napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Alibaba to na dzień dzisiejszy jedna z największych chińskich firm. Jest potęgą handlu internetowego. I choć jej twórca często mówił, ze był bardziej szczęśliwy, gdy uczył dzieci angielskiego, to jednak nie można mu odmówić wizji i uporu w dążeniu do celu. Czy świat internetu, który znamy stanie się alibabocentryczny?

Alibaba to przedsiębiorstwo internetowe, które miało najwyższy debiut giełdowy w historii. To jest fakt z tym się nie dyskutuje. Dzisiaj pewnie byłoby jeszcze lepiej wyceniane na starcie, ale chyba nie o to do końca chodzi. To jest tak, że pieniądze tam wpompowane idą na rozwój i zdobywanie kolejnych rynków. Ich biznes jest skalowalny i po prostu zdobywa kolejne przyczółki w krajach Zachodu. Częstą sytuacją jest to, że gdy ktoś coś sprzedaje na eBayu, to ściągnął on to z Chin za pośrednictwem Albiaby. Takie podejście daje pracę tysiącom domorosłych przedsiębiorców w coraz większej ilości krajów. Tak samo jest chociażby z Polską i Allegro. Kolejni ludzie decydują się ściągać towar z Chin, który następnie odsprzedają za pomocą serwisów aukcyjnych. To jednak może się skończyć!

Alibaba stworzyła coś takiego jak Aliexpress portal przypominający serwisy aukcyjne, który sprzedaje od producentów z Chin towary na sztuki. Jeśli tylko jesteś w stanie poczekać chwilę dłużej, to może być to dla Ciebie dobre rozwiązanie. No bo skąd sprzedawcy na Allegro biorą swój towar? Właśnie stamtąd. Ich narzut bierze się z tego, że towar jest już u nich w magazynie, jest on sprawdzony i czasami dokładają do niego gwarancję. Fakt jest jednak taki, że to dalej chiński towar, który trafił do nas za pośrednictwem takich portali, jak Alibaba. Ma się oczywiście do czynienia z różnymi efektami skali dla kupujących sprzedawców. Jeśli zamówi się sporo towaru jednorazowo, to cena za jedną sztukę jest dużo bardziej atrakcyjna.

Wydaje Ci się być może, że to przecież nie wokół sprzedawców na Allegro się wszystko kręci. Do tej pory jednak byli oni w Polsce ważnym kanałem dystrybucji chińszczyzny. To wszystko staje się dla nich teraz trudniejsze, gdyż Aliexpress mocno otwiera się na Polskę. Można już płacić za towary polskim systemem płatności, co jest dla Polaków bardzo wygodne. Będą powstawać kolejne portale działające w ten sposób. Już dzisiaj Polak ma wielki wpływ na jednego z największych konkurentów Aliexpress Wish.com. Sposób działania jest podobny: zamawia się towary prosto z Chin, czeka nieco dłużej niż w tradycyjnym sklepie, ale cena jest znacznie bardziej atrakcyjna. Czy ten model sprzedaży może zrewolucjonizować branżę e-handlu? Właściwie już to zrobił!

Z pewnością sprzedawcy na Allegro czy eBayu drżą przed rozszerzeniem się działalności takich serwisów jak Wish i Aliexpress. Ceny mogą być dużo bardziej atrakcyjne niż na tradycyjnych serwisach aukcyjnych. Cały czas zostaje jednak kwestia oczekiwania na produkt. I tutaj wygrywają tradycyjni sprzedawcy, którzy mają towar u siebie. Rozwiązaniem jest to, co zastosował Wish, czyli magazyny z najpopularniejszymi towarami, które dostarczają je znacznie szybciej. Warto jednak zauważyć, że tych towarów są setki tysięcy rodzajów, więc jest to rozwiązanie raczej tylko na małą skalę. Dzięki takiemu podejściu cały czas jest szansa dla tych małych sprzedawców, którzy specjalizują się w danej dziedzinie i ściągają coś w większej ilości.

Myślę, że portale takie, jak Alibaba już rządzą branża e-commerce. I choćby nie wiem jak to się nie podobało Amazonowi, to są one dla niego zagrożeniem. Z mojej perspektywy jesteśmy skazani na towary z Chin. Dzisiaj Chińczycy stali się głównym producentem świata. Myślę, że to kwestia czasu jak ich produkty przestaną być kojarzone z tandetą, a staną się w naszych oczach tak samo wartościowe. Bo jednak pamiętajmy, że najwięksi producenci także zlecają produkcję Chińczykom.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

SEO jest uważane za jeden z najważniejszych elementów marketingu w internecie. Przez wiele lat było to kombinowanie, aby to wyszukiwarka widziała dobrze stronę. Dzisiaj jesteśmy u progu nowej ery. Ery tak odkrywczej, że aż strach: Google kocha świeże treści!

SEO jest dzielone na jasna i ciemną ścieżkę. Zupełnie jak z mocą w Gwiezdnych Wojnach! Stąd moja fascynacja Content Marketingiem, który wychodzi dalece poza SEO. Czy w takim razie tytuł tego felietonu się sprawdza? Oczywiście! Zabawne jest tylko, że to wszystko zaczęło się dziać dzięki działaniom Google. Wiem, że wiele osób bardzo konkretnie traktowało ten temat już wiele lat temu. Algorytmy wyszukiwawcze zaczęły jednak sprawdzać jakość treści publikowanych na stronach. Jak to robią? Z pewnością tego nigdy do końca się nie dowiemy. Jednak aktualnie Content Marketing jest na propsie :).

Content Marketing to nie tylko tworzenie wysokiej jakości, świeżej treści, która będzie dobrze widziana przez wyszukiwarki. To jest oczywiście bardzo miłe i użyteczne, ale tu chodzi o coś więcej. Podstawą działań marketingowych jest komunikacja. Więc patrząc na to głębiej wróciliśmy do korzeni. Kiedyś współpracowałem jako copywriter. Napisałem nawet książkę na ten temat. Było to jednak w zakresie tworzenia ofert sprzedażowych. Dzisiaj copywriting ma nowy wymiar. Często można spotkać się z zawodem SEO Copywritera, który tworzy unikalne wysokiej jakości treści, które sprawią, że strona będzie wysoko w wyszukiwarkach. Może to prowadzić do wypaczeń, w których treści są tworzone tylko po to.

Komunikacja marketingowa, to jednak coś znacznie głębszego. Nie liczy się tylko pozycja. Liczą się bardziej wartości niematerialne, które buduje się wokół marki. Ogólnie pojęcie marki robi się coraz bardziej sprecyzowane. Ale czym właściwie jest marka? I jaki związek ma z nią Content Marketing? Marka to już nie tylko znak graficzny i nazwa. To wszystkie te emocje, które są w ludziach, gdy myślą o tej marce. To inny poziom pozycjonowania, czyli pozycjonowanie w umysłach klientów. A Content Marketing pozwala w budowaniu tych emocji. Tego nie rozumie wiele osób zajmujących się pozycjonowaniem. Content jest czymś znacznie bardziej ważnym niż tylko tworzenie unikalnych treści, które zbudują silną pozycję w wyszukiwarce.

Dobrze stworzony brand, to podstawa dzisiejszej firmy. Nie chodzi już tylko o wyniki sprzedażowe. Dzisiaj firma to coś znacznie więcej. I w ten trend wpisuje się wszystko zaczynając od społecznej odpowiedzialności biznesu. Tutaj doskonale sprawdza się Content Marketing, bo z klientem trzeba się komunikować. Myślę, że w skład Content Marketingu możemy spokojnie włożyć to, co dzieje się po stronie social mediów. Podstawowa kwestia jest taka, że już dawno marki nie prowadzą komunikacji jednostronnej. Dzisiaj mamy do czynienia z dialogiem. I Facebook czy Twitter coraz bardziej idą w tę stronę.

Widać jak trend Content Marketingu się rozbudowuje. Ale wiesz co jest najważniejsze? Na końcu zyskujemy na tym my klienci. I w ostatecznym rozrachunku tylko to się liczy Przerażać może jedynie ilość treści, których przybywa w internecie. Ciężko mi sobie w ogóle wyobrazić ile by zajęło przeczytanie tego, co w 2016 roku pojawiło się w internecie. To są tak ogromne ilości danych, że dzisiaj mało kto jest w stanie to sobie wyobrazić. Ciężko mówić, że jest to następstwo Content Marketingu, bo on jest jedynie jedną ze składowych. Myślę, że znacznie większy wpływ mają na to media, oraz pisanie postów na portalach takich, jak FB czy Twiiter.

Twórz content wysokie jakości, bo to się opłaci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj przygotuj się na górnolotne przemyślenia, które dotyczą podstawowego pytania, z którym się spotkamy: Czy w biznesie chodzi tylko o pieniądze? Czy przyświecają nam jeszcze jakieś większe idee, czy może to pieniądze są głównym motorem działania każdego biznesu.

Można cytować w kółko bogatych ludzi, którzy uważają, że pieniądze szczęścia nie dają. No ale pamiętajmy, że jednak jakoś lepiej płakać w Ferrari :). W moim odczuciu najlepiej ujął to najbogatszy człowiek na świecie, czy Bill Gates: różnicę robi pierwszy milion dolarów. Potem to ten sam hamburger. Naprawdę myślę, że ten człowiek wie co mówi. Na kanwie ekonomii można knuć teorie przesycenia. Ile jesteś w stanie zjeść obiadów? Jeśli więcej niż dwa, to naprawdę jest coś z Tobą nie tak :). Przychodzi moment, w którym każdy normalny człowiek nasyci się tym co ma i więcej do szczęścia nie jest mu potrzebne. Dlaczego więc bogaci są tacy bogaci i ciągle stają się bogatsi?

Milion dolarów robi różnicę. Pytanie tylko co motywuje później. I tutaj dochodzimy do części górnolotnej tego artykułu. Bogaci robią to, bo mają wyższe cele! Chcą zmieniać świat. Jakkolwiek duperelowato i małostkowo by to nie brzmiało, to jednak jest w tym głębia. Wiem, że wiele osób powie, że Facebook i Google chcą dostarczać internet do krajów trzeciego świata po to, aby ludzie tam mieszkający korzystali z ich usług. Niech ludzie mówią co chcą, ale na koniec dnia liczy się to, że jakość życia tych ludzi bardzo się poprawi i będą oni mieli w końcu swobodny dostęp do internetu, największego wynalazku XXI wieku. Wiele firm dochodzi do momentu, w którym pieniądze nie stanowią już wyzwania. Pomnikowy przykład Apple, które stało się największą firmą na świecie. Szczerze? Wolę aby firmy technologiczne, które wprowadzają innowacje do naszego życia, były na szczycie, niż żeby kolejne banki zajmowały te miejsca. Sztuką jest stworzyć produkt, który realnie zmienia czyjeś życie, a nie opakować kolejne kredyty w instrumenty finansowe tak, że nikt już nie będzie świadomy o co chodzi w tej grze.

Wiem, że co miliarder to jakiś górnolotny cytat na temat tego, że pieniądze nie dają szczęścia. One są potrzebne do życia, bo trzeba coś jeść i gdzieś mieszkać. Takie są prawa kapitalizmu. Jednak w pewnym momencie pieniądze się po prostu ma. To trochę tak, jak z angielskimi dżentelmenami: oni nie rozmawiają o pieniądzach oni je po prostu mają :). W momencie kiedy masz firmę wartą wiele milionów przestaje mieć dla Ciebie znaczenie ile dokładnie jest ona warta. Jest to ważne dla ludzi, którzy w Twoją firmę inwestują np. na giełdzie W ich przeliczeniu efektywność i sukces wyraża się w wynikach finansowych. Dlatego bardzo lubię Rafała Brzoskę, twórcę inPostu i Paczkomatów, który ostatnio ma gorszy okres na giełdzie, ale w gruncie rzeczy jest to wizjoner. On sięga tam, gdzie wzrok nie sięga, jak pisał wieszcz. A czy firma jest warta te parę milionów mniej czy więcej dzisiaj? W dłuższej perspektywie to dla wizjonera nie ma znaczenia :).

Pieniądze potrafią podnieść jakość życia. Jednak później to tylko zera na koncie. Nikt nie lubi tonąć w długach, ale różnica w jakości życia gdy masz 50 czy 100 milionów jest niewielka. Wiadomo, że każdy pewnie wolałby mieć te sto milionów, tylko pozostaje wtedy kwestia jak się je zdobyło i to, czy to, co się robi jest tym, co się kocha. Największe biznesy naszych czasów, to biznesy robione z pasji :). Wiele osób popuka się w głowę, ale Zuckerberg czy Gates gdy zaczynali, to nie wiedzieli, jak daleko to będzie sięgać. Nie mieli żadnej gwarancji, że odniosą sukces. Konkurencja była ogromna. A jednak wytrwałością i ciężką pracą, to się udało. Czy dzisiaj możliwy jest taki sukces? Jasne! Świat daje nam niesamowite możliwości i każdy ma szansę wspiąć się na Everest swoich marzeń. I tym górnolotnym akcentem zakończę :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Czasem fascynujące myśli to jednocześnie proste myśli. Kilka lat temu na wykładzie dość znanego polskiego biznesmena usłyszałem jedną z takich myśli. On sam usłyszał ją od kogoś, kto miał dość dużą firmę produkcyjną. Padło pytanie: A co by Pan robił, gdyby nie produkował Pan tego? A odpowiedź: Gdyby tego nie robił, to robiłbym coś innego.

Mi na początek ta odpowiedź wydała się dość dziwna. Jednak po głębszym zastanowieniu widać jej głębię. No bo co to właściwie oznacza? Widać to szczególnie w dobie szału na start-upy. Ludziom wydaje się, że pomysł jest wszystkim. Wiem, że w przypadku jednym na tysiąc pomysł oznacza bardzo wiele. Jednak takie rzeczy najczęściej wiążą się z patentowaniem i są dużo bardziej skomplikowane niż się nam wydaje. Co jednak z 999 pozostałych przypadków?

Sam mam pomysł, w który bardzo wierzę i wiem, że będę go w stanie zrealizować dopiero za jakiś czas. Staram się o nim za często nie mówić, ale jego podstawy powstały już sporo czasu temu. Przez miniony czas stopniowo go doszlifowuję. Czy to jest ten jeden na tysiąc? Tego tak naprawdę nigdy nie możemy wiedzieć. Świat pokazał, że ktoś już podszedł do tego w sposób dość mocno innowacyjny i dzisiaj rozwiązaniem dla mnie jest stworzyć coś jeszcze lepszego. To tylko pokazuje, że szedłem w dobrym kierunku. Ale to tylko pomysł, który chcę zrealizować dopiero za jakiś czas. Dopóki jest on w fazie pomysłu i nie jest opatentowany, to aż tak dużo nie jest wart. Wiem, że bywają start-upy, w które ktoś inwestuje zanim w ogóle wystartują, ale tam chodzi o wielkie nazwiska twórców, którzy są jakoby gwarantem sukcesu.

Jeśli masz pomysł, który jest megainnowacyjny, jest dla Ciebie ważny i po prostu go lubisz, to dbaj o niego! Dbaj, bo to cudowne jest mieć taką ideę na świecie. A jak to mówiono w filmie Wachowskich: Człowieka można zabić, ale idee są kuloodporne :). Po sobie wiem, że pomysł w najlepszym wypadku to połowa sukces. Co jest drugą składową tego równania? WYKONANIE! Możesz mieć najlepszy pomysł, ale go trzeba doszlifować, wdrożyć i sprawić, że on będzie działał. Tak po prostu! Wiem, że bardzo modna jest idea Lean Startup, w której tworzysz minimalną wersję produktu i starasz się dojść do czegoś skalowalnego. Wiem, że może się to sprawdzić. Mimo, że to wiem, to do mnie to jednak nie przemawia. Ktoś mądry powiedział mi, że idea Lean Startup ma zastosowanie tylko w aplikacjach internetowych. Bo gdy tworzysz namacalny produkt, to ciężko pozwolić sobie na MVP. Ja jednak wierzę, że trzeba stworzyć w miarę kompletny produkt. Tak, jak chociażby był tworzony iPhone. Wiem, że wiele osób może zarzucić, że miał on z pewnością zetylion betatesterów, ale dla końcowego użytkownika trafił gotowy produkt. Ja w taki dość kompletny produkt wierzę. I nie ideę za trendem Lean Startup.

Cała idea Lean Startup z pewnością świetnie pokrywa się z tym co należy robić później, czyli udoskonalać produkt. Jednak mocno dyskusyjne jest to czym właściwie jest MVP i kiedy ono jest. Bo ja się spotkałem z ideą, w której badamy czy użytkownicy są zainteresowani na podstawie Google AdWords i strony z obrazkiem. Z pewnością daje to jakieś informacje o produkcie, i na podobnej zasadzie ruszył na przykład Dropbox, ale ja nie jestem do końca przekonany czy to o to chodzi :).

Wracając do tematu tego felietonu lean może być dobry jeśli chcesz wybadać rynek. Wszelkie pivoty są wtedy wskazane. Jednak jeśli Twój pomysł nie jest tym jednym na tysiąc, to możesz sobie wziąć do serca słowa biznesmena z pierwszego akapitu: jeśli nie to, to co innego. Tak naprawdę na pewnym etapie rozwoju zasady biznesu są podobne. Na początku wydaje się, że tworzysz coś, czego nikt inny nie stworzył, lub tworzysz lepiej to, co inni stworzyli. Jednak gdy już na przykład budujesz strukturę organizacyjną na coraz większą skalę, to zasady są podobne i przydaje się wiedza z nauk o zarządzaniu.

Czy pomysł jest wszystkim? NIE! Czy bez pomysłu da się zrobić coś sensownego? NIE! We wszystkim można znaleźć swoją niszę. A jeśli nie to, to co innego! Jakby przyjrzeć się historii życia Abrahama Lincolna, to poniósł on pasmo porażek, co doprowadziło go do zostania jednym z najważniejszych prezydentów w historii USA. Pamiętaj możesz mieć pomysł, na który wpadł ktoś inny, ale lepiej go zrealizujesz. I to może być Twoja siła. Więc daję pod rozwagę słowa: Gdybym nie robił tego, to robiłbym coś innego.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi