napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Dzisiaj nieco bardziej naukowy tekst :).

We współczesnej praktyce biznesowej spotykane są dwa zasadnicze podejścia do strategii konkurencji. Chan Kim i Mauborgne nazwali je w egzotyczny sposób jako czerwony i błękitny ocean. W przypadku firm internetowych oba podejścia mają swe konkretne zastosowania. Z jednej strony są firmy, które kopiują czyjeś rozwiązania, a z drugiej strony są firmy, które wytwarzają innowacje, która po pewnym czasie są w stanie zmienić rzeczywistość społeczno-gospodarczą.

Strategia błękitnego oceanu stała się modna wraz z rozwojem technologii informatycznych. Oczywiście podejście to można było dostrzec już wcześniej, ale to usystematyzowanie i ułożenie w jasne ramy sprawiło, że koncepcja trafiła do mas. Książka Chan Kim i Mauborgne została sprzedana w 3,5 milionach egzemplarzy, co jak na książkę o takiej tematyce jest niezwykle dobrym wynikiem. Z pewnością wielką przewagę tej koncepcji buduje jej prosta. Każdy potrafi zrozumieć, że błękitny ocean to taki, w którym firma nie przejmuje się konkurencją i tworzy coś zupełnie nowego. Jeśli to coś będzie wyjątkowo dobre, to również i konkurencja się znajdzie. To tylko kwestia czasu. Jak pokazują przykłady z polskiej rzeczywistości: nie trzeba być pierwszym, aby zrobić najlepszy produkt w danej kategorii. Doskonałym przykładem jest Brand 24 S.A. Michał Sadowski, prezes tej firmy często w wywiadach powtarza, że nie byli nawet dziesiątą firmą, która zajmowała się monitorowanie internetu dla biznesu. Jednak wykonanie sprawiło, że to właśnie oni zostali i dzisiaj podbijają kolejne zagraniczne rynki. Czy wobec tego błękitny ocean się tu nie sprawdził? Zależy jak na to spojrzeć, ponieważ sama koncepcja i jakiekolwiek wykonanie to za mało aby stwierdzić, że projekt odniesie sukces. Jak przyznają właściciele wielu firm internetowych, to egzekucja jest najważniejsza. I w tym kontekście dopiero gdy zbuduje się gotowy produkt działający z konkretnymi klientami można mówić o wpłynięciu na błękitny ocean. Oczywiście autor tego eseju nie śmie twierdzić, że pomysł nie jest ważny w tworzeniu firmy. Jednak to dopiero połączenie pomysłu i wykonania potrafi dać oczekiwane rezultaty.

Wobec przedstawionych faktów warto podkreślić, że o błękitnym oceanie można mówić dopiero gdy produkt zostanie dobrze przygotowany i jest gotowy do skalowania. Były redaktor naczelny polskiego wydania magazynu Forbes, Kazimierz Krupa, zauważył w jednym ze swoich artykułów, że wielkim innowatorem był twórca kebaba w bułce. Jego zdaniem większym niż Steve Jobs. Ciężko stwierdzić jak duży jest biznes twórcy kebaba dzisiaj, ale faktem jest, że skopiowano go na całym świecie. Gdyby miał chociaż 1% z przychodów wszystkich tych lokali gastronomicznych, to mógłby być on równie bogaty jak Bill Gates. Pytanie tylko czy gdyby dokonał ochrony patentowej tego typu potrawy czy lokalu, to byłaby ona nadal tak popularna. Koncepcja została dopracowana przez tysiące restauratorów i dzisiaj gdyby ktoś chciał wejść w tę część biznesu gastronomicznego, to byłby to ewidentnie czerwony ocean.

Firmy internetowe to dzisiaj jedna z najbardziej docenianych części gospodarki. Pragną w nie inwestować zarówno inwestorzy prywatni, jak i instytucjonalni. Również rządy poszczególnych krajów patrzą pozytywnie na tego typu przedsiębiorstwa. Wielką wartością, którą można przedstawić inwestorowi jest innowacyjność przedsięwzięcia. Tutaj mile widziane są wszelkie elementy związane z ochroną prawną. I to właśnie patenty wpływają pozytywnie na możliwość wejścia, wykorzystując strategię błękitnego oceanu. Patent jednak nie jest gwarantem sukcesu. Tak, jak już tu napisano: oprócz samego pomysłu/koncepcji bardzo ważne jest wykonanie. Bez niego nie ma szans na całościowy sukces.

W miarę rozwoju internetu, oraz dojrzewania światowego społeczeństwa ery cyfrowej, widać fazy, które mają wpływ na kształtowanie się kolejnych wielkich przedsiębiorstw wirtualnych. W czasach niezwykle odległych Google było jedną z kilku wyszukiwarek internetowych, które przeszukiwały globalną sieć w celu znalezienia jak najdokładniejszych wyników. To właśnie była jedna z faz, o których mowa. Ludzie dojrzeli do koncepcji wyszukiwania informacji. Kolejnym epokowym wynalazkiem było pojawienie się iTunes przy wsparciu iPoda. Społeczeństwo dojrzało do kupowania muzyki w internecie, zamiast kopiowania jej w nielegalny sposób. Oczywiście aktualnie ta faza jest rewidowana przez takie przedsiębiorstwa jak Spotify czy Tindal, które zajmują się streamingiem muzyki. Zamiast kupować muzykę można kupić abonament i mieć dostęp do ogromnej biblioteki. Jednym z kolejnych milowych kroków był momenet, w którym ludzie dojrzeli do komunikowania się przez internet. Pokłosiem tego jest powstanie Twittera, Facebooka, czy wszelkich komunikatorów. To wiązało się z jeszcze jednym dość istotnym elementem: ograniczeniem anonimowości w sieci.

W miarę tego jak powstają kolejne kroki milowe internetu, tak rodzą się razem z nimi firmy, które trafiają w definicję błękitnego oceanu. A zaraz za nimi pojawiają się imitatorzy, którzy tworzą kolejne czerwone oceany. W świecie nowych technologii pojawia się coraz więcej innowacji. Trend ten będzie się z pewnością utrzymywał. Patenty obok kapitału ludzkiego stają się największą wartością firmy. Są one dużo bardziej trwałe ze względu na powszechną migrację pracowniczą. Wraz ze wzrostem ilości patentów można dostrzec stopniowe przejmowanie mniejszych firm przez gigantów branży. Jest to swego rodzaju transfuzja innowacji, która ma ogromny wpływ na nabieranie nowego wiatru w żagle przez wielkie przedsiębiorstwa. Każdego tygodnia poczytne czasopisma rozpisują się na temat takich przejęć. Ktoś odkrył błękitny ocean i został przejęty przez giganta. Czy to oznacza, że małe firmy nie mogą samodzielnie funkcjonować? Każda wielka firma była kiedyś mała. Ta transfuzja innowacji odbywa się dlatego, że giganci są świadomi, iż w każdej chwili może się pojawić firma, która zagrozi ich pozycji. Lepiej przejąć taką firmę, niż próbować robić konkurencję dla jej błękitnego oceanu.

Firmy internetowe to idealne środowisko dla strategii błękitnego oceanu. Jest niezliczona ilość miejsc, w których można odnaleźć niezagospodarowaną niszę. Autor eseju życzy sobie, aby w internecie pojawiało się jak najwięcej błękitnych oceanów, bo to w ostatecznym rozrachunku jest bardzo dobre dla klienta końcowego, czyli internauty.

 
 Oceń wpis
   

Wiele osób mówi o polskich youtuberach, ale na nich świat się nie kończy. Co jeszcze można zrobić? Na przykład rysować komiksy lub generować zmyślone newsy. I jak to często bywa: samorodne talenty dostrzegają wielkie koncerny i biorą je pod swoje skrzydła.

Z komiksami jest dzisiaj tak, że nawet nie trzeba mieć wielkiego talentu rysowniczego aby je tworzyć. To jest dość ciekawe, ale ważniejsze staje się trafienie w odpowiednią tematykę, charakterystyczne poczucie humoru, oraz konsekwencja. Dwa takie komiksy, których jestem wielkim fanem to: Andrzej Rysuje i Zuch Próbuje Rysować. Co je łączy? Chyba tylko to, że są komiksami. Andrzej stara się stworzyć kreskę satyryczną, która pokazuje w zabawny sposób sytuację w Polsce. Jest to stricte polityczny komiks, który często powstaje pod wpływem najpopularniejszych newsów. Talent Andrzeja zauważyła Wyborcza i publikuje jego kreski w swoim portalu. Rysunki może nie są jakimiś dziełami sztuki, ale myślę, że takie właśnie mają być.

Zuch z kolei to grafik z zawodu, który uciekł z korporacji i jest teraz freelancerem. Jednym z dzieł jego autorstwa był skład najnowszej książki Jasona Hunta. Jakiś czas temu Zuch zdecydował się połączyć wszystkie swoje działalności w ramach jednej strony. Wcześniej osobno była strona z komiksami, blog, oraz strona jego studia graficznego. Czy był to dobry ruch, to przekonamy się pewnie niebawem. Warto jednak zauważyć, że Zuch jest w swoich działalnościach niezwykle spójną osobą i one po prostu do siebie pasują! Jeśli chodzi o same komiksy, to jest to zupełnie inna tematyka niż u Andrzej Rysuje. Zuch skupił się na obśmiewaniu życia w korporacji. Choć sam nie jest już jej częścią, to z pewnością ma spore doświadczenie z przeszłości. Jego komiksy są przekazywane oczami grafika w korporacji.

Komiks to bardzo ciekawa forma wyrazu artystyczno-satyrycznego. Już wieki temu zdobyła ona codzienne gazety i tygodniki w Stanach. Tak powstał Garfield czy Dilbert. Czy dzisiaj internet jest bardziej wyrazistym nośnikiem takiej informacji? Myślę, że również można trafić do szerokiego audytorium. Kiedyś gazety codzienne były jednym z najważniejszych źródeł informacji. Były kupowane w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Telewizja nieco rozleniwiła konsumentów i sprzedaż troszeczkę spadła. Jednak ciężko było w telewizji zaprezentować komiksy. I tutaj wkroczył internet. Codzienne newsy bardzo chętnie oglądamy w internecie. A gdzieś pomiędzy tym przewijają się krótkie komiksy, które stanowią dla nas inteligentną rozrywkę. A co jeśli same newsy są zmyślone?

To kolejna bardzo ciekawa droga działalności internetowej. Pewnie słyszałeś o AszDziennik. Myślę, że slogan mówi wszystko: najlepsze zmyślone newsy w kraju. Poziom jaki prezentuje autor tej strony potrafi kompletnie rozbroić czytelnika. W momencie kiedy dzisiejsza rzeczywistość polityczno-gospodarcza jest przepełniona różnymi dziwactwami ktoś postanowił sobie z tego pożartować i dorzucić do pieca. Asz Dziennik został przejęty przez Grupę Na Temat, co świadczy o wysokiej jakości satyry. Po co bombardować internautów prawdziwymi newsami, skoro na podstawie tych prawdziwych można stworzyć kompletnie absurdalne? Czasem tylko to, co dzieje się w kraju i na świecie jest tak absurdalne, że można pomyśleć że to news z Asz Dziennik:).

Myślę, że jest sporo takich gwiazd polskiego internetu, których nie wszyscy są świadomi. Ja wymieniłem te trzy, które bardzo do mnie przemawiają. Jak widać nie trzeba być youtuberem, aby mieć wielkie audytorium :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi