napoleoński umysł
Biedronkowa loteria 2014-08-30 22:32
 Oceń wpis
   

Wygląda na to, że sezon na loterie w branży FMCG się rozkręca. Zaczął oczywiście Eurocash, który dał możliwość wygrania aż... 100 samochodów! Na przyznawanie aut dał sobie rok. Dla Biedronki to wszystko jest mała skala. Największy dyskont w naszym kraju zdecydował się rozdać 100 samochodów w... miesiąc!

Zasady loterii są dość proste. W zamian za zakup na poziomie 50 zł dostaje się los. Jeśli kupimy za wielokrotność pięćdziesięciu złotych, to dostaniemy odpowiednio więcej losów. Jak wynika z badań rozmaitych analityków sprzedaży wynika, że średni koszyk w biedronce jest wyceniany na 40 zł. Te dziesięć złotych może naprawdę dużo zmienić!

FMCG to branża, gdzie cały czas trzeba walczyć o klienta. I nie jest łatwo! Największym potentatem tej branży jest Biedronka wyceniana na 26 miliardów złotych! Znajduje się ona w rękach wielkiego koncernu Jeronimo Martins. Co ciekawe została ona kupiona przez wymieniony koncern od najbogatszego hydraulika w Polsce, czyli Mariusza Świtalskiego. Jest to genialny umysł polskiego handlu! Najpierw stworzył Biedronkę, potem Żabkę (obie sprzedał). Teraz zdecydował się na stworzenie sieci Czerwona Torebka, w której skład wchodzi rozwinięty format Żabki, czyli Małpka. Niestety biznesmen może żałować, że nie rozwinął tak dobrze Biedronki, jak zrobili to Portugalczycy. Byłby wtedy najbogatszym Polakiem.

Biedronka bardzo prężnie się rozwija. Ostatnio było o niej głośno w mediach biznesowych ze względu na chęć zatrudnienia 1000 absolwentów na stanowiska kierownicze. Jest to najprawdopodobniej jedna z największych akcji promocyjnych dotyczących zatrudnienia w danej firmie. Wcześniej wielkim hitem była kampania medialna McDonald'sa. Dzisiaj jednak Biedronka boryka się ze spadkiem sprzedaży. Wyniki za ostatni kwartał nie są tak zadowalające jakby oczekiwał tego Pedro Soaresa dos Santosa, prezes Jeronimo Martins. Stąd też pomysł na loterię.

Wydanie, w ciągu miesiąca, swoim klientom stu samochodów marki Volkswagen Golf Sportsvan jest wydarzeniem absolutnie bezprecedensowym. Porównywalny jest tylko Eurocash ze swoją Megaloterią, które również na nagrody przeznaczyło 100 samochodów. Jednak rozplanowano to na rok! A Biedronka chce to zrobić w miesiąc! I stąd bierze się ta bezprecedensowość. Na wszystkie nagrody przeznaczono aż 18 milionów złotych. Z pewnością odbije się to na budżecie promocyjnym marki. Może to jednak przyciągnąć do sklepów tych, którzy wcześniej nie kupowali w Biedronce. Choć mam wrażenie, że chodzi przede wszystkim o zwiększenie średniej wartości zakupów.

Pytanie tylko czy efekt, o którym pisałem nie będzie tylko chwilowy. Przekonamy się już po akcji, jak tego typu działanie ma wpływ na budowanie świadomości i lojalności marki. Jednego możemy być pewni o akcji będzie bardzo głośno. I za pewno reklamy będą niezwykle infantylne, tak jak przyzwyczaiła nas do tego Biedronka. Aczkolwiek były akcje, które należy bardzo chwalić. Mam na myśli między innymi tą z Danielem Olbrychskim, który chwali polskie jedzenie.

Jak widać wielkie dyskonty muszą się zmierzyć z dojrzewającym klientem. Czy akcja Biedronki okaże się skuteczna i będzie miała odzwierciedlenie w wynikach sprzedaży? O tym przekonamy się przy kolejnym raporcie kwartalnym. Jest to z pewnością coś nowego. I to się chwali. Lidl ma kucharskich celebrytów i rozdaje książki kucharskie, więc niech Biedronka ma loterię.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Czat za grube miliardy! 2014-08-29 15:58
 Oceń wpis
   

Fundusz VC zdecydował się zainwestować w hitowego Snapchata. Za 1% udziałów twórcy aplikacji dostali 100 milionów dolarów. Jeśli dokładnie przeliczyć, to taka stawka powoduje wycenę całej spółki na poziomie 10 miliardów (!) dolarów. Nieźle jak na kilka lat wzmożonej pracy. Nieźle jak na spółkę, która nie zarabia.

W ostatnim wpisie zauważyłem, że duże firmy płacą tak wielkie pieniądze za spółki internetowe nie ze względu na zastosowaną technologię. Chodzi im bardziej o bazę użytkowników. A ta w Snapchacie sięga 100 milionów. Całkiem nieźle jak na komunikator! Pytanie tylko czy za kilka lat spółka będzie dalej tak dobrze wyceniana. Eksperci obawiają się, że dziki zachód na rynku internetu może zwiastować początek drugiej odsłony bańki spekulacyjnej. Chociaż firmy, które działają teraz są zdecydowanie bardziej sensownie zarządzane od tych, które działały na początku tego stulecia. Kiedyś na warszawskiej giełdzie wystarczyło, że firma stała się internetowa (choć wcześniej mogła być producentem skóry) i już akcje szybowały o kilkaset procent. Na razie nie mamy do czynienia z tak wielkim szaleństwem. Chyba cała ta nowa ekonomia została solidnie przemyślana przez twórców internetowych aplikacji. Chociaż trzeba przyznać, że wskaźnik Cena/Zysk (czyli jak jest wyceniana spółka do tego ile zarobiła), czasem poraża.

Internet stał się Eldorado dla młodych biznesmenów. Tak naprawdę tylko tutaj w zaledwie kilka lat można stać się miliarderem. Na rynku jest ogrom pieniędzy! Należą one zarówno do różnych funduszy, które skupiają w sobie między innymi aniołów biznesu. Jest tego wszystkiego całe mnóstwo. Możliwe, ze jeszcze nie było tak bogatych czasów. Jeśli ktoś ma naprawdę dobrze przemyślany model biznesowy, oraz świetny team, to spokojnie może liczyć na dofinansowanie. Na naszym polskim podwórku spore zamieszanie zrobiły fundusze unijne. Przede wszystkim działanie 8.1 w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Oprócz stert urzędniczych pisemek związanych z czym się tylko da miały one jedną straszną wadę: nie pozwalały na coś takiego jak pivot. Załóżmy, że działamy kilka miesięcy i zmieniła nam się koncepcja biznesu. Przekonaliśmy się, że w takiej formie jak pierwotnie wymyśliliśmy to po prostu nie działa. I tutaj okazuje się, że jesteśmy zmuszeni zrobić to dokładnie tak, jak w pierwotnym wniosku!

Wracając do Snapchata: głośno było o tym, że za 3 miliardy dolarów chce go przejąć Mark Zuckerberg. Pisałem ostatnio, że bardzo bym chciał, aby pojawiały się spółki, które w przyszłości zawalczą z Facebookiem czy Google. Spółki, które nie dadzą się tak szybko sprzedać. Może to Snapchat będzie czymś takim? Swoją drogą Facebook chce kupić wszystko, co się tylko da, aby utrzymać swoją pozycję. Nie ma się co mu dziwić! I tak, jak zauważyłem kilkukrotnie nie chodzi o technologię, tylko o bazę wiernych użytkowników. Tym bardziej, że w Stanach i Europie Zachodniej można zauważyć migrację młodszych użytkowników z FB do Snapchata. Wynika to najprawdopodobniej z dwóch przyczyn. Pierwsza to fakt, że Facebook stał się strasznie masowy. Nie problem znaleźć tam naszych rodziców. Druga kwestia jest taka, że Snapchat słynie z tego, że natychmiast usuwa informacje przesyłane między użytkownikami. A nawet jeśli ktoś zrobi screenshota, to od razu o tym informuje. W czasach, w których pozbawia się nas anonimowości jest to spora innowacja!

Podoba mi się to, że Snapchat chce zachować niezależność. Może i jego wycena na poziomie 10 miliardów dolarów jest przesadą, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby za rok lub dwa miał on kilkukrotnie więcej użytkowników. Wtedy wycena odpowiednio się zaktualizuje. Evanie Spigel! Trzymam kciuki za jak największy sukces!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jeff Bezos przechytrzył Google w wyścigu po serwis streamingu gier Twitch. Za kwotę 970 milionów dolarów Amazon przejął wymieniony serwis. Jak widać zabawa w przejęcia rozkręca się na dobre! Ale jaki jest w tym właściwie cel?

Serwis Twitch działa dość sprytnie. Gracze decydują się na streming tego jak grają, a inni ludzie to namiętnie oglądają. Wiele osób pewnie się zastanawia: co może być fascynującego w patrzeniu na to jak inni grają w grę? Ano widać, że musi być to bardzo fascynujące, ponieważ oglądają to miliony użytkowników!

Przez ostatnie tygodnie sytuacja wydawała się być klarowna: Google miał przejąć serwis. W ostatniej chwili do gry wkroczył Amazon i zaoferował 970 milionów dolarów! Jednak mam takie wrażenie, że nie do końca chodziło o pieniądze. Z pewnością były one bardzo ważne. Aczkolwiek równie istotna mogła być swoboda jaką twórcą Twitch'a będzie dawał Amazon. Z Google jest taki problem, że przejmuje ono wiele serwisów, a potem robi z nich produkty Google cośtam, lub po jakimś czasie całkowicie je zamyka. Twórcy serwisu musieliby się bardzo dostosować do wymogów giganta Mountain View.

Amazon nie przestaje zaskakiwać. Stał się największym sklepem internetowym na świecie. Jednak jak widać Jeffowi Bezosowi to nie wystarcza! Po tym jak coraz ostrzej wkracza w świat muzyki, oraz jest liderem nowego rynku, jakim są ebooki, pora uderzyć w sektor gier! Nikt tak naprawdę nie wie co dokładnie planuje Bezos. Z pewnością ruch ten jest bardzo przemyślany i coś sobą symbolizuje. Eksperci twierdzą, że może być to ruch w stronę uderzenia gier, a nawet do stworzenia własnej konsoli. To mogłoby solidnie zaszkodzić Sony i Microsoftowi, którzy aktualnie dzielą między siebie ten niezwykle dochodowy rynek.

Gry komputerowe mogą być kolejnym etapem na drodze rozwoju Amazonu. Ponieważ jest to największa firma z branży eCommerce na świecie, to niesie to za sobą ogromne możliwości. Nie mówiąc już o przenośnych urządzeniach prosto od Jeffa Bezosa. Amazon Phone może okazać się świetny polem do wykorzystania w temacie gier. Na konkretne rezultaty tych działań jeszcze trochę poczekamy. Jednak trzeba przyznać, że jest na co czekać!

Wielkie przejęcia robią wielkie wrażenie. Czy to oznacza, że szykuje się nam kolejna bańka spekulacyjna? A może po prostu te kosmiczne wyceny firm mają jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. Można odnieść wrażenie, że najwięksi gracze traktuje takie pomysły internetowe jako transfuzję na polu innowacji. Mogliby sami stworzyć podobne rozwiązania i przez kilka lat zabiegać o użytkowników. Być może nawet prześcignąć pierwowzór. Jak widać bardziej opłaca się kupić gotowca. Technologicznie te firmy nie stoją na jakimś megapoziomie. Chodzi bardziej o użytkowników wiernych fanów marki.

Ostatnio największym graczem na polu przejęć był Facebooku. Jak widać inni duzi gracze nie chcą być w tyle. Jeśli trafi się okazja, to trzeba z niej korzystać! Pytanie tylko czy przy takiej praktyce jest jeszcze szansa na to, aby wyrósł kolejny duży gracz pokroju Google czy choćby Facebooka. Z historii tego drugiego wiemy, że również miał on być przejmowany m. in. przez Microsoft. Mimo to zachował niezależność. Liczę na to, że nie wszystkie rosnące firmy zostaną przejęte przez większych graczy. A z czasem to one będę przejmować. Już jako liderzy rynku!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Krupa odchodzi! 2014-08-26 16:38
 Oceń wpis
   

I nie chodzi mi tutaj o znaną celebrytkę Joanne Krupę. Ona z pewnością show-biznesowego podwórka będzie trzymać się mocno. W tym artykule pragnę poruszyć najnowszego newsa mediów biznesowych. Mianowicie: odchodzi redaktor naczelny magazynu Forbes - Kazimierz Krupa. Na stronie magazynu napisano, że odchodzi on z wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska. Najprawdopodobniej oznacza więc to również, że zrezygnował ze stanowiska redaktora naczelnego magazynu-córki Pierwszego miliona.

To już osiem lat jak Kazimierz Krupa znalazł się w polskim wydaniu jednego z najbardziej prestiżowych magazynów na świecie. Były to lata, w których globalną gospodarkę zalała fala największego kryzysu od lat 30tych XX wieku. Następnie czekało nas zbombardowanie gospodarki pustym pieniądzem. Kazimierz Krupa miał zawsze doskonały komentarz do aktualnej sytuacji gospodarczej. Nie owijał w bawełnę. Mówił tak, jak jest. Był konkretnym gościem, którego warto było posłuchać, bo wyrażał swoje opinie bez ogródek. Te wstępy do Forbesa i Pierwszego Miliona były bardzo dobrym przedsmakiem tego, co czekało nas na kolejnych stronach magazynów.

Kazimierz Krupa doskonale trzymał w ryzach redakcję polskiego wydania Forbesa. Potrafił wyciągnąć ze swoich ludzi to, co w nich najlepsze. I przede wszystkim nie było w tym przekłamania, koloryzowania, ani wchodzenia komuś w tyłek. Jeśli coś działo się nie tak, to wprost o tym mówiono! Dzięki temu Krupa ze swoim teamem wywalczyli sobie miejsce na rynku, jako jeden z najrzetelniejszych magazynów gospodarczych i biznesowych.

Osiem lat to sporo czasu. Forbes robił się coraz grubszy. Narodził się Pierwszy milion. A wszystko było na najwyższym poziomie. Tak naprawdę na dzień dzisiejszy polskie wydanie Forbesa jest wzorem dla innych magazynów biznesowych. I tego z całego serca gratuluję Kazimierzowi Krupie. Gratuluję mu, że zebrał zespół najlepszych z najlepszych. Gratuluję, że jego dziennikarze, jak i on sam, nie bali się rozmawiać z największymi biznesmenami i politykami z pierwszych stron gazet. To niesamowite jak wielki poziom Kazimierz Krupa osiągnął ze swoim zespołem!

Z pewnością będzie mi brakowało jego trafnych spostrzeżeń i ciętych komentarzy. To on na przykład uświadomił mi, że większym innowatorem od Stevea Jobsa jest bliskowschodni biznesmen z Berlina Zachodniego, który jako pierwszy wymyślił kebab w bułce. Potem skopiowano go setki tysięcy razy. I tym sposobem na każdej większej ulicy w Polsce mamy budkę z kebabem. Oczywiście należy pominąć fakt, że jest to kompletna profanacja arabskiej potrawy. Innowacja jednak jest, jak cholera! To właśnie Kazimierz Krupa zwracał uwagę na takie smaczki! Na pewno będzie mi go brakowało, ale...

No właśnie! Krupa pozostawił po sobie doskonały team. Grupę prawdziwych profesjonalistów, oraz niezależnych felietonistów powiązanych z magazynem, jak Robert Gwiazdowski, czy Krzysztof Rybiński. To będzie procentować jeszcze przez długie lata! I tak schedę po Kazimierzu Krupie przejmie vice redaktor naczelny Jacek Pochłopień. Z pewnością poziom będzie utrzymany. A może nawet uczeń przerośnie mistrza?

Dziękuję serdecznie Kazimierzowi Krupie za to, że wprowadził do naszego kraju światowy format. To dzięki niemu i teamowi, który stworzył, tak wielu Polaków zagląda z przyjemnością do Forbesa, oraz Pierwszego miliona.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Z głową w chmurze... 2014-08-25 19:29
 Oceń wpis
   

Chmura to zdecydowanie hit ostatnich miesięcy. Po co przechowywać dane na swoim dysku twardym skoro można je mieć na komputerach dostawcy. Myślę, że być może walka o klienta wydaje się już zakończona, ale ja głęboko wierzę, że cały czas jest szansa na zawojowanie tym rynkiem. Jakiś czas temu pisałem o Sher.ly polskim wynalazku, który wprowadza małą rewolucję. Chmura obliczeniowa nie znajduje się na serwerze, tylko na urządzeniu zewnętrznym. Niby daje to większe bezpieczeństwo danych.

Szał na przechowywanie plików w chmurze zaczął się tak naprawdę od Dropboxa. Było to jakieś sześć lat temu. Dzisiaj Dropbox jest wart miliardy! Jak widać ktoś doskonale wstrzelił się w rynek. Aktualnie drogą tą idą najwięksi. Coraz głośniej robi się o Google Drive. Myślę, że z czasem właśnie ten dysk będzie najpopularniejszy. Może i Google nie pokonało jeszcze Facebooka, ale z Dropboxem może spokojnie wygrać. Chociaż zastanawiam się czy po prostu nie jest tak, że bardzo liczy się kto był pierwszy na tym rynku.

W dniu dzisiejszym kolejny duży gracz zaprezentował się ze swoim systemem dysku twardego w chmurze. Oczywiście jest to duży gracz na naszym podwórku. Chodzi o Wirtualną Polskę. Eksperci mówią, że może być już za późno na jakiś większy sukces komercyjny. Trzeba jednak zauważyć, że WP przez te wszystkie lata działalności (często burzliwej) zyskało sobie sporą rzesze fanów. To właśnie oni korzystają cały czas z usług tego portalu. I to oni będą korzystać także z usługi WP Dysk.

Ciężko powiedzieć na dzień dzisiejszy czy projekt ten odniesie sukces. Może być ciężko, ponieważ jak się wydaje karty zostały już rozdane. Jednak ja mam cały czas wrażenie, że walka o klienta dopiero się zacznie. Jeszcze nie każdy przeciętny Kowalski wie czym jest chmura i jakie niesie za sobą korzyści. A gdy Ci przeciętni użytkownicy internetu zaczną kierować swoje kroki w stronę chmur, to wielką szansę mają tacy gracze, jak WP i Onet. Są to marki doskonale znane i lubiane. Oczywiście sporo zagarnie także Google. To gracz światowej klasy. Chociaż po aferze PRISM z Edwarde Snowdenem, gdzie dowiedzieliśmy się, że amerykański rząd nas szpieguje korzystając z największych korporacji informatycznych, to może być ciężko przekonać wszystkich. Chociaż z drugiej strony co takiego może mieć do ukrycia przeciętny Kowalski na dysku w chmurze na usłudze Google Drive?

Dysk w chmurze obliczeniowej to przyszłość przechowywania danych. Widzą to wszyscy najwięksi gracze, jak Google, Apple i Microsoft. Mają oni zaplecze (Android, iOS i Windows), które pozwala tworzyć niewyobrażalne wręcz możliwości. Żyjemy w erze cyfrowej. Ta cyfryzacja będzie coraz bardziej przenikać do naszej rzeczywistości. Chmura jest rozwiązaniem niezbędnym do tego, aby te wszystkie idee przyszłości się rozwijały. To kwestia czasu jak nawet nie będziemy świadomi tego jak technologia przenika kolejne elementy naszego życia.

Czy WP odniesie sukces z WP Dysk. Może być ciężko! Z pewnością Grupa WP liczy na fanów marki, którzy mimo wszystko pozostali przy swojej lubianej firmie. Konkurencja jest ogromna. Zaczynając od Dropboxa, idąc przez Google Drive, a na najbliższym konkurencie: Onecie, kończąc. Na pewno jest to przemyślany ruch i Grupa WP ma dokładny plan działania. Chociaż trzeba im przyznać, że trochę się spóźnili. Jednak tak jak pisałem wcześniej batalia o użytkowników chmur dopiero się rozpoczyna!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Już niebawem rozpocznie się na dobre szał. Ruszą nowe ramówki stacji telewizyjnych. Jak na razie w internecie ujawnił się już TVN ze swoim spotem reklamującym, co ciekawego przygotował na jesienne dni i wieczory. Spot jak zwykle wykonany jest bardzo profesjonalnie i z oryginalnym pomysłem. Pamiętam, jak była akcja Przygarnij kropka, ten ludzik, tvnowoa kulka ewidentnie do tego nawiązuje. Czy warto czekać na jesień?

O ile rozumiem, że do wakacji szkolnych trwa jedna ramówka, a kolejna rozpoczyna się dopiero po wakacjach. Tak nie rozumiem dlaczego w środku zimy kończy się ta jesienna ramówką i są nam serwowane powtórki. Są jednak seriale (głównie telenowele), których nie tyka ta zasada. Czy dla stacji aż tak bardzo nieopłacalne jest tworzenie nowego contentu na cały sezon grzewczy ? Jacyś spece od marketingu telewizyjnego z pewnością by mi to wytłumaczyli mówiąc, że tak zmniejsza się koszty. Ale faktem jest, że większość ludzi ogląda drugi raz to samo!

Warto przyjrzeć się Polsatowi, który ostatnimi laty bardzo odświeżył swój wizerunek. Kiedyś był on kojarzony głównie z disco-polo i tandetnymi brazylijskimi telenowelami. Teraz jest to stacja, która bardzo dba o jakość swojego contentu. I chwała Zygmuntowi Solorzowi za to. Aczkolwiek za cholerę nie mogę zrozumieć jak na ramówkach wszystkich stacji tak doskonale radzą sobie wszelkiego rodzaju paradokumenty. Problemy tam poruszane są często bardzo żenujące. A sama jakość tych programów pozostawia wiele do życzenia. Prawda jest jednak jedna skoro ludzie chcą to oglądać, to produkuje się tego jak najwięcej. Tak samo kiedyś było z brazylijskimi telenowelami i reality show. Wszyscy to oglądali! Dzisiaj gusta się zmieniły.

Warto zauważyć, że od czasów, kiedy, jeszcze wtedy Telekomunikacja Polska, wprowadziła Neostradę, to jakość i stopień używania internetu znacznie wzrósł. To sprawiło, że po jakimś czasie standardem stało się oglądanie video online. Wcześniej na wszelkiego rodzaju modemach i innych słabych łączach było to nie do pomyślenia. Wtedy najprawdopodobniej szefowie wielkich stacji telewizyjnych zauważyli, że z jednej strony internet jest dla nich szansą, a z drugiej ogromnym zagrożeniem. Już nie tylko walczyli między sobą o zainteresowanie widzów. Walczyli z całym potencjałem internetu! A jest on ogromny, czego przykładem może być sukces YouTube. Jednak internet okazał się także ogromną szansą. Można było z jednej strony dodawać content, którego już się nie puści w telewizji tradycyjnej, a z drugiej publikować te odcinki, których jeszcze nie było w telewizji. To świetny sposób na koszenie kasy na widzach, którzy nie mogą wytrzymać do emisji w telewizji.

Był już cały wpis o tak zwanych Youtuberach, którzy zdobywają ogromne zainteresowanie internautów. Nastały czasy, gdy tradycyjne media muszą podjąć walkę z najbardziej demokratycznym medium internetem. Czy są z góry skazane na przegraną? Czy internet wchłonie pozostałe media? O tym przekonamy się niebawem. Jak na razie ebooki (a co za tym idzie również eczasopisma) nie sprzedają się tak dobrze, jak liczył na to Amazon tworząc swojego Kindle'a. Jednak ten rynek będzie ciągle rósł. A tradycyjni wydawcy będą migrować w stronę internetu. Wielkim hitem okazały się dwa rozwiązania konkurencyjnych stacji: Player.pl (TVN) oraz iPla (Polsat). To kwestia czasu jak oba rozwiązania będą zdobywać coraz większy zasięg. Również TVP nie jest obojętne i tworzy swój własny serwis VOD. Ciekawym ruchem było przeniesienie contentu stacji publicznej do iPli. Zobaczymy ile ten sojusz przetrwa. Walka więc trwa! I mam nadzieję, że największym wygranym będziemy w niej my widzowie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi