napoleoński umysł
Zachwycający Amazon 2017-08-14 19:13
 Oceń wpis
   

Ponad tydzień temu gruchnęła wieść, że najbogatszym człowiekiem na świecie nie jest Bill Gates, tylko Jeff Bezos. Oczywiście potem nastąpiła giełdowa korekta i Gates wrócił na swoje pierwsze miejsce. Jednak taka informacja mogła pokazać wielu ludziom, że rośnie gigant, z którym trzeba się liczyć. Skoro Jeff Bezos ma 17% akcji Amazonu i jest na drugim miejscu listy najbogatszych, to jest to interesująca firma. Warto więc napisać o niej felieton :).

Jestem wielkim fanem Amazonu. Przeczytałem biografię Jeffa Bezosa, oraz niezliczoną ilość publikacji na ten temat. Dzisiaj Amazon to coś znacznie więcej niż największa księgarnia internetowa na świecie. Amazon to coś więcej niż największy sklep internetowy na świecie! Dzisiaj Amazon jest jednym z największych innowatorów o szerokim spektrum działania. I właśnie te daleko idące działania są imponujące i zachwycają. Czy Amazon przebije Apple i stanie się największą firmą na świecie? (oczywiście z tych firm, które są notowane na giełdzie :).

Amazon zaczynał jako księgarnia internetowa w czasach, gdy wszyscy nie mieli żadnego pojęcia o zakupach w internecie. Bezos już w drugiej połowie lat 90tych doszedł do wniosku, że internet jest wielkim wynalazkiem naszych czasów i trzeba się będzie z nim liczyć. W czasach gdy nie było jeszcze tak wielu technologii internetowych postanowił on stworzyć coś wydawałoby się banalnego i oczywistego: księgarnię. Dlaczego książki i płyty CD były tak oczywistym wyjściem? Jest tak zresztą do dzisiaj, gdy kupujesz książkę lub płytę to nie musisz martwić się o rozmiar, albo czy będzie pasować do Twoich ulubionych butów. Jeśli chodzi o formę to wiesz czego się spodziewasz może Cię zaskoczyć jedynie treść. I tym sposobem: był moment, że to właśnie księgarnie internetowe były najpopularniejszą formą e-handlu. Jak to się jednak stało, że Amazon stał się liderem?

Amazon poszedł na otwartą wojnę cenową. Czasem nawet dopłacał do produktów, aby jego cena była najbardziej atrakcyjna. Jednocześnie postawił na najwyższą jakość obsługi klienta. Jak to można połączyć? Sprytnymi zabiegami, jak wtedy gdy płacisz mniej gdy poczekasz trochę dłużej na przesyłkę, lub jak w przypadku Amazon Prime, gdy za konto premium gwarantuje błyskawiczną wysyłkę. Kwestię sklepu internetowego Amazon ma obcykaną dzisiaj naprawdę dobrze. Dzisiaj tak naprawdę może mu już chyba tylko zagrozić Grupa Alibaba, która jest prowadzona przez Jacka Ma. Towary z Chin są coraz wyższej jakości i do tego w dużo niższej cenie. Jedyny problem to czas dostawy. Tutaj Amazon cały czas będzie górował, ale tego przez najbliższe dziesięć lat raczej się nie przeskoczy. Chociaż rozwiązaniem może być to co wymyślił Wish, aby najpopularniejsze produkty trzymać w magazynie w Stanach lub Europie. Jednak w Chinach są dziesiątki tysięcy produktów!

Warto mówić o pozostałych obszarach działalności takich jak Amazon Web Service i ekosystem ebooków Kindle. AWS stał się bardzo ważną chmurą internetową, na której swoje serwisy przechowują najwięksi tego świata. Mam nieco do czynienia z tym rozwiązaniem w ramach pracy zawodowej i muszę powiedzieć, że jest to naprawdę rozwiązanie wysokiej jakości. Płaci się tylko za zużyte moce obliczeniowe i w każdej chwili nasz portal może się przeskalować i być dostępny dla jeszcze większej ilości użytkowników. Wszystko w ramach potrzeb. Myślę, że w tej chwili AWS oraz Azure Microsoftu, to dwie wielkie marki rozwiązań chmurowych. I będzie o nich głośno w tym światku :).

Natomiast jeśli chodzi o Kindle, to jest on dla książek elektronicznych tym, czym iPod był dla muzyki. Wychodzi jednak na to, że iPod utorował miejsce dla iPhonea, a sama muzyka coraz popularniejsza staje się w wydaniu streamingowym niż w formacie mp3. Natomiast Kindle od Amazonu jest czymś, co może jeszcze mocno zamieszać. Przede wszystkim jest to przygotowane specjalnie pod czytanie ebooków. Jest to elektroniczny papier, który zużywa energię elektryczną tylko w momencie ładowania się nowej strony. Dzięki takiemu rozwiązaniu na baterii można działać intensywnie nawet 2 tygodnie. Jest to w świecie ebooków tak wielka rewolucja, jak w świecie telefonów pierwszy iPhone. Czytanie e-książek jest po prostu wygodniejsze i nie męczy oczy tak, jak w przypadku smartfonów. Bezosowi bardzo zależało na tym wynalazku i w końcu dopiął swego!

Amazon to z każdym rokiem coraz więcej produktów. Jak na razie nie udało się podbić rynków smartfonów z rozwiązaniem bazującym na Androidzie, ale myślę, że Jeffowi Bezosowi również zależy na tym obszarze i docelowo postara się go mocno zaatakować. Amazon to także wiele doniesień medialnych w stylu dostarczanie paczek przez drony. To bardziej marketing niż realne rozwiązania. Przynajmniej na razie. Ja jestem mocno zafascynowany tą firmą, bo wiem, że będzie ona miała wpływ jak będzie wyglądał i jak będzie się zmieniał dzisiejszy świat!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Polska według WP 2017-05-29 20:17
 Oceń wpis
   

I choć skrót WP przez programistów jest dość mocno kojarzony z Wordpressem (najpopularniejszym systemem zarządzania treścią napisanym w języku programowania PHP), to w polskim internecie skrót WP kojarzy się jednoznacznie: Wirtualna Polska. Grupa WP stała się niesamowicie silną grupą medialną i widzimy kolejne starania jej właścicieli, aby pozycja była jeszcze bardziej umacniana.

WP to najstarszy polski portal internetowy. Zaczęło się od tego, że spółka Centrum Nowych Technologii stworzyła katalog stron. Potem była inwestycja funduszu należącego do Intela, sprzedanie całości Telekomunikacji Polskiej, aż wreszcie panom z Grupy o2 udało się przejąć całość. Nie chciałbym aż tak bardzo grzebać w historii, bo jest to tematyka bardzo rozbudowana. Dzisiaj ważniejszy jest stan aktualny. Jak pokazują statystyki oglądalności stron internetowych Grupa WP jest cały czas w czołówce.

Przejęcie WP przez o2 było bardzo dużym przedsięwzięciem. Dwie grupy o silnych pozycjach stały się jednością. W dalszej drodze było przejmowanie kolejnych serwisów, jak to gdy przejętego Grupę Money.pl. Jednak samo połączenie o2 i WP jest dla mnie jednym z najważniejszych wydarzeń w polskiej sieci. Wiem, że może budzi to jakieś kontrowersje, ale w gruncie rzeczy mówimy tu o powstaniu kolosa i to nie na glinianych nogach :).

Wirtualna Polska cały czas ściga się o oglądalność z innymi portalami. Nie jestem do końca przekonany czy to chodzi o to by słupki mówiące o wyświetleniach były jak najwyższe. Sama świadomość marki, która buduje jej wartość jest również bardzo ważna. Może i dobrze jest jak portal znajduje się na pierwszym miejscu w rankingu ilości wyświetleń. Ale to, co naprawdę istotne to marka, która się dobrze kojarzy. Marka oparta o solidne wartości. Tworząca wokół siebie tożsamość. Zdecydowanie WP to ma! Pamiętam doskonale serię reklam telewizyjnych >>Dzieje się w Polsce w Wirtualnej Polsce <<. W naszej polskiej skali to było porównywalne z tym co agencje reklamowe zrobiły dla Apple, gdy wprowadzano iPoda :).

Jedno co mnie tylko mocno smuci, to fakt, że portale, o których mówimy w tym felietonie, tak naprawdę nie wychodzą poza Polskę. Sama nazwa Wirtualna Polska jest nieco ograniczająca gdyby chcieć z nią wyjść na świat. To nieważne czy Onet, czy Interia tak naprawdę to cały czas są marki lokalne. Czy nie da się wyjść z tak wielkim przedsięwzięciem poza obręb jednego kraju? Jak pokazują ostatnie wieści ze świata: Yahoo zostało stosunkowo tanio sprzedane. Pamiętam moje początki z internetem, gdy eBay, Yahoo i Amazon były stawiane jako internetowe potęgi. Dzisiaj najlepiej wygląda Amazon, który sprawił, że Jeff Bezos jest w Top 10 najbogatszych ludzi na świecie. Czy koncepcja na portal ogólnotematyczny jest niedostosowana do ery Web 2.0?

W Polsce portale przez cały czas są odwiedzane przez miliony użytkowników. Na świecie jednak ciągle toczy się walka między web 1.0 a web 2.0. Artykuły mają być dostępne bez wychodzenia z Facebooka. Wielkie portale wspierają się swoimi fanpageami i Twitterem. Czy to oznacza, że model, w którym redaktorzy tworzą treści przechodzi ku powolnej rewolucji? Jak to ostatecznie będzie wyglądać? Czy za 10 lat WP będzie przypominać Facebooka? Jest wiele pytań, na które ciężko dziś odpowiedzieć. Warto jednak podkreślić to, co napisałem przed chwilą: WP ma jedną z najsilniejszych marek w polskim internecie! To sprawia, że może sobie pozwolić na tworzenie własnej telewizji mimo że nie ma wsparcia wielkich koncernów medialnych. Po tych wszystkich wywodach dochodzę do wniosku, że jako Polacy możemy być dumni z Wirtualnej Polski :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak pokazują dane statystyczne prawie 9 na 10 smartfonów na świecie ma system Android na pokładzie. Czy to oznacza, że spełnił się koszmar Steve'a Jobsa?

Jobs decyzję twórców Google o zainwestowaniu w system operacyjny Android uważał za zdradę. Zanim do tego doszło Brin i Page traktowali Jobsa, jak swojego wielkiego mentora. Jak mówią plotki: chciał on przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. Dzisiaj już wiemy, że to się nie udało.

Pochód Androida był skazany na sukces. Lata temu gdy Google zdecydowało się zainwestować w ten system operacyjny rynek smartfonów dopiero się rodził. To były czasy, w których Apple zaczynało wygryzać Nokię z pozycji lidera. Czy jest ktoś kto nie pamięta czasów gdy Nokia miała większość rynku? Musiałaby być to naprawdę młoda osoba. W tamtych czasach największą piętą achillesową telefonów był system operacyjny. Nie to, że nie działał po prostu niemal każdy telefon miał swój własny system operacyjny i trudno było standaryzować aplikacje. To bodajże Bill Gates powiedział, że siłą systemu operacyjnego są aplikacje na niego stworzone. Nie wiem czy się orientujesz, ale wartość sprzedawanych aplikacji na system operacyjny Windows jest znacznie większa niż wpływy ze sprzedaży licencji na ten system.

Nokia miała Symbiana, który miał stać się standardem. Nie był to taki zły system operacyjny. Po prostu zmiotła go konkurencja! I tak zaczyna się historia Apple. Po wielkim sukcesie iPoda zdecydowali się oni zrobić... tablet! Jednak stwierdzili, że są do niego potrzebne większe moce przerobowe, niż są aktualnie w stanie osiągnąć, więc zdecydowali się na smartfona. Tak powstał iPhone telefon odpowiadający dziś za 70% wpływów giganta z Cupertino. I mimo że Apple jest największą firmą świata i jako pojedynczy dystrybutor sprzedaje najwięcej smartfonów, to jednak pod względem ilości systemów operacyjnych wygrywa Android. Jak to możliwe?

Android od początku miał zupełnie inne podejście od konkurencji. Jednym z moich pierwszych felietonów na tym blogu dotyczył konsorcjum, które stworzyło wokół siebie Google. To coś niespotykanego dotychczas. No chyba, żeby porównywać Trust Rockefellera, który po pewnym czasie stał się nielegalny :). Tutaj jednak z pewnością siedziały nad tym sztaby prawników, aby współpraca dziesiątek firm telefonicznych i telekomunikacyjnych była w pełni legalna. O ile się orientuje to nie ma jakiegoś nadrzędnego organu tego konsorcjum. Wydaje się to być umową nieformalną, w której każdy chętny może brać udział.

Android to genialny alias strategiczny, który wszystkim się opłaca. Google ma swoje profity z Google Play, oraz promowania swoich aplikacji zaczynając od wyszukiwarki na gmailu kończąc. Producenci telefonów mogą w łatwy sposób dostać się do największego ekosystemu biznesowego naszych czasów. Twórcy aplikacji mają na start mega bazę klientów. A operatorzy telefonii komórkowych dostają gotowy produkt, którego pożądają klienci. To wszystko może się nie podobać tylko konkurencji! Czy Jobs przewraca się w grobie?

Tak, jak już tutaj pisałem: chodziła plotka, o której wspomniał nawet biograf Jobsa: że chce on przeznaczyć wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć Androida. Należy pamiętać, że to był wizjoner i musiał wiedzieć jak wielkie zagrożenie dla jego firmy są działania Google. Przewidział to, a dzisiaj już nie widzi, jak jego system operacyjny traci udziały w rynku! Zobaczymy co przyniesie przyszłość na chwilę obecną tendencja jest wzrostowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W mijającym tygodniu gruchnęła wieść, że sprzedaż iPhonea spadła o kilkanaście procent. Podobnie pospadała sprzedaż pozostałych urządzeń ze stajni nadgryzionego jabłka. Co to oznacza dla Apple? A co to oznacza dla świata? Czy to początek końca pewnej epoki?

Temat dochodzenia przez Apple do wielkości był wałkowany wielokrotnie również na tym blogu. Historia buntownika Jobsa jest jedną z najbardziej romantycznych historii przełomu wieków. Wielkie odejście i wielki powrót. Powstają na ten temat książki i filmy (kto wie może doczekamy się nawet gry komputerowej). Główna idea tego buntownika to wprowadzenie świata w erę Post-PC, czyli kolejny etap w rozwoju komputeryzacji. I choć desktopy całkowicie nie umarły to widać jak smartfony i tablety przejmują ogromną ilość ich zadań. I w tym wszystkim jest iPhone jeden z największych hitów sprzedażowych wszech czasów.

Czy świat wyglądałby inaczej bez iPhonea? Myślę, że ktoś na koncept smartfona jednak by wpadł. Tym bardziej, że wcześniej były takie urządzenia. A zdecydowanie największą innowacją, którą wprowadził Jobs był mistrzowska sprzedaż. Już za czasów pierwszych Macintoshy Jobs robił fantastyczne konferencje, które trafiały do dość sporej (jak na tamte czasy) publiczności. Jednak to, czego dokonał odnośnie prezentacji urządzeń z >i< w nazwie przebiło wszystko to, co było dotychczas znane. I tak dochodzimy do roku 2016, gdzie Jobsa już nie ma, a sprzedaż iPhone spada o kilkanaście procent.

Nie jest tajemnicą, że iPhone odpowiada za 3/4 dochodów giganta z Cupertino. Informacja o spadku sprzedaży może okazać się bardzo bolesna w skutkach. To już nawet nie chodzi o to, że firma zarobi mniej. Akurat na ilość pieniędzy Apple nie może narzekać. Tutaj chodzi o trend, który może rosnąć w siłę. To może świadczyć o tym, że ludzie powoli będą się odwracać od najpopularniejszego smartfona w dziejach na rzecz głównie azjatyckiej konkurencji. I choć pierwsze iPhoney nie były idealne, to ich obecne generacje są bliskie ideału. Tu jednak nie chodzi o korzyści płynące z funkcjonalności, tylko o... modę.

Jakiś czas temu w felietonie na tym blogu zachwycałem się tym, że tak naprawdę iPhone to tylko dwa rodzaje produktu: normalny oraz plus. Podczas gdy konkurencja mu multum modeli. Tak, jak wtedy się tym zachwycałem, tak teraz nie wiem czy nie jest to jego słabość. Świat idzie w coraz większe dopasowywanie produktu do klienta. W tym samym czasie iPhone różni się praktycznie tylko wielkością dysku twardego. Pojawiają się oczywiście firmy, które dostosowują ten produkt np. dodając złotą obudowę. Czy to w dopasowaniu do użytkownika tkwi problem Apple? Z pewnością nie jest to bez znaczenia!

Druga kwestia jest znacznie bardziej prozaiczna a może iPhone się ludziom znudził? Tak, jak mówiłem: kwestia mody jest tym, co mocno działa na konsumentów. Taki sam problem ma dzisiaj Coca-Cola, która zastanawia się jak trafić ze swoim napojem w modę na zdrowy styl życia. Nie pomogła nawet Coca-Cola Life. Sytuacja ludzi ciągle się zmienia i ciągle zmieniają się ich zachcianki. Moda na iPhonea trwa już dość długo. Trend, w którym sprzedaż maleje, ponieważ ludzie szukają nowinek jest całkiem normalny.

Oczywiście nie jest powiedziane, że Tim Cook z zespołem nie wymyślą w nowej generacji iPhonea czegoś takiego, że świat jeszcze bardziej oszaleje na jego punkcie, a sprzedaż tak, jak teraz nieco zmalała, tak zaraz zacznie na nowo rosnąć. Najważniejsze abyśmy zyskali na tym my klienci.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Myśl, którą podjąłem ostatnio jest dość znacząca, więc z tego powodu napisałem kolejny felieton, w którym pochylę się nad nią. Na chwilę obecną (w moim odczuciu) internet jest jednym z największych wynalazków ludzkości. Powstało już wiele ebiznesów, z których wiele upadło. To jednak właśnie z internetem związane są największe fortuny naszych czasów!

Gdyby dobrze się przyjrzeć, to z pewnością Bill Gates nie byłby tak bogaty gdyby nie istniał internet. Z drugiej strony wiele pirackich dystrybucji jego oprogramowania rozprzestrzeniło się właśnie dzięki internetowi. Kiedyś był żart, że Bill Gates, to człowiek, którego wszyscy okradają, a on jest najbogatszy na świecie. Było w tym z pewnością trochę prawdy. Aczkolwiek aktualnie dzięki polityce licencyjnej najważniejsze produkty Microsoftu są rozprzestrzeniane od razu ze sprzętem.

Tak, jak napisałem w poprzednim felietonie: Apple zawdzięcza swój pochód do wielkości właśnie internetowi. IPod byłby tylko fajnym gadżetem bez internetowego iTunes. To właśnie dzięki niemu stał się jednym z największych wynalazków w historii muzyki. Tak samo było w przypadku iPhonea. Chociaż Jobs się sprzeciwiał idei App Store, to jednak iPhone jest taki potężny przez to, że powstają na niego tysiące aplikacji. Sam sprzęt z podstawowym oprogramowaniem może zachwycać, ale to dodatkowe rozszerzające go programy świadczą o jego wielkości.

Dwa akapity temu podjąłem ważną myśl: z internetem są związane największe fortuny naszych czasów. Najlepszym przykładem jest oczywiście Google, który jest wyceniany na ponad 400 miliardów dolarów, a jego twórcy bezustannie są na liście dolarowych miliarderów. Google to kompletnie internetowa firma. Był długi czas, że przedsiębiorstwo to nie robiło niczego, czego można dotknąć. Ich kapitałem było oprogramowanie, oraz związana z nim baza użytkowników. Oczywiście potem wkroczyło przejęcie Android, czy Motoroli.

Innym dobrym przykładem jest Snapchat. Jego ostatnia wycena sięga 10 miliardów dolarów i ciągle rośnie. Chcieli kupić go zarówno przedstawiciele Google, jak i Facebooka. Evan Spiegel z ekipą jednak walczy dalej o swoje marzenia i tworzy ten start-up samodzielnie. Czy uda się wypracować model biznesowy przekładający się na te miliardowe zyski (a nie tylko wyceny) o tym przekonamy się w ciągu najbliższych lat. Model biznesowy jest podstawową bolączką większości biznesów internetowych. Założenie sprzed wielkiej bańki dotcomów w 2000 roku było proste: miliony użytkowników wchodzą na nasze strony, a my zarabiamy na reklamie. Im dalej w las tym ciemniej i coraz rzadziej da się tak zarabiać. Trzeba osiągnąć pewną masę krytyczną. Do tego często brane są pod uwagę profile naszych użytkowników i tak wyświetlenia reklam są wyceniane.

Osobiście bardzo popieram wszelkie usługi premium. Tak naprawdę jeśli dobrze się przyjrzeć biznesom internetowym, to w niemal każdym można wprowadzić płatności. Myślę, że jest wiele portali zarabiających na reklamie, które mogłyby wprowadzić dodatkowe funkcjonalności dla użytkowników, co bardzo dobrze wpłynęłoby zarówno na stan finansów firmy, oraz na przywiązanie użytkowników do platformy. Jakiś czas temu pisałem felieton o portalu Filmweb, który jest świetnym konceptem sprawdzonym od lat. Mi jednak pasuje tam jakieś konto premium dla użytkownika końcowego. Oczywiście sztandarowym przykładem tego podejścia jest Fotka.pl, która kompletnie wymiata jeśli chodzi o ten koncept. Swoją drogą ciekawe, że jeszcze nie ma kogoś, kto całościowo skopiował koncept Fotki i przeniósł na inne rynki. A może sam Rafał Agnieszczak to wreszcie zrobi?

Zauważyłem również pewną prawidłowość: w internecie niemalże nie ma miejsca dla średniaków. Albo jest kompletna petarda i jest wielki sukces, albo biznes ledwo wiąże koniec z końcem i po jakimś czasie znika. Przykładem niech będą Demotywatory czy Kwejk. Są już setki serwisów które są kopią jednego z dwóch wymienionych przeze mnie portali. Ile z nich przetrwa 5 lat? Pewnie nawet tego nie zauważymy, bo jest tych wszystkich serwisów za dużo. Jak już chce się iść w coś takiego to trzeba znaleźć niszę i się wyróżnić. Tutaj bardzo zaimponował mi portal Bezuzyteczna.pl, który wykorzystał koncept, który działał na kilku serwisach, ale działał średnio. Brakowało mocy, która zacznie skalować ten biznes. Twórcy Bezużytecznej byli w odpowiednim miejscu oraz czasie, i zrobili to! Mimo, że koncept wydawał się oczywisty, a same obrazki zbliżone do Demotywatorów. Dzisiaj Bezużyteczna ma 1.9 miliona polubień fanpagea. Co prawda do samej formy serwowania nowych wpisów, to muszę przyznać, że przypomina ona mocno tabloid. Jednak skoro to działa, to może jest to właściwa droga.

Cały czas mam marzenie, że doczekamy się wielkiego międzynarodowego biznesu internetowego z Polski. Microsoft czy Google w polskim wydaniu są możliwe i realne! Internet pozwala szybko i skutecznie stworzyć globalny biznes i nie ma znaczenia kraj, z którego pochodzą twórcy. I choć wiadomo, że Mekką startupowców jest Dolina Krzemowa, to jednak i w polskich miastach są coraz większe możliwości. Pamiętajmy, że to u nas Google wystartuje swój Campus Warsaw, co oznacza, że amerykański gigant dostrzega potencjał w naszym kraju. Wierzę w to, że powstanie u nas prawdziwy internetowy gigant!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Historia nieżyjącego prezesa Apple jest idealnym materiałem na film. I jak widać powstała właśnie kolejna produkcja na ten temat. Steve Jobs to postać nie tylko barwna, ale również kontrowersyjna. Czy nowa odsłona pokaże świeżą wizję na tego wielkiego człowieka? Czy będzie lepszy od tego z Ashtonem Kutcherem? Z pewnością ma ono jedna silną przewagę.

Co jest tą wielką przewagą? Fakt, że nowy film o Jobsie powstanie na podstawie oficjalniej biografii napisanej przez Waltera Isaacsona! Jeśli ktoś nie czytał to może nie wiedzieć jak dobra jest to informacja. Książka ta jest bardzo gruba, bardzo obszerna i absolutnie nie jest festiwalem uwielbienia Jobsa. Po jej przeczytaniu można odnieść wrażenie, ze pokazuje ona to, jaki on naprawdę był. Bez ubarwień i zakłamania. A jaki był?

Z pewnością napiszę jeszcze wpis po tym jak obejrzę film. Ten pojawi się w kinach po 17 listopada. Myślę, ze podbije on serca nie tylko informatyków, czy biznesmenów. Gdy czytało się książkę Isaacsona, to można było mieć lepsze odczucie zaintrygowania niż przy dobrym kryminale. Jobs był człowiekiem, który zmienił świat. Pamiętam ten moment, gdy pojawiła się informacja o jego śmierci. Wtedy mówiono o tym wszędzie. To może definitywnie świadczyć, że miał on większy wpływ niż tylko w obrębie osób technicznych. Jobs był artystą. Połączył ze sobą dwie niełączone ze sobą dotychczas rzeczy: technologię i sztukę. Była to mieszanka wybuchowa.

O jego stylu życia krążyły legendy. Nie ukrywał tego, że szukał doznań duchowych w Indiach, a gdy wrócił do Stanów to spróbował nawet LSD. Swoją drogą przypomina mi się śmieszny mem, w którym poinformowano nas, że twórca LSD zmarł w wieku 103 lat. Jest to nieodzowny dowód, że LSD zabija :). Ja oczywiście nie jestem propagatorem narkotyków, ale sam Jobs uważał, że to wprowadziło bardzo wiele do jego życia. Kto wie czy dzisiaj mielibyśmy Apple w takiej formie, gdyby nie te narkotyczne przygody. Tak naprawdę każde wydarzenie w naszym życiu do czegoś prowadzi. Steve Jobs nie osiągnąłby tego wszystkiego, co osiągnął gdyby nie przeżył życia w taki sposób.

Jestem ciekaw wątku nieślubnej córki Jobsa, której przez długi czas się wypierał. W końcu jednak przyznał, ze komputer LISA był nazwany tak na jej cześć. Jobs to człowiek, z którym było trudno żyć, a jednocześnie życie to mogło być niezwykle ciekawe. Jak wielokrotnie pisano: miało on binarne, zero-jedynkowe podejście do rzeczywistości. Oznacza to, że albo coś było fantastycznego, albo kompletnie do bani. Nie było w tych historiach odcieni szarości. Jak jednak przyznawali sami współpracownicy taka percepcja nie przeszkadzała mu jednego dnia zbesztać za jakiś pomysł, a kilka dni później przedstawić go jako wyjątkowy, no i.. jego pomysł.

Myślę, ze film ma spore szanse na sukces komercyjny. Wystarczy wspomnieć słynny film Davida Finchera The Social Network, który był wielkim sukcesem kasowym. Możesz mi uwierzyć, Drogi Czytelniku, że historia Jobsa jest równie fascynująca, jak kontrowersyjna historia twórcy Facebooka. Przede wszystkim dotyczy ona większego okresu czasu. Można dostrzec jak Jobs z jednej strony się zmienia na przestrzeni lat, a z drugiej w wielu aspektach zmienić się nie daje.

Mam nadzieję, że Ty również czekasz na ten film. Można mieć wrażenie, że to nieostatni film, który się pojawi na ten temat. Jednak ten ma naprawdę dobrą podstawę scenariusza. Isaacson rozmawiał z dziesiątkami osób, a przy książce pomagał sam Jobs jeszcze pod koniec życia. Już się nie mogę doczekać filmu!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
8 lat wielkiego iPhonea! 2015-07-06 23:12
 Oceń wpis
   

Kilka dni temu stuknęła ósma rocznica urządzenia, które przewróciło świat do góry nogami. Jak sam Steve Jobs przyznał w dniu premier, to urządzenie, które łączy w sobie trzy inne: telefon, odtwarzacz muzyki i przeglądarkę internetu. Postanowiłem napisać felieton o tym, jak wymyślono koło na nowo.

8 lat temu ludzie z Apple zaczęli sobie świetnie zdawać sprawę z tego, że ich cudowne dziecko iPod otrzyma nową konkurencję. Tą konkurencją będą telefony komórkowe. Aby nie dać się zwieść rzeczywistości Apple postanowiło stworzyć swoją wersję. I tak powstały pracę nad telefonem, który będzie następną generacją tego, co oferuje iPod. Mało osób zdaję sobie sprawę, że ludzie Stevea Jobsa prowadzili dwa równoległe projekty w tym temacie.

Pierwszy projekt szedł po niewielkiej linii oporu. Miał on być po prostu udoskonalonym iPodem. Nawet przyciski układające się wkoło miały się na nim znaleźć. Gdzieś w laboratoriach Apple pracowano nad tym, co dzisiaj nazywamy tabletem. I tu zrodziła się alternatywna idee stworzenia telefonu: aparat dotykowy. I choć wcześniej spotykano się już z takimi interfejsami chociażby w palmtopach, to jednak nikt na dużą skalę nie stworzył urządzenia, które obsługiwano palcami. Gdy zestawiono ze sobą oba pomysł na nowej generacji telefon, to zdecydowanie wygrał ten dotykowy.

Proces produkcji nie był błahostką, Jak przyznają świadkowie: Jobs w ostatniej chwili wycofał z produkcji urządzenie, bo nie było tym czego oczekiwał. I tak poświęcono mu kolejne kilka miesięcy. Jednak w końcu postawił na swoim i po tym czasie okazało się, że Apple stworzyło legendę.

Trzeba przyznać, że od początku iPhone był czymś z segmentu premium. Nigdy nawet nie starał się być dostępnym dla wszystkich. Aczkolwiek ilość sprzedanych egzemplarzy świadczy o tym, że masy pokochały ten telefon dla wyższych sfer. Jakby nie patrzeć ponad 720 milionów iPhonów znalazło swoich odbiorców na całym świecie.

Gdy czytałem biografię Jobsa, to doszedłem do wniosku, że był to wizjoner, który patrzył dużo dalej niż na zysk firmy. Być może dlatego teraz po jego śmierci firma jest warta ponad 700 miliardów dolarów. Jego wizjonerstwo objawiało się między innymi tym, ze chciał on, żeby dzieciak z dowolnej części świata był w stanie obsłużyć iPhona, patrząc przede wszystkim na ikonki.

Dzisiaj mamy już szóstą generację tego słynnego urządzenia. Nowością okazało się wprowadzenie wersji iPhone 6 Plus. Tak jak poprzednie telefony były smartfonami, tak tutaj mamy do czynienia jakoby z nowym typem urządzenia nazwanym phabletem. Jest to rozwiązanie pośrednie między smartfonem i tabletem. Znając giganta z Cupertino z pewnością odniesie on wielki sukces.

W dzisiejszym świecie brakuje odwagi, która kierowała Jobsem, gdy wprowadzał na rynek pierwszą generację iPhonea. Każdemu twórcy, który chcę zawojować świat swoim produktem z całego serca życzę, aby nauczył się myśleć inaczej i miał tę odwagę. To wizjonerzy pchają nasz świat do przodu. To oni sprawiają, że życie staje się łatwiejsze. iPhone był rewolucją w chwili premiery. Dzisiaj smartfony to standard! Jednak świat zmienia się cały czas! Dlatego my również go zmieniajmy!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 

Temat niezwykle trudny, a jednocześnie niezwykle interesujący Jeff Bezos i jego firma Amazon. Człowiek z listy najbogatszych ludzi świata, który charakteryzuje się wielką wizją i obsesyjnie skupia się na kliencie. Takiego tematu podjął się Brad Stone, autor książki: Jeff Bezos i era Amazona. Czy da się w jednej książce opisać jednego z największych wizjonerów naszych czasów? Czy na pięciuset stronach da się zawrzeć jego pomysły, którymi zaskakuje cały świat od dwóch dekad?

W książce znajduje się sporo wątków biograficznych dotyczących życia Bezosa. Na ogół trzeba przyznać, że miał on szczęśliwe życie. Po skończeniu studiów dostał do świetnej pracy na Wall Street. I wtedy pojawił się internet. Razem ze swoim ówczesnym szefem rozważali wiele pomysłów jak wykorzystać potencjał, który daje globalna sieć. Większość ludzi łapałoby się wtedy za głowę, ponieważ była to pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych XX wieku! Jednym z częstych pomysłów, który się pojawiał, to sklep uniwersalny. W końcu Bezos postanowił zaryzykować i postawił wszystko na jedną kartę. A karta ta nazywa się dzisiaj Amazon.com

Firma zaczynała dość skromnie w garażu na stołach zrobionych z drzwi. Jednak wraz z jej rozwojem rozwijał się internet. Amazon przez długie lata pracował nad dopracowaniem każdego elementu ostatecznego zadowolenia klienta. Bo satysfakcja konsumentów była najwyższą wartością dla Bezosa i jego zespołu. Często przejawia się w książce sentencja, o tym jak prezes stwierdza, że nie skupia się ona na tym co się dzieje na giełdzie, bo zawsze będą hossy i bessy. Jego punktem najwyższego zainteresowania jest klient. Tylko wtedy można spokojnie przeć przed siebie nie obawiając się koniunktury, ani konkurencji.

Amazon zaczynał od sprzedawania książek. Był to towar, który jest oczywisty. Klient wiedział co dostanie i właśnie to otrzymywał. Z czasem jednak Bezos chciał ziścić w coraz większym stopniu wizję internetowego sklepu uniwersalnego. I tak każdego kolejnego roku dochodziły nowe kategorie produktów w tym zabawki, czy biżuteria. Jednak rewolucja miała przyjść ze strony elektroniki!

Przełomowym produktem okazał się Kindle. Z założenia miał on być tym dla e-booków, czym iPod i iTunes dla muzyki. W dużym stopniu się to udało. Choć jak podkreślają eksperci: rynek e-booków nie rośnie tak szybko, jak by oczekiwał tego Bezos. Jednak jest to z pewnością powiew świeżości, który zrewolucjonizuje cały świat. Walka o ten produkt była również walką z wydawcami. Jak pokazuje upływ czasu: Amazon stał się wielkim graczem również w tej dziedzinie.

Dużo miejsca w książce poświęcono najbardziej tajemniczemu przedsięwzięciu Bezosa: Blue Origin. Na razie wiemy tylko, że tak jak Branson i Musk, prezes Amazona chce eksplorować kosmos. Jest to z pewnością przedsięwzięcie zapatrzone w przyszłość. Wszyscy mamy świadomość, że jesteśmy zaledwie na początku zdobywania kosmosu. Bezos już od dzieciństwa o tym marzył i swoje marzenia powoli ziszcza.

Książka jest dla mnie bardzo ważnym tytułem przeczytanym w tym roku. Pozwoliła mi zobaczyć kulisy powstania i działania jednej z największych firm technologicznych w dziejach. Tym bardziej jest ona interesująca w świetle powstających w Polsce magazynów Amazona, oraz planach otworzenia polskiej wersji sklepu. Myślę, ze każdy kogo interesuje e-biznes, albo chcę zobaczyć jak od zera można stworzyć wielką korporację powinien przeczytać tę książkę. Innym również poleca, ponieważ jest świetnie napisana i wciąga!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 

Za nieco ponad tydzień ruszy nowa usługa giganta z Cupertino Apple Music. Będzie to serwis streamingowy, który będzie udostępniał muzykę na takiej samej zasadzie, jak popularne ostatnimi czasy Spotify. Trzeba przyznać, że Apple długo kazało nam czekać na jego odpowiedź na rozwój tego kanału dystrybucji muzyki. Czy ma szansę stać się liderem rynku?

Przy tworzeniu swojego pierwszego ważnego urządzenia, które nie jest komputerem, czyli iPoda firma stworzyła nową jakość dystrybucji muzyki. Nagle zamiast kupować całe albumy użytkownicy mogli sobie wybrać konkretne utwory. W dzisiejszym świecie często jest tak, że gwiazdy muzyki mają jeden hit, a reszta materiału jest po to, żeby mieć co grać na koncertach. To rozwiązywało ten problem. Jednak była jeszcze inna kwestia ludzie naprawdę pragnęli kupować legalne pliki mp3. Od kiedy pojawił się Napster, który wprowadził sporą rewolucję na rynku muzyki, sporym problemem było właśnie to aby mieć legalne pliki muzyczne. Apple znalazło konkretny problem i dało rozwiązanie!

iPod był produktem genialnym. Stał się jednym z najpopularniejszych urządzeń elektronicznych na świecie. Wszystko stawało się dużo prostsze. Jeśli chciało się mieć swoją muzykę tam, gdzie tylko miało się na to ochotę, to właśnie to urządzenie na to pozwalało. Osobiście widzę wielką szansę dla Apple, na sukces Apple Music, w wykorzystaniu jego urządzeń: iPoda i słuchawek Beats. Mają one potencjał dać olbrzymią wartość dodaną dla tej usługi. To, czym zachwycałem się już wielokrotnie Apple to naczynia połączone. To nie jest jeden typ urządzenia tylko cały wielki ekosystem. Wszystko, co zostaje dodawane do tego ekosystemu podnosi wartość całości!

Steve Jobs był wielkim koneserem muzyki. Miał całe wielkie kolekcje Beatelsów czy Boba Dylana. Nie wiemy tak naprawdę jaki był jego stosunek do streamingu muzyki. Z jednej strony mógł uważać, że to wypaczenie idei, którą stworzył. Z drugiej strony możliwe, że uważał to za następny krok w historii dystrybucji muzyki. Dzisiaj wiemy jednak, że Apple zdecydowało się w końcu na ten krok. Jest on o tyle znaczący, że jesienią mają się pojawić także wersje na Windowsa i Androida. Na razie niewiele wiadomo o odsłuchu przez przeglądarkę internetową.

Czy Apple przespało dobry czas na wejście na rynek streamingu? Można odnieść wrażenie, że rzeczywiście zajęło im to sporo czasu. Najgorsze jest jednak to, co zauważył jeden z ekspertów branżowych: Nie wprowadzają nic innowacyjnego. To bardzo solidny argument, bo był to znak rozpoznawczy Nadgryzionego Jabłka! Aczkolwiek tak, jak podkreśliłem już ja: największy potencjał Apple jest w efekcie synergii, czyli łączenia wielu urządzeń w jeden wielki ekosystem. Te kilkaset milionów iPhoneów to cały czas ogromny potencjał. Są również miliony iPadów czy iPodów. A co dopiero może dać połączenie takiego serwisu z Apple Watch! Na przykład wykorzystywać tę usługę w trakcie biegania.

Można zauważyć ostatnio trend nowego nazewnictwa w produktach Apple. Nie wiem na czym polega to zagranie, ale pewnie jest przemyślane. Już nie ma iCzegoś pojawiło się Apple Coś. Gdy krążyły plotki o Apple Watchu najczęściej pojawiała się spekulacyjna nazwa iWatch. Być może jest to krok w stronę tradycji. W końcu pierwszy wielki sukces Apple nazywał się Apple II.

Nie wiadomo czy nowa usługa streamingowa odniesie tak wielki sukces, jak iTunes. Na chwilę obecną jest to zagadka. Z pewnością znajdą się miliony użytkowników. W końcu Apple ma bazę 800 milionów kart kredytowych! Jednak jeśli doszukiwać się przewagi konkurencyjnej, której nie widzą eksperci, to ja widzę ją we włączeniu nowej usługi do niepowtarzalnego systemu aplikacji i urządzeń!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Dzisiejszy felieton chciałbym poświęcić firmie, która wnosi konkretną wartość do globalnej gospodarki. Jednym z elementów jest pęd ku innowacyjności. Apple można nienawidzić, lub kochać. Jedno jest natomiast pewne tej firmy nie można ignorować. Jak ma się Apple na początku 2015 roku, kilka lat po śmierci wielkiego innowatora - Stevea Jobsa? Czy Apple Watch wyznaczy nowy kierunek w dziedzinie elektroniki użytkowej?

Stała się rzecz niebywała: tylko na rynku pojawił się pierwszy phablet od Apple i już firma jest droższa niż jakakolwiek inna w historii. iPhone 6 Plus, bo o nim mowa, ma w sobie to, co najlepsze w smartfonach i tabletach. Oczywiście w tym wypadku było to podążanie za konkurencją. Samsung już dawno stworzył wielkie telefony. Nawet dodał do nich, tak znienawidzony przez Jobsa, rysik. Sam Tim Cook wydaje się nie wierzyć, że pojawienie się takiego produktu tak znacząco mogło wpłynąć na gigantyczną wycenę akcji. Co dopiero może się stać jak Apple Watch się rozkręci!

Możliwości są zasadniczo dwie: albo chwyci albo nie chwyci. Jak na razie wydaje się, że będzie to kolejny hit. Czy na miarę smartfona? Może być trudno. Jednak to redaktor naczelny Spiersweb Przemysław Pająk uświadomił mnie jak wielkie możliwości ma to urządzenie. Zaczynając od mega pomocy w treningach, kończąc na bezpośrednich płatnościach prosto z zegarka. Tak naprawdę nikt nie wie jak zachowają się konsumenci. Eksperci zauważają, że problem Apple Watchem jest taki, że nie jest on jeszcze urządzeniem must have. Raczej zalicza się on do kategorii nice to have. Oczywiście sytuacja może się błyskawicznie odwrócić. Skoro dało radę przekonać ludzi do przesiadki ze zwykłym komórek na smartfony, to z pewnością da się ich przekonać do noszenia elektronicznego zegarka. Innym problemem Apple Watch jest to, że ma być on silnie połączony z innymi urządzeniami giganta z Cupertino. Najprawdopodobniej jeśli nie będzie się miało iPhonea to może być problem.

Idea Post PC, w której ludzie masowo przesiadają się z komputerów na tablety wydaje się coraz bardziej odległa. O ile smartfon jest w domyśle niezbędny do życia, to o tyle tablet to raczej fajny gadżet. Jobs miał wizję, w której tablety są częściej wybierane niż pecety. Jak na razie wizja się nie sprawdza i sprzedaż tabletów maleje. Dodatkowo gwóźdź do trumny wbija iPhone 6 Plus, który jest klasyfikowany jako phablet. Nagle posiadanie tabletu ma coraz mniejszy sens. Jak to mówiono dawniej: umiera król niech żyje król. Czy Plus pogrąży tablety? Tego nie można przewidzieć. Jednak idea posiadania takiego sprzętu robi się coraz mniej sensowna. Sam mam tablet z Androidem i stwierdzam, że gdybym miał phablet to mój tablet miałby mniejszy sens w posiadaniu go.

Apple to firma, która stworzyła raptem kilka produktów. Jednak doskonale wykorzystała swe nisze. Według niektórych danych gigant jest największym sprzedawcą komputerów osobistych na świecie. Jak wiadomo komputery klasy IBM PC pochodzą od różnych producentów. Zadziałało tutaj definitywnie symbiotyczne połączenie. Dzięki elektronice użytkowej (rozpoczętej od iPoda) wzrosła także liczba chętnych na komputery Apple. Posiadanie Maca stało się supermodne. I to nie tylko wśród hipsterów!

Jedno jest pewne: lepiej, żeby to Apple było najdroższą firmą na świecie niż jakiś bank. Apple wnosi konkretną wartość dla rynku, a nie wymyśla nowych instrumentów pochodnych. O firmie cały czas jest głośno. Konkurencja próbuje jej dorównać. Mimo to Apple jest warte więcej niż Google i Facebook razem.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi