napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Postanowiłem przyjrzeć się jednej z największych gwiazd dzisiejszej, tradycyjnej telewizji. I choć wiele osób mówi, że jej (telewizji) dni są policzone, to jednak w chwili obecnej nadal jest ona bardzo ważnym medium dla milionów Polaków. Kuba Wojewódzki to postać kontrowersyjna. Wynika jednak z tego ogromna wyrazistość. Z taką wyrazistością ludzie chcą się utożsamiać, lub ją nienawidzić.

Kuba Wojewódzki ma już swoje lata. Choć trzeba mu przyznać, że doskonale się trzyma. Jednak nie o jego wyglądzie chciałem tu pisać! Moim celem jest potraktowanie Kuby Wojewódzkiego jako instytucji, świetnie zarabiającej korporacji: Kuba Wojewódzki Inc. Rdzeniem tej korporacji jest aktywność w mediach. A warto zauważyć, że tę postać można spotkać w telewizji, radiu i prasie, czyli we wszystkich tradycyjnych mediach.

Działalność w mediach tradycyjnych jest rdzeniem działalności Wojewódzkiego. To dzięki tym działaniom jest on sławny i może dyskontować korzyści z tego wynikające. Nie można jednak pominąć działalności w nowym rodzaju medium. Są nimi oczywiście social media. Fanpage Wojewódzkiego na Facebooku jest jednym z najpopularniejszych Fanpagów w Polsce. Co ciekawe zrobił on do FB drugie podejście. Pierwszy Fanpage charakteryzował się wysoką popularnością, ale Wojewódzki postanowił go usunąć! Jakie były dokładnie powody tej decyzji: pewnie się nie dowiemy. Jednak polityka Facebooka musiała showmana ostro zdenerwować. Drugie podejście również przysporzyło dziesiątki tysięcy fanów.

Najważniejszym obszarem działalności Wojewódzkiego jest oczywiście telewizja. Jest to królowa mediów tradycyjnych, która coraz mocniej puszcza oczko w kierunku internetu. Program Kuba Wojewódzki Show emitowany na antenie TVN gromadzi przed telewizorami miliony ludzi. Są to głównie młodzi ludzie. O sile tego programu przekonał się nawet poprzedni Prezydent RP, który w ramach kampanii wyborczej zdecydował się wystąpić w roli gościa. Wiele celebrytów samych z siebie pragnie wystąpić na kanapie u Wojewódzkiego. Jednak często jest on kapryśny, pamiętliwy i nie jest tak łatwo się dostać.

Prasa i radio to jednak wielkie miłości showmana. Nie są one tak popularne, jak telewizja, ale mają one bardzo ważne znaczenie dla jego strategii całościowej. Bo warto przyznać, iż Wojewódzki jest doskonałym strategiem! Oprócz tego, że jest strategiem jest on również mistrzem komunikacji. I choć wiele osób przyznaje, że w jego show to on jest główną gwiazdą, a goście są dodatkiem, to jednak doskonale potrafi on przeplatać żarty z poważnymi tematami. Prasa i radio wydają się dodatkiem, ale w rzeczywistości są bardzo ważne dla całościowej strategii.

Wojewódzki jest oczywiście milionerem i jeździ najlepszymi samochodami. Nie wiadomo ile dokładnie zarabia, ale wiadomo, że to właśnie reklamy są jego największym źródłem dochodów. Ostatnim liczącym romansem w życiu reklamowym Wojewódzkiego był Play. Na chwilę obecną punkt ciężkości jego reklam jest położony na Barbarę Kurdej-Szatan, która gra pracownika punktu obsługi klienta. Wojewódzki pokazuje się tam gościnnie. A oprócz niego możemy zobaczyć plejadę polskich gwiazd i celebrytów. Można się jednak spodziewać, że już niebawem showman zostanie twarzą jakiegoś liczącego się brandu. Wiadomo, że kontrowersje wokół jego osoby mogą to utrudniać, ale nadal jest on łakomym kąskiem.

Kuba Wojewódzki jest przykładem doskonałego stratega. Działa we wszystkich liczących się mediach wliczając w to nawet social media. Myślę, że jest on doskonałym przykładem dla tych, którzy chcą się stać wielkimi gwiazdami. W ekonomii to, co on robi nazwano by dywersyfikacją ryzyka. Nawet jak straci jedno źródło dochodów, to pozostaną inne. Brakuje ostatnio tylko jakiegoś dużego kontraktu reklamowego :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Nintendo to firma o 126 letniej tradycji! Jest to wartość imponująca! Oczywiście nie od razu zaczynali od konsol do gier. Pierwszymi ich produktami były gry karciane. Jednak cały czas siedzą w rozrywce. Raz są na totalnym szczycie, a raz wydaje się że przespali postęp. Ponawiam więc pytanie z nagłówka: Czym zaskoczy nas Nintendo?

Nintendo jest znane milionom Polaków głównie z powodu spiraconej konsoli Pegasus. To była dopiero sztuka. Dzisiaj piraci się gry wtedy spiracono całą konsolę! Pegasus zawierał głównie gry z NES i SNESa. Te kartridże, który zawierały kilkanaście/dziesiąt gier zawierały w sobie gry z NESa (pierwszej naprawdę ważnej konsoli w historii Nintendo), natomiast te, które zawierały jedną grę na cały kartridżu pochodziły głównie z SNESa, czyli Super NESa. Każdy dzieciak tamtych czasów zagrywał się w gry z Pegasusa. Chodziło się na bazarki i za niewielką, jak na wtedy, opłatą można było kupić konkretną grę. Było to możliwe głównie z tego powodu, że Polska była wtedy na bakier z prawem o własności intelektualnej/prawach autorskich. Te wielogodzinny maratony były czymś cudownym. Wtedy właśnie dało się odczuć brak zapisywania aktualnego stanu gry. Dopiero pierwsze Playstation miało taką opcję.

Patrząc na historię Nintendo można stwierdzić, że usłana jest ona konsolami przenośnymi, które zawsze odnoszą wielki sukces. Jakby nie patrzeć takie konsole jak Gameboy, Gameboy Color, czy Gameboy Advance były konkretnymi sukcesami sprzedażowymi. Również biblioteka gier na te konsole była ogromna. Można jednak odnieść wrażenie, że Nintendo długo upierało się nad kartridżami. Ostatecznie zostały one zastąpione przez nowsze nośniki. Wynika to przede wszystkim z tego, że gry stały się dużo bardziej zaawansowane!

Pamiętam czas, gdy królował PSX, czyli pierwsze Playstation. Jak się okazuje Nintendo chciało współpracować z Sony przy wprowadzeniu nośników CD do nowej konsoli. Jednak nastąpiło jakiś nieporozumienie i Sony zdecydowało się same zrobić konsolę! Dzisiaj możemy się przekonać, że ten ruch Sony był bardzo bardzo ważny, ponieważ Playstation jest najważniejszym źródłem dochodów Sony w 2015 roku. Widać jak w ciągu kilku dekad gry kompletnie się zmieniły. Na początku były to kilka pikseli z mechaniczną muzyczką, jak Mario Bros. Dzisiaj możemy mówić o takich tytułach, jak chociażby polski Wiedźmin 3, który kompletnie rozsadza nasze wyobrażenie o grach. A Sony jest liderem tego rynku! Jednak Nintendo już nie raz pokazało, że potrafi zaskoczyć wszystkich!

Mimo, że aktualnie Nintendo przoduje przede wszystkim w konsolach przenośnych, to nie ma co spisywać na starty jego działu dotyczącego stacjonarnych konsol. Ja obstawiam, że Nintendo na pewno nie podzieli losu Segi, która wycofała się z produkowania własnych konsol i teraz robi tylko gry na konsole innych. Po za tym świat byłby smutny bez produktów Nintendo! Mario Brosa zna chyba każdy mieszkaniec zachodniego świata. Ta gra stała się legendą! Myślę, że Nintendo jest tym producentem konsol, który może kompletnie zrewolucjonizować branżę. Tak, jak już to wielokrotnie robiło!

Z utęsknieniem czekam na następny ruch Nintendo! Czy zagrozi pozycji Sony i Microsoftu? Jest na to ogromna szansa. Jak przyznał dziennikarz na pewnym poczytnym portalu ekonomicznym: o ile ruchu Sony i Microsoftu są w miarę przewidywalne, o tyle ciężko określić co jest w stanie zrobić Nintendo. Biznes, a branża gier w szczególności, są piękne bo są nieprzewidywalne! Tak naprawdę w każdej chwili może pojawić się gracz, który kompletnie zrewolucjonizuje tę branże. Raczej nie wierzyłbym w to, że konsole upadną na rzecz tabletów i smartfonów. Więc podsumowując: Nintendo do boju!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Kilka dni temu gruchnęła wieść, że jedna z hitowych aplikacji wprowadza opłaty. Najbardziej efemeryczny ze wszystkich portali Snapchat, traci po trosze swą tymczasowość. Porozmawiajmy o tym czy to dobry kierunek rozwoju.

Snapchat jest teraz na ustach wszystkich. Działająca trzy lata aplikacja ma około 100 milionów użytkowników, oraz jest wyceniana na 15 miliardów dolarów. Jej twórcy są jednymi z najmłodszych dolarowych miliarderów na liście Forbesa. Czym wsławił się Snapchat? Twórcy postanowili wykorzystać największą wadę Facebooka i mu podobnych, czyli przechowywanie wszystkich wiadomości, zdjęć i filmów związanych z daną osobą. Tutaj wgląd do wiadomości mamy przez raptem 10 sekund, a potem znika na zawsze. To na zawsze trzeba jednak wziąć w duży cudzysłów z powodu nowej opcji Snapchata.

15 miliardów dolarów... jest to kwota imponująca. Równie imponujący jest czas, w którym udało się to osiągnąć. Problemem większości takich portali/aplikacji jest to, że nie mają zbyt dobrze przemyślanego modelu biznesowego. Mówiąc oględnie: polegają one przede wszystkim na reklamie! Czy to dobrze, czy to źle? Raczej źle, ponieważ jak powszechnie wiadomo przychody z reklamy nie są zadowalające. Twórcy Snapchata postanowili wzbogacić swój model biznesowy i wprowadzili opłaty. Za 99 centów można odtworzyć jednorazowo trzy wiadomości-snapy. Warte podkreślenia jest jednak to, że nie może być to trzykrotnie ten sam snap. Dotychczas można było tak odtwarzać jedną wiadomość w ciągu 24 godzin.

I tutaj moim zdaniem rodzi się problem. Snapchat był znany ze swej efemeryczności. Takie podejście podważa jego najważniejsze założenia. Choć nie da się ukryć, że wróżę temu rozwiązaniu sukces komercyjny. Na razie jest ono przede wszystkim przeznaczone dla użytkowników ze Stanów Zjednoczonych. Jednak jeśli tam rozwiązanie to odniesie sukces, to pewnie rozprzestrzeni się po kolejnych krajach. Dobitnie to pokazuje jednak fakt, że Snapchat nie usuwa snapów. Jedynie nie pokazuje ich użytkownikom! To z pewnością jest związane z kwestiami prawnymi gdyby na przykład ktoś komuś groził śmiercią.

Oprócz opłat za archiwalne snapy - firma oświadczyła kilka dni temu, ze wprowadza specjalne odznaczenia, które wprowadzą element grywalizacji do tego oprogramowania. Jest to pójście w dobrą stronę! Nie wiadomo na razie jak to dokładnie ma działać. Jednak jest to z pewnością wielkie pole dla kreatywności twórców. A oprócz grywalizacji do aplikacji zostanie dołączone to, co Spiegel z ekipą kupili jaki czas temu, czyli edytor zdjęć i filmów. Będzie można się na przykład postarzeć.

Jak przyznają sami twórcy wprowadzenie opłat jest milowym krokiem w rozwoju aplikacji. Raczej nie będzie tym, co ją pogrąży! A zwrot w modelu biznesowym może się okazać pokaźnym zwrotem w wynikach finansowych. Dzisiaj model biznesowy jest tym, na czym powinny swoją konkurencyjność budować firmy. W wypadku, który tu przedstawiam można mówić, ze Snapchat stał się aplikacją na modelu freemium. Z jednej strony podstawowe funkcjonalności są darmowe i dostępne dla wszystkich. Z drugiej strony wprowadza się opcje rozszerzenia podstawowej aplikacji i jest to dodatkowo płatne. W przypadku Facebooka czy Google+ takie podejście wydaje się być nie do pomyślenia, ponieważ tam wszystko jest dostępne w każdym momencie. Tutaj postanowiono wykorzystać swoją nietypowość i dzięki niej wykreować nowy rodzaj usługi. Jest to numer szyty grubymi nićmi. Życzę zwrotu w snapowych finansach!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Finansowanie 2.0, finansowanie społecznościowe, zbiórki społecznościowe, crowdfunding... jakby tego nie nazwać jest to jeden z najciekawszych trendów naszych czasów. Co chwila słyszymy o hitowym produkcie lub usłudze, która szturmem zdobywa finansowanie w ten sposób. I całkiem nieźle wypadają w tej dziedzinie Polacy.

Kickstarter jest portalem, który najlepiej pokazuje jaki potencjał tkwi w crowdfundingu. Na czym cała ta idea polega? Wydaje się, że wszyscy już ją chwycili, ale dla pewności opiszę ją. Zamiast wybierać się do inwestorów, czy po kredyt w banku, przedsiębiorcy (lub inne grupy, jak chociażby artyści) wybierają się na portale takie jak Kickstarter czy Indiegogo. I rozpoczynają zbiórkę pieniędzy od zwykłych ludzi. Aby zachęcić ludzi do zbiórki proponuje się nagrody. I tutaj jest prawdziwy popis dla kreatywności twórców! Najprostszym rozwiązaniem jest od pewnej kwoty zaproponować gotowy produkt, który jest w fazie tworzenia. To właśnie na ten produkt twórcy zbierają pieniądze i to on jest powodem zbiórki. Innym rozwiązaniem są gadżety związane z marką, jak chociażby koszulki. Kolejnym rozwiązaniem jest umieszczenie nazwiska dotującego na ścianie chwały, która ma być dostępna przez cały czas na stronie twórców.

Pomysłów na wynagrodzenie dotujących jest coraz więcej. Kolejni twórcy prześcigają się w kreatywnych rozwiązaniach. Dobrym przykładem, jeśli za produktem stoi coach lub jakaś znana osoba, jest osobiste spotkanie. Doskonałym przykładem, o którym napisałem już na tym blogu była akcja Michała Wawrzyniaka, właściciela firmy szkoleniowej MentalWay, który zaplanował sobie, że za pomocą serii eventów będzie promował walkę z hejtem i hejterami. Akcja pobiła rekord polskiego crowdfundingu! To robi ogromne wrażenie! Z tego, co pamiętam, to wśród prezentów za wpłatę była możliwość uczestniczenia w szkoleniu online, a nawet na żywo. Ilość potencjalnych nagród naprawdę robiła wrażenie.

Mówiąc o Michale Wawrzyniaku należy powiedzieć również o platformie, która umożliwiła mu wykonanie takiej akcji. Była to polska platforma wspieram.to. Tak naprawdę polski crowdfunding kręci się wokół dwóch platform: wspieram.to, oraz PolakPotrafi. I widać, że działa to wszystko coraz lepiej. Oczywiście jeszcze nie trafiają się sytuacje, gdzie kurtka z 16 kieszeniami zbiera miliony, ale wszystko jest przed nami! Projekt Wawrzyniaka pokazuje, ze w Polsce jest ogromny potencjał crowdfundingowy!

Polacy coraz częściej nie ograniczają się do polskich platform. Sukcesy takich projektów jak Woolet, Swimmo, NeurOn, czy Sher.ly pokazują, że nie mamy się czego wstydzić! Brakuje nam jeszcze takiego hitu na miarę pierwszej dziesiątki zbiórek. Jak jednak pokazują internauci: po prostu nie ma na nich reguły. Tak, jak już pisałem: ostatnio fundatorzy zaskoczyli cały internet dotując kurtkę, która ma kilkanaście kieszeni!

Oczywiście większość ludzi patrzy w ten sposób, że te pieniądze, które uzbierali twórcy produktu to ich 100% zysk. Tak jednak nie jest. Platformy crowdfundingowe pobierają swoją prowizję, oraz trzeba przeznaczyć sporą cześć z tych pieniędzy na wyprodukowanie i dostarczenie nagród. Mimo wszystko jest to bardzo atrakcyjna forma pozyskiwania finansowania projektu.

Czy finansowania społecznościowe ma przyszłość? Z pewnością tak! Jest to powiew świeżości naszych czasów. A z każdym rokiem jest coraz więcej ludzi, którzy dorzucają się do zbiórek. Nagle okazuje się, że nie trzeba mieć inwestora czy kredytu. Można się finansować w ten sposób! Oczywiście często się zdarza, że inwestor znajduje się po zbiórce. Dobrym przykładem są gogle wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift, które za 2 miliardy dolarów kupił Facebook.

Warto podkreślić jeszcze jedną funkcję finansowania społecznościowego. Jest nią promocja projektu. Można by uznać, że to przyjemny efekt uboczny. Jednak w dzisiejszych czasach media tak bardzo informują o topowych zbiórkach, że taka promocja naprawdę może się przydać. Więc jeśli potrzebujesz pieniędzy na projekt, oraz chciałbyś go dodatkowo wypromować, to powinieneś bardzo poważnie zastanowić się nad crowdfundingiem!

Innym typem crowdfundingu, o którym nie mówi się ostatnio tak dużo jest crowdfunding udziałowy. Na czym polega różnica? Tam nagrodą za wsparcie projektu są udziały w biznesie! Forma ta wydaje się bardzo atrakcyjna. Tym bardziej, że ludzie dokładający pieniądze do zbiórki inwestują więcej niż w tradycyjnym finansowaniu społecznościowym. Na razie jest to raczej ciekawostka, ale myślę, że w przeciągu 2 lat stanie się to bardzo atrakcyjna forma finansowania biznesu (nie tylko internetowego).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Elon Musk... człowiek, który jest uznany za jednego z największych wizjonerów naszych czasów. I choć jego pierwszy projekt PayPal nie wydaje się aż tak bardzo spektakularny (choć w swojej skali z pewnością taki był), to jednak to, co Elon robi teraz wzbudza wielki podziw i poklask. To właśnie to nazwisko należy pamiętać, gdy mówi się o przyszłości motoryzacji, a wraz z nim markę Tesla Motors.

Ostatnio na jednym z poczytnych portali ekonomicznych pojawił się artykuł, w którym ekspert motoryzacyjny przyznał, że wykonanie w pełni polskiego samochodu jest niemożliwe. Dlaczego? Wszystko rozbija się o pieniądze. Ekspert szacował, że potrzeba na tą imprezę kilkanaście miliardów euro. Są to pieniądze jakich nie posiada obecnie żaden z najbogatszych Polaków. Chociaż jakby to dobrze zorganizować, to pewnie pieniądze by się znalazły. Bardziej chodzi o rynek zbytu czy stworzenie salonów i serwisów. To może pochłonąć olbrzymi środki. Ekspert wypowiedział się, że aby to wszystko się opłacało należałoby sprzedawać 300.000 tych nowych samochodów. To w samej Polsce jest kompletnie niemożliwe. Ja jednak wierzę, że albo ekspert się pomylił, albo znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie zgromadzić kapitał i produkcję, oraz będzie potrafił to sprzedać. Oczywiście założenie te nie dotyczą samochodów sportowych bądź kolekcjonerskich, których pojawia się na naszym rynku coraz więcej. Tu zasady są nieco inne.

Jeśli już mielibyśmy mieć nasze polskie auto, to można dojść do wniosku, że nie warto robić tradycyjnego auta. Wielką szansą mogą się okazać auta elektryczne. Jedynym problemem z tymi samochodami jest mała ilość stacji ładujących i stosunkowo długi czas ładowania do pełnej baterii. To jednak wkrótce się rozwiąże. Już dzisiaj nawet w Polsce Orlen stworzył kilka stacji pozwalających ładować baterie samochodów elektrycznych. Ten rynek się tak naprawdę zaczyna. Dostrzegają go coraz więksi gracze. Ostatnio gruchnęła wieść, że Porsche pracuje nad swoją wersją samochodu elektrycznego. Prace są zaawansowane!

Z drugiej strony poza samochodami na prąd pojawia się opcja tankowania wodoru. Każdy ma świadomość, że dni ropy naftowej są policzone. Dopóki jednak to się nie stało, to jest to prawdziwa krew gospodarki zwana czarnym złotem. Tak długo, jak potęgi gospodarcze będą wspierać istniejący porządek, w którym ropa naftowa jest taka ważna, tak długo może być problem z rozpowszechnienie się aut na wodór czy na prąd. Wygląda jednak na to, że sytuacja zaczyna się odmieniać. Coraz więcej producentów będzie się decydować na alternatywne rozwiązania. Zaczęło się od hybryd. A na czym się skończy?

Inną drogą, w którą podąża motoryzacja są autonomiczne samochody. Czy to możliwe aby samochód mógł się poruszać bez kierowcy? Jaka będzie odpowiedzialność prawna za ewentualne wypadki? Tego na razie jeszcze nie wiadomo. W kierunku takich aut coraz bardziej zmierza gigant internetowy Google. Odbyły się już pierwsze testy autonomicznych aut. Nie wiadomo jednak czy ludzie podążą za tym trendem i będą zainteresowani tego typu autami. Z pewnością może się to okazać jeden z ważniejszych wynalazków początku XXI wieku.

Jak dalej będzie się rozwijać rynek motoryzacyjny: tak naprawdę nie wiadomo! Czy będzie na nim Polska? Według słów eksperta: są na to marne szanse. Jaki rodzaj zasilania zdominuje samochody przyszłości? Czy autonomiczne samochody będą miały rację bytu? Czym wielkie koncerny motoryzacyjne nas zaskoczą? A czym zaskoczą nas mniejsze firmy takie jak Tesla? Jest tak naprawdę więcej pytań niż odpowiedzi na nie. Jedno jest pewne będzie ciekawie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Zawód: Wizjoner 2015-09-12 16:03
 Oceń wpis
   

Co łączy Steve'a Jobsa, Elona Muska, czy Richarda Bransona? Każdy z nich jest (lub był) charyzmatycznym przywódcą i wielkim wizjonerem. To właśnie tacy ludzie pchają znany nam świat do przodu. Innowacja jest nie tylko przebłyskiem geniuszu, ale to często efekt długoletniego działania.

Wizjonerów spotykamy przede wszystkim w firmach technologicznych z Doliny Krzemowej. Warto jednak podkreślić, że prawdziwy wizjoner nie zawdzięcza wszystkiego sobie. To, co on prezentuje jest efektem pracy wielu osób. I właśnie ta umiejętność budowania najlepszych na świecie teamów pozwala dotrzeć tam, gdzie inni nie dali rady. Czy Tim Cook jest wielkim wizjonerem? Otrzymał schedę po Jobsie, która nie obejmuje tylko świetnie wymyślonych i ultrasprzedawalnych produktów. Jobs pozostawił po sobie wielki zespół, który jeszcze nie raz pokaże jak wielkie rzeczy potrafi tworzyć.

Warto zauważyć, że wielu wizjonerów, to również doskonali sprzedawcy. Richard Branson jest mistrzem PR'u. I mimo że wiele rzeczy mu nie wyszło (jak chociażby Virgin Cola), to jednak to wszystko co zbudował wokół swojej marki głównej Virgin będzie owocował latami. Już pomijając to, że Branson łamie wszelkie zasady brandingu rozciągając jedną markę na kilkaset (!) firm. Jest w tym oczywiście duże ryzyko stracenia reputacji przez wszystkie firmy za jednym zamachem. Jednak przekaz marketingowy budowany przez Brytyjczyka latami jest naprawdę trudny do obalenia.

Jak pokazuje przykład Bransona niekoniecznie trzeba stworzyć wielką innowację technologiczną, aby być wizjonerem. Często wystarczy nowe podejście do jakiejś rzeczy. W przypadku Bransona są to z pewnością własne linie lotnicze, które są inne od wszystkich. Innowacja technologiczna natomiast pojawia się w przypadku Virgin Galaxy. Jest to spółka, która nieco wyłamuje się z grup docelowych, do których swoje produkty adresował Branson. Tutaj uderza się w bogatszą grupę. Jeśli uda mu się to, co planuje, to Galaxy będzie jedną z pierwszych firm oferujących podróże w kosmos za rozsądną cenę! I tu jest ta innowacja technologiczna.

Można odnieść wrażenie, że prezesi-wizjonerzy tacy, jak chociażby Jeff Bezos z Amazonu, czy Larry Page z Google (obecnie jest prezesem Alphabet) kreują się na takie gwiazdy porównywalne do gwiazd rocka. O ile w Polsce mamy z tym do czynienia w mniejsze skali, ponieważ prezesi i founderzy są znani przede wszystkim w swoim światku, o tyle w Ameryce tacy ludzie są postrzegani jako celebryci! U nas w Polsce coś takiego dzieje się w przypadku miliarderów. Ci najbardziej znani często są wspominani w mediach. Śmierć Jana Kulczyka obeszła się głośnym echem we wszystkich mediach. Jednak do gwiazdorstwa CEO z USA Polakom dużo brakuje :).

Innowator, sprzedawca, celebryta... czym jeszcze charakteryzuje się wizjoner? Wygląda na to, że najczęściej jest on bajecznie bogaty! Nic dziwnego, że za dobrze wykonaną innowacją idą wielkie pieniądze. Często mówi się, że sam pomysł jest wart złotówkę plus VAT, a to co naprawdę się liczy to wykonanie. Specjaliści od inwestowania w start-upy często podkreślają, że wolą zainwestować w dobry zespół z kiepskim pomysłem, niż odwrotnie. Moim zdaniem sam pomysł jest również bardzo ważnym elementem biznesowej układanki. Idealne połączenie to świetny pomysł i świetna egzekucja! Facebook, jak już wielokrotnie podkreślałem, nie był pierwszym portalem społecznościowym. Często mówi się, że jego wielkim poprzednikiem był MySpace. Podobno było wcześniej kilkadziesiąt takich pomysłów. Zuckerberg jednak doskonale wstrzelił się w czas i dokonał idealnej egzekucji! Więc kolejną cechą wizjonera jest: idealne wstrzelenie się w czas. Jobs najpierw wymyślił iPada, ale ponieważ chciał ludzi przygotować, to postanowił wraz z zespołem, że najpierw powstanie iPhone. Myślę, że wielki wizjoner Elon Musk z Tesla Motors jest jeszcze przed momentem wielkiego boomu na samochody elektryczne. To kwestia czasu, aż stanie się wielkim graczem na rynku motoryzacyjnym. Więc po prostu czeka na swój czas.

Pewnie większość ludzi zastanawia się jaką innowacją jest wideo w internecie, czy mikrobloging. Te pomysły mimo swej prostoty wymagają ogromnych nakładów pracy na przygotowanie. I choć takie rozwiązania jak YouTube, czy Twitter nie wydają się być superinnowacyjne, ponieważ dokonały one rzeczy oczywistych, to jednak trzeba przyznać, że doskonale wstrzeliły się one w swój czas, oraz charakteryzuje je świetne wykonanie.

Wracając do wizjonerów: tak, jak już napisałem Wizjoner nie jest samotnym wilkiem. Stoi za nim zespół ludzi. Najczęściej najlepszych w swoich dziedzinach. Aż kusi aby zacytować polskiego wizjonera bankowości Leszka Czarneckiego, który często podkreśla: lepiej kupować ludzi, niż firmy. W polskim sektorze bankowym Czarnecki gromadzi najlepszych specjalistów, którzy wywodzą się z innych banków. Team jest bardzo ważny dla każdego wizjonera. Często ludzie Ci nie grają na pierwszym planie, ale to oni dopatrują, aby ostateczny produkt był przemyślany i dopieszczony pod każdym względem.

Dolina Krzemowa to nadal wielkie źródło wizjonerów. Mam nadzieję, że w Polsce pojawią się globalni gracze, którzy będą dorównywać Facebookowi, Google, a nawet Apple. Oczywiście może być problem z wielkością wycen, ale wynikiem wizjonerstwa są nie tylko wyceny, ale również realny wpływ na świat. Jest w nas, Polakach wielki potencjał. Coraz bardziej pozbywamy się kompleksów. Internet jest najbardziej demokratycznym medium i każdy ma szansę w nim zaistnieć. Wystarczy świetny pomysł i doskonała egzekucja. A potem już tylko Sky is the limit!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Apple bez rewolucji! 2015-09-10 12:08
 Oceń wpis
   

Stało się kolejna konferencja Apple za nami! Przez dwie godziny prezentowano najnowsze zapowiedzi produktów giganta. Co rzuca się od razu w oczy? Przede wszystkim to, że firma rozwija się w sposób ewolucyjny bez wielkich rewolucji.

6 lat temu pojawił się pierwszy iPhone. Gdy się pojawił najpierw na konferencji, a potem na sklepowych półkach, to była to wielka rewolucja. Stworzono nowy wymiar produktu. Idąc głębiej to raczej zaadaptowano, ponieważ wcześniej istniały już smartfony. Jednak nikt tej idei nie potrafił sprzedać! iPhone miał być urządzeniem, który łączy w sobie trzy wynalazki: 1. telefon komórkowy, 2. odtwarzacz muzyki, 3. przeglądarkę internetową. Idea wydaje się być dość złożona jednak to czym urzekł iPhone to prostota! To była prawdziwa rewolucja!

Wczoraj pojawiła się prezentacja iPhone 6S i iPhone 6S Plus. Wygląda na to, że te dwa typy produktu różnią się jedynie wielkością. W marketingu i sprzedaży powstało pojęcie kanibalizacji, czyli zjawisko, w którym jeden produkt zabiera rynek drugiemu. iPhone Plus to robi! Czy to dobrze czy źle? Chyba najważniejsze, że pieniądze ostatecznie trafiają do Apple. Liczącą się zmianą w przypadku iPhone 6S jest reagowanie na różna stopnie nacisku naszych palców. Najbardziej można to przyrównać do prawego przycisku myszki w komputerach klasy PC.

Drugim produktem, który ma znaczenie jest Apple TV czwartej generacji. Jak zauważył sam Tim Cook: jest to przyszłość telewizji. Czym właściwie jest ten wyrób? To przystawka do telewizora o dużych możliwościach. Można odnieść wrażenie, że marzenie Jobsa w końcu się spełnia. Chciał on dotrzeć do salonu w domu. Bardzo ciekawe jest to, że można korzystać z wielu serwisów naraz. Na przykład za pomocą jednego wyszukiwania. Można używać takich aplikacji jak Netflix czy Hulu. Podobno istnieje również opcja znalezienia odcinku serialu, w którym akurat zagrał znany aktor. Ważnym elementem tego produktu może być możliwość grania w gry. Nie będzie to pewnie wielka detronizacja Sony i Microsoftu, ale spory potencjał istnieje!

Ostatnim produktem wartym podkreślenia (bo nie wiem czy nowe paski do Apple Watchów takim są) jest nowy iPad Pro. I tutaj pojawia się mała rewolucja od której być może Steve Jobs przewraca się w grobie. Pojawił się... rysik. Jobs uważał to bodaj za największą porażkę w historii informatyki. Jednak rysik w tym miejscu nie służy aż tak bardzo jako system sterujący, bardziej pełni funkcje graficzne. Czyli na nowym iPadzie możemy rysować! Oczywiście brak takiego Photoshopa na te urządzenia może nieco denerwować, ale przyszłościowo jest to wielki potencjał. Przerażać może jedynie cena Apple Pencil, ponieważ ustalono ją na 99 dolarów.

Tak, jak zauważyłem na początku tego felietonu: Apple nie rozwija się już w sposób rewolucyjny, bardziej mamy do czynienia z ewolucją. Właściwie na poprzedniej konferencji za taką rewolucję można było uznać Apple Watch. W międzyczasie pojawiło się Apple Music, które rewolucją nie jest, ale wydaje się naturalnym następstwem iTunes. Jednak czy naprawdę zawsze trzeba oczekiwać rewolucji na miarę pojawienia się iPhone'a czy iPada? Apple ma świetnie dopracowane produkty, które doskonale się sprzedają. Wystarczy sukcesywnie iść do przodu, a po paru takich konferencjach wszystkie zmiany łącznie będą stanowić rewolucję :). Jak widać firma nie zapomina o Apple Watchu, który również szykuje się na hit sprzedażowy. To nowa kategoria produktu i nawet takie drobne rzeczy, jak prezentacja oficjalnych pasków do smartwatcha będą zauważone. Produkty Apple jeszcze przez wiele lat będą hitami sprzedażowymi. A wraz z ich rozwojem będzie się rozwijać cała branża. A za parę lat pewnie znowu trafi się rewolucja na miarę iPada! :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Kickstarter (największa platforma finansowania społecznościowego) nie przestaje zadziwiać. Napisałem już na tym blogu o multifunkcjonalne lodówce turystycznej, którą pokochały tysiące internautów. Dzisiaj mamy do czynienia z kurtką 2.0, która odniosła fenomenalny sukces.

9 milionów dolarów... tyle na dzień dzisiejszy uzyskano z kampanii na wspomnianym Kickstarterze. Zakładany próg opłacalności, to kilkadziesiąt tysięcy dolarów (tak, aby można było rozpocząć produkcję). Plan został zrealizowany mocno ponad normę! Takie 9 milionów dolarów może pozwolić wywindować produkt na hit sprzedażowy. Sama promocja, którą daje Kickstarter jest bardzo dużo warta (kto wie czy nie jeszcze więcej niż uzbierana kwota). Banalność pomysłu wywołała mocne zainteresowanie mediów na całym świecie.

Ale o co właściwie chodzi z tym produktem? Co takiego można wymyślić w kurtce, która jest znana od lat. Najważniejszą składową innowacji jest... ilość dostępnych kieszeni. Jeśli nie chcesz nosić plecaka i masz taką fanaberię, aby do kieszeni swojej kurtki włożyć tablet, czy puszkę z napojem, to tutaj dostaniesz taką możliwość. Praktycznie może być ciężko zapełnić wszystkie kilkanaście kieszeni. Dokładnie! Kilkanaście!

Eksperci zastanawiają się czy taka kurtka to nie miał być dobry żart, lub nawet skok na kasę od tysięcy wkręconych internautów. Jednak jakość wykonania marketingu świadczy o tym, że ktoś to robi na poważnie! I tak powstał kolejny hit Kickstartera, który zaskakuje swą prostotą! Ludzie, którzy oglądają oferty na tej platformie są przyzwyczajeni raczej do pomysłów technologicznych. W ostatnim miesiącu wielkim sukcesem (choć nie na miarę kurtki!) okazało się Swimmo będące smartwatchem dla pływaków. Fakt cieszy tym bardziej, że jest to polski produkt. Jak na razie żadnemu Polakowi nie udało się osiągnąć poziomu kilku milionów dolarów na zbiórce. Obstawiam, że jest to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Wielkimi sukcesami okazały się także Shery.ly czy Woolet, za którymi stoją te same osoby.

Ale poważnie kurtka zebrała 9 milionów dolarów?! Mi też nie chce się w to wierzyć. To jednak definitywnie pokazuje jak internauci to grupa, która może postępować w sposób kompletnie nieprzewidywalny. Z pewnością jeszcze nieraz nas zaskoczą. Jak się okazuje: można wymyślić coś na swój sposób nowego i uzbierać na to pieniądze. Nie wiadomo czy inwestorzy chętnie wyłożyliby pieniądze na tego typu projekt. Na pewno nie uzyskano by tak ogromnego dofinansowania! A skoro na Kickstarterze projekt uzyskał aprobatę to może i później gdy wejdzie już na rynek okaże się hitem.

Sposób działania crowdfudningu, czyli po polsku finansowania społecznościowego, powoli staje się wymarzonym rozwiązaniem dla firm, które dopiero zaczynają. I choć jak na razie najwięcej sukcesów w zbiórkach, to projekty technologiczne, to jednak szanse ma tak naprawdę wszystko. Nie wiem jak dokładnie wygląda selekcja projektów, które zostaną opublikowanie na stronie Kickstartera, ale z pewnością jeśli robisz coś ciekawego, to masz szansę zaistnieć. Jeśli nie potrzebujesz tak wiele kasy i promocji międzynarodowej, to możesz zacząć od jednego z polskich portali. Szczególnie godne polecenia są Wspieram.to i PolakPotrafi.

Czy finansowanie społecznościowe jest w stanie jeszcze nas zadziwić? Myślę, że tak! To, co chwalą eksperci w przypadku kurtki BauBax, to wielkie zaangażowanie w komunikację ze społecznością. Cóż.. może to jest właśnie tajemnica sukcesu!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jeśli doszukiwać się trafionych inwestycji w ciągu ostatnich kilku lat, to z pewnością do takich należy zaangażowanie się kapitałowo Facebooka w Instagrama. W dniu zakupu portal Marka Zuckerberga zainwestował miliard dolarów, a dzisiaj wartość Instagrama to kilkadziesiąt (!) miliardów. Czy portal ten zacznie na siebie zarabiać?

W polskiej wersji portalu ze zdjęciami pojawią się reklamy. Jest to oficjalny komunikat. Eksperci zauważają, że wartość przychodów z reklam w przypadku tego portalu ma oscylować około 2 miliardów dolarów, co oznacza, że będzie to 10% wszystkich przychodów Facebooka. Jest to kolejny dowód na to jak dobrą inwestycje popełnił Mark Zuckerberg!

Instagram jest portalem, o którym jest tak naprawdę coraz głośniej. Dziesiątki milionów użytkowników świadczą o tym, że nie jest to chwilowa moda, ale coś co w dłuższej perspektywie może się okazać gigantycznym sukcesem. Patent wydaje się prosty: stworzyć idealne miejsce do publikowania zdjęć. Oczywiście swoje triumfy święcą tu osławione selfie. Nagle w jednym miejscu mogą zaprezentować się modelki, trenerki fitness, czy po prostu celebryci.

Dla mnie jako stratega najważniejsza jest pozycja właścicielska. Facebook dokonał bardzo dobrej inwestycji, o czym piszę w tym tekście do znudzenia. Czy jednak portal byłby dzisiaj aż tak popularny gdyby nie ta akwizycja? Mam wrażenie, że mógłby on się wybronić i bez potężnego właściciela.

Instagram jest genialny w swej prostocie. Idealnie wstrzelił się w swój czas. Ostatnimi czasy bardzo zainspirowała mnie informacja, że przed powstanie Facebooka było przynajmniej kilkadziesiąt podobnych serwisów, które nie zdobyły takiej sławy. To właśnie FB rozpowszechnił na cały świat koncepcję portalu społecznościowego. Instagram jest jakby kolejnym krokiem na tej drodze. Skupienie się na zdjęciach dało mu możliwość wyprofilowania się.

Czy Instagram przebije Facebooka? Portal Zuckerberga ma na dzień dzisiejszy 1,4 miliarda użytkowników. Wzrost wielkości Instagramu jest mu na rękę, ponieważ portale te coraz bardziej się integrują. Mam jednak wrażenie, że szersze zastosowanie Facebooka sprawia, że na zawsze pozostanie już tym większym i głównym portalem. Mogę się oczywiście mylić, ponieważ komunikacja w internecie staje się coraz bardziej prymitywna. A jak mówi stare chińskie przysłowie: jeden obraz wyraża więcej niż tysiąc słów.

To co warto zauważyć w polityce przejęć Facebooka, to to że nie obdziera on swoich nowych projektów z własnej marki. Tak często postępowało Google, które przejmowało projekty, a następnie stawały się one częścią portalu. Jak widać po ostatnich decyzjach Google będzie chyba trochę od tego odchodził. Niezaprzeczalnym dowodem jest wykreowanie spółki-matki Alphabet. Facebook nie zlikwidował marek Oculus Rift, Whatsapp, czy wspomnianego Instagrama.

Myślę, że kolejne przejęcia są tylko kwestią czasu. Czy ktoś następny zostanie miliarderem dzięki akwizycji Zuckerberga? Tak naprawdę Instagram to najlepszy dowód, że takie zakupy mają sens. Co na to wszystko Google? Cały czas próbuje rozkręcić swój Google+. Instagram jednak przebija nawet ten portal. Jestem bardzo ciekaw jak dalej się rozwinie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Twierdząco na pytanie zawarte w temacie tego felietonu odpowiada Reed Hastings, twórca Netflixa. Daje on tradycyjnej telewizji maksymalnie 15 lat dogorywania jej żywota. Sposób w jaki ludzie konsumują treści video zmienia się. I to z prędkością światła!

Netflix to przykład amerykańskiego snu z doby internetu. I choć pojawił się on na rynku prawie dwie dekady temu, to na początku był wypożyczalnią DVD, która wysyła filmy pocztą. Dzięki rozwojowi internetu, oraz wyczuciu odpowiedniego momentu Hastings idealnie wyczuł kiedy zmienić model biznesowy swojej spółki. I tak można dostrzec jak w ciągu kilku lat Netflix stał się największym serwisem VOD w internecie.

Już niebawem amerykańska usługa pojawi się także w Polsce. Jak wynika z planów firmy: do końca 2016 roku ma ona działać w 200 krajach świata. Będzie to prawdziwy wyczyn! Już teraz przedsiębiorstwo posiada 65 milionów płatnych abonentów! Co się stanie, gdy będzie dostępne niemal na wszystkich światowych rynkach? Cena w Polsce za miesięczny abonament jest szacowana między 30 a 35 złotych. Czy to dużo? Czy to mało? Z pewnością za telewizje często płacimy więcej! Tutaj mamy dowolny dostęp, w dowolnym czasie do olbrzymiej bazy treści. VOD to przyszłość świata!

Ostatnimi czasy widać jak coraz śmielsze ruchy w kierunku własnego VOD robią stacje telewizyjne. Mamy z tym do czynienia również w Polsce. Polsat mocno inwestuje w ipla, TVN coraz intensywniej promuje player.pl, a TVP jest w tym wszystkim gdzieś pośrodku, ponieważ z jednej strony udostępnia swoje treści na ipla, a z drugiej ma własny serwis dedykowany. Nie można zapomnieć oczywiście o HBO GO, które jest świetnym serwisem od jednego z największych wydawców amerykańskich. Czy Netflix pozamiata?

Netflix nie bał się także stworzyć własnej produkcji najwyższych lotów. Bardzo chwalony House of Cards z Kevinem Spacey szturmem zdobył serca internautów. Czy można się spodziewać kolejnych intratnych produkcji? Niektórzy sądzili, że Netflix przejmie twórców Top Gear, którzy zostali wywaleni z dotychczasowej pracy. Jak się okazało przejął ich konkurencyjny Amazon. Jednego można być jednak pewnym: House of Cards nie jest ostatnim słowem Reeda Hastings'a w temacie własnych produkcji!

Tak, jak już napisałem: VOD to przyszłość świata. Jego podstawową przewagą jest to, że można oglądać treści wideo niemal o dowolnej porze. Co prawda zauważyłem trend na player.pl, w którym odcinki niektórych programów mają limitowany czas dostępu. Myślę, że to nie jest przyszłościowe myślenie i TVN z tego zrezygnuje. Co się stanie jak Netflix wejdzie do Polski? Scenariusze są dwa: albo zostanie zupełnie pominięty przez polskich internautów, albo oszaleją oni na jego punkcie! Myślę, że bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Bo świat wideo się po prostu zmienia. Zwykła telewizja nie jest już tak istotna jak była!

Reed Hastings jest już dolarowym miliarderem. Myślę, że jego majątek się znacznie powiększy do końca 2016 roku gdy planuje być w 200 krajach świata. To co dzieje się teraz (czyli kilkadziesiąt dostępnych krajów) jest dla niego z pewnością rozgrzewką. Model Netflixa jest dla wideo tym czym kiedyś było iTunes dla rynku muzyki, oraz tym czy Spotify jest dla tego rynku dzisiaj. To po prostu przyszłość! Życzę jak najszybszego podbicia świata przez Netflix!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi