napoleoński umysł
Podatek od marzeń! 2016-10-25 18:30
 Oceń wpis
   

Czy ktoś w ogóle wierzy w Totalizator Sportowy? Wiem powiesz pewnie, że wielomilionowe wygrane się zdarzają, ale jeśli brać pod uwagę prawdopodobieństwo, to szczerze powiedziawszy ta szansa jak jeden do trzynastu milionów wygląda dość mizernie :). Chciałbym się z Tobą podzielić moim w stu procentach subiektywnym spojrzeniem na wszelkiego rodzaju loterie, w których można wygrać miliony.

Tytuł tego felietonu jest dość mocny i właściwie wyraża wszystko, co mógłbym w tym temacie powiedzieć. Skoro co drugi dorosły Polak grywa w Lotto, a spółka ta ma miliardowe przychody, to zastanawiam się: o co tu właściwie chodzi? Warto podkreślić, że polskie państwo ma monopol na tego typu gry, ponieważ to tak naprawdę czysty zysk bez wielkich nakładów. Są oczywiście kolektury, cały system sieciowy, ale coś takiego średnio rozgarnięty programista mógłby w internetowej wersji napisać w kilka miesięcy. To jest tak naprawdę żyła złota i nie ma się co dziwić państwu polskiemu, że objęło to monopolem.

Co drugi dorosły Polak gra w Lotto, a wygrywają nieliczni. Czy to nie przypomina swą konstrukcją sprytnie zakamuflowanego podatku? Wiem, że te miliardowe zyski sprawiają, że pracę mają tysiące ludzi w kolekturach, że wspierają one polski sport i sztukę, ale jednak mimo wszystko: to jest podatek marzeń. A jakie są te marzenia? Wydaje się, że zależą one od wieku lub pochodzenia. Łączy je najczęściej jedna rzecz: są wybujałe. A to oznacza, że nawet jak już wygrasz te miliony, to szybko je stracisz.

Jest wiele badań naukowych na temat zwycięzców loterii. Wniosek jest najczęściej taki, że w ciągu pięciu lat od wielkiej wygranej są oni kompletnie bez pieniędzy, a do tego pochłaniają ich długi. Z czego to wynika? Ludzie Ci są kompletnie nieprzygotowani na tak wielkie pieniądze. Gdy do swoich pieniędzy dochodzi się małymi krokami i zdobywa się te pierwsze miliony, to zdobywa się coś znacznie cenniejszego niż pieniądze. A jest to mentalność bogatego człowieka. Jest pewna teoria, z którą się zgadzam, a mówi ona, ze jeśli wszystkie pieniądze świata rozdzielić by równo na wszystkich ludzi, to najdalej po roku znowu byłaby dysproporcja w ludzkich majątkach. Jeśli ktoś uważa, że więcej pieniędzy sprawi, że stanie się szczęśliwy, to jest on w dużym błędzie. No bo jeśli w tej chwili jest się nieszczęśliwym, to więcej pieniędzy uczyni nas jeszcze bardziej nieszczęśliwymi.

Mentalność bogatych ludzi wynika z tego, co wyczytałem w książce Sekrety amerykańskich milionerów. Dwóch badaczy przyjrzało się bardzo dokładnie ludziom bogatym i doszli do wniosku, że nie odpowiadają oni stereotypom. Często Ci, którzy mają te cudowne ferrari toną w długach, a prawdziwi milionerzy wolą inwestować w edukację swoich dzieci. Wróćmy jednak do loterii. Wiem, że trend, o którym napisałem nie dotyczy tylko Polski. To działa na całym świecie. Ludzie nie są gotowi na wielkie pieniądze i zaczynają na maksa wydawać. Te kilka milionów, które wygrywają wydają się pieniędzmi, których nie wydadzą. Niestety szybko się okazuje, że te pieniądze się kończą.

I tak źle i tak niedobrze :). Żyjemy w cudownych czasach, w których można stworzyć w kilka lat firmę wartą miliony. To są lata ciężkiej pracy. Jak mówią przedsiębiorcy: właściciel firmy to taki ktoś, kto przez kilka lat żyje tak, jakby nikt nie chciał - po to, aby resztę życia żyć tak, jak wszyscy marzą. Nie wierzcie w totolotki! To jest tylko podatek od marzeń! To są pieniądze, które można lepiej zainwestować. Ze swojej strony życzę Ci, abyś miał takie przychody, jak Totalizator Sportowy! :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Youtuber słowo nieco zabawne, będące próbą nazwania tego, co jeszcze nienazwane. Czy można już rzec, że tworzenie filmików na Youtube, stało się zawodem? Myślę, że nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak daleko będzie sięgać to zjawisko i jak wiele zmieni ono w konsumpcji rozrywki w XXI wieku.

Youtube to już nie tylko najpopularniejszy portal wideo w internecie należący do Google. Youtube to zjawisko socjologiczne :). A wraz z jego rozwojem będzie rozwijać się wspomniany zawód Youtubera. Będą powstawać nowe twory takie, jak agencje zrzeszające twórców i dbające o ich prawa i zyski. To wszystko się tak naprawdę zaczyna. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę drogi czytelniku, że być może wszystkim się wydaje, że Youtuberzy walczą o zainteresowanie odbiorców tylko między sobą. Jednak już niebawem będą oni stanowić poważne zagrożenie dla tradycyjnej telewizji! Jak bardzo telewizja widzi w tym zagrożenie widać chociażby po tym, że wszystkie liczące się stacje mają swoje kanały.

W Polsce tradycyjnie mamy do czynienia z kompletną mozaiką. Z jednej strony są przypadkowi twórcy, którym przypadkiem coś wyjdzie. Z drugiej strony widać coraz większą profesjonalizację starszych wyjadaczy. Jednym z moich ulubionych twórców jest Krzysztof Gonciarz, który ze swojej strony serwuje bardzo dobry jakościowo content. Jest to człowiek, który pracował jako dziennikarz i widać obycie i przygotowanie do takiego typu twórczości. Szczególnie głośno zrobiło się o nim jakieś 2 miesiące temu, gdy udało mu się zdobyć rekordową kwotę sponsoringu od swoich fanów na jednym z serwisów crowdfundingowych. Co prawda wywołało to falę kolejnych prób dorównania mu, ale tak naprawdę nie wyszło to tym twórcom na dobre. Nie do tego jednak zmierzam. Gonciarz, czy Jakóbiak są przykładem na to, że można to robić profesjonalnie. Obaj panowie robią swoje filmiki z wyjątkowym smakiem. To cieszy!

Wiadomo już, że ciężko będzie pobić rekord Wardęgi z psem-pająkiem. Jak sam on przyznał w jednym z wywiadów: był to jego strzał życia. Ja jednak głęboko wierzę, że stworzy on jeszcze wiele ultrapopularnych produkcji :). Wielką siłą psa pająka była jego uniwersalność językowa. Nie trzeba znać jakiegokolwiek języka, aby zrozumieć ten żart. Tutaj nie mają łatwo intelektualiści, którzy uwielbiają gadać po polsku, bo ogranicza to ich widownie, a tłumaczenie z napisami to jednak nie to samo. Z drugiej jednak strony widać, że popularne filmiki mają ponad 100.000 wyświetleń. Nie wiem czy tacy twórcy, jak Gonciarz czy Jakóbiak nie wychodzą na tym wszystkim najlepiej, ponieważ każdy ich filmik ma taką oglądalność. A skąd tu pieniądze?

Pojawiło się śmieszne określenie hajs z jutuba. Lubią go używać Ci, którzy mają tak dużo wyświetleń. Widzę tutaj syndrom polskiego hiphopu jeśli zarabiasz porządne pieniądze to już nie jesteś prawdziwy i się sprzedałeś. Tylko wydaje mi się, ze youtuberzy mają z tym mniejszy problem niż hiphopowcy. Więc skąd ten hajs? Przede wszystkim od samego Google, który dzieli się wpływami z reklam. Z drugiej strony mogą być na przykład odcinki sponsorowane, na których można naprawdę dużo zyskać. I co ciekawe zainteresowani taką współpracą są naprawdę duzi gracze. Kolejną opcją jest sponsoring od samych fanów, ale jak na razie tylko Gonciarzowi to wyszło na dobre :). Może na naszym podwórku nie jest jeszcze tak dochodowo, jak mają to youtuberzy z USA, ale widać, że branża się profesjonalizuje. Co nie zmienia faktu, że w każdej chwili może pojawić się amatorski filmik, który pokaże, że jest hardkorem i stanie się hitem internetu. Ale to zazwyczaj to jednorazowy strzał, a przecież w tym biznesie chodzi o powtarzalność sukcesu i stałe grono odbiorców. A wtedy hajs z jutuba się zgadza :).

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Workplace by Facebook tak ostatecznie ma nazywać się platforma przygotowana przez firmę Marka Zuckerberga, która będzie przeznaczona dla firm. Jak mówią twarde dane: korzysta z niej już tysiąc organizacji. Co myślę o takiej idei i czy uważam, że Workplace odniesie sukces?

Jak to mówili wielcy tego świata: Sukces ma wielu ojców, a Porażka jest sierotą. Większość wielkich organizacji ma w swojej historii produkty, które nie okazały się wielkim hitem chociaż właśnie tak je typowano. Szczególnie jest to widoczne u słynnego Google. Larry Page i Sergiey Brin zamkneli dziesiątki projektów, które nie okazały się wielkim sukcesem. Jedno z nich bardzo polubiłem. Był nim Google Wave lub Buzz (te dwa projekty się przenikały), który był ciekawym podejściem do komunikacji. Jak się jednak okazało: zainteresowanie nie było tak duże, aby ten projekt rozwijać. Facebook również ma w swojej historii kilka inicjatyw, z których musiał zrezygnować. Była to na przykład wewnętrzna waluta, która miała ułatwić granie w gry. Czy Workplace odniesie większy sukces?

Przede wszystkim trzeba powiedzieć rzecz oczywistą: pomysł jest genialny w swej prostocie. Może i firmy mają już takie narzędzia jak Skype czy Slack i są w stanie dobrze się komunikować. Cały czas standardem jest również stara, poczciwa poczta e-mail. Facebook może przewrócić wszystko do góry nogami. Tym bardziej, że model biznesowy jest zgoła inny od tego który znamy. Będzie tutaj opłata abonamentowa, a nie reklamy. Temat jest tak naprawdę mocno do ugryzienia, bo sytuacja na tym rynku się jeszcze nie wykrystalizowała. To po prostu kolejny etap kształtowania sieci społecznościowych. Najpierw zaczęliśmy podawać swoje dane przy sprzedaży internetowej, czy e-mail, aby dodać się do newslettera. Następnie anonimowość, którą do tej pory znaliśmy stała się mitem. A dzisiaj portal społecznościowe nieuchronnie zmierzają w stronę w biznesu.

Mam wrażenie, że jeśli chodzi o usługi dla biznesu, to lepiej prezentuje się Google zaczynając od kalendarzy, przed dokumenty, czy kończąc na Hangoutach. Sama idea GMAIL dla firmy jest mocno zyskowna dla giganta z Doliny Krzemowej. I na to pole wchodzi Facebook, który chce dokonać całkiem sporej rewolucji. Myślę, że ten plan może się powieść. Tylko pamiętajmy, że sytuacja jest zgoła odmienna od tej, z którą mieliśmy do czynienia całkiem niedawno. Chodzi mi oczywiście o przegraną walkę Google Plus  z Facebookiem. Tym razem to FB wchodzi na terytorium Google i wygląda na to, że nie będzie chciał brać jeńców. Swoją drogą: Google Plus świetnie się nadaje do wykorzystywania go w takich celach, jak Workplace, a w połączeniu z pakietem pozostałych usług robi się solidna konkurencja.

Myślę, że Workplace może mocno zamieszać na rynku. Facebook już nieraz pokazał, że jest on ważna firmą technologiczną w świecie biznesu i zwykłych ludzi. Dzisiaj ma okazje poszerzyć zakres działalności wykorzystując przyzwyczajenia ludzi, których już zdobył. Bardzo szczytny wydaje się fakt, że szkoły i organizacje nonprofit mają mieć to wszystko za darmo. Chociaż to na firmach Facebook chce zarabiać. Czy one są gotowe za to płacić? Myślę, że sytuacja się diametralnie zmienia. Pewnie nie doczekamy się za szybko jakiegoś konta premium w standardowym Facebooku, ale konto premium dla firm w przypadku Workplace ma ogromny sens. Bo firmy już dojrzały do płacenia za tego typu usługi. Przykładem jest wymieniany przeze mnie Slack. A rynek dopiero się zaczyna. Dzisiaj standardem jest korzystanie z internetu w miejscu pracy. To kwestia czasu aż wszyscy będą korzystali z takich projektów jak Workplace. I w tym kontekście Facebook ma ogromne szanse ugrać jak najwięcej!

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

O Polsce wśród Polaków mówi się bardzo różnie. Są to często nieprzychylne opinie. Jak jest w przypadku biznesu i innowacji? Niestety: podobnie. Czy wobec tego nie mamy się w tych dziedzinach czym zachwycać? Czy Polacy i ich pomysły naprawdę prezentują się tak źle? Przeanalizujmy to! :)

Cały czas czekamy na polskiego jednorożca (firmę z dziedziny nowych technologii, której wartość rynkowa przekroczyła miliard dolarów). To jednak nie oznacza, że nie mamy powodów do dumy. Zależność jest dość prosta: nasz rynek jest za duży. Ale za duży na co? Gdy tworzono Skype (jeden z największych hitów poprzedniej dekady), to twórcy nie mieli wyboru musieli od razu uderzyć na świat, bo ich rynek był na tę usługę za mały. W Polsce żyje 38 milionów obywateli, są miliony firm rynek jest ogromny.

To oczywiście nie oznacza, że nie przybywa nam graczy klasy światowej. Allegro było początkowo polskim tworem. Kolejne przejęcia zmieniały narodowość właściciela. Dzisiaj firma ta jest jedną z największych firm internetowych w rejonie Europy Środkowej z wyceną sięgającą 3 miliardów dolarów. Jednak gdy mówi się o jednorożcach, to unika się zestawienia Allegro z tą ideą, bo nie jest ono w rękach Polaków. Jednak trzeba przyznać, że odniosło ono ogromny sukces. Innym przykładem może być NK. Nie wiem jakie są aktualne statystyki serwisu (został on przejęty przez Grupę Onet), ale swego czasu było to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Polskim internecie. Pomysł przegrał jednak z Facebookiem i dziś jest bardziej uważany za portal gamingowy, niż portal społecznościowy.

Lista firm, które przegrały z zagranicznymi odpowiednikami jest dłuższa. Facebook pokonał również Gadu-Gadu, które swego czasu było ulubioną formą komunikacji internautów w Polsce. I choć nadal firma jest warta miliony (została przejęta przez fundusz Xevin), to jednak jej blask gaśnie. Zawsze fascynowało mnie to, co nie wyszło eBayowi, a mogło się udać Naspers (wtedy kiedy był zarówno właścicielem GG i Allegro): połączyć potencjał aukcji internetowych i komunikatora. Ebay swego czasu miał Skype (dziś jest ona własnością Microsoftu) i mógł to naprawdę dobrze rozegrać. Niestety nic z tego nie wyszło. Również Naspers nie wykorzystał należycie tego potencjału w polskiej skali. Dziś GG jest już sprzedane, a Grupa Allegro jest do sprzedaży szykowana.

Warto jednak spojrzeć na takie pomysły jak Fotka.pl Rafała Agnieszczaka. To przemyślany model biznesowy, który uderza w konkretny target. Bardzo mi się podobało określenie samych twórców, że portal ten jest jak dyskoteka. Z takim podejściem Facebook jest to portal, w którym szukamy ludzi, których już znamy, a na fotce poznajemy nowych ludzi. Portal rozrósł się do ogromny rozmiarów, które w gruncie rzeczy są mocno imponujące. I choć portal wyrósł na kanwie prostego pomysłu oceniania zdjęć, to dziś jest mistrzem w swojej klasie. Jakby dobrze się przyjrzeć to jest on mocno unikalny w skali światowej i do dziś zastanawiam się czemu nie ma jego angielskiej wersji? Być może Agnieszczak jest za mocno zapatrzony w polski rynek i szukanie nowych biznesowych szans. A trzeba przyznać, że działa on w tej materii bardzo konkretnie prowadząc Startup School, który jest jednym z ciekawszych polskich akceleratorów przedsiębiorczości. Ja jednak uważam, że Fotka jest jego najlepszym produktem i powinna ona uderzyć na inne kraje.

Jednym z ciekawszych przedsiębiorstw internetowych w Polsce jest Brand24, które ma doskonały marketing. Jest to firma, która zdecydowała się uderzyć na rynki międzynarodowe i idzie im to naprawdę świetnie. Na przykładzie Brand24 widać, jak na razie są tworzone przede wszystkim aplikacje na rynek B2B. Wynika to najprawdopodobniej z rozwoju internetu w Polsce. Wydaje mi się, że w miarę tego, jak świadomość polskich internautów będzie się powiększać, to twórcy aplikacji skierują się bardziej w kierunku rynku konsumenckiego. Na chwile obecną większość liczących się nowych aplikacji jest skierowana dla firm. Wracając jednak do Brand24, w którego ostatnio zainwestowali twórcy innego hitu LiveChata, to myślę, że spółkę tę czeka świetlana przyszłość. Jak przyznają sami twórcy: najważniejsze jest wykonanie, a nie to czy produkt jest innowacyjny. Brand24 nie był pierwszą tego rodzaju aplikacją. Był jednak świetnie wykonany i wykończony. Dziś dawnych konkurentów już nie ma, a Brand24 święci triumfy.

Nie da się w jednym felietonie opisać tych wszystkich polskich firm, w których jest ogromny potencjał. Polska ma z czego być dumna! Może jeszcze nie mamy swojej Doliny Krzemowej, ale mamy wielki potencjał. Za 10-15 lat będziemy mieli wiele jednorożców, które będą znane na całym świecie. Jestem o tym przekonany!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi