napoleoński umysł
Telewizja się zmienia… 2017-04-26 21:28
 Oceń wpis
   

Przyglądam się rynkowi telewizyjnemu od wielu lat. Do pewnego momentu wszystko wydawało się być oczywiste, a karty dawno rozdane. Istniała silna Telewizja Publiczna i dwa ważne koncerny medialne: Polsat i TVN. Z czasem zaczęło przybywać polskojęzycznych kanałów. Jak zauważył Maciej Orłoś w tej chwili na rynku jest ponad 300 kanałów polskojęzycznych. Największe koncerny tworzą kolejne kanały tematyczne, a Telewizja Publiczna cały czas jest dotowana z abonamentu. Czy jednak to wszystko się za chwilę nie zmieni? :)

Wszystkiemu winny jest internet i wzrost jego znaczenia. Tradycyjne media takie jak radio, prasa i telewizja nagle zaczynają być coraz bardziej skonsolidowane. Wszystkim się wydawało, że będzie się to odbywać bardzo powoli, ale widać jak internet zjada tradycyjne media! Wiem, że to może zdanie nieco na wyrost, ale nieuchronnie ku temu to dąży. Nagle internet ma odpowiedniki wszystkich tradycyjnych mediów, a walka o uwagę odbiorców tak naprawdę dopiero się zaczyna.

Skupmy się jednak na telewizji. Koncepcja efemeryczności, w której film jest emitowany o określonej godzinie - zaczyna znikać. W jej miejsce wchodzą aplikacje takie jak Player.pl, iPla czy HBO Go. Mamy wszystko dostępne o dowolnej godzinie, dowolnego dnia. Czy to jest dobre? Z pewnością wymaga to jeszcze większej walki o widza. Fakt to interesujące gdy nie muszę czekać żeby konkretnego dnia o konkretnej godzinie obejrzeć odcinek mojego ulubionego serialu. Z drugiej jednak strony miało to swoją zaletę w postaci motywacji: muszę obejrzeć to teraz, albo coś stracę. Myślę, że tutaj bardziej mogą się wypowiadać psycholodzy.

Druga kwestia jest tak, że wielkie telewizje musiały stworzyć swoje wirtualne aplikacje, co nie uchroniło ich przed nowymi konkurentami. Najlepszym przykładem jest Netflix. Pierwszym światowym hitem Netflixa był serial House of Cards. Tytuł z pewnością słyszeli wszyscy. Okazało się, że można nakręcić cały sezon serialu i wrzucić go w jednym momencie do internetu. Użytkownicy bardzo ochoczo przyjęli taką propozycję dostarczania contentu. Co ważne: Netflix nie utrzymuje się z reklam firma ta pobiera abonament, w którym użytkownicy płacą za miesięczny dostęp do filmów i seriali.

Kolejną kwestią, dość istotną, jest piractwo. Jak grzyby po deszczu powstają serwisy, w których można w nielegalny sposób obejrzeć filmy i seriale. Doszło nawet do takiego paradoksu, w którym piraci żądają zapłacenia sobie za usługi premium. A usługi premium to oczywiście dostęp do nielegalnych filmów, do których nie może wejść zwykły użytkownik. Dość głośną sprawą jest cały czas reklamowanie się przez poważne firmy na tego typu portalach. Budzi to oburzenie branży filmowej i telewizyjnej. Z pewnością jednak wpływa to na oblicze telewizji w XXI wieku.

Telewizja musi podlegać ciągłej zmianie. Formaty są kopiowane lub kupowane są licencje. Koszt reklamy telewizyjnej ciągle rośnie, a ilość płatnych kanałów się powiększa. Telewizja Publiczna jest cały czas wspierana abonamentem, co pozwala jej na przykład nie przerywać filmów reklamami. U progu XXI wieku to nie będzie trwać wiecznie. Telewizja będzie coraz bardziej zależna od internetu. Wiem, że dla niektórych gigantów branży jest to trudne do przełknięcia, ale internet nie wpływa tylko na media. Internet wpływa na wszystko.

Zostaje więc jeszcze jedna kwestia: wideo w internecie. Telewizja musi konkurować o uwagę młodszych widzów z Youtuberami! Czy wielkim mediom się to podoba, czy nie nagle muszą one konkurować z domorosłymi produkcjami, które stopniowo się profesjonalizują. Ale gdy część branży sprofesjonalizuje, to pojawią się nowe młode wilki głodne sukcesu. Powstają specjalne agencje, które zrzeszają Youtuberów. W świetle tego Telewizja ma coraz trudniejsze życie. No ale cóż zrobić taki już jest ten początek XXI wieku :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Największa polska firma 2016-11-04 21:30
 Oceń wpis
   

Stało się polskie wydanie magazynu Forbes idąc za swoim amerykańskim pierwowzorem, opublikowało listę największych polskich firm. Polskie firmy to te z polskim kapitałem. Kto wygrał? Tutaj zaskoczenia nie ma. Absolutnym numerem jeden jest Cyfrowy Polsat, którego głównym udziałowcem jest Zygmunt Solorz-Żak. Chciałbym napisać trochę przemyśleń na temat tej spółki na podstawie tego, co sam uważam, oraz czego dowiedziałem się z niezwykle treściwego wywiadu z Zygmuntem Solorzem-Żakiem.

Ponad 26 miliardów złotych kwota wprost niewyobrażalna dla przeciętnego Kowalskiego. Wiem, że jeśli porównać to z Google, Apple, czy chociażby Facebookiem, to nie jest to aż tak imponujące. My mamy jednak inną skalę. Żadnemu innemu Polakowi nie udało się stworzyć tak potężnej firmy. Pochód ku wielkości rozpoczął się od pierwszej prywatnej telewizji, która nadawała z Holandii. Polsat przez lata oferował dokładnie to, czego oczekiwali ludzie. To była zresztą jedna z głównych determinant kierujących właścicielem. Zaczęło się od wszechobecnego w latach dziewięćdziesiątych Disco-Polo, oraz amerykańskich filmów sensacyjnych. Jak przyznają twórcy: tego właśnie oczekiwali ludzie. Oczekiwania ludzi mocno się zmieniły, jednak dewiza Polsatu została taka sama: oferować to czego oni oczekują. To tutaj zaczęły się wszędobylskie programy paradokumentalne, które zaczęły wygryzać z każdej telewizji nawet seriale z zawodowymi aktorami.

Drugim krokiem było stworzenie Cyfrowego Polsatu. I choć jakiś czas temu Grupa Canal i n połączyło siły tworząc nc+, to nadal nie są oni w stanie prześcignąć Solorza. Czy Cyfrowy Polsat na długo pozostanie liderem rynku? Myślę, że tak, z pewnego prostego powodu SmartDomu. Po tym jak Solorz za namową syna przejął Polkomtel i stał się właścicielem jednego z największych operatorów komórkowych, podjął wraz z grupą marketingowców decyzję o SmartDom. Nie wiem właściwie jak nazwać te innowację. Nie jest to żadna zaawansowana technologia, której nie mają inni. Nie jest to innowacja produktowa, bo produkt zostaje ten sam. Może dobra nazwa to innowacja pakietowa? :)

Zasada działania Smartdomu jest prosta: po co oferować wiele różnych usługo osobno, skoro można je połączyć w jeden pakiet usług. Pojedyncze marże nie będą tak wysokie, ale w całościowym równaniu zysk się pojawi. Do reklam tego pakietu zaproszono parę: Pawła Wilczaka i Joannę Brodzik. I jak się okazuje pomysł jest kompletnie trafiony, ponieważ pojawiają się kolejne usługi w pakiecie. Nie wiem na jakim etapie jest wywóz śmieci, ale w wywiadzie dla Forbesa Zygmunt Solorz-Żak mówił o aplikacji dla bezpieczeństwa, która informuje nas, że ktoś wszedł do domu, gdy nas w nim nie ma.

Cyfrowy Polsat jest chlubą polskiego kapitalizmu. Historia jego właściciela pokazuje, że jeśli podejmie się walkę i walczy się od początku do końca, to można osiągnąć fantastyczne rezultaty. Człowiek, który zaczynał od sprowadzania samochodów z zagranicy dzisiaj jest właścicielem największej firmy medialno-telekomunikacyjnej w Polsce. I już odgraża się, że trwają pracę nad produktem globalnym. Jestem bardzo ciekawy, co tym razem zostanie przygotowane.

Jeśli chodzi o nadzieje jakie Zygmunt Solorz-Żak pokłada w polskich przedsiębiorcach, to stawia on zdecydowanie na internet.. Tak, jak zresztą zrobił jego młodszy syn. Internet to eldorado naszych czasów, gdzie każdy z dobrze wykonanym pomysłem może osiągnąć Everest. Skoro taki autorytet świata biznesu mówi o tym, to znaczy, że to ma wielki sens.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Play do wzięcia! 2016-09-07 19:34
 Oceń wpis
   

Play stał się drugim graczem na rynku telekomów w Polsce. Jest to imponujące biorąc pod uwagę, że sieć ta jest najmłodsza wśród dużych graczy. Właściciele najprawdopodobniej doszli do wniosku, że jest to łakomy kąsek, na którym można dobrze zarobić. Kwota wyceny, która się pojawia od akcjonariuszy, to... 12 miliardów złotych! Kwota robiąca wrażenie. Co jednak najważniejsze: na telefonii komórkowej da się zarobić i to sowicie!

Chyba każdy ktoś interesuje się nieco bardziej polskim internetem słyszał o wielkiej transakcji na rynku domen sprzed kilku lat. Chodziło oczywiście o domenę play.pl. W zależności od źródeł kwota, którą ustalono z poprzednim właścicielem oscylowała między 2 a 4 miliony złotych. Najprawdopodobniej był to jeden z rekordowych wyników, a może nawet najwyższy w historii rynku domowego w Polsce. Czymże jest jednak te nawet 4 miliony złotych, gdy dzisiaj słyszymy o wycenie spółki na miliardy złotych. Wiadomo jednak, że poprzednia domena playmobile.pl nie była tak atrakcyjna i oczywista, jak play.pl. W takim kontekście obie strony zyskały na tej transakcji.

Głośnym przejęciem na rynku telekomów sprzed kilku lat było kupienie przez Zygmunta Solorza-Żaka firmy Polkomtel, właściciela marki Plus. Również mówiono wtedy o miliardach, bo właściciel Polsatu zdecydował się nawet zadłużyć, aby tej transakcji dokonać. Była to największa transakcja przejęcia przez Polaka. Dzisiaj Plus stał się częścią solidnej grupy marek, a najważniejszą ideą jest tworzenie pakietu usług, które sprzedaj się razem. Gdy stworzymy pakiet SmartDom, w którym jest zarówno telefonia komórkowa, internet LTE, czy telewizja cyfrowa, to kupując to razem możemy uzyskać lepszą cenę. I to jest najważniejszy pomysł nowych właścicieli Plusa. Wydaje się prosty jednak tak, jak pisałem parę felietonów temu to w prostocie jest siła innowacji.

Pozostali operatorzy na polskim rynku również starają się poszerzać pakiet usług dołączając na przykład usługi bankowe. Play jakby trzyma się od tego z daleka skupiając się na swoim CORE działalności. Jak widać wychodzi mu to na dobre, ponieważ dzisiaj jest numerem dwa wśród operatorów komórkowych. I choć nastają czasy, gdy telefonia komórkowa jest zastępowana komunikatorami internetowymi, to jednak cały czas będzie wygrywał ten, kto dostarczy wysokiej jakości internetu do najnowszych urządzeń klasy smartfon. Widzimy, jak silnie zakorzeniło się w nas Polakach kupowanie pakietu usług, do którego są dodawane kolejne urządzenia. A tacy operatorzy, jak Play, doskonale z tego korzystają tworząc kolejne wymyślne pakiety. Dzisiaj już nie tylko sprzedaje się tak telefon komórkowy klasy smartfon, ale również tablety, czy laptopy.

Play jest łakomym kąskiem dla dużego gracza, który będzie w stanie wykorzystać jego potencjał. Oczywiście będziemy mieć do czynienia z walką funduszy, które będą chciały na nim przede wszystkim dobrze zarobić w perspektywie kilku-kilkunastu lat. Ja jednak mam cichą nadzieję, że nastąpi tu efekt kooperacyjny, w którym duży gracz z podobnej branży decyduje się wkroczyć do gry na polski rynek. Aczkolwiek czy nie właśnie tym jest idea wprowadzonych do Polski marek T-Mobile i Orange?

Faktem jest, że w perspektywie najbliższych kilku lat walka o klienta będzie coraz bardziej przenosić się w kierunku internetu mobilnego. Dzwonienie i SMSy oczywiście będą istnieć, bo są one zakorzenione w użytkownikach w Polsce. Mam jednak wrażenie, że to internet największy wynalazek końca XX wieku będzie decydującym elementem walki o klienta. Czy Play dalej będzie sobie tak świetnie radził?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Miliard w rozumie 2016-08-22 19:40
 Oceń wpis
   

Mijają bezpowrotnie czasy telewizji, w której należało się wykazać nie lada wiedzą. Kolejne sezony w popularnych stacjach telewizyjnych są coraz bardziej nastawione na stricte rozrywkę, niż rozrywkę opartą na wiedzy. Jaka czeka nas przyszłość telewizji?

Uwielbiam program Jeden z dziesięciu, który jest od lat taki sam. Prowadzący Tadeusz Sznuk jest uważany za największą osobowość telewizyjną. Jeden z dziesięciu jest tym programem, w którym naprawdę trzeba mieć wielką wiedzę, aby wygrać. Do dziś fascynujący jest fakt, że nagrody za wygranie odcinka lub wielkiego finału nie są wcale wysokie, jak na warunki telewizyjne. Mimo to przyciąga on dziesiątki osób, które chcą sprawdzić swoją wiedzę i wziąć udział w rywalizacji. Nie da się ukryć, że wiele zależy od szczęścia, czyli na jakie pytanie się trafi. Znajdują się jednak osoby sprawiające wrażenie, że znają odpowiedź na każde pytanie. Jestem pod wielkim wrażeniem takich osób.

Innym przykładem turnieju wiedzowego jest Postaw na Milion, prowadzony przez Łukasza Nowickiego. Tutaj wydaj się również potrzebna duża wiedza, ale zdecydowanie można tu bardziej polegać na szczęściu i kalkulacji. Zasada jest taka, że ma się milion złotych, który można rozłożyć na kilka odpowiedzi. Pozostaną tylko te pieniądze, które były położone na prawidłowej odpowiedzi. Ostatnie pytanie zazwyczaj jest dla grających po prostu szczęśliwym trafem, ponieważ są to pytania, w których jedynie można strzelać zamiast wykazać się wiedzą. Czy ktoś ma pojęcie czy na przykład Księga Hioba jest dłuższa od Księgi Wyjścia? Niemniej jednak program jest prowadzony w bardzo przyjemny sposób, a trzeba przyznać, że powstała nawet gra planszowa oparta na nim. Jestem szczęśliwym posiadaczem tej gry i muszę przyznać, że oddaje ona klimat programy. Z pewnością jest to gra dla większej ilości graczy, ponieważ potrzebny jest prowadzący i przynajmniej dwuosobowy zespół.

Poza tymi dwoma programami nie widzę wielkich hitów, które by przyciągały tłumy i były oparte na wiedzy uczestników. Kiedyś było ich mnóstwo zaczynając od tvnowskich Milionerów, czy polsatowej Awantury o Kasę. To, że ludzie chcą coraz mniej takich programów powoduje, że po prostu jest ich mniej. Pamiętajmy, że telewizja podąża za oczekiwaniami swoich odbiorców. Dziś królują przede wszystkim programy paradokumentalne, które przedstawiają prawdziwe historie wymyślonych bohaterów. Przeraża mnie to, że coś takiego wygrywa z dobrymi programami wiedzowymi. Fakt można to obejrzeć z trzy razy, ale potem historie zlewają się w jedną bezbarwną całość. I nie ma co tu zarzucać konkretnej stacji, ponieważ wszystkie liczące się stacje mają coś takiego w swojej ofercie.

Nauczyciele przez całą szkołę podstawową wpajali nam, że wiedza będzie zawsze w cenie. Dzisiaj nie widać tego w telewizji. Oczywiście ktoś, kto cały czas się rozwija i staje się ekspertem w swojej dziedzinie będzie zarabiał dobre pieniądze i nie będzie musiał się martwić o stanowisko. Mam wrażenie, że programy wiedzowe rozwijały w nas szare komórki i ciekawość świata. Nie widzę tego w paradokumentach i telenowelach. No ale wiadomo: jeśli coś lepiej się sprzedaje, to będzie puszczane w pierwszej kolejności. Jest to przykry fakt, ale trudno z nim polemizować.

Mimo wszystko życzę wszystkim jak najwięcej programów opartych na wiedzy w telewizji! Ta ciekawość świata i uruchamianie szarych komórek są bezcenne.

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Twierdząco na pytanie zawarte w temacie tego felietonu odpowiada Reed Hastings, twórca Netflixa. Daje on tradycyjnej telewizji maksymalnie 15 lat dogorywania jej żywota. Sposób w jaki ludzie konsumują treści video zmienia się. I to z prędkością światła!

Netflix to przykład amerykańskiego snu z doby internetu. I choć pojawił się on na rynku prawie dwie dekady temu, to na początku był wypożyczalnią DVD, która wysyła filmy pocztą. Dzięki rozwojowi internetu, oraz wyczuciu odpowiedniego momentu Hastings idealnie wyczuł kiedy zmienić model biznesowy swojej spółki. I tak można dostrzec jak w ciągu kilku lat Netflix stał się największym serwisem VOD w internecie.

Już niebawem amerykańska usługa pojawi się także w Polsce. Jak wynika z planów firmy: do końca 2016 roku ma ona działać w 200 krajach świata. Będzie to prawdziwy wyczyn! Już teraz przedsiębiorstwo posiada 65 milionów płatnych abonentów! Co się stanie, gdy będzie dostępne niemal na wszystkich światowych rynkach? Cena w Polsce za miesięczny abonament jest szacowana między 30 a 35 złotych. Czy to dużo? Czy to mało? Z pewnością za telewizje często płacimy więcej! Tutaj mamy dowolny dostęp, w dowolnym czasie do olbrzymiej bazy treści. VOD to przyszłość świata!

Ostatnimi czasy widać jak coraz śmielsze ruchy w kierunku własnego VOD robią stacje telewizyjne. Mamy z tym do czynienia również w Polsce. Polsat mocno inwestuje w ipla, TVN coraz intensywniej promuje player.pl, a TVP jest w tym wszystkim gdzieś pośrodku, ponieważ z jednej strony udostępnia swoje treści na ipla, a z drugiej ma własny serwis dedykowany. Nie można zapomnieć oczywiście o HBO GO, które jest świetnym serwisem od jednego z największych wydawców amerykańskich. Czy Netflix pozamiata?

Netflix nie bał się także stworzyć własnej produkcji najwyższych lotów. Bardzo chwalony House of Cards z Kevinem Spacey szturmem zdobył serca internautów. Czy można się spodziewać kolejnych intratnych produkcji? Niektórzy sądzili, że Netflix przejmie twórców Top Gear, którzy zostali wywaleni z dotychczasowej pracy. Jak się okazało przejął ich konkurencyjny Amazon. Jednego można być jednak pewnym: House of Cards nie jest ostatnim słowem Reeda Hastings'a w temacie własnych produkcji!

Tak, jak już napisałem: VOD to przyszłość świata. Jego podstawową przewagą jest to, że można oglądać treści wideo niemal o dowolnej porze. Co prawda zauważyłem trend na player.pl, w którym odcinki niektórych programów mają limitowany czas dostępu. Myślę, że to nie jest przyszłościowe myślenie i TVN z tego zrezygnuje. Co się stanie jak Netflix wejdzie do Polski? Scenariusze są dwa: albo zostanie zupełnie pominięty przez polskich internautów, albo oszaleją oni na jego punkcie! Myślę, że bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Bo świat wideo się po prostu zmienia. Zwykła telewizja nie jest już tak istotna jak była!

Reed Hastings jest już dolarowym miliarderem. Myślę, że jego majątek się znacznie powiększy do końca 2016 roku gdy planuje być w 200 krajach świata. To co dzieje się teraz (czyli kilkadziesiąt dostępnych krajów) jest dla niego z pewnością rozgrzewką. Model Netflixa jest dla wideo tym czym kiedyś było iTunes dla rynku muzyki, oraz tym czy Spotify jest dla tego rynku dzisiaj. To po prostu przyszłość! Życzę jak najszybszego podbicia świata przez Netflix!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Wniosek po filmie Disco-Polo może być tylko jeden: To jeszcze nie koniec! O muzyce tej napisano już chyba wszystko. Od wielkiego wychwalania, po ogłoszenie rychłej śmierci. Faktem jest jednak, że w latach dziewięćdziesiątych właśnie ta muzyka królowała wszędzie. Na koncerty chodziły tysiące ludzi, a kasety/płyty sprzedawały się w milionowych nakładach. Powtórzę: To jeszcze nie koniec!

Pamiętam słowa dziennikarza muzycznego Michała Figurskiego, który chwalił się, że nabrał znajomego z zagranicy na discopolowe teledyski. Powiedział mu, że to co jest emitowane w programie Disco Relax (czy jemu podobnym), to filmy kręcone przez ludzi w domach i wysyłane do telewizji. Świadczy to o tym jakie zdanie na temat tej muzyki miał ów dziennikarz. Mimo tego to właśnie Disco-Polo królowało wszędzie. Jak przyznaje Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu, emitował on to, czego domagał się lud. Stąd przez wiele lat Polsat pokutował złą opinią na temat jakości programów. Kojarzony był z telenowelami i właśnie disco-polo. Jednak to Solorzowi ten nurt muzyczny tak wiele zawdzięcza. Głośno jest również o tym, że artyści byli sponsorowani przez mafię. To mogła być bardzo ciekawa forma inwestycji.

Wszystko doskonale istniało. Występowało wielu artystów. Potrafili się oni podzielić tym ogromny tortem. Aż wreszcie Disco-Polo niemal całkowicie zniknęło z massmediów. Podobnie jest dzisiaj z hip-hopem. Był moment, w którym stacje grały go bardzo namiętnie, aż zniknął on z eteru. Banicja disco-polo trwała dość długo. Tak naprawdę niewiadomo co było jej przyczyną. Może się wydawać, że to gusta masowego odbiorcy się zmieniły. Stał się on bardziej wymagający. Disco-Polo wydawało się mocno obciachowe.

Z tym wszystkim można by się zgodzić, gdyby sytuacja ta trwała. Jednak mamy do czynienia z prawdziwym renesansem tej muzyki. Z pewnością wielki wpływ miał na to hit zespołu Weekend Ona tańczy dla mnie. Grano go wszędzie. I to mogło otworzyć drogę do wspomnianego odrodzenia. I ponownie mamy do czynienia z ogromną ilością wykonawców, którzy jeżdżą po całej Polsce i chętnie występują. Impreza plenerowa niemal na pewno nie może się odbyć bez gwiazdy disco-polo. Sprzedaż płyt zastąpiono ilością wyświetleń teledysków na YouTube. Tym sposobem mamy podobne zjawisko, jak w latach dziewięćdziesiątych wszyscy znają największe hity topowych wykonawców.

Pojawiły się nawet stacje muzyczne, które specjalizują się w tej muzyce. O tym, żeby na otwartej antenie Polsatu pojawił się Disco Relax można zapomnieć. Jednak całodobowa telewizja, która skupia się na tym nurcie może być jeszcze bardziej skuteczna do promocji artystów. Oni z pewnością doskonale to wiedzą i dobrze żyją z władzami tych stacji. Co ciekawe pojawiają się nie tylko najnowsze hity. Często można odsłuchać nazwijmy to klasyki.

Wydawać by się mogło, że byt tej muzyki będzie dogorywał na weselach. Nic bardziej mylnego! W najbliższym czasie możemy się doczekać kolejnych gwiazd, które podbiją polską estradę. A Ci, którzy są już teraz trzymają się bardzo mocno. Najważniejsze w tej muzyce (jak w wielu innych nurtach) jest to, aby mieć hit. Piosenkę, za którą pójdą fani.

Czy ktoś jeszcze pamięta, ze hit disco-polo promował kampanię prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego? Że występowali w tym nurcie Bohdan Smoleń, czy Krzysztof Krawczyk? Dzisiaj disco-polo narodziło się na nowo. Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 W Polskiej historii gospodarczej, po upadku ustroju komunistycznego jest kilka przykładów, które są godne podziwu. Zdecydowanie zalicza się do nich historia Dariusza Miłka, zwanego także królem butów. Miłek pokazuje jak w polskich realiach stworzyć biznes o światowych aspiracjach, oraz jak zdywersyfikować swoją działalność. A wszystko robi w niezwykłym stylu!

Dariusz Miłek zaczynał jako sportowiec. Trenował kolarstwo. Miłość do tego sportu trwa do dziś. Jak sam przyznaje gdy jest ciepło, to co drugi dzień przejeżdża przynajmniej 70 kilometrów. Wynika z tego również to, że w ramach działań sponsoringowych wydaje 0,5 procent przychodów swojej grupy na zespół kolarski CCC Polsat Polkowice. Aby skupić się na nim zrezygnował z sponsorowania koszykówki. Miłość do kolarstwa przeradza się dzisiaj w działania sponsorskie. A Miłek mierzy tak wysoko, jak tylko można. Chce grać w pierwszej kolarskiej lidze.

Gdy tylko przywrócono w Polsce gospodarkę wolnorynkową Dariusz Miłek zrezygnował z kolarstwa na rzecz handlu. Zaczynał od sprzedaży obwoźnej z samochodu. Z czasem dorobił się łóżka polowego. To przykład na to, że da się w Polsce zacząć od zera i stworzyć coś wielkiego. Kolejnym krokiem Miłka było wykupywanie zawartości upadających fabryk obuwia. To dało mu opcje działania na kilka lat. Z czasem jednak pomysł ten przestał mieć sens, bo nie było już od kogo kupować. Stąd pojawił się inny własna produkcja obuwia.

Na początek sklepy nazywały się Cena Czyni Cuda. Taka nazwa bardzo konkretne pozycjonowała to przedsięwzięcie. Często mówiono, ze nie dostanie się tam dobrych jakościowo produktów, ale cena będzie kusząca. Sam Dariusz Miłek przyznaje, że dzisiaj Grupa ma spory problem z mentalnością Polaków. Często zdarza się, że reklamują oni na przykład buty, ponieważ skończyła się pora roku, na którą są one przygotowane - i chcą oni dostać nową parę. Stąd często w Internecie pojawiają się niepochlebne opinie na temat tej firmy. Myślę jednak, że tacy ludzie mają większy problem sami ze sobą.

Gdy firma zaczęła rosnąć to przemianowano jej nazwę na CCC. To pozwoliło na globalną ekspansję. Robi ona ogromne wrażenie. Sam Miłek chwali się, że nie ma drugiej polskiej firmy obuwniczej, która weszłaby na przykład na rynek austriacki. Oczywiście na drodze do sukcesu pojawiły się również wpadki. Miłek próbował zrobić mniejszo formatowe rozwiązania przy sprzedaży butów, jak Quazi. Jednak, gdy tylko w galerii handlowej pojawiało się CCC, to zyskowność z metra kwadratowego w mniejszych formatach maksymalnie spadał. Miliarder przyznaje, że to pokazało mu, że warto się skupić na jednym i osiągnąć w tym maksymalny sukces.

Miłek zaczął zarabiać ogromne pieniądze, dzięki swojemu biznesowi. To sprawiło, że tak jak większość miliarderów, postanowił zdywersyfikować swoją działalność. Postawił na nieruchomości, a konkretnie galerie handlowe. Jak wykazują badacze z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu w książce Modele Biznesowe w Handlu Detaliczny, pod redakcją profesor Sławińskiej inwestycja w galerie handlowe jest o wiele bardziej zyskowna niż trzymanie pieniędzy na lokacie. Stąd z pewnością zainteresowanie tego typu inwestycją wśród biznesmenów.

Miło patrzeć, jak Polak rośnie w siłę i decyduje się na coraz szerszą międzynarodową ekspansję. Ja ze swojej strony życzę Panu Dariuszowi jak największych sukcesów! Myślę, że ma on spokojnie potencjał, aby być najbogatszym Polakiem!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Jak pewnie zauważyłeś Drogi Czytelniku jestem wielkim  fanem magazynu Forbes. Ten prestiżowy tytuł, jak co roku w marcu opublikował listę 100 najbogatszych Polaków. Jak widać wymagania są coraz większe. Aby teraz znaleźć się chociażby na końcu stawki trzeba dysponować majątkiem sięgającym ponad 200 milionów złotych! Czy to dużo, czy mało? Myślę, że nadal dużo. Stopniowo z pewnością wymagana wartość będzie się zwiększać. Polacy są niezwykle przedsiębiorczym narodem! I z tego możemy być dumni. Ten wpis chciałbym zadedykować numerowi dwa na liście Frobesa, czyli Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi. A jest o czym pisać!

Zaczynał, jak wielu Polaków, od pracy w NRD. Zaczął sprowadzać Wartburgi. W końcu dostał koncesję i udało mu się ruszyć z pierwszą, polską, komercyjną stacją telewizyjną. Polsat na początku był przeznaczony dla niewymagającej publiczności. Sam Solorz uważa się za człowieka z ludu. To, co jemu się spodoba spodoba się z pewnością szaremu Kowalskiemu. Przypomina to trochę scenę z najnowszego filmu Disco-Polo, gdzie świetny Tomasz Kot gra menadżera wytwórni Daniela Polaka. Daniel mówi: nazywam się Polak, a to co się Polakowi spodoba, to się wszystkim Polakom spodoba. Swoją drogą ciekawe jak wielką inspiracją dla tej postaci był właśnie Zygmunt Solorz. Jak pewnie świetnie pamiętasz na początku stacja była kojarzona przede wszystkim z wymienionym przeze mnie disco polo i innymi produkcjami niezbyt wysokich lotów.

Drugim wielki projektem, po własnym kanale telewizyjnym, była platforma Cyfrowy Polsat. Gdy Solorz to robił - eksperci pukali się po głowie. Dzisiaj jest liderem rynku! To pokazuje jak wielki z niego gracz i wizjoner. Przewidział, że taka platforma cyfrowa to przyszłość telewizji oraz Internetu. Dzięki swoim działaniom stał się graczem numer jeden. Jak dotąd nc+ cały czas goni lidera. Ważnym zagraniem Solarza było inwestowanie w infrastrukturę internetową. Zaczął skupować spółki, które mają coś wspólnego z superszybkim LTE. Dzisiaj oferuje usługę takiego Internetu zarówno przez Plusa, jak i Cyfrowy Polsat. No i oczywiście jest liderem rynku!

Pewnie każdy z nas pamięta słynne Paszporty Polsatu. Było to wydarzenie bezprecedensowe. O skali porównywalnej do Totalizatora Sportowego. Dzisiaj marketingowcy Solorza sięgają do korzeni i oferują bardzo ciekawy Paszport Korzyści. Jest to dość zaawansowany klub lojalnościowy bezpośrednio związany z pakietem SmartDom. Oczywiście do programu przystąpiło znacznie więcej podmiotów, jak sklepy spożywcze, czy stacje paliw. Myślę, że będzie jeszcze o tym głośno!

Ponieważ Solorzowi-Żakowi udało się stworzyć całkiem pokaźny pakiet usług, to postanowił je połączyć koszyki dóbr. Wiadomo, że wszystkim się bardziej opłaci, jak u jednej firmy będzie się mieć: komórkę, Internet, telewizję, bank czy płacić za prąd lub wywozić śmieci. Tak narodziła się słynny zestaw usług SmartDom, które reklamuje duet  Brodzik-Wilczak. Wszystko jest świetnie wykonane. Ze smakiem i elegancją! Można właściwie mówić tu o efekcie synergii, na którym korzystają obie strony.

Jestem ciekaw czym zaskoczy nas Zygmunt Solorz-Żak w 2015 roku. Choć z pewnością jego głównym zmartwieniem jest spłacanie rat za kredyt na Plusa, to jednak jest to człowiek, który zaskoczyć potrafi. Gdyby działał globalnie, to byłby w pierwszej 20 najbogatszych ludzi świata! Jednak to on osobiście pokazuje, że nasz polski rynek wcale nie jest taki mały i da się tu dużo ugrać! Panie Zygmuncie, wszystkiego dobrego na biznesowej drodze!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Grupa TVN, oraz operator komórkowy T-Mobile, w chwili wystawienia tej pierwszej na sprzedaż, decydują się na partnerstwo strategiczne. Czego będzie dotyczyć? I co na to Zygmunt Solorz-Żak ze swoją grupą medialno-komunikacyjną?

Na chwilę obecną wiadomo niewiele. Pojawiła się jedynie zdawkowa informacja prasowa. Wielkim hitem jest należący do TVN Player.pl. Właśnie w tym kontekście ma odbywać się partnerstwo. W aplikacji zostanie dodana specjalna strefa pod nazwą T-Mobile Zone. Czym ona będzie? Na razie to głównie domysły. Jednak może być naprawdę ciekawie. Dostęp do specjalnych funkcji serwisu, które pozwalają oglądać seriale, filmy dokumentalne czy fabularne. Redaktor Antyweb domyśla się, że korzystanie z tej strefy w T-Mobile nie będzie wiązało się z opłatą za transfer. Oby tak było!

Partnerstwo strategiczne dla dwóch tak dużych spółek ma ogromny sens. TVN jest aktualnie jedną z najpopularniejszych grup medialnych w Polsce. Dotyczy to również aliasu z Grupą Canal+ i stworzenia w wyniku tej współpracy platformy nc+. Takie partnerstwo może być mocno nie w smak magnatowi medialnemu Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi. Jak powszechnie wiadomo po zakupie Polkomtela (operatora sieci Plus) stworzył on prawdziwą potęgę. Na razie partnerstwo TVN i T-Mobile nie będzie szczytem możliwości współpracy, jaką mogą podjąć oba podmioty. Chodzi tylko o stworzenie specjalnej strefy w aplikacji Player.pl. Aplikacja ta jest mocno promowana przez Grupę TVN. Jest to konsekwentna decyzja, z której wynika, że telewizja się zmienia. Dzięki temu, że szerokopasmowy internet jest na dzień dzisiejszy w większości polskich domów, mogą świetnie działać nie tylko takie portale jak Youtube, ale równie Player.pl czy iPla.

Czy wobec tego grupa Zygmunta Solorza-Żaka powinna stworzyć Plus Zone w swojej aplikacji iPla? Ten konglomerat firm działa na chwilę obecną nieco inaczej. Ruszyła ogólnopolska kampania, w której oferowany jest Paszport Korzyści. Można tu oczywiście znaleźć nawiązanie do słynnego Paszportu Polsat. Mam wrażenie, że jest to zabieg celowy. Z drugiej strony istnieje mnóstwo możliwości kooperacji wewnętrznej, jaka może wystąpić między Polsatem, Cyfrowym Polsatem, a Polkomtelem. A oprócz tego w Paszporcie Korzyści skupia się coraz więcej firm, które chętnie współpracują z grupą Solorza. Paszport to ogromny potencjał. Wystarczy poczekać, aż zostanie jeszcze bardziej rozwinięty. Głównym produktem, pod który podpięty jest ten klub lojalnościowy jest pakiet Smartdom, gdzie łączy się ze sobą wszystkie najważniejsze usługi grupy. Dzięki temu mamy do czynienia z wydarzeniem bezprecedensowym, gdzie pod jednym pakietem zgromadzono tyle usług. Ale czy na pewno? Z drugiej strony Telekomunikacja Polska definitywnie zmieniła się w Orange i również w jednym pakiecie oferuje mnóstwo usług. Wynika z tego, że w najgorszej sytuacji jest T-Mobile, które nie jest na chwile obecną w stanie zaoferować telewizji. Stąd pewnie pomysł na partnerstwo strategiczne z Grupą TVN.

Tak naprawdę na razie mało wiadomo na temat partnerstwa, o którym piszę w tym wpisie. Jednak myślę, że może być to początek czegoś wielkiego. Na pewno obu tym firmom takie partnerstwo może wyjść na dobre. TVN dużo stracił gdy wyprzedał ze swoich aktywów Onet. Ostatnio pisałem, że ten ostatni jest podejrzewany o kupienie NK.pl. Jak widać nic nie stoi w miejscu! Oba podmioty walczą o swoje miejsce na rynku. Z drugiej strony również T-Mobile jest w trudniejszej sytuacji, bo brakowało mu partnera medialnego.

Co wyniknie z takiego partnerstwa strategicznego? Przekonamy się! Jedno jest pewne: zyskać mogą na nim oba koncerny. Największą nadzieje powinni upatrywać w tym abonenci T-Mobile, którzy lubią content TVN. Jednak wierzę w to, że taka sytuacja pobudzi do działania Plusa i Orange. A co na to wszystko Play? Niebawem się pewnie przekonamy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Polacy mistrzami świata! 2014-09-22 23:24
 Oceń wpis
   

Jeszcze nie minęła wrzawa po wczorajszym zwycięstwie Reprezentacji Polski w siatkówce. W takich chwilach warto się zastanowić dlaczego polskim sportem narodowym jest piłka nożna. Fakt mamy w tej dyscyplinie sportu kilku graczy światowej klasy. Jednak strzelają oni gole przede wszystkim w swoich klubach, a nie w występach reprezentacji. W ujęciu biznesowym tych mistrzostw świata w siatkówce, które odbyły się naszym kraju, najwięcej stracił Polsat.

Stacja Solorza straciła bardzo dużo pod kątem wizerunkowym. Już dla świętego spokoju chcieli oni odsprzedać prawa do transmisji z mistrzostw TVP. Ta jednak chciała ugrać jak najwięcej i zapragnęła kupić jednocześnie prawa do innych imprez. Na to Polsat nie mógł się zgodzić. Efektem tego było kodowanie meczy. Sytuacja stała się podbramkowa, ponieważ analitycy stacji ze słoneczkiem doszli do wniosku, że z ewentualnych reklam w czasie mistrzostw nie są w stanie wyjść nawet na zero! Nie wiadomo czy udało się zarobić na kodowaniu transmisji.

Do całej sprawy włączy się Prezydent Rzeczpospolitej i poprosił właściciela Polsatu, aby ten dał szansę obejrzenia meczu finałowego wszystkim chętnym Polakom na otwartej antenie. Myślę, że Polsat zrobiłby to również bez interwencji Prezydenta. Jest to sytuacja bezprecedensowa w naszym kraju, gdzie głowa państwa prosi o coś prywatnego nadawcę telewizyjnego. Informacja o tym rozeszła się jak świeżę bułeczki. Kibice najprawdopodobniej przymknęli oko na to, że TVN w głównym wydaniu Faktów nie poinformował, że odbywa się mecz finałowy, w którym grają Polacy.

Polscy siatkarze pokazali, że na tle światowych potęg nie mamy się czego wstydzić. Są dyscypliny sportowe, w których Polacy mogą być najlepsi. Chociaż ostatnimi czasy bardziej święciliśmy triumfy w sportach zimowych i lekkoatletyce. Justyna Kowalczyk, czy Tomasz Majewski, to nasza bardzo dobra wizytówka na arenie międzynarodowej. Tym bardziej cieszy, że siatkarze również są w stanie walczyć z najlepszymi i wygrywać!

Wracając do wizerunku Polsatu. Stacja Solorza-Żaka bardzo straciła pod tym kątem. Kibiców mogło denerwować kodowanie walk bokserskich i formule MMA. Jednak zakodowanie całkowicie mistrzostw świata w siatkówce, to może być bardzo źle odebrany ruch. Oczywiście wyszło na to, ze nikt nie ma pretensji do TVP, która zaczęła stawiać wielkie warunki, aby Polsat odsprzedał jej prawa do transmisji. Cały niesmak poszedł w stronę stacji ze słoneczkiem.

Cała ta rysa na wizerunku nie jest oczywiście czymś przez co kibice i widzowie odwrócą się od stacji Solorza. Polsat pokazał już wielokrotnie klasę współorganizując nie tylko sportowe imprezy. Myślę, że kibice dość szybko zapomną zakodowanie siatkówki. Należy pamiętać, że Polsat nie jest instytucją charytatywną (chociaż ma Fundację Polsat Dzieciom). Z pewnością chciał wyjść z twarzą z tej całej sytuacji. Wizerunkowo wybrano chyba najgorszą możliwość. Jednak finansowo mogło się to opłacić.

Chciałbym serdecznie pogratulować polskim siatkarzom. Jest to ogromny sukces, który zapadnie w naszej pamięci na lata. To pokazuje, że mając wolę walki i wielkie marzenia można osiągnąć wszystko. Należy pamiętać, że w ciągu ostatnich kilku tygodni nasi zawodnicy rozegrali naprawdę sporo spotkań. A jednak udało się! Gratuluję!

Pozdrawiam

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi