napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. Przebił on nawet pozycję Windowsa, który wielokrotnie był uważany za monopolistę. Oczywiście wynika to również z popularności urządzeń mobilnych, które stały się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia. Czy ktoś jest w stanie mu jeszcze w ogóle zagrozić?

Gdy myślę o Androidzie, to pojawiają mi się w głowie słowa szach-mat! Aliasy strategiczne, które zawiązało Google, to prawdziwe mistrzostwo. Zarówno to z kim, oraz w jaki sposób. Jednym z moich pierwszych wpisów na tego bloga był wpis o konsorcjum Androida. Chodziło o to, że Google dobrało sobie świetnych partnerów: sieci komórkowe, producentów sprzętu i oprogramowania i rzuciło wyzwanie Apple. System operacyjny był na licencji open source, jednak jego sprytnym ogranicznikiem było stosowanie patentów.

Minęło jakieś 5 lat od tego wpisu, a to wszystko urosło do takich rozmiarów, że po prostu w głowie nam się to nie mieści :). Dzisiaj telefony z Androidem, to większość telefonów w ogóle. Czy ktoś pamięta jeszcze jaką potęgą była Nokia? Czy ktoś pamiętam, że Apple było pretendentem do pierwszego miejsca na podium? W chwili obecnej zwycięzcą jest Android. Może nam się to podobać lub nie. Wszystko ma swoje wady i zalety. Wadą jest oczywiście to, że jesteśmy w rękach konsorcjum Google i nikt tak naprawdę nie wie jak daleko to sięga. Z drugiej strony ujednolicenie systemu operacyjnego spowodowało wysyp aplikacji mobilnych. Dzisiaj wszyscy robią aplikacje na Androida! Z Apple też się wszyscy liczą. Mały udział w rynku ma Windows na urządzenia mobilne i aplikacje na niego dostosowują raczej dojrzałe firmy.

Mówiłem już wielokrotnie, że z biografii Jobsa dowiedziałem się, że chciał on pod koniec życia przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. To był wielki wizjoner i umiał realnie oszacować zagrożenie, które przyszykowało mu Google. Jego następcy nie starczyło już być może odwagi, aby tak zdecydowanie uderzyć w konkurencję. Sama koncepcja iPhonea jako ujednoliconego telefonu premium, o którym wszyscy marzą jest naprawdę spoko! On zawsze będzie bardziej prestiżowy niż konkurenci z Androidem. Pytanie tylko czy ludzie chcą jeszcze płacić premię za bycie cool :).

Android stał się ogólnodostępny gdyż jest on tani. Gdy producenci mają się zdecydować na Windowsa, to trochę przerasta ich to, że za każdą licencję trzeba płacić niemałe pieniądze. Pamiętajmy jednak, że jest to jeszcze większa walka niż za czasów walki Gatesa i Jobsa na linii: Macintosh vs standard IBM PC. Jakby nie patrzeć: może się wydawać, że walka w urządzeniach mobilnych jest zakończona. Jest podium na którym jest Android, Apple i Microsoft. Jednak różnica między 1 a 3 miejscem jest za duża!

Jestem wielkim fanem nowego podejścia Microsoftu, w którym tworzą oni jeden najważniejszy produkt: Windows 10. Ma on być systemem uniwersalnym, który tylko dostosowuje rozdzielczość do urządzenia. Koncept genialny. Szczególnie w świetle tego, że Microsoftowi po prostu namnożyło się tych systemów. Może mój zachwyt jest przesadny, bo jak na razie nie widać z tego, aż tak dużych efektów. Jednak sam koncept jest świetny i jeśli ktoś ma zagrozić Androidowi to właśnie Microsoft! Apple jest tak naprawdę systemem zamkniętym, w którym założeniem jest samodzielne tworzenie i integrowanie urządzeń i oprogramowania. Na początku Jobs nie chciał się nawet zgodzić na App Store! To nie jest wcale takie złe podejście, bo ma się wpływ na doświadczenie całościowe. To jest trochę, jak ze sklepem. Jeśli zawali kasjer, to nie mamy pretensji do tego konkretnego kasjera w naszych oczach nawalił cały sklep!

Oczywiście żyjemy w tak pięknych czasach, że może pojawić się zupełnie nowy system operacyjny, który rozwali to co zbudował Android. Ale to będzie naprawdę trudne! Mimo wszystko wszystkim tego życzę. A tak po prostu dla większej konkurencyjności :) Bo wtedy wygrywamy my klienci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Gdy Apple wprowadzało pierwsze iPhoney i iPady, to wychodzili oni z założenia, że tworzą nową erę w dziejach komputeryzacji. Sam Steve Jobs określił ją mianem PostPC. Jak widać dzisiaj komputery w formie którą znamy jako PC jeszcze nie zniknęły! Mimo tego, że i PC i PostPC mają się nieźle i wzajemnie ze sobą egzystują , to dzisiaj stara się nam wmówić, że to dopiero początek. A my nie jesteśmy świadomi jak daleko sięga królicza nora :).

Jestem zafascynowany rozwojem technologii. Każdego roku powstają albo aplikacje, albo urządzenia, które wprowadzają coś nowego. Wielkie firmy tworzą coraz bardziej angażują się w patentowanie kolejnych rozwiązań. Jednocześnie mają świadomość, że w każdej chwili może pojawić się mała firma, która swym wynalazkiem zrewolucjonizuje dzisiejszą technologię. Razem z najnowszymi technologiami walka odbywa się na poziomie finansów. Ty chodzi o setki miliardów dolarów (bo tak wyceniane są największe firmy). Ja jednak radziłbym podejść chłodniej do tych wszystkich nowinek i nie lekceważyć smartfonów, lub urządzeń, które je zastąpią.

Wiem, że założenie, w którym wszyscy przesiadamy się na gogle/okulary, czy tego typu wynalazek jest bardzo kuszące. Pamiętajmy jednak, że rozwijają się kolejne technologie, które są sterowane za pomocą smartfona. Wiem, że takie gogle wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości, to dla wielu osób czyste SF, ale w gruncie rzeczy: czy jesteśmy gotowi całkowicie się na nie przesiąść? Ja myślę, że nie. Apple z pewnością ma wizję, w której pojawi się urządzenie, które zastąpi iPhonea. Z mojej perspektywy jest to nieco złudne podejście.

Smartfon według Jobsa miał łączyć w sobie trzy inne urządzenia: odtwarzacz muzyki, telefon komórkowy i przeglądarkę stron internetowych. Dzięki zbudowaniu ekosystemów, w których znajdują się setki aplikacji smartfon stał się czymś znacznie więcej. W moim odczuciu wszystkie te okulary/gogle będą przez bardzo długi czas po prostu rozszerzeniem smartfona. Czy tak już zostanie? Trudno dzisiaj zakładać takie rzeczy, bo każdego dnia może pojawić się nowa technologia, która zrewolucjonizuje świat, który znamy. Może nagle się okazać, że to co dzisiaj robi smartfon przeniesiemy na ubrania, samochody a może domy. Możliwości są nieograniczone.

Smartfon jest epokowym wynalazkiem. Tutaj raczej każdy się zgodzi. Tylko dlaczego wszyscy tak bardzo chcą go zastąpić? :) Z pewnością chodzi o dominację rynkową. Jeśli rzeczywiście uda się przekonać ludzi do czegoś po PostPC to ten, kto pierwszy zdobędzie ten rynek może zagrozić pozycji ekosystemu, jaki stworzył wokół siebie Google z Androidem. Ostatnio wolą Stevea Jobsa było wykorzystać wszystkie środki, aby zniszczyć Androida. Dobrze wiedział jak potężną siłę buduje Google. Na rynku, który znamy dziś nikt już raczej nie zagrozi Androidowi. Jednak kto wie co przyniesie przyszłość. Nokia też miała większość rynku telefonów komórkowych i wtedy pojawiło się Apple :).

Osobiście myślę, że odbędzie się to tak, że większość rynku nadal będzie należeć do Androida, a same urządzenia typu gogle czy okulary będą jedynie rozszerzeniem urządzeń klasy PostPC. Może jestem przesadnym pesymistą, ale to wynika z tego, że widzę jak ważnym wynalazkiem jest smartfon. Ciekawe jak bardzo musiałby się zmienić internet, aby było on oglądany za pomocą tego typu urządzeń. W końcu chodzi tu o zupełnie nowy sposób prezentacji treści. Wiem, że jest to dla wszystkich strasznie ekscytujące i może powodować zainteresowanie. Mam jednak wrażenie, że będzie to trochę tak jak z technologią 3d w telewizorach. Wszyscy się nią ekscytowali, a jednak nie stała się standardem.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Festiwale muzyczne stały się sporym zasobem marketingowym. Wiadomo, że największym festiwalem jest Przystanek Woodstock tworzony przez WOŚP. Jednak żadnemu ze sponsorów tego wydarzenia nie udało się przemycić nazwy swojej marki do nazwy własnej festiwalu. Jednak jak widać nie zawsze o to chodzi.

Doskonałym przykładem może być trasa koncertowa stworzona przez browar Żywiec nazwana Męskie Granie. I choć nazwy piwa nie ma w nazwie trasy, to jednak obie te nazwy są wypozycjonowane w umysłach odbiorców jako elementy nierozłączne. Męskie Granie jest trasą koncertową od początku stworzoną przez Żywca. Z pewnością stała się ona niemalże obowiązkowym elementem wakacyjnej mapy Polski. Co trzeba zrobić, aby stworzyć taką markę?

Żywiec od początku stawiał na najlepszych artystów. W tym kontekście nigdy nie szedł na kompromisy. Z pewnością wiele osób pamięta bardzo znany utwór Wszyscy muzycy to wojownicy, który promował pierwszą trasę. Już wtedy zdecydowano się na współpracę z Wojciechem Waglewskim, Maciejem Maleńczukiem, czy Abradabem. I choć sam utwór nie doczekał się teledysku w normalnym tego słowa znaczeniu (istnieje wersja z pokazem zdjęć artystów), to jednak wpisał się on do pewnego kanonu.

Męskie Granie każdego roku tworzy utwór promujący trasę z wysokiej jakości teledyskiem. Zespół, który wykonuje utwór nazwany jest Męsie Granie Orkiestra i dołączają kolejni artyści, którzy wpasowują się w ideę trasy koncertowej. W tym roku są nimi Monika Brodka, Piotr Rogucki i Tomasz Organek. Nazwiska na rockowej scenie bardzo silne. Podobał mi się żart Moniki Brodki na temat jej fryzury. Artystka stwierdziła, że była najmniej męska w towarzystwie i dlatego zdecydowała obciąć się na bardzo krótkiego jeża.

Wniosek nasuwa się jeden: skoro od tylu lat Żywiec trwa w organizowaniu Męskiego Grania, to musi się mu to po prostu opłacać. Mam świadomość, że chodzi tu bardziej o aspekt wizerunkowy. Jednak obie marki są na tyle silne, że sponsor trasy odczuwa to również finansowo. Dla polskiej muzyki u początku XXI wieku Męskie Granie stało się istotnym kamieniem milowym. Wystarczy spojrzeć na nazwiska/pseudonimy występujących muzyków. Jest to praktycznie elita muzyki współczesnej.

Co ciekawe Męskie Granie stara się nie ograniczać do jednego gatunku muzycznego i tak na jednej scenie może się pojawić hip-hopowiec i rockman. Marketingowo jest to prawdziwy majstersztyk. Jestem fanem udanych kampanii promocyjnych, w które wpisuje się sponsoring tytularny. Pytanie tylko czy to, co robi żywiec można nazwać jeszcze sponsoringiem tytularnym. Prawda jest taka, że Żywiec sam sobie te imprezę organizuje, a nazwy marki nie ma w nazwie własnej imprezy. To świadczy tylko o tym, jak dobrze przemyślany jest to koncept.

Warto zauważenia jest tak, że o ile takie imprezy jak Opener czy Orange Warsaw Festival w dużym stopniu liczą na zagranicznych artystów, którzy mają stanowić o jakości imprezy, o tyle Męskie Granie znane jest z angażowania przede wszystkim polskich artystów. To nadaje dodatkowo jakości tej trasie koncertowej, ponieważ marka ma swoją tożsamość i jest kojarzona z konkretnymi wartościami.

Bardzo się cieszę jako odbiorca polskiej muzyki, że jest taka trasa koncertowa, jak Męskie Granie. Warto tutaj zauważyć, że koncert inauguracyjny w Żywcu często jest streamowany przez internet, co oznacza, że twórcy trasy lubią korzystać z nowoczesnych środków przekazu. Życzę Męskiemu Graniu kolejnych lat w świetności! :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Przyglądam się od lat stroną typu Demotywatory czy Kwejk. Ich model działania jest bardzo prosty, a jednocześnie mają one bardzo dużą widownię. Zastanawiam się co byłoby jakby jednak z tych stron wyszła ponad to, co już znamy i stworzyła zupełnie nowy model prowadzenia tego typu przedsięwzięć.

Najbardziej innowacyjny na tej drodze wydawała się Kwejk, który miał nawet przez moment własne radio internetowe. To mogła być prawdziwa rewolucja, ale słuchalność pozostawiała sporo do życzenia. Czy jednak da się wykorzystać markę i miliony użytkowników tak, żeby wykształcić jakiś innowacyjny model biznesowy? Czytałem około dwóch lat temu wywiad z twórcą Kwejka, który mówił, że początkowo chcieli oni robić kolejne marki Kwejk coś tam. Przejechali się jednak na radiu i ich drugim planem było tworzenie nowych marek dla kolejnych projektów. Z tego co widzę pojawiło się kilka projektów, które są tak naprawdę wyspecjalizowaną kopią tego, co daje Kwejk.

Miałem przez moment pomysł, aby samemu zrobić taką stronę. Jednak już na starcie chciałem dodać konta premium, które miały pozwolić mi zarobić z jednej strony, a dać dodatkowe możliwości użytkownikom z drugiej strony. Miałem świadomość, że takie konta nie mogą być drogie, ponieważ jest to specyficzna grupa internautów. Jednak kwota rzędu kilkudziesięciu złotych pomnożona przez tysiące abonentów pozwalałaby mieć efekt skali. Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że coś takiego się raczej nie sprawdzi na tego typu stronach. Ten ktoś chyba nie widział JoeMonster, gdzie to po prostu tak działa.

Ostatecznie z mojego projektu zrezygnowałem ze względu na niepoważnych współpracowników. Choć sporo kodu powstało na jego potrzeby. Dzisiaj skupiam się na bardziej prestiżowej branży i pracuję w ciekawszych dla mnie technologiach. O tym jednak napiszę więcej za jakiś czas :). Nadal jednak uważam, że konto premium ma ogromny potencjał w tego typu stronach. Dlaczego? Grupa docelowa być może czasami jest skąpa, ale pamiętajmy, że to również oni płacą żywą gotówką za dodatki w grach i za same licencje do gier. Może trochę generalizuję, bo grup jest z pewnością kilka rodzajów. A są wśród nich także takie, które zarabiają bardzo dobrze i są w stanie zapłacić za dodatkowe opcje lub brak reklam.

JoeMonster jest w tej chwili jedyną stroną tego typu, która pobiera opłaty od użytkowników. Jednak jest ona znacznie bardziej rozbudowana niż takie Demotywatory czy Kwejk. Moim zdaniem Kwejk miałby potencjał, który pozwoliłby stworzyć zupełnie nowy wymiar i model biznesu. Co może być w koncie premium? Tutaj są nieograniczone możliwości, a kończą się one na wyspecjalizowanych aplikacjach, do których dostęp mają płacący użytkownicy. Ja nawet myślałem o programie do map myśli. Inną opcją jest lista zakupów. Tutaj w ogóle świetnie by się to łączyło z aplikacjami mobilnymi. Jest z pewnością potencjał czy tylko ja go widzę? :)

Jest druga kwestia, o której pragnąłbym napomknąć. Cały czas nie rozumiem czemu Kwejk nie wyszedł na świat. Z jednej strony polecałbym mu konta premium a z drugiej ekspansję. W tej chwili widać, że trochę stoi w miejscu i tylko dostosowuje aplikację do zmieniających się czasów. Z tego co pamiętam: sam twórca mówił, że trochę przespał moment na zagraniczną ekspansję. A ja myślę, że ten moment cały czas trwa tylko trzeba wymyślić coś, czego zagraniczne strony nie mają. I tutaj jest dalszy element potencjału, o którym pisałem wcześniej. Kwejku pokaż nam wszystkim :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi