napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. Przebił on nawet pozycję Windowsa, który wielokrotnie był uważany za monopolistę. Oczywiście wynika to również z popularności urządzeń mobilnych, które stały się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia. Czy ktoś jest w stanie mu jeszcze w ogóle zagrozić?

Gdy myślę o Androidzie, to pojawiają mi się w głowie słowa szach-mat! Aliasy strategiczne, które zawiązało Google, to prawdziwe mistrzostwo. Zarówno to z kim, oraz w jaki sposób. Jednym z moich pierwszych wpisów na tego bloga był wpis o konsorcjum Androida. Chodziło o to, że Google dobrało sobie świetnych partnerów: sieci komórkowe, producentów sprzętu i oprogramowania i rzuciło wyzwanie Apple. System operacyjny był na licencji open source, jednak jego sprytnym ogranicznikiem było stosowanie patentów.

Minęło jakieś 5 lat od tego wpisu, a to wszystko urosło do takich rozmiarów, że po prostu w głowie nam się to nie mieści :). Dzisiaj telefony z Androidem, to większość telefonów w ogóle. Czy ktoś pamięta jeszcze jaką potęgą była Nokia? Czy ktoś pamiętam, że Apple było pretendentem do pierwszego miejsca na podium? W chwili obecnej zwycięzcą jest Android. Może nam się to podobać lub nie. Wszystko ma swoje wady i zalety. Wadą jest oczywiście to, że jesteśmy w rękach konsorcjum Google i nikt tak naprawdę nie wie jak daleko to sięga. Z drugiej strony ujednolicenie systemu operacyjnego spowodowało wysyp aplikacji mobilnych. Dzisiaj wszyscy robią aplikacje na Androida! Z Apple też się wszyscy liczą. Mały udział w rynku ma Windows na urządzenia mobilne i aplikacje na niego dostosowują raczej dojrzałe firmy.

Mówiłem już wielokrotnie, że z biografii Jobsa dowiedziałem się, że chciał on pod koniec życia przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. To był wielki wizjoner i umiał realnie oszacować zagrożenie, które przyszykowało mu Google. Jego następcy nie starczyło już być może odwagi, aby tak zdecydowanie uderzyć w konkurencję. Sama koncepcja iPhonea jako ujednoliconego telefonu premium, o którym wszyscy marzą jest naprawdę spoko! On zawsze będzie bardziej prestiżowy niż konkurenci z Androidem. Pytanie tylko czy ludzie chcą jeszcze płacić premię za bycie cool :).

Android stał się ogólnodostępny gdyż jest on tani. Gdy producenci mają się zdecydować na Windowsa, to trochę przerasta ich to, że za każdą licencję trzeba płacić niemałe pieniądze. Pamiętajmy jednak, że jest to jeszcze większa walka niż za czasów walki Gatesa i Jobsa na linii: Macintosh vs standard IBM PC. Jakby nie patrzeć: może się wydawać, że walka w urządzeniach mobilnych jest zakończona. Jest podium na którym jest Android, Apple i Microsoft. Jednak różnica między 1 a 3 miejscem jest za duża!

Jestem wielkim fanem nowego podejścia Microsoftu, w którym tworzą oni jeden najważniejszy produkt: Windows 10. Ma on być systemem uniwersalnym, który tylko dostosowuje rozdzielczość do urządzenia. Koncept genialny. Szczególnie w świetle tego, że Microsoftowi po prostu namnożyło się tych systemów. Może mój zachwyt jest przesadny, bo jak na razie nie widać z tego, aż tak dużych efektów. Jednak sam koncept jest świetny i jeśli ktoś ma zagrozić Androidowi to właśnie Microsoft! Apple jest tak naprawdę systemem zamkniętym, w którym założeniem jest samodzielne tworzenie i integrowanie urządzeń i oprogramowania. Na początku Jobs nie chciał się nawet zgodzić na App Store! To nie jest wcale takie złe podejście, bo ma się wpływ na doświadczenie całościowe. To jest trochę, jak ze sklepem. Jeśli zawali kasjer, to nie mamy pretensji do tego konkretnego kasjera w naszych oczach nawalił cały sklep!

Oczywiście żyjemy w tak pięknych czasach, że może pojawić się zupełnie nowy system operacyjny, który rozwali to co zbudował Android. Ale to będzie naprawdę trudne! Mimo wszystko wszystkim tego życzę. A tak po prostu dla większej konkurencyjności :) Bo wtedy wygrywamy my klienci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj druga część naukowego eseju:

Jeśli mówić o instrumentach konkurencji, to doskonale pasuje tu stara dewiza mistrzów reklamy Wyróżnij się, albo zgiń. Działy marketingu Google to jedne z najbardziej twórczych i profesjonalnych działów marketingu we współczesnej rzeczywistości gospodarczej. Rynek charakteryzuje się wysokim stopniem dojrzałości. Jest on oligopolistyczny, ponieważ liczy się na nim tak naprawdę tylko trójka firm. Do czynienia ma się z wysoką elastycznością popytu. Otoczenie konkurencje można postrzegać na kilka sposobów. Z jednej strony komputer PC/Laptop również może być konkurencją dla smartfonu czy tabletu. Z drugiej jednak strony również i na tym rynku Google rozpoczęło walkę z Windows i Mac OS X wprowadzając Chrome OS. Laptopy zawierające ten system operacyjny są popularnie nazywane chromebookami. Nabywcy dość często kierują się kryteriami materialnymi, ponieważ urządzenia z systemem operacyjnym Android są tańsze od urządzeń z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi. Jednak w dłuższej perspektywie decydują kryteria niematerialne. Jest ważna rzecz, o której warto powiedzieć dotycząca tego tematu: dzisiaj nie konkuruje się systemem operacyjnym, konkretnymi aplikacjami, czy parametrami urządzenia. Dzisiaj wszystkie elementy związane z taką wielką firmą jak Google, Microsoft czy Apple tworzą tak zwany ekosystem. Taki ekosystem to całościowa wartość tego co oferuje dana firma, oraz jej partnerzy. Ekosystem biznesowy to dość nowe pojęcie, choć gdyby się dobrze przyjrzeć to istniało już ono dużo wcześniej. Dzisiaj jednak najbardziej widać, jak aliasy strategiczne, oraz grupy produktów sprawiają, że rośnie wartość firmy w oczach klientów. Gdy ktoś kupuje telefon Sony, to oczywistym dla niego jest, że będzie on współpracował z systemem operacyjnym Android, że będzie miał dostęp do aplikacji Google i jego partnerów. A dodatkowo Sony stara się tworzyć również własny ekosystem współpracujący z Androidem, który opiera się na markach Walkman i Playstation. Czy ostatecznie Sony zdecyduje, że będzie chciało rozstać się z Androidem i stworzyć zgoła odmienny ekosystem? Trudno to przewidzieć. Wartość jaką daje Android japońskim urządzeniom jest nie do przecenienia i trudno będzie ją odtworzyć.

Do istotnych czynników wewnętrznych dotyczących Androida autor zaliczyłby ciągłe podwyższanie jakości produktu, oraz oferowanie nowych produktów. W pierwszej kwestii na pewno warto zauważyć, że Google stara się dostarczać jak najlepsze i bezawaryjne produkty, które wnoszą konkretną wartość do życia użytkowników. Oczywiście gigant z Mountain View nie ma tak dużego wpływu na to, jak wspomniane już Apple. Jednak jakość produktu stała się obsesją Google. Nowe produkty w świecie systemów operacyjnych pojawiają się w dwóch przypadkach: albo zostaje zaktualizowana wersja systemu operacyjnego, który już istnieje, albo pojawia się zupełnie nowy system operacyjny o nowym zastosowaniu. Częściej ma się do czynienia z tym pierwszym zjawiskiem. Natomiast bardzo ważnym momentem było pojawienie się Android Wear, które zostało adresowane do technologii takich, jak smartwatch. Warto podkreślić, że w przypadku tej serii systemów operacyjnych bardzo istotna jest integracja z poprzednimi urządzaniami takimi, jak smartfon. Tutaj dokładnie widać potęgę ekosystemu, o której już napisano.

Jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne to dość dokładnie opisano już sytuację w otoczeniu bliższym podkreślając, ze są tylko trzy liczące się systemy operacyjne, które ze sobą konkurują. Jeśli natomiast odnieść się makrootoczenia, to w dłuższej perspektywie nie ma ono aż tak dużego wpływu. Wiadomo, że wszelkie recesje mogą mieć wpływ na sprzedaż urządzeń typu smartfon czy tablet. Jednak dzieje się tak tylko w krótkiej perspektywie, ponieważ jak pokazał kryzys z 2007 roku: Google wyszło z niego obronną ręką i stało się największym graczem na rynku.

Strategia konkurencyjna Androida widziana oczami klientów może być widziana w bardzo dobry sposób. Klienci są zadowoleni z postępowania producenta Androida. Na koniec dnia najbardziej liczy się to jak platformę postrzegają klienci, ma to bezpośredni wpływ na postrzeganie inwestorów, co powoduje wycenę spółki. Page i Brin starają się przekonać świat, że mają tak dużo pieniędzy, że nie chodzi im już o nie. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale faktem jest, ze wiele ich działań jest postrzeganych jako mało zarobkowe, a bardziej przysłużą się światu. Dobrym przykładem są testowane balony dostarczające internet do krajów trzeciego świata. Z punktu widzenia właścicieli strategia konkurencyjna działa dobrze, ponieważ zarówno wyszukiwarka, jak i system operacyjny są liderami rynku w większości krajów świata. Powszechnie jednak wiadomo, że na złe spojrzenie przez inwestorów miało wpływ zdecydowanie się na wyjście z wyszukiwarką Google z rynku chińskiego ze względu na panującą tam cenzurę i brak wolności słowa. Ostatecznie jednak inwestorzy spojrzeli na to pozytywnie i wykresy wartości znowu pikowały w górę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Androida jest jego reputacja. Twórcy postawili na nietypowy sposób dystrybucji. Jedynym zgrzytem jest podejście wielu środowisk konserwatywnych mówiące, że Google ma zbyt wiele danych na nasz temat i nie wiadomo do czego te dane zostaną wykorzystane. Z drugiej strony oprócz reputacji warto zauważyć, że Google jest jednym z największych innowatorów naszych czasów. Z czego wynikają strategiczne zasoby Google przejawiające się w najlepszych pracownikach, oraz bogatym portfolio patentowym. Bardzo ważnym zasobem są również same marki, które są bardzo wyraziście pozycjonowane w umysłach aktualnych klientów, oraz tych potencjalnych klientów. Przewaga konkurencyjna Androida opiera się na jakości. Widać jak kolejne edycje flagowego systemu operacyjnego są coraz bardziej dopracowane, a dzięki efektom skali mogą one być dostępne dla setek milionów użytkowników. Jest to dość ciekawa sytuacja, w której produkt wysokiej jakości stał się jednocześnie produktem masowym.

Autor tego eseju upatruje strategię konkurencji zastosowaną w przypadku Androida, jako strategię Lidera, który tworzy przywództwo w zakresie różnicowania. Przewagi konkurencyjne wynikają z lepszej wartości dla klientów. Najsilniejszą przewagą jest postawienie na jakość produktu, o czym już napisano. Warto jednak podkreślić, że z jakości tej wynika również jakość komunikacji, co przekłada się na przewagę informacyjną. Ta część społeczeństwa, który ma stały dostęp do urządzeń mobilnych bez problemu poznałaby Androida i wiedziała jak się nim posługiwać. Tak samo jest jeśli chodzi o wyszukiwarkę Google. W wyniku rywalizacji z innym podmiotami Google buduje satysfakcję i lojalność klientów, co przekłada się na bardzo duże udziały w rynku i rentowność.

Trzymając się zasad formułowania strategii konkurencji warto zauważyć, iż Android nie był pierwszym rozwiązaniem na smartfony. Tego typu urządzenie wymyśliło Apple, a Google stało się raptem imitatorem. To jednak pokazuje, że można zagrozić pozycji nawet tak dużego gracza, stworzyć coś atrakcyjnego i stać się liderem rynku. Google przez cały czas gromadzi siły i środki. Co będzie następnym epokowym wydarzeniem? Być może Android do samochodów, lub ten zastosowany w okularach Google Glass. Przyszłość jest zagadką. Jednak jak to powiedział Warren Buffet: najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest tworzenie jej. I Google właśnie to robi.

Jeśli chodzi o możliwość konkurowania, to można ją rozumieć dwojako. Z jednej strony cały czas trwa walka na polu Microsoft, Apple i Google. To będzie walka trwająca przez wiele lat, bo wszystkie te firmy mają zasoby, oraz wolę walki. Z drugiej strony jest konsorcjum, które Google tworzy z największymi firmami naszych czasów. Z jednej strony są producenci, którzy tworzą urządzenia pod ten system. Z drugiej strony są producenci aplikacji i dodatków. A do tego są oczywiście operatorzy komórkowi, którym zależy na dostarczaniu końcowemu klientowi najnowszych i najlepiej dopracowanych urządzeń. Jest to zdecydowanie jeden z największych aliasów strategicznych w historii. Jeśli chodzi o fuzje, to Google jest za duże, aby było zainteresowane fuzją. Gdyby jednak połączyło się z Microsoftem, to byłaby to największa firma na świecie. W tej chwili tytuł ten należy do Apple. Raczej trudno uwierzyć, aby coś takiego mogło nastąpić. Natomiast jeśli chodzi o przejęcia, to dzieje się to każdego kwartału. Google potrzebuje nowych pomysłów i ludzi, więc decyduje się na przejęcia. Jednym z głośniejszych przejęć było kupienie Motoroli.

Strategia konkurencyjna dla systemu operacyjnego Android jest jedną z najlepszych strategii tego typu. Pracują nad nią profesjonaliści, którzy muszą przemyśleć każdą możliwą sytuację. Warto jednak podkreślić, że założenia Google sięgają dużo dalej niż możemy sobie dziś wyobrazić. W grę wchodzą tu inteligentne domy, czy samochody elektryczne. Z pewnością firma ta jeszcze nieraz nas zaskoczy i będzie wprowadzać rewolucje w życiu zwykłych ludzi. Jest to najprawdopodobniej wyznacznik strategi konkurencyjnej, w której nie chodzi tylko o pieniądze i udziały w rynku, ale również o to, żeby ludziom żyło się lepiej. Osobiście autor tego eseju jest za tym, aby to firmy technologiczne zaliczały się do tych największych na świecie, bo to one wprowadzają realną wartość do ludzkiego życia, a nie banki, które tworzą kolejne instrumenty pochodne.

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj nieco naukowo. Pierwsza cześć mojego eseju. x

W przeciągu zaledwie dekady Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. W chwili obecnej zdetronizował nawet Windowsa, który przez lata był na tej pozycji i nikt nie był w stanie mu zagrozić. Warto zaznaczyć, że jednym z największych celów pod koniec życia było dla Steve'a Jobsa przeznaczenie wszystkich środków, jakimi dysponowało Apple w celu zniszczenia Androida. Jobs uważał, że Brin i Page zdradzili go, ponieważ przez wiele lat traktowali go jako mentora, uważał, ze podział jest jasny: Apple produkuje urządzenia typu smartfon czy odtwarzacz muzyki, a Google zajmuje się internetem. Wokół Androida urosły już wielkie legendy, które z pewnością będą rewidowane przez następne lata. Faktem jest jednak, że Google udało się stworzyć jedno z największych konsorcjów przemysłowych we współczesnej historii gospodarczej świata. Można byłoby to jedynie porównać z ideą trustów stworzoną przez Rockefellera, którą ostatecznie zdelegalizowano.

Google podeszło do sprawy zupełnie inaczej niż Apple. Wspomniany już Jobs dość mocno zwracał uwagę na coś takiego, jak doświadczenie całościowe. Miał to przekonanie już za czasów wprowadzania pierwszych Macintoshy. Uważał on, że to, co najbardziej się liczy, to odczucia końcowego użytkownika, który nie zwraca uwagi na to co konkretnie nie działa tylko obarcza winą producenta. Jest to wprost przeciwna filozofia, którą zastosował IBM wprowadzając standard PC. I tak po wielu latach Google postanowiło, że będzie tylko i wyłącznie dostarczycielem systemu operacyjnego, a swoje zyski będzie czerpać z reklam i prowizji od aplikacji w sklepie. Warto jednak zauważyć, że wielką wartością dla Google w tym kontekście jest poszerzanie świadomości głównej marki.

Jeszcze w 2016 roku pojawiła się informacja, że do systemu operacyjnego Android należy większość rynku. Wraz z jego sukcesem triumfy święcą producenci aplikacji, czy producenci urządzeń. Na drugim miejscu jest iOS od Apple, który jest dostarczany tylko i wyłącznie z urządzeniami tej firmy. A na trzecim miejscu z kilkuprocentowym udziałem znalazł się Windows na urządzenia mobilne. Był moment, w którym rodził się rynek smartfonów. To wynalazek, który wprowadziło Apple. Wtedy właśnie Google bardzo poważnie śledziło swojego głównego konkurenta i postanowiło rzucić mu wyzwanie. Sposób w jaki rozprowadzany jest ten system jest mocno dyskusyjny. Tak naprawdę każdy producent sprzętu może zastosować ten system operacyjny u siebie. To oznacza, że na Androidzie pojawiają się zarówno telefony i tablety luksusowe, jak i dla klasy średniej czy najbiedniejszych. Szczególnie widać to w przypadku chińskich producentów, którzy swoimi produktami najpierw podbili Państwo Środka, a teraz decydują się na podbój kolejnych rynków. Dla przykładu Xiaomi postanowiło zdobywać rynek polski.

Jednym z nowoczesnych założeń marketingu jest to, że za marketing w firmie odpowiada niemal każdy pracownik. Jest to podobne założenie do tego, którym operował Jobs odnośnie doświadczenia całościowego. Klienta nie interesuje to, który element marketingu źle zadziałał w jego odczuciu źle zadziałała cała firma. Google to doskonale wie i mimo swoich ograniczeń decyduje się na to, aby zatrudniać najlepszych i współpracować z najlepszymi. Jak powiedział praktyk marketingu Maciej Tesławski: "dziś wszystkim wydaje się, że marketing jest łatwy i każdy może go robić, ale wcale tak nie jest". Można odnieść wrażenie, że Google to przede wszystkim sukces marketingowy. Mimo, ze jego produkty są potrzebne i użyteczne, to jednak to pozycjonowanie, które jest stosowane w umysłach klientów jest bezcenne. Widać to również w tym, że w rok 2016 Google zdetronizowało Apple w konkursie na najcenniejszą markę.

Wielkim źródłem przewagi konkurencyjnej Google są jego patenty. To właśnie one pozwoliły na stworzenie systemu opartego na ideologii open source, nad którym jednocześnie ma się władzę. Bardzo ważnym momentem w historii firmy było przejęcie producenta między innymi telefonów komórkowych Motorola. Gdy cały świat przyglądał się tej transakcji, to eksperci mówili wprost, że z pewnością chodzi tu o bogate portfolio patentowe, które bardzo się przyda do kontynuacji prac nad Androidem. Współczesna ekonomia wychodzi z założenia, że najcenniejszymi kapitałami firmy są: kapitał ludzki, oraz własność intelektualna. Z pewnością ten drugi jest dużo bardziej trwały, ponieważ migracja między zakładami pracy jest na porządku dziennym.

Charakterystycznym elementem takiego rynku jest to, że więksi gracze pokonują mniejszych i mamy do czynienia z czasem dość brutalną walką konkurencyjną. Dobrymi przykładami są firmy Nokia oraz BlackBerry. Pod wpływem walki konkurencyjne wywołanej przez Androida obie te firmy musiały zrezygnować z własnego systemu operacyjnego. I tak ostatecznie w 2017 roku obie wydają swoje najnowsze produkty z systemem operacyjnym Android. Warto jednak zauważyć, że dzisiejsza walka na rynku systemów operacyjnych dla urządzeń mobilnych rozgrywa się między trzema graczami: Google, Microsoft i Apple. Eksperci są bardzo ciekawi jak dalej potoczą się losy systemu operacyjnego Windows, ponieważ w tej chwili ma on zaledwie kilkuprocentowy udział w rynku. Warto jednak zaznaczyć, że nowy CEO firmy ma bardzo klarowną wizję rozwoju i największym wynalazkiem za czasów jego panowania jest stworzenie jednego systemu operacyjnego, który będzie działał na wszystkich urządzeniach, na jakich swoje systemy adresuje Microsoft. Apple cały czas tworzy produkty całościowe i nie zdecydowało się udostępnić swojego systemu operacyjnego innym producentom. W długofalowej strategii konkurencyjnej może się to okazać bardzo ważny ruch. Z drugiej strony może on być gwoździem do trumny.

Cechą charakterystyczną każdej konkurencji jest sprzeczność interesów konkurentów. Dzisiaj jasnym stało się, że jednolity system operacyjny, do którego każdy ma swobodny dostęp jest bardzo ważnym osiągnięciem ery informacyjnej. Microsoft oprócz tego, że chce oferować producentom swój system operacyjny, to postanowił również tworzyć własne urządzenia, jak chociażby Lumia (efekt przejęcia części Nokii). Nie da się pogodzić interesów Apple, Google i Microsoftu, więc będą one musiały ze sobą walczyć. W tej chwili na wygranej pozycji jest Android. Choć do dzisiaj nikt nie wie czy można przeliczyć ile właściwie korporacja Alphabet (właściciel Google) zarobiła na tym systemie operacyjnym. W przypadku tego rynku mamy do czynienia z konkurencją monopolistyczną, która charakteryzuje się tym, że istnieje kilku producentów systemu operacyjnego, którzy produkują podobny produkt. Jednak produkt różnią się od siebie. Można odnieść wrażenie, że w przypadku Androida konkurowanie odbywa się w ramach marki produktu. Widać jak Google silnie buduje swoje marki. Być może marka Alphabet jest w tej chwili najmniej znaną marką z jej portfolio, ale to kwestia czasu, jak również i ona będzie wyceniana na miliardy dolarów. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe zagranie taktyczne, ponieważ Google otwiera się na nowe rynki, których tak naprawdę jeszcze nie znamy. Wiele osób słyszało pewnie o tajnych laboratoriach Google, takich jak Google X, ale tak naprawdę nikt do końca nie wie co jest tam projektowane.

 
 Oceń wpis
   

HMD Global, czyli firma, która może aktualnie korzystać z marki Nokia postanowiła stworzyć pod tym brandem smartfona. Na początek ogłoszono, ze pojawi się on na rynku chińskim. Nokia 6 ma sprawdzić jak konsumenci zapatrują się na jedną z największych marek w historii telekomunikacji. Czy to początek powrotu do świetności legendarnej marki?

Pierwszym godnym zauważenia faktem jest to, że na nowej Nokii 6 będzie zacumowany Android. To oznacza, że Finowie będą rozbudowywać jeden z największych ekosystemów. Pokusiłbym się być może, że jest on obecnie największy na świecie. Kilka felietonów temu pisałem, że 9 na 10 smartfonów ma Androida. W ostatnim felietonie napisałem, że rok 2017 będzie rokiem Google i Zielonego Robota. A takie decyzje jak ta Nokii tylko skalę zjawiska poszerzają. Android zawładnął rynkiem mobilnym i wkracza w kolejne etapy naszego życia. Android w lodówkach? Android w samochodach? Kwestia czasu!

Wróćmy jednak do Nokii pamiętam te czasy gdy telefony tego producenta były obiektem pożądania. Nie mówię oczywiście o smartfonach. Mogę nawet nie mówić o telefonach z kolorowym wyświetlaczem. Tak, jak pamiętam nazwę mało którego modelu, tak na zawsze zapamięta dwie liczby: 3210 i 3310. Nokie tak sygnowane to były legendy swoich czasów. 3210 okazała się wielkim hitem i pewnym kamieniem milowym w rozwoju telefonii komórkowej. To był pierwszy telefon wielu osób. Jak jednak opisać Nokię 3310? Skala zjawiska była podobna do iPhone. Jedna różnica jaka mi się nasuwa, to fakt, że 3310 była po prostu niezniszczalna :). To był telefon dla każdego!

Wielkim krokiem milowym było ujednolicenie systemów operacyjnych. To był całkiem spory problem, że większość telefonów ma swój własny system operacyjny i nie można standaryzować aplikacji. Wtedy rozpoczął się bój, który Nokia ostatecznie przegrała. Android, iOS i Symbian walka na śmierć i życie, bez jeńców. Symbian był bardzo dobrym system operacyjnym, który mógł zawładnąć masową wyobraźnią. Zdobywał on rynki zanim na dobre pojawił się iPhone, a potem Android. Jednak zabrakło takiego złotego strzału, który spowodowałby, że ten system operacyjny stanie się standardem, jakim dzisiaj jest Android. Dzisiaj Symbian jest zapomnianym system operacyjnym i skoro właściciel marki Nokia zdecydował się zastosować w nowym modelu Androida, to raczej jest to gwóźdź do trumny dla poczciwego Symbiana.

Rynek chiński wydaje się dość atrakcyjny dla producentów smartfonów. Przede wszystkim jest on gigantyczny! I choć nie uzyska się tak dobrych marż, jak na rynkach zachodnich, to jednak efekt skali może to bardzo wydatnie zrekompensować. Jest jednak spory problem: duża konkurencja, w tym wśród chińskich producentów. I choć Nokia 6 na chiński rynek ma być sondą wysłaną w celu weryfikacji potrzeb klientów, to jednak jest to strzał w księżyc. A wiesz jak to mówią: celuj w księżyc nawet jeśli nie trafisz to i tak będziesz wśród gwiazd :).

Nokia cały czas ma szansę zawalczyć o spory kawałek rynku. Ja jednak trochę się smucę z faktu, że producent nie zdecydował się na własny system operacyjny (albo spróbowanie jeszcze raz z Symbianem). To jednak bardziej niż potęgę Nokii buduje potęgę Google. A jak uczy ekonomia: uczciwa i zdrowa konkurencja jest bardzo wskazana w niemal każdej dziedzinie produkcji. No ale tak jak kiedyś marudziliśmy, że nie ma ujednoliconych systemów operacyjnych, które mogłyby mieć te tysiące aplikacji, tak dziś możemy pomarudzić, że jest tak naprawdę tylko kilka liczących się systemów. Z dwojga złego chyba jednak ta druga opcja jest lepsza :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak pokazują dane statystyczne prawie 9 na 10 smartfonów na świecie ma system Android na pokładzie. Czy to oznacza, że spełnił się koszmar Steve'a Jobsa?

Jobs decyzję twórców Google o zainwestowaniu w system operacyjny Android uważał za zdradę. Zanim do tego doszło Brin i Page traktowali Jobsa, jak swojego wielkiego mentora. Jak mówią plotki: chciał on przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. Dzisiaj już wiemy, że to się nie udało.

Pochód Androida był skazany na sukces. Lata temu gdy Google zdecydowało się zainwestować w ten system operacyjny rynek smartfonów dopiero się rodził. To były czasy, w których Apple zaczynało wygryzać Nokię z pozycji lidera. Czy jest ktoś kto nie pamięta czasów gdy Nokia miała większość rynku? Musiałaby być to naprawdę młoda osoba. W tamtych czasach największą piętą achillesową telefonów był system operacyjny. Nie to, że nie działał po prostu niemal każdy telefon miał swój własny system operacyjny i trudno było standaryzować aplikacje. To bodajże Bill Gates powiedział, że siłą systemu operacyjnego są aplikacje na niego stworzone. Nie wiem czy się orientujesz, ale wartość sprzedawanych aplikacji na system operacyjny Windows jest znacznie większa niż wpływy ze sprzedaży licencji na ten system.

Nokia miała Symbiana, który miał stać się standardem. Nie był to taki zły system operacyjny. Po prostu zmiotła go konkurencja! I tak zaczyna się historia Apple. Po wielkim sukcesie iPoda zdecydowali się oni zrobić... tablet! Jednak stwierdzili, że są do niego potrzebne większe moce przerobowe, niż są aktualnie w stanie osiągnąć, więc zdecydowali się na smartfona. Tak powstał iPhone telefon odpowiadający dziś za 70% wpływów giganta z Cupertino. I mimo że Apple jest największą firmą świata i jako pojedynczy dystrybutor sprzedaje najwięcej smartfonów, to jednak pod względem ilości systemów operacyjnych wygrywa Android. Jak to możliwe?

Android od początku miał zupełnie inne podejście od konkurencji. Jednym z moich pierwszych felietonów na tym blogu dotyczył konsorcjum, które stworzyło wokół siebie Google. To coś niespotykanego dotychczas. No chyba, żeby porównywać Trust Rockefellera, który po pewnym czasie stał się nielegalny :). Tutaj jednak z pewnością siedziały nad tym sztaby prawników, aby współpraca dziesiątek firm telefonicznych i telekomunikacyjnych była w pełni legalna. O ile się orientuje to nie ma jakiegoś nadrzędnego organu tego konsorcjum. Wydaje się to być umową nieformalną, w której każdy chętny może brać udział.

Android to genialny alias strategiczny, który wszystkim się opłaca. Google ma swoje profity z Google Play, oraz promowania swoich aplikacji zaczynając od wyszukiwarki na gmailu kończąc. Producenci telefonów mogą w łatwy sposób dostać się do największego ekosystemu biznesowego naszych czasów. Twórcy aplikacji mają na start mega bazę klientów. A operatorzy telefonii komórkowych dostają gotowy produkt, którego pożądają klienci. To wszystko może się nie podobać tylko konkurencji! Czy Jobs przewraca się w grobie?

Tak, jak już tutaj pisałem: chodziła plotka, o której wspomniał nawet biograf Jobsa: że chce on przeznaczyć wszystkie rezerwy Apple, aby zniszczyć Androida. Należy pamiętać, że to był wizjoner i musiał wiedzieć jak wielkie zagrożenie dla jego firmy są działania Google. Przewidział to, a dzisiaj już nie widzi, jak jego system operacyjny traci udziały w rynku! Zobaczymy co przyniesie przyszłość na chwilę obecną tendencja jest wzrostowa!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Nokia – reaktywacja! 2016-07-24 19:23
 Oceń wpis
   

Myśląc o Nokii większość z nas wspomina tę firmę z sentymentem, a może nawet nostalgią. Bazując na tym jedna z największych potęg telekomunikacyjnych w historii chce wrócić do gry. To fascynujące, że był moment, w którym Nokia miała większość udziałów w rynku telefonów komórkowych. Było to do takiego stopnia zakorzenione, jak zakorzeniły się w języku codziennym adidasy, czy jeep. Był czas, że Nokia i telefon komórkowy to było niemal to samo. Ale wtedy pojawił się Jobs i wywrócił wszystko do góry nogami.

Czy Nokia jest jeszcze w stanie odbudować swą potęgę? Oczywiście! Będzie to piekielnie trudne i wymagające, ale w tej branży nic nie jest dane raz na zawsze. Skoro Nokia została zdetronizowana przez Apple i Androidowe Konsorcjum, to ona sama może zrobić dokładnie to samo. Różnica jest jednak taka, że stanie się częścią konsorcjum Google. Tą drogą idą najwięksi, jak i malutcy gracze. Google jest uważane za wielkiego innowatora, który pozwala w ramach jednego ekosystemu działać setką firm. Tak, jak podkreślałem już wielokrotnie w felietonach na tym blogu: dzisiaj walczy się ekosystemem, a nie konkretnym produktem.

Microsoft jest jedną z tych firm, która przespała mobilną rewolucję. Co prawda dziś jego system mobilny jest na podium, ale nie jest to powód do dumy. Windows jest często pomijany przez twórców aplikacji. Na start musi być koniecznie aplikacja na Androida i iOS. Windows jest mile widziany, ale nie jest to system bez obecności, w którym świat się zawali. Znajdując się w takiej sytuacji Microsoft postanowił wyprzedzić fakty i kupił od Nokii jej dział mobilny. Oznaczało to niestety, że do końca 2015 roku Nokia nie mogła tworzyć urządzeń pod tą marką. Czas ten minął i Nokia wraca do gry. Najpierw pojawił się tablet N1, a teraz zapowiadane są dwa nieco bardziej luksusowe smartfony od Finów. Czy to będzie wielki powrót?

Wszyscy wiedzą doskonale jaką potęgą była Nokia. To była jedna z tych firm, którą znał niemal każdy. Czy to nie wydaje się nieco szalone, że z ponad 50% udziałów w rynku telefonów, spadła do kilku procent sprzed paru lat? Jak to właściwie możliwe? Podobnie jak Microsoft Nokia przespała moment mobilnej rewolucji. Kiedy wszyscy produkowali już własne smartfony, to Nokia uparcie tworzyła nieco bardziej tradycyjne telefony, do których Finowie nas przyzwyczaili. Założenie iPhonea było dość proste: połączyć 3 urządzenia w jedną całość. Telefon komórkowy, odtwarzacz muzyki i przeglądarkę stron internetowych. W tym samym czasie Nokia forsowała dalej MMSy, które jak wiemy nie okazały się zbyt wielkim sukcesem. Do boju z Jobsem stanęli właściciele Google tworząc Androida. Wtedy Nokia zaczynała się coraz mniej liczyć na tym rynku. A to z tego prostego powodu, że rynek ten został przedefiniowany. Trochę przypomina mi to scenę z jednego z filmów z Clooneyem i Pitem z serii Ocean, w którym jeden z informatyków mówi do nich: Macie klasę, ale gracie analogowo w cyfrowym świecie. Trudno to odnieść bezpośrednio do słów analogowy i cyfrowy, ponieważ Nokia jest firmą telekomunikacyjną, ale założenie jest podobne: Nokia przespała mobilną rewolucję.

Odwiecznym problemem Nokii był system operacyjny. Najpierw były to dedykowane systemy operacyjne, które zmieniały się ciągle. Było tak do czasu aż pojawił się Symbian. Właściwie to Symbian już sobie istniał, a Nokia dalej decydowała się na dedykowane systemy. Problem z nimi polega na ciągłym braku aplikacji pisanych specjalnie na nie. Nikt właściwie nie wie dlaczego Nokia porzuciła Symbiana na rzecz współpracy z Microsoftem. Symbian miał ogromne możliwości i potrzebował wsparcia tak dużego gracza. Wtedy wszystko się rozstrzygało i Nokia razem z Symbianem mogła wygrać walkę z Apple i Androidem. Dzisiaj Nokia decyduje się na Androida, co oznacza, że Symbian praktycznie umarł. A szkoda, bo był to bardzo ciekawy system operacyjny do telefonów komórkowych.

Należy pamiętać, że Nokia to jeden z tych brandów, które wspomina się z przyjemnością. I na tym mogą bazować Finowie gdy włączą się do walki na ogromnym rynku smartfonów. Trudno uwierzyć w to, aby ponownie mieli ponad 50% udziałów. Jednak tak jak mówią trenerzy piłkarscy: dopóki piłka w grze wszystko możliwe.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak to mam w zwyczaju postanowiłem spojrzeć na najważniejszego newsa ostatnich dni - z mojej perspektywy. Co da gigantowi z Redmond kupienie tak dużej firmy, jak LinkedIn? To jest najważniejsze pytanie w tej kwestii.

W felietonach na tym blogu wielokrotnie podkreślałem, że dzisiaj nie walczy się na konkretne produkty, a najważniejszym elementem biznesowej układanki jest ekosystem. Tu nie chodzi o to, że  Google ma fajny system operacyjny i to w całości buduje jego wartość. Należy wziąć pod uwagę, że również wyszukiwarka, poczta, czy sklep z aplikacjami budują wartość całej firmy. W dniu dzisiejszym można mówić o 3 istotnych ekosystemach: Apple, Google i oczywiście Microsoftu. Oczywiście ktoś może się oburzyć, że nie wspomniałem o Facebookowym ekosystemie. Należy jednak zauważyć, że ściśle współpracują oni z Microsoftem, stąd uznałbym to za jeden ekosystem chociaż obdzielany na dwie duże firmy.

Android jest aktualnie największym systemem operacyjnym na świecie. O ile w komputerach klasy PC Windows nadal rządzi, to jednak urządzeń klasy Post-PC zaczyna być po prostu więcej. Microsoft chce się wydostać z sytuacji, w której się znalazł. To z pewnością jest jeden z powodów dlaczego przejął dział telefonów komórkowych od Nokii. Drugim ważnym przejęciem był oczywiście Skype. Obie transakcje były wycenianie na grube miliardy. Gdyby jednak je zsumować, to i tak zapłacono łącznie mniej niż teraz za LinkedIn. To musi nam jasno pokazywać jak bardzo Microsoftowi zależało na tej firmie!

Gdzieś pojawiły się głosy, że to największa transakcja przejęcia od kilku lat. W zeszłym roku było głośno o Whatsapp, które przejął Facebook, a dzisiaj Microsoft podbił stawkę. Wróćmy jednak do pytania z pierwszego akapitu tego felietonu: co Microsoft zyska na tej transakcji? Ja jako człowiek patrzący na biznes w szerszej perspektywie mogę stwierdzić, że wygra ekosystem Microsoftu. A przede wszystkim ta jego część związana z działaniami zawodowo-profesjonalnymi. W tej kwestii w moim odczuciu można postrzegać bardzo solidnie pozycję Microsoftu. Wszelkie produkty związane z Officem, czy opcje konferencyjne Skype. Warto też zauważyć, że cały czas podstawowy produkt MS, czyli Windows, zawsze był przygotowywany w wersji Professional.

Ekosystem to najważniejszy element każdej liczącej się firmy. Czasy, w których wygrywało się pojedynczym produktem bezpowrotnie minęły. Microsoft doskonale widzi, że musi on budować wartość swojego ekosystemu. Jak dotąd nie wziął się on za stworzenie własnego portalu społecznościowego, czego efektem jest coraz szersza współpraca z Facebookiem. Czy kupienie LinkedIn ochłodzi te relacje? Ciężko powiedzieć, ponieważ oba portale mimo swojego społecznościowego aspektu, spełniają nieco inne role. Nie wiadomo jednak jak zapatruje się na to zespół Marka Zuckerberga. Jednak własna społecznościówka w wymiarze profesjonalnym może okazać się dla Microsoftu niezwykle cenna!

Gdy Microsoft zintegruje swoje produkty z LinkedInem (tak jak zrobił to chociażby w przypadku Skype'a), to oba byty na tym skorzystają! Należy pamiętać, że biznesowa społecznościówka to również niezwykle wartościowa baza danych. Te informacje mogą się okazać cenne jak złoto! Jak powszechnie wiadomo żyjemy w Erze Informacyjnej, więc to informacja jest najcenniejszym towarem. W momencie kiedy Microsoft zacznie wykorzystywać te terabajty danych, to będzie mógł  odnieść korzyści dla pozostałych elementów firmy. Microsoft zaczyna walkę na nowo!

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jak napisała dzisiaj Wirtualna Polska: Pierwsze komórki w Polsce kosztowały 20 milionów złotych i ważyły 4 kilogramy. Portal zaprezentował kilka pierwszy w Polsce telefonów, które dzisiaj nawet trudno byłoby nazwać komórkami. Często oprócz samego aparatu miały one przenośną baterię wielkości walizki! Tytuł dzisiejszego felietonu jest dość przewrotny, ponieważ nie da się w jednym tekście wspomnieć o wszystkim co związane z telefonami komórkowymi w naszym kraju. To temat na bardzo grubą książkę!

Rozwój telefonii komórkowej w Polsce jest nierozerwalnie związany z rozwojem polskich operatorów. To właśnie dzięki ich działaniom mamy w Polsce świetnie rozbudowaną infrastrukturę. Wszelkie maszty i inne technologie, które przez lata budowano tworzą z naszego kraju bardzo rozwinięte państwo. Początki były oczywiście trudne, ponieważ wszystko było nowe. Ciekawostką, o której napisała Wirtualna Polska jest to, że na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy raczkował Centertel, przez działanie hiperinflacji firma postanowiła swoje ceny za połączenia, oraz za sam aparat wyceniać w stabilnych dolarach. Takie były efekty transformacji ustrojowej.

Pierwsze telefony komórkowe słusznie były nazywane cegłami. Połączenia były drogie, a infrastruktura mizerna. Gdyby dzisiejszy gimnazjalista przeniósł się do tamtych czasów, to złapałby się za głowę! Były to czasy, w których pierwszych klientów zdobywała Nokia i Motorola, Dzisiaj obie firmy zostały sprzedane innym graczom (oczywiście w przypadku Nokii chodzi tylko o dział telefonów komórkowych). Można z nostalgią wspominać moment, gdy udziały w rynku sprzedaży telefonów komórkowych były tak ogromne w przypadku Nokii!

Pamiętam słowa znajomego moich rodziców, który gdy byłem małym kajtkiem, mówił: Zobaczycie jeszcze telefony komórkowe będą tańsze niż chleb. Było to dla mnie nieco niewyobrażalne. Jednak okazał się on dobry prorokiem i już w XXI wieku standardem stało się sprzedawanie telefonów komórkowych za złotówkę. Sam model takiej sprzedaży wydaje się w swej prostocie genialny. Większość ludzi ptak czy psiak będzie płacić rachunek. Zamiast bezcelowego płacenia można zaoferować coś w rodzaju sprzedaży ratalnej, która pozwala oferować telefony za jedną złotówkę! Model ten z pewnością zostanie wykorzystany do innych urządzeń (jak dzisiaj zaczyna być tak z laptopami i tabletami). Już dawno wielcy wydawcy pokroju Disneya mówili, że chcą zarabiać na treściach a nie na urządzeniach.

Nokia przespała moment, w którym pojawiły się smartfony. I tak z absolutnego lidera stała się słabszym graczem. Również Microsoft nieco przespał pojawienie się potęgi telefonów komórkowych. W ówczesnych czasach można jedynie z łezką w oku wspomnieć jego palmtopy/PDA/Pocket PC (palmtop powinien być stosowany przede wszystkim w urządzeniach z PalmOS), które miały moduł GSM. Powstał na nie nawet specjalny system operacyjny. Jednak palmtopy z Windowsem na pokładzie (ani żadne inne) nie odniosły wielkiego sukcesu komercyjnego. Jedną z przyczyn takiego obrotu sprawy może być, to że były one uważane za sprzęt dla profesjonalistów, a smartfony były przedstawione jak urządzenia dla masowego odbiorcy.

Zanim jednak nastała era smartfonów bardzo dużą furorę robiły tradycyjne telefony komórkowe. Zawsze była uproszczona klawiatura, oraz czasami klapka. Swoją drogą bardzo ciekawym wynalazkiem była aktywna klapka, która w momencie jej otwarcia odbierała rozmowę telefoniczną. Z tego, co pamiętam, to właśnie Motorola zrobiła to jako pierwsza. Bardzo ważnym elementem rozwoju świadomości czym są telefony komórkowe byłby filmy. W szczególności te amerykańskie. Jakoś się przyjęło w polskich kinach i telewizjach, że emitowane są filmy amerykańskie oraz polskie. Ze świecą szukać kina europejskiego, a co dopiero azjatyckiego! Jednak weźmy na przykład takiego Matrixa. Gdy bohaterowie wchodzili w wirtualny świat to korzystali z telefonów.. Nokii :). Z pewnością każdy chciał mieć wtedy słynną Nokię nazywaną pieszczotliwie bananem.

Telefony komórkowe zawładnęły wtedy masową wyobraźnią Polaków. Było coraz więcej osób, które posiadały tego typu urządzenie. I w dodatku posiadali je coraz młodsi. Pamiętasz jeszcze drogi czytelniku te czasy gdy rozmowa kosztowała ponad 2 złote za minutę, sms 50 groszy i nie było sekundowego naliczania? To właśnie ograniczona wojna telekomów sprawiła, że oferta stała się dużo bardziej atrakcyjna. Dlaczego ograniczona? Bo nie dałoby rady wprowadzić tych wszystkich ofert i taryf w czasach, o których tu piszę. Koszty tworzenia infrastruktury, oraz ilość użytkowników były sporym ograniczeniem! Oczywiście mogę się mylić i być może takie naliczanie sekundowe mogło być dostępne już dawno!

Telefony komórkowe stały się w naszym życiu standardem. Mają je babcie, oraz ich wnuczki. Operatorzy prześcigają się w ofertach. Standardowo są dostępne trzy warianty: Na kartę, Na abonament, oraz Mix. Nie będę tu się rozwodził czym jest każdy z nich, bo wie to nawet przedszkolak. Jednak takie możliwości pokazują jak bardzo rynek telefonów komórkowych poszedł do przodu. Pojawiło się także mnóstwo nowych operatorów komórkowych. Mocnym wejściem było wejście Playa. Trzeba przyznać, ze firma ta poszła na otwartą wojnę z pozostałymi operatorami. Oczywiście mogłoby się wydawać sporym problemem to, że nie miała ona własnej infrastruktury. Jak widać można dogadać się z tymi, którzy ją mają.

Po Play pojawiło się sporo innych (głównie wirtualnych) operatorów. Często nawet ludzie nie uświadamiali sobie, że takie chociażby Nju Mobile należy do Orange. Ja jednak cały czas czekam na kontratak operatora Virgin Mobile. Jest to firma należąca do miliardera z Wysp Brytyjskich Richarda Bransona. Ma w niej udziały Łukasz Wejchert, a ostatnio przystąpiła do niej Grażyna Piotrowska-Oliwa (była prezes PGNiG). Liczę na to, że Branson ze swoją ekipą namiesza na rynku. Nie wiem czy będzie to taka skala jak zrobił to Play. Jednak po tym ekscentrycznym miliarderze można się spodziewać wszystkiego!

Prawdziwą rewolucją na rynku światowym (w Polsce nieco mniej) było wprowadzenie smartfona od Apple. iPhone pozmieniał układ panujący w znanym nam świecie. Stał się on tak pożądany, że Jobs ze swoja ekipą postanowili żądać prowizji od rozmów przeprowadzanych na tym telefonie. W Polsce jednak bardziej odczuliśmy wejście Androida. Pewnie może to wynikać z faktu, że telefony z Androidem są najczęściej tańsze niż iPhone'y. Apropo pojawienia się smartfonów - genialne okazało się to, że nareszcie było tylko kilka liczących się systemów operacyjnych. Dzięki temu można było poruszyć strumień nowych aplikacji. Wcześniej problemem było to, że systemów operacyjnych było zbyt wiele. Niemal każdy producent dostarczał swój własny. A to właśnie napływ tysięcy aplikacji pokazał prawdziwą moc telefonów komórkowych.

Warto w tym felietonie wspomnieć również o polskim akcencie, który rośnie w siłę! Chodzi oczywiście o rodzimych producentów smartfonów i tabletów. Niektórzy nie zdają sobie nawet sprawy, że Kruger&Matz to polska marka! Innymi przykładami są Manta i Prestigio. Również producenci MyPhone'a są z Polski! Na razie jeszcze nie osiągnęli takiej skali, jak Samsung, czy Sony. Jednak jest w nich ogromny potencjał! Bardzo wierzę w polskich producentów. Skoro w mroźnej Finlandii mogła powstać Nokia, która przez lata byłą potęgą, to i w Polsce może powstać globalny gracz! Oby tylko nie skończył tak, jak Nokia.

Tak, jak napisałem na początku: Tytuł jest trochę przewrotny, bo nie da się opisać historii tej branży w jednym artykule. To dobry temat na książkę, a może nawet na pracę dyplomową. Przedstawiłem kilka swoich spojrzeń na różne kwestie. Myślę, że ta branża jest niesamowicie przyszłościowa i będzie miała wpływ na coraz więcej elementów naszego życia!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Serwis BiQdata.pl zdecydował się zaprezentować bardzo oryginalny ranking. Trzeba przyznać, że twórcy tego portalu odwalili kawał dobrej roboty! Zestawili ze sobą ostatnie 10 lat, w których dane portale były najpopularniejsze.. Zrobili nie tylko zestawienie dla danego roku, ale również napisali ile dokładnie użytkowników miała dana strona w tym roku, czy zbudowali ścieżki, które pokazują jak zmieniała się popularność danego portalu.

Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zwycięzca może być tylko jeden! Jest nim oczywiście Google. I mimo, że w 2004 roku było ono na 3 miejscu po TVN (wtedy Onet) i Orange (Wtedy WP). W 2005 było na drugim miejscu. Tak od 2006 roku stało się liderem, którego jeszcze nikomu nie udało się zdetronizować. W mijającym roku 2014 (mimo, że dane dotyczą października) Google miał 20,5 miliona unikalnych użytkowników! Więc wychodzi, że niemal każdy polski internauta korzystał z serwisów tworzonych przez giganta z Mountain View! A jak doskonale wiemy jest to już coś więcej niż tylko wyszukiwarka! Chociaż to ona generuje najwięcej ruchu na całym świecie i chyba już do końca stanie się najważniejszym produktem tej firmy. Popularnością cieszy się także system poczty elektronicznej Gmail. Również portal społecznościowy Google+ zdobywa coraz większą popularność. Choć może się wydawać, że zagrożeniem dla potentata jest coraz dalej idąca współpraca Facebooka i Microsoftu.

A co z Facebookiem? Jest to młodsza firma niż lider rankingu.W rankingach polskich pojawił się on dopiero w 2010 roku.. Wtedy brylowała Nasza-Klasa. Jednak był to jak widać okres przejściowy. Mimo, że Facebook w 2010 był na 9 miejscu z 9,6 miliona użytkowników, to jednak w kolejnych latach uderzył już do czołówki. By szybko stać się wiceliderem rankingu. I tak na październik 2014 był na drugim miejscu z wynikiem prawie 17 milionów użytkowników. Facebook może jeszcze przez dłuższy czas znajdować się na szczycie rankingu, ponieważ jest on bardzo dobrze przemyślany. A jego współpraca z Microsoftem sprawia, że z tym graczem naprawdę trzeba się liczyć.

Kilka lat temu na zakupy po polskich hitach internetu wybrał się Naspers. Fundusz kupił już Allegro oraz GG. Są to dwa naprawdę duże przedsięwzięcia. W 2013 roku dało mu to pozycję wicelidera wraz z 16 milionami użytkowników. Udało się wyprzedzić Facebooka, ale Google było poza zasięgiem.Niestety dla Naspers do działania wziął się właściciel Onetu (Ringier Axel Springrer Polska). Znalazł się on na 3 miejscu, czego konsekwencją jest z pewnością przejęcie NK. Naspers jednak długo będzie dużym graczem na polskim rynku. Bardzo ważnym krokiem dla grupy był rebranding Tablica.pl na OLX. Udało się to całkiem nieźle! A OLX jest przecież marką międzynarodową.

Ważnym krokiem dla wyników panelu jest przejęcie przez Innova Capital i Grupę o2 - portalu Wirtualna Polska. Zdecydowanie jest to przejęcie roku! Warto zauważyć, że w 2014 byli oni na 4 miejscu, ale tak naprawdę nie uwzględniono przejęcia Grupy Money.pl. To mogłoby dać jeszcze lepszy wynik. Powstanie jednej wielkiej Grupy WP jest znaczącym krokiem dla branży.. Cieszy to,  że polscy gracze również mogą cieszyć się wielkim zasięgiem. I choć są poza podium, to jednak wartości są ujmujące: 14,6 milionów unikalnych użytkowników!

Może smucić, że najczęściej w rankingach wygrywają nie polscy gracze - tylko światowe koncerny. Tak naprawdę w 2014 roku Grupa WP, Murator i Agora reprezentują polski kapitał. Gorzej jest chyba w branży banków. Tam większość graczy, to gracze zagraniczni. W takich chwilach cieszy na przykład to, że mamy Leszka Czarneckiego, który udowadnia, że da się robić polski bank na najwyższych standardach!

Oczywiście taka sytuacja na polskim rynku internetowym wynika w dużej mierze z tego, że co jakiś czas pojawiają się na nim nowe przejęcia. Wiele międzynarodowych koncernów chce mieć w Polsce swoje przyczółki, które pozwolą im budować pozycję w tym regionie. Zobaczymy co się wydarzy w kwestii TVN, który najprawdopodobniej zostanie sprzedany międzynarodowemu koncernowi. Jednak polski kapitał nie musi być gwarantem najwyższej jakości. Zagraniczne koncerny stawiają poprzeczkę naprawdę wysoko! I tak wygrywamy na tym my - konsumenci ich portali. Aczkolwiek trochę żal, że Polacy sprzedają swoje projekty. Brakuje nam wielkiego, międzynarodowego sukcesu. Większość dużych graczy w naszym kraju to po prostu kopie innych zagranicznych projektów. Tak jest na przykład z Gadu-Gadu, który jest kopią ICQ. Ostatnio często mówi się, że brakuje nam polskiego Skypea. W jednym z artykułów podałem jako przykład Nokię, która już nie jest liderem w swojej branży. Co łączy obie te firmy? Przejął je Microsoft!

Ja bym życzył sobie takiego polskiego Microsoftu, polskiego Google, czy polskiego Apple. Chodzi mi o wielki międzynarodowy projekt, który znają wszyscy i wszyscy się z nim liczą. Nie musimy tylko kopiować cudzych pomysłów! Pokażmy, że stać nas na wielkie innowacje i wielkie sukcesy! I choć na kalce zagranicznego pomysłu da się zarobić, to jednak nie stanie się światowym graczem. Zauważył to Paweł Fornalski (prezes platformy sklepowej IAI S.A.), który w wywiadzie z Rafałem Angieszczakiem powiedział, że NaszaKlasa to nie jest projekt, z którym można zdecydować się na międzynarodową ekspansję, a jego IAI-Shop już czymś takim jest. Widać to po tym, że po giełdowym debiucie zdobywa on kolejne rynki. Może to właśnie IAI będzie polskim Google dla e-commerce? To byłoby naprawdę coś wielkiego! My, Polacy jesteśmy głodni wielkich, międzynarodowych sukcesów. A przecież to Ignacy Łukasiewicz uczył Rockefellera!

Wracając do rankingu. Myślę, że pokazuje on, że poza Google i FB wygrywają w Polsce przede wszystkim grupy medialne. A w ich skład wchodzą duże portale. Prawdziwym cudem nadchodzącego roku może być połączenie WP i o2 feat. Money. I bardzo dobrze bo jestem wielkim fanem tria z o2 już od wielu lat! Myślę, że 2015 to będzie ich rok!

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

P.S. Link do zestawienia http://biqdata.pl/kto-rzadzil-polskim-internetem-przez-ostatnie-10-lat

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi