napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Prezes jednej z najpotężniejszych korporacji technologicznych lat 70 i 80 wprost wyśmiał takich ludzi, jak Steve Jobs i Bill Gates. Uważał, że nikt nie będzie potrzebował komputerów osobistych, że jest to jakaś mrzonka. Co byłoby gdyby Bill Gates go posłuchał? :)

Komputer osobisty to prawdopodobnie jeden z najważniejszych wynalazków XX wieku. Problem z umiejscowieniem go na pierwszym miejscu polega na tym, że po prostu tamten wiek był pełen wielkich wynalazków. Jest co prawda wynalazek, który uważam za jeszcze ważniejszy, ale do jego zaistnienia na szeroką skalę były potrzebne komputery klasy PC. Oczywiście chodzi o internet.

Komputer osobisty ma tak naprawdę wiele pochodnych, które dziś możemy postrzegać w laptopach, smartfonach czy tabletach. Czy ktoś jeszcze pamięta złote czasy skrzynek z dołączaną klawiaturą, myszą i monitorem z kineskopem. W polskich realiach takie urządzenie było synonimem luksusu. Jednak czy ktoś jeszcze kojarzy, że istniały dwa podejścia do tego typu urządzeń?

Z jednej strony był Microsoft, a z drugiej Apple. Microsoft zakładał, że tworzy tylko i wyłącznie system operacyjny, który będzie adresowany do standardu IBM PC. Każdy element komputera mógł być tak naprawdę stworzony przez inną firmę, a następne składało się to wszystko w całość. Rozwiązanie genialne w swej prostocie, ponieważ trudno, aby jedna firma doskonale zrobiła wszystko. Należy jednak pamiętać o ś.p. Stevie Jobsie, który miał fioła na punkcie doświadczenia całościowego. I miał on dużo racji. Trudno, aby składak mógł konkurować z komputerem, którego każdy element jest stworzony tak, aby współgrał z innymi. Jobs uważał, że zarówno oprogramowanie i sprzęt mają tworzyć jedność i powinna je składać w całość jedna firma.

Zasadniczo doczekaliśmy się podejścia Jobs przy okazji tworzenia laptopów. Myślę, że w tej chwili każdy większy producent stara się, aby podzespoły ze sobą świetnie współpracowały i dobrze działały na systemie operacyjnym, na który sprzęt jest przeznaczony. Ja do dziś wychodzę z założenia, że tak naprawdę nie jest istotne jakie podzespoły są w laptopie, ale liczy się przede wszystkim to, kto go składał. Nie chcę tutaj robić kryptoreklamy jakimś producentom, ale były w historii komputeryzacji takie laptopy, które powalały jakością jak na swe czasy, a nie musiały być wcale złożone na najlepszych podzespołach.

Wróćmy jednak do zapotrzebowania na komputery osobiste. Jobs przegrał z Gatesem w momencie, gdy prezes Apple ściągnięty z Pepsi zdecydował, że ludzie muszą zapłacić za marketing pierwszego Macintosha. Co byłoby gdyby wtedy cena była bardziej atrakcyjna? Trudno wyrokować czy Apple wygrałoby z Windowsem. Jednak na pewno jego pozycja byłaby dużo lepsza. Jobs odgryzł się dopiero przy iPhonie, który sprawił, że iOS stał się jednym z najważniejszych systemów operacyjnych, a dodatkowo wzmocnił pozycję komputerów osobistych i laptopów od Apple. Windowsa jednak trudno było dogonić. Udało się to dopiero Androidowi, który w tej chwili jest najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie.

Historie z pierwszych lat istnienia komputerów osobistych stały się legendą. Czy przyjdzie czas gdy tak samo będzie z tym co dzieje się dzisiaj? Komputery podłożył podwaliny pod jeden z najpotężniejszych przemysłów naszych czasów. I przede wszystkim jest to przemysł, który ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Dobrze, że Gates i Jobs nie słuchali mądrych głów :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Transfuzja w biznesie 2017-01-26 19:40
 Oceń wpis
   

Każdy z nas wie na czym polega transfuzja krwi i jak wielu osobom uratowała ona życie. Krew jest dla nas jednym z najcenniejszych darów, jakie jeden człowiek może podarować drugiemu. Czym więc jest transfuzja w biznesie?

Jeden z moich ulubionych filmów, to Don Juan De Marco z genialnym duetem Depp i Brando. To była jedna z ostatnich ról słynnego Ojca Chrzestnego, a dla Deppa była to jedna z pierwszych ważnych ról. Mimo, że film nie zdobył takiej sławy na jaką zasługiwał, to jednak był on genialny i ponadczasowy. Wszystko dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, w którym pacjentem jest Don Juan De Marco (w tej roli Depp). Ma on bardzo konstruktywny sposób widzenia rzeczywistości, ponieważ potrafi na wszystko spojrzeć w jasnych barwach i nieco tę rzeczywistość podkolorować. Więc gdy trafia do psychiatryka po próbie samobójczej, gdzie jego doktorem staje się Brando, to przedstawia mu on fascynującą historię swojego życia pełną jasnych barw i miłości. Nie chciałbym zdradzać za wiele, ponieważ czasem można obejrzeć ten film w telewizji. Jednak to jak Don Juan wpływa na doktora granego przez Brando, to swego rodzaju mentalna transfuzja. Obezwładnia on go konstruktywnym sposobem widzenia rzeczywistości, a sama postać grana przez Brando odżywa i jego życie staje się szczęśliwsze. W pewnym momencie nawet Don Juan mówi do doktora: potrzebujesz mnie do transfuzji. I w ten romantyczny sposób chciałbym przejść do transfuzji w biznesie :).

Transfuzja w biznesie jest tym, co może dać przejęcie jednej firmy przez drugą. Każda wielka firma była kiedyś mała. Nie ma czegoś takiego, że coś trwa wiecznie i jest dane na zawsze. Dlatego właśnie wielkie firmy boją się tych małych garażowych firemek, które za 10 lat mogą być jeszcze większe od dzisiejszych liderów. Ostatnio widziałem obrazek, który pokazywał jak Yahoo! miało kilka szans na kupienie Google. Nie byli zainteresowani. Dzisiaj Google jest warte sto razy więcej niż Yahoo, a przypominam że chodzi tu o setki miliardów dolarów! Takie firmy, jak Facebook, Google, czy Microsoft potrafią doskonale wykorzystać swoją pozycję i możliwości finansowe. Facebook kupił Whatsappa i Instagrama. Microsoft kupił Linkedin. Tych przykładów są dziesiątki!

Czasem są to miliardowe transakcje, a czasem przejmuje się coś, co nie ma jeszcze wielkiej wartości rynkowej, ale ma ogromny potencjał w oczach kupującego. Technologia i lista klientów to dwa najważniejsze powody dlaczego wielkie firmy przejmują mniejsze. Nie mówię tutaj o fuzjach gigantów, które służą przede wszystkim temu, aby stać się rynkowym liderem. Mi chodzi jednak bardziej o sytuacje, w których duże firmy mają tylko jeden wybór: ucieczka do przodu. Dzisiejszy świat pędzi. Czy się nam podoba czy nie: to, co działało wczoraj nie musi działać dziś, a tym bardziej jutro. Eksperci widzą potencjał w różnych trendach i technologiach, ale czy ktoś jest na tyle odważny, aby prognozować jak będzie wyglądać świat za 20 lat? No może Elon Musk :).

Jak świat światem tak nie pozbędziemy się zjawiska transfuzji w biznesie. Jednak czy jest ono takie złe? Często właściciele firm, które zostają przejęte dostają nie tylko gotówkę, ale również udziały firmy kupującej i nadal pracują oni w tych projektach. Dzisiaj aby walczyć w tej cywilizowanej wojnie zwanej biznesem trzeba umieć zawiązywać sojusze strategiczne. Robią to nawet najwięksi dla przykładu Facebook i Microsoft, czy konsorcjum wokół Androida. Myślę, że to może się okazać dobre, ponieważ obie firmy na tym mogą zyskać. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że tak będzie, ale dla przykładu wartość Instagrama po przejęciu przez Facebooka wzrosłą kilkudziesięciokrotnie. A również chodzi tutaj o miliardy dolarów :). Wiem, że w idealnym świecie mogłoby być tak, ze jak wielka firma chce zawalczyć o jakiś obszar, to rozpoczyna swój projekt z tym związany. Często tak jest, ale wiele razy dużo lepiej jest kupić konkurencję.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Inspiracją do tego artykułu jest miliardowa fuzja dwóch największych producentów okularów. Czy w świecie opętanym przez nowe technologie da się jeszcze robić biznes analogowy?

Wiem, wiem Micheal Dell powiedział kiedyś, że jak za 5 lat jakaś firma nie będzie w internecie to jej w ogóle nie będzie. Słyszałem to jakieś 10 lat temu... A może dalej? :). Jakoś do teraz połowa firm w Polsce nie ma nawet strony wizytówki i świetnie funkcjonuje. A może to wszystko to pobożne życzenie? Może wcale nie trzeba być na siłę cyfrowym? A jeśli ma już się wielką firmę, to wystarczy prosta strona informacyjna? To wszystko robi się coraz ciekawsze.

Wszystkim się wydaje, że firmy internetowe to takie firmy, które mogą się odznaczyć największą wyceną przedsiębiorstwa. Fakt jest jednak taki, że w wielu krajach nawet producent czegoś fajnego może mieć znacznie większą wartość. I choć w Stanach jest wielu miliarderów, którzy mocno są związany z internetem, to jednak popatrz na polską listę najbogatszych: w przeważającej ilości są to analogowi gracze! To jest mocno zastanawiające. Stany są zawsze nieco do przodu w rozwoju gospodarczym. Jest nawet powiedzenia, że jak Wall Street kichnie, to GPW ma grypę. Czy to oznacza, że również w Polsce za kilkanaście lat na szczycie listy najbogatszych w Polsce będą cyfrowi gracze? Wydaje się to nieuniknione! Jednak tak naprawdę to wcale nie oznacza, że nie da się zrobić wielkiego analogowego biznesu dzisiaj.

Trenerzy motywacyjni mają często powiedzenie, że z prądem płyną tylko zdechłe ryby. Co jednak dzisiaj jest prądem: biznes analogowy czy cyfrowy. To zależy od podejścia i w obu przypadkach można mieć rację. Spójrzmy prawdzie w oczy: są biznesy, w których naprawdę liczy się człowiek i jego umiejętności. Tak jest chociażby z fryzjerem czy kucharzem. Może i za 20 lat będą mogły strzyc maszyny i będzie im to całkiem nieźle wychodziło. Tylko czy kobieta idzie do fryzjera tylko dlatego, żeby obstrzyc się tak jak sobie założyła na początku. Ona potrzebuje porady, ona potrzebuje poczuć się jakby rozmawiała ze swoją przyjaciółką. I tego nie zastąpią maszyny.

Ciągle jest miejsce dla analogowych biznesów a takie koncepty jak franchising rosną w siłę. Myślę, że era cyfrowa nigdy nie zawładnie nami w stu procentach. Zawsze będziemy potrzebować biznesów offline, dające nam wartości, których nigdy nie zaoferują roboty czy internet. Czy podchodzę do tego zbyt idealistycznie? Wiem, że za jakiś czas roboty mogą zastąpić nawet neurochirurgów mam jednak wrażenie, że tu nie chodzi do końca o jakość wykonania, tylko o całą otoczkę, którą dodają kontakty międzyludzkie. A ludzie się po prostu boją androidów z ludzką twarzą!

Wycena fuzji dwóch producentów okularów znacznie przerasta wartość Whatsappa czy Twittera. Należy jednak pamiętać, że do takiej potęgi te firmy dochodziły przez dziesiątki lat. Tymczasem era internetu trwa od niedawna. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz: w internecie wszystko szybko się zmienia. Wczoraj mogłeś być numerem jeden, a dzisiaj kupuje Cię inna firma, bo nie do końca sobie radzisz. Przykłada Yahoo! świetnie się tu sprawdza. To była firma z wielkiej trójki: eBay, Yahoo i Amazon. Firmy te przetrwały pęknięcie bańki dotcomów. Jednak po kilkunastu latach, Yahoo jest wyceniane na kilka miliardów dolarów i kupuje go inna firma, a Amazon sprawił, że Jeff Bezos jest w pierwszej dziesiątce najbogatszych ludzi świata. Natomiast z biznesami analogowymi jest tak, że buduje się je przez lata i nie tak łatwo stracić zbudowaną pozycję. Nie żebym namawiał specjalnie do biznesów analogowych tych, którzy kochają nowe technologie! Jednak faktem jest, że jeśli czujesz się bardziej w analogowym biznesie, to wcale nie musisz na siłę być internetowy!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

HMD Global, czyli firma, która może aktualnie korzystać z marki Nokia postanowiła stworzyć pod tym brandem smartfona. Na początek ogłoszono, ze pojawi się on na rynku chińskim. Nokia 6 ma sprawdzić jak konsumenci zapatrują się na jedną z największych marek w historii telekomunikacji. Czy to początek powrotu do świetności legendarnej marki?

Pierwszym godnym zauważenia faktem jest to, że na nowej Nokii 6 będzie zacumowany Android. To oznacza, że Finowie będą rozbudowywać jeden z największych ekosystemów. Pokusiłbym się być może, że jest on obecnie największy na świecie. Kilka felietonów temu pisałem, że 9 na 10 smartfonów ma Androida. W ostatnim felietonie napisałem, że rok 2017 będzie rokiem Google i Zielonego Robota. A takie decyzje jak ta Nokii tylko skalę zjawiska poszerzają. Android zawładnął rynkiem mobilnym i wkracza w kolejne etapy naszego życia. Android w lodówkach? Android w samochodach? Kwestia czasu!

Wróćmy jednak do Nokii pamiętam te czasy gdy telefony tego producenta były obiektem pożądania. Nie mówię oczywiście o smartfonach. Mogę nawet nie mówić o telefonach z kolorowym wyświetlaczem. Tak, jak pamiętam nazwę mało którego modelu, tak na zawsze zapamięta dwie liczby: 3210 i 3310. Nokie tak sygnowane to były legendy swoich czasów. 3210 okazała się wielkim hitem i pewnym kamieniem milowym w rozwoju telefonii komórkowej. To był pierwszy telefon wielu osób. Jak jednak opisać Nokię 3310? Skala zjawiska była podobna do iPhone. Jedna różnica jaka mi się nasuwa, to fakt, że 3310 była po prostu niezniszczalna :). To był telefon dla każdego!

Wielkim krokiem milowym było ujednolicenie systemów operacyjnych. To był całkiem spory problem, że większość telefonów ma swój własny system operacyjny i nie można standaryzować aplikacji. Wtedy rozpoczął się bój, który Nokia ostatecznie przegrała. Android, iOS i Symbian walka na śmierć i życie, bez jeńców. Symbian był bardzo dobrym system operacyjnym, który mógł zawładnąć masową wyobraźnią. Zdobywał on rynki zanim na dobre pojawił się iPhone, a potem Android. Jednak zabrakło takiego złotego strzału, który spowodowałby, że ten system operacyjny stanie się standardem, jakim dzisiaj jest Android. Dzisiaj Symbian jest zapomnianym system operacyjnym i skoro właściciel marki Nokia zdecydował się zastosować w nowym modelu Androida, to raczej jest to gwóźdź do trumny dla poczciwego Symbiana.

Rynek chiński wydaje się dość atrakcyjny dla producentów smartfonów. Przede wszystkim jest on gigantyczny! I choć nie uzyska się tak dobrych marż, jak na rynkach zachodnich, to jednak efekt skali może to bardzo wydatnie zrekompensować. Jest jednak spory problem: duża konkurencja, w tym wśród chińskich producentów. I choć Nokia 6 na chiński rynek ma być sondą wysłaną w celu weryfikacji potrzeb klientów, to jednak jest to strzał w księżyc. A wiesz jak to mówią: celuj w księżyc nawet jeśli nie trafisz to i tak będziesz wśród gwiazd :).

Nokia cały czas ma szansę zawalczyć o spory kawałek rynku. Ja jednak trochę się smucę z faktu, że producent nie zdecydował się na własny system operacyjny (albo spróbowanie jeszcze raz z Symbianem). To jednak bardziej niż potęgę Nokii buduje potęgę Google. A jak uczy ekonomia: uczciwa i zdrowa konkurencja jest bardzo wskazana w niemal każdej dziedzinie produkcji. No ale tak jak kiedyś marudziliśmy, że nie ma ujednoliconych systemów operacyjnych, które mogłyby mieć te tysiące aplikacji, tak dziś możemy pomarudzić, że jest tak naprawdę tylko kilka liczących się systemów. Z dwojga złego chyba jednak ta druga opcja jest lepsza :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 W tym kontekście to właśnie rok, który minął jest zmarłym królem, a ten, który się zaczyna jest nowym królem. 2016 minął dość dynamicznie. A jakie są perspektywy na nowy rok? O tym w tym felietonie.

Myślę, że rok 2016 i 2017 to lata, w których królowało i będzie królować Google. Ten gigant totalnie zapanował telefonami komórkowymi swoim systemem operacyjnym. Android jest zainstalowany na większości dzisiejszych smartfonów. Nic dziwnego, że śp. Steve Jobs chciał podobno wykorzystać wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć zielonego robota. Czy dzisiaj przewraca się w grobie? Fakt Apple jest nadal największą firmą technologiczną świata, ale to Android jest systemem operacyjnym numer jeden. Przegonił on nawet Windowsa.

Wraz z rozwojem sytuacji na rynkach systemów operacyjnych widać, jak postępuje cyfrowa rewolucja. I choć wiem, że wiele osób wierzy w wirtualne gogle, które albo pozwalają nam się przechadzać po obiektach 3d, albo rozszerzają obraz rzeczywisty. Wiem, że wiele osób w to wierzy i upatruje w tym przyszłość. Ja jednak mam wrażenie, że rola jaką zajął smartfon w naszym życiu jest tak istotna, że coś takiego go nie zastąpi. Nie wiadomo tak naprawdę co dalej z Google Glass, które zrobiło sporo zamieszania w światku technologicznym, a mimo to poszło do dalszej fazy testów. Nie okłamujmy się: jeszcze przez wiele lat takie rzeczy będą fajnymi gadżetami, ale smartfony są bardzo ważne w naszym życiu i to one będą zdobywać coraz silniejszą pozycję.

Mobilna rewolucja wkracza na kolejne etapy. To, co godne zauważenia, to że telefony są coraz większe! Pamiętam ten moment w moim nastoletnim życiu, gdzie wszyscy chcieli mieć jak najmniejsze telefony. Miniaturyzacja szła w najlepsze, gdy w naszych kieszeniach pojawiły się smartfony. Nic dziwnego, że urządzenia takie jak iPhone 6 Plus stają się coraz popularniejsze. Taki phablet potrafi mieć naprawdę szerokie spektrum zastosowań. Nadchodzi chyba jednak granica gdzie smartfony mogą się rozrastać. I to granicą wydaje się być phablet. To jeszcze smartfon, ale już nie tablet.

Rok 2017 będzie rokiem wielkiego przeboju wokół branży mobilnej. A Android będzie umacniał swoją pozycję. Jeśli szukasz dobrego miejsca na długoterminowe inwestowanie swoich pieniędzy, to powinieneś pomyśleć o lokowaniu pieniędzy w Alphabet (dawniej Google), bo ta firma ma tak dobrze pomyślaną strategię, że jej wartość z pewnością wzrośnie. Wielką niewiadomą jest Microsoft. To jak na branżę technologiczną dość wiekowa firma, ale cały czas potrafi zaskoczyć. I choć Windows na smartfony jest na słabej trzeciej pozycji, to jednak walka nie została jeszcze zakończona. Idea jednego Windowsa 10 na wszystkie urządzenia, to naprawdę duża rewolucja. Chodzą też słuchy, że Windows 10 przemianuje się na Windows 365 i będzie sprzedawany w systemie abonamentowym. To również byłaby rewolucja w tym modelu dystrybucji.

Godne zainteresowania są polskie firmy takie, jak CD Projekt, czy Livechat. To są firmy, które doskonale radzą sobie na świecie i mogą liczyć na duże zaufanie inwestorów. Nie wiadomo jak CD Projekt zaprezentuje się ze swoją nową grą, ale jaskółki śpiewają, że to będzie hit. Branża gier komputerowych jest oczywiście nieprzewidywalna, ale CD Projekt przyzwyczaił graczy do produktów najwyższej jakości. W polskich firmach nadzieja! Czekamy na jeszcze większe globalne sukcesy!

Oczywiście synoptycy ekonomiczny cały czas przewidują, że będzie wielki krach i wszystko walnie. Tylko czemu nikt z taką precyzją nie przewidział krachu z 2007 roku? Napompowany kredyty wysokiego ryzyka to była oczywista rzecz powodująca krach. Mam jednak wrażenie, że jest sporo prawdy w powiedzeniu, że: ekonomista to taki ktoś, kto jutro powie Ci dlaczego jego wczorajsze prognozy na dzisiaj się nie sprawdziły. Problemem dzisiejszych gospodarek kapitalistycznych jest to, że są oparte na długu. A jak to pisał hejtowany ostatnio Kiyosaki: Kapitalizm to gra, która polega na tym, kto czyim jest dłużnikiem. Więc w ramach nowego, 2017 roku życzyłbym sobie, żeby państwa i ludzie mniej się zadłużali :). Choć wiem, że pokusa na cudowny kredyt na cudowną rzecz jest taka kusząca :).

Rok 2017 raczej nie będzie jakiś mega rewolucyjny. Doszliśmy do etapu, w którym mamy bardziej do czynienia z ewolucją niż z rewolucją. Czy to dobrze czy źle? Gdy był prezentowany pierwszy iPhone nikt nie miał świadomości jak wielki będzie to wynalazek. Czy dzisiaj gdy są prezentowane google rozszerzające rzeczywistość sytuacja się powtórzy? Myślę, że nie. Rok 2017 zaskoczy nas pewnie jakimiś ciekawymi przejęciami na szczycie. Z pewnością Facebook bardzo chętnie kupi coś jeszcze, co stanie się dzięki niemu jeszcze większym hitem. Ale czy jest na dzień dzisiejszy usługa lup produkt, które w 2017 staną się dla nas tak niezbędne, jak Google czy Facebook? Ciężko powiedzieć, bo tego pewnie nie są świadomi sami twórcy tych rozwiązań. Pewne jest tylko jedno: wszystko jest możliwe! I tym miłym akcentem zakończę.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi