napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Gdy Apple wprowadzało pierwsze iPhoney i iPady, to wychodzili oni z założenia, że tworzą nową erę w dziejach komputeryzacji. Sam Steve Jobs określił ją mianem PostPC. Jak widać dzisiaj komputery w formie którą znamy jako PC jeszcze nie zniknęły! Mimo tego, że i PC i PostPC mają się nieźle i wzajemnie ze sobą egzystują , to dzisiaj stara się nam wmówić, że to dopiero początek. A my nie jesteśmy świadomi jak daleko sięga królicza nora :).

Jestem zafascynowany rozwojem technologii. Każdego roku powstają albo aplikacje, albo urządzenia, które wprowadzają coś nowego. Wielkie firmy tworzą coraz bardziej angażują się w patentowanie kolejnych rozwiązań. Jednocześnie mają świadomość, że w każdej chwili może pojawić się mała firma, która swym wynalazkiem zrewolucjonizuje dzisiejszą technologię. Razem z najnowszymi technologiami walka odbywa się na poziomie finansów. Ty chodzi o setki miliardów dolarów (bo tak wyceniane są największe firmy). Ja jednak radziłbym podejść chłodniej do tych wszystkich nowinek i nie lekceważyć smartfonów, lub urządzeń, które je zastąpią.

Wiem, że założenie, w którym wszyscy przesiadamy się na gogle/okulary, czy tego typu wynalazek jest bardzo kuszące. Pamiętajmy jednak, że rozwijają się kolejne technologie, które są sterowane za pomocą smartfona. Wiem, że takie gogle wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości, to dla wielu osób czyste SF, ale w gruncie rzeczy: czy jesteśmy gotowi całkowicie się na nie przesiąść? Ja myślę, że nie. Apple z pewnością ma wizję, w której pojawi się urządzenie, które zastąpi iPhonea. Z mojej perspektywy jest to nieco złudne podejście.

Smartfon według Jobsa miał łączyć w sobie trzy inne urządzenia: odtwarzacz muzyki, telefon komórkowy i przeglądarkę stron internetowych. Dzięki zbudowaniu ekosystemów, w których znajdują się setki aplikacji smartfon stał się czymś znacznie więcej. W moim odczuciu wszystkie te okulary/gogle będą przez bardzo długi czas po prostu rozszerzeniem smartfona. Czy tak już zostanie? Trudno dzisiaj zakładać takie rzeczy, bo każdego dnia może pojawić się nowa technologia, która zrewolucjonizuje świat, który znamy. Może nagle się okazać, że to co dzisiaj robi smartfon przeniesiemy na ubrania, samochody a może domy. Możliwości są nieograniczone.

Smartfon jest epokowym wynalazkiem. Tutaj raczej każdy się zgodzi. Tylko dlaczego wszyscy tak bardzo chcą go zastąpić? :) Z pewnością chodzi o dominację rynkową. Jeśli rzeczywiście uda się przekonać ludzi do czegoś po PostPC to ten, kto pierwszy zdobędzie ten rynek może zagrozić pozycji ekosystemu, jaki stworzył wokół siebie Google z Androidem. Ostatnio wolą Stevea Jobsa było wykorzystać wszystkie środki, aby zniszczyć Androida. Dobrze wiedział jak potężną siłę buduje Google. Na rynku, który znamy dziś nikt już raczej nie zagrozi Androidowi. Jednak kto wie co przyniesie przyszłość. Nokia też miała większość rynku telefonów komórkowych i wtedy pojawiło się Apple :).

Osobiście myślę, że odbędzie się to tak, że większość rynku nadal będzie należeć do Androida, a same urządzenia typu gogle czy okulary będą jedynie rozszerzeniem urządzeń klasy PostPC. Może jestem przesadnym pesymistą, ale to wynika z tego, że widzę jak ważnym wynalazkiem jest smartfon. Ciekawe jak bardzo musiałby się zmienić internet, aby było on oglądany za pomocą tego typu urządzeń. W końcu chodzi tu o zupełnie nowy sposób prezentacji treści. Wiem, że jest to dla wszystkich strasznie ekscytujące i może powodować zainteresowanie. Mam jednak wrażenie, że będzie to trochę tak jak z technologią 3d w telewizorach. Wszyscy się nią ekscytowali, a jednak nie stała się standardem.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj druga część naukowego eseju:

Jeśli mówić o instrumentach konkurencji, to doskonale pasuje tu stara dewiza mistrzów reklamy Wyróżnij się, albo zgiń. Działy marketingu Google to jedne z najbardziej twórczych i profesjonalnych działów marketingu we współczesnej rzeczywistości gospodarczej. Rynek charakteryzuje się wysokim stopniem dojrzałości. Jest on oligopolistyczny, ponieważ liczy się na nim tak naprawdę tylko trójka firm. Do czynienia ma się z wysoką elastycznością popytu. Otoczenie konkurencje można postrzegać na kilka sposobów. Z jednej strony komputer PC/Laptop również może być konkurencją dla smartfonu czy tabletu. Z drugiej jednak strony również i na tym rynku Google rozpoczęło walkę z Windows i Mac OS X wprowadzając Chrome OS. Laptopy zawierające ten system operacyjny są popularnie nazywane chromebookami. Nabywcy dość często kierują się kryteriami materialnymi, ponieważ urządzenia z systemem operacyjnym Android są tańsze od urządzeń z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi. Jednak w dłuższej perspektywie decydują kryteria niematerialne. Jest ważna rzecz, o której warto powiedzieć dotycząca tego tematu: dzisiaj nie konkuruje się systemem operacyjnym, konkretnymi aplikacjami, czy parametrami urządzenia. Dzisiaj wszystkie elementy związane z taką wielką firmą jak Google, Microsoft czy Apple tworzą tak zwany ekosystem. Taki ekosystem to całościowa wartość tego co oferuje dana firma, oraz jej partnerzy. Ekosystem biznesowy to dość nowe pojęcie, choć gdyby się dobrze przyjrzeć to istniało już ono dużo wcześniej. Dzisiaj jednak najbardziej widać, jak aliasy strategiczne, oraz grupy produktów sprawiają, że rośnie wartość firmy w oczach klientów. Gdy ktoś kupuje telefon Sony, to oczywistym dla niego jest, że będzie on współpracował z systemem operacyjnym Android, że będzie miał dostęp do aplikacji Google i jego partnerów. A dodatkowo Sony stara się tworzyć również własny ekosystem współpracujący z Androidem, który opiera się na markach Walkman i Playstation. Czy ostatecznie Sony zdecyduje, że będzie chciało rozstać się z Androidem i stworzyć zgoła odmienny ekosystem? Trudno to przewidzieć. Wartość jaką daje Android japońskim urządzeniom jest nie do przecenienia i trudno będzie ją odtworzyć.

Do istotnych czynników wewnętrznych dotyczących Androida autor zaliczyłby ciągłe podwyższanie jakości produktu, oraz oferowanie nowych produktów. W pierwszej kwestii na pewno warto zauważyć, że Google stara się dostarczać jak najlepsze i bezawaryjne produkty, które wnoszą konkretną wartość do życia użytkowników. Oczywiście gigant z Mountain View nie ma tak dużego wpływu na to, jak wspomniane już Apple. Jednak jakość produktu stała się obsesją Google. Nowe produkty w świecie systemów operacyjnych pojawiają się w dwóch przypadkach: albo zostaje zaktualizowana wersja systemu operacyjnego, który już istnieje, albo pojawia się zupełnie nowy system operacyjny o nowym zastosowaniu. Częściej ma się do czynienia z tym pierwszym zjawiskiem. Natomiast bardzo ważnym momentem było pojawienie się Android Wear, które zostało adresowane do technologii takich, jak smartwatch. Warto podkreślić, że w przypadku tej serii systemów operacyjnych bardzo istotna jest integracja z poprzednimi urządzaniami takimi, jak smartfon. Tutaj dokładnie widać potęgę ekosystemu, o której już napisano.

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne to dość dokładnie opisano już sytuację w otoczeniu bliższym podkreślając, ze są tylko trzy liczące się systemy operacyjne, które ze sobą konkurują. Jeśli natomiast odnieść się makrootoczenia, to w dłuższej perspektywie nie ma ono aż tak dużego wpływu. Wiadomo, że wszelkie recesje mogą mieć wpływ na sprzedaż urządzeń typu smartfon czy tablet. Jednak dzieje się tak tylko w krótkiej perspektywie, ponieważ jak pokazał kryzys z 2007 roku: Google wyszło z niego obronną ręką i stało się największym graczem na rynku.

Strategia konkurencyjna Androida widziana oczami klientów może być widziana w bardzo dobry sposób. Klienci są zadowoleni z postępowania producenta Androida. Na koniec dnia najbardziej liczy się to jak platformę postrzegają klienci, ma to bezpośredni wpływ na postrzeganie inwestorów, co powoduje wycenę spółki. Page i Brin starają się przekonać świat, że mają tak dużo pieniędzy, że nie chodzi im już o nie. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale faktem jest, ze wiele ich działań jest postrzeganych jako mało zarobkowe, a bardziej przysłużą się światu. Dobrym przykładem są testowane balony dostarczające internet do krajów trzeciego świata. Z punktu widzenia właścicieli strategia konkurencyjna działa dobrze, ponieważ zarówno wyszukiwarka, jak i system operacyjny są liderami rynku w większości krajów świata. Powszechnie jednak wiadomo, że na złe spojrzenie przez inwestorów miało wpływ zdecydowanie się na wyjście z wyszukiwarką Google z rynku chińskiego ze względu na panującą tam cenzurę i brak wolności słowa. Ostatecznie jednak inwestorzy spojrzeli na to pozytywnie i wykresy wartości znowu pikowały w górę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Androida jest jego reputacja. Twórcy postawili na nietypowy sposób dystrybucji. Jedynym zgrzytem jest podejście wielu środowisk konserwatywnych mówiące, że Google ma zbyt wiele danych na nasz temat i nie wiadomo do czego te dane zostaną wykorzystane. Z drugiej strony oprócz reputacji warto zauważyć, że Google jest jednym z największych innowatorów naszych czasów. Z czego wynikają strategiczne zasoby Google przejawiające się w najlepszych pracownikach, oraz bogatym portfolio patentowym. Bardzo ważnym zasobem są również same marki, które są bardzo wyraziście pozycjonowane w umysłach aktualnych klientów, oraz tych potencjalnych klientów. Przewaga konkurencyjna Androida opiera się na jakości. Widać jak kolejne edycje flagowego systemu operacyjnego są coraz bardziej dopracowane, a dzięki efektom skali mogą one być dostępne dla setek milionów użytkowników. Jest to dość ciekawa sytuacja, w której produkt wysokiej jakości stał się jednocześnie produktem masowym.

Autor tego eseju upatruje strategię konkurencji zastosowaną w przypadku Androida, jako strategię Lidera, który tworzy przywództwo w zakresie różnicowania. Przewagi konkurencyjne wynikają z lepszej wartości dla klientów. Najsilniejszą przewagą jest postawienie na jakość produktu, o czym już napisano. Warto jednak podkreślić, że z jakości tej wynika również jakość komunikacji, co przekłada się na przewagę informacyjną. Ta część społeczeństwa, który ma stały dostęp do urządzeń mobilnych bez problemu poznałaby Androida i wiedziała jak się nim posługiwać. Tak samo jest jeśli chodzi o wyszukiwarkę Google. W wyniku rywalizacji z innym podmiotami Google buduje satysfakcję i lojalność klientów, co przekłada się na bardzo duże udziały w rynku i rentowność.

Trzymając się zasad formułowania strategii konkurencji warto zauważyć, iż Android nie był pierwszym rozwiązaniem na smartfony. Tego typu urządzenie wymyśliło Apple, a Google stało się raptem imitatorem. To jednak pokazuje, że można zagrozić pozycji nawet tak dużego gracza, stworzyć coś atrakcyjnego i stać się liderem rynku. Google przez cały czas gromadzi siły i środki. Co będzie następnym epokowym wydarzeniem? Być może Android do samochodów, lub ten zastosowany w okularach Google Glass. Przyszłość jest zagadką. Jednak jak to powiedział Warren Buffet: najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest tworzenie jej. I Google właśnie to robi.

Jeśli chodzi o możliwość konkurowania, to można ją rozumieć dwojako. Z jednej strony cały czas trwa walka na polu Microsoft, Apple i Google. To będzie walka trwająca przez wiele lat, bo wszystkie te firmy mają zasoby, oraz wolę walki. Z drugiej strony jest konsorcjum, które Google tworzy z największymi firmami naszych czasów. Z jednej strony są producenci, którzy tworzą urządzenia pod ten system. Z drugiej strony są producenci aplikacji i dodatków. A do tego są oczywiście operatorzy komórkowi, którym zależy na dostarczaniu końcowemu klientowi najnowszych i najlepiej dopracowanych urządzeń. Jest to zdecydowanie jeden z największych aliasów strategicznych w historii. Jeśli chodzi o fuzje, to Google jest za duże, aby było zainteresowane fuzją. Gdyby jednak połączyło się z Microsoftem, to byłaby to największa firma na świecie. W tej chwili tytuł ten należy do Apple. Raczej trudno uwierzyć, aby coś takiego mogło nastąpić. Natomiast jeśli chodzi o przejęcia, to dzieje się to każdego kwartału. Google potrzebuje nowych pomysłów i ludzi, więc decyduje się na przejęcia. Jednym z głośniejszych przejęć było kupienie Motoroli.

Strategia konkurencyjna dla systemu operacyjnego Android jest jedną z najlepszych strategii tego typu. Pracują nad nią profesjonaliści, którzy muszą przemyśleć każdą możliwą sytuację. Warto jednak podkreślić, że założenia Google sięgają dużo dalej niż możemy sobie dziś wyobrazić. W grę wchodzą tu inteligentne domy, czy samochody elektryczne. Z pewnością firma ta jeszcze nieraz nas zaskoczy i będzie wprowadzać rewolucje w życiu zwykłych ludzi. Jest to najprawdopodobniej wyznacznik strategi konkurencyjnej, w której nie chodzi tylko o pieniądze i udziały w rynku, ale również o to, żeby ludziom żyło się lepiej. Osobiście autor tego eseju jest za tym, aby to firmy technologiczne zaliczały się do tych największych na świecie, bo to one wprowadzają realną wartość do ludzkiego życia, a nie banki, które tworzą kolejne instrumenty pochodne.

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj nieco naukowo. Pierwsza cześć mojego eseju. x

W przeciągu zaledwie dekady Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. W chwili obecnej zdetronizował nawet Windowsa, który przez lata był na tej pozycji i nikt nie był w stanie mu zagrozić. Warto zaznaczyć, że jednym z największych celów pod koniec życia było dla Steve'a Jobsa przeznaczenie wszystkich środków, jakimi dysponowało Apple w celu zniszczenia Androida. Jobs uważał, że Brin i Page zdradzili go, ponieważ przez wiele lat traktowali go jako mentora, uważał, ze podział jest jasny: Apple produkuje urządzenia typu smartfon czy odtwarzacz muzyki, a Google zajmuje się internetem. Wokół Androida urosły już wielkie legendy, które z pewnością będą rewidowane przez następne lata. Faktem jest jednak, że Google udało się stworzyć jedno z największych konsorcjów przemysłowych we współczesnej historii gospodarczej świata. Można byłoby to jedynie porównać z ideą trustów stworzoną przez Rockefellera, którą ostatecznie zdelegalizowano.

Google podeszło do sprawy zupełnie inaczej niż Apple. Wspomniany już Jobs dość mocno zwracał uwagę na coś takiego, jak doświadczenie całościowe. Miał to przekonanie już za czasów wprowadzania pierwszych Macintoshy. Uważał on, że to, co najbardziej się liczy, to odczucia końcowego użytkownika, który nie zwraca uwagi na to co konkretnie nie działa tylko obarcza winą producenta. Jest to wprost przeciwna filozofia, którą zastosował IBM wprowadzając standard PC. I tak po wielu latach Google postanowiło, że będzie tylko i wyłącznie dostarczycielem systemu operacyjnego, a swoje zyski będzie czerpać z reklam i prowizji od aplikacji w sklepie. Warto jednak zauważyć, że wielką wartością dla Google w tym kontekście jest poszerzanie świadomości głównej marki.

Jeszcze w 2016 roku pojawiła się informacja, że do systemu operacyjnego Android należy większość rynku. Wraz z jego sukcesem triumfy święcą producenci aplikacji, czy producenci urządzeń. Na drugim miejscu jest iOS od Apple, który jest dostarczany tylko i wyłącznie z urządzeniami tej firmy. A na trzecim miejscu z kilkuprocentowym udziałem znalazł się Windows na urządzenia mobilne. Był moment, w którym rodził się rynek smartfonów. To wynalazek, który wprowadziło Apple. Wtedy właśnie Google bardzo poważnie śledziło swojego głównego konkurenta i postanowiło rzucić mu wyzwanie. Sposób w jaki rozprowadzany jest ten system jest mocno dyskusyjny. Tak naprawdę każdy producent sprzętu może zastosować ten system operacyjny u siebie. To oznacza, że na Androidzie pojawiają się zarówno telefony i tablety luksusowe, jak i dla klasy średniej czy najbiedniejszych. Szczególnie widać to w przypadku chińskich producentów, którzy swoimi produktami najpierw podbili Państwo Środka, a teraz decydują się na podbój kolejnych rynków. Dla przykładu Xiaomi postanowiło zdobywać rynek polski.

Jednym z nowoczesnych założeń marketingu jest to, że za marketing w firmie odpowiada niemal każdy pracownik. Jest to podobne założenie do tego, którym operował Jobs odnośnie doświadczenia całościowego. Klienta nie interesuje to, który element marketingu źle zadziałał w jego odczuciu źle zadziałała cała firma. Google to doskonale wie i mimo swoich ograniczeń decyduje się na to, aby zatrudniać najlepszych i współpracować z najlepszymi. Jak powiedział praktyk marketingu Maciej Tesławski: "dziś wszystkim wydaje się, że marketing jest łatwy i każdy może go robić, ale wcale tak nie jest". Można odnieść wrażenie, że Google to przede wszystkim sukces marketingowy. Mimo, ze jego produkty są potrzebne i użyteczne, to jednak to pozycjonowanie, które jest stosowane w umysłach klientów jest bezcenne. Widać to również w tym, że w rok 2016 Google zdetronizowało Apple w konkursie na najcenniejszą markę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Google są jego patenty. To właśnie one pozwoliły na stworzenie systemu opartego na ideologii open source, nad którym jednocześnie ma się władzę. Bardzo ważnym momentem w historii firmy było przejęcie producenta między innymi telefonów komórkowych Motorola. Gdy cały świat przyglądał się tej transakcji, to eksperci mówili wprost, że z pewnością chodzi tu o bogate portfolio patentowe, które bardzo się przyda do kontynuacji prac nad Androidem. Współczesna ekonomia wychodzi z założenia, że najcenniejszymi kapitałami firmy są: kapitał ludzki, oraz własność intelektualna. Z pewnością ten drugi jest dużo bardziej trwały, ponieważ migracja między zakładami pracy jest na porządku dziennym.

Charakterystycznym elementem takiego rynku jest to, że więksi gracze pokonują mniejszych i mamy do czynienia z czasem dość brutalną walką konkurencyjną. Dobrymi przykładami są firmy Nokia oraz BlackBerry. Pod wpływem walki konkurencyjne wywołanej przez Androida obie te firmy musiały zrezygnować z własnego systemu operacyjnego. I tak ostatecznie w 2017 roku obie wydają swoje najnowsze produkty z systemem operacyjnym Android. Warto jednak zauważyć, że dzisiejsza walka na rynku systemów operacyjnych dla urządzeń mobilnych rozgrywa się między trzema graczami: Google, Microsoft i Apple. Eksperci są bardzo ciekawi jak dalej potoczą się losy systemu operacyjnego Windows, ponieważ w tej chwili ma on zaledwie kilkuprocentowy udział w rynku. Warto jednak zaznaczyć, że nowy CEO firmy ma bardzo klarowną wizję rozwoju i największym wynalazkiem za czasów jego panowania jest stworzenie jednego systemu operacyjnego, który będzie działał na wszystkich urządzeniach, na jakich swoje systemy adresuje Microsoft. Apple cały czas tworzy produkty całościowe i nie zdecydowało się udostępnić swojego systemu operacyjnego innym producentom. W długofalowej strategii konkurencyjnej może się to okazać bardzo ważny ruch. Z drugiej strony może on być gwoździem do trumny.

Cechą charakterystyczną każdej konkurencji jest sprzeczność interesów konkurentów. Dzisiaj jasnym stało się, że jednolity system operacyjny, do którego każdy ma swobodny dostęp jest bardzo ważnym osiągnięciem ery informacyjnej. Microsoft oprócz tego, że chce oferować producentom swój system operacyjny, to postanowił również tworzyć własne urządzenia, jak chociażby Lumia (efekt przejęcia części Nokii). Nie da się pogodzić interesów Apple, Google i Microsoftu, więc będą one musiały ze sobą walczyć. W tej chwili na wygranej pozycji jest Android. Choć do dzisiaj nikt nie wie czy można przeliczyć ile właściwie korporacja Alphabet (właściciel Google) zarobiła na tym systemie operacyjnym. W przypadku tego rynku mamy do czynienia z konkurencją monopolistyczną, która charakteryzuje się tym, że istnieje kilku producentów systemu operacyjnego, którzy produkują podobny produkt. Jednak produkt różnią się od siebie. Można odnieść wrażenie, że w przypadku Androida konkurowanie odbywa się w ramach marki produktu. Widać jak Google silnie buduje swoje marki. Być może marka Alphabet jest w tej chwili najmniej znaną marką z jej portfolio, ale to kwestia czasu, jak również i ona będzie wyceniana na miliardy dolarów. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe zagranie taktyczne, ponieważ Google otwiera się na nowe rynki, których tak naprawdę jeszcze nie znamy. Wiele osób słyszało pewnie o tajnych laboratoriach Google, takich jak Google X, ale tak naprawdę nikt do końca nie wie co jest tam projektowane.

 
 Oceń wpis
   

Jak pokazują dane statystyczne prawie 9 na 10 smartfonów na świecie ma system Android na pokładzie. Czy to oznacza, że spełnił się koszmar Steve'a Jobsa?

Jobs decyzję twórców Google o zainwestowaniu w system operacyjny Android uważał za zdradę. Zanim do tego doszło Brin i Page traktowali Jobsa, jak swojego wielkiego mentora. Jak mówią plotki: chciał on przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. Dzisiaj już wiemy, że to się nie udało.

Pochód Androida był skazany na sukces. Lata temu gdy Google zdecydowało się zainwestować w ten system operacyjny rynek smartfonów dopiero się rodził. To były czasy, w których Apple zaczynało wygryzać Nokię z pozycji lidera. Czy jest ktoś kto nie pamięta czasów gdy Nokia miała większość rynku? Musiałaby być to naprawdę młoda osoba. W tamtych czasach największą piętą achillesową telefonów był system operacyjny. Nie to, że nie działał po prostu niemal każdy telefon miał swój własny system operacyjny i trudno było standaryzować aplikacje. To bodajże Bill Gates powiedział, że siłą systemu operacyjnego są aplikacje na niego stworzone. Nie wiem czy się orientujesz, ale wartość sprzedawanych aplikacji na system operacyjny Windows jest znacznie większa niż wpływy ze sprzedaży licencji na ten system.

Nokia miała Symbiana, który miał stać się standardem. Nie był to taki zły system operacyjny. Po prostu zmiotła go konkurencja! I tak zaczyna się historia Apple. Po wielkim sukcesie iPoda zdecydowali się oni zrobić... tablet! Jednak stwierdzili, że są do niego potrzebne większe moce przerobowe, niż są aktualnie w stanie osiągnąć, więc zdecydowali się na smartfona. Tak powstał iPhone telefon odpowiadający dziś za 70% wpływów giganta z Cupertino. I mimo że Apple jest największą firmą świata i jako pojedynczy dystrybutor sprzedaje najwięcej smartfonów, to jednak pod względem ilości systemów operacyjnych wygrywa Android. Jak to możliwe?

Android od początku miał zupełnie inne podejście od konkurencji. Jednym z moich pierwszych felietonów na tym blogu dotyczył konsorcjum, które stworzyło wokół siebie Google. To coś niespotykanego dotychczas. No chyba, żeby porównywać Trust Rockefellera, który po pewnym czasie stał się nielegalny :). Tutaj jednak z pewnością siedziały nad tym sztaby prawników, aby współpraca dziesiątek firm telefonicznych i telekomunikacyjnych była w pełni legalna. O ile się orientuje to nie ma jakiegoś nadrzędnego organu tego konsorcjum. Wydaje się to być umową nieformalną, w której każdy chętny może brać udział.

Android to genialny alias strategiczny, który wszystkim się opłaca. Google ma swoje profity z Google Play, oraz promowania swoich aplikacji zaczynając od wyszukiwarki na gmailu kończąc. Producenci telefonów mogą w łatwy sposób dostać się do największego ekosystemu biznesowego naszych czasów. Twórcy aplikacji mają na start mega bazę klientów. A operatorzy telefonii komórkowych dostają gotowy produkt, którego pożądają klienci. To wszystko może się nie podobać tylko konkurencji! Czy Jobs przewraca się w grobie?

Tak, jak już tutaj pisałem: chodziła plotka, o której wspomniał nawet biograf Jobsa: że chce on przeznaczyć wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć Androida. Należy pamiętać, że to był wizjoner i musiał wiedzieć jak wielkie zagrożenie dla jego firmy są działania Google. Przewidział to, a dzisiaj już nie widzi, jak jego system operacyjny traci udziały w rynku! Zobaczymy co przyniesie przyszłość na chwilę obecną tendencja jest wzrostowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W mijającym tygodniu gruchnęła wieść, że sprzedaż iPhonea spadła o kilkanaście procent. Podobnie pospadała sprzedaż pozostałych urządzeń ze stajni nadgryzionego jabłka. Co to oznacza dla Apple? A co to oznacza dla świata? Czy to początek końca pewnej epoki?

Temat dochodzenia przez Apple do wielkości był wałkowany wielokrotnie również na tym blogu. Historia buntownika Jobsa jest jedną z najbardziej romantycznych historii przełomu wieków. Wielkie odejście i wielki powrót. Powstają na ten temat książki i filmy (kto wie może doczekamy się nawet gry komputerowej). Główna idea tego buntownika to wprowadzenie świata w erę Post-PC, czyli kolejny etap w rozwoju komputeryzacji. I choć desktopy całkowicie nie umarły to widać jak smartfony i tablety przejmują ogromną ilość ich zadań. I w tym wszystkim jest iPhone jeden z największych hitów sprzedażowych wszech czasów.

Czy świat wyglądałby inaczej bez iPhonea? Myślę, że ktoś na koncept smartfona jednak by wpadł. Tym bardziej, że wcześniej były takie urządzenia. A zdecydowanie największą innowacją, którą wprowadził Jobs był mistrzowska sprzedaż. Już za czasów pierwszych Macintoshy Jobs robił fantastyczne konferencje, które trafiały do dość sporej (jak na tamte czasy) publiczności. Jednak to, czego dokonał odnośnie prezentacji urządzeń z >i< w nazwie przebiło wszystko to, co było dotychczas znane. I tak dochodzimy do roku 2016, gdzie Jobsa już nie ma, a sprzedaż iPhone spada o kilkanaście procent.

Nie jest tajemnicą, że iPhone odpowiada za 3/4 dochodów giganta z Cupertino. Informacja o spadku sprzedaży może okazać się bardzo bolesna w skutkach. To już nawet nie chodzi o to, że firma zarobi mniej. Akurat na ilość pieniędzy Apple nie może narzekać. Tutaj chodzi o trend, który może rosnąć w siłę. To może świadczyć o tym, że ludzie powoli będą się odwracać od najpopularniejszego smartfona w dziejach na rzecz głównie azjatyckiej konkurencji. I choć pierwsze iPhoney nie były idealne, to ich obecne generacje są bliskie ideału. Tu jednak nie chodzi o korzyści płynące z funkcjonalności, tylko o... modę.

Jakiś czas temu w felietonie na tym blogu zachwycałem się tym, że tak naprawdę iPhone to tylko dwa rodzaje produktu: normalny oraz plus. Podczas gdy konkurencja mu multum modeli. Tak, jak wtedy się tym zachwycałem, tak teraz nie wiem czy nie jest to jego słabość. Świat idzie w coraz większe dopasowywanie produktu do klienta. W tym samym czasie iPhone różni się praktycznie tylko wielkością dysku twardego. Pojawiają się oczywiście firmy, które dostosowują ten produkt np. dodając złotą obudowę. Czy to w dopasowaniu do użytkownika tkwi problem Apple? Z pewnością nie jest to bez znaczenia!

Druga kwestia jest znacznie bardziej prozaiczna a może iPhone się ludziom znudził? Tak, jak mówiłem: kwestia mody jest tym, co mocno działa na konsumentów. Taki sam problem ma dzisiaj Coca-Cola, która zastanawia się jak trafić ze swoim napojem w modę na zdrowy styl życia. Nie pomogła nawet Coca-Cola Life. Sytuacja ludzi ciągle się zmienia i ciągle zmieniają się ich zachcianki. Moda na iPhonea trwa już dość długo. Trend, w którym sprzedaż maleje, ponieważ ludzie szukają nowinek jest całkiem normalny.

Oczywiście nie jest powiedziane, że Tim Cook z zespołem nie wymyślą w nowej generacji iPhonea czegoś takiego, że świat jeszcze bardziej oszaleje na jego punkcie, a sprzedaż tak, jak teraz nieco zmalała, tak zaraz zacznie na nowo rosnąć. Najważniejsze abyśmy zyskali na tym my klienci.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Oracle, właściciel między innym środowiska programistycznego Java, toczy batalię sądową z Google (właścicielem Androida). Na potrzeby rozprawy firma przygotowała wyliczenia ile gigant z Mountaine View zarobił na swoim systemie operacyjnym. Czy są to szacunki określające, jak napisał jeden z dziennikarzy że Android jest kurą znoszącą złote jaja?

Muszę przyznać, że osobiście spodziewałem się dużo lepszego wyniku. Wiadomo, że popularne media wynik ponad 30 miliardów dolarów uznają za ogromny wyczyn. Należy jednak zauważyć, że  Google pracuje nad tym od wielu lat, a Oracle z pewnością zawyżyło szacunki, aby stać na lepszej pozycji względem swojego przeciwnika na sali rozpraw. Google zarabia przede wszystkim na reklamach, prowizji z aplikacji, oraz opłatach licencyjnych od producentów. Możemy jednak mieć odczucie, że największym zyskiem wyszukiwarkowego giganta jest wzbogacenie ekosystemy, który stworzył.

W felietonach na tym blogu wielokrotnie podkreślałem, że największym potencjałem dzisiejszych firm nie jest konkretny produkt, ale kooperacja między wszystkimi produktami i usługami (nie tylko własnymi). Takie coś popularnie nazwano ekosystemem biznesowym. I tutaj warto odwołać się do wymienionego Androida. Może i Oracle wycenia zyski z jego powstania na te szacunkowe 30 miliardów dolarów. Może jest to bezsprzecznie ogromna ilość pieniędzy. Jednak nie uwzględniono wartości ekosystemu dla wszystkich produktów Google. Integracja w jednym systemie tak wielu różnych aplikacji i usług sprawia, że wartość całości ogromnie rośnie!

Mam jednak wrażenie (choć mogę się mylić), że gdyby takie wyliczenia zrobić dla Apple, które ma iOS, to w przeciągu dekady firma ta zarobiła znacznie więcej. Nie chce oceniać czy ich system operacyjny jest lepszy, czy gorszy. Chodzi mi tylko o wartość zysków. Choć tak naprawdę nie wiem jak należałoby się wziąć za wyszczególnienie w obliczeniach konkretnie zysków z systemu operacyjnego. Wynika to z prostego faktu, że zgodnie z ideą Jobsa Apple daje cały produkt od A do Z (poza aplikacjami). W tym wypadku iPhone lub iPad.

Mimo wszystko widać dlaczego Google nie udostępnia oficjalnie takich danych. Trzeba przyznać, że nie pasują one nieco do ideologii Androida. Ten system wydaje się być darmowy i ogólnodostępny, a wyszukiwarkowy gigant zarabia na nim jakoby przy okazji. Z mojej perspektywy, jak na zmiany, które Android wprowadził w znanym nam świecie, to te ponad 30 miliardów dolarów na tyle lat, to nie jest wynik jakie moglibyśmy się spodziewać! Mam świadomość, że to są ogromne pieniądze (prawie połowa majątku Billa Gatesa), ale jednak jakiś niedosyt pozostaje.

Tu rodzi się pytanie czy model biznesowy Google jest właściwy. Można spojrzeć na wyliczenia Oracle z jednej strony, a z drugiej strony na budowanie całościowego ekosystemu wymienionego przeze mnie. Czy Google wygrało? Niezaprzeczalnym faktem jest, że Android jest teraz największym systemem operacyjnym na świecie (przeganiając Windowsa). Urządzenia mobilne są tym, co jest definitywnie przyszłością świata. Kto wie co jeszcze da wyszukiwarkowemu gigantowi  posiadanie takiego systemu operacyjnego.

Wiem, że zachwyt nad oszacowanymi wynikami Androida jest uzasadniony. Wiem, że są to ogromne pieniądze. Mi jednak pozostaje mały niedosyt. Widać, że twórcy Google naprawdę bardziej wierzą w zmienianie świata, niż zarabianie pieniędzy! I to ma swoją dobrą stronę.

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj na stronach technologicznych gazeta.pl pojawił się niezwykle inspirujący artykuł: Tak Bill Gates wyobrażał sobie przyszłość w 1999 roku. Skąd on to wiedział?  Jak się okazuje w swojej książce z 1999 Gates przewidział mnóstwo dzisiejszych rozwiązań technologicznych zaczynając od porównywarek cen, a na Facebooku kończąc. Czego jednak nie udało mu się przewidzieć? Lub czego nie udało mu się zastosować w Microsoftcie?

Definitywnie nie przewidział on potencjału, jak daje za sobą wyszukiwanie informacji w internecie. W momencie startu Google było już kilka liczących się algorytmów. Jednak to dwóch doktorantów Stanforda swoją kreatywnością zainspirowało miliony użytkowników. Microsoft dopiero po dłuższym czasie odpowiedział Bingiem. Pamiętam bardzo znaczący wywiad z amerykańskiego Forbesa, w którym Gates mówi, że Google ma tak naprawdę tylko wyszukiwarkę, a Microsoft jest firmą wszechstronną. Dzisiaj Google ma mnóstwo aplikacji, z których korzystają miliony, oraz dwa liczące się systemy operacyjne, z których jeden jest dziś największym na świecie. A wszystko zaczęło się od wyszukiwarki.

Jeden z guru internetowego myślenia twierdzi, że wynalezienie prostego systemu wyszukiwania informacji w internecie jest wynalazkiem na miarę wynalezienia druku przez Gutenberga. Czy tak rzeczywiście jest? Z pewnością technologia ta zrewolucjonizowała świat, w którym żyjemy. To dzięki temu podejściu przeszukiwanie całego internetu w kilka sekund uzyskało w Polsce nazwę googlowania. To jest znaczący wynalazek i gdyby Brain i Page wynaleźli go jako pierwsi, to można by ich przyrównać do współczesnych Gutenbergów. Oni jednak ulepszyli to, co już było. To oczywiście nie odbiera im zasług! Gates jednak tego nie przewidział, a jego firma stała się jedynie naśladowcą bardzo znaczącego trendu.

Druga rzecz, którą po części przewidział Bill Gates (ale Microsoft jakby ją przespał) jest mobilna rewolucja. Oczywiście Gates przewidział, że każdy z nas będzie miał urządzenie, które pozwoli nam dokonywać zakupów, komunikować się, czy pobierać informacje. Dlaczego jednak to nie Microsoft nie jest dzisiaj na podium rynku mobilnego? To mała zagadka kosmosu. Skoro ustępujący CEO jednej z największych firm na świecie przewidział pewien trend, to dlaczego jego firma nie poszła na fali wznoszącej przed siebie. Wiadomo wiele osób uważa, że Steve Jobs wymyślił smartfony i tablety. I choć faktycznie dużo dołożył do takiej formy, jaką mamy dzisiaj, to jednak trzeba przyznać, że urządzenia te istniały wcześniej. Robiły je Nokia czy Microsoft! Ale nikt nie umiał tej idei sprzedać.

Osobiście mam wrażenie, że Microsoft bardzo długo wierzył w potencjał palmtopów, do których miał dedykowany system operacyjny. Podstawowa różnica między palmtopem, a smartfonem była taka, że tym pierwszym zarządzano za pomocą rysika, a drugim za pomocą palca. Do dzisiaj z pewnością spotkałeś się u kurierów ze specjalnym urządzeniem, na którym składasz podpis. Moim zdaniem urządzenia te były zbyt mocno pozycjonowane jako do zastosowań profesjonalnych. Smartfony i tablety miały być z kolei dla każdego. Jak skończyła się ta walka? Wygrały pomysły Jobsa, człowieka, który nienawidził palmtopów i sam uśmiercił projekt Newton.

Ostatecznie historia zatacza koło i znienawidzone przez Jobsa rysik wracają do łask. Są one zarówno u Samsunga, jak i w Microsoftcie. Gigant z Redmond jest dopiero trzecim graczem na rynku mobile. Mam jednak świadomość, że nie powiedział ostatniego słowa. Ciekawe czy Gates napisze kolejną książkę ze swoimi wizjami. To mogłoby być bardzo inspirujące :).
 

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Historia nieżyjącego prezesa Apple jest idealnym materiałem na film. I jak widać powstała właśnie kolejna produkcja na ten temat. Steve Jobs to postać nie tylko barwna, ale również kontrowersyjna. Czy nowa odsłona pokaże świeżą wizję na tego wielkiego człowieka? Czy będzie lepszy od tego z Ashtonem Kutcherem? Z pewnością ma ono jedna silną przewagę.

Co jest tą wielką przewagą? Fakt, że nowy film o Jobsie powstanie na podstawie oficjalniej biografii napisanej przez Waltera Isaacsona! Jeśli ktoś nie czytał to może nie wiedzieć jak dobra jest to informacja. Książka ta jest bardzo gruba, bardzo obszerna i absolutnie nie jest festiwalem uwielbienia Jobsa. Po jej przeczytaniu można odnieść wrażenie, ze pokazuje ona to, jaki on naprawdę był. Bez ubarwień i zakłamania. A jaki był?

Z pewnością napiszę jeszcze wpis po tym jak obejrzę film. Ten pojawi się w kinach po 17 listopada. Myślę, ze podbije on serca nie tylko informatyków, czy biznesmenów. Gdy czytało się książkę Isaacsona, to można było mieć lepsze odczucie zaintrygowania niż przy dobrym kryminale. Jobs był człowiekiem, który zmienił świat. Pamiętam ten moment, gdy pojawiła się informacja o jego śmierci. Wtedy mówiono o tym wszędzie. To może definitywnie świadczyć, że miał on większy wpływ niż tylko w obrębie osób technicznych. Jobs był artystą. Połączył ze sobą dwie niełączone ze sobą dotychczas rzeczy: technologię i sztukę. Była to mieszanka wybuchowa.

O jego stylu życia krążyły legendy. Nie ukrywał tego, że szukał doznań duchowych w Indiach, a gdy wrócił do Stanów to spróbował nawet LSD. Swoją drogą przypomina mi się śmieszny mem, w którym poinformowano nas, że twórca LSD zmarł w wieku 103 lat. Jest to nieodzowny dowód, że LSD zabija :). Ja oczywiście nie jestem propagatorem narkotyków, ale sam Jobs uważał, że to wprowadziło bardzo wiele do jego życia. Kto wie czy dzisiaj mielibyśmy Apple w takiej formie, gdyby nie te narkotyczne przygody. Tak naprawdę każde wydarzenie w naszym życiu do czegoś prowadzi. Steve Jobs nie osiągnąłby tego wszystkiego, co osiągnął gdyby nie przeżył życia w taki sposób.

Jestem ciekaw wątku nieślubnej córki Jobsa, której przez długi czas się wypierał. W końcu jednak przyznał, ze komputer LISA był nazwany tak na jej cześć. Jobs to człowiek, z którym było trudno żyć, a jednocześnie życie to mogło być niezwykle ciekawe. Jak wielokrotnie pisano: miało on binarne, zero-jedynkowe podejście do rzeczywistości. Oznacza to, że albo coś było fantastycznego, albo kompletnie do bani. Nie było w tych historiach odcieni szarości. Jak jednak przyznawali sami współpracownicy taka percepcja nie przeszkadzała mu jednego dnia zbesztać za jakiś pomysł, a kilka dni później przedstawić go jako wyjątkowy, no i.. jego pomysł.

Myślę, ze film ma spore szanse na sukces komercyjny. Wystarczy wspomnieć słynny film Davida Finchera The Social Network, który był wielkim sukcesem kasowym. Możesz mi uwierzyć, Drogi Czytelniku, że historia Jobsa jest równie fascynująca, jak kontrowersyjna historia twórcy Facebooka. Przede wszystkim dotyczy ona większego okresu czasu. Można dostrzec jak Jobs z jednej strony się zmienia na przestrzeni lat, a z drugiej w wielu aspektach zmienić się nie daje.

Mam nadzieję, że Ty również czekasz na ten film. Można mieć wrażenie, że to nieostatni film, który się pojawi na ten temat. Jednak ten ma naprawdę dobrą podstawę scenariusza. Isaacson rozmawiał z dziesiątkami osób, a przy książce pomagał sam Jobs jeszcze pod koniec życia. Już się nie mogę doczekać filmu!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
8 lat wielkiego iPhonea! 2015-07-06 23:12
 Oceń wpis
   

Kilka dni temu stuknęła ósma rocznica urządzenia, które przewróciło świat do góry nogami. Jak sam Steve Jobs przyznał w dniu premier, to urządzenie, które łączy w sobie trzy inne: telefon, odtwarzacz muzyki i przeglądarkę internetu. Postanowiłem napisać felieton o tym, jak wymyślono koło na nowo.

8 lat temu ludzie z Apple zaczęli sobie świetnie zdawać sprawę z tego, że ich cudowne dziecko iPod otrzyma nową konkurencję. Tą konkurencją będą telefony komórkowe. Aby nie dać się zwieść rzeczywistości Apple postanowiło stworzyć swoją wersję. I tak powstały pracę nad telefonem, który będzie następną generacją tego, co oferuje iPod. Mało osób zdaję sobie sprawę, że ludzie Stevea Jobsa prowadzili dwa równoległe projekty w tym temacie.

Pierwszy projekt szedł po niewielkiej linii oporu. Miał on być po prostu udoskonalonym iPodem. Nawet przyciski układające się wkoło miały się na nim znaleźć. Gdzieś w laboratoriach Apple pracowano nad tym, co dzisiaj nazywamy tabletem. I tu zrodziła się alternatywna idee stworzenia telefonu: aparat dotykowy. I choć wcześniej spotykano się już z takimi interfejsami chociażby w palmtopach, to jednak nikt na dużą skalę nie stworzył urządzenia, które obsługiwano palcami. Gdy zestawiono ze sobą oba pomysł na nowej generacji telefon, to zdecydowanie wygrał ten dotykowy.

Proces produkcji nie był błahostką, Jak przyznają świadkowie: Jobs w ostatniej chwili wycofał z produkcji urządzenie, bo nie było tym czego oczekiwał. I tak poświęcono mu kolejne kilka miesięcy. Jednak w końcu postawił na swoim i po tym czasie okazało się, że Apple stworzyło legendę.

Trzeba przyznać, że od początku iPhone był czymś z segmentu premium. Nigdy nawet nie starał się być dostępnym dla wszystkich. Aczkolwiek ilość sprzedanych egzemplarzy świadczy o tym, że masy pokochały ten telefon dla wyższych sfer. Jakby nie patrzeć ponad 720 milionów iPhonów znalazło swoich odbiorców na całym świecie.

Gdy czytałem biografię Jobsa, to doszedłem do wniosku, że był to wizjoner, który patrzył dużo dalej niż na zysk firmy. Być może dlatego teraz po jego śmierci firma jest warta ponad 700 miliardów dolarów. Jego wizjonerstwo objawiało się między innymi tym, ze chciał on, żeby dzieciak z dowolnej części świata był w stanie obsłużyć iPhona, patrząc przede wszystkim na ikonki.

Dzisiaj mamy już szóstą generację tego słynnego urządzenia. Nowością okazało się wprowadzenie wersji iPhone 6 Plus. Tak jak poprzednie telefony były smartfonami, tak tutaj mamy do czynienia jakoby z nowym typem urządzenia nazwanym phabletem. Jest to rozwiązanie pośrednie między smartfonem i tabletem. Znając giganta z Cupertino z pewnością odniesie on wielki sukces.

W dzisiejszym świecie brakuje odwagi, która kierowała Jobsem, gdy wprowadzał na rynek pierwszą generację iPhonea. Każdemu twórcy, który chcę zawojować świat swoim produktem z całego serca życzę, aby nauczył się myśleć inaczej i miał tę odwagę. To wizjonerzy pchają nasz świat do przodu. To oni sprawiają, że życie staje się łatwiejsze. iPhone był rewolucją w chwili premiery. Dzisiaj smartfony to standard! Jednak świat zmienia się cały czas! Dlatego my również go zmieniajmy!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 | 3 |


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi