napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Co kilka miesięcy pojawia się informacja, która na chwilę elektryzuje światową opinię publiczną. Zazwyczaj jest z nią związany profesor Hawking. Człowiek, o jednej z największych wartości IQ na świecie, a jednocześnie straszny pesymista co do losów ludzkości :).

Czy inteligentne maszyny zawładną światem, który znamy? Czy niebawem skończą się surowce naturalne, albo nastąpi wielki kataklizm i będziemy musieli się wynieść z Ziemi? Teoretycznie jest to wszystko możliwe. Twórcy filmów SF już od dawna przewidują najczarniejsze scenariusze. Czy jednak jest to realne zagrożenie? Z pewnością obecność człowieka na ziemi jest dla niej sporym obciążeniem. Potrafimy sprawić, że wyginą jakieś gatunki zwierząt, czy masowo niszczymy środowisko naturalne. W jednym z bardziej znanych filmów SF Matrix Agent Smith mówi na przesłuchaniu do Morfeusza, że jesteśmy jak wirus, który niszczy wszystko. Może więc jednak stowarzyszenia ekologów mają sporo racji gdy alarmują nas o kolejnych zagrożeniach.

Najboleśniej cenę rozwoju płacą dzisiaj z pewnością wielki chińskie ośrodki przemysłowe. Każdy wie, że chińskie prawo nie jest tak restrykcyjne wobec producentów jak chociażby to europejskie. Stąd właśnie pojawia się smog, a ludzie muszą chodzić w specjalnych maseczkach. Wynika to właśnie ze stosowania przestarzałych technologii, które w Europie czy Stanach są już najczęściej zakazane. Skoro Ziemia jest coraz bardziej zanieczyszczona, to wielcy tego świata coraz wyraźniej patrzą w kosmos

Kosmos jest pełen niewiadomych. Gdyby nasze technologie były rozwinięte chociaż w 10% tak, jak w zaawansowanych filmach gatunku SF, to może patrzenie w gwiazdy i sny o podboju kolejnych galaktyk miałyby większy sens. Na chwilę obecną jesteśmy na starcie. Jest to okres mierzony w dziesiątkach lat. Jak zauważył Krzysztof Gonciarz: nasze czasy to nie są te najbardziej ekscytujące czasy, bo następne pokolenia będą podbijać kosmos! I jest w tym sporo prawdy, chociaż ja mimo wszystko lubię czasy, w których żyjemy, bo są one początkiem czegoś wspaniałego. Albo jak wolą wielcy naukowcy początkiem końca.

Jakoś nie obawiam się inteligentnych maszyn. Jeśli do tej pory sztuczna inteligencja nie jest na poziomie, którego powinniśmy się obawiać, to myślę, że człowiek ma jednak władzę nad jej rozwojem. Chyba, że inteligencja bardzo by się rozwinęła i zadziałałby efekt wirusa komputerowego, w którym odwróciłaby się ona przeciwko nam. Skoro Hawking i Musk stosują listy otwarte do ludzkości ostrzegając nas przed czarnym scenariuszem, to może jednak i ja i setki mnie podobnych jesteśmy zbyt wielkimi optymistami.

W tym tekście jest więcej pytań niż jasnych odpowiedzi. Z pewnością wynika to z niepewności, które rodzą się wokół tej tematyki. Wiem jednak, że to wszystko co mamy dziś może być początkiem wspaniałej drogi. Jest to droga pełna niebezpieczeństw i wyrzeczeń. Nagrodą jednak jest dobro ludzkości. Kiedyś luksusem było mieć gorącą wodę w kranie. Dzisiaj połowa ludzkości już to ma i nie jest to żaden luksus. Jeśli maszyny zaprzęgniemy do pracy, to my sami będziemy mogli pracować poniżej 20 godzin w tygodniu. Oczywiście nie każdemu będzie odpowiadać taka krótka praca, ale gdyby maszyny wykonywały za nas większość pracy, to byłoby to spokojnie możliwe. Oczywiście tak, jak w Terminatorze mógłby nastąpić bunt maszyn i czekałaby nas zagłada. Jednak to naprawdę są jakieś okrutne scenariusze, które mają racje bytu w przypadku kina SF. Więc spokojnie przyszłość należy do nas!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Transfuzja w biznesie 2017-01-26 19:40
 Oceń wpis
   

Każdy z nas wie na czym polega transfuzja krwi i jak wielu osobom uratowała ona życie. Krew jest dla nas jednym z najcenniejszych darów, jakie jeden człowiek może podarować drugiemu. Czym więc jest transfuzja w biznesie?

Jeden z moich ulubionych filmów, to Don Juan De Marco z genialnym duetem Depp i Brando. To była jedna z ostatnich ról słynnego Ojca Chrzestnego, a dla Deppa była to jedna z pierwszych ważnych ról. Mimo, że film nie zdobył takiej sławy na jaką zasługiwał, to jednak był on genialny i ponadczasowy. Wszystko dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, w którym pacjentem jest Don Juan De Marco (w tej roli Depp). Ma on bardzo konstruktywny sposób widzenia rzeczywistości, ponieważ potrafi na wszystko spojrzeć w jasnych barwach i nieco tę rzeczywistość podkolorować. Więc gdy trafia do psychiatryka po próbie samobójczej, gdzie jego doktorem staje się Brando, to przedstawia mu on fascynującą historię swojego życia pełną jasnych barw i miłości. Nie chciałbym zdradzać za wiele, ponieważ czasem można obejrzeć ten film w telewizji. Jednak to jak Don Juan wpływa na doktora granego przez Brando, to swego rodzaju mentalna transfuzja. Obezwładnia on go konstruktywnym sposobem widzenia rzeczywistości, a sama postać grana przez Brando odżywa i jego życie staje się szczęśliwsze. W pewnym momencie nawet Don Juan mówi do doktora: potrzebujesz mnie do transfuzji. I w ten romantyczny sposób chciałbym przejść do transfuzji w biznesie :).

Transfuzja w biznesie jest tym, co może dać przejęcie jednej firmy przez drugą. Każda wielka firma była kiedyś mała. Nie ma czegoś takiego, że coś trwa wiecznie i jest dane na zawsze. Dlatego właśnie wielkie firmy boją się tych małych garażowych firemek, które za 10 lat mogą być jeszcze większe od dzisiejszych liderów. Ostatnio widziałem obrazek, który pokazywał jak Yahoo! miało kilka szans na kupienie Google. Nie byli zainteresowani. Dzisiaj Google jest warte sto razy więcej niż Yahoo, a przypominam że chodzi tu o setki miliardów dolarów! Takie firmy, jak Facebook, Google, czy Microsoft potrafią doskonale wykorzystać swoją pozycję i możliwości finansowe. Facebook kupił Whatsappa i Instagrama. Microsoft kupił Linkedin. Tych przykładów są dziesiątki!

Czasem są to miliardowe transakcje, a czasem przejmuje się coś, co nie ma jeszcze wielkiej wartości rynkowej, ale ma ogromny potencjał w oczach kupującego. Technologia i lista klientów to dwa najważniejsze powody dlaczego wielkie firmy przejmują mniejsze. Nie mówię tutaj o fuzjach gigantów, które służą przede wszystkim temu, aby stać się rynkowym liderem. Mi chodzi jednak bardziej o sytuacje, w których duże firmy mają tylko jeden wybór: ucieczka do przodu. Dzisiejszy świat pędzi. Czy się nam podoba czy nie: to, co działało wczoraj nie musi działać dziś, a tym bardziej jutro. Eksperci widzą potencjał w różnych trendach i technologiach, ale czy ktoś jest na tyle odważny, aby prognozować jak będzie wyglądać świat za 20 lat? No może Elon Musk :).

Jak świat światem tak nie pozbędziemy się zjawiska transfuzji w biznesie. Jednak czy jest ono takie złe? Często właściciele firm, które zostają przejęte dostają nie tylko gotówkę, ale również udziały firmy kupującej i nadal pracują oni w tych projektach. Dzisiaj aby walczyć w tej cywilizowanej wojnie zwanej biznesem trzeba umieć zawiązywać sojusze strategiczne. Robią to nawet najwięksi dla przykładu Facebook i Microsoft, czy konsorcjum wokół Androida. Myślę, że to może się okazać dobre, ponieważ obie firmy na tym mogą zyskać. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że tak będzie, ale dla przykładu wartość Instagrama po przejęciu przez Facebooka wzrosłą kilkudziesięciokrotnie. A również chodzi tutaj o miliardy dolarów :). Wiem, że w idealnym świecie mogłoby być tak, ze jak wielka firma chce zawalczyć o jakiś obszar, to rozpoczyna swój projekt z tym związany. Często tak jest, ale wiele razy dużo lepiej jest kupić konkurencję.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Coraz bliżej kosmosu 2016-05-08 16:26
 Oceń wpis
   

Jeden z najczęściej oglądanych polskich youtuberów powiedział, że nasze czasy to nie są jeszcze naprawdę wyjątkowe czasy. Prawdziwą rewelacją zacznie być moment, w którym rozpoczniemy podbijać kosmos. Czy to wydaje się na dzień dzisiejszy możliwe? Jak zapatrują się na to najbogatsi ludzie na świecie? Co przyniesie przyszłość (ta niedaleka i ta całkiem odległa)?

Człowiek patrzy w kierunku nieba już od wieków. Jak zauważył ksiądz-ekonomista-astronom Mikołaj Kopernik: Słońce nie kręci się wokół Ziemi, bo mamy do czynienia z układem heliocentrycznym, w którym jest odwrotnie. Na Średniowiecze była to bardzo odważna teza. Jak powiedział mój historyk z młodszych lat: przed stosem Kopernika uratowało to, że umarł :). Minęło kilkaset lat, a my, ludzie, ciągle patrzymy z marzeniami w niebo. Pierwszym krokiem było dorównanie ptakom i wzbicie się w powietrze. Za jak wielkich szaleńców musiano brać ludzi, którzy pragnęli latać! Dzisiaj dzięki wynalazkowi, jakim jest samolot świat się skurczył. Tak, jak kiedyś trzeba było wsiąść na statek do Ameryki i płynąć długie tygodnie, tak dzisiaj wystarczy kilkanaście godzin!

Pamiętam ciekawostkę, która mówiła, że wpływowy urzędnik w XIX wieku domagał się zamknięcie Urzędu Patentowego, bo jak uważał wszystko już wynaleziono. XX wiek, oraz początek XXI wieku pokazują jak bardzo się mylił. Jakiś czas temu na tym blogu pojawiły się dwa felietony zatytułowane Internet się dopiero zaczyna. Jak odnieść ten tytuł do kosmosu? Z pewnością Kosmos się nawet jeszcze nie zaczął. Jesteśmy w epokowym momencie, w którym najtęższe mózgi na świecie pracują nad tym, aby stworzyć drogę do podboju kosmosu. I choć filmy SF robią furorę od lat, to są to raptem wizje tego, co może się stać. Czy istnieją kosmici? Podobno Albert Einstein powiedział, że najlepszym dowodem na to, że oni istnieją jest fakt, że się z nami nie kontaktują. Są nawet teorie spiskowe, które mówią, że kosmici potajemnie rządzą naszym światem :).

Odchodząc od tematu kosmitów, który pewnie na razie zostanie tylko marzenie twórców filmów SF, myślę, że branża kosmiczna będzie coraz bardziej rosła na znaczeniu. A to będzie wiązało się z rozwojem wysokich technologii. Nie jest oczywiście tajemnicą, że wiele dzisiejszych wynalazków, które mamy na co dzień zawdzięczamy NASA. Ten trend będzie narastał, ponieważ NASA nie ma już monopolu na podbój kosmosu. Coraz więcej krajów się w to angażuje. W tym Chiny. A co na to najbogatsi ludzie na świecie?

Wielu miliarderów zdobyło swoje pieniądze w ziemskich branżach po to, aby aktualnie zapatrywać się w kierunku branży kosmicznej. Mam wrażenie, że w tym wypadku nie chodzi im już tak bardzo o pieniądze, bo je oni już mają. Mają wielkie wizje, które chcą urzeczywistnić. Tacy ludzie, jak Branson, Musk, czy Bezos pokazują, że świat się zmienia. A właściwie to wszechświat się zmienia! Staje się on coraz bardziej dostępny. Oczywiście tak, jak zauważyłem, to dopiero początek drogi, która wiedzie przez setki nieudanych prób. Cel jednak jest dla wszystkich bardzo podobny: podbój kosmosu. Są już nawet produkcje telewizyjne, które szukają ludzi, którzy polecą na Marsa. Ile w tym prawdy, a ile marketingu? Tego tak naprawdę nie zbadałem :).

Czy Kosmos jest dla nas bardziej dostępny niż jeszcze wiek temu? Z pewnością tak. Udało się wylecieć w kosmos, czy stanąć na księżycu. Udało się wylądować sondą na Marsie i zbierać na temat tej planety dane. To jednak dopiero początek! I myślę, ze wszyscy mają co do tego pewność. Czekają nas lata wielkich odkryć! To, coś podobnego do odkrycia Ameryki przez Kolumba. Sami nie wiemy jak daleko sięga królicza nora.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Tesla za 35.000 dolarów! 2016-04-03 14:55
 Oceń wpis
   

Nie będę się zachwycał wyglądem Modelu 3, który ma być samochodem ekonomiczny. Nie będę pisał o osiągach, czy w jakim tempie rozpędza się do 100 kilometrów na godzinę. Premiera zapowiadająca nowy samochód Tesli stała się faktem. Elon Musk pokazuje jak konsekwentnie dąży do realizacji swoich celów założonych lata temu.

Tesla staje się powoli Apple motoryzacji. Już pojawiły się kolejki, aby złożyć zamówienie na nowy samochód. Oczywiście nie jest to taka skala jak w przypadku Apple, ponieważ i cena produktu jest inna. To, co robi ogromne wrażenie to fakt, że pojawiło się ponad 100.000 chętnych, którzy zainwestowali w kaucje w ramach przedsprzedaży. Dzięki tym kaucjom uzyskano... 100 milionów dolarów! Nieźle jak na samochód, który do salonów ma trafić dopiero w 2017 roku.

Tesla zaczynała od aut sportowych, których mogła produkować mniejszą ilość i sprzedawać za wyższą cenę. Dekadę temu idea sportowego elektrycznego samochodu była czymś naprawdę niesamowitym. Dzisiaj samochody elektryczne są bardziej popularne, ale nadal nie uzyskały pewnej masy krytycznej, która jest wymagana do wielkiego sukcesu. Razem z rozwojem sprzedaży aut elektrycznych będzie wypracowywać się cała infrastruktura, na którą składają się zarówno salony, jak i stacje ładujące.

Wraz z rozwojem idei szalonego wizjonera Muska coraz bardziej budzi się konkurencja. Jakiś czas temu gruchnęła wieść, że sama Tesla nie jest już największym producentem aut elektrycznych. Muskowi jednak to nie przeszkadza. Można odnieść wrażenie, że to człowiek oddany swoim ideałom. Taki po części błędny rycerz pokroju Don Kichota, który walczy z wiatrakami. Różnica polega na tym, że te wiatraki to nie są wyimaginowane smoki - tylko realne problemy współczesnego świata.

Tesla z każdym rokiem coraz bardziej odmienia świat. Wiadomo, że te sto tysięcy kaucji nie zmieni zaraz całkowicie branży motoryzacyjnej. Rękawica jednak została rzucona i już nawet BMW czy Porsche myślą poważnie o samochodach elektrycznych. Pytanie tylko co na to globalny przemysł. Jak zauważają ekonomiści: ropa stała się krwią naszej gospodarki. Napędza wszystko! Każda rzecz, za którą codziennie płacimy jest w pewnym stopniu pochodną ceny ropy. Czy to znaczy, że będzie trudno przejść ostatecznie na energię elektryczną? Myślę, że mogą być ku temu spore opory. Choć arabscy szejkowie już wiedzą, że eksploatacja tego surowca to maksymalnie jeszcze dwie-trzy dekady i zaczęli inwestować w bankowość.

Tesla Model 3 będzie wielkim hitem sprzedażowym! Co do tego nie można mieć wątpliwości. Wynika to również z tego, że Musk jest królem marketingu. Nie ma tygodnia aby w mediach ekonomicznych lub technologicznych nie było wzmianki na jego temat oraz na temat jego firmy. Mam wrażenie, że jedyne co powstrzymuje ludzi przed masową przesiadką na samochody elektryczne jest fakt, że cały czas infrastruktura dopiero się rozwija. W Polsce jest raptem kilka stacji, na których można podładować Teslę. Zmiana tego to tylko kwestia czasu!

Cały czas zastanawiam się co to będzie, gdy Tesla rozwinie model dostawcy podzespołów dla innych firm. To może zdecydować o jej jeszcze większym sukcesie. Jeśli więcej podmiotów będzie mogło stworzyć własny samochód na podzespołach Tesli, to z pewnością urzeczywistni się wizja Muska o świecie z czystą energią. Czego sobie i wszystkim z nas życzę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Witaj w Nowym Roku! W tym dniu, na początku kolejnego roku kalendarzowego, warto zastanowić się jak będzie wyglądała przyszłość technologii. Nie chciałbym bawić się w posiadacza kryształowej kuli, ale powoli rysuje się nam to, co szykują producenci. W ostatnich dniach trzy nowe produkty zaprezentował Samsung, ale sezon na prezentacje dopiero się zaczyna!

Co ciekawe kilka dni temu opublikowano badania na temat jak wyobrażają sobie technologie za kilka lat mieszkańcy naszej planety. Wychodzi na to, że nie aż takie wiele osób wierzy w to, że smartfony są ostatnim słowem. Tak naprawdę to mało można już w nich nowego zastosować. Jakby osiągnięto szklany sufit i teraz cała nadzieja w przyszłości smartfonów tkwi w łączeniu ich z innymi urządzeniami, np. ubieralnymi. Czy nie można już nic nowego wymyślić w smartfonie? Wydaje się, że kolejne elementy, które wprowadzają producenci to tylko bajery, które nie stanowią jakiejś wielkiej rewolucji.

Samsung zaprezentował kilka ciekawych produktów. Najbardziej wrażenie zrobił na mnie pas do spodni, który pozwala stwierdzić czy z naszą wagą jest wszystko w porządku, oraz czy nie potrzebujemy wstać od biurka i trochę się poruszać. Drugim ciekawym rozwiązaniem może być specjalny pasek do zegarka, który ułatwi rozmawianie w niesprzyjających warunkach. To co ciekawe to próba trafienia do tradycjonalistów w sferze zegarków. Pasek ten będzie mógł spokojnie działać razem z starodawnym wskazówkowym zegarkiem.

Jednak nie o gadżetach Samsunga chciałem tu pisać. Widać jak wszyscy się głęboko zastanawiają w którą stronę to wszystko pójdzie. Wróćmy jednak do historii. Henry Ford powiedział: Gdybym pytał ludzi, czego potrzebują, to powiedzieliby mi, że szybszych koni. Jeśli chodzi o technologie (a taką nowością był właśnie słynny Ford T), to nie decyduje użyteczność technologii, czy to jak bardzo ludzie tego potrzebują. W gruncie rzeczy liczy się to czy pojawi się ktoś, kto te technologie sprzeda. Kimś takim był wspomniany na tym blogu dziesiątki razy Steve Jobs. On uważał to samo co Henry Ford. Czy nie było wcześniej smartfonów i tabletów? Oczywiście, że były! Ale nikt nie potrafił ich sprzedać tak, jak zrobił to Jobs.

W gruncie rzeczy dochodzimy do sedna tego czym jest innowacja. Najlepsza nawet innowacja nie może zostać wielkim sukcesem jeśli się jej nie sprzeda! Ot co! Cała tajemnica. Z syndromem sprzedażowym Jobsa mamy aktualnie do czynienia w przypadku samochodów elektrycznych. Wspominany Elon Musk jest równie dobrym sprzedawcą, jak Jobs. I choć świat domaga się takiej technologii, to trzeba przyznać, że nie wiadomo na jakim etapie zaawansowania stałaby popularyzacja elektrycznych samochodów gdyby nie Musk. Ten człowiek jeszcze nieraz pchnie do przodu znany nam świat. Możliwe, że pod względem wizjonerstwa (czy jak to nazwać) przewyższa on ś.p. Stevea Jobsa.

Elektryczne samochody, autonomiczne samochody, technologie ubieralne, internet rzeczy, model oprogramowanie jako serwis (SaaS) ile jeszcze tego wszystkiego poznamy? Co z tego stanie się hitem? Czy Google powróci ze swoją ideą Glass? Czy samochody elektryczne zastąpią te napędzane na paliwa kopalne? Czy autonomia w samochodach to dobry kierunek pod względem prawnym? Czy smartfony zostaną zastąpione, przez kilka równoległych urządzeń, które będą sterowane głosem? Jest wiele pytań. Na wiele z nich nie ma jeszcze odpowiedzi. Jedno jest pewne: to będzie ciekawy rok. Raczej nie czeka nas jakaś wielka rewolucja na miarę iPhonea. Ale czy stopniowa ewolucja jest złym kierunkiem? Krok po kroku producenci dochodzą do doskonałości! Jak w Kaizen.

Wszystkiego, co najlepsze w nowym roku! Spełnienia jak największej ilości marzeń!

Paweł F. Kowalski

 
Wojny patentowe 2015-12-13 17:15
 Oceń wpis
   

Jak napisał Forbes pewne jest, że południowokoreański Samsung zapłaci amerykańskiemu Apple ponad 500 milionów dolarów(!) odszkodowania za naruszenie własności intelektualnej. Wyrok jest mocno bezprecedensowy, ale jednocześnie pokazuje, co jest prawdziwą wartością w dzisiejszym biznesie. Na początku batalii przed sądami była mowa o miliardzie dolarów odszkodowania. Dzięki procesem udało się Samsungowi zmniejszyć odszkodowanie niemal o połowę. Jak przyznaje sam Samsung: jeśli w przyszłości pojawi się wyrok uniewinniający, to będzie się domagał zwrotu wpłaconego odszkodowania.

Jakiś czas temu napisałem w pracy naukowej, że dzisiaj największą wartością firmy są: ludzie oraz patenty. Zauważyłem także, ze ten drugi element jest dużo trwalszy. Z ludźmi w XXI wieku jest taki problem, że potrzebują zmian. Idea, w której idzie się pracować do jednej firmy i doczeka się w niej emerytury jakby umarła. Szczególnie jest to widoczne w Stanach, gdzie migracja pracowników między poszczególnymi firmami jest ogromna. Regułą jest, że co 3-5 lat trzeba zmienić pracodawcę. Jeśli chodzi o dobrych pracowników, to firmy wzajemnie o nich walczą (nierzadko ich po prostu podkupując). Kapitał ludzki (jak często starają się go tak nie nazywać psychologowie) jest podstawową wartością każdej nie tylko technologicznej firmy! A trwalszą wartością dla dzisiejszych korporacji są patenty!

No właśnie... patenty. Stały się one słynne i dostępne dla masowej wyobraźni dzięki amerykańskiemu prawu patentowemu, które rodzi mnóstwo paradoksów. Pojawiła się nawet instytucja trolla patentowego, która mówiąc oględnie polega na patentowaniu oczywistych rozwiązań, z których z pewnością będą korzystać wielkie korporacje. Następnie firma będąc trollem sądzi się z wielkimi graczami, którzy najchętniej idą na ugody, bo wiedzą, że prawo patentowe jest określmy to dziwne. Oczywiście wynaturzenie nie wpływają na to, że idea ta jest kompletnie bez sensu.

Załóżmy, że jestem młodą firmą z małym kapitałem, która wymyśliła rewolucyjne rozwiązanie w jakiejś dziedzinie (niekoniecznie musi być to biotechnologia!). Jeśli wejdę na rynek bez ochrony patentowej, to wielcy gracze po prostu wciągną mnie nosem. Operują oni milionami, jeśli nie miliardami dolarów i bez przerwy muszą być gotowi na to, że świat się zmienia. Chociaż są wizjonerzy, którzy nie akceptują takiego stanu rzeczy. Jak na przykład Elon Musk, który opublikował jak działa Tesla i pozwolił korzystać innym ze swojej pracy. Zaowocowało to tym, że nie jest już numerem jeden w dziedzinie aut napędzanych energią elektryczną. Jednak to, co jest jego ewentualnym potencjałem na przyszłość to produkowanie podzespołów do aut elektrycznych dla innych producentów. Jeśli nie tworzysz produktu takiego jak eBay (gdzie jest zasada: pierwszy zgarnia cały rynek), to potrzebujesz ochrony patentowej, aby móc w ogóle konkurować z największymi graczami. Patent ten jest jedną z największych wartości Twojej firmy.

Oczywiście to, co opisałem powyżej to tylko jeden aspekt tej gry. Drugim aspektem są wojny patentowe na szczycie. Z tym właśnie mamy do czynienia w sytuacji, gdy Apple wygrywa z Samsungiem i dostaje gigantyczne odszkodowanie. Takich wojen w dzisiejszych czasach będzie coraz więcej. Czy będą w nich uczestniczyć Polacy? To dobre pytanie, bo uzyskanie patentu w Polsce jest mocno dziwne. Z założenia nie można opatentować idei. Tak, jak można to zrobić w Stanach. Sam proces patentowy trwa wiele lat. Kiedyś czytałem artykuł, w którym autor zauważył, że w Polsce powstaje tyle patentów, co w bodajże Republice Bananowej. Inną drogą jest zdobycie ochrony patentowej w innym kraju. Wojny patentowe to nasza rzeczywistość i wizja przyszłości. Wszystko jest okej dopóki nie cierpią na tym klienci! A z tym bywa różnie...

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

O tym człowieku można pisać opasłe książki. Na dzień dzisiejszy jego majątek jest szacowany na 10 miliardów dolarów. Moim zdaniem to dopiero początek fantastycznej przygody w wzbogacanie się. Jednak czy Elon Musk coś sobie robi z tego, że powiedzmy za 10 lat, może być najbogatszym człowiekiem na tej planecie?

Przybył do Stanów Zjednoczonych z RPA. Do legendy przeszły historie o tym, jak wielokrotnie próbował dostać się do firmy Netscape. Dzisiaj tej firmy praktycznie już nie ma, a to on święci wielki triumfy! Pierwszy poważny projekt to oczywiście Paypal, którego Musk założył z przyjaciółmi. Skończyło się to tak, że za 1,5 miliarda dolarów kupił go eBay. Dzisiaj jest to jeden z najważniejszych portfeli internetowych.

Wielką miłością Muska okazała się motoryzacja, oraz wszelkie alternatywne źródła energii. Czy można go nazwać ekologiem? Tego nie wiem, ale z pewnością robi on dla dobra świata więcej niż większość ekologów. Nazwa firmy podchodzi od wielkiego wynalazcy Nicolasa Tesli. Idea wydaje się prosta: dać światu pierwszy liczący się w pełni elektryczny samochód. Oczywiście wykonanie nie było tak proste. Sam Musk przyznaje, że to wszystko rozkręci się dopiero jak powstanie infrastruktura dla tego rodzaju aut. Tym bardziej budujące dla niego muszą być takie wiadomości, jak ta, że Orlen w Polsce postanowił rozbudować kilka stacji i dać możliwość ładowania baterii samochodów elektrycznych.

Infrastruktura.. to coś znacznie trudniejszego do wybudowania, niż stworzenie samochodu elektrycznego. Gdy powstanie infrastruktura to zacznie się sprzedawać znaczniej więcej elektrycznych aut. Jednak aby powstała infrastruktura musi... być znacznie więcej elektrycznych aut! Widać, że Muskowi nie chodzi tak bardzo o pieniądze, jak o zmianę świata. Po stworzeniu jednego z pierwszych modeli Tesli udostępnił informacje w jaki sposób jest on zbudowany, aby więcej firm mogło tworzyć samochody elektryczne. W tym wszystkim może być jednak chytry plan. Jak powszechnie wiadomo: Tesla ma sprzedawać podzespoły, związane z elektrycznością w aucie, innym producentom!

Tesla to firma, na której Musk zarabia najwięcej. Aczkolwiek cały czas brakuje infrastruktury, aby zmaksymalizował sprzedaż. Są jednak inne rozwiązania, nad którymi pracuje ten geniusz. Są to na przykład Space X i Hyperloop. Pierwszy z wymienionych projektów jest związany z branżą kosmiczną. Już teraz wygrał przetarg NASA na zaopatrywanie stacji kosmicznej. Musk jednak nie ukrywa, że jednym z jego najważniejszych celów jest... kolonizacja Marsa! Jeśli chodzi o Hyperloop to dotyczy ono ziemskich rozwiązań, ale o kosmicznym zastosowaniu. Będzie to coś w rodzaju gondoli, która zasuwa z jednego punktu do drugiego z niewyobrażalną prędkością 1200 km/h! Najlepsze jest to, że ma być ona darmowa, ponieważ wyprodukowana energia w czasie jej działania ma być sprzedawana elektrownią. I to będzie sposób na utrzymanie tego urządzenia.

Oczywiście są to projekty szczytne i niezwykle ważne. Jednak pod kątem finansowym myślę, że największy sukces odniesie Tesla Motors. Gdy pojawi się cała infrastruktura dla samochodów elektrycznych, to możemy się spodziewać skokowych przyrostów ilości sprzedanych aut. Już dzisiaj Tesla została wyprzedzona przez jednego z japońskich producentów. To pokazuje jaka jest rola pioniera! To jednak dopiero początek wyścigu po pieniądze klientów. Z dyrektyw Unii Europejskiej wynika, że celem jest aby jakieś 10% aut za kilka lat było na Starym Kontynencie autami elektrycznymi.

Czy Tesla Motors zawładnie umysłami milionów? Mam wrażenie, że Musk już tego dokonał. W mediach pojawia się bardzo wiele informacji dotyczących jego projektów. Być może przez wiele osób jest on postrzegany jako szalony wizjoner. Jedno jest jednak pewne: nie można go ignorować! Już nie! Bo ten wizjoner jest w stanie sprawić, że świat się zmieni. Jesteśmy u progu motoryzacyjnego przeskoku. A im dłużej się on rozpoczyna, to można odnieść wrażenie, ze nie chodzi tylko o motoryzację. O czym świadczy jeden z kolejnych projektów Muska, czyli baterie elektryczne dla domów. I choć na razie eksperci pukają się po głowach i uważają, że nie jest to na tyle wydajne, aby się opłacało, to jednak Musk również i w to wierzy!

Wielkim marzeniem każdego wizjonera jest przyglądanie się za życia swojemu dziełu w rozkwicie. Rewolucja energetyczna dopiero się zaczyna! A wszelkie ruchy na rzecz walki z globalnym ociepleniem, nadają jej mocy. Ropa naftowa na dzień dzisiejszy jest krwią gospodarki. Czarne złoto, jak mawiają inwestorzy, decyduje niemal o wszystkich dziedzinach naszego życia. Można odnieść wrażenie, że jeszcze trochę potrwa zanim sposób napędzania samochodów się zmieni. Ta rewolucja się jednak zaczęła, a tacy ludzie, jak Elon Musk będą nadawać jej tempa!

Tytuł tego felietonu jest dość przewrotny. Jednak rozwój projektów Muska może szybko sprawić, że stanie się on najbogatszym człowiekiem na świecie. Na razie ma on 8krotnie mniejszy majątek niż najbogatszy człowiek na ziemi. Jednak Tesla Motors to bomba z opóźnionym zapłonem, która przygotowuje się do mody na auta elektryczne. Jak już ona wybuchnie, to wtedy należy sprawdzić ile wart jest majątek Muska. Ten człowiek, który jest połączeniem Stevea Jobsa i Henryego Forda będzie moim zdaniem najbogatszym na ziemi za kilka lat. Tylko czy Musk będzie sobie coś z tego robił? :)

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Elon Musk... człowiek, który jest uznany za jednego z największych wizjonerów naszych czasów. I choć jego pierwszy projekt PayPal nie wydaje się aż tak bardzo spektakularny (choć w swojej skali z pewnością taki był), to jednak to, co Elon robi teraz wzbudza wielki podziw i poklask. To właśnie to nazwisko należy pamiętać, gdy mówi się o przyszłości motoryzacji, a wraz z nim markę Tesla Motors.

Ostatnio na jednym z poczytnych portali ekonomicznych pojawił się artykuł, w którym ekspert motoryzacyjny przyznał, że wykonanie w pełni polskiego samochodu jest niemożliwe. Dlaczego? Wszystko rozbija się o pieniądze. Ekspert szacował, że potrzeba na tą imprezę kilkanaście miliardów euro. Są to pieniądze jakich nie posiada obecnie żaden z najbogatszych Polaków. Chociaż jakby to dobrze zorganizować, to pewnie pieniądze by się znalazły. Bardziej chodzi o rynek zbytu czy stworzenie salonów i serwisów. To może pochłonąć olbrzymi środki. Ekspert wypowiedział się, że aby to wszystko się opłacało należałoby sprzedawać 300.000 tych nowych samochodów. To w samej Polsce jest kompletnie niemożliwe. Ja jednak wierzę, że albo ekspert się pomylił, albo znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie zgromadzić kapitał i produkcję, oraz będzie potrafił to sprzedać. Oczywiście założenie te nie dotyczą samochodów sportowych bądź kolekcjonerskich, których pojawia się na naszym rynku coraz więcej. Tu zasady są nieco inne.

Jeśli już mielibyśmy mieć nasze polskie auto, to można dojść do wniosku, że nie warto robić tradycyjnego auta. Wielką szansą mogą się okazać auta elektryczne. Jedynym problemem z tymi samochodami jest mała ilość stacji ładujących i stosunkowo długi czas ładowania do pełnej baterii. To jednak wkrótce się rozwiąże. Już dzisiaj nawet w Polsce Orlen stworzył kilka stacji pozwalających ładować baterie samochodów elektrycznych. Ten rynek się tak naprawdę zaczyna. Dostrzegają go coraz więksi gracze. Ostatnio gruchnęła wieść, że Porsche pracuje nad swoją wersją samochodu elektrycznego. Prace są zaawansowane!

Z drugiej strony poza samochodami na prąd pojawia się opcja tankowania wodoru. Każdy ma świadomość, że dni ropy naftowej są policzone. Dopóki jednak to się nie stało, to jest to prawdziwa krew gospodarki zwana czarnym złotem. Tak długo, jak potęgi gospodarcze będą wspierać istniejący porządek, w którym ropa naftowa jest taka ważna, tak długo może być problem z rozpowszechnienie się aut na wodór czy na prąd. Wygląda jednak na to, że sytuacja zaczyna się odmieniać. Coraz więcej producentów będzie się decydować na alternatywne rozwiązania. Zaczęło się od hybryd. A na czym się skończy?

Inną drogą, w którą podąża motoryzacja są autonomiczne samochody. Czy to możliwe aby samochód mógł się poruszać bez kierowcy? Jaka będzie odpowiedzialność prawna za ewentualne wypadki? Tego na razie jeszcze nie wiadomo. W kierunku takich aut coraz bardziej zmierza gigant internetowy Google. Odbyły się już pierwsze testy autonomicznych aut. Nie wiadomo jednak czy ludzie podążą za tym trendem i będą zainteresowani tego typu autami. Z pewnością może się to okazać jeden z ważniejszych wynalazków początku XXI wieku.

Jak dalej będzie się rozwijać rynek motoryzacyjny: tak naprawdę nie wiadomo! Czy będzie na nim Polska? Według słów eksperta: są na to marne szanse. Jaki rodzaj zasilania zdominuje samochody przyszłości? Czy autonomiczne samochody będą miały rację bytu? Czym wielkie koncerny motoryzacyjne nas zaskoczą? A czym zaskoczą nas mniejsze firmy takie jak Tesla? Jest tak naprawdę więcej pytań niż odpowiedzi na nie. Jedno jest pewne będzie ciekawie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Zawód: Wizjoner 2015-09-12 16:03
 Oceń wpis
   

Co łączy Steve'a Jobsa, Elona Muska, czy Richarda Bransona? Każdy z nich jest (lub był) charyzmatycznym przywódcą i wielkim wizjonerem. To właśnie tacy ludzie pchają znany nam świat do przodu. Innowacja jest nie tylko przebłyskiem geniuszu, ale to często efekt długoletniego działania.

Wizjonerów spotykamy przede wszystkim w firmach technologicznych z Doliny Krzemowej. Warto jednak podkreślić, że prawdziwy wizjoner nie zawdzięcza wszystkiego sobie. To, co on prezentuje jest efektem pracy wielu osób. I właśnie ta umiejętność budowania najlepszych na świecie teamów pozwala dotrzeć tam, gdzie inni nie dali rady. Czy Tim Cook jest wielkim wizjonerem? Otrzymał schedę po Jobsie, która nie obejmuje tylko świetnie wymyślonych i ultrasprzedawalnych produktów. Jobs pozostawił po sobie wielki zespół, który jeszcze nie raz pokaże jak wielkie rzeczy potrafi tworzyć.

Warto zauważyć, że wielu wizjonerów, to również doskonali sprzedawcy. Richard Branson jest mistrzem PR'u. I mimo że wiele rzeczy mu nie wyszło (jak chociażby Virgin Cola), to jednak to wszystko co zbudował wokół swojej marki głównej Virgin będzie owocował latami. Już pomijając to, że Branson łamie wszelkie zasady brandingu rozciągając jedną markę na kilkaset (!) firm. Jest w tym oczywiście duże ryzyko stracenia reputacji przez wszystkie firmy za jednym zamachem. Jednak przekaz marketingowy budowany przez Brytyjczyka latami jest naprawdę trudny do obalenia.

Jak pokazuje przykład Bransona niekoniecznie trzeba stworzyć wielką innowację technologiczną, aby być wizjonerem. Często wystarczy nowe podejście do jakiejś rzeczy. W przypadku Bransona są to z pewnością własne linie lotnicze, które są inne od wszystkich. Innowacja technologiczna natomiast pojawia się w przypadku Virgin Galaxy. Jest to spółka, która nieco wyłamuje się z grup docelowych, do których swoje produkty adresował Branson. Tutaj uderza się w bogatszą grupę. Jeśli uda mu się to, co planuje, to Galaxy będzie jedną z pierwszych firm oferujących podróże w kosmos za rozsądną cenę! I tu jest ta innowacja technologiczna.

Można odnieść wrażenie, że prezesi-wizjonerzy tacy, jak chociażby Jeff Bezos z Amazonu, czy Larry Page z Google (obecnie jest prezesem Alphabet) kreują się na takie gwiazdy porównywalne do gwiazd rocka. O ile w Polsce mamy z tym do czynienia w mniejsze skali, ponieważ prezesi i founderzy są znani przede wszystkim w swoim światku, o tyle w Ameryce tacy ludzie są postrzegani jako celebryci! U nas w Polsce coś takiego dzieje się w przypadku miliarderów. Ci najbardziej znani często są wspominani w mediach. Śmierć Jana Kulczyka obeszła się głośnym echem we wszystkich mediach. Jednak do gwiazdorstwa CEO z USA Polakom dużo brakuje :).

Innowator, sprzedawca, celebryta... czym jeszcze charakteryzuje się wizjoner? Wygląda na to, że najczęściej jest on bajecznie bogaty! Nic dziwnego, że za dobrze wykonaną innowacją idą wielkie pieniądze. Często mówi się, że sam pomysł jest wart złotówkę plus VAT, a to co naprawdę się liczy to wykonanie. Specjaliści od inwestowania w start-upy często podkreślają, że wolą zainwestować w dobry zespół z kiepskim pomysłem, niż odwrotnie. Moim zdaniem sam pomysł jest również bardzo ważnym elementem biznesowej układanki. Idealne połączenie to świetny pomysł i świetna egzekucja! Facebook, jak już wielokrotnie podkreślałem, nie był pierwszym portalem społecznościowym. Często mówi się, że jego wielkim poprzednikiem był MySpace. Podobno było wcześniej kilkadziesiąt takich pomysłów. Zuckerberg jednak doskonale wstrzelił się w czas i dokonał idealnej egzekucji! Więc kolejną cechą wizjonera jest: idealne wstrzelenie się w czas. Jobs najpierw wymyślił iPada, ale ponieważ chciał ludzi przygotować, to postanowił wraz z zespołem, że najpierw powstanie iPhone. Myślę, że wielki wizjoner Elon Musk z Tesla Motors jest jeszcze przed momentem wielkiego boomu na samochody elektryczne. To kwestia czasu, aż stanie się wielkim graczem na rynku motoryzacyjnym. Więc po prostu czeka na swój czas.

Pewnie większość ludzi zastanawia się jaką innowacją jest wideo w internecie, czy mikrobloging. Te pomysły mimo swej prostoty wymagają ogromnych nakładów pracy na przygotowanie. I choć takie rozwiązania jak YouTube, czy Twitter nie wydają się być superinnowacyjne, ponieważ dokonały one rzeczy oczywistych, to jednak trzeba przyznać, że doskonale wstrzeliły się one w swój czas, oraz charakteryzuje je świetne wykonanie.

Wracając do wizjonerów: tak, jak już napisałem Wizjoner nie jest samotnym wilkiem. Stoi za nim zespół ludzi. Najczęściej najlepszych w swoich dziedzinach. Aż kusi aby zacytować polskiego wizjonera bankowości Leszka Czarneckiego, który często podkreśla: lepiej kupować ludzi, niż firmy. W polskim sektorze bankowym Czarnecki gromadzi najlepszych specjalistów, którzy wywodzą się z innych banków. Team jest bardzo ważny dla każdego wizjonera. Często ludzie Ci nie grają na pierwszym planie, ale to oni dopatrują, aby ostateczny produkt był przemyślany i dopieszczony pod każdym względem.

Dolina Krzemowa to nadal wielkie źródło wizjonerów. Mam nadzieję, że w Polsce pojawią się globalni gracze, którzy będą dorównywać Facebookowi, Google, a nawet Apple. Oczywiście może być problem z wielkością wycen, ale wynikiem wizjonerstwa są nie tylko wyceny, ale również realny wpływ na świat. Jest w nas, Polakach wielki potencjał. Coraz bardziej pozbywamy się kompleksów. Internet jest najbardziej demokratycznym medium i każdy ma szansę w nim zaistnieć. Wystarczy świetny pomysł i doskonała egzekucja. A potem już tylko Sky is the limit!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ostatni kwartał to wypracowane przychody rzędu 1,1 miliarda dolarów. Może same przychody nie są najgorsze, ale działania ekipy Muska zaowocowały stratami na jedną akcję rzędu 13 centów. Mimo wszystko założycielowi Tesli humor dopisuje i uważa on, że za 10 lat firma będzie w stanie osiągnąć dzisiejszą wartość Apple (czyli prawie 710 miliardów dolarów). Czy to tylko wizjonerskie marzenie? A może jest to realna kalkulacja?

O Tesli Motors co jakiś czas robi się głośno. A to chcieli nazwać nowy samochód tak, jak jeden z dawnych modeli Forda. A to planują zbudować ogromną fabrykę zajmującą się dostarczaniem baterii do samochodów elektrycznych. Firma robi wrażenie. Jednak tak naprawdę jest to cały czas faza start-upu (porównując produkcję Tesli z samochodami na tradycyjne paliwo). W roku 2014 udało się sprzedać 35.000 samochodów. Wynik jak na auta elektryczne znaczący. Jednak do wyników wielkich koncernów motoryzacyjnych jeszcze daleko.

W czasach gdzie szuka się nowego rozwiązania dla kurczących się zasobów ropy naftowej widać, że Tesla ma swoją koncepcję. Tworzy produkt, który nie tylko ujmuje swoim wyglądem (w końcu najczęściej są to świetnie wyglądające auta sportowe), ale również wpisuje się w ekotrendy. Tak naprawdę niewiadomo które rozwiązanie będzie rozwiązaniem postbenzynowym. Najwięksi producenci zakładają bezpiecznie, że na auta elektryczne lub wodorowe przyjdzie jeszcze czas i proponują nam hybrydy. Jest to rozwiązanie bezpieczne. Jednak powszechnie wiadomo, że era samochodów na ropę kiedyś się skończy. Z pewnością przewróci to światową gospodarkę do góry nogami. Dzisiejsza sytuacja, w której tak wiele zależy od podejścia: kto ma ropę ten ma władzę, sprawia, że trzeba coraz bardziej rozglądać się za alternatywami. Chociaż ostatnie działania krajów OPEC, które sprawiły, że cena ropy jest dużo niższa i utrudnia domknięcie się budżetu Federacji Rosyjskiej, mogą sprawiać wrażenie, że coś się niebawem wydarzy. Jak zauważył profesor Marek Belka, prezes NBP: nagła obniżka cen ropy może oznaczać, że za jakiś czas jej cena znacznie wzrośnie. Abstrahując już od cen ropy na dzień dzisiejszy warto zauważyć, że zbliżamy się do przełomowego momentu. Globalnej zmiany najważniejszego źródła energii. I na tym może skorzystać Tesla.

Elon Musk naprawdę musi wierzyć w to, że jego firma za 10 lat może być jedną z najdroższych firm w historii. Byłby pewnie wtedy bogatszy niż Rockefeller w szczycie swojej świetności. Jednak chyba nie to jest dla niego najważniejsze. Ten człowiek to prawdziwy wizjoner. Oprócz tworzenia rewolucyjnych samochodów elektrycznych przygotowuje się między innymi do podboju kosmosu (w ramach projektu Space-X). Jeśli on mówi, że w ciągu dziesięciu lat jego firma jest w stanie dorównać Apple, to myślę, że nie jest to tylko czcze gadanie. To są słowa wizjonera!

Mimo wszystko ja coraz bardziej wierzę w wielkie sukcesy Tesla Motors. Ekipa Muska robi to, co można spokojnie nazwać przyszłością motoryzacji. Tesla idzie drogą wielkiego innowatora. Wprowadza zupełnie nową wartość do branży, która mimo, że cechuje się wielką innowacyjnością, to jednak wydają się lekko zastała. Czy samochody elektryczne to nasza przyszłość? Na to wygląda! A Tesla to firma, która będzie nadawać ton tej przyszłosći!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi