napoleoński umysł
Polacy mistrzami świata! 2014-09-22 23:24
 Oceń wpis
   

Jeszcze nie minęła wrzawa po wczorajszym zwycięstwie Reprezentacji Polski w siatkówce. W takich chwilach warto się zastanowić dlaczego polskim sportem narodowym jest piłka nożna. Fakt mamy w tej dyscyplinie sportu kilku graczy światowej klasy. Jednak strzelają oni gole przede wszystkim w swoich klubach, a nie w występach reprezentacji. W ujęciu biznesowym tych mistrzostw świata w siatkówce, które odbyły się naszym kraju, najwięcej stracił Polsat.

Stacja Solorza straciła bardzo dużo pod kątem wizerunkowym. Już dla świętego spokoju chcieli oni odsprzedać prawa do transmisji z mistrzostw TVP. Ta jednak chciała ugrać jak najwięcej i zapragnęła kupić jednocześnie prawa do innych imprez. Na to Polsat nie mógł się zgodzić. Efektem tego było kodowanie meczy. Sytuacja stała się podbramkowa, ponieważ analitycy stacji ze słoneczkiem doszli do wniosku, że z ewentualnych reklam w czasie mistrzostw nie są w stanie wyjść nawet na zero! Nie wiadomo czy udało się zarobić na kodowaniu transmisji.

Do całej sprawy włączy się Prezydent Rzeczpospolitej i poprosił właściciela Polsatu, aby ten dał szansę obejrzenia meczu finałowego wszystkim chętnym Polakom na otwartej antenie. Myślę, że Polsat zrobiłby to również bez interwencji Prezydenta. Jest to sytuacja bezprecedensowa w naszym kraju, gdzie głowa państwa prosi o coś prywatnego nadawcę telewizyjnego. Informacja o tym rozeszła się jak świeżę bułeczki. Kibice najprawdopodobniej przymknęli oko na to, że TVN w głównym wydaniu Faktów nie poinformował, że odbywa się mecz finałowy, w którym grają Polacy.

Polscy siatkarze pokazali, że na tle światowych potęg nie mamy się czego wstydzić. Są dyscypliny sportowe, w których Polacy mogą być najlepsi. Chociaż ostatnimi czasy bardziej święciliśmy triumfy w sportach zimowych i lekkoatletyce. Justyna Kowalczyk, czy Tomasz Majewski, to nasza bardzo dobra wizytówka na arenie międzynarodowej. Tym bardziej cieszy, że siatkarze również są w stanie walczyć z najlepszymi i wygrywać!

Wracając do wizerunku Polsatu. Stacja Solorza-Żaka bardzo straciła pod tym kątem. Kibiców mogło denerwować kodowanie walk bokserskich i formule MMA. Jednak zakodowanie całkowicie mistrzostw świata w siatkówce, to może być bardzo źle odebrany ruch. Oczywiście wyszło na to, ze nikt nie ma pretensji do TVP, która zaczęła stawiać wielkie warunki, aby Polsat odsprzedał jej prawa do transmisji. Cały niesmak poszedł w stronę stacji ze słoneczkiem.

Cała ta rysa na wizerunku nie jest oczywiście czymś przez co kibice i widzowie odwrócą się od stacji Solorza. Polsat pokazał już wielokrotnie klasę współorganizując nie tylko sportowe imprezy. Myślę, że kibice dość szybko zapomną zakodowanie siatkówki. Należy pamiętać, że Polsat nie jest instytucją charytatywną (chociaż ma Fundację Polsat Dzieciom). Z pewnością chciał wyjść z twarzą z tej całej sytuacji. Wizerunkowo wybrano chyba najgorszą możliwość. Jednak finansowo mogło się to opłacić.

Chciałbym serdecznie pogratulować polskim siatkarzom. Jest to ogromny sukces, który zapadnie w naszej pamięci na lata. To pokazuje, że mając wolę walki i wielkie marzenia można osiągnąć wszystko. Należy pamiętać, że w ciągu ostatnich kilku tygodni nasi zawodnicy rozegrali naprawdę sporo spotkań. A jednak udało się! Gratuluję!

Pozdrawiam

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Raz na jakiś czas widać polski akcent w światowym biznesie. Mimo, że nie mieliśmy jeszcze tak wielkiej firmy jak Google czy Microsoft, to myślę, że wszystko jest jeszcze przed nami. Na dzień dzisiejszy jest mnóstwo pieniędzy na rynku, które są inwestowane w coraz bardziej innowacyjne projekty. Często mówi się o kolejnych rundach finansowania. O tyle miło jest dowiedzieć się, że ktoś, kto ma polskie korzenie właśnie sprzedał swoją firmę globalnemu graczowi.

Luke Wroblewski stworzył firmę Polar. Sposób działania zaprojektowanej przez nią aplikacji wydaje się dość prosty. Przeprowadza ona proste ankiety w stylu Wprost czy Polityka, Wino czy Piwo. Jak widać Google zobaczyło w tym spory potencjał, który pragnie wykorzystać w swoim flagowym serwisie Google+. To pewnie oznacza zamknięcie produktu i połączenie go z wymienionym portalem.

Luke Wroblewski ma polskie korzenie, mówi płynnie po polsku i jest diabelnie utalentowany. Można by go nazwać seryjnym producentem oprogramowania, ponieważ jakiś czas temu stworzył aplikację, którą kupił od niego Twitter. Szczegóły dotyczące transakcji sprzedaży Polara nie są znane. Jedyne czego możemy się dowiedzieć na dzień dzisiejszy, to informacja, że Polar będzie elementem Google+.

I tutaj można odnieść wrażenie, że Google nie do końca dobrze zabrało się za stworzenie konkurencji dla Facebooka. Google+ wydaje się dopracowaną aplikacją, jednak FB cały czas wygrywa z nim. Można dojść do wniosku, że G+ potrzebuję transfuzji. I dotyczy to zarówno pomysłów jak i ludzi. W najbliższym czasie może okazać się, że dowiemy się o wielu przejęciach giganta z Mountaine View. Jest to naturalne posunięcie. Duży gracz decyduje się na ucieczkę do przodu. Chce stworzyć przewagę konkurencyjną. Jedyną stratą dla świata, której dokonuje Google, jest fakt, że projekty, które wchłania przestają istnieć jako osobno marka. Google bierze funkcjonalności i łączy je z już istniejącymi projektami. W tym wypadku funkcjonalności Polara przejmie G+.

Google ma zasoby i potencjał. Jeszcze z pewnością wielokrotnie nas zaskoczy. Przykładem może być kupienie Motorolii i sprzedanie jej części Lenovo. Pewnie nie przebije to działania Facebooka, który zdecydował się kupić WhatsApp'a za kilkanaście miliardów dolarów. Czyli kupić aplikację, która jeszcze nie zarabia. Zarówno Facebook, jak i Google dysponują ogromnym budżetami na przejęcia. Nie ma jednak co w tym zakresie przesadzać, ponieważ można by to przyrównać do próby zabicia muchy za pomocą armaty. Trzeba też zauważyć, że ilość wszystkich graczy na rynku i ich wartość przewyższa możliwości zakupowe zarówno Facebooka jak i Google. Jaki byłby jednak sens kupowania wszystkiego jak leci?

W głębi duszy zarówno ja, jak i wielu Polaków czekamy na firmę pochodzącą z Polski, która będzie się ścigać z największymi graczami. Bo właściwie dlaczego nie miałoby się udać! Nawet niech potrwa to jeszcze z 10 lat! Czystą przyjemnością będzie patrzeć, jak firma znad Wisły jest wyceniana na kilkaset miliardów dolarów! Taki akcent, jak dzisiejsza informacja o przejęciu Polara, jest bardzo miły. Jednak to jeszcze nie to na co czekamy! Marzeniem jest wielka firma, która gra pierwsze skrzypce w światowym biznesie. Myślę, że doczekanie się na takie przedsiębiorstwo to kwestia maksymalnie 15 lat! Chociaż patrząc po Snapchacie, który w ciągu trzech lat doszedł do wyceny 10 miliardów dolarów, to może udać się znacznie szybciej.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Wczoraj był wielki dzień dla Apple. Wreszcie, od 2010 roku, zaprezentowało zupełnie nowy produkt. Rynek tego oczekiwał od dłuższego czasu. Jednak czy nie jest już trochę za późno na wchodzenie na rynek z produktami, które konkurencja ma już od roku? A może ten rynek jeszcze na dobre się nie rozkręcił i dopiero gdy Apple na niego wejdzie, to zacznie się szał zakupowy?

Dwa pierwsze produkty, które zaprezentował Tim Cook, to iPhone 6 i iPhone 6 Plus. Pierwszy z nich jest tradycyjnie smartfonem, który z pewnością okaże się wielkim hitem sprzedażowym. Jest on nieco większy od iPhone'a 5S. Natomiast iPhone 6 Plus jest nowym rodzajem urządzenia tak zwanym phabletem. Jest to połączenie smartfona i tabletu. Od smartfona różni się przede wszystkim wielkością.

Kolejnym produktem, który był makabrycznie oczekiwany przez rynek jest tzw. iWatch. Tutaj Apple zaskoczyło chociażby nazwą produktu. Nie nazywa się on iWatch, lecz Apple Watch. Pierwsze reakcje blogerów i mediów społecznościowych to mieszane uczucia. Jedni uważają, że jest on dość brzydki, drudzy, że jest najlepszym ze smartwatchów, które są na rynku. Jedno jest pewne aby Apple Watch działał musi on być połączony z iPhonem za pomocą bluetooth 4.0. Pewna jest też jeszcze jedna rzecz. Produkt nie pojawi się w sklepach w czasie świątecznej gorączki. Apple świadomie decyduje się go wprowadzić na początku przyszłego roku.

Z nowości, które zaprezentował Tim Cook jest jeszcze jedna Apple Pay. Jak widać Apple nadrabia stracony czas i w nowych urządzeniach będzie możliwość płatności Podobno będzie wystarczyło zeskanowanie karty kredytowej. Natomiast sama płatność ma być bezpieczniejsza dzięki sprawdzaniu linii papilarnych użytkownika. Apple twierdzi, że nie będzie przechowywać informacji na temat przeprowadzonych transakcji. Głównym hasłem w tym temacie rzuconym przez giganta z Cupertino jest bezpieczeństwo. Z żadnych relacji nie wynika jednak, żeby Apple odniosło się do niedawnej kradzieży nagich zdjęć celebrytek z iCloud. Usługa Apple Pay ma ruszyć na początek w Stanach. W Polsce z pewnością sobie na nią poczekamy.

Trzeba przyznać, ze ta konferencja odbyła się bez większego zaskoczenia. Produkty, które zaprezentowało Apple są dokładnie tym, czego oczekuje od niego rynek. Z pewnością będą to hity sprzedażowe. Szał zacznie się niebawem! Tak, jak zauważyłem w jednym z ostatnich wpisów na tym blogu rynek smartwatchów jeszcze nie wystartował. Jeszcze nie są one najpopularniejszymi produktami w swojej kategorii. Jest szansa, że to właśnie dzięki Apple ten rynek się rozkręci. Jakiś czas temu pokazywano ludziom w USA zegarek Casio za 20 dolarów, który miał naklejono logo nadgryzionego jabłka. Totalnie się nim zachwycano. W końcu to Apple!

Warto zauważyć, że Apple mogło trochę zawieść klientów. Ostatnia wielka innowacja, którą wprowadził jeszcze ś.p. Jobs to iPad. Potem odcinano już kupony od sławy swoich produktów. Czekaliśmy cztery lata na kolejną rewolucję. iPad był bowiem wielką rewolucją! To on stworzył zupełnie nowy rynek!.Czy pokazanie po tych czterech latach inteligentnego zegarka, które konkurencja z Androidem na pokładzie, ma już od roku, to rewolucja? Taką rewolucją może okazać się sam fakt, że Apple weszło w ten rynek. To właśnie ten ruch może nakręcić sprzedaż smartwatchów. Skoro ludzie zachwycają się Casio z logo Apple, to co dopiero się stanie jak zobaczą na własne oczy Apple Watch! Czy będzie szał zakupowy przekonamy się w przyszłym roku.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Imperator YouTube'a 2014-09-09 15:30
 Oceń wpis
   

W momencie gdy piszę te słowa filmik Mutant Giant Spider Dog ma ponad 62 miliony wyświetleń. Co ciekawe liczba ta stale rośnie. Ale o co te całe zamieszanie?

Sylwester Sebastian Wardęga, to jeden z największych prześmiewców polskiego internetu. Przebierał się za Spidermana czy trenował kondycję Policjantów. Kanałem, na którym działa jest przede wszystkim googlowy YouTube. Co ciekawe pobił on drugi rekord polskiego internetu w ciągu ostatnich kilku dni posiada 2 miliony subskrybentów na swoim kanale.

Wokół jego filmu, do którego zaangażował swojego psa Chicę, zrobiło się bardzo głośno. Trafił nawet do telewizyjnych serwisów informacyjnych. Jest to rzecz niespotykana w polskiej skali. Zdarza się co prawda, że internetowe postacie są proszone o komentarz do jakiejś sprawy. Jednak sytuacja, w której o gościu z jutuba jest materiał nie zdarza się tak często!

Wielkim pierwowzorem Wardęgi był Remi Gaillard. Ma on równie szalone pomysły. Na przykład przebrał się za Mario i jeżdżąc gokartem rzucał w innych bananami. Jest to jedna z topowych postaci światowego YouTube'a. Jednak dzięki swojemu dziele Wardęga również może przestać być tylko lokalnym smaczkiem. Już dzisiaj jego film o psie przebranym za pająka ma zasięg światowy i jest promowany na stronach głównych Youtube w różnych krajach.

Według wyliczeń jednego z portali Wardęga otrzyma za swój wybryk przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Dzięki takiemu podejściu bycie youtuberem może przestać być tylko hobby, do którego się dopłaca. Jak widać można z tego całkiem nieźle żyć. Zawód wykonywany? Youtuber! Myślę, że Wardęga nie spocznie na laurach i sprosta oczekiwaniom milionów. Za jakiś czas pojawi się kolejny hitowy filmik. Chociaż trzeba przyznać, że zapowiadał on, że pójdzie w jakość...

Nowym trendem wśród polskich youtuberów jest tworzenie tak zwanego contentu premium. Przykładem może być świetnie radzący sobie z googlowym portalem Krzysztof Gonciarz. Zasłynął on z tworzenia programu Zapytaj Beczkę, oraz wykreowania postaci prześmiewczej Krzysztofa Kanciarza. W jednym z wywiadów podkreśla on, że jego widzowie dorastają i chcą rozrywki na wyższym poziomie. Hitem okazała się jego seria relacji z Japonii, w której przebywał w tym roku dwukrotnie. Czy to przyszłość Youtube'a? Gonciarz mówi, że właśnie tak mu podpowiada intuicja.

Innym przykładem contentu premium może być Radek Kotarski, który tworzy od jakiegoś czasu wyśmienite Polimaty. Są to różne naukowe ciekawostki. Jednemu z banków spodobał się on tak bardzo, że dostał angaż do reklamy. Ktoś się śmiał, że jest on dla tego banku tym, kim Marek Kondrat dla innego banku. Ciężko stwierdzić jaką gażę Radek otrzymał za występ w reklamie. Ciężko stwierdzić czy to tylko jednorazowa reklama czy kontrakt na wiele miesięcy. Jedno jednak łatwo stwierdzić: środowisko youtube'owe może być z niego dumne, ponieważ przeciera szlaki, którymi pewnie potem pójdzie wielu z nich! Czy Wardęga również wystąpi w reklamie? To pewnie kwestia czasu!

YouTube rośnie w siłę! A razem z nim rośnie polska scena twórców filmów na tę platformę, pieszczotliwie zwanych youtuberami. Wardęga pokazuje, że Polak nie jest skazany tylko na polskiego odbiorcę. Może mierzyć wysoko i dorównywać najlepszym! Myślę, że forma jego filmu bardzo to ułatwia. Zrozumie go zarówno Polak, jak i Amerykanin. Sylwestrze! Życzę jeszcze wielu sukcesów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Spojrzenie na Plusa 2014-09-05 23:37
 Oceń wpis
   

Jak widać Polkomtel się nie obija i planuje podbój kolejnych rynków! Najprawdopodobniej będzie chciał uderzyć w tych samych klientów co Orange ze swoim Nju Mobile. Już 8 września będzie o tej sieci głośno! Niestety to wszystko odbywa się w chwilach, gdy sieć ma problemy z działaniem na zachodzie Polski. Pojawiły się nawet zarzuty, że jest to wynikiem ataku hakerskiego.

Plus od początku zaliczał się do Wielkiej Trójki operatorów. Ten tripol trwał dość długo. Zasadniczym problemem było stworzenie dobrej infrastruktury technicznej, która dorówna trzem wielkim operatorom. Z rozwiązaniem tego problemu pojawił się Play, który za opłatą zaczął korzystać z istniejącej infrastruktury. Wprowadził też agresywną kampanię reklamową. Jej celem było obnażenie ofert jego konkurentów. Specjaliści od marketingu stwierdzają, że sieć ta nie ma spójnej linii komunikacji marketingowej. Przez to jest ona w odczuciu przeciętnego Polaka dość dziwna. Jednak mimo że specjaliści mówią swoje, to sieć ta świetnie sobie radzi. Jej sekret tkwi w przejmowaniu klientów odchodzących od pozostałych operatorów.

Walka Playa zaowocowała tym, że wszyscy pozostali operatorzy solidarnie podnieśli stawki rozmów i smsów do tej sieci. Zrobił to również Plus. O ile rywale z pamiętnego tripolu zmieniają nazwy i chcą być utożsamiane z zagraniczną jakością, o tyle Plus stawia na polski przekaz. W 2011 roku przejął go jeden z najbogatszych Polaków: Zygmunt Solorz-Żak. Kwota była astronomiczna, ponieważ sięgała 18 miliardów złotych. Jest to jak dotąd największa transakcja tego typu na naszym rynku. Dzięki konsekwentnym działaniom Solorza Plus razem z Cyfrowym Polsatem miał jako pierwszy internet najwyższej jakości w technologii LTE. Konkurentom udało się osiągnąć posiadanie tej technologii długo po tym.

Plus aktualnie jest jedną z największych marek telefonii komórkowej w Polsce. Trzeba przyznać, że świetnie on sobie z tym radzi. I to nawet mimo tego, że najwięksi konkurenci zawarli między sobą pakt, który łączy ich infrastruktury techniczne. Jednak Plus należy teraz do najpotężniejszej grupy mobilno-medialnej w Polsce. Z jednej strony jest wielki gracz na rynku mediów Telewizja Polsat, który zdecydowanie zaczął dbać o jakość swoich produkcji. Z drugiej strony w Grupie tej znajduje się największy gracz na rynku telewizji satelitarnej Cyfrowy Polsat. Mimo starań i połączenia ITI z Canal +, nie udało się nc+ osiągnąć takiego statusu, jak ma na dzień dzisiejszy Cyfrowy Polsat.

W ramach tego wszystkiego strategia firm Solorza połączyła się w spójną całość. Pojawiła się kampania reklamowa z Joanną Brodzik i Pawłem Wilczakiem, którzy proponują nam oszczędzanie przez dodawanie. Polsat nawet nawiązał w całej tej kampanii do swojego wspominanego przez wszystkich dziecka Paszportu Polsatu. I tak dzisiaj wielu Polaków może pochwalić się, że posiada Paszport Korzyści. A do całej kampanii włączył się również bank. Powstał specjalny Plus Bank, który ma działać przede wszystkim mobilnie!

Na tle całej tej sytuacji Plush może mieć ogromny potencjał. Szczególnie jeśli połączy się z kampanią oszczędzanie przez dodawanie. Solorz-Żak udowadnia, że można robić biznes na wielką skalę będąc Polakiem. Aktualnie znajduje się on na 2 lub 3 miejscu stu najbogatszych Polaków. Jak wiadomo dużą część Plusa kupił na kredyt. Ciekawe co się stanie kiedy ten kredyt spłaci? Wtedy dopiero będzie mógł się pochwalić majątkiem! Nic dziwnego, że hakerzy atakują jego firmę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jest to bez wątpienia najdroższa cena za jedną akcję na warszawskiej giełdzie. Rekordu tego nie pobił Orlen, ale gdańska spółka LPP. Redaktorzy mediów ekonomicznych zwracają uwagę, że jeśli ktoś kupiłby za 10.000 zł akcji spółki w chwili jej debiutu, to dzisiaj byłyby one warte 2 miliony złotych!

Najbardziej znaną marką spółki jest Reserved. Co nie oznacza oczywiście, że zespół Marka Piechockiego do niej się ogranicza. Jest ona z pewnością największym hitem i stabilnym portem na wzburzonym oceanie biznesu :). Oprócz Reserved można oczywiście wymienić Cropp Town, Mohito, czy House'a. Najmłodszą marką spółki jest Sinsey. W działaniach LPP można dostrzec segmentację rynku. Wydaje się, że Cropp i Reserved są nieco inaczej pozycjonowane. Trafiają do innej grupy odbiorców. Nie widać tego w przypadku House'a u Reserved, ponieważ ta pierwsza marka została przejęta od największego konkurenta LPP.

Model LPP wydaje się dość prosty. Jak widać jest on powtarzalny, ponieważ ciągle powstają nowe marki! Na początek projektanci tworzą kolekcję. Potem jest ona szyta na Dalekim Wschodzie (m.in. w Bangladeszu). Następnie ubrania przypływają do Polski. Stąd trafiają na półki i manekiny sklepowe. Teraz zostaje najważniejsza część całego procesu. Należy sprzedać produkt! Do tego zatrudniona jest armia dobrze ubranych sprzedawców, którzy doradzają klientom. Widać, że ubrania od LPP sprzedają się bardzo dobrze. Trafiają one w gusta klientów. I to się chwali.

LPP to na dzień dzisiejszy ponad 600 sklepów. Gdy tylko pojawia się nowa galeria handlowa, a LPP jeszcze nie ma w tym obszarze, to zaraz pojawią się tam jej sklepy. Jednak na dzień dzisiejszy walka nie odbywa się tylko w Polsce. To także Rosja i Ukraina. Dwa obszary, na które ostatnimi czasy nacięło się wiele firm. Jednak LPP świetnie sobie tam radzi. Trwają przygotowania do podboju takich rynków, jak Czechy i Niemcy. Ciekawy może okazać się również debiut LPP w Katarze.

Najdroższa cena w historii za jedną akcję, to efekt ciężkiej pracy zespołu Marka Piechockiego. Myślę, że to success story jest warte przyjrzenia się i adaptacji do swoich potrzeb! Od wielu lat twórcy LPP znajdują się na liście stu najbogatszych polaków. Zarówno Forbesa, jak i Wprost! Konsekwentnie pomnażają oni swój majątek. I widać, że to im się naprawdę udaje. W miarę tego jak imperium rośnie pojawiają się nowe marki, oraz nowe salony sprzedaży.

Echem odbiła się sprawa zawalenia fabryki odzieży w Bangladeszu. Była to skaza na nienagannym wizerunku LPP. Okazało się, że w ruinach znaleziono metki Cropp Town. Pojawiła się wtedy fala negatywnych komentarzy. Mówiły one o tym, że LPP nie dba o pracowników zatrudnionych do szycia ubrań. Sprawa przycichła, a samo LPP podpisało porozumienie Bangladesh Accord. Myślę, że firma dobrze wybrnęła z tej sytuacji. Może o tym świadczyć również dzisiejszy sukces.

Gigant odzieżowy to przykład tego, że się da! Zaczynali w biednej dzielnicy Gdańska, a dzisiaj szyją ogromne ilości ubrań. Ubierają już nie tylko Polaków. Mają ponad 600 salonów. Są jedną z najdroższych spółek na rodzimej giełdzie. I niech wszyscy Ci, którzy mówią, że w Polsce nie da się odnieść sukcesu - ugryzą się w język. LPP się udało! Ty też możesz osiągnąć sukces!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski 

 
 Oceń wpis
   

Tak, jak można było się spodziewać Samsung i Sony poszły po bandzie. Wykorzystały szansę, aby zaprezentować się z najlepszej strony. Strony nowych produktów. Sezon jesienny oraz przedświąteczny będzie naprawdę bardzo gorący! A nawet jeszcze nie wiemy co dokładnie szykuje Apple! Sony i Samsung postanowiło zrobić zamieszanie wokół swoich produktów głównie po to, aby przyćmić konkurenta z Cupertino.

Jak to bywa przy tego rodzaju konferencjach należy zaprezentować tak zwane flagowce. Są to produkty, które pociągną całą sprzedaż w dobrym kierunku. W przypadku Samsunga jest to oczywiście wszystkomający Galaxy Note 4. Jeśli chodzi o konkurenta z Japonii, to zaprezentował on przede wszystkim Xperię Z3. Nie będę wchodził w specyfikację techniczną, ponieważ na tym blogu skupiam się raczej na strategii niż na podzespołach. Dla zwykłego człowieka powiem tylko, że te aparaty mają wszystko to, co jest nam potrzebne i ze swoją specyfikacją techniczną prezentują się doskonale!

I w tym momencie pojawia się nowość! Raczej nie będzie to ciągnęło sprzedaży Samsunga. Jednak jest szansa, że pozwoli to wybadać rynek. Chodzi o produkt nazwany Galaxy Note Edge. Zasadniczo nie różni się on od Note 4. Jest jednak jedna znacząca różnica. Chodzi o zagięty bok. Pozwala on na to, że gdy na przykład oglądamy film i pojawi się jakieś powiadomienie, to pojawi się ona w zagiętym boku. Nie będziemy musieli nic przełączać. Nie wiadomo tak naprawdę ile więcej Samsung będzie sobie liczył za tę rewelację. Jednak myślę, ze jest to przede wszystkim dla gadżeciarzy. I to takich, którzy szybko się zadowolą nowinką i będą szukać nowej zabawki gdzie indziej.

Bardzo znacząca wydaje się kategoria wearables. Zarówno Sony, jak i Samsung zaprezentowały swoje smartwatche. Zegarki stają się kolejnym elementem cyfrowej rewolucji. Widać, że zarówno Koreańczycy, jak i Japończycy chcą zająć silnie swoje poletko na tym rodzącym się rynku. Na razie nie widać, żeby ludzie w znaczący sposób przekonali się do nowego rodzaju produktów. Muszą się z nim obyć. Muszą one nam spowszednieć. A wtedy Sony i Samsung będą miały już swoje przytułki, z których będą uczestniczyć w masowym kupowaniu smartwatchy. Oczywiście mogę się mylić. Być może produkty te nigdy nie okażą się hitami sprzedażowymi. Na to trzeba poczekać przynajmniej jeszcze z pół roku. Wtedy można się spodziewać wejścia do gry wielkiego nieobecnego tej batalii Apple.

Do dwóch zaskoczeń IFA 2014 można zaliczyć inteligentne okulary od Samsunga, oraz integrację poszczególnych urządzeń Sony w tym połączenie Playstation ze Smartfonem. Te drugie rozwiązanie można było dotychczas spotkać właśnie u Apple. Myślę, że Sony idzie w bardzo dobrym kierunku. Jest to przyszłość technologii. Firma Phillips jako misję swojego przedsiębiorstwa podała - Prostota celem technologii. Tak naprawdę w dzisiejszych czasach stoimy na bardzo wysokim technologicznym rozwoju. Jednak nie wszystko jest proste i przyjemne w użytkowaniu. Samsung i Sony to producenci, którzy mają naprawdę sporą linię produktów zaczynając od telewizorów na opaskach dla biegaczy skończywszy. Ich celem powinno być głównie to aby wszystko było łatwe w obsłudze!

IFA 2014 przynosi bardzo ciekawe wieści z pola walki. Zobaczymy czy dadzą one radę przyćmić datę 9 września. Wtedy Apple ma podobno wyznaczyć kolejne trendy. Na razie można mieć wrażenie, że dziecko Jobsa i Woza jest nieco w tyle. A konkurencja nie śpi! Będzie z nim walczyć na wszystkich frontach! I tak nieco naiwnie, a jednak z wielką nadzieją wierzę, że zyskają na tym klienci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Wygląda na to, że niemieccy taksówkarze odnieśli spory sukces w walce z potentatem przewozów 2.0 Uberem. Niemiecki sąd zakazał tymczasowo przewozów przez osoby prywatne pod szyldem Ubera. Grozi za to kara do 250.000 euro! Czy Uber się podda? Czy przewozy prywatnych kierowców zostaną w Niemczech całkowicie zabronione? A jak się do tego ma sytuacja w Polsce?

Uber jest na dzień dzisiejszy ogromnym przedsiębiorstwem wycenianym na kilkanaście miliardów dolarów. Zainwestowało w niego między innymi Google. Dzięki swojej rozbudowanej strukturze działa już w wielu krajach. W tym od miesiąca w Polsce. Jego główną ideą jest to, aby angażować prywatne osoby, które chciałyby świadczyć usługi przewozu osób. W większości państw do tej pory zajmowali się tym głównie kierowcy taksówek. Jakże w niesmak musiało być im pojawienie się Ubera na ich rynku.

W Polsce do tej pory działały wirtualne aplikacje do zamawiania taksówek. Dotyczyło to przede wszystkim taksówkarzy w stolicy. Od miesiąca pojawił się nowy konkurent, który działa na zupełnie innej zasadzie. Na korzyść amerykańskiego giganta może działać deregulacja zawodowa byłego Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina. Dzięki niej już praktycznie nie ma problemów w świadczeniu usług przewozu osób. Ta deregulacja, oraz pojawienie się Ubera w stolicy Polski jest z pewnością niezbyt mile widziane przez stołecznych taksówkarzy. Jednak oni nie mają takiego pola manewru, jak ich niemieccy koledzy.

Do tej pory zakazywano Uberowi działać w pojedynczych miastach. Jak na przykład w Brukseli. Tym razem tymczasowy zakaz dotyczy całych Niemiec. Sąd we Frankfurcie przychylił się do wniosków taksówkarzy, że usługa UberPOP jest nieuczciwą konkurencją. Jak powszechnie wiadomo Uber jest tańszy niż wycieczka ze zrzeszonymi taksówkarzami. Postanowienie jest tymczasowe i do końca nie wiadomo z niego kto miałby płacić wspomnianą karę 250.000 euro. Wydaje się, że Uber będzie wnosił apelację od tej decyzji. Najprawdopodobniej rozpocznie się prawdziwa walka na kruczki niemieckiego prawa!

Niemcy są ogromnym rynkiem, który jest dla Ubera niezwykle ważny. Możemy być pewni, że łatwo z niego nie zrezygnuje. Tym bardziej, że dotyczy to całego kraju, a nie tylko jednego miasta! Liberałowie z pewnością w tym momencie podniosą głos, że narusza to wolność gospodarczą. Z drugiej strony państwa i same miasta mogą mieć sporo racji, że pragną profesjonalizacji tego zawodu. Dzięki temu klient może się czuć bezpieczniej. Choć nie jest powiedziane, że takiego samego poziomu bezpieczeństwa nie zapewnią mu oceny wybranego kierowcy dokonane przez wcześniejszy użytkowników Ubera. Jest to sytuacja bardzo śliska. Trudno powiedzieć kto ostatecznie ma rację. Jedno jest pewne: w walce tej powinien wygrać klient.

Z powodu deregulacji zawodowej Uberowi w Polsce może być znacznie łatwiej niż w Niemczech. Pojawiły się już pierwsze komentarze użytkowników jego warszawskiej filii. Głównym atutem tego rozwiązania jest sama aplikacja mobilna. Wnosi ona nową jakość do usług przewozu osób. Dzięki niej można zobaczyć gdzie aktualnie znajduje się kierowca, którego chcemy wybrać, czy zobaczyć oceny poprzednich użytkowników. Problemem może okazać się znajomość miasta przez kierowców. Jednak od czego są dzisiaj systemy GPS?

Myślę, że Uber będzie walczył do końca o niemiecki rynek. To dopiero początek tej batalii! Chodzi tu ogromne pieniądze jednego z najbogatszych rynków świata. Obawiać można się tak naprawdę lobby taksówkowego, które zadba o swoje interesy. Czy Uberowi uda się pokonać tak wielką siłę? Przekonamy się w przeciągu kilku miesięcy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Niedzielne popołudnie w Stanach Zjednoczonych upłynęło pod znakiem skandalu. Ktoś włamał się do chmury obliczeniowej Apple - iCloude i wykradł zdjęcia nagich celebrytek ze zdobywczynią Oscara Jenifer Lawrence na czele! Rodzi to pytanie: czy nasze pliki przechowywane w chmurze są w ogóle bezpieczne? Wiadomo, że takie gwiazdy (a było ich kilkadziesiąt!) są w szczególny sposób narażone na ryzyko ataku hakerów. Ale żeby aż na taką skalę?!

Jakiś czas temu lekki rozgłos zyskała sytuacja, w której ktoś włamał się do Google Drive należącego do zespołu pracującego nad Wiedźminem 3. Wtedy można było podejrzewać, że zawiódł czynnik ludzki. Może hasło było za proste? A może za dużo osób miało dostęp? To z pewnością wie tylko zespół CDProjekt RED. Z dzisiejszej perspektywy, gdy włamano się do wirtualnych dysków kilkudziesięciu celebrytek sytuację z Google Drive Wiedźmina można nazwać występkiem!

Kilka wpisów temu pisałem o słynnym hakerze Kevinie Mitnicku. W skrócie rzecz ujmując specjalizował się on w łamaniu ludzi. Uważał, że to właśnie czynnik ludzki jest elementem najbardziej zawodnym w układance bezpieczeństwa IT. Jak było tym razem? Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś do każdej z celebrytek podchodził osobno i wyciągał od niej hasła. Teoretycznie jest to możliwe. W praktyce bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś złamał zabezpieczenia Apple. I może być to sytuacja kuriozalna. Kto wie jak daleko sięga ta afera. Jak grubymi nićmi jest szyta.

Ktoś na forach internetowych zauważył, że może być to występek Google. Oczywiście taka sytuację należy od razu wykluczyć! Jednak to właśnie wujkowi Google najbardziej na rękę jest coś takiego. Dlaczego? iCloud jest bezpośrednio powiązane z dwoma flagowymi produktami Apple: iPhone i iPad. A to są oczywiście najpotężniejszy rywale Androida. To na pewno nie jest robota Google :). Jednak to właśnie gigant z Mountain View może zyskać na tej aferze najwięcej.

A to wszystko dzieje się w przededniu wielkiej konferencji Apple! Nagle Tim Cook i jego ludzie mogą mieć do czynienia z tak ogromną aferą, jak ta gdy popełniali samobójstwa pracownicy Foxconnu. I z pewnością Cookowi nie jest do śmiechu. Nagle iOS, które jest uważane za system o niebo bezpieczniejszy od Windowsa, staje przed sytuacją, w której hakerzy zagrali jego twócy na nosie. I z pewnością jest to dla giganta z Cupertino sytuacja podbramkowa.

Apple powinno teraz zrobić wszystko, aby wyprostować tę skazę na wizerunku. Najgorsze, co firma Tima Cooka może zrobić, to zrzucić całą winę na nierozsądne gwiazdy. Jest to możliwa opcja. Jednak myślę, że gigant z Cupertino wyjdzie z tego z klasą. Choć trzeba przyznać, że jeśli ktoś zrobił to specjalnie, to wybrał on idealny moment. Z pewnością rozsypie to plan doskonale zaprojektowanej konferencji.

Fakt faktem jedno jest dość przerażające: że gwiazdy tak dość naiwnie przechowywały tak cenne dla hakerów materiały na swoich dyskach w chmurze. To z pewnością nauczy nas wszystkich, aby bezgranicznie nie ufać przechowywaniu naprawdę cennych danych w chmurze. Być może jeśli nie jest się gwiazdą, to szansa na wyciek takich danych jest dużo mniejsza. Teraz należy czekać na ruch Apple!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi