napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Jako doktorant na Wydziale Zarządzania jestem absolutnie zafascynowany firmą Google. Z naukowego punktu widzenia jest to fenomen naszych czasów. Dzisiaj pragnę poświęcić felieton temu tematowi.

Google zostało założone przez dwóch doktorantów z Uniwersytetu Stanforda. Jest to jedna z najsłynniejszych uczelni w Stanach Zjednoczonych. Jednak to, co jest w niej naprawdę interesujące, to fakt, że stanowi ona serce Doliny Krzemowej. Dolina jest nazywana największym współczesnym klastrem ekonomicznym. Tam obraca się największymi pieniędzmi i tam jest najwięcej firm technologicznych. Tam również znajduje swoją siedzibę Alphabet, czyli spółka-matka Google, która powstała w zeszłym roku.

Google oczami Polaka Przede wszystkim ciągle marzymy, że za dekadę pojawi się polskie Google. Na razie mamy silną fazę na to, aby mieć jak najwięcej jednorożców (czyli firm wycenianych na ponad miliard dolarów), ale Google jest wyceniane na setki takich miliardów! Jako Polak bardzo bym sobie życzył, aby kiedyś pojawiła się tak wielka firma w naszym kraju. Pytanie tylko czy jak na razie nas to trochę nie przerasta? Niby internet jest wszędzie. Niby nie ma żadnych granic. A jednak tych jednorożców jest tak mało, a gdzie tu mówić o polskim Google!

Oczami Polaka Google jest fenomenem. Z jednej strony wyszukiwarka, która ułatwia życie miliardom ludzi, a z drugiej największy system operacyjny na świecie. A do tego mnóstwo powiązanych projektów tak oczywistych jak Gmail, lub tak pożądanych jak Google Drive. Wielokrotnie zachwycałem się w felietonach na tym blogu największym wynalazkiem Google, czyli ekosystemem ekonomicznym. Jeśli ktoś myśli, że to wyszukiwarka lub Android są największym wynalazkiem, to może się mocno mylić. Dopiero gdy te wszystkie elementy połączą się w jedną unikalną całość, to tworzą coś niepowtarzalnego.

Być może patrzę na to w zbyt ekonomiczny sposób, ale ekosystem, to bardzo ważny wynalazek naszych czasów. Google wszystkie swoje produkty i usługi łączy od razu z Androidem i wyszukiwarką. Czy to jest za wiele? Otóż nie! To ma naprawdę wielki sens, bo dzięki temu nasze życie staje się łatwiejsze. Aczkolwiek jest tutaj drugi punkt widzenia, w którym Google wie o nas za dużo. Myślę, że jeszcze więcej wie aktualnie Facebook, ale ilość informacji, które Google ma na nasz temat może być przerażająca. Tylko powiedz mi Drogi Czytelniku Tak szczerze: co takiego jest w przeciętnym Kowalskim, żeby te dane były jakieś interesujące czy potrzebne do inwigilacji? Dzięki tym danym dostajemy lepsze wyniki wyszukiwania i bardziej spersonalizowane oferty.

Google jest potęgą, ale to nie oznacza, że gigantowi wszystko wychodzi. Są dziesiątki projektów, które zrobiono na próbę, a potem je wygaszono. Osobiście bardzo, bardzo tęsknię za Google Wave, bo był to naprawdę interesujący projekt, który został zamknięty :). No ale taki już los projektów, które nie zdobyły dużej popularności. Jednak dzięki tym eksperymentom i przejęciom Google co roku umacnia swoją pozycję. Jest tylko jedna rzecz. Jedna drobna rzecz, która nie daje im spokoju: w każdej chwili może pojawić się projekt, który w ciągu trzech lat wywróci wszystko do góry nogami. Dzisiaj mówi się o Facebooku i Snapchacie. O czym jednak będziemy mówić za 3 lata?

Dzisiaj każdy, nieważne skąd, ale to każdy może zrewolucjonizować internet. Napisałem kilka interesujących felietonów o tytule: Internet się dopiero zaczyna. I taka jest prawda. Może Ci się wydawać, że wszystko już wymyślono i ciężko tu jakoś specjalnie rewolucjonizować. To błąd w myśleniu! Zabawa się dopiero zaczyna. I w tej zabawie trzeba brać na poważnie Google, bo jest to rewolucjonista naszych czasów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Mijające dni przynoszą nam informacje na temat jednej z najbardziej medialnych spółek internetowych. Snap Inc. (dawniej Snapchat) zaczyna wpływać coraz szerzej na naszą codzienność. Oprócz zmiany nazwy spółki (co najprawdopodobniej oznacza podążanie śladami Google w nazywaniu kolejnych projektów) hitową informacją okazują się snapowe okulary, które mają pozwolić na kręcenie 10 sekundowych filmików z perspektywy oczu. Czy to jakiegoś rodzaju rewolucja, czy kolejny fajny gadżet?

Jakby dobrze się przyjrzeć rozwojowi firm stricte internetowych, to widać, że następuje taki moment kiedy internetowość przestaje wystarczać. Tak było w przypadku Google, które stworzyło Nexusa, oraz tak było w przypadku Amazonu, który zdecydowała się na stworzenie Kindle. Snap nie idzie tutaj nową drogą jedynie jego gadżet jest mniej skomplikowany technologicznie. Własny smartfon (uwzględniając stworzenie systemu operacyjnego Android), oraz własny czytnik ebooków być może wyglądają na proste gadżety. W gruncie rzeczy to Spectacles (bo tak nazywają się okulary), to będzie bardziej sukces marketingowy niż technologiczny.

Idea jest dość prosta. W specjalnych okularach przeciwsłonecznych zamontowano kamerki, które służą do nagrywania 10 sekundowych filmików z perspektywy widzenia osoby noszącej. Filmik ten można szybko przesłać na swojego smartfona, a stamtąd już prosta droga do Snapchata. Jak więc widać: nie jest to skomplikowana idea, ale może ona mocno zrewolucjonizować ten rynek. Okulary stały się elementem lifestyleu, a to oznacza, że zakładane 3 warianty tego wynalazku mogą szybko okazać się niewystarczające. Czy widzisz już ten wielki potencjał jaki niesie współpraca z wielkimi markami mody? Aczkolwiek nie wiem czy to dokładnie jest celem producentów. Być może chcą oni pozostać niezależni od innych firm i tylko kwestią czasu okaże się jak kolejni projektanci będą tworzyć specjalnie dla nich!

Tak, jak już napisałem: technicznie nie jest to nic skomplikowanego. Nie ma co porównywać tego z Google Glass, które mimo swojej rewolucyjności przeszły dopiero w drugą fazę testów. Spectacles to produkt adresowany do konkretnej grupy odbiorców. Jest to grupa młodych ludzi, którzy uwielbiają dzielić się informacjami ze swojego życia z całym światem. W takiej niszy jest ogromny potencjał! Z pewnością wielu z nich wydaje pieniądze swoich rodziców, co przychodzi im z łatwością. To jednak kwestia czasu, aż sami zaczną dobrze zarabiać dzięki świetnemu wykształceniu. Czy nadal będą oni wtedy użytkownikami Snapchata? Tutaj trudno coś więcej powiedzieć. Internet ciągle się zmienia. Tworzą się nowe nisze i pojawiają się coraz bardziej zróżnicowane produkty. Mocną przewagą Snapchata zawsze było targetowanie. Kto jest użytkownikiem Facebooka? Każdy! Kto jest użytkownikiem Snapchata? Młodzi ludzie, którzy uciekli z FB, bo nie chcieli być na jednym portalu ze swoimi rodzicami :).

Snap Inc. jeszcze mocno zatrzęsie rynkiem! I to nie tylko tym internetowym! Dwudziestoparoletni miliarderzy mają głowy pełne pomysłów i jeden z najlepszych zespołów w Dolinie Krzemowej. Dzisiaj nie trzeba stworzyć mega innowacji aby podbić rynek. Już pisałem na ten temat felieton: mikroblogi? Video w sieci? Gdzie tu innowacja? Podobnie jest z ideą snapów. Tymczasowość postów jest ciekawa, ale nie jest to taka innowacja jak pierwszy samolot pasażerski. Dzisiaj liczy się konsekwencja i wykonanie. A to Evanowi Spiegelowi i jego kumplom świetnie wychodzi!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ten tajemniczy tytuł nie ma sugerować, że biznes się jakoś dzieli i należy podchodzić do niego na podstawie poszczególnych elementów. Tak naprawdę biznes jest cały czas jeden i to mimo dzielenia go na branże, sektory i segmenty. Widać jednak w ostatnich latach próby powtórzenia sukcesu najsłynniejszego z klastrów: Doliny Krzemowej. Czy takie próby mają sens?

Może zacznijmy od tego czym właściwie jest klaster przemysłowy. Wiem, że ostatnio zrobiło się o tym głośno, ale sam koncept kształtował się przynajmniej od kilkudziesięciu lat. Weźmy za przykład wspomnianą już Dolinę Krzemową. Myślę, że jej wielkość wynika przede wszystkim z naturalnego powstawania. Z jednej strony są tam wielkie uczelnie, jak Stanford, a z drugiej strony sprzyjający klimat geograficzny. Choć z pewnością ta pierwsza rzecz miała większe znaczenie. W końcu wielu znanych studentów wywodzi się stamtąd. Przykładem mogą być założyciele Google, którzy byli doktorantami na Stanfordzie.

Ścisła współpraca świata naukowego, świata biznesu i świata samorządowego jest charakterystyczna dla klastra przemysłowego. Ten ostatni nie jest aż tak mocno zauważalny w Dolinie Krzemowej, ale jest bardzo charakterystyczny dla klastrów powstających w Unii Europejskiej. Widać jak politycy chętnie angażują się w takie inicjatywy. Większość powstałych w ten sposób tworów jest bardzo młodych i ciężko powiedzieć czy taka koncepcja na klaster się sprawdzi. Na chwilę obecną wiadomo, że Dolina Krzemowa jest tylko jedna :).

Sam pomysł na klastry przemysłowe jest bardzo ciekawy. W jednym obszarze gromadzą się organizacje, które działają w tym samym zakresie. I tak w samej Polsce mamy klastry lotnicze, czy turystyczne. Klastry zgromadzone wokół technologii, telekomunikacji, czy multimediów wydają się być oczywiste. Jak jednak powszechnie wiadomo technologia napędza gospodarki świata i przez cały czas będzie popyt na takie rozwiązania. Nie wiem tak naprawdę czy klasterem przemysłowym nie powinno się nazwać czasów z początków Hollywood. Historia uczy nas, że wielcy twórcy, jak bracia Warner uciekli tam przed patentami Edisona. Pewnie nie było tam początkowo współpracy z uczelniami, ale kooperacje między twórcami filmowymi przeszły do historii.

Wszyscy jednak zachwycają się wymienianą w tym felietonie wielokrotnie Doliną Krzemową. To tam gromadzą się największe pieniądze naszych czasów. Jeśli chce się stworzyć wielki projekt technologiczny (na przykład aplikację internetową), to powinno się tam wybrać chociażby po to, aby nauczyć się jak zarządzać firmą, która ma szansę być warta miliardy dolarów. Powstają firmy o bardzo dużych wycenach w innych częściach świata. Nie ma jednak drugiego takiego miejsca na naszym globie, gdzie byłoby ich tak dużo. A wyceny są często astronomiczne! Co jednak zrobić, aby powtórzyć ten sukces?

I to jest właśnie najtrudniejsze pytanie, na które tak naprawdę nikt do końca nie zna odpowiedzi. Na razie mamy falę projektów wspieranych przez polityków w ramach wszelkich projektów unijnych. Czy któryś zakończy się sukcesem na miarę Doliny Krzemowej? Myślę, że nie wierzą w to sami ich twórcy. Bo jest to poprzeczka ustawiona astronomicznie wysoko. Jakby policzyć wartość wszystkich firm z obszaru Doliny Krzemowej, to byłaby ona wyrażana w bilionach dolarów. Samo Apple jest wyceniane na 710 miliardów dolarów amerykańskich! Mam jednak wrażenie, że jeśli komuś w Polsce udałoby się stworzyć klaster, w którym wycena wszystkich firm wynosiłaby kilkanaście miliardów, to byłby to wielki sukces. Jednak to chyba nie o wyceny tu do końca chodzi, tylko o to by lepiej prowadziło się biznes i mógł on się rozwijać w przyjaznych warunkach. I tego wszystkim klastrowiczą życzę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Myśl, którą podjąłem ostatnio jest dość znacząca, więc z tego powodu napisałem kolejny felieton, w którym pochylę się nad nią. Na chwilę obecną (w moim odczuciu) internet jest jednym z największych wynalazków ludzkości. Powstało już wiele ebiznesów, z których wiele upadło. To jednak właśnie z internetem związane są największe fortuny naszych czasów!

Gdyby dobrze się przyjrzeć, to z pewnością Bill Gates nie byłby tak bogaty gdyby nie istniał internet. Z drugiej strony wiele pirackich dystrybucji jego oprogramowania rozprzestrzeniło się właśnie dzięki internetowi. Kiedyś był żart, że Bill Gates, to człowiek, którego wszyscy okradają, a on jest najbogatszy na świecie. Było w tym z pewnością trochę prawdy. Aczkolwiek aktualnie dzięki polityce licencyjnej najważniejsze produkty Microsoftu są rozprzestrzeniane od razu ze sprzętem.

Tak, jak napisałem w poprzednim felietonie: Apple zawdzięcza swój pochód do wielkości właśnie internetowi. IPod byłby tylko fajnym gadżetem bez internetowego iTunes. To właśnie dzięki niemu stał się jednym z największych wynalazków w historii muzyki. Tak samo było w przypadku iPhonea. Chociaż Jobs się sprzeciwiał idei App Store, to jednak iPhone jest taki potężny przez to, że powstają na niego tysiące aplikacji. Sam sprzęt z podstawowym oprogramowaniem może zachwycać, ale to dodatkowe rozszerzające go programy świadczą o jego wielkości.

Dwa akapity temu podjąłem ważną myśl: z internetem są związane największe fortuny naszych czasów. Najlepszym przykładem jest oczywiście Google, który jest wyceniany na ponad 400 miliardów dolarów, a jego twórcy bezustannie są na liście dolarowych miliarderów. Google to kompletnie internetowa firma. Był długi czas, że przedsiębiorstwo to nie robiło niczego, czego można dotknąć. Ich kapitałem było oprogramowanie, oraz związana z nim baza użytkowników. Oczywiście potem wkroczyło przejęcie Android, czy Motoroli.

Innym dobrym przykładem jest Snapchat. Jego ostatnia wycena sięga 10 miliardów dolarów i ciągle rośnie. Chcieli kupić go zarówno przedstawiciele Google, jak i Facebooka. Evan Spiegel z ekipą jednak walczy dalej o swoje marzenia i tworzy ten start-up samodzielnie. Czy uda się wypracować model biznesowy przekładający się na te miliardowe zyski (a nie tylko wyceny) o tym przekonamy się w ciągu najbliższych lat. Model biznesowy jest podstawową bolączką większości biznesów internetowych. Założenie sprzed wielkiej bańki dotcomów w 2000 roku było proste: miliony użytkowników wchodzą na nasze strony, a my zarabiamy na reklamie. Im dalej w las tym ciemniej i coraz rzadziej da się tak zarabiać. Trzeba osiągnąć pewną masę krytyczną. Do tego często brane są pod uwagę profile naszych użytkowników i tak wyświetlenia reklam są wyceniane.

Osobiście bardzo popieram wszelkie usługi premium. Tak naprawdę jeśli dobrze się przyjrzeć biznesom internetowym, to w niemal każdym można wprowadzić płatności. Myślę, że jest wiele portali zarabiających na reklamie, które mogłyby wprowadzić dodatkowe funkcjonalności dla użytkowników, co bardzo dobrze wpłynęłoby zarówno na stan finansów firmy, oraz na przywiązanie użytkowników do platformy. Jakiś czas temu pisałem felieton o portalu Filmweb, który jest świetnym konceptem sprawdzonym od lat. Mi jednak pasuje tam jakieś konto premium dla użytkownika końcowego. Oczywiście sztandarowym przykładem tego podejścia jest Fotka.pl, która kompletnie wymiata jeśli chodzi o ten koncept. Swoją drogą ciekawe, że jeszcze nie ma kogoś, kto całościowo skopiował koncept Fotki i przeniósł na inne rynki. A może sam Rafał Agnieszczak to wreszcie zrobi?

Zauważyłem również pewną prawidłowość: w internecie niemalże nie ma miejsca dla średniaków. Albo jest kompletna petarda i jest wielki sukces, albo biznes ledwo wiąże koniec z końcem i po jakimś czasie znika. Przykładem niech będą Demotywatory czy Kwejk. Są już setki serwisów które są kopią jednego z dwóch wymienionych przeze mnie portali. Ile z nich przetrwa 5 lat? Pewnie nawet tego nie zauważymy, bo jest tych wszystkich serwisów za dużo. Jak już chce się iść w coś takiego to trzeba znaleźć niszę i się wyróżnić. Tutaj bardzo zaimponował mi portal Bezuzyteczna.pl, który wykorzystał koncept, który działał na kilku serwisach, ale działał średnio. Brakowało mocy, która zacznie skalować ten biznes. Twórcy Bezużytecznej byli w odpowiednim miejscu oraz czasie, i zrobili to! Mimo, że koncept wydawał się oczywisty, a same obrazki zbliżone do Demotywatorów. Dzisiaj Bezużyteczna ma 1.9 miliona polubień fanpagea. Co prawda do samej formy serwowania nowych wpisów, to muszę przyznać, że przypomina ona mocno tabloid. Jednak skoro to działa, to może jest to właściwa droga.

Cały czas mam marzenie, że doczekamy się wielkiego międzynarodowego biznesu internetowego z Polski. Microsoft czy Google w polskim wydaniu są możliwe i realne! Internet pozwala szybko i skutecznie stworzyć globalny biznes i nie ma znaczenia kraj, z którego pochodzą twórcy. I choć wiadomo, że Mekką startupowców jest Dolina Krzemowa, to jednak i w polskich miastach są coraz większe możliwości. Pamiętajmy, że to u nas Google wystartuje swój Campus Warsaw, co oznacza, że amerykański gigant dostrzega potencjał w naszym kraju. Wierzę w to, że powstanie u nas prawdziwy internetowy gigant!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj gruchnęła wieść, że na liście najbogatszych ludzi świata według Bloomberga na czwartym miejscu jest Jeff Bezos, legendarny twórca Amazona! Czy to szaleństwo, które go cechuje pozwala mu osiągać tak niesamowite wyniki? A może to chłodna kalkulacja i wytrwałe dążenie do przodu?

Czytając biografię Amerykanina można dojść do wniosku, że jest on cudownym dzieckiem Doliny Krzemowej. Ma on jednak pewną cechę, której mogą mu pozazdrościć konkurenci, a jest nią: konsekwencja! Bezos od początku istnienia swojej firmy, gdy tylko porzucił pracę na Wall Street, wiedział, że chce skupić się na kliencie. To był człowiek, który w chwili startu nie był młokosem! Był doskonale wykształcony i miał doświadczenie wśród rekinów finansjery. Jeśli masz wynieść choćby jedną lekcję od Bezosa to mogłaby ona brzmieć tak: Hossy i bessy przychodzą i odchodzą, ale klienci są największym złotem Twoje interesu!

Ostatnio Bezos jest uważany za osobę co najmniej ekscentryczną. Bez ogródek mówi, że chce zastąpić ludzi w magazynach robotami. Natomiast dostarczaniem produktów na małe odległości mają się zająć według jego wizji: drony. Czy to tylko przechwałki i po części czcze gadanie? Znając bezkompromisowość Bezosa można dojść do wniosku, że jest to wizjoner, który sięga dużo dalej niż sięga obecnie percepcja ludzi.

Rozwój technologii jest z jednej strony fascynujący, a z drugiej strony przeraża! Kiedyś oglądałem film dokumentalny, w którym stwierdzono, że za kilkadziesiąt lat (nie kilkaset!) większość prac wykonywanych przez ludzi będą mogły zastąpić maszyny. Takie podejście może przerażać. No bo czym zajmie się ta większość ludzi? Tutaj groteskowo obrazuje to film Charlie i fabryka czekolady Tim Burtona, w którym ojciec głównego bohatera traci pracę w fabryce pasty do zębów. Zajmował się on przykręcaniem nakrętek na pasty i zastąpiła go maszyna. Po krótkim czasie okazuje się, że musiał on zostać serwisantem tej maszyny :). Mimo groteskowości sytuacji zagrożenie jest realne. Już dzisiaj w dobie istnienia Paczkomatów kwestia istnienia pani w okienku, która siedzi za nim od rana do wieczora wydaje się bezsensowna. Tak naprawdę podstawowym ogranicznikiem zastąpienia ludzi przez maszyny (oprócz stopnia zaawansowania technologii) jest koszt nowej technologii. Pionierzy tacy, jak Amazon już dziś testują rozwiązania, które będą wykorzystywać jutro.

Autonomiczne samochody mogą być kolejną cegiełką, która może doprowadzić do rozwoju potencjału Amazona jako jednej z największych firm technologicznych na świecie. Będą one miały również wpływ na inne firmy. Takie, jak chociażby Uber i jego konkurenci. Gdy czyta się biografię Bezosa, to można odnieść wrażenie, że podstawowym założeniem tego genialnego przedsiębiorcy było doprowadzenie do tego, aby jego dziecko było postrzegane jako firma technologiczna, a nie kolejny detalista. Mam wrażenie, że to mu się udało. I nawet nie chodzi o jego krucjatę na rzecz e-booków. Kindle okazał się doskonałym urządzenie, a jego sposób wyświetlania tekstu robi do dzisiaj ogromną furorę. Mam jednak mieszanie uczucia, co do Amazon Phone. Bezos chyba przeszacował ile może za niego wziąć. No i sukcesu nie było. Tu jednak wart uwagi jest fakt współpracy z Google przy wykorzystaniu jego Androida. Nie zdecydowano się na własny system operacyjny. To świadczy o potędze giganta z Mountain View.

Czy przyszłość należy do Amazona? Takie akcje, jak ta niedawna ze stacjonarną księgarnią świadczą o tym, że cytując wieszcza: Bezos i jego zespół sięgają tam gdzie wzrok nie sięga. Ja postać Bezosa bardzo lubię i jestem jego wielkim fanem. Jest to człowiek poukładany i do tego jest wielkim wizjonerem. Jego pomysły sięgają jeszcze dalej niż sam Amazon. Odważnie patrzy on w kierunku kosmosu, aby kiedyś skolonizować Marsa, lub zerknąć jeszcze dalej.

Mówiąc o Bezosie możemy mówić o amerykańskim śnie. Nie jest to jednak buntowniczy, biedny dzieciak, który na przekór wszystkiemu porzuca studia i postanawia założyć firmę. Co prawda z tą garażową wersją firmy jest sporo prawdy, ponieważ pierwsza siedziba mieściła się w garażu. Tutaj jednak jest człowiek, który najpierw się wykształcił. Potem przez pewien czas brał udział w życiu Wall Street, a gdy zobaczył jak wielką szansą jest internet, to postanowił wykorzystać swoją szansę. I jest on coraz bliżej swojej podstawowej wersji pomysłu: internetowego sklepu ze wszystkimi potrzebnymi produktami. Przyjemnie patrzeć jak to wszystko się cudownie rozwija, a Bezos staje się czwartym najbogatszym człowiekiem na świecie. Dlaczego by nie pierwszym? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Co z tym Google? 2015-07-16 13:56
 Oceń wpis
   

 

Świat stanął na głowie. Firmy internetowe w mniej niż dekadę dochodzą do miliardowych wycen. Kiedyś trzeba było liczyć się z wieloletnią walką i podbijaniem kolejnych rynków. Dzisiaj dobrze wykonany pomysł w fantastycznym zespole ma szanse zawojować świat. Takim rozwiązaniem z pewnością była wyszukiwarka internetowa. Ten felieton chciałbym poświęcić jednej z najbardziej wizjonerskich firm świata Google!

Dwóch doktorantów Stanforda (uczelni umiejscowionej w samym sercu Doliny Krzemowej), miało wizję i umiejętności, aby stworzyć od nowa produkt, który miał zrewolucjonizować podejście do internetu. Oczywiście to nie jest tak, że nie było wcześniej żadnych innych wyszukiwarek. Jednak algorytm który wymyślili Page i Brin miał zmienić wszystko.

W działaniach Google widać, żelazną konsekwencję. Można oczywiście zarzucić, że wszystko kręci się wokół jednej marki, czy jednego produkty. Jednak nie okłamujmy się to jest firma warta ponad 400 miliardów dolarów. Taki wyniki świadczy, że tak podjęte działania mają sens. Odzwierciedlają to wyniki finansowe. Można byłoby zarzucić Google wycofanie się z Chin z powodu cenzury. Być może wielu powie, że lepiej zgodzić się na cenzurę i mieć wpływ na rynek 1,2 miliarda potencjalnych i wielu aktualnych użytkowników. Z drugiej strony jednak trzeba mieć jaja, żeby postawić się władzą Chin. Nie zmienia to faktu, że takie podejście miało ogromny wpływ wizerunkowy w ramach działania w krajach zachodnich. A to wszystko przez zasadę Nie czyń zła.

Ogarnąć wszystkie biznesy Google wydaje się być niemożliwością. Tym bardziej, że co kilka tygodni powstają nowe. Ostatnio gigant z Mountain View wszedł w branżę domeniarską. Może nie zarobi na tym ogromnych pieniędzy, ale chodzi tutaj bardziej o coś innego. Dzięki takim działaniom jeszcze bardziej uzależnia się użytkownika od ekosystemy, który stworzono. No właśnie tu dochodzi do pewnej świętości ekosystem.

Ekosystem Google jeden z najdoskonalszych wynalazków w historii ludzkości. Oczywiście pojawią się tutaj głosy sprzeciwu, że Google wie o nas za dużo i może to brzydko wykorzystać. To jednak nie utrudnia mi zachwycania się tym, co stworzono. Dzisiejsza rzeczywistość jest inna niż jeszcze to, do czego byliśmy przyzwyczajeni jakiś czas temu. Dzisiaj nie walczy się na konkretne produkty! Dzisiaj walczy się na ekosystemy. Jak najprościej wyjaśnić czym jest ekosystem. To wiele elementów składowych, które między sobą oddziałują. Najprostszymi przykładami może być połączenie smartfona i aplikacji w sklepie takim, jak App Store czy Google Play. Teoretycznie mogłyby one funkcjonować osobno. Jednak tak naprawdę wartość buduje ich wzajemne połączenie!

Podobno Steve Jobs w końcówce swojego życia chciał przeznaczyć wszystkie dostępne środki, aby zniszczyć Androida. Nie mógł przetrawić tego, że Brin i Page weszli na jego poletko. I konkurują z Apple. Na dzień dzisiejszy sprzedaż iPhonea stanowi 70% przychodów giganta z Cupertino. Jobs, jak zresztą nie pierwszy raz, miał nosa co będzie stanowić dla jego firmy zagrożeniem. Android zagarnia rynek, który chciał przywłaszczyć sobie Jobs. Według ostatnich danych jest więcej telefonów z Androidem, niż iPhoneów. Być może trzeba było zrobić wszystko, aby nie dać Androidowi urosnąć. Dzisiaj jest decydującym rozgrywającym.

Najgorzej wyszedł na tym wszystkim Microsoft. Stał się on jakby zawodnikiem z drugiej ligi. Wszystko może zmienić wejście nowego Windowsa 10. Za kilka dni przekonamy się, czy skórka jest warta wyprawki. Jednak na dzień dzisiejszy rynek smartfonów należy do Androida i iOS. Czy to się zmieni? Tego nie można powiedzieć na 100%! Z pewnością zyskamy na tym my, użytkownicy.

Google zdominowało nasz świat. Przenika do kolejnych dziedzin naszego życia. Ostatnio zaczęto działać w kwestii finansów jako MyWallet. Z drugiej strony sukcesem nie okazała się odpowiedź na Facebooka Google+. Oczywiście nie warto przekreślać tego portalu z społecznościowego, ponieważ wszystko może się jeszcze zmienić! Sam Facebook również nie był pierwszym portalem tego typu. Można tutaj wspomnieć chociażby o MySpace. Dzisiaj to Facebook rozdaje karty. Jednak zagrażają mu bardziej młodzieżowe aplikacje, takie jak chociażby Snapchat. Podobno chciał go przejąć zarówno FB, jak i Google. Spiegel z ekipą nie zdecydowali się i dzisiaj są wyceniani na 10 miliardów dolarów, a każdy z nich jest dolarowym miliarderem. Takie rozwiązania mogą wpływać w dłuższym czasie na pozycję Google, ale czy ktoś jest w stanie zrobić konkurencje dla wyszukiwarki?

Pamiętam czasy, gdy Bill Gates mówił w wywiadzie dla magazynu Forbes, że Google to tylko wyszukiwarka. Tylko jeden produkt. Dzisiaj jego firma musi walczyć z gigantem z Mountain View na wielu polach. Bing cały czas stara się odrobić straty do wyszukiwarki Google. Jednak z mojej perspektywy większe zamieszanie może spowodować inny gracz. Po aferze, którą rozpoczął Edward Snowden, w związku z PRISM, coraz większą popularnością cieszy się wyszukiwarka DuckDuckGo, która kompletnie nie zbiera danych o użytkownikach. O tym jak bardzo Google widzi w niej swojego konkurenta może świadczyć fakt, że wykupiło domenę Duck.com, która przenosi na stronę główną Googleowej wyszukiwarki. Czy użytkownicy kupią ideę anonimowego wyszukiwania? A może prywatność to już przeszłość?

Więc co z tym Google? Ano ma się dobrze! Wręcz wyśmienicie! Nikt tak naprawdę nie wie nad czym pracuje się w tajnych laboratoriach. Mówiono już o autonomicznych samochodach, czy komputerach kwantowych. Nie wiadomo jak rozwinie się projekt okularów Google Glass. Jedno jest pewne firma ta jeszcze nie raz nas zaskoczy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Potęga globalnej sieci 2015-06-07 23:03
 Oceń wpis
   

Dzisiaj przyszedł czas na felieton nieco techniczno-filozoficzny. Pragnę zastanowić się nad istotą globalnej sieci. Jak bardzo Internet zmienił nasze życie? Co sprawia, że praktycznie stał się on najważniejszym medium i jest duże prawdopodobieństwo, że pochłonie on wszystkie inne media? Na te i wiele innych kwestii postaram się jak najbardziej subiektywnie odpowiedzieć.

Początki Internetu sięgają zimnej wojny. Idea była dość prosta: stworzyć zdecentralizowaną sieć, która nie ma nad sobą głównego komputer. Ponieważ trwało to w czasach, gdy zagrożenie było ogromne, to zniszczenie przez wroga centralnego komputera mogłoby kompletnie sparaliżować całą sieć. Tak powstał ARPAnet poprzednik Internetu. Amerykańscy wojskowi z pewnością nie zdawali sobie sprawy jak epokowy jest to wynalazek.

Eksperci mówią, że Internet staje się podobny do prądu. Jak można porównać Internet do prądu? Czy chodzi o to, że już za jakiś czas ma on płynąć razem z prądem w gniazdkach? Otóż nie! Chodzi tutaj bardziej o nasze podejście. To, że Internet jest - staje się dla nas oczywiste. Tak, jak prąd! On po prostu jest. Nie zastanawiamy się nad istnieniem prąd. To oczywiste. I tak Internet wkracza w nasze życia ogarniając jego kolejne dziedziny. Bardzo modne stało się używanie słowa, które opisuje coś realnego i dodanie do niego na początku e. Na przykład: e-mail, e-book, czy e-sklep. To stało się naturalne! I dotyka coraz więcej stref.

W tym momencie warto powiedzieć o potencjale jaki daje Internet. Czy jest on w ogóle do zmierzenia? Jedno jest pewne większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy jak wielkie daje on możliwości. Sam pewnie jeszcze nie jestem w stanie tego ogarnąć swoim umysłem! To jeden z tych wynalazków po którego wynalezieniu zmienia się wszystko! Zmieniły się media, oraz ich dostępność. Zmienił się sposób dokonywania zakupów. Jedna z najważniejszych potrzeb ludzkich, czyli komunikacja również się zmieniła. Ma to również swoje złe strony, bo kiedyś częściej się spotykaliśmy ze znajomymi, aby dowiedzieć się o nowościach. Dzisiaj wystarczy Facebook.

Nowego wymiaru nabrał teraz również biznes. Dzisiaj nazywany już e-businessem. Większość młodych miliarderów na listach najbogatszych, to właśnie Ci, którzy stworzyli własny e-biznes. Najlepszy przykład, a przynajmniej najświeższy, to twórcy Snapchata, którzy są dzięki sukcesowi tej aplikacji miliarderami. Opisywany przeze mnie ostatnio Amazon był pionierem e-biznesu. Co ciekawe twórca największego sklepu internetowego zainwestował prywatne środki w Google inne giganta z Doliny Krzemowej. Nawet największa firma świata ma swoje internetowe odnogi, jak iTunes czy App Store.

Wszyscy mają świadomość, że Internet odegra ogromną rolę w historii ludzkości. Jest to kamień milowy, którego nasza cywilizacja oczekiwała. Dzisiejszy szał na smartfony nie miałby miejsca, gdyby nie popularyzacja Internet. Co ciekawe w jednym z krajów skandynawskich uznano, że Internet jest prawem człowieka.

Jak daleko potoczy się ta historia? Tego tak naprawdę nie wiemy. Jedno jest pewne Internet jeszcze ostro namiesza w życiu miliardów ludzi. Na chwilę obecną najważniejszym zadaniem wydaje się być umożliwienie dostępności do niego dla tej połowy ludzkości, która jeszcze tego nie ma. W związku z tym powstaje mnóstwo inicjatyw, które mają to ułatwić.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Szeroko pojęty mainstream technologiczny niemal przekreślił innowacyjny projekt Google. Mówiono, że firma chce zrezygnować ze swoich Glassów, które były powiewem przyszłości. I to takiej przyszłości, która być może jeszcze długo nie będzie dostępna dla przeciętnego  zjadacza chleba. Jak widać po najnowszych doniesieniach plany nadal są i są one dalekosiężne. W ramach Google X (najbardziej innowacyjnym laboratorium giganta) wydzielono grupę specjalnie zajmującą się Glassami. Będą oni działać samodzielnie. Czy to oznacza, że już niebawem nowy wymiar technologicznej rzeczywistości będzie w zasięgu ręki dla każdego?

Pierwszym ważnym krokiem giganta z Doliny Krzemowej jest wycofanie wersji Glassów dla normalnych użytkowników. Można było je nabyć w specjalnym testowym programie. Oczywiście deweloperzy, którzy przygotowują aplikacje na te urządzenie dalej będą mogli je nabyć. Ten krok można jednak odebrać dwojako. Z jednej strony można mieć wrażenie, że Google wycofuje się z pomysłu, który rozbudził masową wyobraźnie. Z drugiej strony jest kwestia tworzenie specjalnego dywizjonu firmy, który będzie zajmował się tylko tym. Z tego faktu wynika, że nie jest to ostatnie słowo w tym temacie. Co przyniesie przyszłość? To tak naprawdę jest niespodzianką. Jednak możliwości takiego urządzenia są przeogromne. Mi bardzo zaimponowało, że jeden deweloper przygotował technologię, dzięki której łatwiej się mierzy i strzela z pistoletów. Jak daleko może sięgać zastosowanie takich okularów? Tutaj najprawdopodobniej Sky is the limit.

Google pokazuje się jako wielki gracz, który ma jeszcze wiele do powiedzenia na rynku nowych technologii. Pomimo wielu spektakularnych klęsk jeszcze długo ta firma będzie tą, która rozpala masową wyobraźnie. I choć większość jej dochodów pochodzi z reklam kontekstowych, to jednak trzeba przyznać, że ucieczka do przodu robi wrażenie. Google chce robić wszystko, aby być pionierem w swojej branży. A to przekłada się na ogromną wartość firmy. W Dolinie Krzemowej jest na szczycie. Wielkim krokiem milowym w rozwoju firmy było powołanie do życia Androida. Dzięki sojuszom strategicznym stworzono konsorcjum na miarę naszych czasów. Czy te wszystkie pakty o współpracy zaowocują również w przypadku Glassów? Jeśli dojdzie do komercjalizacji produkt, to możemy być pewni, że to wszystko przyniesie efekty! Będzie to świetnie się sprawdzać zarówno przy dystrybucji urządzenia, jak i tworzenia aplikacji na nie. Bo jak powszechnie wiadomo najlepsze urządzenie z doskonałym systemem operacyjnym, nie wybroni się jeśli nie ma na nie aplikacji!

Osobiście uważam, że Google chce jak najszybciej zdywersyfikować swoje źródła dochodu. Stąd pojawiają się kolejne projekty, które w niedalekiej przyszłości mają szansę przedefiniować to czym firma się zajmuje. Google bez wyszukiwarki byłoby tylko kolejną firmą z doliny krzemowej. Dzięki wyszukiwarce (która była trampoliną) dzisiaj jest na ustach wszystkich. Jednak dociera w końcu do włodarzy giganta, że nie można w dojrzałej firmie skupić całego przychodu na jednym źródle. Stąd podstawowa przyczyna pojawiania się Google Glass czy autonomicznych samochodów. Mimo, że twórcy korporacji kierują się zasadą Nie czyń zła, to jednak podstawą ich działania są pieniądze. Wiadomo, że rynek reklamy będzie coraz bardziej rósł. Jednak również konkurencja na nim będzie rosła w siłę. I tutaj nadzieją może być Glass, który jest uosobieniem futurystycznego marzenia pisarzy SF. Jeśli tylko nie zawiodą deweloperzy z aplikacjami, to będzie to prawdziwy hit! Jestem o tym przekonany. Ciekawe co jeszcze ukrywa przed nami Google :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Nowe oblicze FilesTube! 2014-12-17 21:26
 Oceń wpis
   

Polski portal do wyszukiwania plików, który znajdował się wśród stu najczęściej odwiedzanych stron w całym internecie, zdecydował się na zmianę modelu biznesowego. Firma Red Sky (właściciel FT) miała dość potępienia za promowanie pirackich plików i wybrała model VOD, czyli oglądanie filmów na żądanie.

Specjaliści z Red Sky wyliczyli, że bardziej opłaci się mieć 200.000 użytkowników na VOD, niż 60 milionów unikalnych użytkowników na portalu, który promuje piractwo. Wynika to przede wszystkim z tego, że promowanie się na portalu z wyszukiwarką plików nie jest jazzy. Najwięksi nie chcieli się tam reklamować, aby nie być źle kojarzeni. Chyba tylko bardziej nietrafionym miejscem do promocji na przykład jakiegoś leku są strony o charakterze pornograficznym. Z tego oczywiście wynika, że kliknięcie z FilesTube nie były dochodowe. Były bardzo tanie! Użytkownicy nie byli pożądani przez reklamodawców. No i oczywiście jest to też kwestia wizerunkowa.

FilesTube mógł robić dokładne badania na temat tego kim są jego użytkownicy. Mógł zaoferować konkretne grupy docelowe. A mimo to niesmak pozostawał. Czy sytuację zmieni przedefiniowanie serwisu? Czy dobrym krokiem było pozostanie przy marce FilesTube? Red Sky może sobie pozwolić na eksperymenty, ponieważ FT przestało być już jakiś czas temu głównym źródłem dochodów dla spółki. Faktem jednak jest, że nowy wizerunek FilesTube spowoduje odpływ użytkowników. VOD nie jest tak pożądane przez internautów jak wyszukiwarka plików. Stara działalność wpłynęła jednak na nadszarpnięcie kontaktów z wydawcami, oraz nawet z samym Google, które zbanowało FT w wynikach wyszukiwania.

Mimo wszystko możemy gorąco wierzyć, że to nie jest koniec, a nowy początek. Red Sky już kilka razy udowodniło, że trzeba się z nim liczyć na polskiej scenie start-up'owej. Chociaż zaczynali od FilesTube, to jednak stworzyli wiele innych projektów, które są wycelowane znacznie bardziej w konkretnych klientów. FilesTube było projektem dla mas. Dzięki temu tak duża popularność i miejsce w rankingu 100 najpopularniejszych stron w internecie. Jest to zjawisko pokroju Megavideo i Megaupload. Chociaż może nie jest to aż tak wielka skala, ponieważ w szczycie popularności tych drugich stron odwiedzalność była bliska 1% wszystkich wejść na strony w internecie! Warto jednak zauważyć, że FilesTube nie magazynował plików na swoich serwerach tylko odsyłało do portali pokroju RapideShare. Możliwe, że dzięki temu twórcy wyszukiwarki teraz nie siedzą w więzieniu. Tak, jak spotkało to Kima Dotcoma z Megavideo.

Wyliczenia ludzi z Red Sky są imponujące i pokazują jak mało wart był dotychczasowy ruch na stronach wyszukiwarki plików. Skoro lepiej zarobi się na 200.000 unikalnych użytkowników portalu VOD, niż na 60 milionach wyszukiwarki plików, to daje to do myślenia. Tak, jak podkreśliłem wierzę, że to będzie historia z happyendem. FilesTube jak na polskie warunki to bardzo dojrzały serwis. Do tego jest to portal, który już odniósł globalny sukces. Inni gracze tak naprawdę dopiero otwierają się na rynki międzynarodowe. A Red Sky już tam jest! I to jest godne podziwu! Już kilka razy zauważyłem w artykułach na tym blogu, że brakuje nam, Polakom takiego międzynarodowego, głośnego sukcesu. Brakuje nam globalnych graczy. I success-story sięgające potęgą firmom wywodzącym się z Doliny Krzemowej. Jest coraz więcej firm, które nie ograniczają się tylko do polskiego rynku. I to się chwali! Przykładem takiej firmy jest właśnie Red Sky. I życzę tej firmie jak najlepszych projektów, które przebiją popularnością stare FilesTube! Macie potencjał, aby to zrobić!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi