napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Ostatnimi czasy chętnie oglądam serial Bodo, który pokazuje barwne życie Eugeniusza Bodo jednego z największych przedwojennych amantów. Oglądając serial o tamtych czasach człowiek uświadamia sobie jak wiele się zmieniło. Jednym ze znaków naszych czasów jest fakt, że seriale (wieloodcinkowe produkcje) stały się podstawą krajobrazu mediów. Czy można je nazwać sztuką? Jakie pieniądze zarabiają aktorzy grający w najpopularniejszych serialach? Jak bardzo rozwinie się ten rodzaj sztuki filmowej?

Wiele seriali stało się kultowych za czasów ich emisji. Jak to się zaczęło? Tego pewnie już nikt nie pamięta. Obstawiam, że zaczęło się od adaptacji książek, które trudno było zmieścić w jednym filmie. Praktycznie mało jest filmów, które mają powyżej 2 godzin. Pamiętam hitowy film Dawno temu w Ameryce, który miał trzy godziny. Wtedy raczej trudno było zrobić z tego serial. Z jednej strony to było za mało materiału na serial, a z drugiej strony za dużo na film. Jeden z ostatnich dłuższych filmów, które pamiętam to Titanic. Fakt, że minęło już tyle lat świadczy o tym, że takie filmy są rzadkością.

Jakie są zarobki gwiazd serialowych? Wielomilionowe! Hugh Laurie, który grał Doktora House, u szczytu popularności serialu otrzymywał milion dolarów za odcinek! Kwota niebagatelna biorąc pod uwagę ilość odcinków w sezonie. Największe gwiazdy seriali są w stanie utrzymywać się praktycznie tylko z grania w tych produkcjach. Wiadomo jednak, że bardzo cenna popularność, którą zdobyli może przekładać się na kontrakty reklamowe. Przykładem może być Kevin Spacey, który wystąpił w reklamach popularnego polskiego banku, czy samochodu. Gaże są ogromne. Wynika to jednak z faktu, że najpopularniejsze seriale są emitowane w większości krajów świata, a ich twórcy odcinają kupony od sławy. Wiele gwiazd zdobyły ogromną popularność dzięki serialom i zaczęło grać w firmach (jak na przykład Jennifer Aniston w Przyjaciołach). Ja jednak dostrzegam odwrotny trend, w którym gwiazdy wielkiego ekranu podążąją w kierunku srebrnego ekranu (jak chociażby Laurence Fishburne).

Większość gaż może zostać owiana tajemnicą. Ci, którzy mówią otwarcie ile zarabiają mają czym się chwalić. Jaka jest jednak przyszłość seriali? Wszystko zmierza w kierunku internetu. Platformy takie, jak Netflix szturmem zdobywają kolejnych internautów. Tutaj zasady są odmienne, ponieważ publikowany jest od razu cały sezon. To internauta decyduje w którym momencie zdecyduje się go obejrzeć. W podobnym kierunku idą nawet polskie telewizje, która starają się publikować na bieżąco odcinki seriali na ich serwisach VOD. Czy dojdzie do tego, że publikacje te zaczną żyć własnym życiem i sezony będą publikowane w całości? Myślę, że na razie nam to nie grozi. W dużym stopniu telewizja wciąż trzyma się mocno!

Seriale stały się kolejnym etapem w rozwoju kinematografii. Najpopularniejsze z nich mają widownię porównywalną z najlepszymi filmami kinowymi. Tak naprawdę można zauważyć dwa najpopularniejsze trendy w kręceniu kolejnych odcinków. Pierwszy to łączenie ze sobą fabuły tak, że trudno oglądać czwarty odcinek nie znając drugiego. Drugi trend to konstruowanie odcinków w taki sposób, aby główny wątek dział się w jednym odcinku. Który trend wygra? Bardzo trudno powiedzieć, bo wybór zależy od konkretnego serialu. Myślę, że najważniejsze, aby wciągnąć widza. Na chwilę obecną wygrywają przede wszystkim seriale amerykańskie, które mają największy potencjał na międzynarodowy sukces. Może to jednak angielski jest najlepiej akceptowany przez widzów z innych krajów, a może seriale te mają genialną dystrybucję. Czy tego chcemy czy nie z roku na rok będą powstawać kolejne seriale. Każdy ma jakieś swoje ulubione tak jak ma się ulubioną książkę. A internet dodaje tej sytuacji smaku!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Miało miejsce wielkie święto firmy Google, która zaprezentowała na swojej konferencji kierunki, w których chce prowadzić programistów. Oczywiście to oznacza również, że zwykli użytkownicy dowiedzą się wiele na ten temat. Takie cuda jak Google Assistant, który pozwoli nam wybrać film i jednocześnie zamówić bilety na niego, czy zupełnie nowe urządzenie Google Home, które przypomina głośnik i tworzy nowy wymiar korzystania z usług Google robią wrażenie. Ja jednak w tym felietonie chciałbym się skupić na innym zaprezentowanym rozwiązaniu, czyli Google Allo.

Razem z Allo została zaprezentowana druga aplikacja Duo. Są one siostrzanymi aplikacjami, które będą się nawzajem wspierać. Jej innowacyjność polega a tym, że wyświetla nam się wideo od osoby, która do nas dzwoni, zanim to odbierzemy. Nie wiem czy to doby pomysł, aby rozdzielać funkcjonalność komunikatora na dwie aplikacje jednak Snapchat zaczyna sobie z tym radzić. Wróćmy jednak do esencjonalnej wartości tego felietony nowy wymiar komunikacji od Google.

Aktualnie ebiznes stoi komunikatorami. Microsoft ma Skype'a, a Facebook Messengera i Whatsapp'a. Snapchat wyrasta na giganta internetowej ery. Co na to wszystko Google? I tutaj rodzi się problem. Tak, jak Google ma problem z własną społecznościówką, tak samo ma problem z komunikatorem. Ciężko nawet zliczyć ile było podejść do tego, aby stworzyć taką aplikację. Większość z nich zakończyła się sromotną porażką. Na dzień dzisiejszy YouTube ma własny komunikator, istnieją cały czas Hangouty. Właściwie do końca nie wiadomo o co temu Google chodzi!

W dobie posiadania największego systemu operacyjnego na świecie (jakim jest Android) firmie bardzo zależy, aby zawładnąć również komunikacją między użytkownikami. To co jest na wielki plus, to logowanie się poprzez numer telefonu. Bardzo podoba mi się ten pomysł, bo na początek sporym problemem jest uzyskanie bazy użytkowników. Czy to jednak wystarczy, aby stać się liderem tego rynku?

Nie widzę w relacjach z konferencji nic przełomowego, co sprawiałoby, że ten komunikator będzie zupełnie inny od wszystkich. Ale może nie do końca o to chodzi. Z tego, co pamiętam to firma Heinz przez lata mówiła o tym, żeby robić proste rzeczy najlepiej jak się da. Myślę, że właśnie prostota jest kluczem do sukcesu, na którym tak zależy Google. Mają oni największą wyszukiwarkę na świecie, fenomenalnego klienta poczty, czy lidera na rynku systemów operacyjnych. Dlaczego również na polu komunikatorów nie mieliby być number one?

Pamiętajmy, że Google to nie są pojedyncze aplikacje. Potęga tej firmy polega na ekosystemie. Co oznacza, że w Google Allo będzie na przykład wspomniany asystent. Po doniesieniach na temat tego, co planuje zrobić Facebook informacja o takiej integracji w ekosystemie Google jest bardzo istotna. Przypomnijmy: już dziś można zamówić kierowcę Ubera przez aplikacje Facebooka, a specjalne boty mają sprawić, że kontakt z firmami będzie dużo szybszy i łatwiejszy.

Również w Allo mają się pojawić boty, które będą mogli tworzyć programiści. Nie wiem na ile to wszystko będzie inteligentne i będzie w tym czuć ludzką stronę. Wiadomo, że dobrze byłoby, aby ta cała sztuczna inteligencja była jak najbardziej ludzka. Rozwój w tym kierunku jest nieunikniony, mimo że informatycy mówią, że komputery nie potrafią myśleć.

Myślę, że Google nie odpuści dopóki nie stworzy lidera na rynku komunikatorów. I ja im życzę jak najlepiej, bo w walce o klienta korzysta właśnie ten klient.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Średnio co kilka dni można trafić na strony pokroju Kwejka, czy Demotywatorów, które mają w planie podbić polski internet. Co sprawia, że tych stron pojawia się aż tak dużo? Czy mają jeszcze szanse podbić serca internautów?

Demotywatory to nie jest polski pomysł! Właściciel strony podpatrzył koncept za granicą i genialnie go skopiował. Jak się okazało specyfika polskich internautów sprawiła, że koncepcja Demotywatorów w Polsce różni się od koncepcji Demotywatorów na świecie. Chodzi o to, że polskie demotywatory są znacznie mniej... demotywujące :). Złotym gralem tego typu stron jest sprawić by jak najwięcej internautów wpisywało adres w przeglądarce z ręki, a nie trafili na nie z portali społecznościowych. Właściciel Kwejka chwalił się w jednym z wywiadów, że większość internautów trafia do niego właśnie w ten sposób.

Zasadniczym powodem dlaczego powstaje tak dużo tego typu stron jest niska bariera wejścia. Tak naprawdę najważniejsza kwestia jest taka, aby mieć napisaną aplikacje webową. Średnio rozgarnięty programista jest w stanie to spokojnie zrobić, ponieważ nie jest to jakaś złożona aplikacja. Oczywiście wiadomo: z czasem będzie ona rozbudowywana, ale podstawowe funkcjonalności można zrobić dość szybko.

W momencie kiedy wszystkim się wydawało, że karty są już rozdane między Demotywatorami i Kwejkiem, to pojawiła się silna konkurencja: bezuzyteczna.pl. Portal, który w mgnieniu oka zdobył ogromną popularność. Szczerze mówiąc bardzo pluję sobie w brodę, bo zanim powstawał ten portal pojawiło się wiele stron w tym rodzaju - rzeczy nazwane: niebywale, czy imponujacefakty. Widziałem, że będzie to trend wznoszący i jest to nisza, w której można zabłysnąć. Mimo tego nie zrobiłem takiej strony i dziś to właśnie bezuzyteczna króluje na polskich łączach internetowych :).

I po raz kolejny wydaje się, że karty są już rozdane a mimo to jak to mówią ekonomiści: ekonomia się zmienia, ale historia się powtarza. Może nie w ten sam sposób, ale się powtarza. Myślę więc, że jest miejsce dla kolejnych stron tego typu. Oryginalny pomysł i profesjonalne wykonanie praktycznie gwarantują sukces. Tak naprawdę wydaję mi się, że wiele osób, które planują biznes znajdują się w pułapce małego tortu. Spokojnie! Na tym rynku jest miejsce dla wielu graczy. Fakt jednak, że nie jest to system aukcji internetowych (w którym pierwszy bierze wszystko) powinien dodatkowo motywować.

Jak dotąd żaden z tego typu portali nie zawalczył o światowe rynki. Większość z nich ma polsko-brzmiące nazwy i najprawdopodobniej boi światowej konkurencji. W moim odczuciu najbliżej >światowej kariery< mógłby być Kwejk, który ma dobrą nazwę, oraz bardzo dobrze przemyślany koncept. Przeraża mnie to, ze większość tych portali oparła swój model biznesowy na reklamach internetowych. Oczywiście: przy dużej skali działalności da się na tym zarobić! Jednak warto dywersyfikować źródła przychodów i pomyśleć na przykład o kontach premium. Na chwilę obecną JoeMonster ma coś takiego (jego właścicielem jest ta sama osoba, co demotywatorów).

Czy jest miejsce dla jeszcze jednego dużego gracza? Są dwie szkoły biznesu: 1. Muszę mieć coś super innowacyjnego, czego nikt inny nie wymyślił, robić błękitne oceany itd. 2. Na tej ulicy jest 10 sklepów z pamiątkami i każdy się utrzymuje, to ja otworzę 11 i też się utrzymam, bo skoro one tu są to znaczy, że jest rynek. W gruncie rzeczy najwięksi gracze nie różnią się od siebie aż tak bardzo, więc mamy do czynienia bardziej z drugą szkołą. Nie trzeba wymyślać prochu, można jedynie coś udoskonalić i znaleźć swoją niszę :). Jeśli myślałeś o ebiznesie, to może warto pomyśleć o takiej stronie. Ale ostrzegam: jest ich multum, więc trzeba mieć dobry pomysł (może niekoniecznie taki który wywróci wszystko do góry nogami:).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Coraz bliżej kosmosu 2016-05-08 16:26
 Oceń wpis
   

Jeden z najczęściej oglądanych polskich youtuberów powiedział, że nasze czasy to nie są jeszcze naprawdę wyjątkowe czasy. Prawdziwą rewelacją zacznie być moment, w którym rozpoczniemy podbijać kosmos. Czy to wydaje się na dzień dzisiejszy możliwe? Jak zapatrują się na to najbogatsi ludzie na świecie? Co przyniesie przyszłość (ta niedaleka i ta całkiem odległa)?

Człowiek patrzy w kierunku nieba już od wieków. Jak zauważył ksiądz-ekonomista-astronom Mikołaj Kopernik: Słońce nie kręci się wokół Ziemi, bo mamy do czynienia z układem heliocentrycznym, w którym jest odwrotnie. Na Średniowiecze była to bardzo odważna teza. Jak powiedział mój historyk z młodszych lat: przed stosem Kopernika uratowało to, że umarł :). Minęło kilkaset lat, a my, ludzie, ciągle patrzymy z marzeniami w niebo. Pierwszym krokiem było dorównanie ptakom i wzbicie się w powietrze. Za jak wielkich szaleńców musiano brać ludzi, którzy pragnęli latać! Dzisiaj dzięki wynalazkowi, jakim jest samolot świat się skurczył. Tak, jak kiedyś trzeba było wsiąść na statek do Ameryki i płynąć długie tygodnie, tak dzisiaj wystarczy kilkanaście godzin!

Pamiętam ciekawostkę, która mówiła, że wpływowy urzędnik w XIX wieku domagał się zamknięcie Urzędu Patentowego, bo jak uważał wszystko już wynaleziono. XX wiek, oraz początek XXI wieku pokazują jak bardzo się mylił. Jakiś czas temu na tym blogu pojawiły się dwa felietony zatytułowane Internet się dopiero zaczyna. Jak odnieść ten tytuł do kosmosu? Z pewnością Kosmos się nawet jeszcze nie zaczął. Jesteśmy w epokowym momencie, w którym najtęższe mózgi na świecie pracują nad tym, aby stworzyć drogę do podboju kosmosu. I choć filmy SF robią furorę od lat, to są to raptem wizje tego, co może się stać. Czy istnieją kosmici? Podobno Albert Einstein powiedział, że najlepszym dowodem na to, że oni istnieją jest fakt, że się z nami nie kontaktują. Są nawet teorie spiskowe, które mówią, że kosmici potajemnie rządzą naszym światem :).

Odchodząc od tematu kosmitów, który pewnie na razie zostanie tylko marzenie twórców filmów SF, myślę, że branża kosmiczna będzie coraz bardziej rosła na znaczeniu. A to będzie wiązało się z rozwojem wysokich technologii. Nie jest oczywiście tajemnicą, że wiele dzisiejszych wynalazków, które mamy na co dzień zawdzięczamy NASA. Ten trend będzie narastał, ponieważ NASA nie ma już monopolu na podbój kosmosu. Coraz więcej krajów się w to angażuje. W tym Chiny. A co na to najbogatsi ludzie na świecie?

Wielu miliarderów zdobyło swoje pieniądze w ziemskich branżach po to, aby aktualnie zapatrywać się w kierunku branży kosmicznej. Mam wrażenie, że w tym wypadku nie chodzi im już tak bardzo o pieniądze, bo je oni już mają. Mają wielkie wizje, które chcą urzeczywistnić. Tacy ludzie, jak Branson, Musk, czy Bezos pokazują, że świat się zmienia. A właściwie to wszechświat się zmienia! Staje się on coraz bardziej dostępny. Oczywiście tak, jak zauważyłem, to dopiero początek drogi, która wiedzie przez setki nieudanych prób. Cel jednak jest dla wszystkich bardzo podobny: podbój kosmosu. Są już nawet produkcje telewizyjne, które szukają ludzi, którzy polecą na Marsa. Ile w tym prawdy, a ile marketingu? Tego tak naprawdę nie zbadałem :).

Czy Kosmos jest dla nas bardziej dostępny niż jeszcze wiek temu? Z pewnością tak. Udało się wylecieć w kosmos, czy stanąć na księżycu. Udało się wylądować sondą na Marsie i zbierać na temat tej planety dane. To jednak dopiero początek! I myślę, ze wszyscy mają co do tego pewność. Czekają nas lata wielkich odkryć! To, coś podobnego do odkrycia Ameryki przez Kolumba. Sami nie wiemy jak daleko sięga królicza nora.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W mijającym tygodniu gruchnęła wieść, że sprzedaż iPhonea spadła o kilkanaście procent. Podobnie pospadała sprzedaż pozostałych urządzeń ze stajni nadgryzionego jabłka. Co to oznacza dla Apple? A co to oznacza dla świata? Czy to początek końca pewnej epoki?

Temat dochodzenia przez Apple do wielkości był wałkowany wielokrotnie również na tym blogu. Historia buntownika Jobsa jest jedną z najbardziej romantycznych historii przełomu wieków. Wielkie odejście i wielki powrót. Powstają na ten temat książki i filmy (kto wie może doczekamy się nawet gry komputerowej). Główna idea tego buntownika to wprowadzenie świata w erę Post-PC, czyli kolejny etap w rozwoju komputeryzacji. I choć desktopy całkowicie nie umarły to widać jak smartfony i tablety przejmują ogromną ilość ich zadań. I w tym wszystkim jest iPhone jeden z największych hitów sprzedażowych wszech czasów.

Czy świat wyglądałby inaczej bez iPhonea? Myślę, że ktoś na koncept smartfona jednak by wpadł. Tym bardziej, że wcześniej były takie urządzenia. A zdecydowanie największą innowacją, którą wprowadził Jobs był mistrzowska sprzedaż. Już za czasów pierwszych Macintoshy Jobs robił fantastyczne konferencje, które trafiały do dość sporej (jak na tamte czasy) publiczności. Jednak to, czego dokonał odnośnie prezentacji urządzeń z >i< w nazwie przebiło wszystko to, co było dotychczas znane. I tak dochodzimy do roku 2016, gdzie Jobsa już nie ma, a sprzedaż iPhone spada o kilkanaście procent.

Nie jest tajemnicą, że iPhone odpowiada za 3/4 dochodów giganta z Cupertino. Informacja o spadku sprzedaży może okazać się bardzo bolesna w skutkach. To już nawet nie chodzi o to, że firma zarobi mniej. Akurat na ilość pieniędzy Apple nie może narzekać. Tutaj chodzi o trend, który może rosnąć w siłę. To może świadczyć o tym, że ludzie powoli będą się odwracać od najpopularniejszego smartfona w dziejach na rzecz głównie azjatyckiej konkurencji. I choć pierwsze iPhoney nie były idealne, to ich obecne generacje są bliskie ideału. Tu jednak nie chodzi o korzyści płynące z funkcjonalności, tylko o... modę.

Jakiś czas temu w felietonie na tym blogu zachwycałem się tym, że tak naprawdę iPhone to tylko dwa rodzaje produktu: normalny oraz plus. Podczas gdy konkurencja mu multum modeli. Tak, jak wtedy się tym zachwycałem, tak teraz nie wiem czy nie jest to jego słabość. Świat idzie w coraz większe dopasowywanie produktu do klienta. W tym samym czasie iPhone różni się praktycznie tylko wielkością dysku twardego. Pojawiają się oczywiście firmy, które dostosowują ten produkt np. dodając złotą obudowę. Czy to w dopasowaniu do użytkownika tkwi problem Apple? Z pewnością nie jest to bez znaczenia!

Druga kwestia jest znacznie bardziej prozaiczna a może iPhone się ludziom znudził? Tak, jak mówiłem: kwestia mody jest tym, co mocno działa na konsumentów. Taki sam problem ma dzisiaj Coca-Cola, która zastanawia się jak trafić ze swoim napojem w modę na zdrowy styl życia. Nie pomogła nawet Coca-Cola Life. Sytuacja ludzi ciągle się zmienia i ciągle zmieniają się ich zachcianki. Moda na iPhonea trwa już dość długo. Trend, w którym sprzedaż maleje, ponieważ ludzie szukają nowinek jest całkiem normalny.

Oczywiście nie jest powiedziane, że Tim Cook z zespołem nie wymyślą w nowej generacji iPhonea czegoś takiego, że świat jeszcze bardziej oszaleje na jego punkcie, a sprzedaż tak, jak teraz nieco zmalała, tak zaraz zacznie na nowo rosnąć. Najważniejsze abyśmy zyskali na tym my klienci.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi