napoleoński umysł
Zachwycający Amazon 2017-08-14 19:13
 Oceń wpis
   

Ponad tydzień temu gruchnęła wieść, że najbogatszym człowiekiem na świecie nie jest Bill Gates, tylko Jeff Bezos. Oczywiście potem nastąpiła giełdowa korekta i Gates wrócił na swoje pierwsze miejsce. Jednak taka informacja mogła pokazać wielu ludziom, że rośnie gigant, z którym trzeba się liczyć. Skoro Jeff Bezos ma 17% akcji Amazonu i jest na drugim miejscu listy najbogatszych, to jest to interesująca firma. Warto więc napisać o niej felieton :).

Jestem wielkim fanem Amazonu. Przeczytałem biografię Jeffa Bezosa, oraz niezliczoną ilość publikacji na ten temat. Dzisiaj Amazon to coś znacznie więcej niż największa księgarnia internetowa na świecie. Amazon to coś więcej niż największy sklep internetowy na świecie! Dzisiaj Amazon jest jednym z największych innowatorów o szerokim spektrum działania. I właśnie te daleko idące działania są imponujące i zachwycają. Czy Amazon przebije Apple i stanie się największą firmą na świecie? (oczywiście z tych firm, które są notowane na giełdzie :).

Amazon zaczynał jako księgarnia internetowa w czasach, gdy wszyscy nie mieli żadnego pojęcia o zakupach w internecie. Bezos już w drugiej połowie lat 90tych doszedł do wniosku, że internet jest wielkim wynalazkiem naszych czasów i trzeba się będzie z nim liczyć. W czasach gdy nie było jeszcze tak wielu technologii internetowych postanowił on stworzyć coś wydawałoby się banalnego i oczywistego: księgarnię. Dlaczego książki i płyty CD były tak oczywistym wyjściem? Jest tak zresztą do dzisiaj, gdy kupujesz książkę lub płytę to nie musisz martwić się o rozmiar, albo czy będzie pasować do Twoich ulubionych butów. Jeśli chodzi o formę to wiesz czego się spodziewasz może Cię zaskoczyć jedynie treść. I tym sposobem: był moment, że to właśnie księgarnie internetowe były najpopularniejszą formą e-handlu. Jak to się jednak stało, że Amazon stał się liderem?

Amazon poszedł na otwartą wojnę cenową. Czasem nawet dopłacał do produktów, aby jego cena była najbardziej atrakcyjna. Jednocześnie postawił na najwyższą jakość obsługi klienta. Jak to można połączyć? Sprytnymi zabiegami, jak wtedy gdy płacisz mniej gdy poczekasz trochę dłużej na przesyłkę, lub jak w przypadku Amazon Prime, gdy za konto premium gwarantuje błyskawiczną wysyłkę. Kwestię sklepu internetowego Amazon ma obcykaną dzisiaj naprawdę dobrze. Dzisiaj tak naprawdę może mu już chyba tylko zagrozić Grupa Alibaba, która jest prowadzona przez Jacka Ma. Towary z Chin są coraz wyższej jakości i do tego w dużo niższej cenie. Jedyny problem to czas dostawy. Tutaj Amazon cały czas będzie górował, ale tego przez najbliższe dziesięć lat raczej się nie przeskoczy. Chociaż rozwiązaniem może być to co wymyślił Wish, aby najpopularniejsze produkty trzymać w magazynie w Stanach lub Europie. Jednak w Chinach są dziesiątki tysięcy produktów!

Warto mówić o pozostałych obszarach działalności takich jak Amazon Web Service i ekosystem ebooków Kindle. AWS stał się bardzo ważną chmurą internetową, na której swoje serwisy przechowują najwięksi tego świata. Mam nieco do czynienia z tym rozwiązaniem w ramach pracy zawodowej i muszę powiedzieć, że jest to naprawdę rozwiązanie wysokiej jakości. Płaci się tylko za zużyte moce obliczeniowe i w każdej chwili nasz portal może się przeskalować i być dostępny dla jeszcze większej ilości użytkowników. Wszystko w ramach potrzeb. Myślę, że w tej chwili AWS oraz Azure Microsoftu, to dwie wielkie marki rozwiązań chmurowych. I będzie o nich głośno w tym światku :).

Natomiast jeśli chodzi o Kindle, to jest on dla książek elektronicznych tym, czym iPod był dla muzyki. Wychodzi jednak na to, że iPod utorował miejsce dla iPhonea, a sama muzyka coraz popularniejsza staje się w wydaniu streamingowym niż w formacie mp3. Natomiast Kindle od Amazonu jest czymś, co może jeszcze mocno zamieszać. Przede wszystkim jest to przygotowane specjalnie pod czytanie ebooków. Jest to elektroniczny papier, który zużywa energię elektryczną tylko w momencie ładowania się nowej strony. Dzięki takiemu rozwiązaniu na baterii można działać intensywnie nawet 2 tygodnie. Jest to w świecie ebooków tak wielka rewolucja, jak w świecie telefonów pierwszy iPhone. Czytanie e-książek jest po prostu wygodniejsze i nie męczy oczy tak, jak w przypadku smartfonów. Bezosowi bardzo zależało na tym wynalazku i w końcu dopiął swego!

Amazon to z każdym rokiem coraz więcej produktów. Jak na razie nie udało się podbić rynków smartfonów z rozwiązaniem bazującym na Androidzie, ale myślę, że Jeffowi Bezosowi również zależy na tym obszarze i docelowo postara się go mocno zaatakować. Amazon to także wiele doniesień medialnych w stylu dostarczanie paczek przez drony. To bardziej marketing niż realne rozwiązania. Przynajmniej na razie. Ja jestem mocno zafascynowany tą firmą, bo wiem, że będzie ona miała wpływ jak będzie wyglądał i jak będzie się zmieniał dzisiejszy świat!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. Przebił on nawet pozycję Windowsa, który wielokrotnie był uważany za monopolistę. Oczywiście wynika to również z popularności urządzeń mobilnych, które stały się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia. Czy ktoś jest w stanie mu jeszcze w ogóle zagrozić?

Gdy myślę o Androidzie, to pojawiają mi się w głowie słowa szach-mat! Aliasy strategiczne, które zawiązało Google, to prawdziwe mistrzostwo. Zarówno to z kim, oraz w jaki sposób. Jednym z moich pierwszych wpisów na tego bloga był wpis o konsorcjum Androida. Chodziło o to, że Google dobrało sobie świetnych partnerów: sieci komórkowe, producentów sprzętu i oprogramowania i rzuciło wyzwanie Apple. System operacyjny był na licencji open source, jednak jego sprytnym ogranicznikiem było stosowanie patentów.

Minęło jakieś 5 lat od tego wpisu, a to wszystko urosło do takich rozmiarów, że po prostu w głowie nam się to nie mieści :). Dzisiaj telefony z Androidem, to większość telefonów w ogóle. Czy ktoś pamięta jeszcze jaką potęgą była Nokia? Czy ktoś pamiętam, że Apple było pretendentem do pierwszego miejsca na podium? W chwili obecnej zwycięzcą jest Android. Może nam się to podobać lub nie. Wszystko ma swoje wady i zalety. Wadą jest oczywiście to, że jesteśmy w rękach konsorcjum Google i nikt tak naprawdę nie wie jak daleko to sięga. Z drugiej strony ujednolicenie systemu operacyjnego spowodowało wysyp aplikacji mobilnych. Dzisiaj wszyscy robią aplikacje na Androida! Z Apple też się wszyscy liczą. Mały udział w rynku ma Windows na urządzenia mobilne i aplikacje na niego dostosowują raczej dojrzałe firmy.

Mówiłem już wielokrotnie, że z biografii Jobsa dowiedziałem się, że chciał on pod koniec życia przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. To był wielki wizjoner i umiał realnie oszacować zagrożenie, które przyszykowało mu Google. Jego następcy nie starczyło już być może odwagi, aby tak zdecydowanie uderzyć w konkurencję. Sama koncepcja iPhonea jako ujednoliconego telefonu premium, o którym wszyscy marzą jest naprawdę spoko! On zawsze będzie bardziej prestiżowy niż konkurenci z Androidem. Pytanie tylko czy ludzie chcą jeszcze płacić premię za bycie cool :).

Android stał się ogólnodostępny gdyż jest on tani. Gdy producenci mają się zdecydować na Windowsa, to trochę przerasta ich to, że za każdą licencję trzeba płacić niemałe pieniądze. Pamiętajmy jednak, że jest to jeszcze większa walka niż za czasów walki Gatesa i Jobsa na linii: Macintosh vs standard IBM PC. Jakby nie patrzeć: może się wydawać, że walka w urządzeniach mobilnych jest zakończona. Jest podium na którym jest Android, Apple i Microsoft. Jednak różnica między 1 a 3 miejscem jest za duża!

Jestem wielkim fanem nowego podejścia Microsoftu, w którym tworzą oni jeden najważniejszy produkt: Windows 10. Ma on być systemem uniwersalnym, który tylko dostosowuje rozdzielczość do urządzenia. Koncept genialny. Szczególnie w świetle tego, że Microsoftowi po prostu namnożyło się tych systemów. Może mój zachwyt jest przesadny, bo jak na razie nie widać z tego, aż tak dużych efektów. Jednak sam koncept jest świetny i jeśli ktoś ma zagrozić Androidowi to właśnie Microsoft! Apple jest tak naprawdę systemem zamkniętym, w którym założeniem jest samodzielne tworzenie i integrowanie urządzeń i oprogramowania. Na początku Jobs nie chciał się nawet zgodzić na App Store! To nie jest wcale takie złe podejście, bo ma się wpływ na doświadczenie całościowe. To jest trochę, jak ze sklepem. Jeśli zawali kasjer, to nie mamy pretensji do tego konkretnego kasjera w naszych oczach nawalił cały sklep!

Oczywiście żyjemy w tak pięknych czasach, że może pojawić się zupełnie nowy system operacyjny, który rozwali to co zbudował Android. Ale to będzie naprawdę trudne! Mimo wszystko wszystkim tego życzę. A tak po prostu dla większej konkurencyjności :) Bo wtedy wygrywamy my klienci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Gdy Apple wprowadzało pierwsze iPhoney i iPady, to wychodzili oni z założenia, że tworzą nową erę w dziejach komputeryzacji. Sam Steve Jobs określił ją mianem PostPC. Jak widać dzisiaj komputery w formie którą znamy jako PC jeszcze nie zniknęły! Mimo tego, że i PC i PostPC mają się nieźle i wzajemnie ze sobą egzystują , to dzisiaj stara się nam wmówić, że to dopiero początek. A my nie jesteśmy świadomi jak daleko sięga królicza nora :).

Jestem zafascynowany rozwojem technologii. Każdego roku powstają albo aplikacje, albo urządzenia, które wprowadzają coś nowego. Wielkie firmy tworzą coraz bardziej angażują się w patentowanie kolejnych rozwiązań. Jednocześnie mają świadomość, że w każdej chwili może pojawić się mała firma, która swym wynalazkiem zrewolucjonizuje dzisiejszą technologię. Razem z najnowszymi technologiami walka odbywa się na poziomie finansów. Ty chodzi o setki miliardów dolarów (bo tak wyceniane są największe firmy). Ja jednak radziłbym podejść chłodniej do tych wszystkich nowinek i nie lekceważyć smartfonów, lub urządzeń, które je zastąpią.

Wiem, że założenie, w którym wszyscy przesiadamy się na gogle/okulary, czy tego typu wynalazek jest bardzo kuszące. Pamiętajmy jednak, że rozwijają się kolejne technologie, które są sterowane za pomocą smartfona. Wiem, że takie gogle wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości, to dla wielu osób czyste SF, ale w gruncie rzeczy: czy jesteśmy gotowi całkowicie się na nie przesiąść? Ja myślę, że nie. Apple z pewnością ma wizję, w której pojawi się urządzenie, które zastąpi iPhonea. Z mojej perspektywy jest to nieco złudne podejście.

Smartfon według Jobsa miał łączyć w sobie trzy inne urządzenia: odtwarzacz muzyki, telefon komórkowy i przeglądarkę stron internetowych. Dzięki zbudowaniu ekosystemów, w których znajdują się setki aplikacji smartfon stał się czymś znacznie więcej. W moim odczuciu wszystkie te okulary/gogle będą przez bardzo długi czas po prostu rozszerzeniem smartfona. Czy tak już zostanie? Trudno dzisiaj zakładać takie rzeczy, bo każdego dnia może pojawić się nowa technologia, która zrewolucjonizuje świat, który znamy. Może nagle się okazać, że to co dzisiaj robi smartfon przeniesiemy na ubrania, samochody a może domy. Możliwości są nieograniczone.

Smartfon jest epokowym wynalazkiem. Tutaj raczej każdy się zgodzi. Tylko dlaczego wszyscy tak bardzo chcą go zastąpić? :) Z pewnością chodzi o dominację rynkową. Jeśli rzeczywiście uda się przekonać ludzi do czegoś po PostPC to ten, kto pierwszy zdobędzie ten rynek może zagrozić pozycji ekosystemu, jaki stworzył wokół siebie Google z Androidem. Ostatnio wolą Stevea Jobsa było wykorzystać wszystkie środki, aby zniszczyć Androida. Dobrze wiedział jak potężną siłę buduje Google. Na rynku, który znamy dziś nikt już raczej nie zagrozi Androidowi. Jednak kto wie co przyniesie przyszłość. Nokia też miała większość rynku telefonów komórkowych i wtedy pojawiło się Apple :).

Osobiście myślę, że odbędzie się to tak, że większość rynku nadal będzie należeć do Androida, a same urządzenia typu gogle czy okulary będą jedynie rozszerzeniem urządzeń klasy PostPC. Może jestem przesadnym pesymistą, ale to wynika z tego, że widzę jak ważnym wynalazkiem jest smartfon. Ciekawe jak bardzo musiałby się zmienić internet, aby było on oglądany za pomocą tego typu urządzeń. W końcu chodzi tu o zupełnie nowy sposób prezentacji treści. Wiem, że jest to dla wszystkich strasznie ekscytujące i może powodować zainteresowanie. Mam jednak wrażenie, że będzie to trochę tak jak z technologią 3d w telewizorach. Wszyscy się nią ekscytowali, a jednak nie stała się standardem.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Polska według WP 2017-05-29 20:17
 Oceń wpis
   

I choć skrót WP przez programistów jest dość mocno kojarzony z Wordpressem (najpopularniejszym systemem zarządzania treścią napisanym w języku programowania PHP), to w polskim internecie skrót WP kojarzy się jednoznacznie: Wirtualna Polska. Grupa WP stała się niesamowicie silną grupą medialną i widzimy kolejne starania jej właścicieli, aby pozycja była jeszcze bardziej umacniana.

WP to najstarszy polski portal internetowy. Zaczęło się od tego, że spółka Centrum Nowych Technologii stworzyła katalog stron. Potem była inwestycja funduszu należącego do Intela, sprzedanie całości Telekomunikacji Polskiej, aż wreszcie panom z Grupy o2 udało się przejąć całość. Nie chciałbym aż tak bardzo grzebać w historii, bo jest to tematyka bardzo rozbudowana. Dzisiaj ważniejszy jest stan aktualny. Jak pokazują statystyki oglądalności stron internetowych Grupa WP jest cały czas w czołówce.

Przejęcie WP przez o2 było bardzo dużym przedsięwzięciem. Dwie grupy o silnych pozycjach stały się jednością. W dalszej drodze było przejmowanie kolejnych serwisów, jak to gdy przejętego Grupę Money.pl. Jednak samo połączenie o2 i WP jest dla mnie jednym z najważniejszych wydarzeń w polskiej sieci. Wiem, że może budzi to jakieś kontrowersje, ale w gruncie rzeczy mówimy tu o powstaniu kolosa i to nie na glinianych nogach :).

Wirtualna Polska cały czas ściga się o oglądalność z innymi portalami. Nie jestem do końca przekonany czy to chodzi o to by słupki mówiące o wyświetleniach były jak najwyższe. Sama świadomość marki, która buduje jej wartość jest również bardzo ważna. Może i dobrze jest jak portal znajduje się na pierwszym miejscu w rankingu ilości wyświetleń. Ale to, co naprawdę istotne to marka, która się dobrze kojarzy. Marka oparta o solidne wartości. Tworząca wokół siebie tożsamość. Zdecydowanie WP to ma! Pamiętam doskonale serię reklam telewizyjnych >>Dzieje się w Polsce w Wirtualnej Polsce <<. W naszej polskiej skali to było porównywalne z tym co agencje reklamowe zrobiły dla Apple, gdy wprowadzano iPoda :).

Jedno co mnie tylko mocno smuci, to fakt, że portale, o których mówimy w tym felietonie, tak naprawdę nie wychodzą poza Polskę. Sama nazwa Wirtualna Polska jest nieco ograniczająca gdyby chcieć z nią wyjść na świat. To nieważne czy Onet, czy Interia tak naprawdę to cały czas są marki lokalne. Czy nie da się wyjść z tak wielkim przedsięwzięciem poza obręb jednego kraju? Jak pokazują ostatnie wieści ze świata: Yahoo zostało stosunkowo tanio sprzedane. Pamiętam moje początki z internetem, gdy eBay, Yahoo i Amazon były stawiane jako internetowe potęgi. Dzisiaj najlepiej wygląda Amazon, który sprawił, że Jeff Bezos jest w Top 10 najbogatszych ludzi na świecie. Czy koncepcja na portal ogólnotematyczny jest niedostosowana do ery Web 2.0?

W Polsce portale przez cały czas są odwiedzane przez miliony użytkowników. Na świecie jednak ciągle toczy się walka między web 1.0 a web 2.0. Artykuły mają być dostępne bez wychodzenia z Facebooka. Wielkie portale wspierają się swoimi fanpageami i Twitterem. Czy to oznacza, że model, w którym redaktorzy tworzą treści przechodzi ku powolnej rewolucji? Jak to ostatecznie będzie wyglądać? Czy za 10 lat WP będzie przypominać Facebooka? Jest wiele pytań, na które ciężko dziś odpowiedzieć. Warto jednak podkreślić to, co napisałem przed chwilą: WP ma jedną z najsilniejszych marek w polskim internecie! To sprawia, że może sobie pozwolić na tworzenie własnej telewizji mimo że nie ma wsparcia wielkich koncernów medialnych. Po tych wszystkich wywodach dochodzę do wniosku, że jako Polacy możemy być dumni z Wirtualnej Polski :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Nintendo to potentat w świecie wirtualnej rozrywki. Konsole tej firmy stanowią ważny element dzisiejszej rzeczywistości. I pomyśleć, że firma zaczynała od kart do gier! No ale w końcu Nokia kiedyś robiła kalosze :).

Ostatnimi czasy dość mocno wałkuję na tym blogu temat ekosystemów biznesowych. Jak można zauważyć: jest to jeden z najważniejszych wynalazków biznesowych na początku XXI wieku. Jak się okazuje najsilniejszą pozycję coraz wyraźniej ma Android. Jest tak naprawdę niewiele firm, które mogą tej pozycji zaszkodzić. Przede wszystkim powinien być to ktoś, kto ma zarówno oprogramowanie, jak i urządzenia. Cały czas w temacie walczą Microsoft oraz Apple. Jednak czarnym koniem może okazać się Facebook. W przypadku tego ostatniego ekosystem już jest trzeba by tylko połączyć to z konkretnymi urządzaniami. Oczywiście są jeszcze takie twory takie, jak Firefox OS (który w pewnym momencie był brany za jedno z największych zagrożeń Google), czy dystrybucja Linuxa Ubuntu. A ja w tym wpisie postanowiłem sobie nieco pofantazjować i pomyśleć: a co by się stało gdyby Nintendo stworzyło własny ekosystem biznesowy tak, żeby konkurować z Google.

Czym jest Nintendo wszyscy wiedzą. Ostatnio zrobiło się z jego powodu ponownie głośno ze względu na nagłą popularność Pokemon GO, oraz konsolę Swift. A gdyby tak rozbudować system operacyjny z konsoli, stworzyć urządzenia, które łączą w sobie przenośne konsole, oraz smartfon i do tego rozegrać to wszystko tak, aby zagrać na nosie konkurencji? Pokemon GO jest aplikacją, która jest dostępna na najważniejsze ekosystemy biznesowe. Jednak własna smartfono-konsola mogłaby dokonać prawdziwej rewolucji.

Jest też drugi scenariusz, w którym Nintendo podłącza się pod ekosystem Androida tak, jak robi to teraz Sony. Pytanie tylko czy jest tam miejsce dla obu producentów konsol? Zamiast tworzyć własne urządzenia można by stworzyć nakładkę na Androida, która sprawia wrażenie, że mamy system operacyjny Nintendo. To rozwiązałoby problem aplikacji na start, ponieważ producent konsol mógłby załączać aplikacji z Google Play. Świetnym rozwiązaniem byłoby tutaj komunikowanie się na linii smartfon i inne urządzenia Nintendo. To wszystko jeśli jeszcze nie jest zrobione, to spokojnie jest do zrobienia.

Mam wrażenie, że trzeba być niewyobrażalnie odważnym, lub niewyobrażalnie głupim, aby rzucić się teraz w wir tworzenia nowego ekosystemu biznesowego, który mógłby konkurować z tymi istniejącymi. Pamiętajmy jednak, że one też musiały mieć swój początek i kiedyś powstać. Pamiętam czasy, w których nie było jednolitych systemów operacyjnych dla telefonów komórkowych. Ten sam producent mógł mieć kilka systemów, które nie były ze sobą kompatybilne. Dzisiaj daje się albo Windowsa albo Androida i nie ma problemów z aplikacjami. Nintendo jednak mogłoby pójść znacznie dalej i stworzyć wrota do wirtualnej rozrywki. Pytanie tylko na ile już to nie jest realizowane :).

Wiem, że fajnie sobie gdybać co mogłoby zrobić Nintendo, ale w gruncie rzeczy trzymam się tego, że raczej tylko szaleni ludzie rzucają się na tworzenie nowego ekosystemu biznesowego. Tak naprawdę jest to jeden z najważniejszych wynalazków naszych czasów. Uważam, że jest jeszcze ważniejszy niż wyszukiwarka czy portal społecznościowy. Być może te rzeczy mają każdego dnia na nas wielki wpływ, ale to ekosystem buduje wartość całości, jak również wpływa na wycenę firmy. Jeśli jesteś na tyle odważny, aby stworzyć własny ekosystem biznesowy i stanąć w szranki z Androidem, to wiedz, że pewnie jest to szansa mniejsza niż wygrać na loterii :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Czy pamiętasz jeszcze Pokemon Go? To nie koniec! To dopiero początek tego, co czeka nas w najbliższych latach. A ja mam wrażenie, że to może podzielić losy telewizorów 3d.

Mark Zuckerberg zaprezentował najnowsze pomysły Facebooka, które opierają się przede wszystkim na wspomnianej rzeczywistości rozszerzonej. Możemy sobie założyć okulary i widzieć 50 calowy telewizor gdy wcale go tam fizycznie nie ma. To wszystko jest fajnym bajerem i powoduje wrzenie wśród analityków. Ja mam jednak wrażenie, że może się skończyć na bajerze. Gra Pokemon Go była hitem, ponieważ trafiła na odpowiedni czas i była dobrze wykonana. Dzisiaj jednak nie gra już w nią tak dużo osób. Jak każda chwilowa moda doczekała się ona prozy życia. Oczywiście mówienie, że nikt w to już nie gra jest grubą przesadą, ale o frekwencji z pierwszych tygodni można pomarzyć.

Dzisiaj Zuckerberg przedstawia wizję uśmiercenia smartfonu i zastąpienia ich następną generacją technologicznych gadżetów. Mam wrażenie, że to taka ucieczka do przodu, ponieważ Zuck cały czas nie ma swojego systemu operacyjnego. A potencjalnie mógłby mieć. Facebook od lat tworzy wokół swoich projektów ogromny ekosystem. Można jednak odnieść wrażenie, że dąży on od ścisłej współpracy z Microsoftem. Czy współpraca obu tych firm się zakończy? Jest takie ryzyko, ponieważ masa krytyczna sięga ogromnych wartości. Przychodzi taki moment w życiu giganta, że chce się działać na własną rękę. Czy Facebook jest na to gotowy?

Jakby na to nie patrzeć to Apple ogłosiło erę urządzeń PostPC. I choć ludzie nie zrezygnowali całkiem z laptopów i komputerów osobistych, to jednak urządzenia takie jak smartfon, phablet czy tablet zrobiły sporą rewolucję w znanym nam świecie. Nagle okazało się, że do świata, w którym karty są rozdane i największym systemem operacyjnym na świecie jest Windows, wkroczyło Google ze swoją ideą otwartego systemu Android i to ta firma jest w posiadaniu największego OS na świecie. W ekonomii nic nie dzieje się dwa razy tak samo, ale historia się powtarza. Google zdetronizowało Windowsa, więc czy Facebook zdetronizuje Google?

Facebook swoją konferencją wypowiedział wojnę wszystkim wielkim firmą technologicznym tego świata. Pamiętajmy jednak, że ma on w portfolio marek projekty, z których korzysta półtora miliarda ludzi. Tak naprawdę dzisiaj chyba brakuje tam tylko Snapchata. Wydaje się on jednak poza zasięgiem. Twórcy sami chcą tworzyć wielką firmę, a nie stać się częścią czegoś większego. Czy wobec tego jest sens tworzyć system operacyjny, który będzie wykorzystywał rozszerzoną rzeczywistość? Ależ oczywiście! Facebook jest w takiej sytuacji, że to praktycznie jedyne jego wyjście. Choć trzeba przyznać, że mógłby on też stworzyć swój system operacyjny jak Android. Tylko kto kogo by wtedy gonił. Google Glass przez cały czas są wielką zagadką, a Facebook ma konkretne plany przynajmniej na 5 lat. Więc walka idzie tutaj o ogromne stawki.

Wiem, że wszyscy zachwycają się rzeczywistością rozszerzoną. Wiem, że jest to bardzo chodliwy temat. Ja jednak mam wrażenie, że może z tym być dokładnie tak samo jak z telewizorami 3d. Te produkty trafiły do sklepów. Pewnym firmom bardzo zależało, aby ten produkt się sprzedał. Próbowano stworzyć wokół tego ekosystem, w którym najnowsze filmy są przygotowywane w bajeranckim 3d. A jak wyszło w praktyce? To ma sens tylko w przypadku kin. Tam widzowie są gotowi przez półtorej godziny nosić okulary. Do domu się to po prostu nie sprawdza. Może jestem złym prorokiem i nie mam racji. Może wszystkie podejścia do gogli, okularów czy innych glassów się sprawdzą i ludzie to kupią. W chwili obecnej wycofanie Google Glass i brak sukcesu HoloLens świadczy dla mnie o tym, że jeszcze długa droga przed tymi technologiami do komercyjnego sukcesu.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj druga część naukowego eseju:

Jeśli mówić o instrumentach konkurencji, to doskonale pasuje tu stara dewiza mistrzów reklamy Wyróżnij się, albo zgiń. Działy marketingu Google to jedne z najbardziej twórczych i profesjonalnych działów marketingu we współczesnej rzeczywistości gospodarczej. Rynek charakteryzuje się wysokim stopniem dojrzałości. Jest on oligopolistyczny, ponieważ liczy się na nim tak naprawdę tylko trójka firm. Do czynienia ma się z wysoką elastycznością popytu. Otoczenie konkurencje można postrzegać na kilka sposobów. Z jednej strony komputer PC/Laptop również może być konkurencją dla smartfonu czy tabletu. Z drugiej jednak strony również i na tym rynku Google rozpoczęło walkę z Windows i Mac OS X wprowadzając Chrome OS. Laptopy zawierające ten system operacyjny są popularnie nazywane chromebookami. Nabywcy dość często kierują się kryteriami materialnymi, ponieważ urządzenia z systemem operacyjnym Android są tańsze od urządzeń z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi. Jednak w dłuższej perspektywie decydują kryteria niematerialne. Jest ważna rzecz, o której warto powiedzieć dotycząca tego tematu: dzisiaj nie konkuruje się systemem operacyjnym, konkretnymi aplikacjami, czy parametrami urządzenia. Dzisiaj wszystkie elementy związane z taką wielką firmą jak Google, Microsoft czy Apple tworzą tak zwany ekosystem. Taki ekosystem to całościowa wartość tego co oferuje dana firma, oraz jej partnerzy. Ekosystem biznesowy to dość nowe pojęcie, choć gdyby się dobrze przyjrzeć to istniało już ono dużo wcześniej. Dzisiaj jednak najbardziej widać, jak aliasy strategiczne, oraz grupy produktów sprawiają, że rośnie wartość firmy w oczach klientów. Gdy ktoś kupuje telefon Sony, to oczywistym dla niego jest, że będzie on współpracował z systemem operacyjnym Android, że będzie miał dostęp do aplikacji Google i jego partnerów. A dodatkowo Sony stara się tworzyć również własny ekosystem współpracujący z Androidem, który opiera się na markach Walkman i Playstation. Czy ostatecznie Sony zdecyduje, że będzie chciało rozstać się z Androidem i stworzyć zgoła odmienny ekosystem? Trudno to przewidzieć. Wartość jaką daje Android japońskim urządzeniom jest nie do przecenienia i trudno będzie ją odtworzyć.

Do istotnych czynników wewnętrznych dotyczących Androida autor zaliczyłby ciągłe podwyższanie jakości produktu, oraz oferowanie nowych produktów. W pierwszej kwestii na pewno warto zauważyć, że Google stara się dostarczać jak najlepsze i bezawaryjne produkty, które wnoszą konkretną wartość do życia użytkowników. Oczywiście gigant z Mountain View nie ma tak dużego wpływu na to, jak wspomniane już Apple. Jednak jakość produktu stała się obsesją Google. Nowe produkty w świecie systemów operacyjnych pojawiają się w dwóch przypadkach: albo zostaje zaktualizowana wersja systemu operacyjnego, który już istnieje, albo pojawia się zupełnie nowy system operacyjny o nowym zastosowaniu. Częściej ma się do czynienia z tym pierwszym zjawiskiem. Natomiast bardzo ważnym momentem było pojawienie się Android Wear, które zostało adresowane do technologii takich, jak smartwatch. Warto podkreślić, że w przypadku tej serii systemów operacyjnych bardzo istotna jest integracja z poprzednimi urządzaniami takimi, jak smartfon. Tutaj dokładnie widać potęgę ekosystemu, o której już napisano.

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne to dość dokładnie opisano już sytuację w otoczeniu bliższym podkreślając, ze są tylko trzy liczące się systemy operacyjne, które ze sobą konkurują. Jeśli natomiast odnieść się makrootoczenia, to w dłuższej perspektywie nie ma ono aż tak dużego wpływu. Wiadomo, że wszelkie recesje mogą mieć wpływ na sprzedaż urządzeń typu smartfon czy tablet. Jednak dzieje się tak tylko w krótkiej perspektywie, ponieważ jak pokazał kryzys z 2007 roku: Google wyszło z niego obronną ręką i stało się największym graczem na rynku.

Strategia konkurencyjna Androida widziana oczami klientów może być widziana w bardzo dobry sposób. Klienci są zadowoleni z postępowania producenta Androida. Na koniec dnia najbardziej liczy się to jak platformę postrzegają klienci, ma to bezpośredni wpływ na postrzeganie inwestorów, co powoduje wycenę spółki. Page i Brin starają się przekonać świat, że mają tak dużo pieniędzy, że nie chodzi im już o nie. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale faktem jest, ze wiele ich działań jest postrzeganych jako mało zarobkowe, a bardziej przysłużą się światu. Dobrym przykładem są testowane balony dostarczające internet do krajów trzeciego świata. Z punktu widzenia właścicieli strategia konkurencyjna działa dobrze, ponieważ zarówno wyszukiwarka, jak i system operacyjny są liderami rynku w większości krajów świata. Powszechnie jednak wiadomo, że na złe spojrzenie przez inwestorów miało wpływ zdecydowanie się na wyjście z wyszukiwarką Google z rynku chińskiego ze względu na panującą tam cenzurę i brak wolności słowa. Ostatecznie jednak inwestorzy spojrzeli na to pozytywnie i wykresy wartości znowu pikowały w górę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Androida jest jego reputacja. Twórcy postawili na nietypowy sposób dystrybucji. Jedynym zgrzytem jest podejście wielu środowisk konserwatywnych mówiące, że Google ma zbyt wiele danych na nasz temat i nie wiadomo do czego te dane zostaną wykorzystane. Z drugiej strony oprócz reputacji warto zauważyć, że Google jest jednym z największych innowatorów naszych czasów. Z czego wynikają strategiczne zasoby Google przejawiające się w najlepszych pracownikach, oraz bogatym portfolio patentowym. Bardzo ważnym zasobem są również same marki, które są bardzo wyraziście pozycjonowane w umysłach aktualnych klientów, oraz tych potencjalnych klientów. Przewaga konkurencyjna Androida opiera się na jakości. Widać jak kolejne edycje flagowego systemu operacyjnego są coraz bardziej dopracowane, a dzięki efektom skali mogą one być dostępne dla setek milionów użytkowników. Jest to dość ciekawa sytuacja, w której produkt wysokiej jakości stał się jednocześnie produktem masowym.

Autor tego eseju upatruje strategię konkurencji zastosowaną w przypadku Androida, jako strategię Lidera, który tworzy przywództwo w zakresie różnicowania. Przewagi konkurencyjne wynikają z lepszej wartości dla klientów. Najsilniejszą przewagą jest postawienie na jakość produktu, o czym już napisano. Warto jednak podkreślić, że z jakości tej wynika również jakość komunikacji, co przekłada się na przewagę informacyjną. Ta część społeczeństwa, który ma stały dostęp do urządzeń mobilnych bez problemu poznałaby Androida i wiedziała jak się nim posługiwać. Tak samo jest jeśli chodzi o wyszukiwarkę Google. W wyniku rywalizacji z innym podmiotami Google buduje satysfakcję i lojalność klientów, co przekłada się na bardzo duże udziały w rynku i rentowność.

Trzymając się zasad formułowania strategii konkurencji warto zauważyć, iż Android nie był pierwszym rozwiązaniem na smartfony. Tego typu urządzenie wymyśliło Apple, a Google stało się raptem imitatorem. To jednak pokazuje, że można zagrozić pozycji nawet tak dużego gracza, stworzyć coś atrakcyjnego i stać się liderem rynku. Google przez cały czas gromadzi siły i środki. Co będzie następnym epokowym wydarzeniem? Być może Android do samochodów, lub ten zastosowany w okularach Google Glass. Przyszłość jest zagadką. Jednak jak to powiedział Warren Buffet: najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest tworzenie jej. I Google właśnie to robi.

Jeśli chodzi o możliwość konkurowania, to można ją rozumieć dwojako. Z jednej strony cały czas trwa walka na polu Microsoft, Apple i Google. To będzie walka trwająca przez wiele lat, bo wszystkie te firmy mają zasoby, oraz wolę walki. Z drugiej strony jest konsorcjum, które Google tworzy z największymi firmami naszych czasów. Z jednej strony są producenci, którzy tworzą urządzenia pod ten system. Z drugiej strony są producenci aplikacji i dodatków. A do tego są oczywiście operatorzy komórkowi, którym zależy na dostarczaniu końcowemu klientowi najnowszych i najlepiej dopracowanych urządzeń. Jest to zdecydowanie jeden z największych aliasów strategicznych w historii. Jeśli chodzi o fuzje, to Google jest za duże, aby było zainteresowane fuzją. Gdyby jednak połączyło się z Microsoftem, to byłaby to największa firma na świecie. W tej chwili tytuł ten należy do Apple. Raczej trudno uwierzyć, aby coś takiego mogło nastąpić. Natomiast jeśli chodzi o przejęcia, to dzieje się to każdego kwartału. Google potrzebuje nowych pomysłów i ludzi, więc decyduje się na przejęcia. Jednym z głośniejszych przejęć było kupienie Motoroli.

Strategia konkurencyjna dla systemu operacyjnego Android jest jedną z najlepszych strategii tego typu. Pracują nad nią profesjonaliści, którzy muszą przemyśleć każdą możliwą sytuację. Warto jednak podkreślić, że założenia Google sięgają dużo dalej niż możemy sobie dziś wyobrazić. W grę wchodzą tu inteligentne domy, czy samochody elektryczne. Z pewnością firma ta jeszcze nieraz nas zaskoczy i będzie wprowadzać rewolucje w życiu zwykłych ludzi. Jest to najprawdopodobniej wyznacznik strategi konkurencyjnej, w której nie chodzi tylko o pieniądze i udziały w rynku, ale również o to, żeby ludziom żyło się lepiej. Osobiście autor tego eseju jest za tym, aby to firmy technologiczne zaliczały się do tych największych na świecie, bo to one wprowadzają realną wartość do ludzkiego życia, a nie banki, które tworzą kolejne instrumenty pochodne.

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj nieco naukowo. Pierwsza cześć mojego eseju. x

W przeciągu zaledwie dekady Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. W chwili obecnej zdetronizował nawet Windowsa, który przez lata był na tej pozycji i nikt nie był w stanie mu zagrozić. Warto zaznaczyć, że jednym z największych celów pod koniec życia było dla Steve'a Jobsa przeznaczenie wszystkich środków, jakimi dysponowało Apple w celu zniszczenia Androida. Jobs uważał, że Brin i Page zdradzili go, ponieważ przez wiele lat traktowali go jako mentora, uważał, ze podział jest jasny: Apple produkuje urządzenia typu smartfon czy odtwarzacz muzyki, a Google zajmuje się internetem. Wokół Androida urosły już wielkie legendy, które z pewnością będą rewidowane przez następne lata. Faktem jest jednak, że Google udało się stworzyć jedno z największych konsorcjów przemysłowych we współczesnej historii gospodarczej świata. Można byłoby to jedynie porównać z ideą trustów stworzoną przez Rockefellera, którą ostatecznie zdelegalizowano.

Google podeszło do sprawy zupełnie inaczej niż Apple. Wspomniany już Jobs dość mocno zwracał uwagę na coś takiego, jak doświadczenie całościowe. Miał to przekonanie już za czasów wprowadzania pierwszych Macintoshy. Uważał on, że to, co najbardziej się liczy, to odczucia końcowego użytkownika, który nie zwraca uwagi na to co konkretnie nie działa tylko obarcza winą producenta. Jest to wprost przeciwna filozofia, którą zastosował IBM wprowadzając standard PC. I tak po wielu latach Google postanowiło, że będzie tylko i wyłącznie dostarczycielem systemu operacyjnego, a swoje zyski będzie czerpać z reklam i prowizji od aplikacji w sklepie. Warto jednak zauważyć, że wielką wartością dla Google w tym kontekście jest poszerzanie świadomości głównej marki.

Jeszcze w 2016 roku pojawiła się informacja, że do systemu operacyjnego Android należy większość rynku. Wraz z jego sukcesem triumfy święcą producenci aplikacji, czy producenci urządzeń. Na drugim miejscu jest iOS od Apple, który jest dostarczany tylko i wyłącznie z urządzeniami tej firmy. A na trzecim miejscu z kilkuprocentowym udziałem znalazł się Windows na urządzenia mobilne. Był moment, w którym rodził się rynek smartfonów. To wynalazek, który wprowadziło Apple. Wtedy właśnie Google bardzo poważnie śledziło swojego głównego konkurenta i postanowiło rzucić mu wyzwanie. Sposób w jaki rozprowadzany jest ten system jest mocno dyskusyjny. Tak naprawdę każdy producent sprzętu może zastosować ten system operacyjny u siebie. To oznacza, że na Androidzie pojawiają się zarówno telefony i tablety luksusowe, jak i dla klasy średniej czy najbiedniejszych. Szczególnie widać to w przypadku chińskich producentów, którzy swoimi produktami najpierw podbili Państwo Środka, a teraz decydują się na podbój kolejnych rynków. Dla przykładu Xiaomi postanowiło zdobywać rynek polski.

Jednym z nowoczesnych założeń marketingu jest to, że za marketing w firmie odpowiada niemal każdy pracownik. Jest to podobne założenie do tego, którym operował Jobs odnośnie doświadczenia całościowego. Klienta nie interesuje to, który element marketingu źle zadziałał w jego odczuciu źle zadziałała cała firma. Google to doskonale wie i mimo swoich ograniczeń decyduje się na to, aby zatrudniać najlepszych i współpracować z najlepszymi. Jak powiedział praktyk marketingu Maciej Tesławski: "dziś wszystkim wydaje się, że marketing jest łatwy i każdy może go robić, ale wcale tak nie jest". Można odnieść wrażenie, że Google to przede wszystkim sukces marketingowy. Mimo, ze jego produkty są potrzebne i użyteczne, to jednak to pozycjonowanie, które jest stosowane w umysłach klientów jest bezcenne. Widać to również w tym, że w rok 2016 Google zdetronizowało Apple w konkursie na najcenniejszą markę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Google są jego patenty. To właśnie one pozwoliły na stworzenie systemu opartego na ideologii open source, nad którym jednocześnie ma się władzę. Bardzo ważnym momentem w historii firmy było przejęcie producenta między innymi telefonów komórkowych Motorola. Gdy cały świat przyglądał się tej transakcji, to eksperci mówili wprost, że z pewnością chodzi tu o bogate portfolio patentowe, które bardzo się przyda do kontynuacji prac nad Androidem. Współczesna ekonomia wychodzi z założenia, że najcenniejszymi kapitałami firmy są: kapitał ludzki, oraz własność intelektualna. Z pewnością ten drugi jest dużo bardziej trwały, ponieważ migracja między zakładami pracy jest na porządku dziennym.

Charakterystycznym elementem takiego rynku jest to, że więksi gracze pokonują mniejszych i mamy do czynienia z czasem dość brutalną walką konkurencyjną. Dobrymi przykładami są firmy Nokia oraz BlackBerry. Pod wpływem walki konkurencyjne wywołanej przez Androida obie te firmy musiały zrezygnować z własnego systemu operacyjnego. I tak ostatecznie w 2017 roku obie wydają swoje najnowsze produkty z systemem operacyjnym Android. Warto jednak zauważyć, że dzisiejsza walka na rynku systemów operacyjnych dla urządzeń mobilnych rozgrywa się między trzema graczami: Google, Microsoft i Apple. Eksperci są bardzo ciekawi jak dalej potoczą się losy systemu operacyjnego Windows, ponieważ w tej chwili ma on zaledwie kilkuprocentowy udział w rynku. Warto jednak zaznaczyć, że nowy CEO firmy ma bardzo klarowną wizję rozwoju i największym wynalazkiem za czasów jego panowania jest stworzenie jednego systemu operacyjnego, który będzie działał na wszystkich urządzeniach, na jakich swoje systemy adresuje Microsoft. Apple cały czas tworzy produkty całościowe i nie zdecydowało się udostępnić swojego systemu operacyjnego innym producentom. W długofalowej strategii konkurencyjnej może się to okazać bardzo ważny ruch. Z drugiej strony może on być gwoździem do trumny.

Cechą charakterystyczną każdej konkurencji jest sprzeczność interesów konkurentów. Dzisiaj jasnym stało się, że jednolity system operacyjny, do którego każdy ma swobodny dostęp jest bardzo ważnym osiągnięciem ery informacyjnej. Microsoft oprócz tego, że chce oferować producentom swój system operacyjny, to postanowił również tworzyć własne urządzenia, jak chociażby Lumia (efekt przejęcia części Nokii). Nie da się pogodzić interesów Apple, Google i Microsoftu, więc będą one musiały ze sobą walczyć. W tej chwili na wygranej pozycji jest Android. Choć do dzisiaj nikt nie wie czy można przeliczyć ile właściwie korporacja Alphabet (właściciel Google) zarobiła na tym systemie operacyjnym. W przypadku tego rynku mamy do czynienia z konkurencją monopolistyczną, która charakteryzuje się tym, że istnieje kilku producentów systemu operacyjnego, którzy produkują podobny produkt. Jednak produkt różnią się od siebie. Można odnieść wrażenie, że w przypadku Androida konkurowanie odbywa się w ramach marki produktu. Widać jak Google silnie buduje swoje marki. Być może marka Alphabet jest w tej chwili najmniej znaną marką z jej portfolio, ale to kwestia czasu, jak również i ona będzie wyceniana na miliardy dolarów. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe zagranie taktyczne, ponieważ Google otwiera się na nowe rynki, których tak naprawdę jeszcze nie znamy. Wiele osób słyszało pewnie o tajnych laboratoriach Google, takich jak Google X, ale tak naprawdę nikt do końca nie wie co jest tam projektowane.

 
 Oceń wpis
   

Od wielu miesięcy na łamach tego bloga zachwycam się potęgą ekosystemu ekonomicznego. Dzisiaj mamy przede wszystkim trzy liczące się ekosystemy: Apple, Google i Microsoftu. Największym z nich jest ten należący do Google za sprawą popularności systemu operacyjnego Android. Jak można zdefiniować ekosystem biznesowy? Czy ktoś jest w stanie zagrozić Androidowi, albo chociaż przynajmniej przestać go wspierać? To wszystko w ramach tego felietonu.

Ekosystem biznesowy jest wtedy gdy wiele elementów ze sobą współpracuje. Podstawą ekosystemu należącego do Google jest jego wyszukiwarka. To na niej gigant najwięcej zarabia. Gdy połączy się to z wieloma aplikacjami, system operacyjnym, dziesiątkami producentów smartfonów i tabletów, to ma się jeden wielki system naczyń połączonych. Tak jak kiedyś słynnym było powiedzenie, że sam system operacyjny bez aplikacji nic nie znaczy, tak dzisiaj to pojęcie się poszerzyło do ekosystemu.

Widzę jeden bardzo potężny ekosystem, który jest nieco mniej zauważany i postrzegany w ten sposób. Na dokładkę: współpracuje on z Androidem. O kogo chodzi? Oczywiście o Sony. Japoński gigant jest jednym z największych graczy w świecie elektroniki. Jego najważniejszym produktem jest Playstation, czyli konsola do gier nowej generacji. Dzisiaj powoli konsola do gier staje się czymś niezwykle istotnym. Coraz częściej nie służy ona tylko do gier, ale staje się całym centrum domowej rozrywki. I tutaj Sony upatruje dla siebie wielką szansę. Oczywiście nie można zapominać, że Sony produkuje także smartfony i tablety na Androidzie. Ma własną wytwórnię muzyczną (należącą do grona największych), oraz nieśmiertelną markę Walkman.

Jeśli weźmie się to wszystko pod uwagę, to można dostrzec, że mamy tu do czynienia z prawdziwą potęgą. Sony ma przed sobą ogromne możliwości. Wiadomo, że dziś może nie jest wśród dziesięciu największych firm na świecie, ale tak naprawdę może się to wszystko odmienić. Sony to firma, która istnieję od zawsze, kiedy tylko pamiętam. Jej słynna konsola Playstation (PSX), jest jednym z najdoskonalszych wynalazków początku XXI wieku. Święciła nie tylko triumfy pod względem zachwytu nad technologiami, ale również te czysto ekonomiczne. A dzisiaj Sony to przede wszystkim kolejna generacja Playstation.

Ciężko powiedzieć jak dalej będzie się rozwijał rynek elektroniczny, czy internetowy. Wiem, że wiele osób prorokuje, że Google w swej wycenie pokona w końcu Apple. Ja jednak nie lekceważyłbym Sony. To firma z tradycjami, która istnieje dużo dłużej niż Google. Wiem, że amerykański gigant jest naprawdę potężny i jego kolejne działania sprawiają, że na przykład jego marka jest teraz najcenniejsza na świecie. Wielu postawiłoby na niego w ciemno. Sam jestem tego zdania, bo Android z usługami i aplikacjami zewnętrznymi to potęga. Jednak Google nie ma konsoli, a Sony ją ma.

Moim zdaniem wokół telefonów, telewizorów, marek Walkman oraz Playstation, Sony jest w stanie wybudować taki ekosystem, o jakim nam się nawet nie śniło. Jednak jak dotychczas skupia się on bardziej na pomocy w budowaniu potęgi Androida. Czy sytuacja się odmieni? Na dwoje babka wróżyła. Sony jest po drodze z Androidem. Razem z jego potęgą rośnie potęga Sony, jako jednego z kluczowych producentów urządzeń z tym systemem operacyjnym. Z drugiej strony tutaj jest naprawdę wielki potencjał, o którym inne firmy tylko marzą. Myślę jednak, że opcja, w której Sony pomoże budować potęgę Androida jest bardziej prawdopodobna. I dzięki temu mamy coś niezwykłego: dwa połączone ekosystemy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi