napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Pierwszy Oscar w historii polskiej kinematografii dla filmu nieanglojęzycznego otrzymał wczoraj nad ranem film Ida Pawła Pawlikowskiego. Film mnie nie zachwycił. Cieszę się jednak, że zachwycił członków Amerykańskiej Akademii Filmowej! Jest to wielki i wzniosłe wydarzenie. Sam reżyser mówił, że bardziej przemawiają do niego europejskie nagrody. Mówił, że Oscary są strasznie komercyjne. Jednak Oscar dla polskiego filmu robi piorunujące wrażenie!

Mimo, że film mnie nie powalił na kolana, to nie rozumiem fali krytyki, która zalała Internet. Myślę, że ma to źródła w politycznym fanatyzmie. Mi osobiście coś takiego się nie podoba i powinniśmy żyć poza takim obscenicznymi zajawkami.

Co do samego filmu to historia jest wstrząsająca i świetnie opowiedziana. Młoda dziewczyna, która w powojennej Polsce chce przyjąć śluby zakonne zostaje wysłana przez swoje przyszłe przełożone w odwiedziny do ciotki. Jest ona aktualnie sędzią, wcześniej była bezwzględną panią prokurator. Dostała nawet pseudonim krwawa Wanda. I tak obie panie badają przeszłość przyszłej zakonnicy. Bo wiedząc skąd się pochodzi, łatwiej jest określić dokąd się zmierza. To, co odkryją obie panie będzie dość dramatyczne. Film jest nakręcony niemal bez obórki komputerowej w czerni i bieli. Autor zdjęć również był nominowany do Oscara. Tutaj dla niego ogromnym wyróżnieniem był sam fakt takiej nominacji.

Mnie film nie zachwycił jednak warto go zobaczyć i samemu wystawić opinię. Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy go nawet nie widzieli, a wystawiają mu niepochlebne laurki. Coś jednak w nim musi być skoro jego piękno dostrzegło najbardziej liczące się jury filmowe. To wzniosłe wydarzenie dla polskiej kinematografii! Blisko dostania Oscara był wcześniej Andrzej Wajda za swój Katyń. Jednak nie okłamujmy się - film Fałszerze, który wtedy dostał Oscara, był na naprawdę wysokim poziomie. Również trafiono w ciekawy temat.

Pawlikowski pokazał nam trudną historię. Do samej jakości wykonania nie można mieć zarzutów. Tak samo do pracy reżyserskiej. Do mnie nie do końca przemawia scenariusz. Aczkolwiek są to moje subiektywne odczucia. Czy film ten trafi jeszcze raz do polskich kin? Jest to całkiem możliwe. I pewnie ni e weźmie on szturmem kin tak, jak zrobił to Grey. Jednak jest duża szansa, że jeszcze wiele osób go zobaczy i wystawi własną opinię. Nie przypisuje sobie prawa do prawdy objawionej. Mówiąc, że do mnie ten film nie przemawia dotyczy to mnie. Jak widać do członków Akademii Filmowej przemówił. I bardzo dobrze, bo jest to sukces, na który polskie kino czekało od dawna!

Oscar dla polskiego filmu to wielkie wydarzenie. Zapiszę się to na kartach historii. I choć sama gala wydaje się strasznie komercyjnym show, to jednak nie można odmówić jej wagi na mapie nagród filmowych.  Już dziś tworzy się wiele powodów do anegdot z tej wzniosłej gali. Jak chociażby fakt, że odtwórczynie głównych ról w Idzie wyszły na korytarz w trakcie gali, a na monitorach zobaczyły jak reżyser odbiera nagrodę. Gratuluję twórcom! To wielki wyczyn!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Pojawia się coraz więcej spekulacji na temat tego, że największa firma świata pracuje od dłuższego czasu nad swoją cegiełką do branży motoryzacyjnej. Mogą o tym świadczyć chociażby próby przejęcia inżynierów z Tesli. Przypomnijmy sobie jak było z Apple Watchem. Przez długi okres czasu krążyły wszelkie możliwe spekulacje na jego temat. Okrzyknięty przez branżę iWatchem rozpalał masową wyobraźnię. Jednak ze strony giganta z Cupertino nie było ani żadnego potwierdzenia, ani zaprzeczenia tym plotkom. Czy to może oznaczać, że Apple bardzo solidnie przygotowuje kolejny produkt, który pokochają miliony? Ma z pewnością ku temu ogromny potencjał.

Jak donoszą dziennikarze Bloomberga: kolejnym krokiem milowym Apple ma być samochód. Wynika, że zostanie on pokazany szerszej publiczności za jakieś 5 lat. Najprawdopodobniej nad projektem pracuje już 200 supermózgów z Apple. Dodatkowo świadczyć o tym fakcie może polowanie giganta z Cupertino na inżynierów z firm motoryzacyjnych. Do czego mogą być oni tak naprawdę potrzebni? Czyżby jakieś nowe funkcje iPhonea? Myślę, że chodzi właśnie o własny projekt motoryzacyjny!

Pod względem designu Apple od lat wzbija się na prawdziwe wyżyny. Zaczynając  od nowej generacji Maców i iPoda, kończąc na ostatnim Apple Watch. Co do tego ostatniego pojawiają się różne opinie. Jednak niebanalny wygląd, to coś czego nie można mu odebrać. Ciekawe jest to czy nadworny designer Apple Jon Ivy, będzie również projektantem iCar. Myślę, że byłoby to dla niego ogromne wyzwanie. W końcu projekt samochodu, to dużo więcej zmiennych niż telefon czy tablet. Od samochodu bardzo dużo się wymaga. Oprócz tego, żeby miał doskonałe osiągi, to również pragnie się aby doskonale wyglądał. iCar może w tej kwestii naprawdę mocno namieszać!

Specjaliści mówią, że zasoby finansowe Apple, oraz jej potencjał innowacyjny mogą sprawić, że za kilka lat kolejna branża zostanie zrewolucjonizowana. Oczywiście większość ludzi ma świadomość, że iCar nie sprzedawałby się w takiej ilości jak iPhone. Rynek motoryzacyjny jest jednak bardziej rozdrobniony od rynku smartfonów. Wiadomo jednak, że Apple miałoby szansę zająć wysoką pozycję na tym rynku. Dziennikarze spekulują, że z pewnością auto od Apple będzie elektryczne, ale raczej nie autonomiczne. Tutaj byłaby ogromna konkurencja dla Tesli. Choć z tego, co powszechnie wiadomo również GE wybiera się na ten rynek. Także konkurencja będzie już istnieć i będzie ona całkiem silna. Dlaczego nie autonomiczny? Nie wiadomo tak naprawdę jak będzie wyglądała sytuacja prawna takich samochodów za zakładane 5 lat. Wydaje się, że Apple patrzy bardziej trzeźwo na rynek, niż Google ze swoimi prototypowymi samochodami.

Jak widać największe innowacje, które będą miały konkretny wpływ na nasze życie rodzą się w tajnych laboratoriach wielkich korporacji. Google swoje laboratorium nazwało nawet Google X i pieczę nad nim sprawuje jeden z założycieli. Samochody to kolejna dziedzina, w której chcą zaistnieć giganci technologiczni. Ciekawi mnie w jaki sposób poradzą sobie oni z ogromną ilością patentów w tej branży. Będzie to wymagało, albo sojuszy strategicznych z właścicielami patentów, albo wymyślanie koła na nowo. Patenty jest to kwestia, która dość mocno ogranicza innowacyjność, a jednocześnie sprawia, że firma znikąd może stworzyć innowacje, której od razu nie ukradną jej giganci. Branża motoryzacyjna, to branża o dużej barierze wejścia. Jednak mówimy tutaj o Apple! Ono z pewnością sobie i z tym poradzi. Wszelkie nowinki na ten temat będą bardzo gorącymi medialnymi newsami. Czekam z niecierpliwością!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak powszechnie wiadomo udostępnianie bankomatu setkom klientów - kosztuje. Dotychczas opłatę te wzięły na siebie banki. Wiązała się ona z zapłaceniem około 1,2-1,3 zł za jedną transakcję. Wydawała się ona na tyle mała, że nie stanowiła ona dla banku problemu. Nagle powstała Koalicja w ramach Rady Wystawców Kart Bankomatowych i chcą oni doprowadzić do tego, że opłaty będą znaczenie wyższe. Pomysł o tyle nieprawdopodobny, co kuriozalny!

Redaktorzy poczytnych serwisów snują spekulacje jak nagle ludzie zaczną wycofywać się z korzystania z bankomatów. Z jednej strony może być tak, że zamiast trzymać pieniądze w banku wypłaci się je jednorazowo i zapłaci za prowizję tylko raz. To nie byłoby dobre dla banków, ponieważ nie mogłyby działać na tych pieniądzach. Przy masowej skali zjawiska mogłoby to stanowić poważny problem. Inną sytuacją, która może wystąpić na korzyść banków może być odchodzenie od gotówki w stronę płatności mobilnych. Oczywiście nadal zdarzają się miejsca, gdzie sprzedawca mówi nam: płatność kartą od 20 złotych. Nie powinno tego być, ale ciężko to wyplenić.

Kolejnym elementem tej układanki mogłaby być sytuacja, w której banki odbierają nam możliwość wypłaty bez prowizji w dowolnym bankomacie. Jest to zdecydowanie synonim naszych czasów. Mamy tę wolność wyboru i nie musimy korzystać z bankomatu należącego do naszego banku. To mogłoby podburzyć powstały precedens. Czy wyobrażasz sobie Drogi Czytelniku sytuację, w której banki rezygnują z tej opcji? To bardzo uderzyłoby w atrakcyjność oferty!

Jest właściwie jeszcze inna opcja. Może się okazać, że ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do bankomatów, że nadal będą z nich korzystać. Jeśli to by się opłacało właścicielom bankomatów, to nagle mogłoby się okazać, że będzie ich więcej! Jest to prosta zasada popytu i podaży. W momencie gdy rodzi się na taką usługę zapotrzebowanie, to ilość dostępnych rozwiązań na rynku wzrasta.

Trudno mi uwierzyć w tę ostatnią opcję. Polacy są jednak dość skąpi. Najbardziej jestem w stanie uwierzyć w sytuację gdy wypłaca się całą gotówkę z bankomatu raz w miesiącu. Byłaby to zdecydowanie najgorsza opcja dla systemu bankowego.  Oczywiście może się okazać, że ten absurdalny pomysł umrze w zarodku. Tego z pewnością życzyliby sobie wszyscy polscy użytkownicy bankomatów.

Fascynujący jest temat, który media ekonomiczne poruszały niedawno. Mianowicie jeden z banków stara się stworzyć własną sieć, która działa bez pośrednictwa Visy, Mastercard, czy Maestro. Czy taki standard dotknęłyby kuriozalne opłaty? Pewnie nie! Dlatego mogłoby to dodatkowo zachęcić użytkowników do korzystania z usług tego banku!

Myślę, że ten pomysł po dokładnych obliczeniach, oraz badaniu nastrojów społecznych zostanie porzucony. To nie dałoby nikomu tak naprawdę realnych korzyści. Straciłyby wszystkie strony. A Ci, którzy teoretycznie powinni na tym zyskać tak naprawdę stracą przez mniejszą ilość operacji. Polacy są sprytni! To nasza narodowa natura!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ostatni kwartał to wypracowane przychody rzędu 1,1 miliarda dolarów. Może same przychody nie są najgorsze, ale działania ekipy Muska zaowocowały stratami na jedną akcję rzędu 13 centów. Mimo wszystko założycielowi Tesli humor dopisuje i uważa on, że za 10 lat firma będzie w stanie osiągnąć dzisiejszą wartość Apple (czyli prawie 710 miliardów dolarów). Czy to tylko wizjonerskie marzenie? A może jest to realna kalkulacja?

O Tesli Motors co jakiś czas robi się głośno. A to chcieli nazwać nowy samochód tak, jak jeden z dawnych modeli Forda. A to planują zbudować ogromną fabrykę zajmującą się dostarczaniem baterii do samochodów elektrycznych. Firma robi wrażenie. Jednak tak naprawdę jest to cały czas faza start-upu (porównując produkcję Tesli z samochodami na tradycyjne paliwo). W roku 2014 udało się sprzedać 35.000 samochodów. Wynik jak na auta elektryczne znaczący. Jednak do wyników wielkich koncernów motoryzacyjnych jeszcze daleko.

W czasach gdzie szuka się nowego rozwiązania dla kurczących się zasobów ropy naftowej widać, że Tesla ma swoją koncepcję. Tworzy produkt, który nie tylko ujmuje swoim wyglądem (w końcu najczęściej są to świetnie wyglądające auta sportowe), ale również wpisuje się w ekotrendy. Tak naprawdę niewiadomo które rozwiązanie będzie rozwiązaniem postbenzynowym. Najwięksi producenci zakładają bezpiecznie, że na auta elektryczne lub wodorowe przyjdzie jeszcze czas i proponują nam hybrydy. Jest to rozwiązanie bezpieczne. Jednak powszechnie wiadomo, że era samochodów na ropę kiedyś się skończy. Z pewnością przewróci to światową gospodarkę do góry nogami. Dzisiejsza sytuacja, w której tak wiele zależy od podejścia: kto ma ropę ten ma władzę, sprawia, że trzeba coraz bardziej rozglądać się za alternatywami. Chociaż ostatnie działania krajów OPEC, które sprawiły, że cena ropy jest dużo niższa i utrudnia domknięcie się budżetu Federacji Rosyjskiej, mogą sprawiać wrażenie, że coś się niebawem wydarzy. Jak zauważył profesor Marek Belka, prezes NBP: nagła obniżka cen ropy może oznaczać, że za jakiś czas jej cena znacznie wzrośnie. Abstrahując już od cen ropy na dzień dzisiejszy warto zauważyć, że zbliżamy się do przełomowego momentu. Globalnej zmiany najważniejszego źródła energii. I na tym może skorzystać Tesla.

Elon Musk naprawdę musi wierzyć w to, że jego firma za 10 lat może być jedną z najdroższych firm w historii. Byłby pewnie wtedy bogatszy niż Rockefeller w szczycie swojej świetności. Jednak chyba nie to jest dla niego najważniejsze. Ten człowiek to prawdziwy wizjoner. Oprócz tworzenia rewolucyjnych samochodów elektrycznych przygotowuje się między innymi do podboju kosmosu (w ramach projektu Space-X). Jeśli on mówi, że w ciągu dziesięciu lat jego firma jest w stanie dorównać Apple, to myślę, że nie jest to tylko czcze gadanie. To są słowa wizjonera!

Mimo wszystko ja coraz bardziej wierzę w wielkie sukcesy Tesla Motors. Ekipa Muska robi to, co można spokojnie nazwać przyszłością motoryzacji. Tesla idzie drogą wielkiego innowatora. Wprowadza zupełnie nową wartość do branży, która mimo, że cechuje się wielką innowacyjnością, to jednak wydają się lekko zastała. Czy samochody elektryczne to nasza przyszłość? Na to wygląda! A Tesla to firma, która będzie nadawać ton tej przyszłosći!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Historia tej firmy to klasyczny przykład amerykańskiego snu. Dwóch młodych Steveów: Wozniak i Jobs wyruszają na przygodę, która niewiadomo jak się skończy. Początki to garażowa (dosłownie!) firma, która jako pierwsza postanowiła stworzyć komputery osobiste. Dzisiaj ta firma (już bez jej założycieli) jest wyceniana na prawie 710 miliardów dolarów!

Steve Wozniak był hakerem, a Steve Jobs wizjonerem. To dzięki połączeniu tych skrajnych osobowości powstał zaczątek największej w historii firmy. Bo możemy to z czystym sercem powiedzieć: jeszcze nie było tak  wartościowej firmy w historii gospodarczej świata! Jak pewnie wiesz, Drogi Czytelniku, drogi Jobsa i Wozniaka szybko się rozeszły. Ten drugi nie czuł całej idei tak dobrze. Nadszedł moment gdy zdecydował się odejść z Apple i wrócić na studia. Jobs z czasem również musiał odejść z Apple,  co było wynikiem polityki rady nadzorczej i ówczesnego prezesa Johna Scully. Co ciekawe Jobs sam go zachęcił do objęcia tego stanowiska. John był wcześniej dyrektorem w Pepsi. Do historii przeszło zdanie, które rzekomo powiedział Jobs: chcesz sprzedawać słodzoną wodę czy zmieniać świat? Johna to ujęło. I wtedy stało się coś, czego najprawdopodobniej Jobs nie wybaczył mu do końca życia. W momencie premiery ukochanego dziecka Apple Macintosha, Scully postanowił podnieść cenę ze względu na koszty marketingu. Zdaniem Jobsa to był właśnie moment, w którym Apple przegrało ze standardem IBM PC. Kto wie jak potoczyłaby się historia nowych  technologii, gdyby wtedy to Jobs postawił na swoim. Zaowocowało to oczywiście jego odejściem i sprzedaniem wszystkich akcji Apple, które posiadał. I tutaj warto odpowiedzieć na pytanie: skoro Steve Jobs był założycielem Apple, firma jest wyceniana na 710 miliardów dolarów, to czemu jego majątek w 2011 roku wynosił 8 miliardów. Wynikało to z tego, że Jobs dostał z powrotem jakieś 5% akcji w momencie powrotu do Apple pod koniec lat 90tych. Akcjonariat Apple jest rozdrobniony.

Jobs wrócił gdy Apple nie przędło najlepiej. Miał jednak wizję, dzięki której był w stanie przenosić góry. Na początek uporządkował portfolio dotychczasowych projektów Apple. Stwierdził, że nie ma się co za bardzo rozdrabniać. Tak, jak było to do tej pory. A następnie powstało jego cudowne dziecko iPod. A dalsza historia jest z pewnością wszystkim znana. Rynek zaczęły zalewać kolejne wymyślne produkty. Dostaliśmy iPhonea czy iPada.  W swojej kategorii zrobiły one totalne spustoszenie. Słynne kolejki pod sklepami w dniu premiery cały czas robią wrażenie na konkurentach. Ostatni rok przyniósł zmiany. Podkreślałem wielokrotnie, że Jobs przyzwyczaił rynek i klientów do tego, że co 3 lata na swoich konferencjach prezentuje zupełnie coś nowego. Gdy stery przejął Tim Cook nagle zabrakło tego kroku milowego. Dopiero na ostatniej konferencji zaprezentował pierwszy phablet od Apple, czyli iPhone 6+, oraz inteligentny zegarek Apple Watch. Ten ostatni ma trafić do sprzedaży niebawem. O ile telefon od Apple należy definitywnie do kategorii must have, o tyle szczerze wydaje mi się, że Apple Watch będzie bardziej zaliczał do kategorii nice to have. Oczywiście Apple może całkowicie zmienić podejście do tego typu produktów i z kategorii fajnego gadżetu staną się czymś obowiązkowym elementem na naszych rękach. I nie będzie to dotyczyło tylko geeków. Warto poczekać, co się wydarzy jak Apple Watch trafi do sprzedaży. Zobaczymy czy pod sklepami będą się ustawiać kolejki.

Apple z pewnością zasłużył sobie na swoją pozycję. Jak zauważają ekonomiści: tworzy on prawdziwą wartość dla świata, a nie generuje kolejne instrumenty pochodne, jak wielkie banki. Apple jest firmą, która tworzy innowacje. Można ją kochać, albo nienawidzić. Ale na pewno nie można jej ignorować! A mi cały czas się marzy, że za kilkanaście/dziesiąt lat powstanie polska firma, która będzie grać w tej lidze.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Jak zauważają dziennikarze coś się ma na rzeczy. Albiaba, chiński gigant, postanowił zainwestować w inny świetnie zapowiadający się chiński start-up. Na razie firma jest mało znana w Polsce. Nazywa się Meizu i produkuje smartfony. Czy Alibaba stanie się gigantem na rynku smartfonów? Jaki wpływ będzie miała ta transakcja na firmę?

Dla logicznego porządku trzeba powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy. Jest nią własny system operacyjny Alibaby nazwany: YunOS (zwany także aliyun). To oznacza, że Alibaba ostro wchodzi do gry o najbardziej perspektywiczny rynek smartfonów. Faktem jest, że eksperci zauważają, iż rynek tabletów kurczy się. Jednak smartfony są cały czas na topie. Może wynika to z faktu, że są nam one po prostu bardziej potrzebne niż tablety.

Alibaba w Chinach jest już wielki graczem. eCommerce to dziedzina, która przynosi jej ciężkie pieniądze. I niedawny debiut firmy na giełdzie w Stanach pokazuje, że wszyscy widzą w niej wielki potencjał. Pamiętam, jak jakiś czas temu czytałem artykuł o tym, że Jack Ma (prezes) jest wizjonerem. Kto wie co by się stało gdyby partnerzy biznesowi pozwoliliby mu działać w pełni tak, jak chciał to robić od początku. Kwestia rozbijała się między innymi o wprowadzenie opłat w głównym serwisie. Ma twierdził, że portal powinien jak najbardziej się rozwijać. Pieniądze przyjdą później. Takie podejście ma sens jeśli ma się inwestora, który jest w stanie odroczyć monetyzację. Jednak w większości wypadków wszelkie innowacyjne pomysły stara się nieco ściągnąć z chmur na ziemię i znaleźć sposoby jak na tym zarobić. Jack Ma również nie miał całkowitego komfortu w tej sprawie. Miał naciski na to, żeby firma zaczęła zarabiać. I to osobiście uważa on za wielką porażkę, ponieważ według niego należało dać jej rosnąć.

Dzisiaj Alibaba jest olbrzymią korporacją. Jedna z największych chińskich firm. Dotychczas z Meizu łączyła ją współpraca. Dzisiaj staje się jej inwestorem. Kwota wydaje się niemała, bo wynosi 600 milionów dolarów. Dla Alibaby to pewnie nie jest dużo. A biorąc pod uwagę jak na przykład Facebook kupił Whatsapp za 19 miliardów dolarów, to rzeczywiście w tym świecie to nie jest dużo. Rodzi się ogromny potencjał. Własny system operacyjny może sprawić, że użytkownicy urządzeń zostaną wchłonięci przez ekosystem Alibaby. Tak naprawdę dzisiaj walka między największymi graczami technologicznymi czy internetowymi, to właśnie walka na ekosystemy. Apple czy Android nie byłyby tym czym są dzisiaj bez swoich ekosystemów. Jack Ma z pewnością wie co robi stając pomału do walki z największymi. Jego firma również do małych nie należy! Szykuje się tutaj ostra batalia.

Na początek pewnie rozwiązania, w które zainwestowała Alibaba będą sprzedawane w Chinach. Jest to nadal ogromny rynek! Jednak nie zdziw się, Drogi Czytelniku, jak za jakiś czas trafią do nas. Myślę, że to kwestia paru chwil. Bo czymże jeśli nie chwilą jest to, co się dzieje na rynku smartfonów.  Tam wszystko dzieje się szybko. Jednak pozycja, którą wytworzyli czołowi gracze jest budowana przez lata! Czy Alibaba jest w stanie zagrozić Apple czy Androidowi? Myślę, że TAK! A aktualna inwestycja może się okazać milowym krokiem dla chińskiego giganta. Życzę sukcesów Jackowi Ma i jego ludziom!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W Internecie ja torpeda wystrzeliła wieść, że Apple szykuje konkurencję dla Spotify. Chce wykorzystać technologię Beats Music, aby stworzyć zupełnie nowy produkt na rynku streamingowanej muzyki. Co ciekawe: ma to wszystko działać równolegle z iTunes Match i iTunes Radio.

W momencie przejęcia od Dr Dre jego cudownego dziecka Beats, wszyscy zastanawiali się w jaki sposób Apple wykorzysta potencjał tej firmy. Do niedawna bardzo liczącym newsem był fakt, że Dr Dre jest na pierwszym miejscu rankingu najlepiej zarabiających celebrytów w 2014 roku. Druga po nim Beyonce Knowles, miała dużo gorszy wynik. No ale nie co roku sprzedaje się firmę o takiej wartości jak Beats!

Tak naprawdę niewiadomo jeszcze w jaki sposób zostanie wykorzystany główny produkt Beats, czyli słuchawki. Myślę, że Apple ma w rękach spory potencjał, którym nas jeszcze zaskoczy. Marka Beats jest silna i dobrze się kojarzy. Można tutaj zwojować rynek na przykład nowymi urządzeniami od Apple. Nie wiem czy w taki sposób myślą włodarze tej firmy. Jednak jestem przekonany, że kupili tę firmę dla czegoś więcej niż Beats Music.

Z przecieków, na których bazują media możemy się dowiedzieć między innymi, że miesięczny dostęp do nowej aplikacji będzie kosztował 7,99 dolara. Jest to cena niezwykle atrakcyjna i można mieć wrażenie, że Apple chce iść na noże z dotychczasowymi graczami tego rynku. Przewiduje się tutaj mnóstwo opcji, jak na przykład ta, że będzie można słuchać muzyki offline!

Innym ciekawym przeciekiem jest informacja, że aplikacja pojawi się na iOS, Mac OX, Apple TV, oraz na... Androida. Jest to przełomowy moment, ponieważ będzie to pierwsza aplikacja firmy z Cupertino dedykowana na sprzęt największego konkurenta. Czy to dobry krok? O tym przekonamy się po starcie aplikacji.

Cały czas widzę ogromny potencjał współpracy między Beats i Apple. Pytanie tylko czy widzą go również szefowie firmy z Cupertino. Oczywiście wszystko może pozostać po staremu i tak tylko słuchawki trafią do sklepów Apple, a Bets Music zostanie przerobione na inna aplikację. Jednak jest to dość smutna perspektywa. Marka, którą stworzył Dr Dre z przyjaciółmi, a następnie kupiło ją Apple ma dużo większy potencjał! I liczę, że zostanie on w pełni wykorzystany! Mi to się marzy zobaczyć na przykład coś na styl iPoda markowanego jak Beats w pakiecie ze słuchawkami. To tchnęłoby nowe życie w oba produkty! Aczkolwiek może to tylko moje fanaberie i nie byłoby to tak zyskowne jak mi się wydaje :).

Nowy serwis streamingowy od Apple może okazać się wielką konkurencją dla pozostałych graczy. Warto zauważyć, że Apple już raz namieszało na rynku muzycznym wprowadzając iPoda i iTunes.  Ma ono sojusze strategiczne praktycznie z wszystkimi liczącymi się graczami. I po prostu zna się na tym rynku. Myślę, że korzystając z tego co zrobiło Beats Music, firma z Cupertino może zawojować kolejny rynek. Jest to też duch naszych czasów - gdy nie trzeba mieć już muzyki na własność. Pisałem o tym już felieton na tym blogu. I dalej podtrzymuje, że streaming to błogosławieństwo. Jak będzie wyglądał ten od Apple? Liczę, że ta firma znowu zrewolucjonizuje rynek muzyczny.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Od jakiegoś czasu szumiały plotki na temat tego, że Netia szykuje się do partnerstwa z wielkim operatorem komórkowym. To pozwoliłoby jej poszerzyć ofertę zarówno dla klientów prywatnych jak i biznesowych. Dzisiaj ogłoszono konkretnie, że chodzi o P4, czyli operatora sieci Play.

Netia to drugi największy gracz na rynku telefonii stacjonarnej zaraz po Orange (dawniej Telekomunikacja Polska). Jak widać firma chce reagować na zmiany dziejące się na rynku i poszerzać ofertę. Do tego szefostwa Netii i Play mówią o bliskości marketingowej obu spółek.  Czy to wprowadzi prawdziwą rewolucję na rynku? Czy Netia we współpracy z Playem okażą się ogromny zagrożeniem dla rynkowych liderów? Jest na to duża szansa. Swoją drogą trzeba zauważyć, że obie firmy mają bardzo silne pozycje na swoich rynkach.

Prezes Netii mówi wprost, że kooperacja ta nie ma na celu zakładania własnych banków, czy dostarczania energii elektrycznej. Wydaje się, że jest to prztyczek w nos przede wszystkim dla firmy, która podobno również brała udział w negocjacjach, czyli Polkomtel. Widać jak spółka Zygmunta Solorza-Żaka coraz bardziej idzie w sprzedawanie całych pakietów usług. Doskonałym rozwiązaniem okazał się SmartDom. Dzięki temu, że oferuje się więcej usług można uzyskać bardziej atrakcyjne ceny. Choć z pewnością jest to też kwestia lojalności konsumentów. Ci, którzy byli od lat użytkownikami Plusa rozważają czy nie wchłonąć pakietu SmartDom i przywitać między innymi Cyfrowy Polsat. On sam w sobie jest liderem rynku telewizji satelitarnej, oraz Internetu w szybkiej technologii LTE. Ostatnio nieco ucichła kwestia Paszportu Korzyści. Jednak myślę, że jest to cisza przed burzą, ponieważ to narzędzie marketingowe ma ogromny potencjał.

Własne banki mają również inni operatorzy z czołówki. Poświęcałem już temu tematowi nieco miejsca w jednym z poprzednich wpisów. Jest to naturalna konsekwencja poszerzania oferty. Jak widać marki największych operatorów są na tyle silne, że mogą one firmować banki. Czy ta strategia się sprawdzi w dłuższej perspektywie. Wszystko zależy od decyzji klientów. To jednak oni wybierając ofertę konkretnego banku operatora sprawiają, że to wszystko ma sens. Jak jednak mówił prezes Sawicki z Netii oni nie chcą iść tą drogą. Pytanie tylko jak długo będą tkwić w tym przekonaniu. Trzeba przyznać, ze ewentualny sukces konkurentów w bankowości może mieć ogromny wpływ na zmianę decyzji.

Netia i Play to duże firmy telekomunikacyjne. Na tym chcą się skupić w swoich działaniach. To, co ma ogromne znaczenie, to fakt, że taka kooperacja może być opłacalna dla obu stron. Z pewnością zarządy obu spółek dokładnie przeanalizowały całą sytuację i już wiedzą jakie można osiągnąć korzyści wspólnie. Ja jestem za tym, żeby tak liczące się firmy ze sobą współpracowały, ponieważ na tym wygrywamy my klienci. Jak daleko pójdzie współpraca? Na początek z pewnością rozejdzie się o współprace w zakresie klientów indywidualnych. Jednak nowo zawiązany sojusz widzi ogromy potencjał w rynku B2B. Ogromną kartą przetargowo Playa jest posiadania Internetu LTE. I choć był on długo domeną firm należących do Zygmunta Solorza, to jednak teraz będzie go mogła zaoferować również Netia.

Infrastruktury obu firm to niemal nieograniczone możliwości powiązań synergicznych. Walka o klienta może się zacząć na nowo. Czy Netia z Playem ją wygrają? Obie firmy pokazały, że mogą zdobywać ogromne rzesze klientów. Teraz trzeba poczekać na konkretne oferty!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ostatnie dni to wielka wrzawa w polskim Internecie. Dotychczas darmowy serwis BlaBlaCar wprowadził opłaty. Czy jest to coś ponadprzeciętnego? Czy użytkownicy tego portalu powinni być zaskoczeni takim ruchem właściciela platformy? Inna kwestia: Za co tak naprawdę się płaci?

BlaBlaCar, który wyrasta na lidera kojarzenia ludzi do wspólnych przejazdów samochodowych, działa w kilkunastu krajach. Widać, że ta nowa dziedzina biznesu doskonale się sprawdza na przykład w Hiszpanii, czy Francji. Można odnieść wrażenie, iż w Polsce również jest to całkiem popularne. Na czym to tak naprawdę polega? Załóżmy, ze wybieram się z mojego miasta do Warszawy. Paliwo kosztuje. Mogę ogłosić się na portalu i znaleźć osoby, które również tam się wybierają. Zajmą one miejsca w moim samochodzie i podróż będzie mnie kosztować znacznie mniej. Jest to rozwiązanie sprytne i najczęściej opłacalne dla wszystkich stron. Pewien dziennikarz zauważył, że nawet po wprowadzeniu opłat BlaBlaCar będzie bardziej opłacalne niż PKP. Gorzej sprawa wygląda z konkurencją szosową, czyli Polskim Busem. Jednak komfort jazdy samochodem osobowym, dojechanie na konkretne miejsce, czy możliwość poznania nowych osób przebija Polskiego Busa.

BlaBlaCar wprowadziła system punktowy z elementami grywalizacji. Podstawową jego cechą jest fakt, że punkty na przejazdy można zdobywać za aktywności, a nie tylko za gotówkę. Myślę, że ten model może się sprawdzić. Warto również zauważyć, że dodatkowe opłaty za kojarzenie osób dotyczą najpopularniejszych tras typu Warszawa-Wrocław. W tych mniej uczęszczanych nadal rządzić będzie darmowość.

Jakby na to nie patrzeć był to ruch do przewidzenia. W innych krajach już dawno pojawiły się opłaty. Teraz płaci się po prostu kilka złotych za skojarzenie z osobą, która wybiera się w taką trasę jak my. Kierowcy nadal nie będą nic płacić. Co jest moim zdaniem bardzo przemyślanym ruchem. Natomiast pasażerowie, którzy wybierają się w najbardziej popularne trasy zapłacą punktami. Punkty można kupować w pakietach albo dostawać je za aktywność na portalu. Jest to dość świeże rozwiązanie w polskim Internecie. Największy błąd moim zdaniem to nie zrobienie tych punktów od razu gdy BlaBlaCar startowało w Polsce. Może wtedy ludzie bardziej by się do nich przyzwyczaili. Można było opłaty wprowadzać stopniowo. Tak, jak robiło to Allegro w swojej burzliwej historii rozwoju.

W kolejnych felietonach na tym blogu opisuję jak twórcy stron coraz mniej chętnie udostępniają swoje usługi za darmo. Wprowadzają opłaty po to, aby żyć z czegoś więcej niż reklam. Internautom może się to często nie podobać. Zupełnie tak, jak teraz w przypadku BlaBlaCar. Jednak jest to nieuniknione! Darmowy Internet oparty na reklamach robi się już lekką prehistorią. Jakiś czas temu opisywałem pomysł wielkiego Google na to jak zbierać opłaty za korzystanie z najpopularniejszych stron. Takie modele w przyszłości z pewnością będą się sprawdzać. Jednak internauci muszą do tego dojrzeć. W zakresie modeli B2B darmowość już przeszła do lamusa. Coraz popularniejszy robi się system abonamentowy. Czy za tym pójdą zwykli ludzie? Myślę, ze nie będą mieli wyboru. Samo Google, które tak bardzo słynie z darmowości zaczęło wprowadzać usługi typu płatny Gmail, czy Google Drive. To kwestia czasu. A BlaBlaCar słusznie podąża za trendem, który jest przyszłością. Myślę, że użytkownicy portalu szybko zaakceptują nowy system. Jest nawet duża szansa, że go polubią.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi