napoleoński umysł
 Oceń wpis
   

Android stał się największym systemem operacyjnym na świecie. Przebił on nawet pozycję Windowsa, który wielokrotnie był uważany za monopolistę. Oczywiście wynika to również z popularności urządzeń mobilnych, które stały się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia. Czy ktoś jest w stanie mu jeszcze w ogóle zagrozić?

Gdy myślę o Androidzie, to pojawiają mi się w głowie słowa szach-mat! Aliasy strategiczne, które zawiązało Google, to prawdziwe mistrzostwo. Zarówno to z kim, oraz w jaki sposób. Jednym z moich pierwszych wpisów na tego bloga był wpis o konsorcjum Androida. Chodziło o to, że Google dobrało sobie świetnych partnerów: sieci komórkowe, producentów sprzętu i oprogramowania i rzuciło wyzwanie Apple. System operacyjny był na licencji open source, jednak jego sprytnym ogranicznikiem było stosowanie patentów.

Minęło jakieś 5 lat od tego wpisu, a to wszystko urosło do takich rozmiarów, że po prostu w głowie nam się to nie mieści :). Dzisiaj telefony z Androidem, to większość telefonów w ogóle. Czy ktoś pamięta jeszcze jaką potęgą była Nokia? Czy ktoś pamiętam, że Apple było pretendentem do pierwszego miejsca na podium? W chwili obecnej zwycięzcą jest Android. Może nam się to podobać lub nie. Wszystko ma swoje wady i zalety. Wadą jest oczywiście to, że jesteśmy w rękach konsorcjum Google i nikt tak naprawdę nie wie jak daleko to sięga. Z drugiej strony ujednolicenie systemu operacyjnego spowodowało wysyp aplikacji mobilnych. Dzisiaj wszyscy robią aplikacje na Androida! Z Apple też się wszyscy liczą. Mały udział w rynku ma Windows na urządzenia mobilne i aplikacje na niego dostosowują raczej dojrzałe firmy.

Mówiłem już wielokrotnie, że z biografii Jobsa dowiedziałem się, że chciał on pod koniec życia przeznaczyć wszystkie dostępne środki Apple, aby zniszczyć Androida. To był wielki wizjoner i umiał realnie oszacować zagrożenie, które przyszykowało mu Google. Jego następcy nie starczyło już być może odwagi, aby tak zdecydowanie uderzyć w konkurencję. Sama koncepcja iPhonea jako ujednoliconego telefonu premium, o którym wszyscy marzą jest naprawdę spoko! On zawsze będzie bardziej prestiżowy niż konkurenci z Androidem. Pytanie tylko czy ludzie chcą jeszcze płacić premię za bycie cool :).

Android stał się ogólnodostępny gdyż jest on tani. Gdy producenci mają się zdecydować na Windowsa, to trochę przerasta ich to, że za każdą licencję trzeba płacić niemałe pieniądze. Pamiętajmy jednak, że jest to jeszcze większa walka niż za czasów walki Gatesa i Jobsa na linii: Macintosh vs standard IBM PC. Jakby nie patrzeć: może się wydawać, że walka w urządzeniach mobilnych jest zakończona. Jest podium na którym jest Android, Apple i Microsoft. Jednak różnica między 1 a 3 miejscem jest za duża!

Jestem wielkim fanem nowego podejścia Microsoftu, w którym tworzą oni jeden najważniejszy produkt: Windows 10. Ma on być systemem uniwersalnym, który tylko dostosowuje rozdzielczość do urządzenia. Koncept genialny. Szczególnie w świetle tego, że Microsoftowi po prostu namnożyło się tych systemów. Może mój zachwyt jest przesadny, bo jak na razie nie widać z tego, aż tak dużych efektów. Jednak sam koncept jest świetny i jeśli ktoś ma zagrozić Androidowi to właśnie Microsoft! Apple jest tak naprawdę systemem zamkniętym, w którym założeniem jest samodzielne tworzenie i integrowanie urządzeń i oprogramowania. Na początku Jobs nie chciał się nawet zgodzić na App Store! To nie jest wcale takie złe podejście, bo ma się wpływ na doświadczenie całościowe. To jest trochę, jak ze sklepem. Jeśli zawali kasjer, to nie mamy pretensji do tego konkretnego kasjera w naszych oczach nawalił cały sklep!

Oczywiście żyjemy w tak pięknych czasach, że może pojawić się zupełnie nowy system operacyjny, który rozwali to co zbudował Android. Ale to będzie naprawdę trudne! Mimo wszystko wszystkim tego życzę. A tak po prostu dla większej konkurencyjności :) Bo wtedy wygrywamy my klienci!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Nintendo to potentat w świecie wirtualnej rozrywki. Konsole tej firmy stanowią ważny element dzisiejszej rzeczywistości. I pomyśleć, że firma zaczynała od kart do gier! No ale w końcu Nokia kiedyś robiła kalosze :).

Ostatnimi czasy dość mocno wałkuję na tym blogu temat ekosystemów biznesowych. Jak można zauważyć: jest to jeden z najważniejszych wynalazków biznesowych na początku XXI wieku. Jak się okazuje najsilniejszą pozycję coraz wyraźniej ma Android. Jest tak naprawdę niewiele firm, które mogą tej pozycji zaszkodzić. Przede wszystkim powinien być to ktoś, kto ma zarówno oprogramowanie, jak i urządzenia. Cały czas w temacie walczą Microsoft oraz Apple. Jednak czarnym koniem może okazać się Facebook. W przypadku tego ostatniego ekosystem już jest trzeba by tylko połączyć to z konkretnymi urządzaniami. Oczywiście są jeszcze takie twory takie, jak Firefox OS (który w pewnym momencie był brany za jedno z największych zagrożeń Google), czy dystrybucja Linuxa Ubuntu. A ja w tym wpisie postanowiłem sobie nieco pofantazjować i pomyśleć: a co by się stało gdyby Nintendo stworzyło własny ekosystem biznesowy tak, żeby konkurować z Google.

Czym jest Nintendo wszyscy wiedzą. Ostatnio zrobiło się z jego powodu ponownie głośno ze względu na nagłą popularność Pokemon GO, oraz konsolę Swift. A gdyby tak rozbudować system operacyjny z konsoli, stworzyć urządzenia, które łączą w sobie przenośne konsole, oraz smartfon i do tego rozegrać to wszystko tak, aby zagrać na nosie konkurencji? Pokemon GO jest aplikacją, która jest dostępna na najważniejsze ekosystemy biznesowe. Jednak własna smartfono-konsola mogłaby dokonać prawdziwej rewolucji.

Jest też drugi scenariusz, w którym Nintendo podłącza się pod ekosystem Androida tak, jak robi to teraz Sony. Pytanie tylko czy jest tam miejsce dla obu producentów konsol? Zamiast tworzyć własne urządzenia można by stworzyć nakładkę na Androida, która sprawia wrażenie, że mamy system operacyjny Nintendo. To rozwiązałoby problem aplikacji na start, ponieważ producent konsol mógłby załączać aplikacji z Google Play. Świetnym rozwiązaniem byłoby tutaj komunikowanie się na linii smartfon i inne urządzenia Nintendo. To wszystko jeśli jeszcze nie jest zrobione, to spokojnie jest do zrobienia.

Mam wrażenie, że trzeba być niewyobrażalnie odważnym, lub niewyobrażalnie głupim, aby rzucić się teraz w wir tworzenia nowego ekosystemu biznesowego, który mógłby konkurować z tymi istniejącymi. Pamiętajmy jednak, że one też musiały mieć swój początek i kiedyś powstać. Pamiętam czasy, w których nie było jednolitych systemów operacyjnych dla telefonów komórkowych. Ten sam producent mógł mieć kilka systemów, które nie były ze sobą kompatybilne. Dzisiaj daje się albo Windowsa albo Androida i nie ma problemów z aplikacjami. Nintendo jednak mogłoby pójść znacznie dalej i stworzyć wrota do wirtualnej rozrywki. Pytanie tylko na ile już to nie jest realizowane :).

Wiem, że fajnie sobie gdybać co mogłoby zrobić Nintendo, ale w gruncie rzeczy trzymam się tego, że raczej tylko szaleni ludzie rzucają się na tworzenie nowego ekosystemu biznesowego. Tak naprawdę jest to jeden z najważniejszych wynalazków naszych czasów. Uważam, że jest jeszcze ważniejszy niż wyszukiwarka czy portal społecznościowy. Być może te rzeczy mają każdego dnia na nas wielki wpływ, ale to ekosystem buduje wartość całości, jak również wpływa na wycenę firmy. Jeśli jesteś na tyle odważny, aby stworzyć własny ekosystem biznesowy i stanąć w szranki z Androidem, to wiedz, że pewnie jest to szansa mniejsza niż wygrać na loterii :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Czy pamiętasz jeszcze Pokemon Go? To nie koniec! To dopiero początek tego, co czeka nas w najbliższych latach. A ja mam wrażenie, że to może podzielić losy telewizorów 3d.

Mark Zuckerberg zaprezentował najnowsze pomysły Facebooka, które opierają się przede wszystkim na wspomnianej rzeczywistości rozszerzonej. Możemy sobie założyć okulary i widzieć 50 calowy telewizor gdy wcale go tam fizycznie nie ma. To wszystko jest fajnym bajerem i powoduje wrzenie wśród analityków. Ja mam jednak wrażenie, że może się skończyć na bajerze. Gra Pokemon Go była hitem, ponieważ trafiła na odpowiedni czas i była dobrze wykonana. Dzisiaj jednak nie gra już w nią tak dużo osób. Jak każda chwilowa moda doczekała się ona prozy życia. Oczywiście mówienie, że nikt w to już nie gra jest grubą przesadą, ale o frekwencji z pierwszych tygodni można pomarzyć.

Dzisiaj Zuckerberg przedstawia wizję uśmiercenia smartfonu i zastąpienia ich następną generacją technologicznych gadżetów. Mam wrażenie, że to taka ucieczka do przodu, ponieważ Zuck cały czas nie ma swojego systemu operacyjnego. A potencjalnie mógłby mieć. Facebook od lat tworzy wokół swoich projektów ogromny ekosystem. Można jednak odnieść wrażenie, że dąży on od ścisłej współpracy z Microsoftem. Czy współpraca obu tych firm się zakończy? Jest takie ryzyko, ponieważ masa krytyczna sięga ogromnych wartości. Przychodzi taki moment w życiu giganta, że chce się działać na własną rękę. Czy Facebook jest na to gotowy?

Jakby na to nie patrzeć to Apple ogłosiło erę urządzeń PostPC. I choć ludzie nie zrezygnowali całkiem z laptopów i komputerów osobistych, to jednak urządzenia takie jak smartfon, phablet czy tablet zrobiły sporą rewolucję w znanym nam świecie. Nagle okazało się, że do świata, w którym karty są rozdane i największym systemem operacyjnym na świecie jest Windows, wkroczyło Google ze swoją ideą otwartego systemu Android i to ta firma jest w posiadaniu największego OS na świecie. W ekonomii nic nie dzieje się dwa razy tak samo, ale historia się powtarza. Google zdetronizowało Windowsa, więc czy Facebook zdetronizuje Google?

Facebook swoją konferencją wypowiedział wojnę wszystkim wielkim firmą technologicznym tego świata. Pamiętajmy jednak, że ma on w portfolio marek projekty, z których korzysta półtora miliarda ludzi. Tak naprawdę dzisiaj chyba brakuje tam tylko Snapchata. Wydaje się on jednak poza zasięgiem. Twórcy sami chcą tworzyć wielką firmę, a nie stać się częścią czegoś większego. Czy wobec tego jest sens tworzyć system operacyjny, który będzie wykorzystywał rozszerzoną rzeczywistość? Ależ oczywiście! Facebook jest w takiej sytuacji, że to praktycznie jedyne jego wyjście. Choć trzeba przyznać, że mógłby on też stworzyć swój system operacyjny jak Android. Tylko kto kogo by wtedy gonił. Google Glass przez cały czas są wielką zagadką, a Facebook ma konkretne plany przynajmniej na 5 lat. Więc walka idzie tutaj o ogromne stawki.

Wiem, że wszyscy zachwycają się rzeczywistością rozszerzoną. Wiem, że jest to bardzo chodliwy temat. Ja jednak mam wrażenie, że może z tym być dokładnie tak samo jak z telewizorami 3d. Te produkty trafiły do sklepów. Pewnym firmom bardzo zależało, aby ten produkt się sprzedał. Próbowano stworzyć wokół tego ekosystem, w którym najnowsze filmy są przygotowywane w bajeranckim 3d. A jak wyszło w praktyce? To ma sens tylko w przypadku kin. Tam widzowie są gotowi przez półtorej godziny nosić okulary. Do domu się to po prostu nie sprawdza. Może jestem złym prorokiem i nie mam racji. Może wszystkie podejścia do gogli, okularów czy innych glassów się sprawdzą i ludzie to kupią. W chwili obecnej wycofanie Google Glass i brak sukcesu HoloLens świadczy dla mnie o tym, że jeszcze długa droga przed tymi technologiami do komercyjnego sukcesu.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Od wielu miesięcy na łamach tego bloga zachwycam się potęgą ekosystemu ekonomicznego. Dzisiaj mamy przede wszystkim trzy liczące się ekosystemy: Apple, Google i Microsoftu. Największym z nich jest ten należący do Google za sprawą popularności systemu operacyjnego Android. Jak można zdefiniować ekosystem biznesowy? Czy ktoś jest w stanie zagrozić Androidowi, albo chociaż przynajmniej przestać go wspierać? To wszystko w ramach tego felietonu.

Ekosystem biznesowy jest wtedy gdy wiele elementów ze sobą współpracuje. Podstawą ekosystemu należącego do Google jest jego wyszukiwarka. To na niej gigant najwięcej zarabia. Gdy połączy się to z wieloma aplikacjami, system operacyjnym, dziesiątkami producentów smartfonów i tabletów, to ma się jeden wielki system naczyń połączonych. Tak jak kiedyś słynnym było powiedzenie, że sam system operacyjny bez aplikacji nic nie znaczy, tak dzisiaj to pojęcie się poszerzyło do ekosystemu.

Widzę jeden bardzo potężny ekosystem, który jest nieco mniej zauważany i postrzegany w ten sposób. Na dokładkę: współpracuje on z Androidem. O kogo chodzi? Oczywiście o Sony. Japoński gigant jest jednym z największych graczy w świecie elektroniki. Jego najważniejszym produktem jest Playstation, czyli konsola do gier nowej generacji. Dzisiaj powoli konsola do gier staje się czymś niezwykle istotnym. Coraz częściej nie służy ona tylko do gier, ale staje się całym centrum domowej rozrywki. I tutaj Sony upatruje dla siebie wielką szansę. Oczywiście nie można zapominać, że Sony produkuje także smartfony i tablety na Androidzie. Ma własną wytwórnię muzyczną (należącą do grona największych), oraz nieśmiertelną markę Walkman.

Jeśli weźmie się to wszystko pod uwagę, to można dostrzec, że mamy tu do czynienia z prawdziwą potęgą. Sony ma przed sobą ogromne możliwości. Wiadomo, że dziś może nie jest wśród dziesięciu największych firm na świecie, ale tak naprawdę może się to wszystko odmienić. Sony to firma, która istnieję od zawsze, kiedy tylko pamiętam. Jej słynna konsola Playstation (PSX), jest jednym z najdoskonalszych wynalazków początku XXI wieku. Święciła nie tylko triumfy pod względem zachwytu nad technologiami, ale również te czysto ekonomiczne. A dzisiaj Sony to przede wszystkim kolejna generacja Playstation.

Ciężko powiedzieć jak dalej będzie się rozwijał rynek elektroniczny, czy internetowy. Wiem, że wiele osób prorokuje, że Google w swej wycenie pokona w końcu Apple. Ja jednak nie lekceważyłbym Sony. To firma z tradycjami, która istnieje dużo dłużej niż Google. Wiem, że amerykański gigant jest naprawdę potężny i jego kolejne działania sprawiają, że na przykład jego marka jest teraz najcenniejsza na świecie. Wielu postawiłoby na niego w ciemno. Sam jestem tego zdania, bo Android z usługami i aplikacjami zewnętrznymi to potęga. Jednak Google nie ma konsoli, a Sony ją ma.

Moim zdaniem wokół telefonów, telewizorów, marek Walkman oraz Playstation, Sony jest w stanie wybudować taki ekosystem, o jakim nam się nawet nie śniło. Jednak jak dotychczas skupia się on bardziej na pomocy w budowaniu potęgi Androida. Czy sytuacja się odmieni? Na dwoje babka wróżyła. Sony jest po drodze z Androidem. Razem z jego potęgą rośnie potęga Sony, jako jednego z kluczowych producentów urządzeń z tym systemem operacyjnym. Z drugiej strony tutaj jest naprawdę wielki potencjał, o którym inne firmy tylko marzą. Myślę jednak, że opcja, w której Sony pomoże budować potęgę Androida jest bardziej prawdopodobna. I dzięki temu mamy coś niezwykłego: dwa połączone ekosystemy.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Play do wzięcia! 2016-09-07 19:34
 Oceń wpis
   

Play stał się drugim graczem na rynku telekomów w Polsce. Jest to imponujące biorąc pod uwagę, że sieć ta jest najmłodsza wśród dużych graczy. Właściciele najprawdopodobniej doszli do wniosku, że jest to łakomy kąsek, na którym można dobrze zarobić. Kwota wyceny, która się pojawia od akcjonariuszy, to... 12 miliardów złotych! Kwota robiąca wrażenie. Co jednak najważniejsze: na telefonii komórkowej da się zarobić i to sowicie!

Chyba każdy ktoś interesuje się nieco bardziej polskim internetem słyszał o wielkiej transakcji na rynku domen sprzed kilku lat. Chodziło oczywiście o domenę play.pl. W zależności od źródeł kwota, którą ustalono z poprzednim właścicielem oscylowała między 2 a 4 miliony złotych. Najprawdopodobniej był to jeden z rekordowych wyników, a może nawet najwyższy w historii rynku domowego w Polsce. Czymże jest jednak te nawet 4 miliony złotych, gdy dzisiaj słyszymy o wycenie spółki na miliardy złotych. Wiadomo jednak, że poprzednia domena playmobile.pl nie była tak atrakcyjna i oczywista, jak play.pl. W takim kontekście obie strony zyskały na tej transakcji.

Głośnym przejęciem na rynku telekomów sprzed kilku lat było kupienie przez Zygmunta Solorza-Żaka firmy Polkomtel, właściciela marki Plus. Również mówiono wtedy o miliardach, bo właściciel Polsatu zdecydował się nawet zadłużyć, aby tej transakcji dokonać. Była to największa transakcja przejęcia przez Polaka. Dzisiaj Plus stał się częścią solidnej grupy marek, a najważniejszą ideą jest tworzenie pakietu usług, które sprzedaj się razem. Gdy stworzymy pakiet SmartDom, w którym jest zarówno telefonia komórkowa, internet LTE, czy telewizja cyfrowa, to kupując to razem możemy uzyskać lepszą cenę. I to jest najważniejszy pomysł nowych właścicieli Plusa. Wydaje się prosty jednak tak, jak pisałem parę felietonów temu to w prostocie jest siła innowacji.

Pozostali operatorzy na polskim rynku również starają się poszerzać pakiet usług dołączając na przykład usługi bankowe. Play jakby trzyma się od tego z daleka skupiając się na swoim CORE działalności. Jak widać wychodzi mu to na dobre, ponieważ dzisiaj jest numerem dwa wśród operatorów komórkowych. I choć nastają czasy, gdy telefonia komórkowa jest zastępowana komunikatorami internetowymi, to jednak cały czas będzie wygrywał ten, kto dostarczy wysokiej jakości internetu do najnowszych urządzeń klasy smartfon. Widzimy, jak silnie zakorzeniło się w nas Polakach kupowanie pakietu usług, do którego są dodawane kolejne urządzenia. A tacy operatorzy, jak Play, doskonale z tego korzystają tworząc kolejne wymyślne pakiety. Dzisiaj już nie tylko sprzedaje się tak telefon komórkowy klasy smartfon, ale również tablety, czy laptopy.

Play jest łakomym kąskiem dla dużego gracza, który będzie w stanie wykorzystać jego potencjał. Oczywiście będziemy mieć do czynienia z walką funduszy, które będą chciały na nim przede wszystkim dobrze zarobić w perspektywie kilku-kilkunastu lat. Ja jednak mam cichą nadzieję, że nastąpi tu efekt kooperacyjny, w którym duży gracz z podobnej branży decyduje się wkroczyć do gry na polski rynek. Aczkolwiek czy nie właśnie tym jest idea wprowadzonych do Polski marek T-Mobile i Orange?

Faktem jest, że w perspektywie najbliższych kilku lat walka o klienta będzie coraz bardziej przenosić się w kierunku internetu mobilnego. Dzwonienie i SMSy oczywiście będą istnieć, bo są one zakorzenione w użytkownikach w Polsce. Mam jednak wrażenie, że to internet największy wynalazek końca XX wieku będzie decydującym elementem walki o klienta. Czy Play dalej będzie sobie tak świetnie radził?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj na stronach technologicznych gazeta.pl pojawił się niezwykle inspirujący artykuł: Tak Bill Gates wyobrażał sobie przyszłość w 1999 roku. Skąd on to wiedział?  Jak się okazuje w swojej książce z 1999 Gates przewidział mnóstwo dzisiejszych rozwiązań technologicznych zaczynając od porównywarek cen, a na Facebooku kończąc. Czego jednak nie udało mu się przewidzieć? Lub czego nie udało mu się zastosować w Microsoftcie?

Definitywnie nie przewidział on potencjału, jak daje za sobą wyszukiwanie informacji w internecie. W momencie startu Google było już kilka liczących się algorytmów. Jednak to dwóch doktorantów Stanforda swoją kreatywnością zainspirowało miliony użytkowników. Microsoft dopiero po dłuższym czasie odpowiedział Bingiem. Pamiętam bardzo znaczący wywiad z amerykańskiego Forbesa, w którym Gates mówi, że Google ma tak naprawdę tylko wyszukiwarkę, a Microsoft jest firmą wszechstronną. Dzisiaj Google ma mnóstwo aplikacji, z których korzystają miliony, oraz dwa liczące się systemy operacyjne, z których jeden jest dziś największym na świecie. A wszystko zaczęło się od wyszukiwarki.

Jeden z guru internetowego myślenia twierdzi, że wynalezienie prostego systemu wyszukiwania informacji w internecie jest wynalazkiem na miarę wynalezienia druku przez Gutenberga. Czy tak rzeczywiście jest? Z pewnością technologia ta zrewolucjonizowała świat, w którym żyjemy. To dzięki temu podejściu przeszukiwanie całego internetu w kilka sekund uzyskało w Polsce nazwę googlowania. To jest znaczący wynalazek i gdyby Brain i Page wynaleźli go jako pierwsi, to można by ich przyrównać do współczesnych Gutenbergów. Oni jednak ulepszyli to, co już było. To oczywiście nie odbiera im zasług! Gates jednak tego nie przewidział, a jego firma stała się jedynie naśladowcą bardzo znaczącego trendu.

Druga rzecz, którą po części przewidział Bill Gates (ale Microsoft jakby ją przespał) jest mobilna rewolucja. Oczywiście Gates przewidział, że każdy z nas będzie miał urządzenie, które pozwoli nam dokonywać zakupów, komunikować się, czy pobierać informacje. Dlaczego jednak to nie Microsoft nie jest dzisiaj na podium rynku mobilnego? To mała zagadka kosmosu. Skoro ustępujący CEO jednej z największych firm na świecie przewidział pewien trend, to dlaczego jego firma nie poszła na fali wznoszącej przed siebie. Wiadomo wiele osób uważa, że Steve Jobs wymyślił smartfony i tablety. I choć faktycznie dużo dołożył do takiej formy, jaką mamy dzisiaj, to jednak trzeba przyznać, że urządzenia te istniały wcześniej. Robiły je Nokia czy Microsoft! Ale nikt nie umiał tej idei sprzedać.

Osobiście mam wrażenie, że Microsoft bardzo długo wierzył w potencjał palmtopów, do których miał dedykowany system operacyjny. Podstawowa różnica między palmtopem, a smartfonem była taka, że tym pierwszym zarządzano za pomocą rysika, a drugim za pomocą palca. Do dzisiaj z pewnością spotkałeś się u kurierów ze specjalnym urządzeniem, na którym składasz podpis. Moim zdaniem urządzenia te były zbyt mocno pozycjonowane jako do zastosowań profesjonalnych. Smartfony i tablety miały być z kolei dla każdego. Jak skończyła się ta walka? Wygrały pomysły Jobsa, człowieka, który nienawidził palmtopów i sam uśmiercił projekt Newton.

Ostatecznie historia zatacza koło i znienawidzone przez Jobsa rysik wracają do łask. Są one zarówno u Samsunga, jak i w Microsoftcie. Gigant z Redmond jest dopiero trzecim graczem na rynku mobile. Mam jednak świadomość, że nie powiedział ostatniego słowa. Ciekawe czy Gates napisze kolejną książkę ze swoimi wizjami. To mogłoby być bardzo inspirujące :).
 

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Cel na mijający rok dla najpopularniejszej dystrybucji Linuxa był ambitny: działać w 200 milionach urządzeń! Jak to bywa z ambitnymi celami: nie udało się go zrealizować. Popatrzmy jednak szerzej na tę sprawę: Czy Linux może zagrozić istniejącym systemom operacyjnym i stworzyć naprawdę porządny ekosystem?

Można powiedzieć, że pisząc ten tekst jestem nieco stronniczy, bo sam pracuję na Ubuntu. W moim odczuciu jest to system idealny do pracy. Problem rodzi się gdy potrzebujesz jakiegoś bardziej zaawansowanego oprogramowania, jak chociażby to do obróbki wideo. Wtedy niemal na pewno jesteś skazany na Windowsa. No chyba, że nie szukasz jakiejś egzotycznej aplikacji i wystarczą Ci te najlepsze (czytaj również najdroższe). Wtedy doskonały będzie Mac. Jak w tym wszystkim wygląda stary poczciwy Linux?

Można zażartować, że największy obecnie system operacyjny jest oparty na Linuxie. I nie miniemy się mocno z prawdą, ponieważ Android jest oparty na nim. Co jednak warto zauważyć: w miarę rozwoju tego systemu pojawiło się kilka znaczących dystrybucji. Wydaje się, że dzisiaj najbardziej liczącą z nich jest wspomniany Ubuntu. Nie można jednak na przykład zapomnieć o Red Hat, który jest wersją Linuxa z płatnym supportem. Idea wydaje się trafiona. Z jakiegoś jednak powodu nie cieszy się taką popularnością, jak Windows. Wynika to z pewnością z tego, że ludzie po prostu boją się wiersza poleceń. Fakt: wiersz poleceń jest często najlepszą drogą do zarządzania systemem operacyjnym. Jednak Linux nie ogranicza się do niego! Faktem jest, że robi się w nim tutaj więcej, niż w wymienionym Windowsie.

Co sprawia, że Windows, Android i Apple wygrywają? Oczywiście są to ekosystemy. Nie da się ukryć, że jeśli nie jesteś programistą, to możesz mieć problemy z przesiadką na system operacyjny z pingwinem. Tak, jak już napisałem wcześniej: nie ma wielu odpowiedników potrzebnych aplikacji, lub są one niewystarczające. Jeśli jednak przeglądasz internet i piszesz teksty w Wordzie, to spokojnie możesz się przenieść. Te najważniejsze aplikacje po prostu tu są! W przypadku Ubuntu już na starcie masz pakiet biurowy. I to o całkiem sporych możliwościach.

Kiedyś argumentem przeciwko przesiadce mógł być brak polskiej wersji językowej. Fakt wiele rzeczy dzieje się tutaj nadal po angielsku, bo przeskoczyć to ciężko, ale całkiem duża część systemu (czyli pewnie ta, która będzie Ci potrzebna) jest w pełni spolszczona. Dlaczego więc to Android jest numerem jeden, a Ubuntu nie zrealizowało celu istnienia w 200 milionach urządzeń?

Chyba największą barierą (wydającą się nie do przejścia) jest bariera psychiczna. Linux kojarzy się ewidentnie ze środowiskiem pracy dla profesjonalnych programistów. Myślę, że w miarę tego, jak kolejne aplikacje będą przenosić się do chmury i będą dostępne w przeglądarce internetowej, to wzrośnie szansa, że ludzie przesiądą się na pingwina. Takie twory jak Chrome OS pokazują, że niemal wszystko może się dziać za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Jedyna bariera może istnieć dla ciężkich plików, jak filmy wideo, która z czasem coraz bardziej się zniweluje z powodu wzrostu szybkości naszych łącz.

Osobiście życzę wszystkiego najlepszego wszystkim Linuxom. Pracowałem na Mincie i Ubunut. Bardzo ciekawa przygoda. Ubuntu na starcie ma takiego samego Firefoxa, jak ten z Windowsa. Myślę, że idzie znaleźć sposób jak rozpropagować Linuxa. I myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat ktoś to wykorzysta!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Pamiętam czasy, w których zdarzało mi się oglądać MTV. Wtedy raper Xzbit prowadził bardzo ciekawy program Pimp My Ride Odpicuj mi brykę. Doskonale pamiętam, jak na koniec gdy Xzbit przekazywał kluczyki do odrestaurowanego samochodu - dodawał Blackberry! Bardzo ciekawe były jęki podniecenia młodych ludzi, gdy go dostawali. To oczywiście była pełnia szczęścia. Super samochód i super telefon gratis. Co się zmieniło od tamtego czasu?

Zmienił się przede wszystkim wolumen sprzedaży. Kiedyś sprzedawano setki tysięcy tych smartfonów dziś wynik 8 tysięcy sztuk nikogo nie zadowala. Jak obliczono, aby biznes był opłacalny powinno się sprzedać 5 milionów sztuk. Wydaje się sporo, ale to i tak skromna wartość względem iPhoneów. Stąd pojawił się pomysł, aby firma ta skończyła produkować smartfony całkowicie, a skupiła się na oprogramowaniu! Czy to znak pewnej epoki?

Blackberry było potęgą. To był jeden z tych telefonów, na którego widok szalały tłumy. Dzięki swojej wygodnej klawiaturze sprawiał, że pisanie smsów było przyjemnością. A dzisiaj dowiadujemy się, że być może w ogóle przestanie istnieć! Czy nie pomogło zaplanowane przeniesienie się na Androida? No właśnie: Android to pewnie on jest największym winowajcą tej sytuacji.

Google to firma, która rewolucjonizuje świat. Zaczęła od zmiany sposobu wyszukiwania czegoś w internecie. Aktualnie jest w posiadaniu najpopularniejszego systemu operacyjnego do telefonów na świecie. Blackberry nieco przespało pojawienie się Androida. I była to bolesna lekcja dla tej firmy. Android stał się panem i władcą. Natomiast smartfon od Blackberry ledwo zipie. No bo czym jest te 8 tysięcy sprzedanych telefonów? To jakaś kpina!

Trudno właściwie zrozumieć jak do tego wszystkiego doszło. W pewnym momencie po prostu pojawił się Android i układ świata stał się androidocentryczny. I to do tego stopnia, że jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że nawet Blacberry wyda telefon z Androidem! Nie uchybiając oczywiście nic Androidowi, ponieważ jest to bardzo dobry system operacyjny, trzeba jednak stwierdzić, że Blackberry jest jakby przy stoliku do pokera. Jest takie stare powiedzenie, że jeśli po pół godziny grania w pokera nie wiesz kto jest kantowany, to znaczy, że ty nim jesteś. Blackberry straciło pojęcie o rynku, co zaowocowało 8 tysiącami sprzedanych telefonów!

Czy ta legenda ma jeszcze szanse się odtworzyć i napisać nowy rozdział swojej historii? Zawsze jest szansa! Ostatnio paru gości kupiło prawa do marki Commadore i stworzyło smartfon z Androidem właśnie pod tym brandem. A historia Apple? Przecież tam było już naprawdę ciężka, aż Jobs wrócił do gry i doprowadził do tego, że ta firma stała się najcenniejszą na świecie! Co poszło nie tak w przypadku Blackberry? Przypomina to nieco podejście Microsoftu do urządzeń mobilnych.

Microsoft przespał erę urządzeń mobilnych. I choć jego Windows dla komórek jest trzecim największym systemem operacyjnym, to jednak nie jest to powód do chwały. W tej dziedzinie mamy praktycznie duopol: Apple i Google! Ale Microsoft nie powiedział ostatniego słowa. I to jest właśnie piękne w tej całej grze! Zawsze jest szansa. Nie wiadomo czy za kilka lat nie pojawi się kolejna firma, która zrewolucjonizuje rynek. Każdy gigant kiedyś był mały. Zarówno Google, jak i Apple zaczynały od garażu. Blackberry cały czas ma szanse stać się wielkim graczem. A właściwie wrócić do gry. Szefostwo powinno się bardziej zastanowić jak tego dokonać, a nie rozważać wycofanie z rynku smartfonów. Blackberry to legenda! Więc głęboko wierzę, ze ta legenda odżyje na nowo.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Ten felieton nie będzie dotyczył posiadaczy smartfonów, oraz tych, który taki zakup dopiero rozważają. Tutaj będzie chodziło bardziej o producentów. Jak widać powstaje powoli pospolite ruszenie, które polega na tym, że każdy liczący producent chce mieć własnego smartfona. Nie chodzi tu tylko o lokalnych graczy, którzy dopiero budują swoją markę. Brandy, które były znane z czegoś innego dzisiaj stają się producentami smartfonów.

Moda na własnego smartfona opętała producentów marek, które są w kłopocie i nie produkują własnych rzeczy. Marka jednak została i warto byłoby jakoś ją wykorzystać. Dwa przykłady z brzegu to Commodore i Polaroid. Słynny producent C64 i Amigi został przejęty przez inwestorów, którzy nadal widzą ogromny potencjał w tej marce. I chociaż Amiga przegrała z PC, to dzisiaj możemy się doczekać drugiego starcia na rynku smartfonów. Raczej nie wróży się aby smartfon Commodore z Androidem na pokładzie okazał się jakimś ogromnym hitem rynkowy. Jest jednak szansa na to, że zdobędzie pewną część rynku i przywróci to świetność marce. Wśród sentymentalnych komputerowców marka ta ma bardzo ważnie miejsce w sercach. Jeśli możliwościami technicznymi nie będzie bardzo odstawać od możliwości liderów rynku, to dlaczego nie miałaby odnieść pewnej skali sukcesu!

Jeśli chodzi o Polaroida, to jeszcze za dużo nie wiadomo na ten temat. Pewnie będzie to coś pokroju smartfonu od Commodore, czyli smartfon z Androidem. W takich chwilach buduje się potęga Google, którego Android staje się systemem wszechstronnym. Polaroid to bardzo silna marka, która była świetnie kojarzona przez lata. I chociaż system szybkiego wydobywania zdjęć ze specjalnych aparatów upadł, gdy narodziła się era cyfrowej fotografii, to jednak miłość do marki w sercach użytkowników pozostała. W dziedzinie strategii marketingowej takie poszerzanie oferty można najtrafniej nazwać dywersyfikacją. Aczkolwiek nie wiem czy taki podział ma zastosowanie do firm, które nie mają już swojego produktu i próbują przenieść markę na inny produkt.

Innym trendem są mali gracze, chociażby z Polski, którzy próbują zagarnąć dla siebie część rynku. Manta, Prestigio, GoClever, czy Kruger&Matz, to przykłady polskich firm, które produkują własne smartfony i tablety. Istnieją one albo wiele lat na innych rynkach, albo są świeżymi graczami. I chociaż w wywiadzie dla jednego z poczytnych portali prezes jeden z firm przyznał, że stworzenie smartfona od podstaw w Chinach, to koszt przynajmniej półtora miliona dolarów, to jednak polscy producenci radzą sobie na tym rynku. Pytanie na ile produkt jest ich, a na ile jest to chińska myśl techniczna kopiująca amerykańskich inżynierów. Niemniej jednak wierzę głęboko, że za jakiś czas powstanie stworzony od zera smartfon przez polską firmę.

Następnym trendem w świecie smartfonów są naprawdę duzi gracze, którzy postanowili zdywersyfikować ofertę. Tutaj zdecydowanie bardziej pasuje marketingowe pojęcie dywersyfikacji. Najlepszym przykładem jest Amazon. Firma ta przez dłuższy czas tworzyła czytnik ebooków Kindle. Jednak jak uważają eksperci: takie czytniki zostaną w końcu zjedzone przez tablety. Amazon nie ma zamiaru się tylko temu przyglądać i już doczekaliśmy się Amazon Fire Phone. Jak na razie nie okazał się on zbyt wielkim sukcesem. Mówi się o tym, ze jest on nieco za drogi. Oczywiście ma specjalnie dostosowanego pod siebie Androida. Ja jednak wierzę, że Amazon jest firmą z takimi tradycjami, że jeszcze zawojuje ten rynek. Ma on ogromny potencjał!

Celowo nie przywoływałem w tym felietonie największych graczy takich, jak Samsung, czy Apple. Chciałem poświęcić nieco miejsca trendom, które się kształtują w ostatnim czasie. Tak naprawdę dzisiaj każdy ma szansę stworzyć coś wielkiego i zawojować rynek! Z wymienionych przeze mnie projektów najbardziej wierzę w Amazon Fire Phone!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi