napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Festiwale muzyczne stały się sporym zasobem marketingowym. Wiadomo, że największym festiwalem jest Przystanek Woodstock tworzony przez WOŚP. Jednak żadnemu ze sponsorów tego wydarzenia nie udało się przemycić nazwy swojej marki do nazwy własnej festiwalu. Jednak jak widać nie zawsze o to chodzi.

Doskonałym przykładem może być trasa koncertowa stworzona przez browar Żywiec nazwana Męskie Granie. I choć nazwy piwa nie ma w nazwie trasy, to jednak obie te nazwy są wypozycjonowane w umysłach odbiorców jako elementy nierozłączne. Męskie Granie jest trasą koncertową od początku stworzoną przez Żywca. Z pewnością stała się ona niemalże obowiązkowym elementem wakacyjnej mapy Polski. Co trzeba zrobić, aby stworzyć taką markę?

Żywiec od początku stawiał na najlepszych artystów. W tym kontekście nigdy nie szedł na kompromisy. Z pewnością wiele osób pamięta bardzo znany utwór Wszyscy muzycy to wojownicy, który promował pierwszą trasę. Już wtedy zdecydowano się na współpracę z Wojciechem Waglewskim, Maciejem Maleńczukiem, czy Abradabem. I choć sam utwór nie doczekał się teledysku w normalnym tego słowa znaczeniu (istnieje wersja z pokazem zdjęć artystów), to jednak wpisał się on do pewnego kanonu.

Męskie Granie każdego roku tworzy utwór promujący trasę z wysokiej jakości teledyskiem. Zespół, który wykonuje utwór nazwany jest Męsie Granie Orkiestra i dołączają kolejni artyści, którzy wpasowują się w ideę trasy koncertowej. W tym roku są nimi Monika Brodka, Piotr Rogucki i Tomasz Organek. Nazwiska na rockowej scenie bardzo silne. Podobał mi się żart Moniki Brodki na temat jej fryzury. Artystka stwierdziła, że była najmniej męska w towarzystwie i dlatego zdecydowała obciąć się na bardzo krótkiego jeża.

Wniosek nasuwa się jeden: skoro od tylu lat Żywiec trwa w organizowaniu Męskiego Grania, to musi się mu to po prostu opłacać. Mam świadomość, że chodzi tu bardziej o aspekt wizerunkowy. Jednak obie marki są na tyle silne, że sponsor trasy odczuwa to również finansowo. Dla polskiej muzyki u początku XXI wieku Męskie Granie stało się istotnym kamieniem milowym. Wystarczy spojrzeć na nazwiska/pseudonimy występujących muzyków. Jest to praktycznie elita muzyki współczesnej.

Co ciekawe Męskie Granie stara się nie ograniczać do jednego gatunku muzycznego i tak na jednej scenie może się pojawić hip-hopowiec i rockman. Marketingowo jest to prawdziwy majstersztyk. Jestem fanem udanych kampanii promocyjnych, w które wpisuje się sponsoring tytularny. Pytanie tylko czy to, co robi żywiec można nazwać jeszcze sponsoringiem tytularnym. Prawda jest taka, że Żywiec sam sobie te imprezę organizuje, a nazwy marki nie ma w nazwie własnej imprezy. To świadczy tylko o tym, jak dobrze przemyślany jest to koncept.

Warto zauważenia jest tak, że o ile takie imprezy jak Opener czy Orange Warsaw Festival w dużym stopniu liczą na zagranicznych artystów, którzy mają stanowić o jakości imprezy, o tyle Męskie Granie znane jest z angażowania przede wszystkim polskich artystów. To nadaje dodatkowo jakości tej trasie koncertowej, ponieważ marka ma swoją tożsamość i jest kojarzona z konkretnymi wartościami.

Bardzo się cieszę jako odbiorca polskiej muzyki, że jest taka trasa koncertowa, jak Męskie Granie. Warto tutaj zauważyć, że koncert inauguracyjny w Żywcu często jest streamowany przez internet, co oznacza, że twórcy trasy lubią korzystać z nowoczesnych środków przekazu. Życzę Męskiemu Graniu kolejnych lat w świetności! :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

SEO jest uważane za jeden z najważniejszych elementów marketingu w internecie. Przez wiele lat było to kombinowanie, aby to wyszukiwarka widziała dobrze stronę. Dzisiaj jesteśmy u progu nowej ery. Ery tak odkrywczej, że aż strach: Google kocha świeże treści!

SEO jest dzielone na jasna i ciemną ścieżkę. Zupełnie jak z mocą w Gwiezdnych Wojnach! Stąd moja fascynacja Content Marketingiem, który wychodzi dalece poza SEO. Czy w takim razie tytuł tego felietonu się sprawdza? Oczywiście! Zabawne jest tylko, że to wszystko zaczęło się dziać dzięki działaniom Google. Wiem, że wiele osób bardzo konkretnie traktowało ten temat już wiele lat temu. Algorytmy wyszukiwawcze zaczęły jednak sprawdzać jakość treści publikowanych na stronach. Jak to robią? Z pewnością tego nigdy do końca się nie dowiemy. Jednak aktualnie Content Marketing jest na propsie :).

Content Marketing to nie tylko tworzenie wysokiej jakości, świeżej treści, która będzie dobrze widziana przez wyszukiwarki. To jest oczywiście bardzo miłe i użyteczne, ale tu chodzi o coś więcej. Podstawą działań marketingowych jest komunikacja. Więc patrząc na to głębiej wróciliśmy do korzeni. Kiedyś współpracowałem jako copywriter. Napisałem nawet książkę na ten temat. Było to jednak w zakresie tworzenia ofert sprzedażowych. Dzisiaj copywriting ma nowy wymiar. Często można spotkać się z zawodem SEO Copywritera, który tworzy unikalne wysokiej jakości treści, które sprawią, że strona będzie wysoko w wyszukiwarkach. Może to prowadzić do wypaczeń, w których treści są tworzone tylko po to.

Komunikacja marketingowa, to jednak coś znacznie głębszego. Nie liczy się tylko pozycja. Liczą się bardziej wartości niematerialne, które buduje się wokół marki. Ogólnie pojęcie marki robi się coraz bardziej sprecyzowane. Ale czym właściwie jest marka? I jaki związek ma z nią Content Marketing? Marka to już nie tylko znak graficzny i nazwa. To wszystkie te emocje, które są w ludziach, gdy myślą o tej marce. To inny poziom pozycjonowania, czyli pozycjonowanie w umysłach klientów. A Content Marketing pozwala w budowaniu tych emocji. Tego nie rozumie wiele osób zajmujących się pozycjonowaniem. Content jest czymś znacznie bardziej ważnym niż tylko tworzenie unikalnych treści, które zbudują silną pozycję w wyszukiwarce.

Dobrze stworzony brand, to podstawa dzisiejszej firmy. Nie chodzi już tylko o wyniki sprzedażowe. Dzisiaj firma to coś znacznie więcej. I w ten trend wpisuje się wszystko zaczynając od społecznej odpowiedzialności biznesu. Tutaj doskonale sprawdza się Content Marketing, bo z klientem trzeba się komunikować. Myślę, że w skład Content Marketingu możemy spokojnie włożyć to, co dzieje się po stronie social mediów. Podstawowa kwestia jest taka, że już dawno marki nie prowadzą komunikacji jednostronnej. Dzisiaj mamy do czynienia z dialogiem. I Facebook czy Twitter coraz bardziej idą w tę stronę.

Widać jak trend Content Marketingu się rozbudowuje. Ale wiesz co jest najważniejsze? Na końcu zyskujemy na tym my klienci. I w ostatecznym rozrachunku tylko to się liczy Przerażać może jedynie ilość treści, których przybywa w internecie. Ciężko mi sobie w ogóle wyobrazić ile by zajęło przeczytanie tego, co w 2016 roku pojawiło się w internecie. To są tak ogromne ilości danych, że dzisiaj mało kto jest w stanie to sobie wyobrazić. Ciężko mówić, że jest to następstwo Content Marketingu, bo on jest jedynie jedną ze składowych. Myślę, że znacznie większy wpływ mają na to media, oraz pisanie postów na portalach takich, jak FB czy Twiiter.

Twórz content wysokie jakości, bo to się opłaci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Coraz więcej mówi się o technologii druku 3D i myślę, że jest to zasłużony rozgłos. Jakby nie patrzeć tworzą się kolejne możliwości, których dotychczas sobie nie uświadamialiśmy. To, co jednak najbardziej zadziwia, to jak to wszystko działa. Można zaprojektować niemal dowolny kształt na komputerze a następnie sprawić, że nabierze on rzeczywistych kształtów. Nie trzeba nic rzeźbić ani wytwarzać wystarczy model na komputerze.

W każdym tygodniu czytamy coś lub słyszymy na temat druku 3d. Jedną z najciekawszych inicjatyw non profit, o jakiej słyszałem kilka miesięcy temu to było wydrukowanie brakującego elementu dzioba pingwina z zoo. Pomysł wydaje się na równi szalony i genialny. Technologia komputerowa stoi już na tak wysokim poziomie, że taki zabieg stał się możliwy! Fascynujące. Informacja sprzed paru dni także jest imponująca i o znacznie większej skali. Pochodzi z Półwyspu Arabskiego i mówi, że za pomocą druku 3d są wykonywane elementy, które są potrzebne do budowy stadionów na Mundial. A to się tak naprawdę dopiero zaczyna!

To, co napawa mnie dumą to fakt, że polskie firmy angażują się w tę technologię i mamy już na rynku drukarki przez nie wyprodukowane. Z jedną z nich umowę podpisał między innymi Dell. Tutaj cały czas sytuacja jest otwarta. Jeszcze wszystko można ugrać! Niestety mamy do czynienia z efektem nowej technologii obecnie drukarki są bardzo drogie. Jak uczy nas historia: technologia z czasem powszednieje i zaczynają z niej korzystać rzesze klientów, których po prostu na nią stać. Tak będzie i tutaj. Może górnolotnym stwierdzeniem byłoby powiedzenie, że tak jak dzisiaj w niemal każdym domu jest tradycyjna drukarka, tak za pewien czas w każdym domu będzie drukarka 3d. Aczkolwiek myślę, że będziemy mieć do czynienia z podobną skalą popularyzacji technologii.

Druk 3D to nie tylko cudowne i wzniosłe strony. To jest trochę jak nóż: można nim pokroić chleb i wbić go komuś w nogę. Rodzi się spory problem w tej czarniejszej stronie internetu. W zasięgu ręki okazuje się być wydrukowanie sobie pistoletu, do którego będzie można włożyć normalne naboje! Trudno mi sobie właściwie wyobrazić jak można by to nadzorować. Skoro w internecie pojawiają się filmiki z egzekucji, to również mogą się tam pojawić modele pistoletów. I to jest ta gorsza strona druku 3d.

Mimo ciemnej strony wróżę tej technologii świetlaną przyszłość. Jest to zdecydowanie duch naszych czasów, który będzie przenikał przez kolejne branże. Oczywiście zwykli ludzie z utęsknieniem czekają, aż koszt jednostkowy drukarki 3d znacząco zmaleje. I możemy być pewni, ze to nastąpi. Pewnie dopiero w następnej dekadzie, ale i tak to bardzo optymistyczny wariant :). Oprócz cen drukarek z pewnością wzrośnie także ich wydajność oraz jakość wydruku. Ten produkt ma już komercyjne przełożenie, ale nadal jest rozwijany. Ma to ogromny potencjał i tak jak napisałem wcześniej: karty nie są jeszcze rozdane. Walka na tym rynku dopiero się zaczyna.

I w tym wszystkim napawa nadzieją zaangażowanie polskich firm, które mają potencjał stać się głównymi graczami. Choć pewnie trudno będzie przetrwać w takiej walce. Porównywalna będzie ona do takich walka jak ta o komputery osobiste między Windowsem a Macintoshem, czy ta, którą oglądamy teraz o urządzenia mobilne między Apple a Google. Tak to jest technologia na taką miarę. Aż dziw bierze, że giganci technologiczni jeszcze się tym nie zajęli na większą skalę. Życze dużo powodzenia polskim firmą! I szczerze kibicuję tej technologii jako całości! :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Bańka 2.0 2014-05-02 14:59
 Oceń wpis
   

Ujawniła się bardzo ciekawa informacja dotycząca jednego z większych graczy na rynku internetowym. Chodzi oczywiście o Twittera. Jak mówią media i pokazują wyniki przynosi on coraz większe straty. Mimo to jest on wyceniany na 25 miliardów dolarów. Całkiem nieźle jak na firmę, która nie zarabia!

Analitycy zaczynają się powoli obawiać, że czeka nas powtórka z rozrywki. Nie wiem czy pamiętasz jak pojawił się termin nowa ekonomia i wszystko co internetowe zaraz zyskiwało na giełdowej wartości. To był kompletny szał i owczy pęd. Ekonomia ciągle się zmienia, ale historia się powtarza. Czy czeka nas kolejna bańka spekulacyjna, na której zarobią nieliczni?

Mogłoby się wydawać, że w tę stronę zmierzają giełdy. Jednak należy zauważyć, że jest naprawdę dużo firm, które działają prężnie i przynoszą konkretne zyski. Są to albo duzi gracze o ogromnych przychodach i marżach, albo mali gracze, którzy doskonale potrafią zarządzać finansami. Niezależnie od tego do kogo się odniesiemy, to jest szansa, że kolejna bańka spekulacyjna nie będzie wywołana z powodu ePrzedsiębiorstw.

Gordon Geko w drugiej części filmu Wall Street: Pieniądz nie śpi przewidywał, że kolejną bańką spekulacyjną będą odnawialne energie. Postać grana przez jego przyszłego zięcia skupiała się na tym, aby domknąć transakcję, która polegała właśnie na źródłach odnawialnych. Porównując te źródła do przedsiębiorstw internetowych można zauważyć, że w przypadku tych pierwszych potrzebne są dużo większe pieniądze. Jest to z pewnością spora bariera wejścia w ten biznes. Firmę internetową może założyć nastolatek w garażu rodziców. Czyż właśnie nie tak zaczynali wielcy gracze, którzy dzisiaj są wyceniani na wielu miliardów?

Z pewnością na rynku będzie wiele firm, które chcą przede wszystkim wyciągać kasę od inwestorów. Gdy byłem na wykładzie miliardera ze Stanów polskiego pochodzenia Tada Witkowicza, mówił on, że biznes, to przede wszystkim trzy elementy: pomysł, produkcja i sprzedaż. Większość firm pada, bo w ogóle nie skupia się na sprzedaży. Witkowicz mówił, że on nawet zanim miał w ogóle produkt, to już zatrudniał sprzedawcę, który szukał klientów. Myślę, że to poważny problem przedsiębiorstw internetowych. Chcą jak najlepiej stworzyć produkt, wyciągnąć na to kasę od inwestora a potem -> jakoś to będzie.

Ciężko powiedzieć czy Twitter dojdzie do momentu, w którym będzie miał prawdziwe zyski. Wcześniej może upaść. Ma on bardzo dużo użytkowników. Liczba ta cały czas rośnie. Czy to wystarczy aby utrzymać zainteresowanie giełdy? Otóż okazuje się, że wyniki jakie osiąga ta spółka są za niskie względem oczekiwań inwestorów. To może ją pogrążyć. Twitter musi zacząć zarabiać tak, aby był wart swojej wyceny.

Swoją drogą to ciekawe, że firma, która nie zarabia jest wyceniana na 25 miliardów dolarów. Widać ktoś pokłada w niej spore nadzieje. Oby tylko nie stała się ona początkiem pęknięcia kolejnej bańki spekulacyjnej.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Dzisiejszy wpis chciałbym poświęcić stronie, która ostatnio robi furorę. Chodzi o portal z tak zwaną bezużyteczną wiedzą Bezuzyteczna.pl. Jak to jest, że wiele osób miało taki pomysł na stronę, a prawdziwą śmietankę spija Dawid Tekiela? Czy strona ta może zagrozić pozycji Demotywatorów czy Kwejka?

Już od jakiegoś czasu trwa totalny szał na strony stworzone na zasadzie demotywatorów. Ludzie dodają swoje obrazki i czekają na zatwierdzenie. Pojawiają się serwisy tego typu dedykowane mężczyzną, kobietą, sentencją. Dobry serwis ma średnio powyżej stu tysięcy lubiących go internautów. Należy przyznać, że jest to naprawdę dobry wynik. Choć do miliona ośmiuset lajków serwisu Demotywatory jeszcze daleko.

Przyglądam się temu środowisku bardzo uważnie. Można było zauważyć, że lada moment wielkim hitem okażą się serwisy z ciekawostkami. Pojawiały się one kolejno, jak grzyby po deszczu. Jednak najlepszy wynik sięgał około 10 tysięcy lajków. Dość mizernie! Aż nagle wyrosło mi przed oczami coś naprawdę profesjonalnego i stworzonego z wyczuciem. Mówię oczywiście o Bezuzyteczna.pl.

Mam swoją teorię dlaczego serwis ten ma już 960 tysięcy lajków na Facebooku! Tekiela i jego ludzie są wymiataczami w social mediach! Nie dziwię się, ze ich stronę odwiedza dziennie 800 tysięcy unikalnych użytkowników. Ich dzieło jest bardzo profesjonalne. A ich sekretem jest to, że maksymalnie podkręcają do kliknięcia w link, który dodali. Nie dają oni całej ciekawostki, tylko taki fragment, który pobudza ciekawość. Genialne rozwiązanie! Gratuluję pomysłu.

Jak przyznaje sam Dawid Tekiela w wywiadzie dla Startup School: dał on sobie doskonale radę sam. Bez żadnych inwestorów i innych wspomagaczy. Tym większy należy mu się szacunek. To co zrobił w krótkim czasie jest naprawdę godne podziwu. Myślę, że to tak naprawdę dopiero początek ich kariery w polskim internecie. A może nie będą ograniczać się tylko do Polski? Ja trzymam mocno kciuki.

Z dwa lata temu Wprost wyceniał Dymitra Głuszczenko, twórcę Kwejka na 5 milinów złotych. Ciekawe na ile wyceniony byłby w taki sposób twórca Bezuzyteczna.pl. Myślę, że również byłaby to bardzo korzystna wycena.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Chwilowa moda zakupowa? 2014-03-08 21:02
 Oceń wpis
   

 

Wygląda na to, że serwisy zakupowe przestają być trendy, jazzy i cool. Co się stało, że ten model biznesowy nie zadziałał? Wszystko miało być pięknie, aż nagle spadek zainteresowania.

Należy zauważyć, że sporym problemem tego modelu biznesowego jest jego łatwość kopiowania. Tak, jak mamy np. Allegro, które było pierwsze w swojej kategorii i z tego powodu zajęło pozycję megalidera. A potem jest długo, długo nic. Zupełnie inaczej jest w przypadku zakupów grupowych. To, że się było pierwszym na tym rynku, to jeszcze nic nie znaczy! W samej Polsce powstało ponad 20 serwisów tego typu. To o czymś świadczy.

Druga kwestia to nie zrozumienie przez sprzedawców na czym ten model biznesowy ma z założenia polegać. Sprzedawcy traktują klientów jako ludzi drugiej kategorii. A tak naprawdę chodziło przecież o coś innego. Promocja miała ściągnąć nowy klientów, którzy wrócą już po całopłatną usługę. Niestety to tak nie zadziałało. Klienci nie czują się wyjątkowo traktowani i nie wracają.

Można mieć wrażenie, że ten model był ciekawą innowacją. Jednak to była moda. Trend, na którym popłynęło mnóstwo ludzi. Powstał nawet serwis AntyGroupon, który opisuje przypadki niezadowolonych klientów. Myślę, że dobrym pomysłem na zarobienie pewnej sumy pieniędzy było stworzenie czegoś takiego jak Groupon i po prostu, jak tylko zdobędzie się jakąś popularność, sprzedanie tego cuda. Ci ludzie, którzy tak postąpili pewnie wyszli na tym najlepiej.

Widać jeszcze jedną nadzieję dla tych serwisów. Zbudowały one wokół siebie spore bazy subskrybentów. Według badań wynika, że człowiek nie szuka konkretnych promocji. Częściej trzeba mu coś podsunąć. Tutaj doskonale sprawdzają się newslettery. Najlepiej spersonalizowane. To właśnie dzięki działaniom w sferze e-mail marketingu można sprawić, że klient wybierze kolejną promocję.

O samym e-mail marketingu można napisać kilkanaście książek. Niektórzy marketingowcy mówią, że w dzisiejszych czasach, to właśnie baza mailingowa jest złotem internetu. Serwisy zakupowe mają w swoich rękach olbrzymi kapitał. Są nim bazy. Najczęściej Ci, którzy podali e-mail już coś kupili na promocji. Nie każdy z nich został potraktowany, jak klient drugiej kategorii. To jest ogromny potencjał. Można proponować klientom konkretne oferty. I można wykorzystać bazę danych na temat tego klienta.

Wygląda na to, że liczba unikalnych użytkowników, którzy przybywają na strony zakupów grupowych będzie drastycznie spadać. Możliwe, że portale te staną przed wielkim wyzwaniem zadbania o lojalność swoich klientów. Najgorsze dla nich jest to, że nie mają oni do końca wpływu jak zostanie wykonana usługa, którą opłaci użytkownik. Ratunkiem w tej sytuacji jest dokładna selekcja partnerów. Trudno będzie odbudować szał, który trwał jeszcze w zeszłym roku. Szansą jest przebudowa modelu biznesowego, a dokładnie poprawienie jego funkcjonowania. Może niekoniecznie chodzi ludziom tylko i wyłącznie o najniższą cenę?

Myślę, że za jakiś czas powstanie nowa moda na sprzedawanie online. Wtedy może to kompletnie przyćmić serwisy zakupów grupowych. Ich jedyną nadzieją jest dobrze wymierzony e-mail marketing, korzystający z baz danych o użytkownikach. Muszą zawalczyć o lojalność użytkowników (to trudne gdy jest tyle serwisów działających na tej samej zasadzie). A może klub lojalnościowy? Pytanie tylko jak bardzo zaczęłoby to przypominać kluby zakupowe, jak np. zlotewyprzedaze.pl. To trochę inny model. Trudno przewidzieć przyszłość. Groupon pewnie będzie jeszcze działał długo. Ale co z jego klonami?


Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Witaj Zdobywco!

Dzisiaj poruszę sprawę zintegrowanego marketingu internetowego. Większość specjalistów stara się oddzielić jedno od drugiego. Przez co tzw. naturalne pozycjonowanie jest trudniejsze.

Aby skutecznie wypozycjonować swoją stronę trzeba być widocznym w internecie. Dlatego warto tworzyć treść wysokiej jakości, która będzie prezentowana na portalach społecznościowych takich jak Facebook, mikroblogach takich jak Twitter czy Blip. Warto wypowiadać się na grupach dyskusyjnych takich jak Golden Line czy Profeo, a można nawet pokusić się o założenie własnej grupy, jeśli jesteśmy na to gotowi.

Każdy powinien indywidualnie zdecydować jak animować swoje miejsca na portalach zewnętrznych. Genialne są na przykład takie kampanie jak Mały Głód na Facebooku, gdzie naprawdę tworzy się treść, która interesuje internautów. Jednak trzeba pamiętać o tym że facebook to odpowiedzialność wobec fanów. Nie można sobie raz „wejść w Facebook'a”. Popracować tam trzy miesiące nad animacją tego wszystkiego i jak skończy się kasa, żeby opłacać ludzi od treści, rezygnujemy i wychodzimy.

Facebook to bieg długodystansowy. Trzeba mieć pomysł na niego. To co raz się sprawdziło niekoniecznie musi się sprawdzić po raz drugi. Zazwyczaj jest tak, że jeden pomysł jest nie do powtórzenia w takiej skali. Kompletnym nieporozumieniem jest to co zrobiła jedna z firm produkujących kawę, czyli danie ludziom czegoś za samo zapisanie się (w tym przypadku kubka). To tak nie działa. Trzeba zainteresować internautów. To jest trochę jak u Hitchcoock'a: najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie.

To co napisałem odnośnie FB tyczy się wszystkich kanałów. Musi się coś dziać. Nie ważne czy to na blogu czy na Facebooku. Musi się coś dziać, bo jak nie to internauci czują się pozostawieni sami sobie i przestają wracać albo marka traci w ich oczach.

Gdy już jesteśmy widoczni w wielu popularnych stronach w internecie, gdzie możemy swobodnie się wypowiadać. Gdy nasz link się często tam pojawia, to strona zaczyna się sama z siebie pozycjonować w wyszukiwarkach. I jest to tzw. naturalne pozycjonowanie. Inne pozycjonowanie polega tak naprawdę na sprawianiu w oczach robota wyszukiwarki wrażenia, że strona jest popularna. W tym wypadku ona naprawdę jest popularna!

Oto narzędzia, które można wykorzystać do zintegrowanego marketingu internetowego:

  • mikroblogi

  • facebook

  • Golden Line/ Profeo

  • Własne forum dyskusyjne

  • blog na blox.pl, bblog.pl lub na własnym systemie.

  • Newsletter

Marketing zintegrowany oprócz pozycjonowania naturalnego oferuje jeszcze szanse wykreowania siebie lub swojej firmy na ekspertów. Natomiast firma, której wizerunek jest kojarzony ze specjalistami znacznie zyskuje w oczach klientów. Ale o tym będzie już inny wpis!

Do usłyszenia!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi