napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Ostatnio stworzyłem wpis o tym jak można stworzyć własny sklep internetowy. Mam nadzieję, że będzie on sporą inspiracją, dla tych, którzy się zastanawiają nad taką możliwością. Dzisiaj chciałbym napisać moje spojrzenie na temat dużych graczy, ponieważ dla takiego małego sklepu, mogą się oni okazać zagrożeniem. Pod tym kątem interesuje mnie przede wszystkim Polska, ale nie da się nie powiedzieć o tych największych graczach.

Najważniejszym graczem na polskim rynku jest cały czas Allegro. Mimo zmiany właściciela w dalszym ciągu to tu odbywa się większość internetowego handlu. Jak jednak pokazuje przykład Amazona i eBaya, to nie aukcje internetowe są najważniejszym elementem e-handlu. Prawda jest taka, że o eBayu już tak dużo się dziś nie mówi (choć nadal jest dużym graczem), natomiast Amazon jest na ustach wszystkich. Z pewnością ma na to wpływ ogromna wycena giełdowa, która sprawiła, że Jeff Bezos wyprzedził Billa Gatesa na liście najbogatszych ludzi świata. Aukcje internetowe dalej będą istotne, bo trafiają do tych, którzy z jakiś powodów nie chcą otwierać jeszcze sklepów internetowych, lub traktują to jako solidną odnogę swojego biznesu w kanałach sprzedaży. Dzisiaj 90% aukcji na Allegro to aukcje z opcją kup teraz. To zabija nieco ideę aukcji internetowych, która przyświecała tego typu serwisom na początku.

Dzisiaj dużo się mówi o tym, że Amazon wejdzie do Polski. Obawiam się, że nie jest to jego kluczowy cel na najbliższe miesiące. Polska jest dla niego jednym z wielu rynków, które będą miłym dodatkiem. Jednak perłą w koronie cały czas jest oddział na Stany Zjednoczone. Amazon z pewnością będzie zdobywał kolejne rynki, bo jest to naturalne następstwo. Widać jednak, jak coraz bardziej staje się on spółką nie tylko handlu detalicznego, a również firmą technologiczną. Doskonałym przykładem są tutaj własne urządzenia z Kindle w nazwie, czy chmura dla stron internetowych i aplikacji Amazon Web Services (AWS). Rdzeniem jednak nadal jest handel.

Grzechem, gdy mówi się o Amazonie, byłoby nie wspomnieć o jego największym chińskim konkurencie, czyli Grupie Alibaba. Jack Ma, jeden z najbogatszych Chińczyków - miał konkretny plan, który nieco wyhamowali inwestorzy. Dzisiaj jednak Alibaba to ogromna firma, która stanowi wyzwanie dla wszystkich w branży. Początkowo wydawało się, że jest to platforma dla sprzedawców z eBaya, którzy ściągają niewielkie ilości produktów z Chin, a następnie sprzedają je z zyskiem. Z pewnością jest to nadal pomysł na biznes wielu małych przedsiębiorców. I mają oni cały czas jedną kolosalną przewagę: czas dostawy. Jednak jeśli komuś czas dostawy nie straszny, a bardziej liczy się atrakcyjna cena, to pojawiła się opcja Aliexpress, która zajmuje się handlem detalicznym. W tym momencie jedyną istotną przewagą Allegro jest fakt, że sprzedawcy znajdują się w Polsce i klient dostaje polską gwarancję.

Zachwycając się największymi graczami horyzontalnymi, warto powiedzieć też o tych wertykalnych. Jak się okazuje wielką nadzieją dla twórców sklepów internetowych jest specjalizacja, jak w tradycyjnym handlu. Nie trzeba mieć wszystkiego jak Amazon. Można stać się ekspertem w określonej dziedzinie i dostarczać wyszukany towar w swojej niszy. Takie sklepy jak eobuwie.pl, czy oponeo.pl są związane z konkretnymi tematami i mają przychody przeliczane na miliony złotych. Nie starają się konkurować z Allegro. Oni znaleźli temat, w którym mogą być najlepsi i to po prostu ma sens.

Także wracając jeszcze do felietonu o zakładaniu sklepu: warto znaleźć dziedzinę, w której się odnajdujemy i będziemy mogli tak po prostu po ludzku doradzić. Towar taki jak u nas znajdziemy pewnie u któregoś z dużych graczy. Jednak pięciogwiazdkowa, wyspecjalizowana obsługa klienta może być tylko u nas!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jest zjawisko, o którym bardzo dużo się mówi, ale mało kto ma pomysł jak podejść do rozwiązania tej kwestii. Chodzi oczywiście o postęp technologiczny, który sprawia, że wiele zawodów staje się niepotrzebnych. Temu tematowi zostanie poświęcony ten felieton.

Nawet nie wiem czy jest to problem bardziej społeczny, socjologiczny, ekonomiczny, czy technologiczny. Wydaję mi się, że dotyka on wszystkiego po trochu. Najlepiej przytoczyć tutaj przykład z boskiego filmu Tima Burtona Charlie i fabryka czekolady. Ojciec głównego bohatera całe życie pracował w fabryce past do zębów i nakręcał nakrętkę od pasty do zębów na tubkę. W momencie kiedy pojawiła się maszyna, która to robi szybciej i wydajniej, to jego praca stała się bez sensu. Na szczęście po krótkiej pracy maszyny okazało się, że potrzebny jest do niej serwisant i to była jego nowa praca.

Maszyny, komputery, sztuczna inteligencja być może są zagrożeniem dla rynku pracy i sprawią, że w ciągu 20-25 lat ponad 50% zawodów stanie się niepotrzebnych, ale pamiętajmy, że działają one w służbie człowiekowi i dzięki nim życie ma być łatwiejsze i przyjemniejsze. Pewien ekonomista powiedział kiedyś, że standard życia osoby ubogiej w naszych czasach jest o niebo lepszy niż standard życia króla w średniowieczu. Postęp medycyny, technologii i edukacji robi ogromne wrażenie. Teraz czeka nas kolejny krok, w którym maszyny wprowadzą rewolucję w naszym życiu.

Bezrobocie technologiczne lub strukturalne, jak często nazywane jest to zjawisko, wynika z tego, że w erze agrarnej całość ludzkich działań skupiała się wokół rolnictwa. W erze industrialnej wszystko opierało się na produkcji i fabrykach. Około ery informacyjnej ludzie zaczęli się przenosić do usług. Jak mówią eksperci w rozwiniętych krajach usługi stanowią ponad 90% gospodarki. Problem rodzi się teraz gdy usługi zaczynają być powoli zastępowane przez technologię. Najprostszy przykład to pani w okienku pocztowym i paczkomat. W momencie kiedy dojdziemy do wniosku, że paczkomat przynajmniej tak samo dobrze działa, jak wymieniona pani, to jej praca okaże się bez sensu. Problem polega na tym, że nie ma już sektora, do którego można migrować, ponieważ dzieli się on przede wszystkim na: rolnictwo, przemysł i usługi.

Zauważyli to doradcy prezydenta Trumpa i w kampanii wyborczej często był poruszany temat tzw. Pasa Rdzy. Od Detroit w dół znajdują się dziesiątki fabryk, które są niewykorzystywane. Powód jest prozaiczny: produkcję przeniesiono do Chin. Oznacza to oczywiście, że administracja USA chciałaby dokonać reindustrializacji i wykorzystać dostępne zasoby. Pytanie tylko czy nie będzie problemem postęp technologiczny, który sprawi, że te zreindustralizowane obszary, w których tysiące ludzi znajdą pracę będą zastąpione maszynami.

Według niektórych ekonomistów pewnym rozwiązaniem mógłby być dochód podstawowy zapewniony przez państwo. Założenie jest takie, że właściciele środków produkcji i technicznych rozwiązań branży usługowej będą płacić większe podatki, a państwo z tych podatków gwarantować będzie swoim obywatelom pieniądze za to, że są obywatelami tego kraju. Oczywiście pieniądze te nie uczynią z ludzi milionerów, ale z pewnością pozwolą przeżyć w świecie, gdzie ich zawód jest już niepotrzebny. Z moich obserwacji wynika jednak zjawisko nazywane w psychologii postawą roszczeniową. Jest to często spotykane w patologicznych rodzinach, które żyją z zasiłków. Na początku taki zasiłek jest fajnym bonusem od życia, ale potem się on już należy. I w momencie, gdy to się należy, to ciężko może być dyskutować z taką osobą. Nie wiem dokładnie jak zadziałałby w tym wypadku dochód podstawowy. Obawiam się, że choć minimalnie mogłoby mieć miejsce tutaj takie zjawisko.

Nadzieją dla naszego pokolenia jest to, aby nauczyć się jak się uczyć. Często mówi się, że szkoła, którą mamy serwuje nam mnóstwo bezwartościowej wiedzy. Nie da się tego ukryć, ale ma to wszystko jeden bardzo wielki plus: uczymy się uczyć. Jeśli mam być szczery to jest to najważniejsza umiejętność w dzisiejszych czasach. Nawet jeśli nasz aktualny zawód przestanie mieć rację bytu z powodu rozwoju technologicznego, to jesteśmy w stanie nauczyć się czegoś nowego. Z mojego podwórka, to warto powiedzieć o kursach i szkołach programowania. Gdy ja uczyłem się programować, to nie było tak dużo takich instytucji. Dzisiaj nie trzeba iść na studia informatyczne, aby nauczyć się programować. Oczywiście nikt nie zagwarantuje nam, że w ciągu 25-30 lat sztuczna inteligencja rozwinie się tak mocno, że i ten zawód będzie niepotrzebny. Nie liczmy na dochód podstawowy! Nauczmy się uczyć, bo żyjemy w czasach, w których trzeba się uczyć całe życie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 

Jak pokazuje nam czas: najbogatszy człowiek na świecie jest królem tej branży. Czy warto się tym zainteresować? Czy jest w tym przyszłość? Jakie trzeba spełnić predyspozycje, aby dobrze to robić?

Handel internetowy jest teraz modną dziedziną. Z jednej strony powstaje coraz więcej sklepów, które nie zawsze prezentują sobą najwyższą jakość. A z drugiej strony cała otoczka, usługi towarzyszące również wzrastają w siłę. Odpowiadając na pytania z pierwszego akapitu: warto się zainteresować e-commerce, bo to branża, która będzie coraz mocniej rosnąć. Chodzi tutaj o miliardy. A żeby to dobrze robić trzeba być tak naprawdę kreatywnym i wytrwałym. Trzeba wziąć także pod uwagę, że to zazwyczaj jest po prostu ciężka praca fizyczna, którą trzeba wykonać wokół towaru i jego wysyłki.

Od czego zacząć? No przede wszystkim od branży, w której chcielibyśmy działać. Jakie produkty chcielibyśmy sprzedawać. Należy pamiętać, że najlepsza branża to ta, na której się znamy. Ludzie będą pisać lub dzwonić, a my powinniśmy mieć pojęcie na temat tego, o co oni pytają. Gdy już mamy branżę, to warto pomyśleć o marce, którą wokół tego wszystkiego stworzymy. Marka to kilka elementów: nazwa + logo + domena + slogan. Na tym etapie najważniejsza jest domena. Jest to nasz adres w wirtualnej pajęczynie. Eksperci mówią, że jesteśmy o jeden klik od naszej konkurencji. I to jest prawda, bo nie musimy wykupić lokalizacji na 5tej Alei w Nowym Jorku. Wystarczy dobra domena. Możemy mieć super pomysł na nazwę, ale problemem może okazać się właśnie domena :).

Kilka wpisów temu pisałem dość obszernie o rynku domen. Raczej odradzałbym kupowanie domeny od kogoś. To zawsze dodatkowe koszta i dużo czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Dzisiaj można wejść na strony typu nazwa.pl, home.pl, domeny.pl i w ciągu kilku sekund sprawdzić czy domena, która nas interesuje jest dostępna. Na pewno bardzo trudno będzie znaleźć interesującą nas domenę .pl. No chyba, że nasza nazwa będzie jakimś neologizmem, na który nikt wcześniej nie wpadł. Jeśli domena .pl jest zajęta to warto popatrzeć na propozycje rejestratora, który na początku dodaje eNazwa, iNazwa, lub na końcu nazwa24. Warto również pomyśleć o nowych domenach. Jakiś czas temu pojawiło się wiele domen najwyższego rzędu i zamiast nazwa.pl możemy mieć na przykłąd www.nazwa.pizza lub www.nazwa.red . W wypadku gdy rejestrujemy takie domeny warto zarejestrować również www.nazwared.pl tak gdyby komuś się pokręciło przy wpisywaniu. Ogólnie to domena internetowa powinna być łatwa do przekazania przez telefon laikowi. To dobry test dla domeny.

Kolejny krok to oprogramowanie. Od razu warto powiedzieć, że w dzisiejszych czasach nie warto pisać oprogramowania od zera. Może gdy Jeff Bezos startował, to warto było to robić, bo nie było kompletnie nic. Dzisiaj jest tyle gotowych rozwiązań, że nie ma sensu wymyślać prochu. To może się udać jedynie w przypadku, gdy wymyślamy coś konkretnie innowacyjnego, czego nigdzie indziej nie ma. Z moich doświadczeń wynika, że warto zainwestować w platformę sklepową. Za pomocą kreatorów stworzymy dla siebie cały sklep. Szczególnie warto się zainteresować IAI, Redcart, lub Shoplo. Te dwie pierwsze mają dość dobrze zrobione na Polskę moduły dropshippingowe. A co to jest? Dropshipping to nowe rozwiązanie dla handlu elektronicznego. Idea jest taka, że nie mamy towaru u siebie tylko znajduje się on w hurtowni. My przyjmujemy zamówienie, przekazujemy je do hurtowni, a ona wysyła. Na początku to może okazać się cenne gdy nie mamy jeszcze tak dużego kapitału, aby inwestować w towar.

Drugą opcją są darmowe rozwiązania. Może wydawać się, że są one dużo łatwiejsze, ale to tylko pozorne. Trzeba opłacić serwer, bo na darmowym tego nie zrobimy. I trzeba mieć wiedzę, aby je zainstalować. Co oznacza najczęściej, ze musimy wziąć jakiegoś programistę, albo nawet całą firmę programistyczną. Wszelkie integracje, rozbudowy, dodatkowe elementy wiążą się z płaceniem za to. Nie chcę totalnie do tego zniechęcać, bo może się to czasem okazać lepsze rozwiązanie wtedy gdy chcemy bardzo rozbudować sklep według własnych pomysłów. Swój wybór oprogramowania każdy powinien dokonać sam. Z mojej perspektywy najlepiej użyć platformy sklepowej. Nie mam jednak monopolu na uniwersalne rozwiązania :).

Ważnym elementem naszej drogi jest profesjonalny design. Moim zawodem wykonywanym jest programista. I mimo że widzę potęgę kodu, to mam świadomość, że ludzie kupują oczami. Możesz mieć najlepsze oprogramowanie, ale jeśli Twoja strona jest brzydka i nieprofesjonalna, to ludzie nie kupią. Żebyśmy się zrozumieli: to nie chodzi o to, że masz mieć najpiękniejszą na świecie grafikę, ale ma ona być w oczach ludzi profesjonalna. Jeśli podchodzisz do tematu poważnie, to grafika powinna być profesjonalna. Mam jednak wrażenie, że logo firmy jest jeszcze ważniejsze niż cały layout. Chodzi mi o coś co eksperci nazywają znakiem towarowym. Możesz na początek skorzystać z gotowego szablonu, ale logo (znak towarowy) powinien być profesjonalny i oryginalny. Gdy już wszystko będzie działać, to zadaj sobie pytanie czy sam kupiłbyś w takim sklepie :).

Kolejny element to wypełnienie treścią. To również jest bardzo ważne. Dwa elementy łączące temat to tekst i zdjęcie. Co do zdjęć, to znowu wracamy do określenia, że ludzie kupują oczami. Jeden obraz daje więcej niż tysiąc słów. Warto robić profesjonalne zdjęcia. Druga kwestia to tekst. Kiedyś napisałem książkę Zjedz Konkurencję, która opisuje jak można pisać profesjonalne teksty. W tej dziedzinie utonąłem parę lat temu. Zdjęcie i dobry tekst może sprawić, że więcej osób kupi. To jest powód dlaczego warto się tym zainteresować. Jest też druga ważna kwestia, co do tekstu: jeśli mamy autorski tekst, to Google dużo lepiej na nas patrzy :). A to oznacza więcej wejść na stronę za pośrednictwem wyszukiwarki.

Gdy jesteśmy już w temacie wyszukiwarek, to warto powiedzieć o promocji. Na tym etapie działalności warto zainteresować się trzema z nich: SEO, SEM i Social Media. SEO (Search Engine Optimization) to takie przygotowanie strony, aby lubiły ją wyszukiwarki. Tutaj szczególnie warto polecić kursy Lexy (https://www.lexy.com.pl/blog/pakiet-certyfikowanych-kursow-seo) . Jest to droga, którą i tak wszyscy będziemy musieli iść. Dobre pozycjonowanie to podstawa dochodowego ebiznesu. SEM (Search Engine Marketing), to szybsza droga. Zamiast dostosowywać stronę kupujemy kampanie w produktach Google takich jak AdSense. Myślę, że dobrym pakietem na start może być https://learndigital.withgoogle.com/internetowerewolucje kurs od Google, który uczy marketingu internetowego :). Social Media to wszystkie kanały typu Facebook, Instagram, czy Twitter. Możemy założyć tam profile i zbierać lajki, followersów, czy udostępnienia. Drugą opcją jest nie zbieranie lajków, tylko promowanie bezpośrednio strony. Jest sporo kursów jak do tego podejść. Z mojej perspektywy najlepiej skorzystać z tych z www.infolia.pl .

Gdy dobrze przygotujemy i wypromujemy naszą stronę, to zostaje proza internetowego życia :). Kupuje się kolejny towar, odpowiada na pytania klientów. Tutaj warto powiedzieć o obsłudze klienta. Zdecydowanie powinieneś się skupić na pięciogwiazdkowej obsłudze klienta. To sprawi, że klienci wrócą i dadzą znać innym. Warto więc skorzystać z takich rozwiązań jak LiveChat, w którym to dostajemy narzędzie do odpowiadania na pytania klientów. Mamy narzędzie, które pozwala nam od razu odpowiadać na pytania klientów. Zostaje wtedy już tylko kwestia znajomości branży i jakość komunikacji. Aby komunikować się z klientami warto skorzystać także z tzw. Email Marketingu. Zbieramy na naszej stronie mejle od zainteresowanych i co jakiś czas wysyłamy do nich email. Kwestia jest taka, że e-mail działa dużo lepiej niż wszystkie inne wymienione sposoby marketingu. Zdobywamy go raz i potem już możemy pisać :). Jeden ze znanych marketerów powiedział, że baza e-maili to złoto internetu. Oczywiście trzeba przygotować politykę prywatności, aby nie wyjść na spamera.

Myślę, że ta dawka informacji to dobry start do własnego sklepu internetowego :). Powtórzę się, ale najbogatszy człowiek na świecie jest właścicielem sklepu internetowego :). On też kiedyś musiał podjąć decyzję, aby rozpocząć tę działalność. A jak wynika z jego biografii zrezygnował on z bardzo dochodowej pracy finansisty :).

Powodzenia!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

eSport to najprościej rzecz ujmując stworzenie zawodów sportowych wokół gier komputerowych. Niektórych może to oburzyć: jak można porównywać tradycyjny sport z tym elektronicznym? To jednak dzieje się na naszych oczach i rodzą się zupełnie nowe profesje wśród sportowców.

Pokolenie naszych dziadków miało jasno zdefiniowany pogląd na zawody sportowe. Trzeba było się nabiegać, napocić. Ruch był dla nich oczywistością. Dzisiaj rodzi się nowy zawód: Gracz. Do pewnego momentu wydawało mi się, że to jeszcze pieśń przyszłości. Jednak w zawodach tych chodzi o ogromne pieniądze, a jak powiedział mi znajomy: w jednych z ostatnich zawodów najlepszy gracz turnieju dostał Mercedesa za 300.000 złotych.

Polska może się poszczycić bardzo dobrymi graczami, którzy startują w najważniejszych zawodach. Wszystko rozbija się oczywiście o sponsorów. Jeśli ktoś chce sponsorować graczy lub wydarzenie, to znaczy, że jest to popularne i jeszcze na tym zyska. A tego typu zawody są niezwykle popularne. Z jednej strony jest widownia w miejscu gdzie odbywają się zawody, która na wielkich telebimach ogląda całą rozgrywkę, a z drugiej strony są tysiące ludzi w internecie, którzy oglądają zawody na takich portalach jak Twitch.

Może się wydawać, że to się dopiero zaczyna i może jeszcze nie okażę się tak popularne tak, jak tutaj się zachwycam. Prawda jest jednak taka, że o ile w Polsce stało się to już dość mocno popularne, o tyle na przykład w Korei niektóre gry stały się sportami narodowymi. Są nawet starania o przyjęcie konkretnych gier na poczet dyscyplin olimpijskich. Kiedyś takie starania mogłyby się okazać nie do pomyślenia. Z drugiej jednak strony skoro pojawiają się na Olimpiadzie takie dyscypliny jak dart (rzutki), to czemu gry komputerowe nie miałyby z tych samych praw korzystać? :)

Pragnę odrzucić ideę, że jest to chwilowa moda. To trwa już naprawdę długo i będzie się rozwija. Pamiętam czasy, w których posiadanie komputera w domu było luksusem, lub przynajmniej czymś nie tak oczywistym, jak dzisiaj. Wtedy młodzi ludzi stawali się pokoleniem gier komputerowych. Tego typu aplikacje były wielką fascynacją milionów młodych Polaków. Potem przyszła kolejna generacja dzieciaków, dla których posiadanie komputera było bardziej oczywiste. Pojawiły się w szkołach lekcje informatyki lub technologii informacyjnej. I tak coraz więcej dzieci miało coraz częstszy kontakt z komputerem. I to właśnie te dwie generacje są dzisiaj świetnymi graczami, którzy reprezentują nasz kraj na międzynarodowych zawodach. Dla moich rodziców nie jest to tak oczywiste, bo w ich dzieciństwie komputera po prostu nie było.

Gry komputerowe to już nie jest w oczach rodziców i pedagogów pusta rozrywka, która zabiera tylko czas. Gry te pozwalają się bardzo rozwijać w wielu dziedzinach. Wcześniej nie zwracano na to aż tak dużej uwagi, ale zrobiono badania naukowe, które dla niektórych mogą okazać się zaskakujące. Są gry strategiczne, które pozwalają podejmować wielopoziomowe decyzje. Bardzo ważnym ich elementem jest tak zwany multi-tasking, czyli zarządzanie wieloma zadaniami na raz. Szybkie podejmowanie decyzji i zarządzanie procesami może okazać się niezbędne nie tylko na kierowniczym stanowisku.

Jestem zafascynowany zjawiskiem eSportu. Jestem ciekaw jak rozwój technologii wpłynie na tę dziedzinę. Czy nastąpi totalna rewolucja, której jeszcze nie jesteśmy świadomi? Któż to wie :). Ja szczególnie upodobałem sobie serie gier Tony Hawks Pro Skater, w której z jazdy na deskorolce stworzono rozgrywkę zręcznościową. Robiłem nawet z kolegami oficjalną stronę tej serii gier. No ale to już bardzo odległe czasy. Dzisiaj esportowiec może się okazać bardzo intratnym zawodem. Zupełnie jak youtuber :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Cenne domeny 2017-10-29 17:36
 Oceń wpis
   

Dzisiejszy felieton chciałbym poświęcić tematyce domen internetowych. Mogą one stać się inwestycją i aktywem, na którym można zarobić miliony.

Domena internetowa jest sposobem na rozpoznanie położenia witryny internetowej. Domyślnie kryje się ona pod adresem IP, który byłoby bardzo trudno zapamiętać. Pomysł jest genialny w swej prostocie. Zamiast zapamiętywać ciąg cyfr i kropek, to zapamiętujemy domenę, która najczęściej jest związana z marką firmy.

Problem polega na tym, że najbardziej pożądane domeny, to te z subdomeną najwyższej generacji .com . Tutaj jednak są miliony poszukiwaczy, którzy rejestrują wszystkie domeny, które wydają się im chociaż minimalnie atrakcyjne :). I tak powstał właśnie rynek domen, na którym handluje się tego typu własnością tak, jakby był to niesamowicie cenny produkt. I w rzeczywistości tak jest.

W czasach, gdy internet raczkował, to nie było czegoś takiego jak wyszukiwarki. Wtedy logicznym rozwiązaniem było wpisywać tak zwane domeny generyczne, czyli np. ksiegarnia.pl . Internet dorósł i pojawiły się wyszukiwarki. Mimo to nadal element generyczności jest pożądany, ponieważ jest to jedna z tych rzeczy, która wpływa na pozycję w wynikach wyszukiwania. Jednak najlepsze domeny generyczne są dawno zajęte i nie ma co o nich marzyć. No chyba, żeby pomyśleć o nowych domenach najwyższego rzędu

Jest to ciekawe zjawisko, które jeszcze nie wywołało takiej rewolucji, jak może to zrobić w ciągu kilku lat. Zamiast domeny com możesz na przykład zarejestrować domeny: www.mojadomena.pizza czy www.mojadomena.house . Jest kilkaset takich domen i można w nich spokojnie przebierać. Nie zdobyły one jeszcze takiej popularności, jak zakładali ich twórcy. Trzeba jednak przyznać, że mają one ogromny potencjał. Otworzenie możliwości tworzenia domen najwyższego rzędu, dało także ogromne możliwości największym marką. Można zdobyć domenę najwyższego rzędu np. .adidas . I to jest właściwy kierunek rozwoju internetu :).

Domeny stały się potężną inwestycją, na której da się zarobić. Pytanie tylko czy lepiej trzymać domenę jak najdłużej i czekać aż pojawi się chętny, czy od razu zażądać określonej kwoty i wystawić ją na jedną z giełd domen. Myślę, że wszystko zależy od tego jak bardzo cenna może się okazać domena dla kogoś, kto chce ją kupić. Raczej nie ma co liczyć, że zarejestrujemy domenę znanej firmy i zażądamy od niej milionów. Jest jeszcze kwestia praw autorskich do nazwy i na drodze sądowej taka firma może spokojnie z nami wygrać.

Domeny to aktywa. Może się wydawać, że w elektronicznym świecie trudno o solidne aktywa, ale zasada jest taka, że dana domena może istnieć tylko jeden raz. Co sprawia, że jest to wartość unikalna. Podobnie jest z bitcoinami, które nabierają swojej wartości, dzięki temu, że nie można ich skopiować. Wielkie firmy z Doliny Krzemowej i nie tylko są w stanie wykładać coraz większe pieniądze za domeny typu fb.com , m.me . Nie wiedzą po tak naprawdę ta wartość może się przydać.

Jedno co mnie denerwuje to ilość zarejestrowanych domen com :). Trzeba naprawdę długo się naszukać, aby znaleźć interesującą domenę. Najczęściej będzie to oczywiście nazwa własna, która może jedynie się kojarzyć z tematyką strony. Ale z pewnością jest to wyzwanie dla kreatywności :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Ugryź franchising 2017-10-18 21:18
 Oceń wpis
   

Jeden z bardzo popularnych niegdyś autorów książek około-ekonomicznych powiedział, że to nie produkt jest najważniejszy, tylko system biznesu. A co gdy z tym drugim mamy problem?

Franchising lub po polsku franczyza, to sposób na prowadzenie biznesu wywodzący się jeszcze z XX wieku. Nie wiem, jak to wygląda globalnie, ale wydaje mi się, że największym franczyzodawcą jest na dzień dzisiejszy sieć restauracji McDonalds. I na tym przykładzie najlepiej można omówić fenomen franczyzy. Musisz mieć firmę, która kupuje od franczyzodawcy licencję na określoną lokalizację. Ja mieszkam w mieście do 100.000, więc jest tu jedna restauracja McDonalds. Myślę, że warunki licencji gwarantują na takim obszarze wyłączność.

Sama licencja gwarantuje przeszkolenie, czy dostarczenie wszystkich niezbędnych elementów wystroju, czy uniformów dla pracowników. Wiąże się to również z prawem do korzystania z marki (w ramach ustaleń umowy). Dość istotne jest dostarczenie produktów lub półproduktów. Jeśli chodzi o sklep w tym systemie, to franczyzodawca pełni rolę jedynego hurtownika. Natomiast w przypadku restauracji, również franczyzodawca dostarcza półprodukty, oraz bardzo dokładnie szkoli pracowników, w jaki sposób je przygotowywać. Co do tego ostatniego, to Ray Kroc, założyciel McDonalds słynął z obsesyjnej standaryzacji. Wymiar, wygląd i smak produktów musiał być dokładnie taki sam na całym świecie. To nie podlegało żadnej dyskusji :).

Franczyza jest dobrą drogą, dla kogoś kto marzy o własnym biznesie, ale nie czuje się wielkim wizjonerem, który stworzy własną markę i system biznesu. W takiej sytuacji warto podłączyć się do gotowego systemu i rozwijać coś, co zapoczątkował ktoś inny. Standaryzacja z poprzedniego akapitu jest bardzo ważna i szczególnie było to widać w filmie Founder o Ray Krocu i braciach McDonald. Sam aspekt zostawienia na lodzie braci chciałbym pominąć. Jednak te sceny, w których kolejne restauracje spod logo złotych łuków wprowadzały dodatkowy asortyment, pokazywały, że psuło to markę. Więc jeśli chcesz iść w tego typu biznes, to wiedz, że to nie jest miejsce na wymyślanie prochu. Tutaj trzeba się oprzeć na czyjejś wizji, która została przekształcona w sprawnie działający biznes.

Na chwilę obecną na stronie www.franchising.info.pl jest dostępnych ponad sto systemów franczyzowych i partnerskich. Bardzo popularną metodą rozwoju nowego banku jest wykorzystanie systemu partnerskiego, w którym partner zapewnia placówkę, a bank dostarcza cały background no i najważniejszy produkt: pieniądze. Nie ma się jednak co nastawiać na placówki banku, bo są one bardzo szybko zajmowane przez osoby, które dostrzegą w tym okazję. Jest jednak mnóstwo wartościowych sieci, które mogą się okazać bardzo dochodowymi przedsięwzięciami. I choć to McDonalds jest najbardziej znaną siecią, to jednak jego wymagania są ogromne. Chętnych jednak, jak widać nie brakuje :).

Wracając jeszcze do sfery koncepcyjnej: bardzo polecam franchising osobą, które nie czują się na siłach do stworzenia własnego systemu biznesu i są w stanie zdecydować się na przyłączenie się do istniejącego systemu. To jednak może także ograniczyć. Gdy tworzysz swój biznes, to nie masz żadnych barier terytorialnych. Po prostu działasz gdzie chcesz i jak chcesz. Natomiast franczyza ogranicza Cię geograficznie i jeśli chcesz otworzyć drugi lokal, to musisz kupić drugą licencję. Mimo to uważam, że dla kogoś, kto chce się uczyć biznesu, lub jest w stanie się zadowolić mniejszą skalą działalności jest to bardzo dobry sposób na własny interes. A jeśli tworzysz własny biznes od podstaw, to pomyśl, czy nie warto dodać do niego franczyzę :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Samochód na abonament 2017-10-14 17:02
 Oceń wpis
   

Gruchnęła wieść, że w pewnym miejscu w Stanach Zjednoczonych (Georgia) pojawiła się opcja wykupienia abonament/subskrypcji na korzystanie z Porsche. Płaci się 2-3 tysiące dolarów i można korzystać z porszaków. Nie trzeba mieć nic na własność. A auta można wymieniać dowolną ilość razy. To początek większego trendu, który rozwija się pod hasłem ekonomii współdzielenia.

Plusem naszych czasów jest to, że coraz częściej nie trzeba posiadać, a możemy po prostu wypożyczać. W nas Polakach pokutuje przekonanie, że tylko gdy mamy coś na własność, to jest to ok. Wiele młodych osób z zachodu w ogóle nie myśli, aby kupować mieszkanie na własność. Chcą być wolni i mobilni, bo jeśli praca pojawi się w zupełnie innej części kraju, to bez żalu i większych problemów się przeniosą. Nie analizowałem z czego wynika przekonanie Polaków, że jak mieszkanie/dom to tylko na własność. Prawdopodobnie wynika to z przekonań z poprzedniego systemu, które zostały zaszczepione kolejnemu pokoleniu.

Porsche na abonament daje Ci szanse nie wiązania się umowami leasingowymi czy kredytowymi, aby jeździć jedną z najbardziej prestiżowych marek na świecie. Sama idea bardzo do mnie trafia, bo zahacza właśnie o ekonomię współdzielenia. Daje to nowe możliwości, na przykład znudził nam się kolor samochodu, to możemy go zmienić na inny :). W ludzkiej naturze jest to, że myślimy iż szczęście to to czego nie mamy. Są teorie ekonomiczne, które mówią, że ludzkie potrzeby są nieograniczone. Ja jednak bardziej wierzę w syndrom najedzenia. Ile możesz zjeść naraz obiadów? Iloma samochodami jesteś w stanie jeździć? A ile realnie czasu korzystasz z samochodu?

Ponad dekadę temu jeden ze znanych magazynów ekonomicznych uważał, że po sukcesie iPoda Jobs nie ma tyle mocy, aby ruszyć z własnym telefonem. Świat przekonał się, że jest inaczej. Jednak do dzisiaj pokutuje nieco przekonanie, że chcemy mieć urządzenie na stałe, aby było ono naszą własnością. Ja wychodzę jednak z założenia, o którym mówiono w tamtym numerze magazynu: przyszłość jest w sprzedaży usług powiązanych, a urządzenie dostarcza się jakoby gratis. Gdyby model takiego abonamentu, jak wprowadziło Porsche, zastosować w nowościach technologicznych, to można by przede wszystkim robić lepszej jakości urządzenia, w których plastik zastępuje tytan, a samo urządzenie jest co jakiś czas wymieniane, aby użytkownik mógł się cieszyć najwyższą jakością usług dodatkowych, które w tym wypadku stają się głównym produktem. Możemy płacić za filmy, muzykę czy ebooki i aplikacje, a urządzenie jest dodatkiem, który możemy w każdej chwili zmienić. Na przykład gdy wielkość ekranu nam nie odpowiada. Era chmur, w których przechowywane są prywatne dane bardzo to ułatwia :).

Wracając jednak do samych samochodów to kwestia czasu, aż większa ilość producentów będzie udostępniać w ten sposób. Takie kluby były już wcześniej, gdy tworzono grupy fanów motoryzacji z najwyższej półki. Płaci się spory abonament, a w ciągu jednego dnia można mieć dostarczone Lambo lub Ferrari. Z podstaw marketingu wynika, że stopniowo trend ten będzie się wzmacniał. Najpierw tego typu usługa trafia do najbogatszych, a potem robi się z tego masówka. Co prawda założenie spijania śmietanki przy wprowadzaniu produktu na rynek polega na tym, że to jest cały czas ten sam produkt, ale po prostu trafia do kolejnych grup odbiorców. Tutaj może być tak, że za 15 lat w taki właśnie sposób będzie można wypożyczyć auta budżetowe.

Czy Porsche to się opłaci? Jestem przekonany, że bardzo szybko uderzą na kolejne miasta i kraje. To jest model, który będzie się sprawdzał w XXI wieku. A to wszystko za sprawą zmiany mentalności.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W niektórych konstytucjach bogatych państw pojawia się pojęci internetu postrzeganego jako jedno z praw człowieka. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się temu z kilku perspektyw. I o tym będzie ten felieton.

Internet nieodwracalnie zmienił naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy rozwija się niesamowicie szybko, dzięki temu, że weszliśmy w Erę Informacyjną. Stała się ona kolejnym etapem rozwoju w ekonomicznym spojrzeniu na świat. Miliardy ludzi zostało zakładnikami technologii. A wszystko to staje się powszechne i oczywiste. Kiedyś ludzie zachwycali się tym, czym jest prąd, jak działa i jakie daje możliwości. Dziś jego istnienie nie podlega dyskusji. Stał się on dla nas niezauważalny. Czy tak będzie z internetem? Mam wrażenie, że w wielu przypadkach już to się stało.

Internet jest tym wynalazkiem, który wprowadził nas w XXI wiek. Dla biznesu stał się on turbodoładowaniem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale prawdopodobnie nigdy nie było tak łatwo o pieniądze na własny ebiznes. Jeśli masz sensowny pomysł i zespół, to kwestią czasu jest aż znajdziesz pieniądze. Oczywiście jeśli ich szukasz :). Modnym stało się działanie organiczne, w którym rozwijasz i skalujesz stopniowo. Jednak jeśli masz innowacyjny pomysł, to ciężko może być uderzyć na wiele rynków jednocześnie bez wsparcia finansowego. Z drugiej strony coraz powszechniej zauważam w podejściu inwestorów i doradców, że im później pójdziesz po dofinansowanie swojego biznesu tym lepszą dostaniesz wycenę.

Wiem, że pomysły takie jak Snapchat są uważane przez wielu ekspertów, jak zdziesiątkowany los na loterii. Jednak nie do końca się z tym zgodzę, bo wymagało to od twórców mnóstwo pracy i stworzenia profesjonalnego zespołu. I ta ciężka i kreatywna praca może się okazać przepisem na sukces dla dziesiątek kolejnych właścicieli jednorożców. Mam świadomość, że jest to bieg długodystansowy a nie sprint. Jednak czy całe nasze życie nie jest jak taki bieg?

Internet stał się jednym z najbardziej demokratycznych mediów. To dzięki niemu mamy swobodny dostęp do informacji, czy rynków finansowych. Rozwój technologii mobilnych sprawił, że teraz internet może być z nami przez cały czas. Znajdować się na wyciągnięcie ręki w naszej kieszeni. Czy jest to dobre? Widzę czasem sceny, jak w restauracji jest rodzina i gdy czekają na obiad, to wszyscy są zatopieni w swoich smartfonach. Jest to oczywiście ta zła strona rozwoju technologii. Stajemy się po części przez nią zniewoleni. Tylko czekać jak kolejne pokolenie będzie się leczyć na uzależnienie od smartfonów i internetu. Z drugiej jednak strony taka dostępność i wygoda jest wielkim plusem naszych czasów. To nie jest nikotyna, że uzależnienie jest w pełni złe.

Internet postrzegany jako prawo człowieka jest nowym podejściem postępowych państw. Wpisują one takie zapisy w konstytucji. Być może wydaje się to tylko trik marketingowy, ale trzeba przyznać, że prawo ma jednak bardziej złożoną strukturę niż chwyt reklamowy. Wpisując coś takiego do konstytucji oferuje się obywatelom konkretne przywileje. I w świetle tego jest to kierunek, za którym powinny podążyć wszystkie państwa.

Wiem, że ktoś może powiedzieć, że większość stron internetowych ma charakter pornograficzny, że wynaturzenia znajdują tam swój upust. Kiedyś jak interesowałem się psychologią, to często pojawiało się pojęcie filozofii noża: można nim pokroić chleb i dźgnąć kogoś prosto w serce. Nóż jest w pełni dobry, czy w pełni zły? A Internet? Dobry czy zły? W moim odczuciu to tylko narzędzie i to my decydujemy jak chcemy je wykorzystać. Wobec tego dalej będę uważał, że internet jako prawo człowieka to dobry kierunek dla postępu cywilizacji :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

YouTube to nie portal czy firma to jest zjawisko społeczne! Wideo w internecie jest nierozerwalnie związane z tym serwisem. To synonimy. Powstaje coraz więcej agencji, które obsługują tzw. youtuberów. Szaleństwo trwa! Pytanie czy YouTube zje tradycyjne postrzeganie telewizji?

Telewizja budowała swoją pozycję przez kilkadziesiąt lat. Aktualnie TVN i Polsat świętują swoje jubileusze 20 i 25 lat na wizji. Początki bywały różne. Dla przykładu Polsat nadawał przez Holandię i był tworzony w jednym mieszkaniu. Dzisiaj są to spółki warte miliardy. Jednak ich wartość zdecydowanie przyćmiewa YouTube, który istnieje krócej.

Mam świadomość, że ciężko porównywać lokalną telewizję z międzynarodowym serwisem wideo. Trzeba jednak zauważyć, że oba byty stały się dla siebie ogromną konkurencją. Wszystkie liczące się telewizje tworzą serwisy VOD, które działają w zbliżony sposób do YouTube, czyli najpierw reklamy potem oglądanie. Jakiś czas temu pisałem wpis o Netflixie, który konkuruje z tradycyjną telewizją. Dzisiaj myślę, że po części Netflix i Youtube ze sobą konkurują. Oba portale oferują wideo, ale w zupełnie inny sposób. Netflix stawia na content premium, w którym są filmy i seriale. Decyduje się nawet produkować własne rzeczy. Natomiast YouTube oferuje to, co dodadzą internauci. Faktem jednak jest, że wojna na wykorzystanie czasu użytkowników internetu trwa.

YouTube jest zjawiskiem społecznym. Wysnuwając taka tezę należy zwrócić uwagę, że w swojej kategorii YouTube jest absolutnym numerem jeden. Co jakiś czas pojawiają się niszowe projekty, które starają się mu zabrać kawałek tortu. Prawdziwą konkurencją na dzień dzisiejszy jest może tylko Facebook Video. Mark Zuckerberg ma świadomość, że przyszłością internetu jest wideo i chce on zająć jak najlepsze miejsce startowe w walce o serca internetowych widzów. Nie widziałem reklam na wideo z Facebooka, ale to z pewnością tylko kwestia czasu.

YouTube przez wiele, wiele lat przynosił straty. Alphabet (dawniej Google Inc.) zapłacił za niego na początku grube miliony. Dzisiaj jest on oczywiście wart wielokrotnie więcej. Jednak nie wiem czy jego pozycja byłaby tak silna jeśli nie byłby on połączony z ekosystem Google. To z pewnością było i jest turbodoładowanie. Czy YouTube nie będący w rękach Google byłby tak potężny? Wątpię. Warto jednak zauważyć, że ten projekt tak się rozrósł, że Google zdecydowało się zamknąć autorski projekt Google Video. Dzisiaj YouTube jest wart niebotyczne pieniądze i doskonale wpisuje się w ekosystem Google. Już wielokrotnie na tym blogu podkreślałem, że jeden projekt nic nie znaczy, bo liczy się to jaka jest wartość ekosystemu. Google z Androidem sprawiają, że moc YouTube jest dużo, dużo większa.

Warto przyjrzeć się jeszcze jednemu zjawisku. A jest nim prawdziwy wysyp YouTuberów. Portal nie tylko zrewolucjonizował życie przeciętnego Kowalskiego, ale również stworzył zupełnie nowe zawody, o których wcześniej nikt nawet nie pomyślał. Bycie YouTuberem to na chwilę obecną sposób na życie i pieniądze. YouTube dzieli się pieniędzmi z reklam i jest to dobry początek. Prawdziwa kasa pojawia się jednak gdy masz wielu oglądających i przychodzą do Ciebie firmy, które oferują Ci lokowanie produktu, lub tworzenie filmików tematycznych związanych z marką. Nie wiadomo jak to dalej się rozwinie, bo są to dopiero początki tego zawodu. Jednak patrząc na to, że youtuberzy dostają finansowanie od użytkowników, lub występują w reklamach telewizyjnych, to myślę, że jest tu przeogromny potencjał. Czy za jakiś czas pojawią się kolejne zawody, które wygenerował internet? To bardziej niż pewne!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jest to często analizowany problem, a przyczyn może być wiele. Jak jednak zauważają eksperci jedna jest szczególnie interesująca. Jaka to przyczyna?

Gdy tworzono w Estonii Skypea twórcy mieli świadomość, że tamtejszy rynek jest za mały aby osiągnąć sukces. Skype tylko w Estonii? Sam widzisz Drogi Czytelniku, że jest to bez sensu! Dlatego zdecydowano się na od razu na globalny start. To zaowocowało. Historia Skypea jest rozległa. Dzisiaj należy on do Microsoftu i nie ma nic wspólnego z pierwowzorem w technologii P2P.

Jak to więc jest z tymi polskimi startupami? Polski rynek jest za duży! Można stworzyć firmę, która osiągnie całkiem niezły sukces tylko na rodzimym rynku. I to jest jego ogromna zaleta i wada jednocześnie. Z jednej strony możemy zrobić od zera coś całkiem fajnego, co pokochają Polacy. Firma będzie warta jakąś większą wartość pieniężną . Z drugiej jednak strony: tak się nie zrobi jednorożca! Jeśli chce się mieć firmę wartą miliardy dolarów trzeba po prostu uderzyć na rynek globalny! Innej opcji nie ma. Nawet Allegro uderzało na inne kraje!

Polacy boją się globalnego startu. Większość start-upów ma założenie: najpierw sukces w Polsce, a potem podbój świata. Często na ten podbój świata jest już za późno! Konkurencja nie śpi :). Jeśli mamy założenie, że pierwsze pięć lat działamy w Polsce, a potem uderzamy na wielki rynek globalny, to może być to po prostu niebezpieczna strategia. Może skończyć się tylko na Polsce. Żeby była jasność: w Polsce da się zarobić miliony. Jest coraz więcej startupów, które mają niesamowitą wycenę. Jednak ktoś postawił poprzeczkę wysoko nazywając wielkie firmy jednorożcami. Dzisiaj każdy startup marzy o tym tytule. I to może być naprawdę trudno zrobić w Polsce. Szczerze: ile w Polsce jest firm wartych ponad miliard dolarów? CD Projekt? Allegro? A bez spółek skarbu państwa? A ile jest jednorożców w Stanach?

Oczywiście są firmy, które zaczęły uderzać na globalne rynki. Najczęściej są one jednak w fazie podboju tych rynków. Bardzo fajnymi przykładami są LiveChat i CD Projekt, które coś już na globalnym rynku ugrały. Jestem wielkim fanem tych firm. Pokazują, że Polak potrafi. Jednak historia CD Projektu jest bardzo, bardzo rozległa :). To nie jest tak, że wzięli się oni znikąd! LiveChat to również wiele lat walki. Ale widać opłacało się zawalczyć o globalne rynki. Więc są to dowody na obalenie tezy z tematu tego felietonu :). Da się!

Wracając jednak do sedna: polski rynek jest bardzo duży. To sprawia, że wiele startupów decyduje się najpierw podbić polski rynek, a dopiero później myślą o rynkach globalnych. Ta strategia nie jest taka najgorsza. Może się to okazać dobra droga jeśli nie chcemy inwestora, jeśli chcemy się rozwijać organicznie. Zazwyczaj globalny start wiąże się z potrzebą dużego kapitału. Ja bardzo propsuję spółki, które rozwijają się bez inwestora. Prawda jest taka, że zawsze przyjdzie na to czas. Można to zrobić w dowolnym momencie działalności. A czasem nawet nie trzeba tego robić wcale :).

Mam takie wielkie życzenie: niech w Polsce pojawi się jak najwięcej jednorożców. Niech pojawi się jak najwięcej firm o zasięgu globalnym! Jako Polacy mamy wspaniałą historię. Całe wieki walczyliśmy o swoje! Teraz też zawalczmy na nieco bardziej cywilizowanej wojnie: wojnie o internet :). To wszystko się dopiero zaczyna! Jeszcze możemy stać się jako kraj potężnym potentatem rynku internetowego! I wierzę że tak będzie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi