napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Jest to często analizowany problem, a przyczyn może być wiele. Jak jednak zauważają eksperci jedna jest szczególnie interesująca. Jaka to przyczyna?

Gdy tworzono w Estonii Skypea twórcy mieli świadomość, że tamtejszy rynek jest za mały aby osiągnąć sukces. Skype tylko w Estonii? Sam widzisz Drogi Czytelniku, że jest to bez sensu! Dlatego zdecydowano się na od razu na globalny start. To zaowocowało. Historia Skypea jest rozległa. Dzisiaj należy on do Microsoftu i nie ma nic wspólnego z pierwowzorem w technologii P2P.

Jak to więc jest z tymi polskimi startupami? Polski rynek jest za duży! Można stworzyć firmę, która osiągnie całkiem niezły sukces tylko na rodzimym rynku. I to jest jego ogromna zaleta i wada jednocześnie. Z jednej strony możemy zrobić od zera coś całkiem fajnego, co pokochają Polacy. Firma będzie warta jakąś większą wartość pieniężną . Z drugiej jednak strony: tak się nie zrobi jednorożca! Jeśli chce się mieć firmę wartą miliardy dolarów trzeba po prostu uderzyć na rynek globalny! Innej opcji nie ma. Nawet Allegro uderzało na inne kraje!

Polacy boją się globalnego startu. Większość start-upów ma założenie: najpierw sukces w Polsce, a potem podbój świata. Często na ten podbój świata jest już za późno! Konkurencja nie śpi :). Jeśli mamy założenie, że pierwsze pięć lat działamy w Polsce, a potem uderzamy na wielki rynek globalny, to może być to po prostu niebezpieczna strategia. Może skończyć się tylko na Polsce. Żeby była jasność: w Polsce da się zarobić miliony. Jest coraz więcej startupów, które mają niesamowitą wycenę. Jednak ktoś postawił poprzeczkę wysoko nazywając wielkie firmy jednorożcami. Dzisiaj każdy startup marzy o tym tytule. I to może być naprawdę trudno zrobić w Polsce. Szczerze: ile w Polsce jest firm wartych ponad miliard dolarów? CD Projekt? Allegro? A bez spółek skarbu państwa? A ile jest jednorożców w Stanach?

Oczywiście są firmy, które zaczęły uderzać na globalne rynki. Najczęściej są one jednak w fazie podboju tych rynków. Bardzo fajnymi przykładami są LiveChat i CD Projekt, które coś już na globalnym rynku ugrały. Jestem wielkim fanem tych firm. Pokazują, że Polak potrafi. Jednak historia CD Projektu jest bardzo, bardzo rozległa :). To nie jest tak, że wzięli się oni znikąd! LiveChat to również wiele lat walki. Ale widać opłacało się zawalczyć o globalne rynki. Więc są to dowody na obalenie tezy z tematu tego felietonu :). Da się!

Wracając jednak do sedna: polski rynek jest bardzo duży. To sprawia, że wiele startupów decyduje się najpierw podbić polski rynek, a dopiero później myślą o rynkach globalnych. Ta strategia nie jest taka najgorsza. Może się to okazać dobra droga jeśli nie chcemy inwestora, jeśli chcemy się rozwijać organicznie. Zazwyczaj globalny start wiąże się z potrzebą dużego kapitału. Ja bardzo propsuję spółki, które rozwijają się bez inwestora. Prawda jest taka, że zawsze przyjdzie na to czas. Można to zrobić w dowolnym momencie działalności. A czasem nawet nie trzeba tego robić wcale :).

Mam takie wielkie życzenie: niech w Polsce pojawi się jak najwięcej jednorożców. Niech pojawi się jak najwięcej firm o zasięgu globalnym! Jako Polacy mamy wspaniałą historię. Całe wieki walczyliśmy o swoje! Teraz też zawalczmy na nieco bardziej cywilizowanej wojnie: wojnie o internet :). To wszystko się dopiero zaczyna! Jeszcze możemy stać się jako kraj potężnym potentatem rynku internetowego! I wierzę że tak będzie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jako doktorant na Wydziale Zarządzania jestem absolutnie zafascynowany firmą Google. Z naukowego punktu widzenia jest to fenomen naszych czasów. Dzisiaj pragnę poświęcić felieton temu tematowi.

Google zostało założone przez dwóch doktorantów z Uniwersytetu Stanforda. Jest to jedna z najsłynniejszych uczelni w Stanach Zjednoczonych. Jednak to, co jest w niej naprawdę interesujące, to fakt, że stanowi ona serce Doliny Krzemowej. Dolina jest nazywana największym współczesnym klastrem ekonomicznym. Tam obraca się największymi pieniędzmi i tam jest najwięcej firm technologicznych. Tam również znajduje swoją siedzibę Alphabet, czyli spółka-matka Google, która powstała w zeszłym roku.

Google oczami Polaka Przede wszystkim ciągle marzymy, że za dekadę pojawi się polskie Google. Na razie mamy silną fazę na to, aby mieć jak najwięcej jednorożców (czyli firm wycenianych na ponad miliard dolarów), ale Google jest wyceniane na setki takich miliardów! Jako Polak bardzo bym sobie życzył, aby kiedyś pojawiła się tak wielka firma w naszym kraju. Pytanie tylko czy jak na razie nas to trochę nie przerasta? Niby internet jest wszędzie. Niby nie ma żadnych granic. A jednak tych jednorożców jest tak mało, a gdzie tu mówić o polskim Google!

Oczami Polaka Google jest fenomenem. Z jednej strony wyszukiwarka, która ułatwia życie miliardom ludzi, a z drugiej największy system operacyjny na świecie. A do tego mnóstwo powiązanych projektów tak oczywistych jak Gmail, lub tak pożądanych jak Google Drive. Wielokrotnie zachwycałem się w felietonach na tym blogu największym wynalazkiem Google, czyli ekosystemem ekonomicznym. Jeśli ktoś myśli, że to wyszukiwarka lub Android są największym wynalazkiem, to może się mocno mylić. Dopiero gdy te wszystkie elementy połączą się w jedną unikalną całość, to tworzą coś niepowtarzalnego.

Być może patrzę na to w zbyt ekonomiczny sposób, ale ekosystem, to bardzo ważny wynalazek naszych czasów. Google wszystkie swoje produkty i usługi łączy od razu z Androidem i wyszukiwarką. Czy to jest za wiele? Otóż nie! To ma naprawdę wielki sens, bo dzięki temu nasze życie staje się łatwiejsze. Aczkolwiek jest tutaj drugi punkt widzenia, w którym Google wie o nas za dużo. Myślę, że jeszcze więcej wie aktualnie Facebook, ale ilość informacji, które Google ma na nasz temat może być przerażająca. Tylko powiedz mi Drogi Czytelniku Tak szczerze: co takiego jest w przeciętnym Kowalskim, żeby te dane były jakieś interesujące czy potrzebne do inwigilacji? Dzięki tym danym dostajemy lepsze wyniki wyszukiwania i bardziej spersonalizowane oferty.

Google jest potęgą, ale to nie oznacza, że gigantowi wszystko wychodzi. Są dziesiątki projektów, które zrobiono na próbę, a potem je wygaszono. Osobiście bardzo, bardzo tęsknię za Google Wave, bo był to naprawdę interesujący projekt, który został zamknięty :). No ale taki już los projektów, które nie zdobyły dużej popularności. Jednak dzięki tym eksperymentom i przejęciom Google co roku umacnia swoją pozycję. Jest tylko jedna rzecz. Jedna drobna rzecz, która nie daje im spokoju: w każdej chwili może pojawić się projekt, który w ciągu trzech lat wywróci wszystko do góry nogami. Dzisiaj mówi się o Facebooku i Snapchacie. O czym jednak będziemy mówić za 3 lata?

Dzisiaj każdy, nieważne skąd, ale to każdy może zrewolucjonizować internet. Napisałem kilka interesujących felietonów o tytule: Internet się dopiero zaczyna. I taka jest prawda. Może Ci się wydawać, że wszystko już wymyślono i ciężko tu jakoś specjalnie rewolucjonizować. To błąd w myśleniu! Zabawa się dopiero zaczyna. I w tej zabawie trzeba brać na poważnie Google, bo jest to rewolucjonista naszych czasów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Zdarza się, że aplikacje internetowe reklamują się w telewizji. Dość ciekawie robi się jak telewizja internetowa reklamuje się w tej tradycyjnej. Jednak to, co zrobił Netflix podczas meczu Polska-Dania powinno przejść do kanonu kampanii reklamowych.

Z pewnością słyszałeś o serialu Narkos. Opowiada on historię barona narkotykowego Pablo Escobara. Kolumbijczyk przeszedł do takiego etapu w zbiorowej świadomości, że jego historia jest legendarna. Jednak smaku dodał Netflix robiąc o nim serial. Właśnie na platformie Netflixa pojawił się trzeci sezon tego serialu. Ale to co mnie ujęło to jego reklamowanie w polskiej telewizji.

Gdyby Kartel z Medellín kupił Real Madryt, FC Barcelone, Arsenal Londyn, Juventus Turyn (i wymieniane jest jeszcze więcej klubów) zrobił z nich jedną drużynę i kazał grać w polskiej lidze Dlaczego? Bo kto bogatemu zabroni? Mniej więcej taka była treść reklamy. Była ona przystosowana do konkretnego wydarzenia, czyli meczu piłki nożnej. Takie reklamy ogląda się z przyjemnością zachwycając się ich kunsztem.

Nie wiem czy to normalne, ale jestem wielkim fanem reklam. Oczywiście są reklamy wybitnie irytujące, lub takie, które są powtarzane zbyt często. Tak było w przypadku reklam Media Expert z Eweliną Lisowską. Reklama sama w sobie była niezła, ale została tam przerobiona piosenka i w momencie kiedy firma wykupiła wszystkie możliwe czasy antenowe zaczęło się to robić mocno irytujące. Netflix w tej chwili jest praktycznie jednym z najważniejszych graczy na płaszczyźnie VOD. Oczywiście nic nie gwarantuje mu długotrwałego sukcesu. Musi on o niego cały czas walczyć. Jednak przyglądając się polskim próbą walki z Netflixem wychodzi to tak, że największe telewizje u nas mają swoje platformy, na których główna część contentu jest połączona z reklamami, a nieliczne zawody sportowe lub filmy są dostępne za opłatą. Netflix podchodzi do tego inaczej.

Jestem zdania, że na reklamach zarabia się tylko przy odpowiedniej skali działalności. W tej chwili platformy należące do polskich telewizji, to przede wszystkim miejsca, w których można znaleźć archiwalne materiały, które ukazały się na antenach telewizji. Zdarzają się wypadki, ze coś można obejrzeć na platformie szybciej niż w telewizji, ale za to się zazwyczaj płaci. Netflix postanowił robić content najwyższej jakości, oraz agregować materiały filmowe innych producentów. Ponieważ content jest w HD i często jest dostępny tylko na Netflixie, to firma zdecydowała się na comiesięczny abonament. Sam koncept jest świetny i myślę, że to przyszłość dystrybucji wideo czy audio. Wiem, że na reklamach da się zarobić jak się ma dużą skalę działalności. Jednak mam wrażenie, że coraz bardziej będziemy od tego odchodzić na poczet abonamentów za usługi. Jest to korzystne dla wszystkich, ponieważ firmy mają pieniądze aby produkować świetny content, a ludzie dostają wysoką jakość.

Konkurencją dla Netflixa okazuje się ostatnio Showmax. Z tego co rozumiem jest to polski produkt, który ma bardzo zbliżony model biznesowy do Netflixa. Czy może zagrozić pozycji największego gracza? W Polsce pewnie tak. Tylko pytanie czy jest w stanie się skalować na inne kraje. Ja polskim projektom życzę jak najlepiej. Taki już mój patriotyzm gospodarczy :). Jedno jest pewne: na tym rynku jest ogromny potencjał. I Showmax musi jeszcze sporo poćwiczyć, aby robić tak wypasione reklamy telewizyjne, jak ta Netflixa :). Jednak te, które emitowane są teraz są na bardzo wysokim poziomie. I tak jak lubię często mówić: walka między różnymi graczami doprowadza do polepszenia stanu bycia klienta :). Showmax rzucił rękawicę, więc pewnie zyskamy na tym wszyscy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi