napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Przyglądam się od lat stroną typu Demotywatory czy Kwejk. Ich model działania jest bardzo prosty, a jednocześnie mają one bardzo dużą widownię. Zastanawiam się co byłoby jakby jednak z tych stron wyszła ponad to, co już znamy i stworzyła zupełnie nowy model prowadzenia tego typu przedsięwzięć.

Najbardziej innowacyjny na tej drodze wydawała się Kwejk, który miał nawet przez moment własne radio internetowe. To mogła być prawdziwa rewolucja, ale słuchalność pozostawiała sporo do życzenia. Czy jednak da się wykorzystać markę i miliony użytkowników tak, żeby wykształcić jakiś innowacyjny model biznesowy? Czytałem około dwóch lat temu wywiad z twórcą Kwejka, który mówił, że początkowo chcieli oni robić kolejne marki Kwejk coś tam. Przejechali się jednak na radiu i ich drugim planem było tworzenie nowych marek dla kolejnych projektów. Z tego co widzę pojawiło się kilka projektów, które są tak naprawdę wyspecjalizowaną kopią tego, co daje Kwejk.

Miałem przez moment pomysł, aby samemu zrobić taką stronę. Jednak już na starcie chciałem dodać konta premium, które miały pozwolić mi zarobić z jednej strony, a dać dodatkowe możliwości użytkownikom z drugiej strony. Miałem świadomość, że takie konta nie mogą być drogie, ponieważ jest to specyficzna grupa internautów. Jednak kwota rzędu kilkudziesięciu złotych pomnożona przez tysiące abonentów pozwalałaby mieć efekt skali. Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że coś takiego się raczej nie sprawdzi na tego typu stronach. Ten ktoś chyba nie widział JoeMonster, gdzie to po prostu tak działa.

Ostatecznie z mojego projektu zrezygnowałem ze względu na niepoważnych współpracowników. Choć sporo kodu powstało na jego potrzeby. Dzisiaj skupiam się na bardziej prestiżowej branży i pracuję w ciekawszych dla mnie technologiach. O tym jednak napiszę więcej za jakiś czas :). Nadal jednak uważam, że konto premium ma ogromny potencjał w tego typu stronach. Dlaczego? Grupa docelowa być może czasami jest skąpa, ale pamiętajmy, że to również oni płacą żywą gotówką za dodatki w grach i za same licencje do gier. Może trochę generalizuję, bo grup jest z pewnością kilka rodzajów. A są wśród nich także takie, które zarabiają bardzo dobrze i są w stanie zapłacić za dodatkowe opcje lub brak reklam.

JoeMonster jest w tej chwili jedyną stroną tego typu, która pobiera opłaty od użytkowników. Jednak jest ona znacznie bardziej rozbudowana niż takie Demotywatory czy Kwejk. Moim zdaniem Kwejk miałby potencjał, który pozwoliłby stworzyć zupełnie nowy wymiar i model biznesu. Co może być w koncie premium? Tutaj są nieograniczone możliwości, a kończą się one na wyspecjalizowanych aplikacjach, do których dostęp mają płacący użytkownicy. Ja nawet myślałem o programie do map myśli. Inną opcją jest lista zakupów. Tutaj w ogóle świetnie by się to łączyło z aplikacjami mobilnymi. Jest z pewnością potencjał czy tylko ja go widzę? :)

Jest druga kwestia, o której pragnąłbym napomknąć. Cały czas nie rozumiem czemu Kwejk nie wyszedł na świat. Z jednej strony polecałbym mu konta premium a z drugiej ekspansję. W tej chwili widać, że trochę stoi w miejscu i tylko dostosowuje aplikację do zmieniających się czasów. Z tego co pamiętam: sam twórca mówił, że trochę przespał moment na zagraniczną ekspansję. A ja myślę, że ten moment cały czas trwa tylko trzeba wymyślić coś, czego zagraniczne strony nie mają. I tutaj jest dalszy element potencjału, o którym pisałem wcześniej. Kwejku pokaż nam wszystkim :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Średnio co kilka dni można trafić na strony pokroju Kwejka, czy Demotywatorów, które mają w planie podbić polski internet. Co sprawia, że tych stron pojawia się aż tak dużo? Czy mają jeszcze szanse podbić serca internautów?

Demotywatory to nie jest polski pomysł! Właściciel strony podpatrzył koncept za granicą i genialnie go skopiował. Jak się okazało specyfika polskich internautów sprawiła, że koncepcja Demotywatorów w Polsce różni się od koncepcji Demotywatorów na świecie. Chodzi o to, że polskie demotywatory są znacznie mniej... demotywujące :). Złotym gralem tego typu stron jest sprawić by jak najwięcej internautów wpisywało adres w przeglądarce z ręki, a nie trafili na nie z portali społecznościowych. Właściciel Kwejka chwalił się w jednym z wywiadów, że większość internautów trafia do niego właśnie w ten sposób.

Zasadniczym powodem dlaczego powstaje tak dużo tego typu stron jest niska bariera wejścia. Tak naprawdę najważniejsza kwestia jest taka, aby mieć napisaną aplikacje webową. Średnio rozgarnięty programista jest w stanie to spokojnie zrobić, ponieważ nie jest to jakaś złożona aplikacja. Oczywiście wiadomo: z czasem będzie ona rozbudowywana, ale podstawowe funkcjonalności można zrobić dość szybko.

W momencie kiedy wszystkim się wydawało, że karty są już rozdane między Demotywatorami i Kwejkiem, to pojawiła się silna konkurencja: bezuzyteczna.pl. Portal, który w mgnieniu oka zdobył ogromną popularność. Szczerze mówiąc bardzo pluję sobie w brodę, bo zanim powstawał ten portal pojawiło się wiele stron w tym rodzaju - rzeczy nazwane: niebywale, czy imponujacefakty. Widziałem, że będzie to trend wznoszący i jest to nisza, w której można zabłysnąć. Mimo tego nie zrobiłem takiej strony i dziś to właśnie bezuzyteczna króluje na polskich łączach internetowych :).

I po raz kolejny wydaje się, że karty są już rozdane a mimo to jak to mówią ekonomiści: ekonomia się zmienia, ale historia się powtarza. Może nie w ten sam sposób, ale się powtarza. Myślę więc, że jest miejsce dla kolejnych stron tego typu. Oryginalny pomysł i profesjonalne wykonanie praktycznie gwarantują sukces. Tak naprawdę wydaję mi się, że wiele osób, które planują biznes znajdują się w pułapce małego tortu. Spokojnie! Na tym rynku jest miejsce dla wielu graczy. Fakt jednak, że nie jest to system aukcji internetowych (w którym pierwszy bierze wszystko) powinien dodatkowo motywować.

Jak dotąd żaden z tego typu portali nie zawalczył o światowe rynki. Większość z nich ma polsko-brzmiące nazwy i najprawdopodobniej boi światowej konkurencji. W moim odczuciu najbliżej >światowej kariery< mógłby być Kwejk, który ma dobrą nazwę, oraz bardzo dobrze przemyślany koncept. Przeraża mnie to, ze większość tych portali oparła swój model biznesowy na reklamach internetowych. Oczywiście: przy dużej skali działalności da się na tym zarobić! Jednak warto dywersyfikować źródła przychodów i pomyśleć na przykład o kontach premium. Na chwilę obecną JoeMonster ma coś takiego (jego właścicielem jest ta sama osoba, co demotywatorów).

Czy jest miejsce dla jeszcze jednego dużego gracza? Są dwie szkoły biznesu: 1. Muszę mieć coś super innowacyjnego, czego nikt inny nie wymyślił, robić błękitne oceany itd. 2. Na tej ulicy jest 10 sklepów z pamiątkami i każdy się utrzymuje, to ja otworzę 11 i też się utrzymam, bo skoro one tu są to znaczy, że jest rynek. W gruncie rzeczy najwięksi gracze nie różnią się od siebie aż tak bardzo, więc mamy do czynienia bardziej z drugą szkołą. Nie trzeba wymyślać prochu, można jedynie coś udoskonalić i znaleźć swoją niszę :). Jeśli myślałeś o ebiznesie, to może warto pomyśleć o takiej stronie. Ale ostrzegam: jest ich multum, więc trzeba mieć dobry pomysł (może niekoniecznie taki który wywróci wszystko do góry nogami:).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 To fascynujące jak proste strony, które mają nieskomplikowany sposób działania przyciągają miliony internatów. To właśnie one mają największe ilości polubień na Facebooku. Oczywiście chodzi mi o strony typu Demotywatory czy Kwejk. Dlaczego te strony są tak popularne?

Zaczęło się od Demotywatorów. Pamiętam jak postawiłem sobie za cel dostać się na stronę główną z własnym demotem. Najpierw się starałem i nic z tego nie wychodziło. Potem stworzyłem kolejny nieco od niechcenia i udało się. Mariusz Składanowski zwany Wielki Demotywatorem, administruje bardzo dobrze swój portal. Dzięki temu nie dostają się tam kolejne demotywatory o niczym sensownym. Choć fakt faktem idea tego jak Polacy rozumieją demotywację nieco ewoluowała do oryginału. No właśnie! Demotywatory to klon amerykańskiej strony. Mimo to stał się prawdziwym hitem. Jest w samej czołówce fanpage'ów na Facebooku. To od nich wszystko się zaczęło. Składanowski, który był znany przede wszystkim z portalu satyrycznego JoeMonster.org, przypadkiem trafił na żyłę złota. Polacy pokochali tę rozrywkową społeczność. Całą sytuację doskonale wykorzystał tworząc kolejne portale tworzone na tej samej zasadzie, ale zawierające różne treści jak na przykład: Student Potrafi, czy Komixxy. Na dzień dzisiejszy jest ich już kilkadziesiąt!

Drugim pionierem społecznościowej rozrywki jest Dymitr Głuszczenko, twórca Kwejka. Ciekawe co by się stało gdyby zamiast tworzyć w Polsce internetowe radio (kwejk.fm), wziął się za tworzenie kopii swojego głównego serwisu w różnych krajach Europy i Świata. Dziś jest już chyba na to za późno. W wywiadzie dla Internet Standard sam przyznawał, że żałuje iż nie podjął się tego. Tygodnik Wprost typuje go jako przyszłego lidera listy stu najbogatszych Polaków. Ciężko powiedzieć na ile wyceniany byłby na dzień dzisiejszy Kwejk, ale są to wartości liczone w milionach. Co ciekawe portal ten ma najbardziej aktywnych użytkowników na Facebooku w całej polskiej sieci.

Napisanie oprogramowania jest bardzo łatwe. Widać to po niezliczonej ilości kopii tych dwóch stron, które wymieniłem. Wiele z tych nowych społeczności wykorzystuje bardzo nieetyczne triki, aby napędzić sobie fanów na Facebooku: trzeba dołączyć do specjalnej aplikacji, która będzie udostępniać obrazki z tej strony na naszej tablicy. Oczywiście trzeba też zostać fanem strony. Więc jeśli pojawi się jakiś gorący materiał, to przybywa sporo fanów tych stron i większości z nich nieświadomie będzie udostępniać materiały. To zagranie poniżej pasa! Często opiera się na naiwności użytkowników Facebooka. Oczywiście dotyczy to dużej części nowych stron, które chcą się w ten sposób wypromować. Liderzy tacy jak Demotywatory, Kwejk czy Bebzol absolutnie uczciwie podchodzą do tego tematu. Dzięki temu są liderami.

Sposób działania jest bardzo prosty: dodaje się obrazki, które trafiają do poczekalni. Administrator wybiera te, które są najlepsze i umieszcza je na stronie głównej. Różnica między Demotywatorami, a resztą stron jest taka, że mają one sztywniejszą formę. Każdy chyba wie jak wygląda demot, więc nie będę się w tej kwestii jakoś mocno rozpisywał. Natomiast Kwejk czy Bebzol mają niemal dowolną formę. Pojawiają się tam nawet filmy na YouTubie.

Unikalni użytkownicy tego typu serwisów idą w miliony. Jest to ogromny potencjał. Czy twórcy stron będą go w stanie naprawdę dobrze zmonetyzować? Myślę, że stać ich na coś znacznie więcej niż życie z reklam. Chociaż z drugiej strony jak miałoby wyglądać takie wyciąganie pieniędzy? Użytkownicy są nauczeni, że wszystko jest darmowe. Myślę, że można byłoby stworzyć dodatkowe funkcje. Z drugiej strony można wykorzystać powierzchnie reklamowe do promocji nowych projektów. Cokolwiek zdecydują się zrobić właściciele tych czołowych projektów będzie na pewno bardzo ciekawe z punktu widzenia biznesowego. Szczególnie kibicuję Bebzolowi, bo najprzyjemniej mi się go ogląda w tablecie.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi