napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Jako doktorant na Wydziale Zarządzania jestem absolutnie zafascynowany firmą Google. Z naukowego punktu widzenia jest to fenomen naszych czasów. Dzisiaj pragnę poświęcić felieton temu tematowi.

Google zostało założone przez dwóch doktorantów z Uniwersytetu Stanforda. Jest to jedna z najsłynniejszych uczelni w Stanach Zjednoczonych. Jednak to, co jest w niej naprawdę interesujące, to fakt, że stanowi ona serce Doliny Krzemowej. Dolina jest nazywana największym współczesnym klastrem ekonomicznym. Tam obraca się największymi pieniędzmi i tam jest najwięcej firm technologicznych. Tam również znajduje swoją siedzibę Alphabet, czyli spółka-matka Google, która powstała w zeszłym roku.

Google oczami Polaka Przede wszystkim ciągle marzymy, że za dekadę pojawi się polskie Google. Na razie mamy silną fazę na to, aby mieć jak najwięcej jednorożców (czyli firm wycenianych na ponad miliard dolarów), ale Google jest wyceniane na setki takich miliardów! Jako Polak bardzo bym sobie życzył, aby kiedyś pojawiła się tak wielka firma w naszym kraju. Pytanie tylko czy jak na razie nas to trochę nie przerasta? Niby internet jest wszędzie. Niby nie ma żadnych granic. A jednak tych jednorożców jest tak mało, a gdzie tu mówić o polskim Google!

Oczami Polaka Google jest fenomenem. Z jednej strony wyszukiwarka, która ułatwia życie miliardom ludzi, a z drugiej największy system operacyjny na świecie. A do tego mnóstwo powiązanych projektów tak oczywistych jak Gmail, lub tak pożądanych jak Google Drive. Wielokrotnie zachwycałem się w felietonach na tym blogu największym wynalazkiem Google, czyli ekosystemem ekonomicznym. Jeśli ktoś myśli, że to wyszukiwarka lub Android są największym wynalazkiem, to może się mocno mylić. Dopiero gdy te wszystkie elementy połączą się w jedną unikalną całość, to tworzą coś niepowtarzalnego.

Być może patrzę na to w zbyt ekonomiczny sposób, ale ekosystem, to bardzo ważny wynalazek naszych czasów. Google wszystkie swoje produkty i usługi łączy od razu z Androidem i wyszukiwarką. Czy to jest za wiele? Otóż nie! To ma naprawdę wielki sens, bo dzięki temu nasze życie staje się łatwiejsze. Aczkolwiek jest tutaj drugi punkt widzenia, w którym Google wie o nas za dużo. Myślę, że jeszcze więcej wie aktualnie Facebook, ale ilość informacji, które Google ma na nasz temat może być przerażająca. Tylko powiedz mi Drogi Czytelniku Tak szczerze: co takiego jest w przeciętnym Kowalskim, żeby te dane były jakieś interesujące czy potrzebne do inwigilacji? Dzięki tym danym dostajemy lepsze wyniki wyszukiwania i bardziej spersonalizowane oferty.

Google jest potęgą, ale to nie oznacza, że gigantowi wszystko wychodzi. Są dziesiątki projektów, które zrobiono na próbę, a potem je wygaszono. Osobiście bardzo, bardzo tęsknię za Google Wave, bo był to naprawdę interesujący projekt, który został zamknięty :). No ale taki już los projektów, które nie zdobyły dużej popularności. Jednak dzięki tym eksperymentom i przejęciom Google co roku umacnia swoją pozycję. Jest tylko jedna rzecz. Jedna drobna rzecz, która nie daje im spokoju: w każdej chwili może pojawić się projekt, który w ciągu trzech lat wywróci wszystko do góry nogami. Dzisiaj mówi się o Facebooku i Snapchacie. O czym jednak będziemy mówić za 3 lata?

Dzisiaj każdy, nieważne skąd, ale to każdy może zrewolucjonizować internet. Napisałem kilka interesujących felietonów o tytule: Internet się dopiero zaczyna. I taka jest prawda. Może Ci się wydawać, że wszystko już wymyślono i ciężko tu jakoś specjalnie rewolucjonizować. To błąd w myśleniu! Zabawa się dopiero zaczyna. I w tej zabawie trzeba brać na poważnie Google, bo jest to rewolucjonista naszych czasów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Od wielu miesięcy na łamach tego bloga zachwycam się potęgą ekosystemu ekonomicznego. Dzisiaj mamy przede wszystkim trzy liczące się ekosystemy: Apple, Google i Microsoftu. Największym z nich jest ten należący do Google za sprawą popularności systemu operacyjnego Android. Jak można zdefiniować ekosystem biznesowy? Czy ktoś jest w stanie zagrozić Androidowi, albo chociaż przynajmniej przestać go wspierać? To wszystko w ramach tego felietonu.

Ekosystem biznesowy jest wtedy gdy wiele elementów ze sobą współpracuje. Podstawą ekosystemu należącego do Google jest jego wyszukiwarka. To na niej gigant najwięcej zarabia. Gdy połączy się to z wieloma aplikacjami, system operacyjnym, dziesiątkami producentów smartfonów i tabletów, to ma się jeden wielki system naczyń połączonych. Tak jak kiedyś słynnym było powiedzenie, że sam system operacyjny bez aplikacji nic nie znaczy, tak dzisiaj to pojęcie się poszerzyło do ekosystemu.

Widzę jeden bardzo potężny ekosystem, który jest nieco mniej zauważany i postrzegany w ten sposób. Na dokładkę: współpracuje on z Androidem. O kogo chodzi? Oczywiście o Sony. Japoński gigant jest jednym z największych graczy w świecie elektroniki. Jego najważniejszym produktem jest Playstation, czyli konsola do gier nowej generacji. Dzisiaj powoli konsola do gier staje się czymś niezwykle istotnym. Coraz częściej nie służy ona tylko do gier, ale staje się całym centrum domowej rozrywki. I tutaj Sony upatruje dla siebie wielką szansę. Oczywiście nie można zapominać, że Sony produkuje także smartfony i tablety na Androidzie. Ma własną wytwórnię muzyczną (należącą do grona największych), oraz nieśmiertelną markę Walkman.

Jeśli weźmie się to wszystko pod uwagę, to można dostrzec, że mamy tu do czynienia z prawdziwą potęgą. Sony ma przed sobą ogromne możliwości. Wiadomo, że dziś może nie jest wśród dziesięciu największych firm na świecie, ale tak naprawdę może się to wszystko odmienić. Sony to firma, która istnieję od zawsze, kiedy tylko pamiętam. Jej słynna konsola Playstation (PSX), jest jednym z najdoskonalszych wynalazków początku XXI wieku. Święciła nie tylko triumfy pod względem zachwytu nad technologiami, ale również te czysto ekonomiczne. A dzisiaj Sony to przede wszystkim kolejna generacja Playstation.

Ciężko powiedzieć jak dalej będzie się rozwijał rynek elektroniczny, czy internetowy. Wiem, że wiele osób prorokuje, że Google w swej wycenie pokona w końcu Apple. Ja jednak nie lekceważyłbym Sony. To firma z tradycjami, która istnieje dużo dłużej niż Google. Wiem, że amerykański gigant jest naprawdę potężny i jego kolejne działania sprawiają, że na przykład jego marka jest teraz najcenniejsza na świecie. Wielu postawiłoby na niego w ciemno. Sam jestem tego zdania, bo Android z usługami i aplikacjami zewnętrznymi to potęga. Jednak Google nie ma konsoli, a Sony ją ma.

Moim zdaniem wokół telefonów, telewizorów, marek Walkman oraz Playstation, Sony jest w stanie wybudować taki ekosystem, o jakim nam się nawet nie śniło. Jednak jak dotychczas skupia się on bardziej na pomocy w budowaniu potęgi Androida. Czy sytuacja się odmieni? Na dwoje babka wróżyła. Sony jest po drodze z Androidem. Razem z jego potęgą rośnie potęga Sony, jako jednego z kluczowych producentów urządzeń z tym systemem operacyjnym. Z drugiej strony tutaj jest naprawdę wielki potencjał, o którym inne firmy tylko marzą. Myślę jednak, że opcja, w której Sony pomoże budować potęgę Androida jest bardziej prawdopodobna. I dzięki temu mamy coś niezwykłego: dwa połączone ekosystemy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

HMD Global, czyli firma, która może aktualnie korzystać z marki Nokia postanowiła stworzyć pod tym brandem smartfona. Na początek ogłoszono, ze pojawi się on na rynku chińskim. Nokia 6 ma sprawdzić jak konsumenci zapatrują się na jedną z największych marek w historii telekomunikacji. Czy to początek powrotu do świetności legendarnej marki?

Pierwszym godnym zauważenia faktem jest to, że na nowej Nokii 6 będzie zacumowany Android. To oznacza, że Finowie będą rozbudowywać jeden z największych ekosystemów. Pokusiłbym się być może, że jest on obecnie największy na świecie. Kilka felietonów temu pisałem, że 9 na 10 smartfonów ma Androida. W ostatnim felietonie napisałem, że rok 2017 będzie rokiem Google i Zielonego Robota. A takie decyzje jak ta Nokii tylko skalę zjawiska poszerzają. Android zawładnął rynkiem mobilnym i wkracza w kolejne etapy naszego życia. Android w lodówkach? Android w samochodach? Kwestia czasu!

Wróćmy jednak do Nokii pamiętam te czasy gdy telefony tego producenta były obiektem pożądania. Nie mówię oczywiście o smartfonach. Mogę nawet nie mówić o telefonach z kolorowym wyświetlaczem. Tak, jak pamiętam nazwę mało którego modelu, tak na zawsze zapamięta dwie liczby: 3210 i 3310. Nokie tak sygnowane to były legendy swoich czasów. 3210 okazała się wielkim hitem i pewnym kamieniem milowym w rozwoju telefonii komórkowej. To był pierwszy telefon wielu osób. Jak jednak opisać Nokię 3310? Skala zjawiska była podobna do iPhone. Jedna różnica jaka mi się nasuwa, to fakt, że 3310 była po prostu niezniszczalna :). To był telefon dla każdego!

Wielkim krokiem milowym było ujednolicenie systemów operacyjnych. To był całkiem spory problem, że większość telefonów ma swój własny system operacyjny i nie można standaryzować aplikacji. Wtedy rozpoczął się bój, który Nokia ostatecznie przegrała. Android, iOS i Symbian walka na śmierć i życie, bez jeńców. Symbian był bardzo dobrym system operacyjnym, który mógł zawładnąć masową wyobraźnią. Zdobywał on rynki zanim na dobre pojawił się iPhone, a potem Android. Jednak zabrakło takiego złotego strzału, który spowodowałby, że ten system operacyjny stanie się standardem, jakim dzisiaj jest Android. Dzisiaj Symbian jest zapomnianym system operacyjnym i skoro właściciel marki Nokia zdecydował się zastosować w nowym modelu Androida, to raczej jest to gwóźdź do trumny dla poczciwego Symbiana.

Rynek chiński wydaje się dość atrakcyjny dla producentów smartfonów. Przede wszystkim jest on gigantyczny! I choć nie uzyska się tak dobrych marż, jak na rynkach zachodnich, to jednak efekt skali może to bardzo wydatnie zrekompensować. Jest jednak spory problem: duża konkurencja, w tym wśród chińskich producentów. I choć Nokia 6 na chiński rynek ma być sondą wysłaną w celu weryfikacji potrzeb klientów, to jednak jest to strzał w księżyc. A wiesz jak to mówią: celuj w księżyc nawet jeśli nie trafisz to i tak będziesz wśród gwiazd :).

Nokia cały czas ma szansę zawalczyć o spory kawałek rynku. Ja jednak trochę się smucę z faktu, że producent nie zdecydował się na własny system operacyjny (albo spróbowanie jeszcze raz z Symbianem). To jednak bardziej niż potęgę Nokii buduje potęgę Google. A jak uczy ekonomia: uczciwa i zdrowa konkurencja jest bardzo wskazana w niemal każdej dziedzinie produkcji. No ale tak jak kiedyś marudziliśmy, że nie ma ujednoliconych systemów operacyjnych, które mogłyby mieć te tysiące aplikacji, tak dziś możemy pomarudzić, że jest tak naprawdę tylko kilka liczących się systemów. Z dwojga złego chyba jednak ta druga opcja jest lepsza :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Nokia – reaktywacja! 2016-07-24 19:23
 Oceń wpis
   

Myśląc o Nokii większość z nas wspomina tę firmę z sentymentem, a może nawet nostalgią. Bazując na tym jedna z największych potęg telekomunikacyjnych w historii chce wrócić do gry. To fascynujące, że był moment, w którym Nokia miała większość udziałów w rynku telefonów komórkowych. Było to do takiego stopnia zakorzenione, jak zakorzeniły się w języku codziennym adidasy, czy jeep. Był czas, że Nokia i telefon komórkowy to było niemal to samo. Ale wtedy pojawił się Jobs i wywrócił wszystko do góry nogami.

Czy Nokia jest jeszcze w stanie odbudować swą potęgę? Oczywiście! Będzie to piekielnie trudne i wymagające, ale w tej branży nic nie jest dane raz na zawsze. Skoro Nokia została zdetronizowana przez Apple i Androidowe Konsorcjum, to ona sama może zrobić dokładnie to samo. Różnica jest jednak taka, że stanie się częścią konsorcjum Google. Tą drogą idą najwięksi, jak i malutcy gracze. Google jest uważane za wielkiego innowatora, który pozwala w ramach jednego ekosystemu działać setką firm. Tak, jak podkreślałem już wielokrotnie w felietonach na tym blogu: dzisiaj walczy się ekosystemem, a nie konkretnym produktem.

Microsoft jest jedną z tych firm, która przespała mobilną rewolucję. Co prawda dziś jego system mobilny jest na podium, ale nie jest to powód do dumy. Windows jest często pomijany przez twórców aplikacji. Na start musi być koniecznie aplikacja na Androida i iOS. Windows jest mile widziany, ale nie jest to system bez obecności, w którym świat się zawali. Znajdując się w takiej sytuacji Microsoft postanowił wyprzedzić fakty i kupił od Nokii jej dział mobilny. Oznaczało to niestety, że do końca 2015 roku Nokia nie mogła tworzyć urządzeń pod tą marką. Czas ten minął i Nokia wraca do gry. Najpierw pojawił się tablet N1, a teraz zapowiadane są dwa nieco bardziej luksusowe smartfony od Finów. Czy to będzie wielki powrót?

Wszyscy wiedzą doskonale jaką potęgą była Nokia. To była jedna z tych firm, którą znał niemal każdy. Czy to nie wydaje się nieco szalone, że z ponad 50% udziałów w rynku telefonów, spadła do kilku procent sprzed paru lat? Jak to właściwie możliwe? Podobnie jak Microsoft Nokia przespała moment mobilnej rewolucji. Kiedy wszyscy produkowali już własne smartfony, to Nokia uparcie tworzyła nieco bardziej tradycyjne telefony, do których Finowie nas przyzwyczaili. Założenie iPhonea było dość proste: połączyć 3 urządzenia w jedną całość. Telefon komórkowy, odtwarzacz muzyki i przeglądarkę stron internetowych. W tym samym czasie Nokia forsowała dalej MMSy, które jak wiemy nie okazały się zbyt wielkim sukcesem. Do boju z Jobsem stanęli właściciele Google tworząc Androida. Wtedy Nokia zaczynała się coraz mniej liczyć na tym rynku. A to z tego prostego powodu, że rynek ten został przedefiniowany. Trochę przypomina mi to scenę z jednego z filmów z Clooneyem i Pitem z serii Ocean, w którym jeden z informatyków mówi do nich: Macie klasę, ale gracie analogowo w cyfrowym świecie. Trudno to odnieść bezpośrednio do słów analogowy i cyfrowy, ponieważ Nokia jest firmą telekomunikacyjną, ale założenie jest podobne: Nokia przespała mobilną rewolucję.

Odwiecznym problemem Nokii był system operacyjny. Najpierw były to dedykowane systemy operacyjne, które zmieniały się ciągle. Było tak do czasu aż pojawił się Symbian. Właściwie to Symbian już sobie istniał, a Nokia dalej decydowała się na dedykowane systemy. Problem z nimi polega na ciągłym braku aplikacji pisanych specjalnie na nie. Nikt właściwie nie wie dlaczego Nokia porzuciła Symbiana na rzecz współpracy z Microsoftem. Symbian miał ogromne możliwości i potrzebował wsparcia tak dużego gracza. Wtedy wszystko się rozstrzygało i Nokia razem z Symbianem mogła wygrać walkę z Apple i Androidem. Dzisiaj Nokia decyduje się na Androida, co oznacza, że Symbian praktycznie umarł. A szkoda, bo był to bardzo ciekawy system operacyjny do telefonów komórkowych.

Należy pamiętać, że Nokia to jeden z tych brandów, które wspomina się z przyjemnością. I na tym mogą bazować Finowie gdy włączą się do walki na ogromnym rynku smartfonów. Trudno uwierzyć w to, aby ponownie mieli ponad 50% udziałów. Jednak tak jak mówią trenerzy piłkarscy: dopóki piłka w grze wszystko możliwe.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak to mam w zwyczaju postanowiłem spojrzeć na najważniejszego newsa ostatnich dni - z mojej perspektywy. Co da gigantowi z Redmond kupienie tak dużej firmy, jak LinkedIn? To jest najważniejsze pytanie w tej kwestii.

W felietonach na tym blogu wielokrotnie podkreślałem, że dzisiaj nie walczy się na konkretne produkty, a najważniejszym elementem biznesowej układanki jest ekosystem. Tu nie chodzi o to, że  Google ma fajny system operacyjny i to w całości buduje jego wartość. Należy wziąć pod uwagę, że również wyszukiwarka, poczta, czy sklep z aplikacjami budują wartość całej firmy. W dniu dzisiejszym można mówić o 3 istotnych ekosystemach: Apple, Google i oczywiście Microsoftu. Oczywiście ktoś może się oburzyć, że nie wspomniałem o Facebookowym ekosystemie. Należy jednak zauważyć, że ściśle współpracują oni z Microsoftem, stąd uznałbym to za jeden ekosystem chociaż obdzielany na dwie duże firmy.

Android jest aktualnie największym systemem operacyjnym na świecie. O ile w komputerach klasy PC Windows nadal rządzi, to jednak urządzeń klasy Post-PC zaczyna być po prostu więcej. Microsoft chce się wydostać z sytuacji, w której się znalazł. To z pewnością jest jeden z powodów dlaczego przejął dział telefonów komórkowych od Nokii. Drugim ważnym przejęciem był oczywiście Skype. Obie transakcje były wycenianie na grube miliardy. Gdyby jednak je zsumować, to i tak zapłacono łącznie mniej niż teraz za LinkedIn. To musi nam jasno pokazywać jak bardzo Microsoftowi zależało na tej firmie!

Gdzieś pojawiły się głosy, że to największa transakcja przejęcia od kilku lat. W zeszłym roku było głośno o Whatsapp, które przejął Facebook, a dzisiaj Microsoft podbił stawkę. Wróćmy jednak do pytania z pierwszego akapitu tego felietonu: co Microsoft zyska na tej transakcji? Ja jako człowiek patrzący na biznes w szerszej perspektywie mogę stwierdzić, że wygra ekosystem Microsoftu. A przede wszystkim ta jego część związana z działaniami zawodowo-profesjonalnymi. W tej kwestii w moim odczuciu można postrzegać bardzo solidnie pozycję Microsoftu. Wszelkie produkty związane z Officem, czy opcje konferencyjne Skype. Warto też zauważyć, że cały czas podstawowy produkt MS, czyli Windows, zawsze był przygotowywany w wersji Professional.

Ekosystem to najważniejszy element każdej liczącej się firmy. Czasy, w których wygrywało się pojedynczym produktem bezpowrotnie minęły. Microsoft doskonale widzi, że musi on budować wartość swojego ekosystemu. Jak dotąd nie wziął się on za stworzenie własnego portalu społecznościowego, czego efektem jest coraz szersza współpraca z Facebookiem. Czy kupienie LinkedIn ochłodzi te relacje? Ciężko powiedzieć, ponieważ oba portale mimo swojego społecznościowego aspektu, spełniają nieco inne role. Nie wiadomo jednak jak zapatruje się na to zespół Marka Zuckerberga. Jednak własna społecznościówka w wymiarze profesjonalnym może okazać się dla Microsoftu niezwykle cenna!

Gdy Microsoft zintegruje swoje produkty z LinkedInem (tak jak zrobił to chociażby w przypadku Skype'a), to oba byty na tym skorzystają! Należy pamiętać, że biznesowa społecznościówka to również niezwykle wartościowa baza danych. Te informacje mogą się okazać cenne jak złoto! Jak powszechnie wiadomo żyjemy w Erze Informacyjnej, więc to informacja jest najcenniejszym towarem. W momencie kiedy Microsoft zacznie wykorzystywać te terabajty danych, to będzie mógł  odnieść korzyści dla pozostałych elementów firmy. Microsoft zaczyna walkę na nowo!

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Cel na mijający rok dla najpopularniejszej dystrybucji Linuxa był ambitny: działać w 200 milionach urządzeń! Jak to bywa z ambitnymi celami: nie udało się go zrealizować. Popatrzmy jednak szerzej na tę sprawę: Czy Linux może zagrozić istniejącym systemom operacyjnym i stworzyć naprawdę porządny ekosystem?

Można powiedzieć, że pisząc ten tekst jestem nieco stronniczy, bo sam pracuję na Ubuntu. W moim odczuciu jest to system idealny do pracy. Problem rodzi się gdy potrzebujesz jakiegoś bardziej zaawansowanego oprogramowania, jak chociażby to do obróbki wideo. Wtedy niemal na pewno jesteś skazany na Windowsa. No chyba, że nie szukasz jakiejś egzotycznej aplikacji i wystarczą Ci te najlepsze (czytaj również najdroższe). Wtedy doskonały będzie Mac. Jak w tym wszystkim wygląda stary poczciwy Linux?

Można zażartować, że największy obecnie system operacyjny jest oparty na Linuxie. I nie miniemy się mocno z prawdą, ponieważ Android jest oparty na nim. Co jednak warto zauważyć: w miarę rozwoju tego systemu pojawiło się kilka znaczących dystrybucji. Wydaje się, że dzisiaj najbardziej liczącą z nich jest wspomniany Ubuntu. Nie można jednak na przykład zapomnieć o Red Hat, który jest wersją Linuxa z płatnym supportem. Idea wydaje się trafiona. Z jakiegoś jednak powodu nie cieszy się taką popularnością, jak Windows. Wynika to z pewnością z tego, że ludzie po prostu boją się wiersza poleceń. Fakt: wiersz poleceń jest często najlepszą drogą do zarządzania systemem operacyjnym. Jednak Linux nie ogranicza się do niego! Faktem jest, że robi się w nim tutaj więcej, niż w wymienionym Windowsie.

Co sprawia, że Windows, Android i Apple wygrywają? Oczywiście są to ekosystemy. Nie da się ukryć, że jeśli nie jesteś programistą, to możesz mieć problemy z przesiadką na system operacyjny z pingwinem. Tak, jak już napisałem wcześniej: nie ma wielu odpowiedników potrzebnych aplikacji, lub są one niewystarczające. Jeśli jednak przeglądasz internet i piszesz teksty w Wordzie, to spokojnie możesz się przenieść. Te najważniejsze aplikacje po prostu tu są! W przypadku Ubuntu już na starcie masz pakiet biurowy. I to o całkiem sporych możliwościach.

Kiedyś argumentem przeciwko przesiadce mógł być brak polskiej wersji językowej. Fakt wiele rzeczy dzieje się tutaj nadal po angielsku, bo przeskoczyć to ciężko, ale całkiem duża część systemu (czyli pewnie ta, która będzie Ci potrzebna) jest w pełni spolszczona. Dlaczego więc to Android jest numerem jeden, a Ubuntu nie zrealizowało celu istnienia w 200 milionach urządzeń?

Chyba największą barierą (wydającą się nie do przejścia) jest bariera psychiczna. Linux kojarzy się ewidentnie ze środowiskiem pracy dla profesjonalnych programistów. Myślę, że w miarę tego, jak kolejne aplikacje będą przenosić się do chmury i będą dostępne w przeglądarce internetowej, to wzrośnie szansa, że ludzie przesiądą się na pingwina. Takie twory jak Chrome OS pokazują, że niemal wszystko może się dziać za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Jedyna bariera może istnieć dla ciężkich plików, jak filmy wideo, która z czasem coraz bardziej się zniweluje z powodu wzrostu szybkości naszych łącz.

Osobiście życzę wszystkiego najlepszego wszystkim Linuxom. Pracowałem na Mincie i Ubunut. Bardzo ciekawa przygoda. Ubuntu na starcie ma takiego samego Firefoxa, jak ten z Windowsa. Myślę, że idzie znaleźć sposób jak rozpropagować Linuxa. I myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat ktoś to wykorzysta!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi