napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Półtora miesiąca temu pojawiły się szersze informacje na temat Instant Articles na Facebooku. Idea jest prosta: po co wychodzić z FB skoro można czytać artykuły od wydawców bezpośrednio w aplikacji. Ma to przełożenie przede wszystkim na użytkowników mobilnych, dla których to działa szybciej i być może będzie wygodniejsze. Czy jednak takie uzależnianie się od Facebooka w kolejnej dziedzinie jest dobre?

Facebook to jeden z największych (jeśli nie największy) hitów początku XXI wieku. O portalu założonym w 2004 roku powstają już nawet holywoodzkie filmy. Historia spółki i jej założyciela obrastają w legendy. Widać jak stopniowo portal przenika do kolejnych elementów naszej wirtualnej bytności. Następne na celownik trafiają artykuły. Do teraz jest tak, że trzeba było otwierać artykuł w nowej karcie przeglądarki, iść do innej strony i następnie wrócić do Facebooka. Być może nie jest to najwygodniejsza opcja na świecie, ale dawała ona jednak sporą niezależność wydawcą. Od 4 kwietnia stopniowo ma się to zmieniać.

Czy przenikanie Facebooka do kolejnych elementów naszego internetowego życia jest dobre? Tak, jak to zazwyczaj bywa: kij ma dwa końce, a medal dwie strony. Dzięki przenikaniu takich elementów jak artykuły, zamawianie kierowców Ubera, czy w przyszłości ehandel - mamy ogromną wygodę. Jesteśmy w stanie robić wszystko w jednej aplikacji, która w przyszłości będzie kompleksowym rozwiązaniem wszystkich naszych najważniejszych problemów. Z drugiej strony mamy do czynienia z tym, co jest często zarzucane Google: portale internetowe mają za dużo danych na nasz temat. Oczywiście takie zarzut często mnie śmieszy, ponieważ większość ludzi nie jest na tyle interesująca, aby ich dane w jakiś sposób były wykorzystane. Jest to wykorzystywane przede wszystkim do serwowania nam wyprofilowanych reklam. A trzeba przyznać, że pod tym kątem profilowanie reklam na FB działa fantastycznie.

Stajemy się coraz bardziej uzależnieni od portali internetowych takich, jak Google czy Facebook. Jest to nieodłączny znak naszych czasów, w których jak przyznają sami krezusi: anonimowość nie istnieje. Fakt, że pojawiają się takie projekty jak TOR świadczy o tym, że są jednak osoby, którym marzy się trochę prywatności. Ktoś mądry powiedział, że dane na temat użytkowników to nowe złoto internetu. Inna sprawa, że naprawdę trudno te dane przetworzyć i zrobić z nich użytek. Jak bardzo chcielibyśmy od tego uciec, to jednak nie da się! Ostatnio pisałem artykuł o projekcie Telegram, który ma być anonimowym komunikatorem. Apropo jego działania od razu pojawiła się myśl, że wspiera on komunikację między terrorystami. No cóż.. tak jak napisałem: duch naszych czasów.

Mimo zarzutów należy przyznać, że to co robi Facebook dla nas - jest bardzo dobrej jakości. Sam fakt, że Instant Articles było przez rok testowane wśród dużych wydawców - świadczy o tym, że firmie Zuckerberga zależy na profesjonalizmie. Kiedyś pojawił się żart w stylu: Czym różni się Polska od USA tym czym Nasza Klasa od Facebooka. Nie ujmując specjalnie NK: nie jest już to ten portal, który był na początku. Początkowa wizja jakby kompletnie się rozmyła. Gdy Onet przejmował ten portal, to był zainteresowany jego gamingową częścią. Facebook dokłada kolejne elementy, ale są to przemyślane ruchy. Dokładna strategia, która nie psuje spójności portalu.

Myślę, że Facebook będzie wart coraz więcej, będzie przejmował kolejne Start-upy i jego rozwój będzie rósł tak, jak rósł do tej pory. A że uzależnia nas od siebie? Wbrew wszystkiemu jest to po prostu dobra aplikacja!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Youtube to taki nowy rodzaj telewizji XXI wieku. Nic więc dziwnego, że marka która chce być najbardziej kojarzona z mobilnym internetem postawiła na promocję wśród gwiazd tego medium. Ilość użytkowników Virgin Mobile nie powala, ale wyniki kampanii robią naprawdę duże wrażenie! Czy firmie Richarda Bransona uda się wreszcie przebić do polskiej świadomości i stać się wirtualnym operatorem numer 1 w naszym kraju?

Richard Branson to ekscentryk. Już wielokrotnie zaskakiwał tysiące swoich klientów akcjami w jego stylu. Stworzył linie lotnicze inne niż wszystkie pozostałe. Sprzedał jedną ze swoich pierwszych firm za miliard (!) dolarów. Wokół marki Virgin stworzył konglomerat wielobranżowy. Jeśli chodzi o branding i marketing, to eksperci pukają się w głowę jak to wizerunkowo wszystko działa. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że poszczególne firmy z Virgin w nazwie (a jest ich kilkaset!) trafiają do podobnej grupy klientów. Dzięki temu gdy pojawia się nowa firma, to wystarczy poinformować grono dotychczasowych klientów o nowej dziedzinie działalności. Trochę inaczej może być tylko z ukochanym dzieckiem Bransona, czyli Virgin Galaxy. Tutaj pułap cenowy jest nieco wyższy, ze względu na to, że załogowe loty w kosmos są jak na razie dobrem luksusowym. Jednak to właśnie ta firma pokazuje jak wielki z Bransona wizjoner!

W kraju nad Wisłą mało było dotychczas Virgin. Sytuację miało zmienić wprowadzenie wirtualnego operatora telefonii komórkowej. W czasie działania Virgin zdążyło już upaść sporo takich operatorów. Jak to jednak bywa: wszechświat nie znosi próżni, więc pojawili się następni. Virgin Mobile ma niesamowite zaplecze, o którym już pisałem na tym blogu. Z jednej strony jest to postać założyciela Richarda Bransona. Inną kwestią jest zaangażowanie się jednego z najbogatszych polaków: Łukasza Wejcherta (syna przedwcześnie zmarłego Jana), który swego czasu był prezesem Onetu. Po tym jak Grażyna Piotrowska-Oliwa opuściła szeregi PGNiG (tracąc fotel prezesa), to pojawiła się w radzie nadzorczej Virgin Mobile. Także zaplecze biznesowe i kapitałowe jest ogromne, a mimo to sukcesu jakoś brak.

Jeden z poczytnych portali na temat komunikacji marketingowej zrobił podsumowanie nowej kampanii Virgin Mobile, która opiera się na zaangażowaniu popularnych polskich youtuberów. Takie osoby, jak Niekryty Krytyk, czy Sylwester Wardęga są znani setką tysięcy internautów. A widać, jak definitywnie w nich celuje ze swoją ofertą Virgin Mobile. To, co tygrysy lubią najbardziej, to informacja o wyświetleniach filmów zaangażowanych w akcje, a było ich bagatela: 3.670.000! Drugim ważnym parametrem są słynne łapki w górę, których pojawiło się 220.000. Warto podkreślić, że wymienieni przeze mnie youtuberzy, to nie jedyni, którzy zostali zaangażowani w akcje. Tutaj mamy do czynienia z prawdziwą plejadą gwiazd.

Virgin nie zrobił tego tak, jak robi telewizja, że na początku audycji pojawia się logo sponsora. Zaangażował youtubuerów do różnych akcji, które pasowały do ich profilu działalności. I tak autorka Agnieszka Grzelak, która jest zafascynowana Japonią pojawiła się w stroju gejszy! Iluzjonista sprawiał, że na rękach fanów pojawiały się smartwatche. Genialny sposób na promocję!

Branson i jego Virgin, to nieskończony potencjał! Głęboko wierzę, że w końcu uda się przebić Virgin Mobile w świecie polskich operatorów telefonii komórkowej. Jeśli chodzi o ilość dostępnego internetu w pakiecie, to wśród pre-paidów są numerem jeden. A przecież to właśnie internet mobilny jest tym, na co powinni teraz walczyć operatorzy. Virgin! Jeśli nie teraz to kiedy? Czas podbić polski rynek!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

To fascynujące, jak wielki narzędzia sprzed kilku lat, które okazały się być kalką zagranicznych aplikacji/portali, dzisiaj ledwo przędą, a Filmweb cały czas jest w doskonałej kondycji i się rozwija. Ten portal to polska mekka kinomaniaków. Jak dojść do tak wielkiego sukcesu?

Na sam początek należy przyznać, że takie portale pojawiły się już wcześniej za granicą. Najsłynniejszym jest IMDB. Na czym jednak tak naprawdę polega sens istnienia takiego portalu jak Filmweb? Wydawałoby się, że oceny filmów to prosta rzecz i nie da się wokół tego zrobić czegoś naprawdę wielkiego. Myli się jednak ten, kto tak myśli! Ilość opcji, które opracowano w ramach Filmwebu robi wrażenie. Wiele z nich jest naprawdę innowacyjnych w skali świata!

Podstawą są oczywiście systemy ocen. Każdy film, oraz osoba filmu ma swoją stronę, którą mogą oceniać internauci. Oprócz ocen pojawiają się również opisy i komentarze. Bardzo podoba mi się podział na rozbudowaną recenzję redakcji (na poziomie profesjonalnego pisma o filmie), oraz krótkie opisy osób, które obejrzały film. Takie strony są najczęściej rozbudowane w zależności od popularności filmu/osoby, której dotyczą. Zdarzają się oczywiście tematy, które są słabo poruszone. Kolejnym mocnym elementem takiej strony są listy aktorów i osób współpracujących przy filmie (w przypadku strony filmu), lub lista filmów, w których uczestniczyła osoba (w przypadku wizytówki osobistej). W ramach tej działalności Filmweb idzie naprawdę daleko i można zobaczyć oceny konkretnej roli, konkretnego aktora!

Wiadomo, że wszystko rozbija się wokół ocen, więc doskonałym elementem są rankingi. Dzięki matematycznemu wzorowi na średnią można otrzymać bardzo ciekawe i miarodajne wyniki. Top 100 filmów, czy aktorów może się okazać naprawdę przydatne zarówno dla początkującego, jak i zaawansowanego kinomaniaka. Są osoby, które za punkt honoru ustawiają sobie obejrzenie wszystkich filmów z rankingu konkurencyjnego IMDB, ale z pewnością są też osoby, które sugerują się listą Filmwebu.

Kolejnym innowacyjnym elementem jest Gustomierz. Możesz ocenić filmy, które oglądałeś, a następnie aplikacja zasugeruje Ci jakie inne filmy Cię zainteresują. Nie wiem czy spełnia to oczekiwania jakichś wyszukanych gustów, ale dla zwykłych ludzi są to naprawdę przydatne informacje. Nie wiem czy ktoś już wpadł na tego typu aplikację, ale wydaje się ona innowacyjna w skali globu!

Osobiście żałuję tylko jednego: Filmweb jest jednym z najdłużej działających portali w polskim internecie. Pamięta on zamierzchłe czasy. Jest on zdecydowanym numerem jeden wśród portali filmowych. Jest jedną z najlepiej wypozycjonowanych polskich stron. A mimo to cały czas działa tylko w Polsce! Nie okłamujmy się: zdobywanie kolejnych rynków powinno być głównym celem każdego rozwijającego się projektu! Dlaczego Filmweb tego nie robi? Pamiętam jeden z wywiadów ze znanym blogerem, kiedy powiedział on, że gdyby miał wolne fundusze, to robiłby kalki Filmweb, Chomikuj, czy Pudelka na inne kraje. To dobry model!

A co do modelu drugą rzeczą, której nie rozumiem to - dlaczego nie powstały jeszcze konta premium dla użytkowników Filmwebu. Można z pewnością stworzyć coś, za co internauci chętnie zapłacą. Chociażby ulepszoną wersję filmwebowej wizytówki! W dzisiejszych czasach sam model reklamowy aż tak bardzo się nie sprawdza. Aczkolwiek Filmweb ma skalę, która pozwala mu w ten sposób zarabiać. Jednak konto premium to prawdziwy potencjał!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Korzystam ze Slacka i jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Ten komunikator pokazuje, jak robić biznes w internecie! Nie spotkasz na nim reklam, ponieważ po części jest to płatna aplikacja. A że ludzie za to płacą, to oznacza, że jest on strzałem w dziesiątkę. Każdego dnia korzysta z niego 2,3 miliony użytkowników. Czy to dużo, czy mało? Przy fenomenalnych wynikach Facebook, czy Snapchata nie wydaje się to dużo, ale trzeba zauważyć, że prawie 30% użytkowników tego komunikatora za niego płaci.

Model biznesowy Slacka wydaje się być zupełnie inny niż to w co wierzą founderzy z ery web 2.0. Google czy Facebook zarabiają na reklamach. I choć starają się one zdywersyfikować źródła przychodów, to jednak jest to ich główne źródło utrzymania. Za tym trendem podążają inni. Tak, jak chociażby wymieniony Snapchat. Czy można jeszcze wierzyć w zarabianie na reklamie? Stoimy przed bardzo ważnym momentem w dziejach rozwoju internetu. Użytkownicy są coraz bardziej skłonni płacić za aplikacje czy artykuły. Choć trzeba przyznać, że aktualnie ma to większe zastosowanie bardziej w projektach skierowanych do biznesu. Slack jest właśnie takim projektem, ponieważ tworzy on kanał komunikacji w ramach miejsca pracy.

Wróćmy do samej idei tak niezwykle genialnej w swej prostocie. Gdy jesteś pracownikiem firmy, która coś tworzy, to zależy Ci na sprawnej komunikacji wewnątrz firmy. Wiadomo korzystasz z firmowych e-mail. Czasem pojawia się pomysł, żeby używać do komunikacji Facebooka lub Skype. Ma to jednak swoje wady, o których z pewnością przekonali się Ci którzy próbowali tych opcji. Podstawową kwestią jest to, że są to miejsca, w których znajdują się nasze prywatne punkty odniesienia, a raczej nie robi się specjalnie konta do celów firmowych (w przypadku Facebooka jest to chyba nawet niedozwolone). I tutaj pojawia się Slack...

Podstawowy sposób działania Slacka podzieliłbym na kanały, oraz prywatne wiadomości. Wszystko podane w sposób przejrzysty i niemalże oczywisty. Podstawowym kanałami są Organization (rzeczy związane z firmą) czy Random (luźny kanał na tak zwane rzeczy z czeluści internetów). Oczywiście kanały można dodawać wedle potrzeb. I tutaj pojawia się pewna innowacja, która niesamowicie usprawnia pracę: nie trzeba dodawać nikogo do znajomych. Myślę, że to kompletnie mijałoby się z celem. A tak na jednym komunikatorze może być kilkadziesiąt osób i w każdej chwili możemy napisać prywatną wiadomość do dowolnej z nich.

Inną ciekawą funkcją Slacka jest mnogość reakcji, oraz możliwość definiowania własnych. To co aktualnie wprowadził Facebok, że oprócz przycisku lubię to mamy kilka innych reakcji, to na Slacku jest znacznie bardziej rozbudowane. Dodatkowo z tego co widziałem na Facebooku na post można odpowiedzieć tylko jedną reakcją, a na Slacku możemy użyć dowolną ilość. Na Slackach, w których uczestniczę hitem okazały się ikonki z twarzami uczestników. Nie wiem czy sami twórcy przewidzieli, ze można to zrobić w taki sposób, ale idea genialna.

Slack to nie Facebook i to trzeba podkreślać od początku. Ma to działać zupełnie inaczej, dzięki czemu można sobie pozwolić na płatności od dużej części użytkowników. Może ilość użytkowników nie jest jeszcze oszołamiająca (choć pewnie jak na narzędzie biznesowe to jest), ale ilość płacących użytkowników robi ogromne wrażenie! Osobiście jestem wielkim fanem Slacka. Spotkałem się z różnymi formami komunikacji w firmie i ta chyba jest najwygodniejsza,

Slacku! Dużo sukcesów!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi