napoleoński umysł
Ugryź franchising 2017-10-18 21:18
 Oceń wpis
   

Jeden z bardzo popularnych niegdyś autorów książek około-ekonomicznych powiedział, że to nie produkt jest najważniejszy, tylko system biznesu. A co gdy z tym drugim mamy problem?

Franchising lub po polsku franczyza, to sposób na prowadzenie biznesu wywodzący się jeszcze z XX wieku. Nie wiem, jak to wygląda globalnie, ale wydaje mi się, że największym franczyzodawcą jest na dzień dzisiejszy sieć restauracji McDonalds. I na tym przykładzie najlepiej można omówić fenomen franczyzy. Musisz mieć firmę, która kupuje od franczyzodawcy licencję na określoną lokalizację. Ja mieszkam w mieście do 100.000, więc jest tu jedna restauracja McDonalds. Myślę, że warunki licencji gwarantują na takim obszarze wyłączność.

Sama licencja gwarantuje przeszkolenie, czy dostarczenie wszystkich niezbędnych elementów wystroju, czy uniformów dla pracowników. Wiąże się to również z prawem do korzystania z marki (w ramach ustaleń umowy). Dość istotne jest dostarczenie produktów lub półproduktów. Jeśli chodzi o sklep w tym systemie, to franczyzodawca pełni rolę jedynego hurtownika. Natomiast w przypadku restauracji, również franczyzodawca dostarcza półprodukty, oraz bardzo dokładnie szkoli pracowników, w jaki sposób je przygotowywać. Co do tego ostatniego, to Ray Kroc, założyciel McDonalds słynął z obsesyjnej standaryzacji. Wymiar, wygląd i smak produktów musiał być dokładnie taki sam na całym świecie. To nie podlegało żadnej dyskusji :).

Franczyza jest dobrą drogą, dla kogoś kto marzy o własnym biznesie, ale nie czuje się wielkim wizjonerem, który stworzy własną markę i system biznesu. W takiej sytuacji warto podłączyć się do gotowego systemu i rozwijać coś, co zapoczątkował ktoś inny. Standaryzacja z poprzedniego akapitu jest bardzo ważna i szczególnie było to widać w filmie Founder o Ray Krocu i braciach McDonald. Sam aspekt zostawienia na lodzie braci chciałbym pominąć. Jednak te sceny, w których kolejne restauracje spod logo złotych łuków wprowadzały dodatkowy asortyment, pokazywały, że psuło to markę. Więc jeśli chcesz iść w tego typu biznes, to wiedz, że to nie jest miejsce na wymyślanie prochu. Tutaj trzeba się oprzeć na czyjejś wizji, która została przekształcona w sprawnie działający biznes.

Na chwilę obecną na stronie www.franchising.info.pl jest dostępnych ponad sto systemów franczyzowych i partnerskich. Bardzo popularną metodą rozwoju nowego banku jest wykorzystanie systemu partnerskiego, w którym partner zapewnia placówkę, a bank dostarcza cały background no i najważniejszy produkt: pieniądze. Nie ma się jednak co nastawiać na placówki banku, bo są one bardzo szybko zajmowane przez osoby, które dostrzegą w tym okazję. Jest jednak mnóstwo wartościowych sieci, które mogą się okazać bardzo dochodowymi przedsięwzięciami. I choć to McDonalds jest najbardziej znaną siecią, to jednak jego wymagania są ogromne. Chętnych jednak, jak widać nie brakuje :).

Wracając jeszcze do sfery koncepcyjnej: bardzo polecam franchising osobą, które nie czują się na siłach do stworzenia własnego systemu biznesu i są w stanie zdecydować się na przyłączenie się do istniejącego systemu. To jednak może także ograniczyć. Gdy tworzysz swój biznes, to nie masz żadnych barier terytorialnych. Po prostu działasz gdzie chcesz i jak chcesz. Natomiast franczyza ogranicza Cię geograficznie i jeśli chcesz otworzyć drugi lokal, to musisz kupić drugą licencję. Mimo to uważam, że dla kogoś, kto chce się uczyć biznesu, lub jest w stanie się zadowolić mniejszą skalą działalności jest to bardzo dobry sposób na własny interes. A jeśli tworzysz własny biznes od podstaw, to pomyśl, czy nie warto dodać do niego franczyzę :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Samochód na abonament 2017-10-14 17:02
 Oceń wpis
   

Gruchnęła wieść, że w pewnym miejscu w Stanach Zjednoczonych (Georgia) pojawiła się opcja wykupienia abonament/subskrypcji na korzystanie z Porsche. Płaci się 2-3 tysiące dolarów i można korzystać z porszaków. Nie trzeba mieć nic na własność. A auta można wymieniać dowolną ilość razy. To początek większego trendu, który rozwija się pod hasłem ekonomii współdzielenia.

Plusem naszych czasów jest to, że coraz częściej nie trzeba posiadać, a możemy po prostu wypożyczać. W nas Polakach pokutuje przekonanie, że tylko gdy mamy coś na własność, to jest to ok. Wiele młodych osób z zachodu w ogóle nie myśli, aby kupować mieszkanie na własność. Chcą być wolni i mobilni, bo jeśli praca pojawi się w zupełnie innej części kraju, to bez żalu i większych problemów się przeniosą. Nie analizowałem z czego wynika przekonanie Polaków, że jak mieszkanie/dom to tylko na własność. Prawdopodobnie wynika to z przekonań z poprzedniego systemu, które zostały zaszczepione kolejnemu pokoleniu.

Porsche na abonament daje Ci szanse nie wiązania się umowami leasingowymi czy kredytowymi, aby jeździć jedną z najbardziej prestiżowych marek na świecie. Sama idea bardzo do mnie trafia, bo zahacza właśnie o ekonomię współdzielenia. Daje to nowe możliwości, na przykład znudził nam się kolor samochodu, to możemy go zmienić na inny :). W ludzkiej naturze jest to, że myślimy iż szczęście to to czego nie mamy. Są teorie ekonomiczne, które mówią, że ludzkie potrzeby są nieograniczone. Ja jednak bardziej wierzę w syndrom najedzenia. Ile możesz zjeść naraz obiadów? Iloma samochodami jesteś w stanie jeździć? A ile realnie czasu korzystasz z samochodu?

Ponad dekadę temu jeden ze znanych magazynów ekonomicznych uważał, że po sukcesie iPoda Jobs nie ma tyle mocy, aby ruszyć z własnym telefonem. Świat przekonał się, że jest inaczej. Jednak do dzisiaj pokutuje nieco przekonanie, że chcemy mieć urządzenie na stałe, aby było ono naszą własnością. Ja wychodzę jednak z założenia, o którym mówiono w tamtym numerze magazynu: przyszłość jest w sprzedaży usług powiązanych, a urządzenie dostarcza się jakoby gratis. Gdyby model takiego abonamentu, jak wprowadziło Porsche, zastosować w nowościach technologicznych, to można by przede wszystkim robić lepszej jakości urządzenia, w których plastik zastępuje tytan, a samo urządzenie jest co jakiś czas wymieniane, aby użytkownik mógł się cieszyć najwyższą jakością usług dodatkowych, które w tym wypadku stają się głównym produktem. Możemy płacić za filmy, muzykę czy ebooki i aplikacje, a urządzenie jest dodatkiem, który możemy w każdej chwili zmienić. Na przykład gdy wielkość ekranu nam nie odpowiada. Era chmur, w których przechowywane są prywatne dane bardzo to ułatwia :).

Wracając jednak do samych samochodów to kwestia czasu, aż większa ilość producentów będzie udostępniać w ten sposób. Takie kluby były już wcześniej, gdy tworzono grupy fanów motoryzacji z najwyższej półki. Płaci się spory abonament, a w ciągu jednego dnia można mieć dostarczone Lambo lub Ferrari. Z podstaw marketingu wynika, że stopniowo trend ten będzie się wzmacniał. Najpierw tego typu usługa trafia do najbogatszych, a potem robi się z tego masówka. Co prawda założenie spijania śmietanki przy wprowadzaniu produktu na rynek polega na tym, że to jest cały czas ten sam produkt, ale po prostu trafia do kolejnych grup odbiorców. Tutaj może być tak, że za 15 lat w taki właśnie sposób będzie można wypożyczyć auta budżetowe.

Czy Porsche to się opłaci? Jestem przekonany, że bardzo szybko uderzą na kolejne miasta i kraje. To jest model, który będzie się sprawdzał w XXI wieku. A to wszystko za sprawą zmiany mentalności.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W niektórych konstytucjach bogatych państw pojawia się pojęci internetu postrzeganego jako jedno z praw człowieka. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się temu z kilku perspektyw. I o tym będzie ten felieton.

Internet nieodwracalnie zmienił naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy rozwija się niesamowicie szybko, dzięki temu, że weszliśmy w Erę Informacyjną. Stała się ona kolejnym etapem rozwoju w ekonomicznym spojrzeniu na świat. Miliardy ludzi zostało zakładnikami technologii. A wszystko to staje się powszechne i oczywiste. Kiedyś ludzie zachwycali się tym, czym jest prąd, jak działa i jakie daje możliwości. Dziś jego istnienie nie podlega dyskusji. Stał się on dla nas niezauważalny. Czy tak będzie z internetem? Mam wrażenie, że w wielu przypadkach już to się stało.

Internet jest tym wynalazkiem, który wprowadził nas w XXI wiek. Dla biznesu stał się on turbodoładowaniem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale prawdopodobnie nigdy nie było tak łatwo o pieniądze na własny ebiznes. Jeśli masz sensowny pomysł i zespół, to kwestią czasu jest aż znajdziesz pieniądze. Oczywiście jeśli ich szukasz :). Modnym stało się działanie organiczne, w którym rozwijasz i skalujesz stopniowo. Jednak jeśli masz innowacyjny pomysł, to ciężko może być uderzyć na wiele rynków jednocześnie bez wsparcia finansowego. Z drugiej strony coraz powszechniej zauważam w podejściu inwestorów i doradców, że im później pójdziesz po dofinansowanie swojego biznesu tym lepszą dostaniesz wycenę.

Wiem, że pomysły takie jak Snapchat są uważane przez wielu ekspertów, jak zdziesiątkowany los na loterii. Jednak nie do końca się z tym zgodzę, bo wymagało to od twórców mnóstwo pracy i stworzenia profesjonalnego zespołu. I ta ciężka i kreatywna praca może się okazać przepisem na sukces dla dziesiątek kolejnych właścicieli jednorożców. Mam świadomość, że jest to bieg długodystansowy a nie sprint. Jednak czy całe nasze życie nie jest jak taki bieg?

Internet stał się jednym z najbardziej demokratycznych mediów. To dzięki niemu mamy swobodny dostęp do informacji, czy rynków finansowych. Rozwój technologii mobilnych sprawił, że teraz internet może być z nami przez cały czas. Znajdować się na wyciągnięcie ręki w naszej kieszeni. Czy jest to dobre? Widzę czasem sceny, jak w restauracji jest rodzina i gdy czekają na obiad, to wszyscy są zatopieni w swoich smartfonach. Jest to oczywiście ta zła strona rozwoju technologii. Stajemy się po części przez nią zniewoleni. Tylko czekać jak kolejne pokolenie będzie się leczyć na uzależnienie od smartfonów i internetu. Z drugiej jednak strony taka dostępność i wygoda jest wielkim plusem naszych czasów. To nie jest nikotyna, że uzależnienie jest w pełni złe.

Internet postrzegany jako prawo człowieka jest nowym podejściem postępowych państw. Wpisują one takie zapisy w konstytucji. Być może wydaje się to tylko trik marketingowy, ale trzeba przyznać, że prawo ma jednak bardziej złożoną strukturę niż chwyt reklamowy. Wpisując coś takiego do konstytucji oferuje się obywatelom konkretne przywileje. I w świetle tego jest to kierunek, za którym powinny podążyć wszystkie państwa.

Wiem, że ktoś może powiedzieć, że większość stron internetowych ma charakter pornograficzny, że wynaturzenia znajdują tam swój upust. Kiedyś jak interesowałem się psychologią, to często pojawiało się pojęcie filozofii noża: można nim pokroić chleb i dźgnąć kogoś prosto w serce. Nóż jest w pełni dobry, czy w pełni zły? A Internet? Dobry czy zły? W moim odczuciu to tylko narzędzie i to my decydujemy jak chcemy je wykorzystać. Wobec tego dalej będę uważał, że internet jako prawo człowieka to dobry kierunek dla postępu cywilizacji :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi