzenia również stał bardzo mocno. Inwestował w rozmaite interesy oraz na rynku nieruchomości. Pewnego dnia pan pieszczotliwie zwany Pudzianem doszedł do wniosku, że starczy już tego dźwigania. Szukał miejsca dla siebie. Aby dalej być postacią medialną. Z pewnością dużo dał mu udział w popularnym wtedy Tańcu z Gwiazdami. Jednak Mariusz chciał dalej być na świeczniku. Nie chciał rezygnować z kariery sportowca.

Z rozwiązaniem przyszli do niego twórcy Konfederacji Sztuk Walki. KSW, bo tak brzmi skrót, już od jakiegoś czasu przygotowywało galę w formule MMA. Mariusz zobaczył szansę dla siebie. Skoro jest taki silny, to i bić się potrafi z pewnością pomyślał. Oczywiście zaraz zainteresowały się tym wszystkim media (konkretnie Telewizja Polsat). I tak zyskały na tym obie strony. Zarówno Pudzian, jak i KSW.

Od momentu pierwszej walki Pudziana w formule MMA, Polsat uzyskał całkowite prawa do transmisji na żywo wszystkich gal Konfederacji. Widać, dzięki Pudzianowskiemu narodziła się zupełnie nowa moda. Wcześniej transmisje z zagranicznych gal trafiały się symbolicznie. Nikt tak naprawdę do końca nie rozumiał zasad tej rozgrywki. Z jednej strony można było się doszukiwać podobieństwa do boksu. Z drugiej strony całkowicie się to różniło. Przede wszystkim dawano zawodnikom większy zakres możliwości ataku.

Kto wie co byłoby gdyby nie Mariusz Pudzianowski, który przyjął zaproszenie do KSW. Może dalej bylibyśmy świadkami nielicznych fanów takich sław międzynarodowego MMA jak Fedor Emelianenko. Dzięki Pudzianowi w świadomości polaków narodził się kolejny sport. Stał się on taki swojski. Taki nasz. A przecież to w Stanach Zjednoczonych i Japonii znany był on od dawna.

Można zobaczyć jak pokłosie działań Pudzianowskiego rodzi kolejne gwiazdy tego brutalnego sportu. Najbardziej donośny sukces medialny odnosi Mamed Khalidov. Mogliśmy spotkać go w reklamach materiałów budowlanych. Powstał nawet napój energetyczny, który w nazwie ma jego imię. Myślę, że krąg beneficjentów popularności MMA w Polsce będzie się poszerzał. Z pewnością nie można zapomnieć o Litwinie Burneice, który co prawda w innej konfederacji, ale jednak wygrał już dwie walki.

Moda na mieszane sztuki walki z pewnością nie jest chwilowa. Można zauważyć, że brakuje jej jeszcze takiego prestiżu, jaki ma boks. Jednak jest to tylko kwestia czasu. Z pewnością wtedy podniosą się też stawki za walkę dla tzw. Fighterów. Pudzian, Mamed, czy Hardkorowy Koksu, to dopiero początek. Za jakiś czas dużo więcej osób będzie sławnych dzięki walką w formule MMA. Często nazywa się ich współczesnymi gladiatorami. Patrząc z historycznego punktu widzenia jest to dość nietrafne określenie. Gladiatorzy byli niewolnikami, którzy walczyli na śmierć i życie. Natomiast tutaj mamy ludzi, którzy walczą dla sławy i pieniędzy. Odbyła się już gala bez Pudziana w walce wieczoru, więc można z tą wywnioskować, że ta formuła się obroni.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Warto zauważyć, że nawet w gospodarce wolnorynkowej, możemy mieć do czynienia z monopolem. Bardzo długo taki monopol stanowił Microsoft i jego Windows. Jednak w wielu krajach monopol na wyszukiwanie ma Google. Nie jest to monopol wynikający z regulacji prawnych, które zabraniają działania konkurentom. Ich usługa jest po prostu tak dobra, że ludzie sami ją najczęściej wybierają. A może po prostu nie widzą alternatywy?

Google to jedna z największych firm na świecie. Dzisiaj wyceniana na 408 miliardów dolarów. Kwota zabójcza! Z czego to wynika? Kilka lat w temu w wywiadzie dla Forbesa Bill Gates powiedział: Google? Oni mają tylko wyszukiwarkę!. Dzisiaj Google przenika do kolejnych sfer, których wcześniej mogliśmy się nawet nie spodziewać. Codziennie pojawiają się newsy i informacje na temat giganta z Mountain View. Nowości z ostatnich dni to między innymi: udostępnieniu elektronicznych okularów, w wersji beta, wszystkim chętnym, czy wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, mówiący że ludzie mają prawo do usunięcia wyników wyszukiwania, które szargają ich dobre imię. Google to, Google tamto. Tak naprawdę codziennie dowiadujemy się czegoś nowego o tej firmie.

Przez długi okres czasu można było mieć wrażenie, że Google to tylko wyszukiwarka i jako dodatek są usługi, które ją promują. Tak było do momentu pojawienia się Androida. Ten system operacyjny zawojował świat. Nic dziwnego, że Steve Jobs chciał przeznaczyć wszystkie zasoby swojej firmy, aby zniszczyć go. Na dzień dzisiejszy sam Samsung przewyższył sprzedaż iPhone'ów. A przecież system operacyjny od Google wprowadzają także inni producenci!

Wielkim oburzeniem jest dla zwykłych ludzi informacja, że Google zbiera dane na nasz temat. Ludzie chcieliby pozostać anonimowi. Chcieliby, żeby ich prywatność była strzeżona. Jednak w pokoleniu Google i Facebooka prywatność stała się kpiną. Tak naprawdę nie do końca wiadomo, co dzieje się z informacjami na nasz temat. Jednak wszyscy pamiętamy niedawną aferę PRISM, która pokazała, że rząd Stanów Zjednoczonych bardzo chętnie sięga po informacje od największych firm internetowych. Co ciekawe wobec tego zjawiska pojawiła się wyszukiwarka, która szczyci się pełną anonimowością. Nazywa się DuckDuckGo. A z bezużytecznej wiedzy dowiedziałem się, że Google kupiło domenę Duck.com, aby przejmować ruch, który jest kierowany na anonimową wyszukiwarkę.

Google to jedna z najsilniejszych marek w dzisiejszym świecie. Większość jej produktów ma nazwę Google Cośtam. Myślę, że długofalowo jest to dobra strategia marki. Jednak ma to sens wtedy, gdy ma się coś tak ważnego i popularnego, jak wyszukiwarka. Jak widać system operacyjny do urządzeń mobilnych już ma osobną nazwę i tworzy osobną markę.

Tak naprawdę ciężko powiedzieć, co gigant z Mountain View znaczyłby dziś bez wyszukiwarki. Z pewnością nie byłaby to wtedy jedna z najpotężniejszych firm na świecie. Choć z drugiej strony nie warto rozpatrywać tego w ten sposób. Wyszukiwarka jest i będzie najważniejszym produktem. Jednak należy też zauważyć, że Google stopniowo zdobywa kolejne bastiony. Na początek pokonało Apple, teraz Walczy z tradycyjnym Windowsem swoim Chrome OS. Jego Google+ ma coraz więcej użytkowników. Ale firma pamięta także o tym by podbijać kolejne rynki. Tworzyć innowacje. I tym są elektroniczne okulary Google Glass. Zapowiada się, że firma ta będzie miała ogromny wpływ na nasz świat w ciągu najbliższych lat.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

3,2 miliarda dolarów na tyle wyceniono firmę Dr Dre i jego kumpli. Z jednej strony produkuje ona słuchawki, z drugiej prowadzi serwis streamingowy. Ostatnio w mediach zawrzało, gdy ujawniono, że bardzo prawdopodobne jest kupienie firmy przez Apple. Czy to będzie wtopa roku?

Dziennikarze sieją przeróżne spekulacje na temat tego jaki jest powód, że firma z nadgryzionym jabłuszkiem chcę kupić projekt Dr Dre za takie pieniądze. Chyba najsensowniej brzmią spekulacje, iż Beats blefowało, że Samsung jest nimi zainteresowany. To miało rzekomo spowodować wzrost zainteresowania tym projektem. Dziennikarze uważają, że jest spora szansa, że Apple popłynie na kupnie tego projektu. Mówi się, że poza marką nic on tak naprawdę nie ma. A może to właśnie ta marka jest tyle warta w oczach dowodzących z Cupertino?

Moim zdaniem Apple patrzy na to, co właśnie się dzieje, jak na szansę. Logo z nadgryzionym jabłkiem jest powszechnie znane, szanowane, oznacza produkt innowacyjny. Apple pracowało na to przez lata. Dr Dre i jego ekipa również istnieją na rynku od kilku lat. Gdy widzi się charakterystyczne b w kółku to ma się określone emocje. Marka jest całkiem nieźle znana. Myślę, że właśnie ten potencjał dostrzegło Apple.

Jasne, że mogliby stworzyć własne słuchawki, czy serwis streamingowy. To nie stanowi problemu dla firmy z Cupertino. Jednak jeśli chodzi o Beats to jest tu ogromny potencjał i nieskończenie wiele możliwości wykorzystania marki. Może zostaną przy samych słuchawkach jak to było do tej pory. Myślę jednak, że to byłby spory błąd. Jak już ma się markę o takim potencjale i jednocześnie kupiła ją firma o największym współczynniku innowacyjności, to może być z tego wybuchowa mieszanka!

Tak, jak już podkreślałem na tym blogu wcześniej są różne metody wyceny przedsiębiorstwa. W praktyce jednak firma jest warta tyle ile ktoś chce za nią zapłacić. Szczególnie widać to na giełdzie, gdzie wartość księgowa może być dużo wyższa niż wycena spółki. Teoretycznie w takie spółki warto inwestować. Jednak należy podkreślić, że Beats to nie tylko produkty i marka. To olbrzymi potencjał! I właśnie Apple jest w stanie ten potencjał wykorzystać. Kto wie czy z czasem nie pojawią się smartfony tej marki. Mogłyby one uderzać w zupełnie inny segment niż iPhone. A nawet jeśli zostaną tylko przy słuchawkach to firma z Cupertino sprawi, że doskonale będą się łączyć z pozostałymi produktami. A jest już ich trochę!

Myślę, że kwestia tego, iż Beats mogło zostać przejęte przez inna dużą firmę, która jest konkurentem Apple również miała ogromne znaczenie. Możliwe, że Samsung czy Sony zastanawiało się nad przejęciem firmy Dr Dre. To z pewnością miało swoje odzwierciedlenie w wywindowaniu ceny. Jakby nie patrzeć te 3,2 miliarda dolarów, które potencjalnie zapłaci Apple, robią wrażenie. Jeśli Apple nie wykorzysta potencjału jaki niesie b w kółeczku, to największymi wygranymi będą Dr Dre i jego kumple.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Hera czy LSD? :) 2014-05-12 20:55
 Oceń wpis
   

Dzisiejszy wpis chciałbym poświęcić niezwyklej postaci Karolinie Czarneckiej, ostatniej królowej internetu. Jak sama przyznaje nie zna człowieka, który umieścił film z jej wykonania amerykańskiej piosenki na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że film ten obejrzało prawie 7,5 miliona ludzi. Jest to fragment koncertu emitowanego przez TVP Kultura. Dlaczego okazał się to tak wielki hit?

Można zauważyć, że z jednej strony mogła mieć na to wpływ sama treść utworu. Karolina śpiewała o przygodach z narkotykami. Jednak to nie sama treść sprawiła, że mamy królową internetu. Warto podkreślić, że wszystko było niezwykle przemyślane i zrobione ze smakiem. Poczynając od ubioru śpiewającej, aż po sam bit, na którym wykonano utwór. Moim zdaniem jest to prawdziwy majstersztyk. Mimo, że piosenka nie jest autorskim utworem Karoliny, to jednak w Polsce nie była dotąd jakoś szczególnie znana.

Obejrzałem wywiad, który redaktorka radiowej Czwórki przeprowadziła z Karoliną Czarnecką. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawa postać. Mnie urzekło przede wszystkim to, iż powiedziała wprost, ze nie miała planu B dla swojej drogi. Zdecydowała, że będzie aktorką i postawiła wszystko na jedną kartę. Zanim jeszcze zdobyła wielką sławę w internecie swoim wykonem dostała małą rolę w OCH Teatrze Krystyny Jandy. Na dzień dzisiejszy jest ona już tytułowanym aktorem lalkarskim, oraz za nieco ponad rok ma szansę być dyplomowaną aktorką.

Autentycznie widać, że jest to dziewczyna, która ma bardzo dobrze poukładane w głowie. Warto uczyć się od takich ludzi. Z jednej strony wiadomo, że to, iż zdobyła taką sławę jest dziełem mniejszego czy większego przypadku. Nigdy tak naprawdę nie wiadomo co w internecie zaskoczy. Mam jednak pełne przekonanie, że gdybyśmy nie poznali jej teraz, to za jakiś czas jak skończy szkołę zaczęłaby dostawać dobre role w filmie, teatrze i telewizji. To byłaby tak naprawdę kwestia czasu.

Na chwilę obecną jest to osoba, która zdobyła gigantyczną popularność, a jednak woda sodowa nie uderzyła jej do głowy. Dalej planuje na początek skończyć szkołę aktorską. Takie podejście bardzo się szanuje. Fakt faktem jest wielu niedyplomowanych aktorów, którzy zdobywają popularność. Jednak jakość ich aktorstwa zostawia wiele do życzenia. Myślę, że szykuje nam się prawdziwa aktorka przez duże A. Osoba, która jest skupiona na konkretnej drodze życiowej, może osiągnąć w tej dziedzinie wszystko. Nie wiadomo tylko kiedy to się dokładnie stanie.

Popularność w dzisiejszych czasach stała się towarem. Są ludzie którzy mają parcie na szkło i chcą, żeby jak najwięcej o nich mówiono. To zupełnie tak, jak powiedziała jedna z gwiazd światowego popu: nieważne co piszą byleby nie przekręcali nazwiska. Bywanie na okładkach kolorowych pism i tabloidów stało się wyznacznikiem popularności. Jednak jak widać jest jeszcze druga droga, którą jest internet. Powinniśmy się cieszyć, że taka ciepła i ułożona osoba stała się królową internetu. Życzę samych sukcesów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Piłkarski świat budzi ogromne emocje. To właśnie ta dyscyplina sportu gromadzi na stadionach i przed odbiornikami największą ilość widzów. Z jednej strony są Mistrzostwa Europy, czy innych kontynentów. Z drugiej strony jest impreza globalna Mistrzostwa Świata co 4 lata. W momencie gdy Polska razem z Ukrainą uzyskała możliwość przeprowadzenia Euro 2012, ówczesny prezes PZPNu powiedział, że jest to trzecia, co do ważności impreza. Po Mistrzostwach Świata w piłce nożnej i Olimpiadzie. Forbes pokusił się o stworzenie listy najdroższych klubów piłkarskich. Kogo wyceniono na 3,44 miliarda dolarów?

Wielkim zwycięzcą rankingu jest oczywiście Real Madryt. Niebawem przekonamy się czy pokona on również klub ze swojego miasta w Lidze Mistrzów. Swoją drogą jest to wydarzenie bezprecedensowe. Jeszcze nigdy o finał Ligi Mistrzów nie grały ze sobą dwa kluby z tego samego miasta. Bardzo możliwe, że na dniach przekonamy się na temat podwójnego zwycięstwa Realu jako najdroższy klub, oraz jako zwycięzca Ligi Mistrzów. Z pewnością fanów tego zespołu bardzo zadowalałaby taka sytuacja. Połechtałoby to ich próżność!

Piłka nożna to świat, w którym kocha się zwycięzców. A przegrani często nie są najlepiej traktowani. Jednak to, że się zwyciężyło oznacza najczęściej potok gotówki. Z jednej strony dostaje się granty w zamian za zagranie w Lidze Mistrzów, lub Lidze Europy. Jednak to nie jest najwyższa stawka względem tego ile dostaje się za kontrakty reklamowe. Kwoty te idą w setki milionów dolarów. I to jest to na czym klubom zależy najbardziej. A im bardziej utytułowany klub, im więcej zwycięstw, im więcej ciekawych postaci w nim gra tym większe mogą być kontrakty. Zazwyczaj podpisuje się je od razu na kilka lat. Jest to dla klubów bardzo dobre, ponieważ mają stałe wpływy i nie muszą się martwić o przyszłość na kolejne lata. Jest to natomiast bardzo ryzykowne dla sponsorów. Gdy klub przestanie wygrywać tak, jak Manchester United, to dużo mniej razy pojawi się przed naszymi oczami logo sponsora. A to jest dla niego bardzo istotne.

Już niebawem walka o najważniejszy tytuł w piłkarskim świecie. Tymczasem otworzyło się już okienko transferowe. Czasami można mieć wrażenie, że to za jakie stawki są przejmowani piłkarze przez kluby jest mocno oderwane od rzeczywistości. Jednak jak sami ekonomiści często podkreślają produkt jest wart tyle ile ktoś chce za niego zapłacić. Skoro znajdują się chętni aby wydać na transfer 100 milionów euro, to znaczy, że tyle w ich oczach jest warta możliwość grania danego piłkarza w ich zespole. Druga kwestia to pensja takiego piłkarza. Również jest ona horrendalna. Więc jest to podwójny koszt. Jednak jak powszechnie wiadomo najbogatsze kluby mają pieniądze, więc mogą sobie na to pozwolić.

Ciekawe prezentuje się dalsza część rankingu, o którym wspomniałem na początku tego tekstu. Na drugim miejscu jest FC Barcelona, a na trzecie spadł Manchester United. Jednak jeśli idzie o kontynuację rankingu, to przeważają kluby angielskiej ligi. Forbes zauważył, że te kilka klubów angielski, które znajdują się w rankingu jest wartych 7 miliardów dolarów. Całkiem spora sumka. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o ligi jest oczywiście niemiecka Bundesliga. Pochodzi z niej zeszłoroczny triumfator Ligi Mistrzów Bayern. Jak widać wartość klubów czasie rośnie. Nawet Manchester, który przegrywa ostatnio wszystko, co tylko może przegrać - jest dobrze wyceniany. To świadczy o tym, że wielkie widowisko jakie jest wokół piłki nożnej ma rację bytu. W końcu to miliardy fanów na całym świecie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Tim Cook, następca Steve'a Jobsa, ma nie lada problem Wszyscy patrzą mu na ręce. Firma z Cupertino przyzwyczaiła wszystkich (od inwestorów po klientów), że Apple jest liderem innowacji. Tymczasem ostatnio jest jakby osowiałe. Wydaje się, że takimi liderami stali się jego konkurenci. A może to wszystko jest ciszą przed burzą? Może na kolejnej jesiennej konferencji Apple wystrzeli, jak rakieta?

iPhone był prawdziwym hitem sprzedażowym. Jednak jeśli chodzi o ilość sprzedanych urządzeń wygrywa Android. Mało tego, więcej smartfonów sprzedaje największy konkurent Apple, czyli Samsung. Oczywiście największe prowizje na pojedynczym urządzeniu nadal zgarnia Apple. To rekompensuje mu spadek sprzedaży. Na jesienną konferencję szykuje się potencjalny hit iPhone 6. Na dzień dzisiejszy można poczytać w internecie o rozmaitych plotkach na jego temat. Znając politykę Apple'a to tymi plotkami będziemy żywić się przez najbliższe kilka miesięcy. Nie będzie żadnych oficjalnych informacji.

Myślę, że w tym zakresie Cook i jego ludzie bardzo słusznie postępują. Dzięki szumowi medialnemu, który się wytwarza wokół tej premiery wzrośnie maksymalnie zainteresowanie nowym produktem. A o to przecież chodzi, bo jeśli będzie on dobry, to przełoży się to na sprzedaż. To z pewnością będzie przełomowy produkt. Różne grupy się tego domagają.

Apple za czasów Jobsa przyzwyczaiło nas do tego, że co trzy lata trafia się jakaś potężna innowacja. Zaczęło się od iPoda, potem był iPhone, a za następne 3 lata iPad. Rynek, klienci, analitycy wszyscy domagają się kolejnej wielkiej innowacji. A Apple jak nas złość nam jej nie daje! Myślę, że jesień to ostatni moment, w którym jest czas na zaprezentowanie czegoś zupełnie nowego. I rozpoczęcie podboju kolejnych rynków. Problem polega na tym, że konkurenci całkiem sprytnie robią prezentacje nowych produktów. Te produkty były dla Apple potencjalnie takim nowym rynkiem.

Mowa chociażby o elektronicznych zegarkach, czy przepaskach do biegania. Dużo mówiło się swego czasu o iWatch. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że jesienią raczej nie pojawi się taki produkt. Z drugiej strony cały czas wierzę, że Apple weźmie się za produkcje telewizorów. Design i prostota obsługi mogłyby być ich wyróżnikiem. iTV okazałby się prawdziwym hitem oczekiwanym przez rynek. I miałoby miejsce to, co było celem Jobsa, czyli połączenie wielu urządzeń w jedno centrum rozrywki. Oczywiście to moje pobożne życzenie. Na dzień dzisiejszy trudno stwierdzić co Apple szykuje na jesień tego roku. Jedno jest pewne czas na prawdziwą rewolucję właśnie nastał!

Scheda po Jobsie, to wielka odpowiedzialność dla Tima Cooka. Zmarły założyciel wyznaczył pewien cykl. Jedno, co wiem o najnowszej konferencji, to fakt, że pojawi się na niej iPhone 6. Czy będzie on wielkim hitem? Przekonamy się za kilka miesięcy. Na pewno Apple ma wielu fanów i stałych użytkowników, którzy przesiądą się ze starej wersji iPhone'a na najnowszą. Trend jednak pokazuje, że ludzie chętniej kupują Samsungi z Androidem. Ale Apple nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Bańka 2.0 2014-05-02 14:59
 Oceń wpis
   

Ujawniła się bardzo ciekawa informacja dotycząca jednego z większych graczy na rynku internetowym. Chodzi oczywiście o Twittera. Jak mówią media i pokazują wyniki przynosi on coraz większe straty. Mimo to jest on wyceniany na 25 miliardów dolarów. Całkiem nieźle jak na firmę, która nie zarabia!

Analitycy zaczynają się powoli obawiać, że czeka nas powtórka z rozrywki. Nie wiem czy pamiętasz jak pojawił się termin nowa ekonomia i wszystko co internetowe zaraz zyskiwało na giełdowej wartości. To był kompletny szał i owczy pęd. Ekonomia ciągle się zmienia, ale historia się powtarza. Czy czeka nas kolejna bańka spekulacyjna, na której zarobią nieliczni?

Mogłoby się wydawać, że w tę stronę zmierzają giełdy. Jednak należy zauważyć, że jest naprawdę dużo firm, które działają prężnie i przynoszą konkretne zyski. Są to albo duzi gracze o ogromnych przychodach i marżach, albo mali gracze, którzy doskonale potrafią zarządzać finansami. Niezależnie od tego do kogo się odniesiemy, to jest szansa, że kolejna bańka spekulacyjna nie będzie wywołana z powodu ePrzedsiębiorstw.

Gordon Geko w drugiej części filmu Wall Street: Pieniądz nie śpi przewidywał, że kolejną bańką spekulacyjną będą odnawialne energie. Postać grana przez jego przyszłego zięcia skupiała się na tym, aby domknąć transakcję, która polegała właśnie na źródłach odnawialnych. Porównując te źródła do przedsiębiorstw internetowych można zauważyć, że w przypadku tych pierwszych potrzebne są dużo większe pieniądze. Jest to z pewnością spora bariera wejścia w ten biznes. Firmę internetową może założyć nastolatek w garażu rodziców. Czyż właśnie nie tak zaczynali wielcy gracze, którzy dzisiaj są wyceniani na wielu miliardów?

Z pewnością na rynku będzie wiele firm, które chcą przede wszystkim wyciągać kasę od inwestorów. Gdy byłem na wykładzie miliardera ze Stanów polskiego pochodzenia Tada Witkowicza, mówił on, że biznes, to przede wszystkim trzy elementy: pomysł, produkcja i sprzedaż. Większość firm pada, bo w ogóle nie skupia się na sprzedaży. Witkowicz mówił, że on nawet zanim miał w ogóle produkt, to już zatrudniał sprzedawcę, który szukał klientów. Myślę, że to poważny problem przedsiębiorstw internetowych. Chcą jak najlepiej stworzyć produkt, wyciągnąć na to kasę od inwestora a potem -> jakoś to będzie.

Ciężko powiedzieć czy Twitter dojdzie do momentu, w którym będzie miał prawdziwe zyski. Wcześniej może upaść. Ma on bardzo dużo użytkowników. Liczba ta cały czas rośnie. Czy to wystarczy aby utrzymać zainteresowanie giełdy? Otóż okazuje się, że wyniki jakie osiąga ta spółka są za niskie względem oczekiwań inwestorów. To może ją pogrążyć. Twitter musi zacząć zarabiać tak, aby był wart swojej wyceny.

Swoją drogą to ciekawe, że firma, która nie zarabia jest wyceniana na 25 miliardów dolarów. Widać ktoś pokłada w niej spore nadzieje. Oby tylko nie stała się ona początkiem pęknięcia kolejnej bańki spekulacyjnej.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Od jakiegoś czasu robi się coraz głośniej o drukarkach 3D. Nagle zamiast drukowania obrazków na papierze jesteśmy w stanie drukować różnej maści obiekty. Ostatnio gruchnęła wieść, że w Chinach jest już drukarka, która drukuje... domy. Wychodzi na to, że w tej dziedzinie naprawdę SKY IS THE LIMIT.

Zapowiada się prawdziwa rewolucja. Oczywiście nie jest to wydarzenie kalibru podboju Marsa, czy chociaż Księżyca. Jednak z pewnością jest to kolejny wielki krok w rozwoju eCywilizacji. Nagle produkcja nowych rzeczy może się okazać możliwa dla zwykłych zjadaczy chleba. Wystarczy mieć zaprojektowany model, oraz drukarkę. Oczywiście na dzień dzisiejszy drukarki te nie należą do najtańszych. Choć można być pewnym, że to kwestia czasu aż ceny makabrycznie spadną.

Sporym ryzykiem może okazać się możliwość drukowania niebezpiecznych przedmiotów. Takich jak chociażby pistolet. Nagle wizje holywoodzkich scenarzystów mogą stać się realne. Na świat mogą się wykluć modele plastikowych pistoletów. Nie wiem jak sprawa wygląda technologicznie. Czyli czy drukowanie takiego urządzenia można zablokować w programie drukującym. Myślę, że może być to dosyć trudne. Spore zagrożenie istnieje.

Z drugiej strony jeśli taka drukarka jest w stanie wydrukować niemal wszystko, to czy za jakiś czas nie zastąpi ona innych urządzeń, a nawet ludzi, w wielu projektach. Nawet jeśli nie zrobi tego bezpośrednio ta generacja drukarek, które teraz dostają się na rynek, to z pewnością w niedalekiej przyszłości powstaną urządzenia, które to zrobią. Będziemy mieć do czynienia z tak zwanym bezrobociem strukturalnym, w którym ludzie, którzy przechodzili z produkcji na usługi, również zostaną zastąpieni przez maszyny. Do końca nie wiadomo co wtedy się stanie z naszą gospodarką. Wróćmy jednak do druku 3D.

Gdy pierwszy raz dowiedziałem się o takiej drukarce byłem w sporym szoku. Myślałem, że to kawał pokroju filmiku o deskolotce z Powrotu do Przyszłości, na którym występował między innymi Tony Hawk i Moby. Jednak okazuje się, że technologia stoi już na takim poziomie, ze można zaprojektować coś w 3D, a następnie sprawić, że nabierze to realnych, namacalnych kształtów. I jest to wielki sukces technologii.

Najciekawszym zjawiskiem, które teraz nas czeka będzie proces powszednienia tego wynalazku. Z pewnością pamiętasz jak wielkim wydarzeniem był pierwszy komputer w domu. To będzie coś na podobnej zasadzie. Na początek będzie budzić to wielkie zainteresowanie. Z czasem stanie się rzeczą oczywistą bez której jednak nie będziemy umieli żyć. Na chwilę obecną, to przede wszystkim ceny muszą stać się bardziej atrakcyjne dla przeciętnego Kowalskiego. Wtedy każdy będzie chciał mieć to w domu. Będzie sobie w stanie na to pozwolić. I to będzie kolejna era w historii eCywilizacji. A jeśli nie era, to solidny okres.

Bardzo cieszy fakt, że również Polacy zaczęli działać w tym temacie. Kto wie czy za kilka lat to właśnie ich urządzenia nie będą najpopularniejszymi na rynku. Na dziś to pobożne życzenie, ale ten sektor dopiero się zaczyna. Jeszcze wszystko możliwe!

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi