napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

W dzisiejszych czasach można zobaczyć jak start-upy prześcigają się w kolejnych dziedzinach. Bardzo często zdarza się kopiowanie wzorców z zachodu. Nawet tak bardzo słynny do dzisiaj komunikator Gadu-Gadu był kopią izraelskiego ICQ. Jest jednak branża, która jest dość spora i istnieje niemal na całym świecie. Jest w niej ogromny potencjał i nie jest ona dotychczas zauważana. To właśnie... rolnictwo!

Widać, że startupowcy jakby nie zauważają, że wraz z postępem technologicznym i powszechną cyfryzacją rozwija się również rolnictwo. Jest to jedna z branż, która definitywnie została pominięta przez twórców innowacyjnych firm. A przecież tyle jest w niej do zrobienia. Już nie wystarczy, że rolnik korzysta z Excela! On potrzebuje profesjonalnych narzędzi, które pomogą mu w konkretny sposób zarządzać gospodarstwem.

W cywilizowanym świecie jest tak, że w miarę rozwoju gospodarki jest coraz mniej rolników, którzy mają coraz większe i bardziej nowoczesne gospodarstwa. Można odnieść wrażenie, że Polska rolnictwem stoi. Jest wiele struktur rządowych, które wspierają rolnictwo. Często nawet twory takie jak KRUS są wykorzystywane do niepłacenia ZUSu przez przedsiębiorców. To jednak nie jest tak istotne w kontekście tego felietonu. To, co się naprawdę liczy to fakt, że jest w Polsce bardzo dużo rolników. A do tego przybywa tych młodych, którzy są świetnie obeznani z technologią informatyczną. Jednak nie dostają oni odpowiednich narzędzi chociażby do zarządzania swoim inwentarzem.

Jakiś czas temu trafiłem na platformę podobną do Allegro, która była dedykowana rolnikom. Można było kupić lub sprzedać wszystko, co związane z rolnictwem. Szumnie nazywało się to Internetową giełdą rolną. Adres to SprzedamByka.pl. Wykonanie jest całkiem niezle, a i potencjał ogromny! Widać, że można stworzyć wyspecjalizowany serwis internetowy adresowany do konkretnej grupy zawodowej.

Rolnictwo będzie się rozwijać w dwóch kierunkach. Z jednej strony będzie to masowa produkcja, w której będą się liczyć efekty skali. Z drugiej strony będzie to wszystko związane z eko i bio takie jak zwierzęta z wolnego wybiegu, czy jajka klasy zero. Rolnik to zawód, który zawsze będzie potrzebny. Coś na zasadzie fryzjera on zawsze będzie miał pracę, ponieważ ludziom zawsze włosy będą rosły. Dlatego jeśli chcesz stworzyć innowacyjny start-up i zastanawiasz się w jakiej branży to zrobić, to rolnictwo może okazać się kuszącą propozycją!

Pomysłów na wyspecjalizowaną aplikację może być naprawdę dużo zaczynając od zarządzania inwentarzem. Warto jednak poznać się ze specyfiką tego zawodu. Czego dokładnie potrzebują rolnicy? Jakie są ich oczekiwania wobec takiej aplikacji? A czego być może oni jeszcze nie dostrzegają, a ty z otwartym umysłem widzisz? To wszystko pytania, na które warto sobie odpowiedzieć.

Tak, jak napisałem w tytule tego felietonu: rolnictwo jest najbardziej zaniedbaną branżą przez startupowców. Jest tu ogromny potencjał chociaż na systemy w modelu SaaS (Oprogramowanie jako usługa). Jeśli dobrze się zastanowisz i będziesz w stanie dostrzec nisze, której nikt wcześniej nie widział to możesz stworzyć coś superinnowacyjnego! Wszystko jest w Twoich rękach!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

I choć sam zaczynałem od Windowsa 98, to jednak Windows 95 był tym, który nadał znamiona wielkości firmie Microsoft. Po kilkunastu latach wciąż nie ustawały zarzuty, że Microsoft stał się monopolistą. A sam Bill Gates (jeden z twórców firmy) stał się najbogatszym człowiekiem na świecie. Samo przedsiębiorstwo było w pewnym momencie wyceniane na 613 miliardów dolarów! Czy Windows 95 był aż tak istotny na tej drodze?

I chociaż współczesnemu Microsoftowi można zarzucić to, że nieco przespał erę mobile, to jednak przed dwudziestoma laty był on prawdziwym informatycznym królem! Dzięki połączeniu MS- Dos z Windowsem można było osiągnąć doświadczanie przyjaznego systemu. Sam patent na myszkę czy okienka, Bill Gates zawdzięcza firmie Xerox. Pierwszym człowiekiem, który skopiował jej pomysły był ś.p. Steve Jobs, który wprowadził nową generację domowych komputerów z graficznym interfejsem. Jak przyznawał sam Bill Gates nie można było powiedzieć, że okradł on z pomysłów Apple. Tak, jak zarzucał mu Jobs. Gates użył porównania o wspólnym sąsiedzie, któremu Jobs zabrał telewizor, a Gates wieżę stereo. Jednak pierwsze innowacje okienkowe i myszkowe zawdzięczamy firmie Xerox.

Kiedyś już pisałem o tak zwanych systemach otwartych i zamkniętych. Apple jest przykładem systemu zamkniętego, ponieważ produkuje system operacyjny, oprogramowanie i sprzęt. Natomiast Bill Gates od początku pragnął wbić się w format IBM PC, w którym niemal każdy element układanki jest od innego producenta. To klasyczny system otwarty. Jobs krótko przed śmiercią przyznał, że system otwarty czasem się sprawdza. Problemem jest tak zwane doświadczenie całościowe. Czyli to w jaki sposób ostateczny użytkownik doświadcza emocji korzystając z produktu jako całości. Windows nigdy nie będzie miał wpływu na doświadczenia całościowe. Co ciekawe nawet Apple nie ma już pełnej kontroli. Za sprawą App Store, któremu Jobs na początku był przeciwny.

Windows to kawał historii informatyki. Ten z wersją 95 był tak naprawdę ciszą przed burzą. To Windows 98 stał się jednym z największych hitów. Pamiętam dowcip na temat Billa Gatesa, który mówił, że miliony ludzi go okradają, a on i tak jest najbogatszy na świecie. Dzisiaj jest to lepiej obmyślone chociażby dzięki licencji OEM, która może być udostępniana tylko z zakupionym sprzętem. Ciężko powiedzieć jak historia potoczy się dalej, bo swój żywot niedawno rozpoczął Windows 10.

Standard IBM PC i rozprzestrzenienie się z prędkością światła Windowsa sprawiło, że komputery stały się naprawdę osobiste. Często w ramach przedmiotów z marketingu mówi się o misji i wizji. Bill Gates nie chciał zarobić miliarda dolarów i być cool. Krążą legendy, że jego celem było to, aby w każdym domu był komputer. I to jest prawdziwy, wielki i motywujący cel!

Dzisiaj komputery są coraz mniejsze i mieszczą się w ręce, a nawet na nadgarstku. To jest jednak efektem tego, czego dokonał Microsoft. Sprawił, że komputer stał się osobisty. I mimo że Microsoftowi wiele się zarzuca (zaczynając od praktyk monopolistycznych), to naprawdę nie można go ignorować. Przez lata zbudował on swoją pozycję, która sprawia, że jest jedną z najbardziej liczących się firm na świecie. I mimo że jest teraz tańszy od Apple, to jednak pamiętajmy, że ekipa z Redmond nie wypowiedziała ostatniego słowa! Nowy CEO, nowy wymiar Windowsa, urządzenia mobilne, czy konsole do gier. To wszystko sprawi, że będzie głośno o wielkim Microsofcie.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ostatnio redaktorzy jednego z poczytnych serwisów internetowych, dotyczących nowych technologii, obwieścili, że nie będą tęsknić za aplikacją Gadu-Gadu. Czy to może oznaczać rychłą jej śmierć? A może wbrew pozorom stoi ona bardzo silnie na rynku aplikacji desktopowych i mobilnych?

Gadu-Gadu, to pierwszy prawdziwy, polski klon komunikatora ICQ. Kilku chłopaków ze stolicy Izraela miało pomysł, aby przenieść czat internetowy do aplikacji na komputer. Sukces był tak ogromny, że z czasem aplikację wykupił AOL. I mimo że dzisiaj to powiew przeszłości, to można zauważyć jak są jeszcze kraje, które konkretnie korzystają z tego komunikatora. Czy Messanger od Facebooka wykosi ją całkowicie? A co z polskim klonem?

Jak widać po statystykach za ostatni rok Gadu-Gadu jest najpopularniejszą aplikacją mobilną w naszym kraju. To oznacza, że są jednak dziesiątki tysięcy użytkowników, którzy lojalnie korzystają z niej. Sam do nich należę. Nie ukrywam jednak, że w dużym stopniu robię to dla znajomych, którzy nie lubią innych form komunikacji. Gdyby nagle wszyscy przenieśli się na Messengera, Snapchata, czy Whatsapp, to i ja pewnie bym się przeniósł.

GG Network (firma matka Gadu-Gadu) należy od kilku lat do południowoafrykańskiego Naspers. Warto tutaj podkreślić, że spółka ta jest jednocześnie właścicielem Grupy Allegro. To czego naprawdę brakuje mi w działaniach tej korporacji, to fakt, że nie łączy ona potencjału obu spółek. Światowi eksperci od zapamiętywania tacy, jak Tony Buzan, mówią że w dzisiejszym świecie można połączyć wszystko ze wszystkim tworząc ogromny potencjał. Ich zdaniem to tylko kwestia nowych połączeń neuronów. Skoro można robić takie rzeczy z pamięcią to co dopiero można zrobić z dwiema olbrzymimi Grupami, które rządzą w polskim internecie. Choć wydaje się, że taką próbę już podjęto i nie okazała się ona sukcesem. Chodzi oczywiście o zakup Skype przez eBay kilka lat temu. Moim zdaniem jednak można z takiej synergii naprawdę dużo uzyskać. Po prostu eBay się źle do tego zabrał!

Czy Gadu-Gadu jest tylko reliktem przeszłości, który niedługo upadnie? Wyniki pobrań i użytkowania aplikacji pokazują, że jeszcze przez długi czas aplikacje od GG Network będą bardzo popularne. Może się wydawać, że Messenger powoli pozamiata. Jednak wielu internautów w Polsce nie chce się przenosić na portal Zuckerberga. Tutaj możemy mieć do czynienia z podobnym zjawiskiem, jakie spotkało Polskę w sferze finansowej. W teorii ekonomi nazywa się to premią zacofania. Mamy do czynienia z taką sytuacją, gdy mówimy o transakcjach czekowych. Pod wpływem komunizmu, oraz przemian ustrojowych jakoś ominął nas etap czeków, które są bardzo popularne w krajach anglosaskich. Podobnie może być z przejściem na Messengera. Być może wiele osób zostanie długo przy Gadu-Gadu, pominie etap Facebooka, a w internecie pojawi się jakiś następny etap.

Gadu-Gadu jeszcze długo będzie liczącym się graczem. Nikt nie zabroni użytkownikom korzystać z wielu komunikatorów jednocześnie. O ile GG się jakoś jeszcze trzyma, to jednak pozostałe komunikatory bardzo osłabiają swoją pozycję. Niektóre już nawet nie istnieją! Nie wiem jak to wszystko się dalej potoczy, ale mam wrażenie, że Gadu-Gadu może nam jeszcze wiele pokazać. Szczególnie jakby udało się je połączyć z Allegro. Dlaczego Grupa Allegro mogła się dogadać z inPostem na preferencyjne dostarczanie przesyłek, a nie może dogadać się z GG Network, aby połączyć swoje potencjały?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jedna z największych firm technologicznych świata postanowiła nam zaserwować poważne zmiany w swojej strukturze. Czy to oznacza, że Google całkowicie zmieni swoje podejście? A może dla jego twórców internet to za mało? :)

Zacznijmy od tego, że powstanie spółka-matka o nazwie Alphabet. Zapamiętaj tą nazwę, bo z pewnością jeszcze nieraz o niej usłyszysz! Będzie to spółka, w której skład będzie wchodzić wszystko co internetowe, drugą odnogą będzie Google Ventures (fundusz inwestycyjny Google), a trzecią odnogą będzie osławione i owiane tajemnicą laboratorium Google X. Tak połączona spółka stanie się jedną z największych na świecie! Oczywiście do Apple jeszcze trochę brakuję, ale chyba nie o pieniądze chodzi jej twórcą. Już nie na tym etapie. I tak Page i Brin są multimiliarderami. Jak przyznał kiedyś sam Bill Gates: różnicę robi pierwszy milion, potem to ten sam hamburger.

Widać jak twórcy Google stają się po części instytucją charytatywną. Bardzo głośną akcją jest plan stworzenia balonów unoszących się bardzo wysoko nad ziemią, które będą dostarczać internet do rejonów świata, w których dotychczas go nie było. Podobne działania podejmuje Facebook pod szyldem internet.org. Tylko, że w wypadku FB chodzi o drony wyposażone w baterie słoneczne. I choć na pierwszy rzut oka działania gigantów technologicznych wydają się działalność charytatywną, to należy pamiętać, że mieszkańcy wykluczonego dotychczas świata, będą używać ich usług i sprawiać, że będą zarabiać jeszcze więcej. Mimo wszystko działania te są naprawdę godne pochwały!

Wracając jednak do nowej struktury Google, a właściwie Alphabet nowym prezesem działu internetowego i mobilnego zostanie hindus Sundar Pichai. Jest to żywa legenda w środowisku Google. Był jednym z twórców sukcesu Google Chrome. Zaczynał od toolbarów w innych przeglądarkach i to on podsunął pomysł, aby rzucić wyzwanie Microsoftowi i Mozilli. Sukces był tak ogromny, że na jego kanwie powstał system operacyjny do netbooków (zwanych już nawet Chromebookami). Następnie Pichai wziął się za nadzór nad Androidem. To jemu przypisuje się, że współuczestniczył w doprowadzeniu do używania Androida przez 1 miliard użytkowników! Dzisiaj Pichai został prezesem tej części Alphabet, która zajmie się internetem i urządzeniami mobilnymi.

O stworzeniu córki-matki w kontekście Google rozmawiałem z przyjacielem już wiele lat temu. Uważał on, że jest to naturalny ruch w tak wielkiej korporacji. Warto dostrzec, że większość produktów od wyszukiwarkowego giganta nosi nazwę Google CośTam. Natomiast wiele produktów mogłoby mieć osobną nazwę, co w ostatecznym rozrachunku mogłoby się dla firmy okazać korzystne. Nowa marka to zupełnie nowa jakość. Chociaż z drugiej strony można podać przykład Richarda Bransona, który co chwila buduje jakąś nową firmę z Virgin w nazwie. Takie rozwiązanie może się okazać dobre gdy cały czas trafiamy z coraz to nowszymi produktami do tej samej grupy docelowej. Czy tak samo może być z produktem takim jak wyszukiwarka, z którego korzystają wszyscy?

Jak podkreśliłem już na samym początku Google to jedna z największych firm na świecie. Jest wyceniana na ponad 460 miliardów dolarów amerykańskich. Warto jednak zauważyć, że pojawienie się Alphabet spowodowało wzrost wartości akcji. Jak to wszystko potoczy się dalej? Już niebawem się przekonamy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Lidl, jedna z największych sieci handlowych w Polsce, zamyka pewien etap w swojej komunikacji marketingowej. Dwóch kucharzy-celebrytów: Pascal Brodnicki i Karol Okrasa kończą swoją współpracę z niemiecką marką. Czy Lidlowi uda się stworzyć ponownie tak udane kampanie reklamowe bez swoich dwóch gwiazd?

Sytuacja wydaje się być podobna do wydarzenia, jakim było odejście Tomasza Kota z reklam Netii. Na początek spytano widzów, który z aktorów (Adamczyk, Różdżka, czy Kot) ma zostać twarzą reklam. Następnie przez długi czas Tomasz Kot był prezentowany w różnych odsłonach, zaczynając od Kaszpirowskiego. Dzisiaj Kot jest twarzą innej firmy telekomunikacyjnej. Warto jednak zauważyć, że Netia dużo straciła rezygnując ze współpracy z wymienionym aktorem.

Współpraca Lidla z duetem Okrasa/Brodnicki to kawał historii w polskiej komunikacji marketingowej. To kontrakt trwający trzy lata i ponad 180 spotów reklamowych. Nie wiadomo ile na kontraktach zarobili celebryci. Jednak co roku obaj są wymieniani na liście najlepiej opłacanych gwiazd magazynu Forbes. Jedno można założyć: z pewnością obaj są dzięki tym kampaniom milionerami!

Reklamodawcy bardzo rzadko są wierni jednym gwiazdą, z którymi podpisują kontrakty promocyjne. Przykładem najbardziej oczywistym wydaje się wieloletnia współpraca Marka Kondrata z ING Bank Śląski. Inne przykłady nie są już tak oczywiste! Kontrakty Okrasy i Brodnickiego wydawały się czymś na podobnej zasadzie. Choć jak dowiadujemy się dzisiaj: pierwotna kampania była przewidziana na rok, została przedłużana dwukrotnie. Jak widać Lidl zdecydował się na zmiany i chcę zaprezentować się swoim klientom w nowy sposób.

Sam Lidl jest niezwykle ciekawą firmą. Mało kto na świecie właściwie wie jak wygląda dzisiaj jej właściciel. Miał on odebrać nagrodę w lokalnym konkursie. Nie zdecydował się, ponieważ wiązało się to z sesją dla fotoreporterów. Dzisiaj firma ta jest jedną z największych sieci handlu detalicznego, wymieniana jednym tchem z Wallmartem, czy Tesco. W Polsce przegrywa jednak z Biedronką, która jest własnością portugalskiego Jeronimo Martins.

W samym tylko lipcu Lidl wydał ponad 22 miliony złotych na reklamę. Jest to jeden z największych budżetów w Polsce. I jest on znacznie większy, od największego konkurenta, który ma dużo więcej sklepów. Warto jednak podkreślić, że jakość reklam Lidla naprawdę robi wrażenie. Można odnieść wrażenie, że uderza on bardziej w sektor premium, niż do każdego przeciętnego Kowalskiego.

To, co dział PR Lidla uważa za swój największy sukces, to zarażenie Polaków pasją do gotowania i szukania nowych smaków. Oczywiście zbiegło się to z modą na programy kulinarne w najbardziej popularnych stacjach telewizyjnych. Jednak zasługi Lidla są w tej dziedzinie niezwykle istotne. Możemy być wdzięczni, jako naród Polski, że firma ta korzystając z wykupionego czasu antenowego pozwalała nam odkrywać nowe kulinarne doświadczenia.

Lidl postawił sobie wysoko poprzeczkę w kwestii tworzenia swojej komunikacji marketingowej. Czy kolejne reklamy będą równie udane, jak te do których przyzwyczaiła nas firma z Niemiec? Trzymam mocno za to kciuki i gratuluję tak udanych 180 spotów i 3 lat profesjonalnej promocji!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Google Glass reaktywacja! 2015-08-02 20:39
 Oceń wpis
   

Mylił się ten, kto uważał, że Google pogrzebał swój projekt dotyczący okularów nowej generacji Google Glass. Mimo trzech lat pracy nad pierwszą generacją okularów ta nie doczekała się premiery. Została praktycznie wyrzucona do kosza, ponieważ nie cieszyła się wystarczającym zainteresowanie konsumentów. Jak będzie z drugą generacją?

Zmieniło się przede wszystkim podejście do tego, kto ma być końcowym odbiorcą tego urządzenia. Mówi się, że mają być to firmy i instytucje. Czy wobec tego nie pojawi się wersja dla zwykłych konsumentów? Z pewnością jest to wielkie marzenie szefostwa Google z Kalifornii. Jest to jednak niezwykle trudne do zrobienia! Musiałoby się przede wszystkim pojawić wielkie zainteresowanie wśród zwyczajnych klientów. Na dzień dzisiejszy wynalazek ten jest przede wszystkim postrzegany w kontekście ciekawostki technologicznej. A od tego jeszcze długa droga do komercyjnego sukcesu.

Można odnieść wrażenie, że do sukcesu tego produktu w Google brakuje takiego Stevea Jobsa. Fakt, że był on wielkim wizjonerem i pozwolił zaistnieć nowym produktom. Jednak należy podkreślić, że był on przede wszystkim najlepszym sprzedawcą na świecie. Poznając jego historię można się przekonać, w jak wielu kontekstach ta umiejętność mu się przydała. Nie wiadomo czy wielki sukces iPhonea, jednego z największych hitów sprzedażowych w historii, miałby miejsce bez Jobsa. Potrafił on nie tylko zarządzać firmą, która stanęła na skraju przepaści. Potrafił on sprzedać ideę telefonu bez klawiatury, który stał się nowym typem urządzenia: smartfonem. Czy wcześniej nie było smartfonów lub tabletów? Oczywiście, że były! Jednak to Jobs te idee sprzedał masom. I tego brakuje projektowi Google.

Właściwie trudno uznać, że gogle wirtualnej rzeczywistości takie, jak Oculus Rift, są konkurencją dla Google Glass. To zupełnie inny rodzaj urządzenia! A jednak zainteresowanie nimi jest o wiele większe niż w przypadku produktu Google. Z czego to wynika? Tak naprawdę gogle wirtualnej rzeczywistości to produkt, którego oczekiwano już dawno. Można za przykład podać wiele filmów Science-Fiction, które pokazywały takie, lub jeszcze bardziej rozbudowane gogle. Czy Mark Zuckerberg dokonał świetnego interesu kupując tę firmę? Z pewnością! Nie wiadomo jeszcze w jaki sposób gogle zostaną połączone z Facebookiem, ale potencjał jest ogromny! I tutaj także jest potencjał produktu Google: współpraca z całym ekosystemem tej firmy. Od wyszukiwarki zaczynając a na mapach czy systemie mobilnym kończąc!

Google ma wartość, o której mogą marzyć początkujące firmy. Google Glass, to nie będzie tylko urządzenie to będzie część wielkiego ekosystemu. Niestety na początek będą z nim takie same problemy, jak z pierwszym iPhonem: praktycznie nie będzie na nie aplikacji. Jednak gigant z Mountain View może zrobić na przykład to, co zrobił, gdy startował Android: ogłosić konkurs na aplikacje z gigantyczną nagrodą dla najlepszej! I będzie to dużo łatwiej zrobić niż w przypadku startu Androida. Wtedy była to zupełnie nowa zajawka. Nikt jeszcze nie wiedział jak to się rozwinie. I dzięki takiemu krokowi Google zyskało tysiące aplikacji. A potem po przekroczeniu masy krytycznej mamy efekt kuli śnieżnej.

Google Glass to nowy produkt, który ma aktualnie trafić tylko do biznesu. Z wielkim utęsknieniem będę oczekiwał momentu, w którym zwykli użytkownicy zaczną z niego masowo korzystać. Produkt ten ma ogromny potencjał, ponieważ jest zupełnie nowym podejściem do tego, co znamy. Gdyby udało się sprawić, że byłby on nie tylko fajnym gadżetem, ale czymś pokroju tego, czym smartfon jest dzisiaj, to sukces murowany. Wyobraź sobie Drogi Czytelniku, jak wchodzisz do sklepu z Google Glass i skanuje ono konkretny produkt podając Ci informacje na temat tego artykułu. Na przykład podając przepisy, do których możesz go wykorzystać. Czy to już Science-Fiction? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi