napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Największe fortuny naszych czasów powstaną dzięki internetowi. Wiem, że jeden z wiceprezesów Google mówił w polskim programie Sonda 2, że w ciągu 50 lat powstanie coś lepszego niż internet, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Cokolwiek powstanie to raczej będzie pochodna tego, co już mamy. Napisałem kilka felietonów o wiele znaczącym tytule >>Internet się dopiero zaczyna<<. I zdanie to podtrzymuję.

Kolejne pokolenia internetowych przedsiębiorców będą tworzyć coraz ciekawsze pomysły. A te pomysły w przeciągu mniej niż dekady będą zdobywać miliony klientów. To nie jest science-fiction, to się dzieje już dziś! A w miarę rozwoju sytuacji będzie się to dziać coraz szybciej. Wiem, że w tytule tego felietonu napisałem o młodych milionerach, ale internet nie stawia przed nikim jakiś pokaźnych barier. Dzisiaj wielki biznes może zrobić zarówno 20latek, jak i 50latek. Różnica polega jedynie na tym, ze ten drugi ma więcej do stracenia, bo pewnie ma już rodzinę i kredyt hipoteczny.

Ostatnio pisałem artykuł o młodych polskich multimilionerach przed 40stką. Jest to z pewnością ciekawe zjawisko, bo wielu z nich wywodzi się właśnie z internetowych działań. Czy ta sytuacja zmieni się jeszcze bardziej w czasie kolejnej dekady? Myślę, ze tak! Dzisiaj tworzenie biznesu stacjonarnego to działanie na wiele lat. Idzie stworzyć coś wielkiego, ale potrzeba czasu. Dobrym przykładem jest miliarder Dariusz Miłek, który stworzył sieć sklepów CCC. Zaczynał od przysłowiowych bazarów, a dziś podbija zagranicę ze swoim konceptem. Choć i u niego widać zwrot w stronę internetu, ponieważ jakiś czas temu kupił sklep internetowy eObuwie.pl. Myślę, że wykorzystanie kanału internetowego w jego przypadku ma spory potencjał. Wśród polskich miliarderów jest on najmłodszy, ale dochodził do swojego wielkiego biznesu przez lata. Czy można szybciej?

Sztandarowym przykładem wielkiego sukcesu w internecie jest Snapchat. Jego twórcy mają po dwadzieściakilka lat i są już miliarderami. Gdy jednak byłem na pewnej konferencji dotyczącej startupów, to usłyszałem, że taki strzał jest mniej prawdopodobny niż wygrana na loterii Ja się z tym nie zgodzę. Mamy tu znacznie więcej możliwości niż tylko skreślić sześć liczb. Mimo elementu losowości jest tutaj wiele czynników, które mają wpływ. Liczy się znacznie więcej decyzji, które podjęli twórcy. W przypadku polskiego internetu takim strzałem była Nasza Klasa. Jak na razie nie widać aby komuś udało się osiągnąć jej sukces w takim samym czasie. Co oczywiście nie oznacza, że się nie da. Warto jednak zauważyć w obu tych przypadkach pewną zależność: o portalach zrobiło się głośno w momencie, gdy ktoś w nie zainwestował.

Branża internetowa wiąże się z również z różnymi rytuałami, jak chociażby staranie się o inwestora i rundy finansowania. I tutaj pojawia się element dość istotny. W momencie, kiedy inwestor inwestuje w spółkę można mówić o jej wycenie. Wcześniej są to gruszki na wierzbie. Wiem, że fajnie jest ekscytować się sytuacjami, gdy w kogoś zainwestowano na etapie pomysłu miliony. Trzeba jednak pamiętać, że ten ktoś dokonał czegoś wcześniej i na tej podstawie w niego zainwestowano. W moim odczuciu: im później się starasz o inwestora tym lepiej. Jeden z vlogerów świetnie ostatnio to powiedział: gdy masz już skalowalny biznes, to włożenie pieniędzy sprawi, że zwiększy się jego skala.

Pierwsza myśl z tego felietonu: >>największe fortuny naszych czasów narodzą się w internecie<<, mówi bardzo wyraźnie jakie jest moje podejście do sprawy. Skoro nawet polscy miliarderzy inwestują w przedsięwzięcia internetowe, to musi być w tym ogromny potencjał. A jak wiemy oni wychowali się na tradycyjnym biznesie. A Ty drogi czytelniku możesz być częścią internetu.

Powodzenia!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

AirBnB zachwycają się wszyscy. Jest to portal, który łączy osoby posiadające nieruchomości z turystami. Nie trzeba wynajmować tych nieruchomości na długo często to kwestia kilku dni. Jak się jednak okazuje: może być to bardzo dochodowy biznes. Czy tak świetnie działający model biznesowy można jeszcze udoskonalić? Oczywiście! W końcu constans nie istnieje, a jedyną stałą jest zmiana!

Nowością ma być zakładka Podróże, która ma udoskonalić biznes jednego z największych hitów ekonomii współdzielenia na świecie. Założenie jest dość proste: pokazać świat takim, jakim jest naprawdę, a nie jak serwują przewodniki. Wszystko opiera się na ludziach, którzy mogą Ci doradzać, lub pokazywać lokalne rozrywki, czy kuchnię. Z czasem oczywiście dojdzie również możliwość bukowania biletów lotniczych. To wygląda jak zupełnie nowe podejście do jednej z najważniejszych ludzkich aktywności: zwiedzania.

Myślę, że tak jak Android stał się wiodącym system operacyjnym i sprawia, że każdy z nas może mieć łatwy dostęp do cyfrowego świata tak AirBnB stopniowo podąża w kierunku stania się wrotami do zwiedzania świata. Może stać się podróżniczym Windowsem! I to jest coś znacznie cenniejszego, niż pieniądze, które jest w stanie zarobić. Internet zmienia wszystko. Ekonomia współdzielenia dokonuje prawdziwej rewolucji w naszym życiu! Czy AirBnB stworzy jedną z najważniejszych firm XXI wieku?

Tak, jak napisałem tu może już nie do końca chodzić o pieniądze, gdyż firma ta jest wyceniana na kilkadziesiąt miliardów dolarów! Czytałem gdzieś recenzje w poważnych biznesowych czasopismach, że AirBnB ma wycenę większą niż największe sieci hoteli! A to jest już informacja niebagatelna. Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie wiadomo gdzie właściwie jest sufit możliwości tego portalu. A może on tak naprawdę nie istnieje?

W jednym z ostatnich felietonów na tym blogu zachwycałem się e-commerce. Twórca Wish mówił o astronomicznej wycenie tego segmentu branży internetowej. Czy tak samo będzie z podróżowaniem? Być może zakupy są znacznie bardziej wykorzystywaną ludzką potrzebą niż podróżowanie, ale trzeba przyznać, że na podróżowanie wydajemy znacznie więcej pieniędzy w znacznie krótszym czasie. Czy to się wyrównuje? Nie trafiłem na badania na ten temat, ale myślę, że nie jest to aż tak bardzo istotne! Spójrzmy prawdzie w oczy: segment rynku, który wytworzyło sobie AirBnB praktycznie w większości należy do nich. Fakt, że konkurencją mogą być platformy takie jak Trivago, czy Booking.com, ale to jest zupełnie inny wymiar rezerwowania. Tam mamy do czynienia z hotelami.

Myślę, że to, co aktualnie robi AirBnB będzie opisywane w podręcznikach biznesowych! To jest kolejny krok i kolejny błękitny ocean. No bo gdzie dzisiaj możemy znaleźć możliwość poznania miasta takim, jakie ono jest naprawdę? Ja się z czymś takim nie spotkałem. Są oczywiście zorganizowanie wycieczki, które mają swoich przewodników. Jednak w gruncie rzeczy AirBnB chce zaoferować coś zupełnie innego i to się im chwali. Mają szansę stać się podróżniczym Androidem! I to jest cel ważniejszy od tych dodatkowych miliardów, które zarobią. Uwielbiam wizjonerów, którzy chcą po prostu zmieniać świat!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Gruchnęła lista, w której podana jest lista najbogatszych Polaków przed czterdziestką. To co mnie zastanowiło, to kilka nazwisk związanych nierozerwalnie z internetem. Czy to właśnie internet sprawi, że pojawią się kolejni niebotycznie bogaci Polacy? Czy internet jest już eldorado, w którym każdy, w każdym momencie może osiągnąć Everest? A może bardziej przypomina dziki zachód.

Piotr Szulczewski jeden z twórców Wish.com - choć pojawił się w ostatnim felietonie, to jednak nie rozpatrywałem jego postaci pod kątem posiadanego majątku. Dzisiaj to zrobię. Majątek wyceniany na 2,8 miliarda złotych jest naprawdę imponujący. Tylko, że Wish ma dopiero 6 lat. W którym punkcie rozwoju był Amazon po 6 latach istnienia? Dopiero się rozkręcał! Dla mnie Wish jest w stanie przebić Amazona, a minimalnie co, to być po prostu na podium z Amazonem i Alibabą. Wiem, że to górnolotne i może się to wydawać snem wariata, ale dwie spółki na A też tak zaczynały. Jedyne, co je różni, to to, że zaczynały wcześniej. W dniu dzisiejszym Wish jest na drodze do bycia jedną z najpotężniejszych firm internetowych. A czy mu się uda? Ja szczerzę kibicuję :).

Drugie ważne nazwisko, a właściwie trio nazwisk, to: Michał Brański, Krzysztof Sierota i Jacek Świderski. Czy ktokolwiek jeszcze pamięta magazyny o internecie sprzed dekady? :) Ja zawsze z ciekawością czytałem je jako małolat. W jednym z nich były prezentowane sylwetki obiecujących biznesów. Pamiętam Home, NetSprint, no i oczywiście: o2. Czy ktokolwiek pamięta jeszcze, że ten portal najpierw nazywał się go2.pl ? Czy ktoś jeszcze pamięta, że najpierw były to przede wszystkim darmowe konta e-mail? Portal narodził się później. Konta e-mail były tworzone z myślą o studentach, którzy korzystali z wielu różnych komputerów. Kiedyś standardem nie były e-maile, które znamy dziś, takie jak Gmail, czy o2. Kiedyś trzeba było ściągać pocztę na komputer. Kolejnym krokiem było skopiowanie Gadu-Gadu. Co ciekawe GG to też była kopia innego komunikatora, którą stworzyło kilku Izraelczyków. Mam jednak takie wrażenie, że cały pomysł na komunikator Tlen w wydaniu o2 mógł po prostu lepiej wypalić. Połączenie go z kontami e-mail było czymś mocno innowacyjnym i znacznie wyprzedziło to co zrobił Skype. To prawda, że dziś można się zalogować na Skype e-mailem, lub kontem FB. Mówimy tu jednak o czasach, które miały miejsce ponad dekadę temu!

Mi osobiście bardzo podoba się to, że młodzi Polacy budują wielkie biznesy internetowe. To prawda, że świat się nieco skurczył i dzisiaj wszyscy stanowimy globalną wioskę. To ma również odzwierciedlenie w sposobach robienia biznesu. Myślę, że sklepowi internetowemu eObuwie.pl (który kupiło CCC), było dużo łatwiej stworzyć ogólnopolski brand, niż miliarderowi Dariuszowi Miłkowi, który zaczynając od bazarów, stworzył potęgę CCC. Jak przyznaje sam twórca Polsatu: jeśli miałby w coś zainwestować, to właśnie w Miłka. Jednak on również zaczyna się rozglądać w stronę internetu. Młodzi polscy milionerzy internetowi, to przyszłość naszego kraju! Wiem, że po raz kolejny padają w tym felietonie górnolotne słowa, ale w tym wypadku tylko sky is the limit. Chociaż jak pokazują Musk i Bezos nawet to nie jest pewne :).

Tak bardzo zająłem się biznesami internetowymi, że kompletnie nie napisałem nic o spadkobiercach, takich, jak rodzeństwo Kulczyków, czy syn twórcy EuroBanku. Nie napisałem też o dość wysokich pozycjach Agnieszki Radwańskiej i Roberta Lewandowskiego. Cóż są to ważne informacje, ale z pewnością znajdziesz je na innych portalach :). Mój felieton jest właśnie taki, jaki chciałem by był :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jednym z najważniejszych trendów współczesnego świata jest handel elektroniczny. Wraz z rozwojem internetu i technologii mobilnych możemy odkrywać kolejne trendy, które rosną w siłę. Sklep na Facebooku? Żaden problem! M-commmerce? Dlaczego nie? To wszystko sprawia, że zmienia się handel w ogóle. A jak powszechnie wiadomo handel jest siłą napędową gospodarki.

Jakiś czas temu polski internet zelektryzowała wieść o sprzedaży Allegro. Naspers całkiem nieźle zarobił na tej inwestycji. Czy nie wierzył on w dalszy wzrost Allegro? Ciężko powiedzieć, ponieważ jest to globalny holding, który ma wiele innych projektów. Tak naprawdę dalej będzie on w posiadaniu potencjalnego konkurenta dla Allegro, czyli OLX. W całej tej transakcji elektryzuje najbardziej kwota, która była dotychczas niespotykana w polski internecie. Czy taka transakcja się powtórzy?

Na inna ciekawą inwestycję wyrasta portal Wish, który ma szanse otrzymac kolejne 500 milionów dolarów, jako następna runda finansowania. To łącznie będzie grubo ponad miliard dolarów! Co ciekawe jeden z założycieli ma polskie pochodzenie. Jego słowa zainspirowały mnie do napisania tego felietonu. Powiedział on, że chce być 2 lub 3 firmą na rynku wartym kwintylion dolarów. I wiesz co? Myślę, że ten rynek za jakiś czas może być naprawdę tyle wart! I choć dziś sobie trudno nam to wyobrazić. Może się to wydawać niezłym żartem (i sama liczba jest wzięta z sufitu), to jednak trzeba uwzględnić, że to po prostu będzie ogromna wartość. Kiedyś słyszałem, że za parę lat rynek zdrowia i urody w Stanach Zjednoczonych będzie wart biliony dolarów. To ogromna wartość, ale przecież część tego rynku będzie stanowić raptem wycinek ehandlu!

Tak jak sklepy dyskontowe zostały okrzyknięte przez naukowców pomysłem na handel XX wieku, tak sklepy internetowe stanowią pomysł na handel w XXI wieku. Świat się nieustannie zmienia. Czy ktoś był w stanie przewidzieć jak będzie on wyglądał 20 lat temu? Mówi się, że powstanie internetu przewidzieli twórcy science-fiction, w tym nasz wybitny polski pisarz Stanisław Lem. Ale z tego co wiem, to i tak nie było to, co mamy dzisiaj. To były zarysy czegoś, co my nazywamy internetem.

Wyceny giełdowe takich gigantów, jak Alibaba, Amazon, czy eBay pokazują, że jest to gra, w której chodzi o najwyższe stawki. Ale wiesz co? Może i się powtórzę napisałem dwa felietony z tytułem: internet się dopiero zaczyna. Podtrzymuje to zdanie i parafrazując samego siebie powiem: e-commerce się dopiero zaczyna! Wyobrażasz sobie te wszystkie możliwości, jakie przyniesie nam najbliższe 10-20 lat? Może i Jeff Bezos robił sobie jaja mówiąc, że przesyłki z największego sklepu na świecie będą dostarczać drony, ale robociki, które jeżdżą od drzwi do drzwi wydają się jak najbardziej realne! Albo te inteligentne lodówki, które sprawdzają czy jest wystarczająca ilość mleka i sera. Nie ma? No to zamawiam!

E-commerce ma nieograniczone możliwości. Tacy wizjonerzy, jak Bezos, czy Ma sprawiają, że idzie on do przodu w tempie wykładniczym. Jednak nawet oni byli kiedyś mali i musieli zabiegać o względy inwestorów. W każdej chwili może się pojawić projekt, który przewróci wszystko do góry nogami. A największe spółki tylko patrzą na rynek w poszukiwaniu takich pomysłów, bo czasami po prostu potrzebują ich jak transfuzji!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak pokazują dane statystyczne prawie 9 na 10 smartfonów na świecie ma system Android na pokładzie. Czy to oznacza, że spełnił się koszmar Steve'a Jobsa?

Jobs decyzję twórców Google o zainwestowaniu w system operacyjny Android uważał za zdradę. Zanim do tego doszło Brin i Page traktowali Jobsa, jak swojego wielkiego mentora. Jak mówią plotki: chciał on przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. Dzisiaj już wiemy, że to się nie udało.

Pochód Androida był skazany na sukces. Lata temu gdy Google zdecydowało się zainwestować w ten system operacyjny rynek smartfonów dopiero się rodził. To były czasy, w których Apple zaczynało wygryzać Nokię z pozycji lidera. Czy jest ktoś kto nie pamięta czasów gdy Nokia miała większość rynku? Musiałaby być to naprawdę młoda osoba. W tamtych czasach największą piętą achillesową telefonów był system operacyjny. Nie to, że nie działał po prostu niemal każdy telefon miał swój własny system operacyjny i trudno było standaryzować aplikacje. To bodajże Bill Gates powiedział, że siłą systemu operacyjnego są aplikacje na niego stworzone. Nie wiem czy się orientujesz, ale wartość sprzedawanych aplikacji na system operacyjny Windows jest znacznie większa niż wpływy ze sprzedaży licencji na ten system.

Nokia miała Symbiana, który miał stać się standardem. Nie był to taki zły system operacyjny. Po prostu zmiotła go konkurencja! I tak zaczyna się historia Apple. Po wielkim sukcesie iPoda zdecydowali się oni zrobić... tablet! Jednak stwierdzili, że są do niego potrzebne większe moce przerobowe, niż są aktualnie w stanie osiągnąć, więc zdecydowali się na smartfona. Tak powstał iPhone telefon odpowiadający dziś za 70% wpływów giganta z Cupertino. I mimo że Apple jest największą firmą świata i jako pojedynczy dystrybutor sprzedaje najwięcej smartfonów, to jednak pod względem ilości systemów operacyjnych wygrywa Android. Jak to możliwe?

Android od początku miał zupełnie inne podejście od konkurencji. Jednym z moich pierwszych felietonów na tym blogu dotyczył konsorcjum, które stworzyło wokół siebie Google. To coś niespotykanego dotychczas. No chyba, żeby porównywać Trust Rockefellera, który po pewnym czasie stał się nielegalny :). Tutaj jednak z pewnością siedziały nad tym sztaby prawników, aby współpraca dziesiątek firm telefonicznych i telekomunikacyjnych była w pełni legalna. O ile się orientuje to nie ma jakiegoś nadrzędnego organu tego konsorcjum. Wydaje się to być umową nieformalną, w której każdy chętny może brać udział.

Android to genialny alias strategiczny, który wszystkim się opłaca. Google ma swoje profity z Google Play, oraz promowania swoich aplikacji zaczynając od wyszukiwarki na gmailu kończąc. Producenci telefonów mogą w łatwy sposób dostać się do największego ekosystemu biznesowego naszych czasów. Twórcy aplikacji mają na start mega bazę klientów. A operatorzy telefonii komórkowych dostają gotowy produkt, którego pożądają klienci. To wszystko może się nie podobać tylko konkurencji! Czy Jobs przewraca się w grobie?

Tak, jak już tutaj pisałem: chodziła plotka, o której wspomniał nawet biograf Jobsa: że chce on przeznaczyć wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć Androida. Należy pamiętać, że to był wizjoner i musiał wiedzieć jak wielkie zagrożenie dla jego firmy są działania Google. Przewidział to, a dzisiaj już nie widzi, jak jego system operacyjny traci udziały w rynku! Zobaczymy co przyniesie przyszłość na chwilę obecną tendencja jest wzrostowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Największa polska firma 2016-11-04 21:30
 Oceń wpis
   

Stało się polskie wydanie magazynu Forbes idąc za swoim amerykańskim pierwowzorem, opublikowało listę największych polskich firm. Polskie firmy to te z polskim kapitałem. Kto wygrał? Tutaj zaskoczenia nie ma. Absolutnym numerem jeden jest Cyfrowy Polsat, którego głównym udziałowcem jest Zygmunt Solorz-Żak. Chciałbym napisać trochę przemyśleń na temat tej spółki na podstawie tego, co sam uważam, oraz czego dowiedziałem się z niezwykle treściwego wywiadu z Zygmuntem Solorzem-Żakiem.

Ponad 26 miliardów złotych kwota wprost niewyobrażalna dla przeciętnego Kowalskiego. Wiem, że jeśli porównać to z Google, Apple, czy chociażby Facebookiem, to nie jest to aż tak imponujące. My mamy jednak inną skalę. Żadnemu innemu Polakowi nie udało się stworzyć tak potężnej firmy. Pochód ku wielkości rozpoczął się od pierwszej prywatnej telewizji, która nadawała z Holandii. Polsat przez lata oferował dokładnie to, czego oczekiwali ludzie. To była zresztą jedna z głównych determinant kierujących właścicielem. Zaczęło się od wszechobecnego w latach dziewięćdziesiątych Disco-Polo, oraz amerykańskich filmów sensacyjnych. Jak przyznają twórcy: tego właśnie oczekiwali ludzie. Oczekiwania ludzi mocno się zmieniły, jednak dewiza Polsatu została taka sama: oferować to czego oni oczekują. To tutaj zaczęły się wszędobylskie programy paradokumentalne, które zaczęły wygryzać z każdej telewizji nawet seriale z zawodowymi aktorami.

Drugim krokiem było stworzenie Cyfrowego Polsatu. I choć jakiś czas temu Grupa Canal i n połączyło siły tworząc nc+, to nadal nie są oni w stanie prześcignąć Solorza. Czy Cyfrowy Polsat na długo pozostanie liderem rynku? Myślę, że tak, z pewnego prostego powodu SmartDomu. Po tym jak Solorz za namową syna przejął Polkomtel i stał się właścicielem jednego z największych operatorów komórkowych, podjął wraz z grupą marketingowców decyzję o SmartDom. Nie wiem właściwie jak nazwać te innowację. Nie jest to żadna zaawansowana technologia, której nie mają inni. Nie jest to innowacja produktowa, bo produkt zostaje ten sam. Może dobra nazwa to innowacja pakietowa? :)

Zasada działania Smartdomu jest prosta: po co oferować wiele różnych usługo osobno, skoro można je połączyć w jeden pakiet usług. Pojedyncze marże nie będą tak wysokie, ale w całościowym równaniu zysk się pojawi. Do reklam tego pakietu zaproszono parę: Pawła Wilczaka i Joannę Brodzik. I jak się okazuje pomysł jest kompletnie trafiony, ponieważ pojawiają się kolejne usługi w pakiecie. Nie wiem na jakim etapie jest wywóz śmieci, ale w wywiadzie dla Forbesa Zygmunt Solorz-Żak mówił o aplikacji dla bezpieczeństwa, która informuje nas, że ktoś wszedł do domu, gdy nas w nim nie ma.

Cyfrowy Polsat jest chlubą polskiego kapitalizmu. Historia jego właściciela pokazuje, że jeśli podejmie się walkę i walczy się od początku do końca, to można osiągnąć fantastyczne rezultaty. Człowiek, który zaczynał od sprowadzania samochodów z zagranicy dzisiaj jest właścicielem największej firmy medialno-telekomunikacyjnej w Polsce. I już odgraża się, że trwają pracę nad produktem globalnym. Jestem bardzo ciekawy, co tym razem zostanie przygotowane.

Jeśli chodzi o nadzieje jakie Zygmunt Solorz-Żak pokłada w polskich przedsiębiorcach, to stawia on zdecydowanie na internet.. Tak, jak zresztą zrobił jego młodszy syn. Internet to eldorado naszych czasów, gdzie każdy z dobrze wykonanym pomysłem może osiągnąć Everest. Skoro taki autorytet świata biznesu mówi o tym, to znaczy, że to ma wielki sens.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi