napoleoński umysł
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Nintendo to potentat w świecie wirtualnej rozrywki. Konsole tej firmy stanowią ważny element dzisiejszej rzeczywistości. I pomyśleć, że firma zaczynała od kart do gier! No ale w końcu Nokia kiedyś robiła kalosze :).

Ostatnimi czasy dość mocno wałkuję na tym blogu temat ekosystemów biznesowych. Jak można zauważyć: jest to jeden z najważniejszych wynalazków biznesowych na początku XXI wieku. Jak się okazuje najsilniejszą pozycję coraz wyraźniej ma Android. Jest tak naprawdę niewiele firm, które mogą tej pozycji zaszkodzić. Przede wszystkim powinien być to ktoś, kto ma zarówno oprogramowanie, jak i urządzenia. Cały czas w temacie walczą Microsoft oraz Apple. Jednak czarnym koniem może okazać się Facebook. W przypadku tego ostatniego ekosystem już jest trzeba by tylko połączyć to z konkretnymi urządzaniami. Oczywiście są jeszcze takie twory takie, jak Firefox OS (który w pewnym momencie był brany za jedno z największych zagrożeń Google), czy dystrybucja Linuxa Ubuntu. A ja w tym wpisie postanowiłem sobie nieco pofantazjować i pomyśleć: a co by się stało gdyby Nintendo stworzyło własny ekosystem biznesowy tak, żeby konkurować z Google.

Czym jest Nintendo wszyscy wiedzą. Ostatnio zrobiło się z jego powodu ponownie głośno ze względu na nagłą popularność Pokemon GO, oraz konsolę Swift. A gdyby tak rozbudować system operacyjny z konsoli, stworzyć urządzenia, które łączą w sobie przenośne konsole, oraz smartfon i do tego rozegrać to wszystko tak, aby zagrać na nosie konkurencji? Pokemon GO jest aplikacją, która jest dostępna na najważniejsze ekosystemy biznesowe. Jednak własna smartfono-konsola mogłaby dokonać prawdziwej rewolucji.

Jest też drugi scenariusz, w którym Nintendo podłącza się pod ekosystem Androida tak, jak robi to teraz Sony. Pytanie tylko czy jest tam miejsce dla obu producentów konsol? Zamiast tworzyć własne urządzenia można by stworzyć nakładkę na Androida, która sprawia wrażenie, że mamy system operacyjny Nintendo. To rozwiązałoby problem aplikacji na start, ponieważ producent konsol mógłby załączać aplikacji z Google Play. Świetnym rozwiązaniem byłoby tutaj komunikowanie się na linii smartfon i inne urządzenia Nintendo. To wszystko jeśli jeszcze nie jest zrobione, to spokojnie jest do zrobienia.

Mam wrażenie, że trzeba być niewyobrażalnie odważnym, lub niewyobrażalnie głupim, aby rzucić się teraz w wir tworzenia nowego ekosystemu biznesowego, który mógłby konkurować z tymi istniejącymi. Pamiętajmy jednak, że one też musiały mieć swój początek i kiedyś powstać. Pamiętam czasy, w których nie było jednolitych systemów operacyjnych dla telefonów komórkowych. Ten sam producent mógł mieć kilka systemów, które nie były ze sobą kompatybilne. Dzisiaj daje się albo Windowsa albo Androida i nie ma problemów z aplikacjami. Nintendo jednak mogłoby pójść znacznie dalej i stworzyć wrota do wirtualnej rozrywki. Pytanie tylko na ile już to nie jest realizowane :).

Wiem, że fajnie sobie gdybać co mogłoby zrobić Nintendo, ale w gruncie rzeczy trzymam się tego, że raczej tylko szaleni ludzie rzucają się na tworzenie nowego ekosystemu biznesowego. Tak naprawdę jest to jeden z najważniejszych wynalazków naszych czasów. Uważam, że jest jeszcze ważniejszy niż wyszukiwarka czy portal społecznościowy. Być może te rzeczy mają każdego dnia na nas wielki wpływ, ale to ekosystem buduje wartość całości, jak również wpływa na wycenę firmy. Jeśli jesteś na tyle odważny, aby stworzyć własny ekosystem biznesowy i stanąć w szranki z Androidem, to wiedz, że pewnie jest to szansa mniejsza niż wygrać na loterii :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj druga część naukowego eseju:

Jeśli mówić o instrumentach konkurencji, to doskonale pasuje tu stara dewiza mistrzów reklamy Wyróżnij się, albo zgiń. Działy marketingu Google to jedne z najbardziej twórczych i profesjonalnych działów marketingu we współczesnej rzeczywistości gospodarczej. Rynek charakteryzuje się wysokim stopniem dojrzałości. Jest on oligopolistyczny, ponieważ liczy się na nim tak naprawdę tylko trójka firm. Do czynienia ma się z wysoką elastycznością popytu. Otoczenie konkurencje można postrzegać na kilka sposobów. Z jednej strony komputer PC/Laptop również może być konkurencją dla smartfonu czy tabletu. Z drugiej jednak strony również i na tym rynku Google rozpoczęło walkę z Windows i Mac OS X wprowadzając Chrome OS. Laptopy zawierające ten system operacyjny są popularnie nazywane chromebookami. Nabywcy dość często kierują się kryteriami materialnymi, ponieważ urządzenia z systemem operacyjnym Android są tańsze od urządzeń z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi. Jednak w dłuższej perspektywie decydują kryteria niematerialne. Jest ważna rzecz, o której warto powiedzieć dotycząca tego tematu: dzisiaj nie konkuruje się systemem operacyjnym, konkretnymi aplikacjami, czy parametrami urządzenia. Dzisiaj wszystkie elementy związane z taką wielką firmą jak Google, Microsoft czy Apple tworzą tak zwany ekosystem. Taki ekosystem to całościowa wartość tego co oferuje dana firma, oraz jej partnerzy. Ekosystem biznesowy to dość nowe pojęcie, choć gdyby się dobrze przyjrzeć to istniało już ono dużo wcześniej. Dzisiaj jednak najbardziej widać, jak aliasy strategiczne, oraz grupy produktów sprawiają, że rośnie wartość firmy w oczach klientów. Gdy ktoś kupuje telefon Sony, to oczywistym dla niego jest, że będzie on współpracował z systemem operacyjnym Android, że będzie miał dostęp do aplikacji Google i jego partnerów. A dodatkowo Sony stara się tworzyć również własny ekosystem współpracujący z Androidem, który opiera się na markach Walkman i Playstation. Czy ostatecznie Sony zdecyduje, że będzie chciało rozstać się z Androidem i stworzyć zgoła odmienny ekosystem? Trudno to przewidzieć. Wartość jaką daje Android japońskim urządzeniom jest nie do przecenienia i trudno będzie ją odtworzyć.

Do istotnych czynników wewnętrznych dotyczących Androida autor zaliczyłby ciągłe podwyższanie jakości produktu, oraz oferowanie nowych produktów. W pierwszej kwestii na pewno warto zauważyć, że Google stara się dostarczać jak najlepsze i bezawaryjne produkty, które wnoszą konkretną wartość do życia użytkowników. Oczywiście gigant z Mountain View nie ma tak dużego wpływu na to, jak wspomniane już Apple. Jednak jakość produktu stała się obsesją Google. Nowe produkty w świecie systemów operacyjnych pojawiają się w dwóch przypadkach: albo zostaje zaktualizowana wersja systemu operacyjnego, który już istnieje, albo pojawia się zupełnie nowy system operacyjny o nowym zastosowaniu. Częściej ma się do czynienia z tym pierwszym zjawiskiem. Natomiast bardzo ważnym momentem było pojawienie się Android Wear, które zostało adresowane do technologii takich, jak smartwatch. Warto podkreślić, że w przypadku tej serii systemów operacyjnych bardzo istotna jest integracja z poprzednimi urządzaniami takimi, jak smartfon. Tutaj dokładnie widać potęgę ekosystemu, o której już napisano.

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne to dość dokładnie opisano już sytuację w otoczeniu bliższym podkreślając, ze są tylko trzy liczące się systemy operacyjne, które ze sobą konkurują. Jeśli natomiast odnieść się makrootoczenia, to w dłuższej perspektywie nie ma ono aż tak dużego wpływu. Wiadomo, że wszelkie recesje mogą mieć wpływ na sprzedaż urządzeń typu smartfon czy tablet. Jednak dzieje się tak tylko w krótkiej perspektywie, ponieważ jak pokazał kryzys z 2007 roku: Google wyszło z niego obronną ręką i stało się największym graczem na rynku.

Strategia konkurencyjna Androida widziana oczami klientów może być widziana w bardzo dobry sposób. Klienci są zadowoleni z postępowania producenta Androida. Na koniec dnia najbardziej liczy się to jak platformę postrzegają klienci, ma to bezpośredni wpływ na postrzeganie inwestorów, co powoduje wycenę spółki. Page i Brin starają się przekonać świat, że mają tak dużo pieniędzy, że nie chodzi im już o nie. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale faktem jest, ze wiele ich działań jest postrzeganych jako mało zarobkowe, a bardziej przysłużą się światu. Dobrym przykładem są testowane balony dostarczające internet do krajów trzeciego świata. Z punktu widzenia właścicieli strategia konkurencyjna działa dobrze, ponieważ zarówno wyszukiwarka, jak i system operacyjny są liderami rynku w większości krajów świata. Powszechnie jednak wiadomo, że na złe spojrzenie przez inwestorów miało wpływ zdecydowanie się na wyjście z wyszukiwarką Google z rynku chińskiego ze względu na panującą tam cenzurę i brak wolności słowa. Ostatecznie jednak inwestorzy spojrzeli na to pozytywnie i wykresy wartości znowu pikowały w górę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Androida jest jego reputacja. Twórcy postawili na nietypowy sposób dystrybucji. Jedynym zgrzytem jest podejście wielu środowisk konserwatywnych mówiące, że Google ma zbyt wiele danych na nasz temat i nie wiadomo do czego te dane zostaną wykorzystane. Z drugiej strony oprócz reputacji warto zauważyć, że Google jest jednym z największych innowatorów naszych czasów. Z czego wynikają strategiczne zasoby Google przejawiające się w najlepszych pracownikach, oraz bogatym portfolio patentowym. Bardzo ważnym zasobem są również same marki, które są bardzo wyraziście pozycjonowane w umysłach aktualnych klientów, oraz tych potencjalnych klientów. Przewaga konkurencyjna Androida opiera się na jakości. Widać jak kolejne edycje flagowego systemu operacyjnego są coraz bardziej dopracowane, a dzięki efektom skali mogą one być dostępne dla setek milionów użytkowników. Jest to dość ciekawa sytuacja, w której produkt wysokiej jakości stał się jednocześnie produktem masowym.

Autor tego eseju upatruje strategię konkurencji zastosowaną w przypadku Androida, jako strategię Lidera, który tworzy przywództwo w zakresie różnicowania. Przewagi konkurencyjne wynikają z lepszej wartości dla klientów. Najsilniejszą przewagą jest postawienie na jakość produktu, o czym już napisano. Warto jednak podkreślić, że z jakości tej wynika również jakość komunikacji, co przekłada się na przewagę informacyjną. Ta część społeczeństwa, który ma stały dostęp do urządzeń mobilnych bez problemu poznałaby Androida i wiedziała jak się nim posługiwać. Tak samo jest jeśli chodzi o wyszukiwarkę Google. W wyniku rywalizacji z innym podmiotami Google buduje satysfakcję i lojalność klientów, co przekłada się na bardzo duże udziały w rynku i rentowność.

Trzymając się zasad formułowania strategii konkurencji warto zauważyć, iż Android nie był pierwszym rozwiązaniem na smartfony. Tego typu urządzenie wymyśliło Apple, a Google stało się raptem imitatorem. To jednak pokazuje, że można zagrozić pozycji nawet tak dużego gracza, stworzyć coś atrakcyjnego i stać się liderem rynku. Google przez cały czas gromadzi siły i środki. Co będzie następnym epokowym wydarzeniem? Być może Android do samochodów, lub ten zastosowany w okularach Google Glass. Przyszłość jest zagadką. Jednak jak to powiedział Warren Buffet: najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest tworzenie jej. I Google właśnie to robi.

Jeśli chodzi o możliwość konkurowania, to można ją rozumieć dwojako. Z jednej strony cały czas trwa walka na polu Microsoft, Apple i Google. To będzie walka trwająca przez wiele lat, bo wszystkie te firmy mają zasoby, oraz wolę walki. Z drugiej strony jest konsorcjum, które Google tworzy z największymi firmami naszych czasów. Z jednej strony są producenci, którzy tworzą urządzenia pod ten system. Z drugiej strony są producenci aplikacji i dodatków. A do tego są oczywiście operatorzy komórkowi, którym zależy na dostarczaniu końcowemu klientowi najnowszych i najlepiej dopracowanych urządzeń. Jest to zdecydowanie jeden z największych aliasów strategicznych w historii. Jeśli chodzi o fuzje, to Google jest za duże, aby było zainteresowane fuzją. Gdyby jednak połączyło się z Microsoftem, to byłaby to największa firma na świecie. W tej chwili tytuł ten należy do Apple. Raczej trudno uwierzyć, aby coś takiego mogło nastąpić. Natomiast jeśli chodzi o przejęcia, to dzieje się to każdego kwartału. Google potrzebuje nowych pomysłów i ludzi, więc decyduje się na przejęcia. Jednym z głośniejszych przejęć było kupienie Motoroli.

Strategia konkurencyjna dla systemu operacyjnego Android jest jedną z najlepszych strategii tego typu. Pracują nad nią profesjonaliści, którzy muszą przemyśleć każdą możliwą sytuację. Warto jednak podkreślić, że założenia Google sięgają dużo dalej niż możemy sobie dziś wyobrazić. W grę wchodzą tu inteligentne domy, czy samochody elektryczne. Z pewnością firma ta jeszcze nieraz nas zaskoczy i będzie wprowadzać rewolucje w życiu zwykłych ludzi. Jest to najprawdopodobniej wyznacznik strategi konkurencyjnej, w której nie chodzi tylko o pieniądze i udziały w rynku, ale również o to, żeby ludziom żyło się lepiej. Osobiście autor tego eseju jest za tym, aby to firmy technologiczne zaliczały się do tych największych na świecie, bo to one wprowadzają realną wartość do ludzkiego życia, a nie banki, które tworzą kolejne instrumenty pochodne.

 
 Oceń wpis
   

Od wielu miesięcy na łamach tego bloga zachwycam się potęgą ekosystemu ekonomicznego. Dzisiaj mamy przede wszystkim trzy liczące się ekosystemy: Apple, Google i Microsoftu. Największym z nich jest ten należący do Google za sprawą popularności systemu operacyjnego Android. Jak można zdefiniować ekosystem biznesowy? Czy ktoś jest w stanie zagrozić Androidowi, albo chociaż przynajmniej przestać go wspierać? To wszystko w ramach tego felietonu.

Ekosystem biznesowy jest wtedy gdy wiele elementów ze sobą współpracuje. Podstawą ekosystemu należącego do Google jest jego wyszukiwarka. To na niej gigant najwięcej zarabia. Gdy połączy się to z wieloma aplikacjami, system operacyjnym, dziesiątkami producentów smartfonów i tabletów, to ma się jeden wielki system naczyń połączonych. Tak jak kiedyś słynnym było powiedzenie, że sam system operacyjny bez aplikacji nic nie znaczy, tak dzisiaj to pojęcie się poszerzyło do ekosystemu.

Widzę jeden bardzo potężny ekosystem, który jest nieco mniej zauważany i postrzegany w ten sposób. Na dokładkę: współpracuje on z Androidem. O kogo chodzi? Oczywiście o Sony. Japoński gigant jest jednym z największych graczy w świecie elektroniki. Jego najważniejszym produktem jest Playstation, czyli konsola do gier nowej generacji. Dzisiaj powoli konsola do gier staje się czymś niezwykle istotnym. Coraz częściej nie służy ona tylko do gier, ale staje się całym centrum domowej rozrywki. I tutaj Sony upatruje dla siebie wielką szansę. Oczywiście nie można zapominać, że Sony produkuje także smartfony i tablety na Androidzie. Ma własną wytwórnię muzyczną (należącą do grona największych), oraz nieśmiertelną markę Walkman.

Jeśli weźmie się to wszystko pod uwagę, to można dostrzec, że mamy tu do czynienia z prawdziwą potęgą. Sony ma przed sobą ogromne możliwości. Wiadomo, że dziś może nie jest wśród dziesięciu największych firm na świecie, ale tak naprawdę może się to wszystko odmienić. Sony to firma, która istnieję od zawsze, kiedy tylko pamiętam. Jej słynna konsola Playstation (PSX), jest jednym z najdoskonalszych wynalazków początku XXI wieku. Święciła nie tylko triumfy pod względem zachwytu nad technologiami, ale również te czysto ekonomiczne. A dzisiaj Sony to przede wszystkim kolejna generacja Playstation.

Ciężko powiedzieć jak dalej będzie się rozwijał rynek elektroniczny, czy internetowy. Wiem, że wiele osób prorokuje, że Google w swej wycenie pokona w końcu Apple. Ja jednak nie lekceważyłbym Sony. To firma z tradycjami, która istnieje dużo dłużej niż Google. Wiem, że amerykański gigant jest naprawdę potężny i jego kolejne działania sprawiają, że na przykład jego marka jest teraz najcenniejsza na świecie. Wielu postawiłoby na niego w ciemno. Sam jestem tego zdania, bo Android z usługami i aplikacjami zewnętrznymi to potęga. Jednak Google nie ma konsoli, a Sony ją ma.

Moim zdaniem wokół telefonów, telewizorów, marek Walkman oraz Playstation, Sony jest w stanie wybudować taki ekosystem, o jakim nam się nawet nie śniło. Jednak jak dotychczas skupia się on bardziej na pomocy w budowaniu potęgi Androida. Czy sytuacja się odmieni? Na dwoje babka wróżyła. Sony jest po drodze z Androidem. Razem z jego potęgą rośnie potęga Sony, jako jednego z kluczowych producentów urządzeń z tym systemem operacyjnym. Z drugiej strony tutaj jest naprawdę wielki potencjał, o którym inne firmy tylko marzą. Myślę jednak, że opcja, w której Sony pomoże budować potęgę Androida jest bardziej prawdopodobna. I dzięki temu mamy coś niezwykłego: dwa połączone ekosystemy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Prezes jednej z najpotężniejszych korporacji technologicznych lat 70 i 80 wprost wyśmiał takich ludzi, jak Steve Jobs i Bill Gates. Uważał, że nikt nie będzie potrzebował komputerów osobistych, że jest to jakaś mrzonka. Co byłoby gdyby Bill Gates go posłuchał? :)

Komputer osobisty to prawdopodobnie jeden z najważniejszych wynalazków XX wieku. Problem z umiejscowieniem go na pierwszym miejscu polega na tym, że po prostu tamten wiek był pełen wielkich wynalazków. Jest co prawda wynalazek, który uważam za jeszcze ważniejszy, ale do jego zaistnienia na szeroką skalę były potrzebne komputery klasy PC. Oczywiście chodzi o internet.

Komputer osobisty ma tak naprawdę wiele pochodnych, które dziś możemy postrzegać w laptopach, smartfonach czy tabletach. Czy ktoś jeszcze pamięta złote czasy skrzynek z dołączaną klawiaturą, myszą i monitorem z kineskopem. W polskich realiach takie urządzenie było synonimem luksusu. Jednak czy ktoś jeszcze kojarzy, że istniały dwa podejścia do tego typu urządzeń?

Z jednej strony był Microsoft, a z drugiej Apple. Microsoft zakładał, że tworzy tylko i wyłącznie system operacyjny, który będzie adresowany do standardu IBM PC. Każdy element komputera mógł być tak naprawdę stworzony przez inną firmę, a następne składało się to wszystko w całość. Rozwiązanie genialne w swej prostocie, ponieważ trudno, aby jedna firma doskonale zrobiła wszystko. Należy jednak pamiętać o ś.p. Stevie Jobsie, który miał fioła na punkcie doświadczenia całościowego. I miał on dużo racji. Trudno, aby składak mógł konkurować z komputerem, którego każdy element jest stworzony tak, aby współgrał z innymi. Jobs uważał, że zarówno oprogramowanie i sprzęt mają tworzyć jedność i powinna je składać w całość jedna firma.

Zasadniczo doczekaliśmy się podejścia Jobs przy okazji tworzenia laptopów. Myślę, że w tej chwili każdy większy producent stara się, aby podzespoły ze sobą świetnie współpracowały i dobrze działały na systemie operacyjnym, na który sprzęt jest przeznaczony. Ja do dziś wychodzę z założenia, że tak naprawdę nie jest istotne jakie podzespoły są w laptopie, ale liczy się przede wszystkim to, kto go składał. Nie chcę tutaj robić kryptoreklamy jakimś producentom, ale były w historii komputeryzacji takie laptopy, które powalały jakością jak na swe czasy, a nie musiały być wcale złożone na najlepszych podzespołach.

Wróćmy jednak do zapotrzebowania na komputery osobiste. Jobs przegrał z Gatesem w momencie, gdy prezes Apple ściągnięty z Pepsi zdecydował, że ludzie muszą zapłacić za marketing pierwszego Macintosha. Co byłoby gdyby wtedy cena była bardziej atrakcyjna? Trudno wyrokować czy Apple wygrałoby z Windowsem. Jednak na pewno jego pozycja byłaby dużo lepsza. Jobs odgryzł się dopiero przy iPhonie, który sprawił, że iOS stał się jednym z najważniejszych systemów operacyjnych, a dodatkowo wzmocnił pozycję komputerów osobistych i laptopów od Apple. Windowsa jednak trudno było dogonić. Udało się to dopiero Androidowi, który w tej chwili jest najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie.

Historie z pierwszych lat istnienia komputerów osobistych stały się legendą. Czy przyjdzie czas gdy tak samo będzie z tym co dzieje się dzisiaj? Komputery podłożył podwaliny pod jeden z najpotężniejszych przemysłów naszych czasów. I przede wszystkim jest to przemysł, który ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Dobrze, że Gates i Jobs nie słuchali mądrych głów :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Transfuzja w biznesie 2017-01-26 19:40
 Oceń wpis
   

Każdy z nas wie na czym polega transfuzja krwi i jak wielu osobom uratowała ona życie. Krew jest dla nas jednym z najcenniejszych darów, jakie jeden człowiek może podarować drugiemu. Czym więc jest transfuzja w biznesie?

Jeden z moich ulubionych filmów, to Don Juan De Marco z genialnym duetem Depp i Brando. To była jedna z ostatnich ról słynnego Ojca Chrzestnego, a dla Deppa była to jedna z pierwszych ważnych ról. Mimo, że film nie zdobył takiej sławy na jaką zasługiwał, to jednak był on genialny i ponadczasowy. Wszystko dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, w którym pacjentem jest Don Juan De Marco (w tej roli Depp). Ma on bardzo konstruktywny sposób widzenia rzeczywistości, ponieważ potrafi na wszystko spojrzeć w jasnych barwach i nieco tę rzeczywistość podkolorować. Więc gdy trafia do psychiatryka po próbie samobójczej, gdzie jego doktorem staje się Brando, to przedstawia mu on fascynującą historię swojego życia pełną jasnych barw i miłości. Nie chciałbym zdradzać za wiele, ponieważ czasem można obejrzeć ten film w telewizji. Jednak to jak Don Juan wpływa na doktora granego przez Brando, to swego rodzaju mentalna transfuzja. Obezwładnia on go konstruktywnym sposobem widzenia rzeczywistości, a sama postać grana przez Brando odżywa i jego życie staje się szczęśliwsze. W pewnym momencie nawet Don Juan mówi do doktora: potrzebujesz mnie do transfuzji. I w ten romantyczny sposób chciałbym przejść do transfuzji w biznesie :).

Transfuzja w biznesie jest tym, co może dać przejęcie jednej firmy przez drugą. Każda wielka firma była kiedyś mała. Nie ma czegoś takiego, że coś trwa wiecznie i jest dane na zawsze. Dlatego właśnie wielkie firmy boją się tych małych garażowych firemek, które za 10 lat mogą być jeszcze większe od dzisiejszych liderów. Ostatnio widziałem obrazek, który pokazywał jak Yahoo! miało kilka szans na kupienie Google. Nie byli zainteresowani. Dzisiaj Google jest warte sto razy więcej niż Yahoo, a przypominam że chodzi tu o setki miliardów dolarów! Takie firmy, jak Facebook, Google, czy Microsoft potrafią doskonale wykorzystać swoją pozycję i możliwości finansowe. Facebook kupił Whatsappa i Instagrama. Microsoft kupił Linkedin. Tych przykładów są dziesiątki!

Czasem są to miliardowe transakcje, a czasem przejmuje się coś, co nie ma jeszcze wielkiej wartości rynkowej, ale ma ogromny potencjał w oczach kupującego. Technologia i lista klientów to dwa najważniejsze powody dlaczego wielkie firmy przejmują mniejsze. Nie mówię tutaj o fuzjach gigantów, które służą przede wszystkim temu, aby stać się rynkowym liderem. Mi chodzi jednak bardziej o sytuacje, w których duże firmy mają tylko jeden wybór: ucieczka do przodu. Dzisiejszy świat pędzi. Czy się nam podoba czy nie: to, co działało wczoraj nie musi działać dziś, a tym bardziej jutro. Eksperci widzą potencjał w różnych trendach i technologiach, ale czy ktoś jest na tyle odważny, aby prognozować jak będzie wyglądać świat za 20 lat? No może Elon Musk :).

Jak świat światem tak nie pozbędziemy się zjawiska transfuzji w biznesie. Jednak czy jest ono takie złe? Często właściciele firm, które zostają przejęte dostają nie tylko gotówkę, ale również udziały firmy kupującej i nadal pracują oni w tych projektach. Dzisiaj aby walczyć w tej cywilizowanej wojnie zwanej biznesem trzeba umieć zawiązywać sojusze strategiczne. Robią to nawet najwięksi dla przykładu Facebook i Microsoft, czy konsorcjum wokół Androida. Myślę, że to może się okazać dobre, ponieważ obie firmy na tym mogą zyskać. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że tak będzie, ale dla przykładu wartość Instagrama po przejęciu przez Facebooka wzrosłą kilkudziesięciokrotnie. A również chodzi tutaj o miliardy dolarów :). Wiem, że w idealnym świecie mogłoby być tak, ze jak wielka firma chce zawalczyć o jakiś obszar, to rozpoczyna swój projekt z tym związany. Często tak jest, ale wiele razy dużo lepiej jest kupić konkurencję.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

HMD Global, czyli firma, która może aktualnie korzystać z marki Nokia postanowiła stworzyć pod tym brandem smartfona. Na początek ogłoszono, ze pojawi się on na rynku chińskim. Nokia 6 ma sprawdzić jak konsumenci zapatrują się na jedną z największych marek w historii telekomunikacji. Czy to początek powrotu do świetności legendarnej marki?

Pierwszym godnym zauważenia faktem jest to, że na nowej Nokii 6 będzie zacumowany Android. To oznacza, że Finowie będą rozbudowywać jeden z największych ekosystemów. Pokusiłbym się być może, że jest on obecnie największy na świecie. Kilka felietonów temu pisałem, że 9 na 10 smartfonów ma Androida. W ostatnim felietonie napisałem, że rok 2017 będzie rokiem Google i Zielonego Robota. A takie decyzje jak ta Nokii tylko skalę zjawiska poszerzają. Android zawładnął rynkiem mobilnym i wkracza w kolejne etapy naszego życia. Android w lodówkach? Android w samochodach? Kwestia czasu!

Wróćmy jednak do Nokii pamiętam te czasy gdy telefony tego producenta były obiektem pożądania. Nie mówię oczywiście o smartfonach. Mogę nawet nie mówić o telefonach z kolorowym wyświetlaczem. Tak, jak pamiętam nazwę mało którego modelu, tak na zawsze zapamięta dwie liczby: 3210 i 3310. Nokie tak sygnowane to były legendy swoich czasów. 3210 okazała się wielkim hitem i pewnym kamieniem milowym w rozwoju telefonii komórkowej. To był pierwszy telefon wielu osób. Jak jednak opisać Nokię 3310? Skala zjawiska była podobna do iPhone. Jedna różnica jaka mi się nasuwa, to fakt, że 3310 była po prostu niezniszczalna :). To był telefon dla każdego!

Wielkim krokiem milowym było ujednolicenie systemów operacyjnych. To był całkiem spory problem, że większość telefonów ma swój własny system operacyjny i nie można standaryzować aplikacji. Wtedy rozpoczął się bój, który Nokia ostatecznie przegrała. Android, iOS i Symbian walka na śmierć i życie, bez jeńców. Symbian był bardzo dobrym system operacyjnym, który mógł zawładnąć masową wyobraźnią. Zdobywał on rynki zanim na dobre pojawił się iPhone, a potem Android. Jednak zabrakło takiego złotego strzału, który spowodowałby, że ten system operacyjny stanie się standardem, jakim dzisiaj jest Android. Dzisiaj Symbian jest zapomnianym system operacyjnym i skoro właściciel marki Nokia zdecydował się zastosować w nowym modelu Androida, to raczej jest to gwóźdź do trumny dla poczciwego Symbiana.

Rynek chiński wydaje się dość atrakcyjny dla producentów smartfonów. Przede wszystkim jest on gigantyczny! I choć nie uzyska się tak dobrych marż, jak na rynkach zachodnich, to jednak efekt skali może to bardzo wydatnie zrekompensować. Jest jednak spory problem: duża konkurencja, w tym wśród chińskich producentów. I choć Nokia 6 na chiński rynek ma być sondą wysłaną w celu weryfikacji potrzeb klientów, to jednak jest to strzał w księżyc. A wiesz jak to mówią: celuj w księżyc nawet jeśli nie trafisz to i tak będziesz wśród gwiazd :).

Nokia cały czas ma szansę zawalczyć o spory kawałek rynku. Ja jednak trochę się smucę z faktu, że producent nie zdecydował się na własny system operacyjny (albo spróbowanie jeszcze raz z Symbianem). To jednak bardziej niż potęgę Nokii buduje potęgę Google. A jak uczy ekonomia: uczciwa i zdrowa konkurencja jest bardzo wskazana w niemal każdej dziedzinie produkcji. No ale tak jak kiedyś marudziliśmy, że nie ma ujednoliconych systemów operacyjnych, które mogłyby mieć te tysiące aplikacji, tak dziś możemy pomarudzić, że jest tak naprawdę tylko kilka liczących się systemów. Z dwojga złego chyba jednak ta druga opcja jest lepsza :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 W tym kontekście to właśnie rok, który minął jest zmarłym królem, a ten, który się zaczyna jest nowym królem. 2016 minął dość dynamicznie. A jakie są perspektywy na nowy rok? O tym w tym felietonie.

Myślę, że rok 2016 i 2017 to lata, w których królowało i będzie królować Google. Ten gigant totalnie zapanował telefonami komórkowymi swoim systemem operacyjnym. Android jest zainstalowany na większości dzisiejszych smartfonów. Nic dziwnego, że śp. Steve Jobs chciał podobno wykorzystać wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć zielonego robota. Czy dzisiaj przewraca się w grobie? Fakt Apple jest nadal największą firmą technologiczną świata, ale to Android jest systemem operacyjnym numer jeden. Przegonił on nawet Windowsa.

Wraz z rozwojem sytuacji na rynkach systemów operacyjnych widać, jak postępuje cyfrowa rewolucja. I choć wiem, że wiele osób wierzy w wirtualne gogle, które albo pozwalają nam się przechadzać po obiektach 3d, albo rozszerzają obraz rzeczywisty. Wiem, że wiele osób w to wierzy i upatruje w tym przyszłość. Ja jednak mam wrażenie, że rola jaką zajął smartfon w naszym życiu jest tak istotna, że coś takiego go nie zastąpi. Nie wiadomo tak naprawdę co dalej z Google Glass, które zrobiło sporo zamieszania w światku technologicznym, a mimo to poszło do dalszej fazy testów. Nie okłamujmy się: jeszcze przez wiele lat takie rzeczy będą fajnymi gadżetami, ale smartfony są bardzo ważne w naszym życiu i to one będą zdobywać coraz silniejszą pozycję.

Mobilna rewolucja wkracza na kolejne etapy. To, co godne zauważenia, to że telefony są coraz większe! Pamiętam ten moment w moim nastoletnim życiu, gdzie wszyscy chcieli mieć jak najmniejsze telefony. Miniaturyzacja szła w najlepsze, gdy w naszych kieszeniach pojawiły się smartfony. Nic dziwnego, że urządzenia takie jak iPhone 6 Plus stają się coraz popularniejsze. Taki phablet potrafi mieć naprawdę szerokie spektrum zastosowań. Nadchodzi chyba jednak granica gdzie smartfony mogą się rozrastać. I to granicą wydaje się być phablet. To jeszcze smartfon, ale już nie tablet.

Rok 2017 będzie rokiem wielkiego przeboju wokół branży mobilnej. A Android będzie umacniał swoją pozycję. Jeśli szukasz dobrego miejsca na długoterminowe inwestowanie swoich pieniędzy, to powinieneś pomyśleć o lokowaniu pieniędzy w Alphabet (dawniej Google), bo ta firma ma tak dobrze pomyślaną strategię, że jej wartość z pewnością wzrośnie. Wielką niewiadomą jest Microsoft. To jak na branżę technologiczną dość wiekowa firma, ale cały czas potrafi zaskoczyć. I choć Windows na smartfony jest na słabej trzeciej pozycji, to jednak walka nie została jeszcze zakończona. Idea jednego Windowsa 10 na wszystkie urządzenia, to naprawdę duża rewolucja. Chodzą też słuchy, że Windows 10 przemianuje się na Windows 365 i będzie sprzedawany w systemie abonamentowym. To również byłaby rewolucja w tym modelu dystrybucji.

Godne zainteresowania są polskie firmy takie, jak CD Projekt, czy Livechat. To są firmy, które doskonale radzą sobie na świecie i mogą liczyć na duże zaufanie inwestorów. Nie wiadomo jak CD Projekt zaprezentuje się ze swoją nową grą, ale jaskółki śpiewają, że to będzie hit. Branża gier komputerowych jest oczywiście nieprzewidywalna, ale CD Projekt przyzwyczaił graczy do produktów najwyższej jakości. W polskich firmach nadzieja! Czekamy na jeszcze większe globalne sukcesy!

Oczywiście synoptycy ekonomiczny cały czas przewidują, że będzie wielki krach i wszystko walnie. Tylko czemu nikt z taką precyzją nie przewidział krachu z 2007 roku? Napompowany kredyty wysokiego ryzyka to była oczywista rzecz powodująca krach. Mam jednak wrażenie, że jest sporo prawdy w powiedzeniu, że: ekonomista to taki ktoś, kto jutro powie Ci dlaczego jego wczorajsze prognozy na dzisiaj się nie sprawdziły. Problemem dzisiejszych gospodarek kapitalistycznych jest to, że są oparte na długu. A jak to pisał hejtowany ostatnio Kiyosaki: Kapitalizm to gra, która polega na tym, kto czyim jest dłużnikiem. Więc w ramach nowego, 2017 roku życzyłbym sobie, żeby państwa i ludzie mniej się zadłużali :). Choć wiem, że pokusa na cudowny kredyt na cudowną rzecz jest taka kusząca :).

Rok 2017 raczej nie będzie jakiś mega rewolucyjny. Doszliśmy do etapu, w którym mamy bardziej do czynienia z ewolucją niż z rewolucją. Czy to dobrze czy źle? Gdy był prezentowany pierwszy iPhone nikt nie miał świadomości jak wielki będzie to wynalazek. Czy dzisiaj gdy są prezentowane google rozszerzające rzeczywistość sytuacja się powtórzy? Myślę, że nie. Rok 2017 zaskoczy nas pewnie jakimiś ciekawymi przejęciami na szczycie. Z pewnością Facebook bardzo chętnie kupi coś jeszcze, co stanie się dzięki niemu jeszcze większym hitem. Ale czy jest na dzień dzisiejszy usługa lup produkt, które w 2017 staną się dla nas tak niezbędne, jak Google czy Facebook? Ciężko powiedzieć, bo tego pewnie nie są świadomi sami twórcy tych rozwiązań. Pewne jest tylko jedno: wszystko jest możliwe! I tym miłym akcentem zakończę.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

AirBnB zachwycają się wszyscy. Jest to portal, który łączy osoby posiadające nieruchomości z turystami. Nie trzeba wynajmować tych nieruchomości na długo często to kwestia kilku dni. Jak się jednak okazuje: może być to bardzo dochodowy biznes. Czy tak świetnie działający model biznesowy można jeszcze udoskonalić? Oczywiście! W końcu constans nie istnieje, a jedyną stałą jest zmiana!

Nowością ma być zakładka Podróże, która ma udoskonalić biznes jednego z największych hitów ekonomii współdzielenia na świecie. Założenie jest dość proste: pokazać świat takim, jakim jest naprawdę, a nie jak serwują przewodniki. Wszystko opiera się na ludziach, którzy mogą Ci doradzać, lub pokazywać lokalne rozrywki, czy kuchnię. Z czasem oczywiście dojdzie również możliwość bukowania biletów lotniczych. To wygląda jak zupełnie nowe podejście do jednej z najważniejszych ludzkich aktywności: zwiedzania.

Myślę, że tak jak Android stał się wiodącym system operacyjnym i sprawia, że każdy z nas może mieć łatwy dostęp do cyfrowego świata tak AirBnB stopniowo podąża w kierunku stania się wrotami do zwiedzania świata. Może stać się podróżniczym Windowsem! I to jest coś znacznie cenniejszego, niż pieniądze, które jest w stanie zarobić. Internet zmienia wszystko. Ekonomia współdzielenia dokonuje prawdziwej rewolucji w naszym życiu! Czy AirBnB stworzy jedną z najważniejszych firm XXI wieku?

Tak, jak napisałem tu może już nie do końca chodzić o pieniądze, gdyż firma ta jest wyceniana na kilkadziesiąt miliardów dolarów! Czytałem gdzieś recenzje w poważnych biznesowych czasopismach, że AirBnB ma wycenę większą niż największe sieci hoteli! A to jest już informacja niebagatelna. Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie wiadomo gdzie właściwie jest sufit możliwości tego portalu. A może on tak naprawdę nie istnieje?

W jednym z ostatnich felietonów na tym blogu zachwycałem się e-commerce. Twórca Wish mówił o astronomicznej wycenie tego segmentu branży internetowej. Czy tak samo będzie z podróżowaniem? Być może zakupy są znacznie bardziej wykorzystywaną ludzką potrzebą niż podróżowanie, ale trzeba przyznać, że na podróżowanie wydajemy znacznie więcej pieniędzy w znacznie krótszym czasie. Czy to się wyrównuje? Nie trafiłem na badania na ten temat, ale myślę, że nie jest to aż tak bardzo istotne! Spójrzmy prawdzie w oczy: segment rynku, który wytworzyło sobie AirBnB praktycznie w większości należy do nich. Fakt, że konkurencją mogą być platformy takie jak Trivago, czy Booking.com, ale to jest zupełnie inny wymiar rezerwowania. Tam mamy do czynienia z hotelami.

Myślę, że to, co aktualnie robi AirBnB będzie opisywane w podręcznikach biznesowych! To jest kolejny krok i kolejny błękitny ocean. No bo gdzie dzisiaj możemy znaleźć możliwość poznania miasta takim, jakie ono jest naprawdę? Ja się z czymś takim nie spotkałem. Są oczywiście zorganizowanie wycieczki, które mają swoich przewodników. Jednak w gruncie rzeczy AirBnB chce zaoferować coś zupełnie innego i to się im chwali. Mają szansę stać się podróżniczym Androidem! I to jest cel ważniejszy od tych dodatkowych miliardów, które zarobią. Uwielbiam wizjonerów, którzy chcą po prostu zmieniać świat!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak pokazują dane statystyczne prawie 9 na 10 smartfonów na świecie ma system Android na pokładzie. Czy to oznacza, że spełnił się koszmar Steve'a Jobsa?

Jobs decyzję twórców Google o zainwestowaniu w system operacyjny Android uważał za zdradę. Zanim do tego doszło Brin i Page traktowali Jobsa, jak swojego wielkiego mentora. Jak mówią plotki: chciał on przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. Dzisiaj już wiemy, że to się nie udało.

Pochód Androida był skazany na sukces. Lata temu gdy Google zdecydowało się zainwestować w ten system operacyjny rynek smartfonów dopiero się rodził. To były czasy, w których Apple zaczynało wygryzać Nokię z pozycji lidera. Czy jest ktoś kto nie pamięta czasów gdy Nokia miała większość rynku? Musiałaby być to naprawdę młoda osoba. W tamtych czasach największą piętą achillesową telefonów był system operacyjny. Nie to, że nie działał po prostu niemal każdy telefon miał swój własny system operacyjny i trudno było standaryzować aplikacje. To bodajże Bill Gates powiedział, że siłą systemu operacyjnego są aplikacje na niego stworzone. Nie wiem czy się orientujesz, ale wartość sprzedawanych aplikacji na system operacyjny Windows jest znacznie większa niż wpływy ze sprzedaży licencji na ten system.

Nokia miała Symbiana, który miał stać się standardem. Nie był to taki zły system operacyjny. Po prostu zmiotła go konkurencja! I tak zaczyna się historia Apple. Po wielkim sukcesie iPoda zdecydowali się oni zrobić... tablet! Jednak stwierdzili, że są do niego potrzebne większe moce przerobowe, niż są aktualnie w stanie osiągnąć, więc zdecydowali się na smartfona. Tak powstał iPhone telefon odpowiadający dziś za 70% wpływów giganta z Cupertino. I mimo że Apple jest największą firmą świata i jako pojedynczy dystrybutor sprzedaje najwięcej smartfonów, to jednak pod względem ilości systemów operacyjnych wygrywa Android. Jak to możliwe?

Android od początku miał zupełnie inne podejście od konkurencji. Jednym z moich pierwszych felietonów na tym blogu dotyczył konsorcjum, które stworzyło wokół siebie Google. To coś niespotykanego dotychczas. No chyba, żeby porównywać Trust Rockefellera, który po pewnym czasie stał się nielegalny :). Tutaj jednak z pewnością siedziały nad tym sztaby prawników, aby współpraca dziesiątek firm telefonicznych i telekomunikacyjnych była w pełni legalna. O ile się orientuje to nie ma jakiegoś nadrzędnego organu tego konsorcjum. Wydaje się to być umową nieformalną, w której każdy chętny może brać udział.

Android to genialny alias strategiczny, który wszystkim się opłaca. Google ma swoje profity z Google Play, oraz promowania swoich aplikacji zaczynając od wyszukiwarki na gmailu kończąc. Producenci telefonów mogą w łatwy sposób dostać się do największego ekosystemu biznesowego naszych czasów. Twórcy aplikacji mają na start mega bazę klientów. A operatorzy telefonii komórkowych dostają gotowy produkt, którego pożądają klienci. To wszystko może się nie podobać tylko konkurencji! Czy Jobs przewraca się w grobie?

Tak, jak już tutaj pisałem: chodziła plotka, o której wspomniał nawet biograf Jobsa: że chce on przeznaczyć wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć Androida. Należy pamiętać, że to był wizjoner i musiał wiedzieć jak wielkie zagrożenie dla jego firmy są działania Google. Przewidział to, a dzisiaj już nie widzi, jak jego system operacyjny traci udziały w rynku! Zobaczymy co przyniesie przyszłość na chwilę obecną tendencja jest wzrostowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi