napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Jakiś czas temu opublikowałem wpis opisujący spekulacje na temat Amazon Phone. Zapowiadało się wtedy, że szykuje się coś niezwykle ciekawego i odkrywczego. Na oficjalnej konferencji Jeff Bezos przedstawił Amazon Fire Phone! To kolejny krok do budowania imperium, które jest jedną z najpotężniejszych firm technologicznych naszych czasów.

Sam telefon ma kilka ciekawych rzeczy. Jest to na przykład efekt trójwymiarowości, który uzyskuje się poprzez badanie ustawienia głowy przez kilka kamer zamontowanych w urządzeniu. Amazon Fire Phone to sprzęt, który działa na przerobionym Androidzie. Jak widać wpływy Google sięgają dużo dalej niż nam może się wydawać. Z jednej strony Nokia, którą kupuje Microsoft, tworzy telefony na przerobionym Androidzie. Z drugiej strony Amazon decyduje się również dostosować ten system operacyjny do swoich potrzeb i stworzyć coś naprawdę ciekawego.

Wracając do pytania zawartego w tytule Tak, Jeff Bezos i jego firma przejdą do historii. To będzie bardzo znaczący etap w historii naszych czasów. Nieważne czy w końcu będą wykorzystywać drony do przesyłania przesyłek! Oni będą jedną z najważniejszych firm! Amazon znalazł swoją działkę i jest w niej najlepszy! Zaczęło się od książek. To był strzał w dziesiątkę. Dzisiaj oferta jest znacznie szersza, a mimo to wszystko świetnie działa. Martwiące są tylko wyniki sprzedaży ebooków, na których Amazon chce naprawdę dużo zarabiać. Wzrost pogorszył się w mijającym roku. Może jednak się okazać, że to chwilowy kryzys. A Amazon będzie największym sprzedawcą ebooków na świecie.

Należy pamiętać, że już od wielu lat amerykańska amazonka to nie tylko sklep internetowy. To również urządzenia, które wprowadziły nową jakość do życia rzeszy ludzi. Marka Kindle jest na dzień dzisiejszy jednym z najważniejszych czytników ebooków. Co ciekawe wszystko zaczęło się 10 lat temu, gdy rozpoczęto pracę nad pierwszy Kindlem. Już po trzech latach pierwsza wersja trafiła do masowej sprzedaży. Jednak samo urządzenie niewiele by znaczyło gdyby nie ekosystem, który stworzył wokół niego Amazon. Dzisiaj stajemy przed kolejnym przełomowym etapem w rozwoju giganta własny smartfon!

Amazon Fire Phone pomoże rozwijać się ekosystemowi. Warto podkreślić, że na samym początku każdy użytkownik tego urządzenia ma dostać roczny dostęp do Amazon Prime. Jest to coś na kształt klubu członkowskiego, gdzie dostaje się specjalnie uprawnienia w chmurach obliczeniowych. I tak każdy użytkownik Amazon Prime może dostać dostęp do streamingu. To, co jest najważniejsze w tym wypadku, to fakt, że dotychczas ludzie bardzo przyzwyczaili się do tej usługi i chętnie przedłużają roczne członkostwo. Bardzo ciekawym elementem tego rozwiązania jest na przykład elektroniczna wypożyczalnia książek.

Amazon przejdzie do historii! I to będzie wielka firma, która stworzy jeszcze wiele niesamowitych rozwiązań. Kto wie czy za jakiś czas nie będzie tak, że co do wartości giełdowej Amazon będzie ścigał się z Apple i Google. Z tego co się orientuje dużo mu do tego nie brakuje. Jednak prawdę mówiąc, gdy przyglądamy się Bezosowi, to można dojść do wniosku, że to nie do końca chodzi o pieniądze. Jeff to wizjoner, który jeszcze wielokrotnie pokaże, że jego wizja jest wielka i niepowtarzalna. A sytuacja na rynku ebooków świadczy tylko o tym, że postęp nie następuje tak szybko jak planowano. Jednak następuje! I nawet jeśli spowszednienie ebooków zajmie trochę więcej czasu niż na początku planowano, to jednak prędzej czy później to nastąpi. A telefon od Amazona to będzie perełką na rynku. Ciekawe czy opłaci się go mieć w Polsce?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Mundialowa gorączka 2014-06-19 21:41
 Oceń wpis
   

I tak kilka dni temu na dobre rozpoczął się mundial. Jest to jedna z najważniejszych imprez sportowych naszych czasów. Przez kilka tygodni wszyscy dyskutują na temat odbywających się meczów. Jakie padły wyniki. Kto najlepiej się pokazał na murawie. Bardziej wytrawni kibice będą typować chociażby króla strzelców. Jednak czy to wszystko się opłaca?

Impreza w Brazylii ma też swój aspekt społecznoekonomiczny. A musi być sporo na rzeczy, bo jak powszechnie wiadomo każdy Brazylijczyk rodzi się z piłką u nogi. Tym czasem Latynosi ostro protestują przeciwko zorganizowaniu w ich kraju Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014. Co do wartości sportowej tego typu imprezy nikt nie ma zastrzeżeń jest to ważne wydarzenie. I nagle na kilka tygodni oczy całego świata skierowane są na murawy, w których odbywają się mecze.

Jest jednak jeszcze drugi aspekt, który bardzo boli Brazylijczyków. Są to koszty poniesione przez władze, aby w ogóle tego typu imprezę zorganizować. A idzie to niestety w miliardy dolarów. Brazylia nie należy do najbogatszych krajów. Ten portugalskojęzyczny zakątek Ameryki Południowej ma spore problemy finansowe. I wobec takiej sytuacji gospodarczej władze zdecydowały się na to, aby zorganizować drugą lub trzecią co do ważności, w sportowym świecie, imprezę.

Jak powszechnie wiadomo pieniądze zainwestowane w tego typu imprezę nigdy się nie zwrócą. Stadiony, które powstają na tę okazję nie będą biznesowym eldorado. Będzie z pewnością tak jak w Polsce ze Stadionem Narodowym. Będzie się dopłacać do jego utrzymania. Z pewnością dużo lepszy biznesem byłaby zabawa w dewelopera, który przygotowuje mieszkania pod wynajem. Gdyby pieniądze zainwestowane w budowę stadionu zainwestować w tego typu przedsięwzięcie, to miesięczne przychody z tytułu wynajmu mieszkań byłyby dużo, dużo wyższe niż z działalności stadionu.

Czasem można odnieść wrażenie, ze tego typu imprezy robi się głównie dla prestiżu kraju. Tak z pewnością było w przypadku Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. To były ogromne kwoty sięgające ponad 40 miliardów dolarów. Tych pieniędzy nigdy się nie odzyska! A jednak rosyjska olimpiada odbiła się echem na całym świecie. Tylko czy budowanie prestiżu jest warte tych pieniędzy?

Zwolennicy tego typu imprez mówią o tym, że gdy oczy całego świata skierowane są w kierunku Mistrzostw, to już rodzi się chęć odbycia wycieczki do Wielkiej Brazylii. Wątpliwe, aby w tym zakresie Brazylia odniosła dużo większe korzyści. Należy pamiętać, że jest to bardzo atrakcyjny kraj pod względem turystycznym. A najsłynniejszy karnawał na świecie i tak będzie przyciągał ogromne rzesze turystów.

Nie chciałbym podważać wartości sportowej tego typu imprez. Rzeczywiście są to wzniosłe chwile w historii piłki nożnej. Nagle w jednym miejscu i czasie gromadzą się wszyscy najlepsi zawodnicy świata w tej dyscyplinie. Pytanie tylko czy skórka jest warta wyprawki? Z tym problemem będą borykać się kolejne kraje, które rzucą się na organizację jakiejś wielkiej imprezy u siebie. Jeśli chodzi o jednego z przyszłych organizatorów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Qatar, to nie trzeba się bać, że pojawią się takie same protesty jak w Brazylii. Jedno jest pewne szejkowie pokażą jak to się robi :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Sher.ly już szerlyluje 2014-06-11 20:25
 Oceń wpis
   

Ostatnie dni przyniosły bardzo ciekawą informację. Polska firma, która działa już od jakiegoś czasu w temacie wirtualnych chmur obliczeniowych, wystartowała na Kickstarterze. Cel udało się osiągnąć w pięć dni! A dawali sobie na to miesiąc.

Marek Cieślak i Błażej Marciniak podeszli bardzo zdrowo do tematu zbiórki publicznej. Postanowili ustawić stosunkowo niewielki pułap zebranej kwoty. Choć jak na polskie warunki, to te 69 tysięcy dolarów, to nie jest wcale tak mało :). Panowie założyli, że jeśli ustawią taki pułap, to jest znaczenie większa szansa go uzbierać. Pomyślmy logicznie: co się dzieje jak ludzie widzą wielką kwotę do uzbierania i niewiele zebranych dotychczas funduszy? Ano nie dają szans projektowi i rezygnują.

Strategia sprawdziła się i w ciągu 5 dni zebrano ponad 80.000 tysięcy dolarów. Ambitni Polacy stwierdzili, ze trzeba mierzyć jeszcze wyżej i zadeklarowali, że jeśli w ciągu 3 dni licznik dobije do 250.000 dolarów, to wykonają jeszcze lepszą wersję swojego produktu. A czym jest sam produkt? Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Nazwałbym je prywatną, lokalną chmurą. Zamiast przechowywać dane w internecie powstało specjalne designerskie urządzonko, które je przechowuje i łączy się ze wszystkimi urządzeniami w domu lub biurze. Bardzo oryginalny pomysł szczególnie jeśli chodzi o firmy. Z pewnością wiele z nich zamiast używać ogólnodostępnych chmur skorzysta z tej magicznej skrzyneczki, która sprawi, że chmura będzie działać w tylko obszarze ich biura.

Kickstarter ma dziwne ograniczenie, które zakłada, że oferty zbiórek mogą wystawiać tylko rezydenci Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii. Być może w jakimś stopniu to wpływa na jakość i bezpieczeństwo ofert. No ale nie dajmy się zwariować! Z tego co powszechnie wiadomo Sher.ly ma w Stanach Zjednoczonych biuro, więc nie było dla nich problem uporać się z tym ograniczeniem. Z tego co wiem takiego ograniczenia nie ma natomiast Indiegogo.com. Być może ma ono mniejszy prestiż i skuteczność, ale jeśli miałoby się werbować wspólnika z USA, to chyba lepiej zamiast tego zdecydować się na ten krok.

Twórcy opisywanego projektu nie ukrywają, że planują wielki biznes. I ja im tego serdecznie życzę. Z pewnością zbiórka na Kickstarterze podziała na ich korzyść. A jest to szczególnie ważne z tego powodu, że mają oni w planach szukanie poważnego inwestora. Musi to być zaplanowana naprawdę spora inwestycja, skoro Kickstarter im nie starcza! Ale to dobrze o nich świadczy! Trzeba wysoko mierzyć.

Myślę, że o ekipie Sher.ly będzie jeszcze naprawdę bardzo głośno. Są to ludzie, którzy konsekwentnie dążą do wyznaczonych celów. Z jednej strony zrealizowali już coś wcześniej (m.in. odtwarzacz ALLplayer). Z drugiej ciągle celują wyżej. Ja tak po cichu liczę, że pobiją polski rekord uzyskanej kwoty na Kickstarterze :). W końcu został jeszcze prawie miesiąc.

Wygląd urządzenia przypomina swym designem Apple. Czyli prezentuje się bardzo ładnie. Być może zdecyduje to w przyszłości o przyjęciu tego produktu do sklepów firmowy Apple lub Samsunga. To byłoby turbodoładowanie dla tego biznesu. No ale to jeszcze nie ten etap, aby to rozważać. Jednak z fazy testów już wyszli, mają praktycznie gotowy produkt. Trzeba tylko osiągnąć efekt skali przy produkcji.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Główne media trąbią na temat wizyty prezydenta USA w Polsce. Jednak media technologiczne podniosły wrzawę o to, że po raz pierwszy w Polsce pojawił się sam prezes wykonawczy Google Eric Schmidt.

Podstawową kwestią miała być wizyta Schmidta z okazji 25lecia pierwszych wolnych wyborów w Polsce. Nie było czasu na zbyt wiele wywiadów. Jednak pojawiła się naprawdę ciekawa informacja prosto od Google: powstanie w Polsce specjalny kampus dla przedsiębiorczych, gdzie Google będzie tworzyło środowisko start-upowe niczym w Dolinie Krzemowej.

To trzecie takie miejsce na świecie! Zaraz po Londynie i Tel Awiwie. Tak naprawdę polska prasa jeszcze do końca nie wie jak będzie to wyglądało w praktyce. Jednak zapowiada się coś naprawdę dużego. Projekt ma wystartować za rok. Wiadomo, że Google jest znane z kolekcjonowania danych na nasz temat i współpracy z wywiadem. Jednak takie działanie, jak Google Campus w Warszawie, może bardzo poprawić notowania tej firmy w oczach wielu środowisk w kraju nad Wisłą.

Google Campus brzmi dumnie. Świadczy to przede wszystkim o tym, że gigant z Mountaine View widzi ogromny potencjał w środowisku Start-upowym w naszym kraju. Już nawet w magazynie Pierwszy Milion zauważono, że obecnie na rynku jest aż nadmiar pieniędzy na start-upy. Być może dotacje unijne się kończą. Inkubatory, które powstały na dotacjach unijnych również zamykają budżety. Ale wszelkiego rodzaju funduszy, inwestorów itd. Jest po prostu ogromna liczba.

Na to wszystko chce wkroczyć Google ze swoim Campusem. Może to spowodować sporą rewolucję. Jak wiadomo Google ma ogromne ilości gotówki, które z przyjemnością zainwestuje w nowe projekty. Widzę tutaj zasadniczo tylko jeden problem. Najczęściej Google przejmuje obiecujące projekty sprawiając, że staną się one jego częścią. Zanikają przez to marki, które były na początku. Jak będzie w przypadku projektów znad Wisły? O tym przekonamy się niebawem!

Ewidentnie widać, jak z każdym rokiem Google się rozwija. Na dzień dzisiejszy firma ta jest warta 400 miliardów zielonych. Sam wymieniony wcześniej Eric Schmidt jest wyceniany na 9 miliardów. I pomyśleć, że na samym początku mało który inwestor ich rozumiał. Uwierzył w nich dziekan Stanforda. I tak narodziła się legenda. Dzisiaj poszerza się strefa wpływów. Taki Campus to będzie ogromny potencjał dla nowych biznesów. Z jednej strony będzie można zgarnąć spore pieniądze na działanie, z drugiej z pewnością można będzie się nauczyć biznesu internetowego pod okiem najlepszych. I to jest bardzo kusząca perspektywa.

Myślę, że takie silne wejście do Polski przez Google pokazuje, że w naszym kraju jest ogromny potencjał innowacyjny. Chętnych na Program Innowacyjna Gospodarka (konkretnie działanie 8.1), było bardzo wielu. Jednak sama struktura działania tego programu pozostawiała wiele do życzenia (jak na przykład zaplanowanie wszystkiego na rok do przodu - w Innowacyjnej firmie, to prawie niemożliwe). Google może stać się kontrofensywą dla takich działań. Będę trzymał kciuki za Google Campus!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi