napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Inspiracją do tego artykułu jest miliardowa fuzja dwóch największych producentów okularów. Czy w świecie opętanym przez nowe technologie da się jeszcze robić biznes analogowy?

Wiem, wiem Micheal Dell powiedział kiedyś, że jak za 5 lat jakaś firma nie będzie w internecie to jej w ogóle nie będzie. Słyszałem to jakieś 10 lat temu... A może dalej? :). Jakoś do teraz połowa firm w Polsce nie ma nawet strony wizytówki i świetnie funkcjonuje. A może to wszystko to pobożne życzenie? Może wcale nie trzeba być na siłę cyfrowym? A jeśli ma już się wielką firmę, to wystarczy prosta strona informacyjna? To wszystko robi się coraz ciekawsze.

Wszystkim się wydaje, że firmy internetowe to takie firmy, które mogą się odznaczyć największą wyceną przedsiębiorstwa. Fakt jest jednak taki, że w wielu krajach nawet producent czegoś fajnego może mieć znacznie większą wartość. I choć w Stanach jest wielu miliarderów, którzy mocno są związany z internetem, to jednak popatrz na polską listę najbogatszych: w przeważającej ilości są to analogowi gracze! To jest mocno zastanawiające. Stany są zawsze nieco do przodu w rozwoju gospodarczym. Jest nawet powiedzenia, że jak Wall Street kichnie, to GPW ma grypę. Czy to oznacza, że również w Polsce za kilkanaście lat na szczycie listy najbogatszych w Polsce będą cyfrowi gracze? Wydaje się to nieuniknione! Jednak tak naprawdę to wcale nie oznacza, że nie da się zrobić wielkiego analogowego biznesu dzisiaj.

Trenerzy motywacyjni mają często powiedzenie, że z prądem płyną tylko zdechłe ryby. Co jednak dzisiaj jest prądem: biznes analogowy czy cyfrowy. To zależy od podejścia i w obu przypadkach można mieć rację. Spójrzmy prawdzie w oczy: są biznesy, w których naprawdę liczy się człowiek i jego umiejętności. Tak jest chociażby z fryzjerem czy kucharzem. Może i za 20 lat będą mogły strzyc maszyny i będzie im to całkiem nieźle wychodziło. Tylko czy kobieta idzie do fryzjera tylko dlatego, żeby obstrzyc się tak jak sobie założyła na początku. Ona potrzebuje porady, ona potrzebuje poczuć się jakby rozmawiała ze swoją przyjaciółką. I tego nie zastąpią maszyny.

Ciągle jest miejsce dla analogowych biznesów a takie koncepty jak franchising rosną w siłę. Myślę, że era cyfrowa nigdy nie zawładnie nami w stu procentach. Zawsze będziemy potrzebować biznesów offline, dające nam wartości, których nigdy nie zaoferują roboty czy internet. Czy podchodzę do tego zbyt idealistycznie? Wiem, że za jakiś czas roboty mogą zastąpić nawet neurochirurgów mam jednak wrażenie, że tu nie chodzi do końca o jakość wykonania, tylko o całą otoczkę, którą dodają kontakty międzyludzkie. A ludzie się po prostu boją androidów z ludzką twarzą!

Wycena fuzji dwóch producentów okularów znacznie przerasta wartość Whatsappa czy Twittera. Należy jednak pamiętać, że do takiej potęgi te firmy dochodziły przez dziesiątki lat. Tymczasem era internetu trwa od niedawna. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz: w internecie wszystko szybko się zmienia. Wczoraj mogłeś być numerem jeden, a dzisiaj kupuje Cię inna firma, bo nie do końca sobie radzisz. Przykłada Yahoo! świetnie się tu sprawdza. To była firma z wielkiej trójki: eBay, Yahoo i Amazon. Firmy te przetrwały pęknięcie bańki dotcomów. Jednak po kilkunastu latach, Yahoo jest wyceniane na kilka miliardów dolarów i kupuje go inna firma, a Amazon sprawił, że Jeff Bezos jest w pierwszej dziesiątce najbogatszych ludzi świata. Natomiast z biznesami analogowymi jest tak, że buduje się je przez lata i nie tak łatwo stracić zbudowaną pozycję. Nie żebym namawiał specjalnie do biznesów analogowych tych, którzy kochają nowe technologie! Jednak faktem jest, że jeśli czujesz się bardziej w analogowym biznesie, to wcale nie musisz na siłę być internetowy!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

HMD Global, czyli firma, która może aktualnie korzystać z marki Nokia postanowiła stworzyć pod tym brandem smartfona. Na początek ogłoszono, ze pojawi się on na rynku chińskim. Nokia 6 ma sprawdzić jak konsumenci zapatrują się na jedną z największych marek w historii telekomunikacji. Czy to początek powrotu do świetności legendarnej marki?

Pierwszym godnym zauważenia faktem jest to, że na nowej Nokii 6 będzie zacumowany Android. To oznacza, że Finowie będą rozbudowywać jeden z największych ekosystemów. Pokusiłbym się być może, że jest on obecnie największy na świecie. Kilka felietonów temu pisałem, że 9 na 10 smartfonów ma Androida. W ostatnim felietonie napisałem, że rok 2017 będzie rokiem Google i Zielonego Robota. A takie decyzje jak ta Nokii tylko skalę zjawiska poszerzają. Android zawładnął rynkiem mobilnym i wkracza w kolejne etapy naszego życia. Android w lodówkach? Android w samochodach? Kwestia czasu!

Wróćmy jednak do Nokii pamiętam te czasy gdy telefony tego producenta były obiektem pożądania. Nie mówię oczywiście o smartfonach. Mogę nawet nie mówić o telefonach z kolorowym wyświetlaczem. Tak, jak pamiętam nazwę mało którego modelu, tak na zawsze zapamięta dwie liczby: 3210 i 3310. Nokie tak sygnowane to były legendy swoich czasów. 3210 okazała się wielkim hitem i pewnym kamieniem milowym w rozwoju telefonii komórkowej. To był pierwszy telefon wielu osób. Jak jednak opisać Nokię 3310? Skala zjawiska była podobna do iPhone. Jedna różnica jaka mi się nasuwa, to fakt, że 3310 była po prostu niezniszczalna :). To był telefon dla każdego!

Wielkim krokiem milowym było ujednolicenie systemów operacyjnych. To był całkiem spory problem, że większość telefonów ma swój własny system operacyjny i nie można standaryzować aplikacji. Wtedy rozpoczął się bój, który Nokia ostatecznie przegrała. Android, iOS i Symbian walka na śmierć i życie, bez jeńców. Symbian był bardzo dobrym system operacyjnym, który mógł zawładnąć masową wyobraźnią. Zdobywał on rynki zanim na dobre pojawił się iPhone, a potem Android. Jednak zabrakło takiego złotego strzału, który spowodowałby, że ten system operacyjny stanie się standardem, jakim dzisiaj jest Android. Dzisiaj Symbian jest zapomnianym system operacyjnym i skoro właściciel marki Nokia zdecydował się zastosować w nowym modelu Androida, to raczej jest to gwóźdź do trumny dla poczciwego Symbiana.

Rynek chiński wydaje się dość atrakcyjny dla producentów smartfonów. Przede wszystkim jest on gigantyczny! I choć nie uzyska się tak dobrych marż, jak na rynkach zachodnich, to jednak efekt skali może to bardzo wydatnie zrekompensować. Jest jednak spory problem: duża konkurencja, w tym wśród chińskich producentów. I choć Nokia 6 na chiński rynek ma być sondą wysłaną w celu weryfikacji potrzeb klientów, to jednak jest to strzał w księżyc. A wiesz jak to mówią: celuj w księżyc nawet jeśli nie trafisz to i tak będziesz wśród gwiazd :).

Nokia cały czas ma szansę zawalczyć o spory kawałek rynku. Ja jednak trochę się smucę z faktu, że producent nie zdecydował się na własny system operacyjny (albo spróbowanie jeszcze raz z Symbianem). To jednak bardziej niż potęgę Nokii buduje potęgę Google. A jak uczy ekonomia: uczciwa i zdrowa konkurencja jest bardzo wskazana w niemal każdej dziedzinie produkcji. No ale tak jak kiedyś marudziliśmy, że nie ma ujednoliconych systemów operacyjnych, które mogłyby mieć te tysiące aplikacji, tak dziś możemy pomarudzić, że jest tak naprawdę tylko kilka liczących się systemów. Z dwojga złego chyba jednak ta druga opcja jest lepsza :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 W tym kontekście to właśnie rok, który minął jest zmarłym królem, a ten, który się zaczyna jest nowym królem. 2016 minął dość dynamicznie. A jakie są perspektywy na nowy rok? O tym w tym felietonie.

Myślę, że rok 2016 i 2017 to lata, w których królowało i będzie królować Google. Ten gigant totalnie zapanował telefonami komórkowymi swoim systemem operacyjnym. Android jest zainstalowany na większości dzisiejszych smartfonów. Nic dziwnego, że śp. Steve Jobs chciał podobno wykorzystać wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć zielonego robota. Czy dzisiaj przewraca się w grobie? Fakt Apple jest nadal największą firmą technologiczną świata, ale to Android jest systemem operacyjnym numer jeden. Przegonił on nawet Windowsa.

Wraz z rozwojem sytuacji na rynkach systemów operacyjnych widać, jak postępuje cyfrowa rewolucja. I choć wiem, że wiele osób wierzy w wirtualne gogle, które albo pozwalają nam się przechadzać po obiektach 3d, albo rozszerzają obraz rzeczywisty. Wiem, że wiele osób w to wierzy i upatruje w tym przyszłość. Ja jednak mam wrażenie, że rola jaką zajął smartfon w naszym życiu jest tak istotna, że coś takiego go nie zastąpi. Nie wiadomo tak naprawdę co dalej z Google Glass, które zrobiło sporo zamieszania w światku technologicznym, a mimo to poszło do dalszej fazy testów. Nie okłamujmy się: jeszcze przez wiele lat takie rzeczy będą fajnymi gadżetami, ale smartfony są bardzo ważne w naszym życiu i to one będą zdobywać coraz silniejszą pozycję.

Mobilna rewolucja wkracza na kolejne etapy. To, co godne zauważenia, to że telefony są coraz większe! Pamiętam ten moment w moim nastoletnim życiu, gdzie wszyscy chcieli mieć jak najmniejsze telefony. Miniaturyzacja szła w najlepsze, gdy w naszych kieszeniach pojawiły się smartfony. Nic dziwnego, że urządzenia takie jak iPhone 6 Plus stają się coraz popularniejsze. Taki phablet potrafi mieć naprawdę szerokie spektrum zastosowań. Nadchodzi chyba jednak granica gdzie smartfony mogą się rozrastać. I to granicą wydaje się być phablet. To jeszcze smartfon, ale już nie tablet.

Rok 2017 będzie rokiem wielkiego przeboju wokół branży mobilnej. A Android będzie umacniał swoją pozycję. Jeśli szukasz dobrego miejsca na długoterminowe inwestowanie swoich pieniędzy, to powinieneś pomyśleć o lokowaniu pieniędzy w Alphabet (dawniej Google), bo ta firma ma tak dobrze pomyślaną strategię, że jej wartość z pewnością wzrośnie. Wielką niewiadomą jest Microsoft. To jak na branżę technologiczną dość wiekowa firma, ale cały czas potrafi zaskoczyć. I choć Windows na smartfony jest na słabej trzeciej pozycji, to jednak walka nie została jeszcze zakończona. Idea jednego Windowsa 10 na wszystkie urządzenia, to naprawdę duża rewolucja. Chodzą też słuchy, że Windows 10 przemianuje się na Windows 365 i będzie sprzedawany w systemie abonamentowym. To również byłaby rewolucja w tym modelu dystrybucji.

Godne zainteresowania są polskie firmy takie, jak CD Projekt, czy Livechat. To są firmy, które doskonale radzą sobie na świecie i mogą liczyć na duże zaufanie inwestorów. Nie wiadomo jak CD Projekt zaprezentuje się ze swoją nową grą, ale jaskółki śpiewają, że to będzie hit. Branża gier komputerowych jest oczywiście nieprzewidywalna, ale CD Projekt przyzwyczaił graczy do produktów najwyższej jakości. W polskich firmach nadzieja! Czekamy na jeszcze większe globalne sukcesy!

Oczywiście synoptycy ekonomiczny cały czas przewidują, że będzie wielki krach i wszystko walnie. Tylko czemu nikt z taką precyzją nie przewidział krachu z 2007 roku? Napompowany kredyty wysokiego ryzyka to była oczywista rzecz powodująca krach. Mam jednak wrażenie, że jest sporo prawdy w powiedzeniu, że: ekonomista to taki ktoś, kto jutro powie Ci dlaczego jego wczorajsze prognozy na dzisiaj się nie sprawdziły. Problemem dzisiejszych gospodarek kapitalistycznych jest to, że są oparte na długu. A jak to pisał hejtowany ostatnio Kiyosaki: Kapitalizm to gra, która polega na tym, kto czyim jest dłużnikiem. Więc w ramach nowego, 2017 roku życzyłbym sobie, żeby państwa i ludzie mniej się zadłużali :). Choć wiem, że pokusa na cudowny kredyt na cudowną rzecz jest taka kusząca :).

Rok 2017 raczej nie będzie jakiś mega rewolucyjny. Doszliśmy do etapu, w którym mamy bardziej do czynienia z ewolucją niż z rewolucją. Czy to dobrze czy źle? Gdy był prezentowany pierwszy iPhone nikt nie miał świadomości jak wielki będzie to wynalazek. Czy dzisiaj gdy są prezentowane google rozszerzające rzeczywistość sytuacja się powtórzy? Myślę, że nie. Rok 2017 zaskoczy nas pewnie jakimiś ciekawymi przejęciami na szczycie. Z pewnością Facebook bardzo chętnie kupi coś jeszcze, co stanie się dzięki niemu jeszcze większym hitem. Ale czy jest na dzień dzisiejszy usługa lup produkt, które w 2017 staną się dla nas tak niezbędne, jak Google czy Facebook? Ciężko powiedzieć, bo tego pewnie nie są świadomi sami twórcy tych rozwiązań. Pewne jest tylko jedno: wszystko jest możliwe! I tym miłym akcentem zakończę.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Alibaba to na dzień dzisiejszy jedna z największych chińskich firm. Jest potęgą handlu internetowego. I choć jej twórca często mówił, ze był bardziej szczęśliwy, gdy uczył dzieci angielskiego, to jednak nie można mu odmówić wizji i uporu w dążeniu do celu. Czy świat internetu, który znamy stanie się alibabocentryczny?

Alibaba to przedsiębiorstwo internetowe, które miało najwyższy debiut giełdowy w historii. To jest fakt z tym się nie dyskutuje. Dzisiaj pewnie byłoby jeszcze lepiej wyceniane na starcie, ale chyba nie o to do końca chodzi. To jest tak, że pieniądze tam wpompowane idą na rozwój i zdobywanie kolejnych rynków. Ich biznes jest skalowalny i po prostu zdobywa kolejne przyczółki w krajach Zachodu. Częstą sytuacją jest to, że gdy ktoś coś sprzedaje na eBayu, to ściągnął on to z Chin za pośrednictwem Albiaby. Takie podejście daje pracę tysiącom domorosłych przedsiębiorców w coraz większej ilości krajów. Tak samo jest chociażby z Polską i Allegro. Kolejni ludzie decydują się ściągać towar z Chin, który następnie odsprzedają za pomocą serwisów aukcyjnych. To jednak może się skończyć!

Alibaba stworzyła coś takiego jak Aliexpress portal przypominający serwisy aukcyjne, który sprzedaje od producentów z Chin towary na sztuki. Jeśli tylko jesteś w stanie poczekać chwilę dłużej, to może być to dla Ciebie dobre rozwiązanie. No bo skąd sprzedawcy na Allegro biorą swój towar? Właśnie stamtąd. Ich narzut bierze się z tego, że towar jest już u nich w magazynie, jest on sprawdzony i czasami dokładają do niego gwarancję. Fakt jest jednak taki, że to dalej chiński towar, który trafił do nas za pośrednictwem takich portali, jak Alibaba. Ma się oczywiście do czynienia z różnymi efektami skali dla kupujących sprzedawców. Jeśli zamówi się sporo towaru jednorazowo, to cena za jedną sztukę jest dużo bardziej atrakcyjna.

Wydaje Ci się być może, że to przecież nie wokół sprzedawców na Allegro się wszystko kręci. Do tej pory jednak byli oni w Polsce ważnym kanałem dystrybucji chińszczyzny. To wszystko staje się dla nich teraz trudniejsze, gdyż Aliexpress mocno otwiera się na Polskę. Można już płacić za towary polskim systemem płatności, co jest dla Polaków bardzo wygodne. Będą powstawać kolejne portale działające w ten sposób. Już dzisiaj Polak ma wielki wpływ na jednego z największych konkurentów Aliexpress Wish.com. Sposób działania jest podobny: zamawia się towary prosto z Chin, czeka nieco dłużej niż w tradycyjnym sklepie, ale cena jest znacznie bardziej atrakcyjna. Czy ten model sprzedaży może zrewolucjonizować branżę e-handlu? Właściwie już to zrobił!

Z pewnością sprzedawcy na Allegro czy eBayu drżą przed rozszerzeniem się działalności takich serwisów jak Wish i Aliexpress. Ceny mogą być dużo bardziej atrakcyjne niż na tradycyjnych serwisach aukcyjnych. Cały czas zostaje jednak kwestia oczekiwania na produkt. I tutaj wygrywają tradycyjni sprzedawcy, którzy mają towar u siebie. Rozwiązaniem jest to, co zastosował Wish, czyli magazyny z najpopularniejszymi towarami, które dostarczają je znacznie szybciej. Warto jednak zauważyć, że tych towarów są setki tysięcy rodzajów, więc jest to rozwiązanie raczej tylko na małą skalę. Dzięki takiemu podejściu cały czas jest szansa dla tych małych sprzedawców, którzy specjalizują się w danej dziedzinie i ściągają coś w większej ilości.

Myślę, że portale takie, jak Alibaba już rządzą branża e-commerce. I choćby nie wiem jak to się nie podobało Amazonowi, to są one dla niego zagrożeniem. Z mojej perspektywy jesteśmy skazani na towary z Chin. Dzisiaj Chińczycy stali się głównym producentem świata. Myślę, że to kwestia czasu jak ich produkty przestaną być kojarzone z tandetą, a staną się w naszych oczach tak samo wartościowe. Bo jednak pamiętajmy, że najwięksi producenci także zlecają produkcję Chińczykom.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

SEO jest uważane za jeden z najważniejszych elementów marketingu w internecie. Przez wiele lat było to kombinowanie, aby to wyszukiwarka widziała dobrze stronę. Dzisiaj jesteśmy u progu nowej ery. Ery tak odkrywczej, że aż strach: Google kocha świeże treści!

SEO jest dzielone na jasna i ciemną ścieżkę. Zupełnie jak z mocą w Gwiezdnych Wojnach! Stąd moja fascynacja Content Marketingiem, który wychodzi dalece poza SEO. Czy w takim razie tytuł tego felietonu się sprawdza? Oczywiście! Zabawne jest tylko, że to wszystko zaczęło się dziać dzięki działaniom Google. Wiem, że wiele osób bardzo konkretnie traktowało ten temat już wiele lat temu. Algorytmy wyszukiwawcze zaczęły jednak sprawdzać jakość treści publikowanych na stronach. Jak to robią? Z pewnością tego nigdy do końca się nie dowiemy. Jednak aktualnie Content Marketing jest na propsie :).

Content Marketing to nie tylko tworzenie wysokiej jakości, świeżej treści, która będzie dobrze widziana przez wyszukiwarki. To jest oczywiście bardzo miłe i użyteczne, ale tu chodzi o coś więcej. Podstawą działań marketingowych jest komunikacja. Więc patrząc na to głębiej wróciliśmy do korzeni. Kiedyś współpracowałem jako copywriter. Napisałem nawet książkę na ten temat. Było to jednak w zakresie tworzenia ofert sprzedażowych. Dzisiaj copywriting ma nowy wymiar. Często można spotkać się z zawodem SEO Copywritera, który tworzy unikalne wysokiej jakości treści, które sprawią, że strona będzie wysoko w wyszukiwarkach. Może to prowadzić do wypaczeń, w których treści są tworzone tylko po to.

Komunikacja marketingowa, to jednak coś znacznie głębszego. Nie liczy się tylko pozycja. Liczą się bardziej wartości niematerialne, które buduje się wokół marki. Ogólnie pojęcie marki robi się coraz bardziej sprecyzowane. Ale czym właściwie jest marka? I jaki związek ma z nią Content Marketing? Marka to już nie tylko znak graficzny i nazwa. To wszystkie te emocje, które są w ludziach, gdy myślą o tej marce. To inny poziom pozycjonowania, czyli pozycjonowanie w umysłach klientów. A Content Marketing pozwala w budowaniu tych emocji. Tego nie rozumie wiele osób zajmujących się pozycjonowaniem. Content jest czymś znacznie bardziej ważnym niż tylko tworzenie unikalnych treści, które zbudują silną pozycję w wyszukiwarce.

Dobrze stworzony brand, to podstawa dzisiejszej firmy. Nie chodzi już tylko o wyniki sprzedażowe. Dzisiaj firma to coś znacznie więcej. I w ten trend wpisuje się wszystko zaczynając od społecznej odpowiedzialności biznesu. Tutaj doskonale sprawdza się Content Marketing, bo z klientem trzeba się komunikować. Myślę, że w skład Content Marketingu możemy spokojnie włożyć to, co dzieje się po stronie social mediów. Podstawowa kwestia jest taka, że już dawno marki nie prowadzą komunikacji jednostronnej. Dzisiaj mamy do czynienia z dialogiem. I Facebook czy Twitter coraz bardziej idą w tę stronę.

Widać jak trend Content Marketingu się rozbudowuje. Ale wiesz co jest najważniejsze? Na końcu zyskujemy na tym my klienci. I w ostatecznym rozrachunku tylko to się liczy Przerażać może jedynie ilość treści, których przybywa w internecie. Ciężko mi sobie w ogóle wyobrazić ile by zajęło przeczytanie tego, co w 2016 roku pojawiło się w internecie. To są tak ogromne ilości danych, że dzisiaj mało kto jest w stanie to sobie wyobrazić. Ciężko mówić, że jest to następstwo Content Marketingu, bo on jest jedynie jedną ze składowych. Myślę, że znacznie większy wpływ mają na to media, oraz pisanie postów na portalach takich, jak FB czy Twiiter.

Twórz content wysokie jakości, bo to się opłaci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj przygotuj się na górnolotne przemyślenia, które dotyczą podstawowego pytania, z którym się spotkamy: Czy w biznesie chodzi tylko o pieniądze? Czy przyświecają nam jeszcze jakieś większe idee, czy może to pieniądze są głównym motorem działania każdego biznesu.

Można cytować w kółko bogatych ludzi, którzy uważają, że pieniądze szczęścia nie dają. No ale pamiętajmy, że jednak jakoś lepiej płakać w Ferrari :). W moim odczuciu najlepiej ujął to najbogatszy człowiek na świecie, czy Bill Gates: różnicę robi pierwszy milion dolarów. Potem to ten sam hamburger. Naprawdę myślę, że ten człowiek wie co mówi. Na kanwie ekonomii można knuć teorie przesycenia. Ile jesteś w stanie zjeść obiadów? Jeśli więcej niż dwa, to naprawdę jest coś z Tobą nie tak :). Przychodzi moment, w którym każdy normalny człowiek nasyci się tym co ma i więcej do szczęścia nie jest mu potrzebne. Dlaczego więc bogaci są tacy bogaci i ciągle stają się bogatsi?

Milion dolarów robi różnicę. Pytanie tylko co motywuje później. I tutaj dochodzimy do części górnolotnej tego artykułu. Bogaci robią to, bo mają wyższe cele! Chcą zmieniać świat. Jakkolwiek duperelowato i małostkowo by to nie brzmiało, to jednak jest w tym głębia. Wiem, że wiele osób powie, że Facebook i Google chcą dostarczać internet do krajów trzeciego świata po to, aby ludzie tam mieszkający korzystali z ich usług. Niech ludzie mówią co chcą, ale na koniec dnia liczy się to, że jakość życia tych ludzi bardzo się poprawi i będą oni mieli w końcu swobodny dostęp do internetu, największego wynalazku XXI wieku. Wiele firm dochodzi do momentu, w którym pieniądze nie stanowią już wyzwania. Pomnikowy przykład Apple, które stało się największą firmą na świecie. Szczerze? Wolę aby firmy technologiczne, które wprowadzają innowacje do naszego życia, były na szczycie, niż żeby kolejne banki zajmowały te miejsca. Sztuką jest stworzyć produkt, który realnie zmienia czyjeś życie, a nie opakować kolejne kredyty w instrumenty finansowe tak, że nikt już nie będzie świadomy o co chodzi w tej grze.

Wiem, że co miliarder to jakiś górnolotny cytat na temat tego, że pieniądze nie dają szczęścia. One są potrzebne do życia, bo trzeba coś jeść i gdzieś mieszkać. Takie są prawa kapitalizmu. Jednak w pewnym momencie pieniądze się po prostu ma. To trochę tak, jak z angielskimi dżentelmenami: oni nie rozmawiają o pieniądzach oni je po prostu mają :). W momencie kiedy masz firmę wartą wiele milionów przestaje mieć dla Ciebie znaczenie ile dokładnie jest ona warta. Jest to ważne dla ludzi, którzy w Twoją firmę inwestują np. na giełdzie W ich przeliczeniu efektywność i sukces wyraża się w wynikach finansowych. Dlatego bardzo lubię Rafała Brzoskę, twórcę inPostu i Paczkomatów, który ostatnio ma gorszy okres na giełdzie, ale w gruncie rzeczy jest to wizjoner. On sięga tam, gdzie wzrok nie sięga, jak pisał wieszcz. A czy firma jest warta te parę milionów mniej czy więcej dzisiaj? W dłuższej perspektywie to dla wizjonera nie ma znaczenia :).

Pieniądze potrafią podnieść jakość życia. Jednak później to tylko zera na koncie. Nikt nie lubi tonąć w długach, ale różnica w jakości życia gdy masz 50 czy 100 milionów jest niewielka. Wiadomo, że każdy pewnie wolałby mieć te sto milionów, tylko pozostaje wtedy kwestia jak się je zdobyło i to, czy to, co się robi jest tym, co się kocha. Największe biznesy naszych czasów, to biznesy robione z pasji :). Wiele osób popuka się w głowę, ale Zuckerberg czy Gates gdy zaczynali, to nie wiedzieli, jak daleko to będzie sięgać. Nie mieli żadnej gwarancji, że odniosą sukces. Konkurencja była ogromna. A jednak wytrwałością i ciężką pracą, to się udało. Czy dzisiaj możliwy jest taki sukces? Jasne! Świat daje nam niesamowite możliwości i każdy ma szansę wspiąć się na Everest swoich marzeń. I tym górnolotnym akcentem zakończę :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Czasem fascynujące myśli to jednocześnie proste myśli. Kilka lat temu na wykładzie dość znanego polskiego biznesmena usłyszałem jedną z takich myśli. On sam usłyszał ją od kogoś, kto miał dość dużą firmę produkcyjną. Padło pytanie: A co by Pan robił, gdyby nie produkował Pan tego? A odpowiedź: Gdyby tego nie robił, to robiłbym coś innego.

Mi na początek ta odpowiedź wydała się dość dziwna. Jednak po głębszym zastanowieniu widać jej głębię. No bo co to właściwie oznacza? Widać to szczególnie w dobie szału na start-upy. Ludziom wydaje się, że pomysł jest wszystkim. Wiem, że w przypadku jednym na tysiąc pomysł oznacza bardzo wiele. Jednak takie rzeczy najczęściej wiążą się z patentowaniem i są dużo bardziej skomplikowane niż się nam wydaje. Co jednak z 999 pozostałych przypadków?

Sam mam pomysł, w który bardzo wierzę i wiem, że będę go w stanie zrealizować dopiero za jakiś czas. Staram się o nim za często nie mówić, ale jego podstawy powstały już sporo czasu temu. Przez miniony czas stopniowo go doszlifowuję. Czy to jest ten jeden na tysiąc? Tego tak naprawdę nigdy nie możemy wiedzieć. Świat pokazał, że ktoś już podszedł do tego w sposób dość mocno innowacyjny i dzisiaj rozwiązaniem dla mnie jest stworzyć coś jeszcze lepszego. To tylko pokazuje, że szedłem w dobrym kierunku. Ale to tylko pomysł, który chcę zrealizować dopiero za jakiś czas. Dopóki jest on w fazie pomysłu i nie jest opatentowany, to aż tak dużo nie jest wart. Wiem, że bywają start-upy, w które ktoś inwestuje zanim w ogóle wystartują, ale tam chodzi o wielkie nazwiska twórców, którzy są jakoby gwarantem sukcesu.

Jeśli masz pomysł, który jest megainnowacyjny, jest dla Ciebie ważny i po prostu go lubisz, to dbaj o niego! Dbaj, bo to cudowne jest mieć taką ideę na świecie. A jak to mówiono w filmie Wachowskich: Człowieka można zabić, ale idee są kuloodporne :). Po sobie wiem, że pomysł w najlepszym wypadku to połowa sukces. Co jest drugą składową tego równania? WYKONANIE! Możesz mieć najlepszy pomysł, ale go trzeba doszlifować, wdrożyć i sprawić, że on będzie działał. Tak po prostu! Wiem, że bardzo modna jest idea Lean Startup, w której tworzysz minimalną wersję produktu i starasz się dojść do czegoś skalowalnego. Wiem, że może się to sprawdzić. Mimo, że to wiem, to do mnie to jednak nie przemawia. Ktoś mądry powiedział mi, że idea Lean Startup ma zastosowanie tylko w aplikacjach internetowych. Bo gdy tworzysz namacalny produkt, to ciężko pozwolić sobie na MVP. Ja jednak wierzę, że trzeba stworzyć w miarę kompletny produkt. Tak, jak chociażby był tworzony iPhone. Wiem, że wiele osób może zarzucić, że miał on z pewnością zetylion betatesterów, ale dla końcowego użytkownika trafił gotowy produkt. Ja w taki dość kompletny produkt wierzę. I nie ideę za trendem Lean Startup.

Cała idea Lean Startup z pewnością świetnie pokrywa się z tym co należy robić później, czyli udoskonalać produkt. Jednak mocno dyskusyjne jest to czym właściwie jest MVP i kiedy ono jest. Bo ja się spotkałem z ideą, w której badamy czy użytkownicy są zainteresowani na podstawie Google AdWords i strony z obrazkiem. Z pewnością daje to jakieś informacje o produkcie, i na podobnej zasadzie ruszył na przykład Dropbox, ale ja nie jestem do końca przekonany czy to o to chodzi :).

Wracając do tematu tego felietonu lean może być dobry jeśli chcesz wybadać rynek. Wszelkie pivoty są wtedy wskazane. Jednak jeśli Twój pomysł nie jest tym jednym na tysiąc, to możesz sobie wziąć do serca słowa biznesmena z pierwszego akapitu: jeśli nie to, to co innego. Tak naprawdę na pewnym etapie rozwoju zasady biznesu są podobne. Na początku wydaje się, że tworzysz coś, czego nikt inny nie stworzył, lub tworzysz lepiej to, co inni stworzyli. Jednak gdy już na przykład budujesz strukturę organizacyjną na coraz większą skalę, to zasady są podobne i przydaje się wiedza z nauk o zarządzaniu.

Czy pomysł jest wszystkim? NIE! Czy bez pomysłu da się zrobić coś sensownego? NIE! We wszystkim można znaleźć swoją niszę. A jeśli nie to, to co innego! Jakby przyjrzeć się historii życia Abrahama Lincolna, to poniósł on pasmo porażek, co doprowadziło go do zostania jednym z najważniejszych prezydentów w historii USA. Pamiętaj możesz mieć pomysł, na który wpadł ktoś inny, ale lepiej go zrealizujesz. I to może być Twoja siła. Więc daję pod rozwagę słowa: Gdybym nie robił tego, to robiłbym coś innego.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Największe fortuny naszych czasów powstaną dzięki internetowi. Wiem, że jeden z wiceprezesów Google mówił w polskim programie Sonda 2, że w ciągu 50 lat powstanie coś lepszego niż internet, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Cokolwiek powstanie to raczej będzie pochodna tego, co już mamy. Napisałem kilka felietonów o wiele znaczącym tytule >>Internet się dopiero zaczyna<<. I zdanie to podtrzymuję.

Kolejne pokolenia internetowych przedsiębiorców będą tworzyć coraz ciekawsze pomysły. A te pomysły w przeciągu mniej niż dekady będą zdobywać miliony klientów. To nie jest science-fiction, to się dzieje już dziś! A w miarę rozwoju sytuacji będzie się to dziać coraz szybciej. Wiem, że w tytule tego felietonu napisałem o młodych milionerach, ale internet nie stawia przed nikim jakiś pokaźnych barier. Dzisiaj wielki biznes może zrobić zarówno 20latek, jak i 50latek. Różnica polega jedynie na tym, ze ten drugi ma więcej do stracenia, bo pewnie ma już rodzinę i kredyt hipoteczny.

Ostatnio pisałem artykuł o młodych polskich multimilionerach przed 40stką. Jest to z pewnością ciekawe zjawisko, bo wielu z nich wywodzi się właśnie z internetowych działań. Czy ta sytuacja zmieni się jeszcze bardziej w czasie kolejnej dekady? Myślę, ze tak! Dzisiaj tworzenie biznesu stacjonarnego to działanie na wiele lat. Idzie stworzyć coś wielkiego, ale potrzeba czasu. Dobrym przykładem jest miliarder Dariusz Miłek, który stworzył sieć sklepów CCC. Zaczynał od przysłowiowych bazarów, a dziś podbija zagranicę ze swoim konceptem. Choć i u niego widać zwrot w stronę internetu, ponieważ jakiś czas temu kupił sklep internetowy eObuwie.pl. Myślę, że wykorzystanie kanału internetowego w jego przypadku ma spory potencjał. Wśród polskich miliarderów jest on najmłodszy, ale dochodził do swojego wielkiego biznesu przez lata. Czy można szybciej?

Sztandarowym przykładem wielkiego sukcesu w internecie jest Snapchat. Jego twórcy mają po dwadzieściakilka lat i są już miliarderami. Gdy jednak byłem na pewnej konferencji dotyczącej startupów, to usłyszałem, że taki strzał jest mniej prawdopodobny niż wygrana na loterii Ja się z tym nie zgodzę. Mamy tu znacznie więcej możliwości niż tylko skreślić sześć liczb. Mimo elementu losowości jest tutaj wiele czynników, które mają wpływ. Liczy się znacznie więcej decyzji, które podjęli twórcy. W przypadku polskiego internetu takim strzałem była Nasza Klasa. Jak na razie nie widać aby komuś udało się osiągnąć jej sukces w takim samym czasie. Co oczywiście nie oznacza, że się nie da. Warto jednak zauważyć w obu tych przypadkach pewną zależność: o portalach zrobiło się głośno w momencie, gdy ktoś w nie zainwestował.

Branża internetowa wiąże się z również z różnymi rytuałami, jak chociażby staranie się o inwestora i rundy finansowania. I tutaj pojawia się element dość istotny. W momencie, kiedy inwestor inwestuje w spółkę można mówić o jej wycenie. Wcześniej są to gruszki na wierzbie. Wiem, że fajnie jest ekscytować się sytuacjami, gdy w kogoś zainwestowano na etapie pomysłu miliony. Trzeba jednak pamiętać, że ten ktoś dokonał czegoś wcześniej i na tej podstawie w niego zainwestowano. W moim odczuciu: im później się starasz o inwestora tym lepiej. Jeden z vlogerów świetnie ostatnio to powiedział: gdy masz już skalowalny biznes, to włożenie pieniędzy sprawi, że zwiększy się jego skala.

Pierwsza myśl z tego felietonu: >>największe fortuny naszych czasów narodzą się w internecie<<, mówi bardzo wyraźnie jakie jest moje podejście do sprawy. Skoro nawet polscy miliarderzy inwestują w przedsięwzięcia internetowe, to musi być w tym ogromny potencjał. A jak wiemy oni wychowali się na tradycyjnym biznesie. A Ty drogi czytelniku możesz być częścią internetu.

Powodzenia!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

AirBnB zachwycają się wszyscy. Jest to portal, który łączy osoby posiadające nieruchomości z turystami. Nie trzeba wynajmować tych nieruchomości na długo często to kwestia kilku dni. Jak się jednak okazuje: może być to bardzo dochodowy biznes. Czy tak świetnie działający model biznesowy można jeszcze udoskonalić? Oczywiście! W końcu constans nie istnieje, a jedyną stałą jest zmiana!

Nowością ma być zakładka Podróże, która ma udoskonalić biznes jednego z największych hitów ekonomii współdzielenia na świecie. Założenie jest dość proste: pokazać świat takim, jakim jest naprawdę, a nie jak serwują przewodniki. Wszystko opiera się na ludziach, którzy mogą Ci doradzać, lub pokazywać lokalne rozrywki, czy kuchnię. Z czasem oczywiście dojdzie również możliwość bukowania biletów lotniczych. To wygląda jak zupełnie nowe podejście do jednej z najważniejszych ludzkich aktywności: zwiedzania.

Myślę, że tak jak Android stał się wiodącym system operacyjnym i sprawia, że każdy z nas może mieć łatwy dostęp do cyfrowego świata tak AirBnB stopniowo podąża w kierunku stania się wrotami do zwiedzania świata. Może stać się podróżniczym Windowsem! I to jest coś znacznie cenniejszego, niż pieniądze, które jest w stanie zarobić. Internet zmienia wszystko. Ekonomia współdzielenia dokonuje prawdziwej rewolucji w naszym życiu! Czy AirBnB stworzy jedną z najważniejszych firm XXI wieku?

Tak, jak napisałem tu może już nie do końca chodzić o pieniądze, gdyż firma ta jest wyceniana na kilkadziesiąt miliardów dolarów! Czytałem gdzieś recenzje w poważnych biznesowych czasopismach, że AirBnB ma wycenę większą niż największe sieci hoteli! A to jest już informacja niebagatelna. Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie wiadomo gdzie właściwie jest sufit możliwości tego portalu. A może on tak naprawdę nie istnieje?

W jednym z ostatnich felietonów na tym blogu zachwycałem się e-commerce. Twórca Wish mówił o astronomicznej wycenie tego segmentu branży internetowej. Czy tak samo będzie z podróżowaniem? Być może zakupy są znacznie bardziej wykorzystywaną ludzką potrzebą niż podróżowanie, ale trzeba przyznać, że na podróżowanie wydajemy znacznie więcej pieniędzy w znacznie krótszym czasie. Czy to się wyrównuje? Nie trafiłem na badania na ten temat, ale myślę, że nie jest to aż tak bardzo istotne! Spójrzmy prawdzie w oczy: segment rynku, który wytworzyło sobie AirBnB praktycznie w większości należy do nich. Fakt, że konkurencją mogą być platformy takie jak Trivago, czy Booking.com, ale to jest zupełnie inny wymiar rezerwowania. Tam mamy do czynienia z hotelami.

Myślę, że to, co aktualnie robi AirBnB będzie opisywane w podręcznikach biznesowych! To jest kolejny krok i kolejny błękitny ocean. No bo gdzie dzisiaj możemy znaleźć możliwość poznania miasta takim, jakie ono jest naprawdę? Ja się z czymś takim nie spotkałem. Są oczywiście zorganizowanie wycieczki, które mają swoich przewodników. Jednak w gruncie rzeczy AirBnB chce zaoferować coś zupełnie innego i to się im chwali. Mają szansę stać się podróżniczym Androidem! I to jest cel ważniejszy od tych dodatkowych miliardów, które zarobią. Uwielbiam wizjonerów, którzy chcą po prostu zmieniać świat!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Gruchnęła lista, w której podana jest lista najbogatszych Polaków przed czterdziestką. To co mnie zastanowiło, to kilka nazwisk związanych nierozerwalnie z internetem. Czy to właśnie internet sprawi, że pojawią się kolejni niebotycznie bogaci Polacy? Czy internet jest już eldorado, w którym każdy, w każdym momencie może osiągnąć Everest? A może bardziej przypomina dziki zachód.

Piotr Szulczewski jeden z twórców Wish.com - choć pojawił się w ostatnim felietonie, to jednak nie rozpatrywałem jego postaci pod kątem posiadanego majątku. Dzisiaj to zrobię. Majątek wyceniany na 2,8 miliarda złotych jest naprawdę imponujący. Tylko, że Wish ma dopiero 6 lat. W którym punkcie rozwoju był Amazon po 6 latach istnienia? Dopiero się rozkręcał! Dla mnie Wish jest w stanie przebić Amazona, a minimalnie co, to być po prostu na podium z Amazonem i Alibabą. Wiem, że to górnolotne i może się to wydawać snem wariata, ale dwie spółki na A też tak zaczynały. Jedyne, co je różni, to to, że zaczynały wcześniej. W dniu dzisiejszym Wish jest na drodze do bycia jedną z najpotężniejszych firm internetowych. A czy mu się uda? Ja szczerzę kibicuję :).

Drugie ważne nazwisko, a właściwie trio nazwisk, to: Michał Brański, Krzysztof Sierota i Jacek Świderski. Czy ktokolwiek jeszcze pamięta magazyny o internecie sprzed dekady? :) Ja zawsze z ciekawością czytałem je jako małolat. W jednym z nich były prezentowane sylwetki obiecujących biznesów. Pamiętam Home, NetSprint, no i oczywiście: o2. Czy ktokolwiek pamięta jeszcze, że ten portal najpierw nazywał się go2.pl ? Czy ktoś jeszcze pamięta, że najpierw były to przede wszystkim darmowe konta e-mail? Portal narodził się później. Konta e-mail były tworzone z myślą o studentach, którzy korzystali z wielu różnych komputerów. Kiedyś standardem nie były e-maile, które znamy dziś, takie jak Gmail, czy o2. Kiedyś trzeba było ściągać pocztę na komputer. Kolejnym krokiem było skopiowanie Gadu-Gadu. Co ciekawe GG to też była kopia innego komunikatora, którą stworzyło kilku Izraelczyków. Mam jednak takie wrażenie, że cały pomysł na komunikator Tlen w wydaniu o2 mógł po prostu lepiej wypalić. Połączenie go z kontami e-mail było czymś mocno innowacyjnym i znacznie wyprzedziło to co zrobił Skype. To prawda, że dziś można się zalogować na Skype e-mailem, lub kontem FB. Mówimy tu jednak o czasach, które miały miejsce ponad dekadę temu!

Mi osobiście bardzo podoba się to, że młodzi Polacy budują wielkie biznesy internetowe. To prawda, że świat się nieco skurczył i dzisiaj wszyscy stanowimy globalną wioskę. To ma również odzwierciedlenie w sposobach robienia biznesu. Myślę, że sklepowi internetowemu eObuwie.pl (który kupiło CCC), było dużo łatwiej stworzyć ogólnopolski brand, niż miliarderowi Dariuszowi Miłkowi, który zaczynając od bazarów, stworzył potęgę CCC. Jak przyznaje sam twórca Polsatu: jeśli miałby w coś zainwestować, to właśnie w Miłka. Jednak on również zaczyna się rozglądać w stronę internetu. Młodzi polscy milionerzy internetowi, to przyszłość naszego kraju! Wiem, że po raz kolejny padają w tym felietonie górnolotne słowa, ale w tym wypadku tylko sky is the limit. Chociaż jak pokazują Musk i Bezos nawet to nie jest pewne :).

Tak bardzo zająłem się biznesami internetowymi, że kompletnie nie napisałem nic o spadkobiercach, takich, jak rodzeństwo Kulczyków, czy syn twórcy EuroBanku. Nie napisałem też o dość wysokich pozycjach Agnieszki Radwańskiej i Roberta Lewandowskiego. Cóż są to ważne informacje, ale z pewnością znajdziesz je na innych portalach :). Mój felieton jest właśnie taki, jaki chciałem by był :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi