napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Wczoraj miało miejsce fenomenalne wydarzenie. 30.000 osób zgromadziło się na Inea Stadionie w Poznaniu. Już sama nazwa tego eventu bardzo dużo nam mówi na jego temat: Życie bez ograniczeń. Było to wydarzenie na iście światowym poziomie. Nad jego przygotowanie pracowało tysiąc osób. A wszystko to było jak jeden niekończący się festiwal motywacji. Padło wiele wielkich słów i z pewnością wiele osób będzie maksymalnie zmotywowanych. To będzie dla nich jeden z tych cudownych dni w życiu. A może dla wielu osób będzie to wielki początek? O tym Drogi Czytelniku z pewnością jeszcze nieraz przeczytasz w internecie. Odbije się to echem. 30 kwietnia 2015 wielki człowiek, gigant, który pokazuje, ze mimo braku kończyn można żyć pełnią życia Nick Vujicic odwiedził Polskę po raz pierwszy. Jednak jak sam przyznał nie jest to jego ostatnia wizyta.

Mamy w Polsce firmę, z której naprawdę możemy być dumni! Jest nią Milewski & Partnerzy. Poznałem ich założycieli i jestem pewien jednego są to ludzie, którzy mogą przenosić góry. No i jak widać przenieśli kolejną. Swoimi działaniami Barbara Wrzosek i Łukasz Milewski, wraz ze świetnym zespołem - stworzyli niespotykane wydarzenie w skali świata! Nie chodzi tylko o ilość uczestniczących w nim osób. Trzeba przyznać, że całe wykonanie, organizacja - stały na światowym poziomie. Tak naprawdę nie dostrzegłem większych błędów organizacyjnych. Jakiś szczególnych wpadek. Jest to z pewnością wynikiem tego, że wszystko było doskonale przemyślane. Jak przyznają organizatorzy nad tym wydarzeniem pracowało tysiąc osób! Samo to świadczy o rozmachu eventu. A to wszystko dzięki temu, że kilka lat temu firma Milewski & Partnerzy nawiązała współpracę ze światowym gigantem ze świata szkoleń Success Resource. To ludzie, którzy mają u siebie najlepszych mówców na świecie.

Mimo iż gwiazdą eventu był Nick Vujicic, to zadbano o to, żeby cały dzień przebiegał w pozytywnej dawce motywacji. Zgromadzono sporą grupę mówców, którzy występowali na scenie przed całym audytorium. Wszystko zaczęło się punktualnie o 10. Na scenie pojawili się Łukasz Milewski oraz aktor Piotr Szwedes. Pełnili oni przez całą imprezę rolę konferansjerów. Ciężko tu powiedzieć o wszystkich wystąpieniach, które miały miejsce. To był cały dzień przepełniony najlepszymi prelegentami. Od gwiazd zagranicznych takich jak Les Brown, po nasze polskie gwiazdy, jak Łukasz Jakóbiak (20m2 Łukasza talk show internetowy), czy Jakub B. Bączek (trener mentalny siatkarzy, który może pochwalić się złotym medalem Mistrzostw Świata). Ja w szczególności czekałem na Łukasza Milewskiego (właściciela Milewski & Partnerzy), ponieważ miałem okazję go poznać i wiem, że potrafi on poruszyć do głębi serca! I tym razem się nie zawiodłem. Jego osobiste wystąpienie bardzo trafiło do zgromadzonych ludzi.

Pojawiło się wiele bardzo ważnych myśli, które na mnie podziałały. Przytoczę kilka z nich. Richard Tan (Success Resource) powiedział na otwarcie tego wydarzenia, że wcale nie musisz wiedzieć wszystkiego, żeby zacząć robić, to co chcesz robić. Wiele osób spala się na tym, że chce wiedzieć wszystko w danej dziedzinie aby zacząć działać. To spory błąd! Najlepszy czas na działanie jest teraz. Można odkładać w nieskończoność, ale właśnie ta chwila jest najlepsza. Bo tylko ją mamy. Jak to mówią buddyści: przyszłość jest tajemnicą, przeszłość jest tatuażem, ale wszystko co mamy jest tu i teraz. Na oczekiwanym przeze mnie występie Łukasza Milewskiego dowiedziałem się między innymi, że to czas jest najważniejszą walutą w naszym życiu. Zwrócił na to uwagę między innymi Bill Gates, który stwierdził, że możemy zarabiać nieograniczone ilości pieniędzy, ale każdy z nas ma tylko 24 godziny w ciągu dnia. Łukasz zwrócił również uwagę na to, że w naszym życiu wszystko jest po coś. Podał to na swoim przykładzie, gdzie był kilka razy w trudnej sytuacji, ale to wszystko zaprowadziło go tu, gdzie jest teraz.

Bardzo ważną przemową było wystąpienie Lesa Browna. Tak naprawdę na cytat byłby dobry cały jego występ! Jeśli miałbym wybrać najważniejszą myśl z tego wykładu, to byłoby: Większość ludzi odnosi porażkę, bo celują zbyt nisko i trafiają! To fascynujące jak wiele osób mierzy nisko. A przecież podstawą wielkiego sukcesu są - wielkie marzenia. To one są nawozem, budulcem. Bez tego ciężko jest działać! Ja osobiście bardzo lubię cytat: celuj w księżyc, nawet jeśli nie trafisz, to i tak będziesz wśród gwiazd.

Bardzo przemówił do mnie występ Łukasza Jakóbiaka. To jeden z tych ludzi, który pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Na dzień dzisiejszy prowadzi on jeden z najpopularniejszych programów na YouTube. Bez ceregieli zaprasza on do siebie największe gwiazdy. A wszystko dzieje się w jego kawalerce, gdzie kręci telefonami komórkowymi! Serdecznie polecam Ci, Drogi Czytelniku jego program 20m2 Łukasza. Jakóbiak pokazał, że jeśli się czegoś naprawdę chce, to można to zrobić! Przykładem jest jego spotkanie z Lady Gagą, o które bardzo długo walczył. Bardzo ciekawą koncepcją, który przedstawił Łukasz Jakóbiak jest pamiętnik przyszłości. Zachęca on, aby pisać pamiętniki, które pisane są z perspektywy tego, że udało nam się coś osiągnąć. Jak wtedy się czujemy, co się dzieje w naszym życiu? Koncepcja naprawdę warta uwagi!

Warto również wspomnieć o dwóch osobach, które wystąpiły na tej scenie: Magdalena Malicka i Jakub B. Bączek. Jakby wartościować ich występy, to pierwszy był na smutno, a drugi na wesoło. Zupełnie się od siebie różniły, ale oba miały wielką wartość motywacyjną i życiową. Najlepszym tytułem dla występu Magdaleny Malickiej, w mojej opinii, byłby: W pogoni za szczęściem. Przedstawiła ona historię swojego życia. Jakie czekały ją przeciwności. Co musiała zrobić, aby być w końcu szczęśliwa. Był nawet moment, w którym ważyła 120 kilogramów. Dzisiaj tryska seksapilem! Była prezesem wydawnictw, a mimo to nie była szczęśliwa. Dzisiaj emanuje szczęściem. Warto jej posłuchać. Jeśli będziesz miał Drogi Czytelniku ku temu okazję, to serdecznie polecam! Drugim prelegentem, do którego chciałbym nawiązać był Jakub B. Bączek, trener mentalny polskich siatkarzy. Człowiek z niesamowitym poczuciem humoru. Na sam początek powiedział żart, że najlepszym blokującym Mistrzostw Świata w siatkówce był Polsat :). Jakub pokazał jak zmotywował siatkarzy, aby stali na wygranej pozycji, gdy ogłoszono, ze ich grupa ćwierćfinałowa to GRUPA ŚMIERCI. Pokazał jak ważne są nawyki i reakcje ludzkie. Na pewno jest to ktoś, kogo warto słuchać. Pokazuje on również, ze można realizować swoje marzenia. Chciał być w kadrze jako siatkarz nie udało się. Ale został ich trenerem mentalnym i przyczynił się do wielkiego sukcesu.

Nie sposób choćby przytoczyć najważniejszej myśli każdego prelegenta. Było ich naprawdę dużo! A każdy miał wiele mądrych słów do wypowiedzenia. A ukoronowaniem tego dnia był występ Nicka Vujicica. Nick to mówca jedyny w swoim rodzaju. Ciężko robić notatki z jego wystąpień, bo trafiają one bardziej do serca niż do mózgu. To człowiek, który pokazuje, że życie jest piękne! I robi to w maksymalnie wzruszający sposób. Wydawałoby się, że skoro nie ma on ani rąk, ani nóg, to powinien on chodzić załamany każdego dnia i niezbyt się z tego życia cieszyć. Jest wprost przeciwnie! Nick czerpie z życia pełnymi garściami. Gra w golfa, surfuje, skończył dwa fakultety! To człowiek, od którego płynie magia i radość życia!

Nick opowiadał wszystkim zgromadzonym swoją historię. Oczywiście nie da się opowiedzieć wszystkiego w dwie godziny. Nawet jego książka, którą serdecznie polecam, nie zawiera wszystkiego. Nick to prawdziwa skarbnica wiedzy. A lwia część tej wiedzy dotyczy cieszenia się z życia. Zawsze i wszędzie! Mnie osobiście powaliła opowieść na temat tego jak został mówcą motywacyjnym. Doradził mu to woźny. Potem trafił do klubu dyskusyjnego. Aż porwał się na dzwonienie do szkół. Jak sam przyznaje zadzwonił do ponad 50 szkół zanim usłyszał TAK. Jego pierwszy występ za pieniądze to było około 10 osób i czas 5 minut. A wszystko to, co zarobił musiał oddać bratu, który zawiózł go na miejsce. Szkoła była oddalona o 2,5 godziny drogi. Jednak potem zaczęły dzwonić inne szkoły i zapraszać go na kolejne wydarzenia. Dzisiaj jak sam przyznaje ma 35.000 zaproszeń na cały świat. Co tydzień dostaje około stu kolejnych zaproszeń. Był już w ponad 50 krajach. W Polsce był po raz pierwszy, ale już zadeklarował się, że nie ostatni!

Nick jest to ktoś, od kogo warto czerpać inspirację. Mimo swoich ograniczeń założył rodzinę. Ma piękną żonę, syna i drugiego syna w drodze. Płynie z niego radość życia. Jak sam przyznaje, jeśli miałby zostać policjantem, to gdyby złapał przestępcę musiałby on sam sobie założyć kajdanki :). Wiadomo, że są rzeczy, których Nick nie może zrobić, ale On pokazuje, że wcale nie ma ich aż tak dużo! Jak dla mnie surfowanie przełamało wszystkie granice! No i trzeba mu przyznać, że ma on fantastyczne poczucie humoru. Gdy dzieci go pytają dlaczego nie ma kończyn, to on mówi, że to przez papierosy :). Opowiadał nam numer, jak przebrał się za kapitana samolotu, wsiadł do maszyny i wmawiał ludziom, że to on usiądzie za sterami! Prawdziwy gigant życia!

To był wspaniały dzień. Dla takich chwil warto żyć! Dużo śmiechu i ogromna dawka motywacji. Na wystąpieniach już pojawiło się we mnie kilka ciekawych inspiracji. Jestem przekonany, że z nich skorzystam! To wydarzenie, to również dowód na przekraczanie granic. Jak widać da się zorganizować wielką imprezę w naszym kraju, na którą przybędzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Da się sprawić, że będą oni się doskonale bawili i dostaną ogromną dawkę motywacji. A na zakończenie chciałbym zacytować ulubioną sentencję Łukasz Milewskiego, która w dużej mierze opowiada o nim: Niesamowity moment kiedy odkrywasz, że magia w przekraczaniu granic polega na ryzykowaniu wszystkiego dla marzenia, w które nie wierzy nikt oprócz Ciebie Vince Lombardi.

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

P.S. Zapomniałem wspomnieć o fantastycznym działaniu Fundacji Yes or Yes, założonej przez Milewski & Partnerzy. Wybrano trzy marzenia, które postanowiono sfinansować. Akcja była bardzo ciekawa, ponieważ trzeba było nakręcić filmik, w którym mówi się o marzeniu kogoś bliskiego. Dwa marzenia dotyczyły protez, a jedno baśni. To fantastyczny wynik Fundacji, która działa od dwóch miesięcy! Trzymam kciuki za dalszy rozwój!

 
 Oceń wpis
   

 Przy dzisiejszym przeglądaniu Facebooka trafiłem na genialne nagranie z #123 edycji Aula Polska. Zaprezentował się na nim znany bloger i biznesmen Artur Kurasiński. To, co powiedział na tym nagraniu po prostu mnie urzekło. Jeśli dysponujesz wolnymi 36 minutami, to zapraszam Cię serdecznie do obejrzenia jego wystąpienia: https://www.youtube.com/watch?v=hlDT7IMmgb0 .

Aula Polska to na dzień dzisiejszy największy cykl spotkań na temat ebiznesu.  O jej wielkości niechaj świadczy to, że odbyło się już ponad 120 spotkań w Warszawie, oraz to, że zaczęła ona działalność w innych miastach. Równie istotne może być to, że twórcy tych spotkań uzyskują doskonały partnerów takich, jak Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie, czy Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Są to prywatne uczelnie. Jednak są on bardzo wysoko w niezależnych rankingach. To, że Aula może się odbywać w ich salach dodaje prestiżu zarówno Auli, jak i uczelniom.

Natomiast jeśli odnieść się do samej osoby Artura Kurasińskiego, to jest to z pewnością legenda polskiego Internetu. W czasie pompowania bańki internetowej prowadził portal Nuta.pl, który zdobył finansowanie od samego Prokomu Ryszarda Krauzego. Tego samego, który zainwestował swego czasu w Wirtualną Polskę. Bańka pękła, a biznes upadł. To jednak nie zniechęciło Kurasińskiego do dalszych działań. Z czasem zaczął działać w branży e-aptek i e-commerce. Zaczął również prowadzić wpływowego bloga www.ak74.pl . Swoją drogą nazwa jest dość przewrotna. Nawiązuje ona do jego inicjałów, oraz daty urodzenia. Jednak nie da się nie odkryć nawiązania do słynnego karabinu. Kurasiński rósł jako bloger. Zaczął nawet działalność jako vloger. W ramach jednego z internetowych kanałów prowadził świetnie wywiady ze sławami biznesu internetowego w Polsce. Kropkę nad i postawił jednak jakieś półtora roku temu, gdy stworzył narzędzie do analizowania stron internetowych Fokus (www.getfokus.com) . Dzisiaj z dumą reklamuje je gdzie tylko się da. Życzę mu jak najwięcej sukcesów, ponieważ potencjał jest globalny!

Wracając do spotkania z konferencji: Artur Kurasiński zauważył to, co już dość dawno opisywałem na tym blogu. Można mieć najlepszych ludzi, doskonały produkt, ale najważniejsza jest sprzedaż! Bardzo często odnoszę się do słów self-made miliardera polskiego pochodzenia Tadeusza Tada Witkowicza, który dzieli biznes na trzy części: pomysł, produkcja i sprzedaż. Jednak ze wszystkich tych trzech elementów, to właśnie sprzedaż jest najważniejsza. Bardzo zachęcam do przeczytania jego książki Od nędzy do pieniędzy. Tytuł może nie jest najlepszy, ale biografia ta jest doskonale napisana i czyta się ją z przyjemnością. Jak zauważa Witkowicz większość startupów upada, bo nie skupia się na sprzedaży.

Kurasiński zauważył wiele innych rzeczy w ramach swojej prezentacji. Nie chciałbym tutaj spojlerować. Serdecznie zapraszam do obejrzenia jego wystąpienia. Widać, że te 15 lat, które spędził w branży sporo go nauczyły. Można mieć również wrażenie, że jeszcze nieraz zaskoczy całą branżę. Jest to człowiek, który zna się na rzeczy. Warto go słuchać!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Mundialowa gorączka 2014-06-19 21:41
 Oceń wpis
   

I tak kilka dni temu na dobre rozpoczął się mundial. Jest to jedna z najważniejszych imprez sportowych naszych czasów. Przez kilka tygodni wszyscy dyskutują na temat odbywających się meczów. Jakie padły wyniki. Kto najlepiej się pokazał na murawie. Bardziej wytrawni kibice będą typować chociażby króla strzelców. Jednak czy to wszystko się opłaca?

Impreza w Brazylii ma też swój aspekt społecznoekonomiczny. A musi być sporo na rzeczy, bo jak powszechnie wiadomo każdy Brazylijczyk rodzi się z piłką u nogi. Tym czasem Latynosi ostro protestują przeciwko zorganizowaniu w ich kraju Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014. Co do wartości sportowej tego typu imprezy nikt nie ma zastrzeżeń jest to ważne wydarzenie. I nagle na kilka tygodni oczy całego świata skierowane są na murawy, w których odbywają się mecze.

Jest jednak jeszcze drugi aspekt, który bardzo boli Brazylijczyków. Są to koszty poniesione przez władze, aby w ogóle tego typu imprezę zorganizować. A idzie to niestety w miliardy dolarów. Brazylia nie należy do najbogatszych krajów. Ten portugalskojęzyczny zakątek Ameryki Południowej ma spore problemy finansowe. I wobec takiej sytuacji gospodarczej władze zdecydowały się na to, aby zorganizować drugą lub trzecią co do ważności, w sportowym świecie, imprezę.

Jak powszechnie wiadomo pieniądze zainwestowane w tego typu imprezę nigdy się nie zwrócą. Stadiony, które powstają na tę okazję nie będą biznesowym eldorado. Będzie z pewnością tak jak w Polsce ze Stadionem Narodowym. Będzie się dopłacać do jego utrzymania. Z pewnością dużo lepszy biznesem byłaby zabawa w dewelopera, który przygotowuje mieszkania pod wynajem. Gdyby pieniądze zainwestowane w budowę stadionu zainwestować w tego typu przedsięwzięcie, to miesięczne przychody z tytułu wynajmu mieszkań byłyby dużo, dużo wyższe niż z działalności stadionu.

Czasem można odnieść wrażenie, ze tego typu imprezy robi się głównie dla prestiżu kraju. Tak z pewnością było w przypadku Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. To były ogromne kwoty sięgające ponad 40 miliardów dolarów. Tych pieniędzy nigdy się nie odzyska! A jednak rosyjska olimpiada odbiła się echem na całym świecie. Tylko czy budowanie prestiżu jest warte tych pieniędzy?

Zwolennicy tego typu imprez mówią o tym, że gdy oczy całego świata skierowane są w kierunku Mistrzostw, to już rodzi się chęć odbycia wycieczki do Wielkiej Brazylii. Wątpliwe, aby w tym zakresie Brazylia odniosła dużo większe korzyści. Należy pamiętać, że jest to bardzo atrakcyjny kraj pod względem turystycznym. A najsłynniejszy karnawał na świecie i tak będzie przyciągał ogromne rzesze turystów.

Nie chciałbym podważać wartości sportowej tego typu imprez. Rzeczywiście są to wzniosłe chwile w historii piłki nożnej. Nagle w jednym miejscu i czasie gromadzą się wszyscy najlepsi zawodnicy świata w tej dyscyplinie. Pytanie tylko czy skórka jest warta wyprawki? Z tym problemem będą borykać się kolejne kraje, które rzucą się na organizację jakiejś wielkiej imprezy u siebie. Jeśli chodzi o jednego z przyszłych organizatorów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Qatar, to nie trzeba się bać, że pojawią się takie same protesty jak w Brazylii. Jedno jest pewne szejkowie pokażą jak to się robi :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Czego może nauczyć multimilioner, przez którego wielokrotnie zmieniano ustawy podatkowe? A czego miliarder, który jako pierwszy Polak wprowadził firmę na giełdę technologiczną NASDAQ w USA? To wszystko zależy od tego jakie się ma nastawienie. Mnie interesowały ich strategie i przekonania.

 

Pierwszego dnia swe fascynujące idea, oraz opowieści o przeżyciach serwował pan Krzysztof Habich. W pełni zasłużenie dostał on swego czasu tytuł „pierwszego księgowego Rzeczpospolitej”. To, co naprawdę warto wynieść z seminarium z kimś tak doświadczonym to kilka prostych przekonań:

 

  1. Zawsze można coś zdziałać, choćby nie wiadomo jak bardzo przekonywali Cię że się nic nie da zrobić. Pan Krzysztof specjalnie studiował 10 lat, żeby z jednej strony nie iść do wojska, a z drugiej do obowiązkowej pracy. W tym czasie miał jednak zakład jako prywaciarz. W tamtych czasach można było mieć jedynie coś takiego pod warunkiem, że się miało tytuł mistrza, w którymś zawodzie.

  2. „Muszę być mistrzem świata w rachunkowości, bo to od tego zależy wynik przedsiębiorstwa”. Pan Krzysztof trafił przypadkiem na książkę o rachunkowości, w której było napisane, że wynik zależy od przyjętej metody. Od tego czasu bardzo pilnie studiował tę wiedzę. Kupił książki do technikum, na studia. Potem bardzo sprytnie to wykorzystywał. Zażartował nawet, że na początku roku mógł powiedzieć, co zmienią w prawie podatkowym, bo wiedział, które luki wykorzysta. Wiedza to potęga i naprawdę warto uczyć się w takich dziedzinach jak rachunkowość czy prawo. Oczywiście nie tylko! W biznesie ery informacyjnej wiedza specjalistyczna to potęga w każdej dziedzinie. Dlatego rozwijaj się i bądź coraz lepszy.

  3. Człowiek tańczy tak jak orkiestra zagra. Musimy dostosowywać się do warunków i maksymalnie wykorzystywać ich dziury.

 

Pan Krzysztof to człowiek, który autentycznie wytwarzał okazje, zamiast mówić, że nic nie da się zrobić. Jestem dla niego pełen uznania. Polecam zapoznać się z jego biografią czy książkami. Ja sam mam zamiar do nich sięgnąć.

 

Drugiego dnia, my uczestnicy szkolenia, z pełnym skupieniem słuchaliśmy pana Tadeusza „Tada” Witkowicza. Jest to człowiek, któremu udało się wyemigrować do Kanady z Polski. Czytałem jego autobiografię pt. „Od nędzy do pieniędzy” i stwierdzam, że to jedna z najlepszych książek w moim życiu. Pan Tadeusz dał w niej wiele lekcji jak prowadzić biznes. Choć rady wydają się banalne (jak np. zanim wejdziesz z kimś w biznes - spotkaj się z nim i jego żoną, aby ustalić kto rządzi w związku), to swym życiem pan Tadeusz pokazuje jak mogą się te rady okazać cenne. Ważne, że już na początku seminarium powiedział nam, że w jego wypadku to zadziałało, ale nie uważa się za jakąś alfę i omegę. Pan Tadeusz dorobił się na firmach technologicznych. Osiągały one sukces, a następnie je sprzedawał. Jeśli chcesz wiedzieć jak najwięcej na ten temat odsyłam do książki.

 

Jeśli chodzi o strategie, które wyniosłem z tego dnia seminarium to między innymi:

 

  1. W startupie, po okresie maksymalnej euforii, następuje dolina rozpaczy, aż w końcu kompletna zapaść i jeśli z tego się wyjdzie, to firma wyjdzie na swoje. Może nawet właściciele staną się milionerami. Jest do tego wykres, który przedstawił założyciel Paypala. Przyszedł on pewnego razu do firmy i okazało się, że został sam na placu boju. To właśnie był moment zapaści.

  2. To bez znaczenia jaki się ma pomysł i tak droga do sukcesu jest bardzo trudna. Wiara, że sam pomysł załatwi wszystko to wiara taka, jak w totolotka. Pan Tad pracował po 12 godzin dziennie przez pierwsze 5 lat. Mówił wprost, że przez pierwsze 3 lata nie ma wakacji. I tutaj taka ciekawostka od przyjaciela pana Tada: na 100-200 biznesplanów jeden jest sfinansowany. Z pięciu sfinansowanych jedna firma odnosi milionowy sukces, dwie wychodzą na swoje, a dwie bankrutują.

  3. Pan Tad zwrócił uwagę na to, że w biznesie ważne są trzy rzeczy: 1. Pomysł 2. Produkcja 3. Sprzedaż. Z wyjątkową szczerością powiedział, że ta ostatnia jest często lekceważona. On natomiast zawsze zatrudniał sprzedawcę (dzielił się z nim udziałami) od początku. Ten człowiek sprzedawał zanim w ogóle jeszcze powstał produkt.

  4. W biznesie niespodzianki dobre i złe są równie złe. Trzeba być przygotowanym do tego co się robi. Tutaj pan Tad opowiadał anegdotę o Jacku Walshu długoletnim prezesie General Electric, który był tak przygotowany na spotkania z managerami działów, że wiedział wszystko, czytał wszystko i radził się swoich doradców. Jedyne czego mogli się bać managerowie to to, że Jack wyłapie ich nieprofesjonalizm i o to spyta.

  5. Jedna z najgenialniejszych strategii tego dnia: 20% udziałów przeznaczać dla pracowników. Dawać opcje na akcje np. akcja po 25 centów i mogą je wykorzystać po 4 latach (jak odejdą w tym czasie - tracą). I gdy firma będzie już dużo warta i każda akcja będzie dużo cenniejsza niż 25 centów to pracownik może sprzedać swoje akcje i często u pana Tada bywało tak, że taki ktoś stawał się milionerem. Co to daje? Zupełnie inne zaangażowanie w pracę w firmie. Pomyśl sam jak wielka to może być korzyść.

  6. I na deser podstawa działania pana Tada w biznesie: Planowanie → Wykonanie → Pomiar → Korekta → Planowanie … I tak w kółko. To jego strategia jak zarządzać biznesem. Wydaje się proste, ale właśnie w prostocie jest geniusz. Jeśli jest się konsekwentnym, to osiągnie się takie rezultaty na jakich nam zależało na początku

 

Dwa dni, które spędziłem w warszawie uważam za bardzo udane. Tak jak powiedział Kamil Cebulski, jeden z twórców tego przedsięwzięcia „takich ludzi nie spotka się na ulicy”.

 

Pozdrawiam!

Paweł Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi