napoleoński umysł
Śmierć smartfonom 2017-05-23 18:52
 Oceń wpis
   

Żyjemy w czasach niewyobrażalnego rozwoju. To, co dzisiaj ma osoba biedna jest niewyobrażalnie luksusowe względem tego, co miała bogata w średniowieczu. To dzięki technologii. Dzisiaj nie wiemy, jak losy technologii potoczą się dalej. Fakt 50 lat temu uważano, że dzisiaj będziemy mieć latające samochody i będziemy kolonizować Marsa. Czy jednak nie rozwijamy się tak szybko, jak zakładały mądre głowy sprzed pół wieku? Co prawda kosmos ma w sobie jeszcze wiele zagadek, a latające samochody byłyby możliwe, ale koncept po prostu się nie sprawdza. Możemy jednak dostrzec jak bardzo rozwija się internet, a razem z nim technologie mobilne. I w tym poukładanym świecie kilka firm szykuje rewolucję :).

Wspominany codziennie w dziesiątkach artykułów Steve Jobs założył sobie, że tworząc iPhonea i iPada tworzy nowy wymiar technologii. Eksperci (a może i sam Jobs) nazwali to Post-PC. Tablety i smartfony okazały się kompletną rewolucją. Stało się to z pewnością dzięki wielkiemu talentowi sprzedawcy, jaki miał Jobs. Technologie te trafiły jednak na podatny grunt, a był nim ogromny rozwój internetu. Napisałem kilka felietonów na tym blogu, że >> internet się dopiero zaczyna <<. Razem z nim tak naprawdę dopiero zaczynają się technologie mobilne. A w tym wszystkim jesteśmy my: użytkownicy tych technologii. Czy kupimy wszystko, co wymyślą wielkie korporacje z Doliny Krzemowej lub Azji? Jak pokazuje historia: to tak nie działa. To, że jakieś tęgie głowy z wymienionych lokalizacji coś wymyślą, to nie jest jednoznaczne z tym, że okaże się to rynkowym hitem. Każda wielka firma ma w swoim portfolio niezłe wtopy po prostu przestaje w pewnym momencie o nich mówić :).

Nie mam tak naprawdę pewności co jest większym wynalazkiem: internet czy smartfon. Wynika to z tego, że te wynalazki nawzajem siebie wspierają i tworzą kilka efektów sieciowych. Myślę, że ludzie po prostu się przyzwyczaili do smartfonów. Tak, jak jeszcze 10 lat temu w naszych kieszeniach królowała Nokia, która miała większość rynku tak dzisiaj niemal każdy ma już smartfona. Wyjątkiem mogą być jedynie uproszczone telefony, które są adresowane przede wszystkim do seniorów. To jednak nie jest aż tak duży procent rynku. Smartfony są królami naszych kieszeni i torebek! Jednak to już wkrótce może się zmienić

Nieważne czy to Facebook czy Google każdy myśli o wirtualnej lub rozszerzonej rzeczywistości. Każdy widzi to na swój sposób. A to Google Glass, czyli okulary, które dodają elementy do widoku, który widzimy. A to Oculus Rift, który tworzy wirtualną rzeczywistość w specjalnych goglach. Jedno jest faktem: firmy widzą w tym wielki potencjał! I to tak wielki, że chcą zastąpić tymi technologiami poczciwego smartfona :). Czy znajdzie się firma, która będzie umiała to wszystko sprzedać? Wiem, że fajnie jest zakładać, że te technologie wprowadzą nowy wymiar do naszego życia i są one kolejnym krokiem w nieustannej ewolucji. A może to nie jest ewolucja, tylko droga oparta na kolejnych mniejszych lub większych rewolucjach? Ciężko stwierdzić!

Wiem, że większość ekspertów uważa, iż jest to nasza przyszłość i wielkie firmy doprowadzą do tego, że wszyscy będziemy pożądać specjalnych okularów zamiast smartfona. Ja jednak myślę, że takie okulary mogą być najwyżej dodatkiem do smartfona. Oczywiście perspektywa, w której zakładam specjalne okulary i mam widok na 40 calowy telewizor, który w rzeczywistości nie istnieje, jest bardzo kusząca. Ale czy naprawdę tak łatwo będzie przekonać masy, że nie potrzebują one prostokątnego urządzenia w kieszeni, tylko wystarczą okulary?

Mam wrażenie, że tutaj dość ważną warstwą jest warstwa sprzedażowa. Czy znajdzie się nowy Jobs, który sprzeda ludziom ideę Post-Post-PC? :)

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Czy pamiętasz jeszcze Pokemon Go? To nie koniec! To dopiero początek tego, co czeka nas w najbliższych latach. A ja mam wrażenie, że to może podzielić losy telewizorów 3d.

Mark Zuckerberg zaprezentował najnowsze pomysły Facebooka, które opierają się przede wszystkim na wspomnianej rzeczywistości rozszerzonej. Możemy sobie założyć okulary i widzieć 50 calowy telewizor gdy wcale go tam fizycznie nie ma. To wszystko jest fajnym bajerem i powoduje wrzenie wśród analityków. Ja mam jednak wrażenie, że może się skończyć na bajerze. Gra Pokemon Go była hitem, ponieważ trafiła na odpowiedni czas i była dobrze wykonana. Dzisiaj jednak nie gra już w nią tak dużo osób. Jak każda chwilowa moda doczekała się ona prozy życia. Oczywiście mówienie, że nikt w to już nie gra jest grubą przesadą, ale o frekwencji z pierwszych tygodni można pomarzyć.

Dzisiaj Zuckerberg przedstawia wizję uśmiercenia smartfonu i zastąpienia ich następną generacją technologicznych gadżetów. Mam wrażenie, że to taka ucieczka do przodu, ponieważ Zuck cały czas nie ma swojego systemu operacyjnego. A potencjalnie mógłby mieć. Facebook od lat tworzy wokół swoich projektów ogromny ekosystem. Można jednak odnieść wrażenie, że dąży on od ścisłej współpracy z Microsoftem. Czy współpraca obu tych firm się zakończy? Jest takie ryzyko, ponieważ masa krytyczna sięga ogromnych wartości. Przychodzi taki moment w życiu giganta, że chce się działać na własną rękę. Czy Facebook jest na to gotowy?

Jakby na to nie patrzeć to Apple ogłosiło erę urządzeń PostPC. I choć ludzie nie zrezygnowali całkiem z laptopów i komputerów osobistych, to jednak urządzenia takie jak smartfon, phablet czy tablet zrobiły sporą rewolucję w znanym nam świecie. Nagle okazało się, że do świata, w którym karty są rozdane i największym systemem operacyjnym na świecie jest Windows, wkroczyło Google ze swoją ideą otwartego systemu Android i to ta firma jest w posiadaniu największego OS na świecie. W ekonomii nic nie dzieje się dwa razy tak samo, ale historia się powtarza. Google zdetronizowało Windowsa, więc czy Facebook zdetronizuje Google?

Facebook swoją konferencją wypowiedział wojnę wszystkim wielkim firmą technologicznym tego świata. Pamiętajmy jednak, że ma on w portfolio marek projekty, z których korzysta półtora miliarda ludzi. Tak naprawdę dzisiaj chyba brakuje tam tylko Snapchata. Wydaje się on jednak poza zasięgiem. Twórcy sami chcą tworzyć wielką firmę, a nie stać się częścią czegoś większego. Czy wobec tego jest sens tworzyć system operacyjny, który będzie wykorzystywał rozszerzoną rzeczywistość? Ależ oczywiście! Facebook jest w takiej sytuacji, że to praktycznie jedyne jego wyjście. Choć trzeba przyznać, że mógłby on też stworzyć swój system operacyjny jak Android. Tylko kto kogo by wtedy gonił. Google Glass przez cały czas są wielką zagadką, a Facebook ma konkretne plany przynajmniej na 5 lat. Więc walka idzie tutaj o ogromne stawki.

Wiem, że wszyscy zachwycają się rzeczywistością rozszerzoną. Wiem, że jest to bardzo chodliwy temat. Ja jednak mam wrażenie, że może z tym być dokładnie tak samo jak z telewizorami 3d. Te produkty trafiły do sklepów. Pewnym firmom bardzo zależało, aby ten produkt się sprzedał. Próbowano stworzyć wokół tego ekosystem, w którym najnowsze filmy są przygotowywane w bajeranckim 3d. A jak wyszło w praktyce? To ma sens tylko w przypadku kin. Tam widzowie są gotowi przez półtorej godziny nosić okulary. Do domu się to po prostu nie sprawdza. Może jestem złym prorokiem i nie mam racji. Może wszystkie podejścia do gogli, okularów czy innych glassów się sprawdzą i ludzie to kupią. W chwili obecnej wycofanie Google Glass i brak sukcesu HoloLens świadczy dla mnie o tym, że jeszcze długa droga przed tymi technologiami do komercyjnego sukcesu.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Play do wzięcia! 2016-09-07 19:34
 Oceń wpis
   

Play stał się drugim graczem na rynku telekomów w Polsce. Jest to imponujące biorąc pod uwagę, że sieć ta jest najmłodsza wśród dużych graczy. Właściciele najprawdopodobniej doszli do wniosku, że jest to łakomy kąsek, na którym można dobrze zarobić. Kwota wyceny, która się pojawia od akcjonariuszy, to... 12 miliardów złotych! Kwota robiąca wrażenie. Co jednak najważniejsze: na telefonii komórkowej da się zarobić i to sowicie!

Chyba każdy ktoś interesuje się nieco bardziej polskim internetem słyszał o wielkiej transakcji na rynku domen sprzed kilku lat. Chodziło oczywiście o domenę play.pl. W zależności od źródeł kwota, którą ustalono z poprzednim właścicielem oscylowała między 2 a 4 miliony złotych. Najprawdopodobniej był to jeden z rekordowych wyników, a może nawet najwyższy w historii rynku domowego w Polsce. Czymże jest jednak te nawet 4 miliony złotych, gdy dzisiaj słyszymy o wycenie spółki na miliardy złotych. Wiadomo jednak, że poprzednia domena playmobile.pl nie była tak atrakcyjna i oczywista, jak play.pl. W takim kontekście obie strony zyskały na tej transakcji.

Głośnym przejęciem na rynku telekomów sprzed kilku lat było kupienie przez Zygmunta Solorza-Żaka firmy Polkomtel, właściciela marki Plus. Również mówiono wtedy o miliardach, bo właściciel Polsatu zdecydował się nawet zadłużyć, aby tej transakcji dokonać. Była to największa transakcja przejęcia przez Polaka. Dzisiaj Plus stał się częścią solidnej grupy marek, a najważniejszą ideą jest tworzenie pakietu usług, które sprzedaj się razem. Gdy stworzymy pakiet SmartDom, w którym jest zarówno telefonia komórkowa, internet LTE, czy telewizja cyfrowa, to kupując to razem możemy uzyskać lepszą cenę. I to jest najważniejszy pomysł nowych właścicieli Plusa. Wydaje się prosty jednak tak, jak pisałem parę felietonów temu to w prostocie jest siła innowacji.

Pozostali operatorzy na polskim rynku również starają się poszerzać pakiet usług dołączając na przykład usługi bankowe. Play jakby trzyma się od tego z daleka skupiając się na swoim CORE działalności. Jak widać wychodzi mu to na dobre, ponieważ dzisiaj jest numerem dwa wśród operatorów komórkowych. I choć nastają czasy, gdy telefonia komórkowa jest zastępowana komunikatorami internetowymi, to jednak cały czas będzie wygrywał ten, kto dostarczy wysokiej jakości internetu do najnowszych urządzeń klasy smartfon. Widzimy, jak silnie zakorzeniło się w nas Polakach kupowanie pakietu usług, do którego są dodawane kolejne urządzenia. A tacy operatorzy, jak Play, doskonale z tego korzystają tworząc kolejne wymyślne pakiety. Dzisiaj już nie tylko sprzedaje się tak telefon komórkowy klasy smartfon, ale również tablety, czy laptopy.

Play jest łakomym kąskiem dla dużego gracza, który będzie w stanie wykorzystać jego potencjał. Oczywiście będziemy mieć do czynienia z walką funduszy, które będą chciały na nim przede wszystkim dobrze zarobić w perspektywie kilku-kilkunastu lat. Ja jednak mam cichą nadzieję, że nastąpi tu efekt kooperacyjny, w którym duży gracz z podobnej branży decyduje się wkroczyć do gry na polski rynek. Aczkolwiek czy nie właśnie tym jest idea wprowadzonych do Polski marek T-Mobile i Orange?

Faktem jest, że w perspektywie najbliższych kilku lat walka o klienta będzie coraz bardziej przenosić się w kierunku internetu mobilnego. Dzwonienie i SMSy oczywiście będą istnieć, bo są one zakorzenione w użytkownikach w Polsce. Mam jednak wrażenie, że to internet największy wynalazek końca XX wieku będzie decydującym elementem walki o klienta. Czy Play dalej będzie sobie tak świetnie radził?

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Dzisiaj na stronach technologicznych gazeta.pl pojawił się niezwykle inspirujący artykuł: Tak Bill Gates wyobrażał sobie przyszłość w 1999 roku. Skąd on to wiedział?  Jak się okazuje w swojej książce z 1999 Gates przewidział mnóstwo dzisiejszych rozwiązań technologicznych zaczynając od porównywarek cen, a na Facebooku kończąc. Czego jednak nie udało mu się przewidzieć? Lub czego nie udało mu się zastosować w Microsoftcie?

Definitywnie nie przewidział on potencjału, jak daje za sobą wyszukiwanie informacji w internecie. W momencie startu Google było już kilka liczących się algorytmów. Jednak to dwóch doktorantów Stanforda swoją kreatywnością zainspirowało miliony użytkowników. Microsoft dopiero po dłuższym czasie odpowiedział Bingiem. Pamiętam bardzo znaczący wywiad z amerykańskiego Forbesa, w którym Gates mówi, że Google ma tak naprawdę tylko wyszukiwarkę, a Microsoft jest firmą wszechstronną. Dzisiaj Google ma mnóstwo aplikacji, z których korzystają miliony, oraz dwa liczące się systemy operacyjne, z których jeden jest dziś największym na świecie. A wszystko zaczęło się od wyszukiwarki.

Jeden z guru internetowego myślenia twierdzi, że wynalezienie prostego systemu wyszukiwania informacji w internecie jest wynalazkiem na miarę wynalezienia druku przez Gutenberga. Czy tak rzeczywiście jest? Z pewnością technologia ta zrewolucjonizowała świat, w którym żyjemy. To dzięki temu podejściu przeszukiwanie całego internetu w kilka sekund uzyskało w Polsce nazwę googlowania. To jest znaczący wynalazek i gdyby Brain i Page wynaleźli go jako pierwsi, to można by ich przyrównać do współczesnych Gutenbergów. Oni jednak ulepszyli to, co już było. To oczywiście nie odbiera im zasług! Gates jednak tego nie przewidział, a jego firma stała się jedynie naśladowcą bardzo znaczącego trendu.

Druga rzecz, którą po części przewidział Bill Gates (ale Microsoft jakby ją przespał) jest mobilna rewolucja. Oczywiście Gates przewidział, że każdy z nas będzie miał urządzenie, które pozwoli nam dokonywać zakupów, komunikować się, czy pobierać informacje. Dlaczego jednak to nie Microsoft nie jest dzisiaj na podium rynku mobilnego? To mała zagadka kosmosu. Skoro ustępujący CEO jednej z największych firm na świecie przewidział pewien trend, to dlaczego jego firma nie poszła na fali wznoszącej przed siebie. Wiadomo wiele osób uważa, że Steve Jobs wymyślił smartfony i tablety. I choć faktycznie dużo dołożył do takiej formy, jaką mamy dzisiaj, to jednak trzeba przyznać, że urządzenia te istniały wcześniej. Robiły je Nokia czy Microsoft! Ale nikt nie umiał tej idei sprzedać.

Osobiście mam wrażenie, że Microsoft bardzo długo wierzył w potencjał palmtopów, do których miał dedykowany system operacyjny. Podstawowa różnica między palmtopem, a smartfonem była taka, że tym pierwszym zarządzano za pomocą rysika, a drugim za pomocą palca. Do dzisiaj z pewnością spotkałeś się u kurierów ze specjalnym urządzeniem, na którym składasz podpis. Moim zdaniem urządzenia te były zbyt mocno pozycjonowane jako do zastosowań profesjonalnych. Smartfony i tablety miały być z kolei dla każdego. Jak skończyła się ta walka? Wygrały pomysły Jobsa, człowieka, który nienawidził palmtopów i sam uśmiercił projekt Newton.

Ostatecznie historia zatacza koło i znienawidzone przez Jobsa rysik wracają do łask. Są one zarówno u Samsunga, jak i w Microsoftcie. Gigant z Redmond jest dopiero trzecim graczem na rynku mobile. Mam jednak świadomość, że nie powiedział ostatniego słowa. Ciekawe czy Gates napisze kolejną książkę ze swoimi wizjami. To mogłoby być bardzo inspirujące :).
 

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Cel na mijający rok dla najpopularniejszej dystrybucji Linuxa był ambitny: działać w 200 milionach urządzeń! Jak to bywa z ambitnymi celami: nie udało się go zrealizować. Popatrzmy jednak szerzej na tę sprawę: Czy Linux może zagrozić istniejącym systemom operacyjnym i stworzyć naprawdę porządny ekosystem?

Można powiedzieć, że pisząc ten tekst jestem nieco stronniczy, bo sam pracuję na Ubuntu. W moim odczuciu jest to system idealny do pracy. Problem rodzi się gdy potrzebujesz jakiegoś bardziej zaawansowanego oprogramowania, jak chociażby to do obróbki wideo. Wtedy niemal na pewno jesteś skazany na Windowsa. No chyba, że nie szukasz jakiejś egzotycznej aplikacji i wystarczą Ci te najlepsze (czytaj również najdroższe). Wtedy doskonały będzie Mac. Jak w tym wszystkim wygląda stary poczciwy Linux?

Można zażartować, że największy obecnie system operacyjny jest oparty na Linuxie. I nie miniemy się mocno z prawdą, ponieważ Android jest oparty na nim. Co jednak warto zauważyć: w miarę rozwoju tego systemu pojawiło się kilka znaczących dystrybucji. Wydaje się, że dzisiaj najbardziej liczącą z nich jest wspomniany Ubuntu. Nie można jednak na przykład zapomnieć o Red Hat, który jest wersją Linuxa z płatnym supportem. Idea wydaje się trafiona. Z jakiegoś jednak powodu nie cieszy się taką popularnością, jak Windows. Wynika to z pewnością z tego, że ludzie po prostu boją się wiersza poleceń. Fakt: wiersz poleceń jest często najlepszą drogą do zarządzania systemem operacyjnym. Jednak Linux nie ogranicza się do niego! Faktem jest, że robi się w nim tutaj więcej, niż w wymienionym Windowsie.

Co sprawia, że Windows, Android i Apple wygrywają? Oczywiście są to ekosystemy. Nie da się ukryć, że jeśli nie jesteś programistą, to możesz mieć problemy z przesiadką na system operacyjny z pingwinem. Tak, jak już napisałem wcześniej: nie ma wielu odpowiedników potrzebnych aplikacji, lub są one niewystarczające. Jeśli jednak przeglądasz internet i piszesz teksty w Wordzie, to spokojnie możesz się przenieść. Te najważniejsze aplikacje po prostu tu są! W przypadku Ubuntu już na starcie masz pakiet biurowy. I to o całkiem sporych możliwościach.

Kiedyś argumentem przeciwko przesiadce mógł być brak polskiej wersji językowej. Fakt wiele rzeczy dzieje się tutaj nadal po angielsku, bo przeskoczyć to ciężko, ale całkiem duża część systemu (czyli pewnie ta, która będzie Ci potrzebna) jest w pełni spolszczona. Dlaczego więc to Android jest numerem jeden, a Ubuntu nie zrealizowało celu istnienia w 200 milionach urządzeń?

Chyba największą barierą (wydającą się nie do przejścia) jest bariera psychiczna. Linux kojarzy się ewidentnie ze środowiskiem pracy dla profesjonalnych programistów. Myślę, że w miarę tego, jak kolejne aplikacje będą przenosić się do chmury i będą dostępne w przeglądarce internetowej, to wzrośnie szansa, że ludzie przesiądą się na pingwina. Takie twory jak Chrome OS pokazują, że niemal wszystko może się dziać za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Jedyna bariera może istnieć dla ciężkich plików, jak filmy wideo, która z czasem coraz bardziej się zniweluje z powodu wzrostu szybkości naszych łącz.

Osobiście życzę wszystkiego najlepszego wszystkim Linuxom. Pracowałem na Mincie i Ubunut. Bardzo ciekawa przygoda. Ubuntu na starcie ma takiego samego Firefoxa, jak ten z Windowsa. Myślę, że idzie znaleźć sposób jak rozpropagować Linuxa. I myślę, że w ciągu najbliższych kilku lat ktoś to wykorzysta!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Dzisiejszy felieton chciałbym poświęcić firmie, która wnosi konkretną wartość do globalnej gospodarki. Jednym z elementów jest pęd ku innowacyjności. Apple można nienawidzić, lub kochać. Jedno jest natomiast pewne tej firmy nie można ignorować. Jak ma się Apple na początku 2015 roku, kilka lat po śmierci wielkiego innowatora - Stevea Jobsa? Czy Apple Watch wyznaczy nowy kierunek w dziedzinie elektroniki użytkowej?

Stała się rzecz niebywała: tylko na rynku pojawił się pierwszy phablet od Apple i już firma jest droższa niż jakakolwiek inna w historii. iPhone 6 Plus, bo o nim mowa, ma w sobie to, co najlepsze w smartfonach i tabletach. Oczywiście w tym wypadku było to podążanie za konkurencją. Samsung już dawno stworzył wielkie telefony. Nawet dodał do nich, tak znienawidzony przez Jobsa, rysik. Sam Tim Cook wydaje się nie wierzyć, że pojawienie się takiego produktu tak znacząco mogło wpłynąć na gigantyczną wycenę akcji. Co dopiero może się stać jak Apple Watch się rozkręci!

Możliwości są zasadniczo dwie: albo chwyci albo nie chwyci. Jak na razie wydaje się, że będzie to kolejny hit. Czy na miarę smartfona? Może być trudno. Jednak to redaktor naczelny Spiersweb Przemysław Pająk uświadomił mnie jak wielkie możliwości ma to urządzenie. Zaczynając od mega pomocy w treningach, kończąc na bezpośrednich płatnościach prosto z zegarka. Tak naprawdę nikt nie wie jak zachowają się konsumenci. Eksperci zauważają, że problem Apple Watchem jest taki, że nie jest on jeszcze urządzeniem must have. Raczej zalicza się on do kategorii nice to have. Oczywiście sytuacja może się błyskawicznie odwrócić. Skoro dało radę przekonać ludzi do przesiadki ze zwykłym komórek na smartfony, to z pewnością da się ich przekonać do noszenia elektronicznego zegarka. Innym problemem Apple Watch jest to, że ma być on silnie połączony z innymi urządzeniami giganta z Cupertino. Najprawdopodobniej jeśli nie będzie się miało iPhonea to może być problem.

Idea Post PC, w której ludzie masowo przesiadają się z komputerów na tablety wydaje się coraz bardziej odległa. O ile smartfon jest w domyśle niezbędny do życia, to o tyle tablet to raczej fajny gadżet. Jobs miał wizję, w której tablety są częściej wybierane niż pecety. Jak na razie wizja się nie sprawdza i sprzedaż tabletów maleje. Dodatkowo gwóźdź do trumny wbija iPhone 6 Plus, który jest klasyfikowany jako phablet. Nagle posiadanie tabletu ma coraz mniejszy sens. Jak to mówiono dawniej: umiera król niech żyje król. Czy Plus pogrąży tablety? Tego nie można przewidzieć. Jednak idea posiadania takiego sprzętu robi się coraz mniej sensowna. Sam mam tablet z Androidem i stwierdzam, że gdybym miał phablet to mój tablet miałby mniejszy sens w posiadaniu go.

Apple to firma, która stworzyła raptem kilka produktów. Jednak doskonale wykorzystała swe nisze. Według niektórych danych gigant jest największym sprzedawcą komputerów osobistych na świecie. Jak wiadomo komputery klasy IBM PC pochodzą od różnych producentów. Zadziałało tutaj definitywnie symbiotyczne połączenie. Dzięki elektronice użytkowej (rozpoczętej od iPoda) wzrosła także liczba chętnych na komputery Apple. Posiadanie Maca stało się supermodne. I to nie tylko wśród hipsterów!

Jedno jest pewne: lepiej, żeby to Apple było najdroższą firmą na świecie niż jakiś bank. Apple wnosi konkretną wartość dla rynku, a nie wymyśla nowych instrumentów pochodnych. O firmie cały czas jest głośno. Konkurencja próbuje jej dorównać. Mimo to Apple jest warte więcej niż Google i Facebook razem.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Już jakiś czas temu pisałem, że nowy prezes Microsoftu Satya Nadella zapowiedział, że Windows będzie jeden. To oznacza, że zarówno dla komputerów stacjonarnych, przenośnych, tabletów czy nawet Xboxa będziemy mieli do czynienia z jednym system operacyjnym. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że projekt ten nazwano Windows 10 i zaprezentowano jego wersję deweloperską.

Już w tytule tego artykułu zaznaczyłem, że pominięto w numerowaniu wersję 9. Ten ruch jest celowy. Założeniem Microsfotu jest podkreślenie, że jest to zupełnie nowe rozdania. Nowa generacja. Jak piszą dziennikarze Windows 1 już był, więc wybrano dziesiątkę. Sama nazwa nie jest aż tak bardzo istotna względem tego co niesie za sobą to oprogramowanie. Aczkolwiek taki akcent dodaje nowej świeżości.

Do najważniejszych zmian zaliczyłbym przede wszystkim powrót do starego, dobrego menu start, oraz zdecydowanie się na wirtualne pulpity. W tym odniesieniu można dojść do wniosku, że aby iść do przodu Microsoft musi się cofać. Jednak tak czasem bywa z technologią! Menu startu było strasznie lubiane przez użytkowników. Pojawiło się ono najprawdopodobniej wraz pierwszymi wersjami Windowsa. Było to nierozłączny element tego oprogramowania. Wraz z Windowsem 8 i jego następcą 8.1 praktycznie zrezygnowano z tego rozwiązania. Jak jednak widać Microsoft uczy się na błędach i wyciągnął lekcję ze swego postępowania. Wirtualne pulpity są doskonale znane użytkownikom Linuxa i przez jakiś czas były dostępne na Macu. Myślę, że dopiero jakiś dłuższy czas po premierze przekonamy się czy zostaną one zaakceptowane przez użytkowników Windowsa.

Wygląda na to, że Windows 10 trafi na rynek już w przyszłym roku. Microsoft z pewnością liczy na to, że będzie to hit jak za czasów XP. Problemem może okazać się coraz większa konkurencja. Należy zauważyć, że MS postanowił zrezygnować z tworzenia wielu różnych systemów operacyjnych. Tak, jak już pisałem teraz będzie jedna 10tka. A to oznacza, że Microsoft ma jakieś kilkanaście procent udziałów w rynku. Tak naprawdę nie wiadomo jak daleko sięgnie ekspansja Google. Z jednej strony tworzy ono udanego Androida, z drugiej strony powstają chromebooki z systemem operacyjnym Chrome OS. Wygląda na to, że Apple również nie powiedziało ostatniego słowa.

Microsoft jeszcze przez wiele lat pozostanie gigantem, z którym trzeba się liczyć. Przykładem może być niedawna transakcja przejęcia Nokii, która niesie za sobą uśmiercenie tej marki. Gigant z Redmond to gracz pierwszej ligi, a odejście ze stanowiska Steve'a Ballmera okazuje się paliwem do działania całej korporacji.

Czasy, w których większość urządzeń była wyposażona w system operacyjny Windows, powoli się kończą. Pozycja Microsoftu nadal jest bardzo silna, ale to nie ten okres, w którym na stacjonarkach królował Windows 98 i XP. Krok, na który się zdecydowano (jeden system na wszystkie platformy) może się okazać strzałem w dziesiątkę. Kto wie może nieświadomi twórcy właśnie to chcą dać nam do zrozumienia.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Od jakiegoś już czasu przyglądam się temu, co dzieje się w kwestii smartfonów, tabletów i tego typu urządzeń. Wydawałoby się, że Polacy nie zawojowali specjalnie rynku. A jednak jest coraz lepiej!

GoClever, MyPhone, Prestigio czy Manta. Możliwe, że szukając sprzętu dla siebie natknąłeś się na te marki. Nazwy brzmią bardzo światowo! A jednak są to Polscy producenci. Sam mam tablet Manty i jestem z niego bardzo zadowolony. Oczywiście nie jest to jakaś najwyższa półka. Jednak z pewnością jest wart swojej ceny.

Polaków jeszcze nie dosięgnął szał kupowania tabletów. Jednak już na tym wznoszącym rynku można zauważyć, że polskie firmy uderzają bardzo mocno. Niektóre z nich zaczęły już podbój świata. I to jest tak naprawdę piękne! Wreszcie możemy być z kogoś dumni, że odnosi wielkie sukcesy.

Wydaje się, że stworzenie teraz tabletu, to nie jest aż tak trudna rzecz. Podzespoły dostarczą inne firmy. Systemem operacyjnym najczęściej jest Android. Wszystko złożą wielkie chińskie fabryki. Jedyne wyzwanie, które nie jest wcale takie małe, to tym wszystkim zarządzać i stworzyć prawdziwą silną markę. Globalizacja sprawiła, że świat się skurczył. I polscy producenci bardzo dobrze to wykorzystują!

Prestigio sprzedało już 2 miliony tabletów! Z drugiej strony GoClever sprzedało w zeszłym roku 800.000 tabletów i 200.000 smartfonów. Czyli jest się czym chwalić, ponieważ przychody sięgnęły 214 milinów złotych, a zysk 15 milionów. I co powie na to Jerzy Janowicz, który ostatnio dosadnie się wypowiedział, że w Polsce nie ma perspektyw. W biznesie również.

Tak, jak napisałem wcześniej : już nie trzeba być wielkim wynalazcą. Wystarczy połączyć poszczególne elementy układanki w całość i dorzucić do tego zabójczy marketing. Jest to wykonalne! I Polacy pokazują, że naprawdę da się to zrobić. I robią to z coraz większym impetem. Głośna była sytuacja, w której sieć sklepów Biedronka rzuciła tablety GoClever do swoich oddziałów. W jeden dzień poszło 15 tysięcy! Polak potrafi.

Uważam, że powinniśmy być dumni z polskich producentów i szczerze im kibicować. Microsoft, czy Apple potrzebowało kilkudziesięciu lat na wielki, globalny sukces. Polscy producenci mają szansę iść tą drogą znacznie szybciej. Świat to globalna wioska. Gdy teraz tworzy się nowy produkt, to niewiele trzeba, aby dostosować go do kolejnych rejonów. Nasze rodzime marki mogą osiągnąć ogromny sukces. Ja głęboko w to wierzę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Czy Nokia wróci do gry? 2014-03-01 19:41
 Oceń wpis
   

 Witaj!

Ostatnio sporo się dzieje w świecie technologicznym. Jednak to, co może stać się prawdziwą hitową wiadomością są plany przejęcia działu Nokii dotyczącego telefonów przez Microsoft. Czy to sprawi, że Nokia wróci do gry? Czy zdobędzie jeszcze większość rynku, jak za starych dobrych czasów?

Piękne czasy dla Nokii trwały jeszcze do niedawna. Większość telefonów na świecie miało logo giganta z Finlandii. Takie dwa hity jak Nokia 3210 i jej następca 3310, to były synonimy telefonu komórkowego. Dzisiaj tego rodzaju telefony uzyskały nawet własne określenie ficzerfony. Jak to się stało, że taki gigant, z którym liczyli się wszyscy telefoniczni wielcy tego świata, dał się ściągnąć na drugi plan?

Wszystko przez tego cholernego Jobsa! Planował on przede wszystkim stworzenie tabletu. Jednak zanim go stworzył, w formie przygotowania, jego firma stworzyła smartfon. Urządzenie to było ogromnym hitem sprzedażowym. W cywilizowanych krajach sprawiło na chwilę widmo komunizmu. Dlaczego? Bo kolejki były tak długie, jak za komuny!

Microsoft razem z firmami takim jak Dell czy HP, od dawna próbowało stworzyć hit sprzedażowy. Przenośne komputery sterowane za pomocą rysika. Są one różnie nazywane palmtop, PDA, Pocekt PC. Zasadniczo palmtopem powinno się nazywać komputer sterowany rysikiem, który ma w sobie system operacyjny Palm OS. Najpopularniejszym system na tego typu urządzenia okazał się Windows. Jednak trzeba przyznać, że nigdy nie zdobyły one jakiegoś ogromnego rynku. Trafiały one raczej do geeków lub do specjalistów. Do dzisiaj można spotkać takie urządzenia (lub podobne) np. u kurierów. Nokia nigdy nie przystąpiła do tego rynku. Czy przeczuwała, że nie da się z niego zrobić hitu?

Sam Jobs w chwili, gdy wrócił do Apple uśmiercił projekt Newton, który był czymś na kształt palmtopów. Czyli przenośny komputer z rysikiem. Nienawidził on idei rysików! Nie wprowadziła ich również Nokia. Ona była mocno skoncentrowana na zwykłych telefonach z klawiaturą. Jakże wielkim zaskoczeniem musiał być dla nich fakt, że smartfony zdominowały dojrzałe rynki. Co ciekawe w samej Polsce u wszystkich operatorów smarfony stanowiły ponad 70% sprzedaży w zeszłym roku! Nokia przespała ten moment. Nie zauważyła, że układ sił się zmienił.

Apple było tak topową marką, że żądało od operatorów procentu od rozmów przeprowadzanych przez użytkowników iPhone'ów. Z drugiej strony Google zdecydowało się na otwarty system Android oparty na Linuxie. To był prawdziwy pogrom Nokii. Fińskiego giganta, który dotychczas miał większość rynku!

Ostatnio coraz głośniej mówi się o tym, że tak, jak Google przejęło Motorolę, tak Microsoft chce przejąć Nokię. Myślę, że może być to wybawienie dla obu marek! Kooperacja, która nastąpi sprawi, że Windows Phone i Nokia staną się jak stare dobre małżeństwo. I będzie można wyciskać z urządzeń fińskiego giganta prawdziwe siódme poty. To najlepszy ruch, na jaki mogą się zdecydować obie firmy. Obie na rynku smartfonów i tabletów są mocno zagubione. Microsoft powoli zajmuje pozycję, ale przyszło mu walczyć z nie lada konkurentami Apple i Google. A w kolejce czekają kolejne systemy operacyjne jak Tizen i Firefox OS. To trudny rynek, ale obie firmy już kiedyś pokazały, że są w stanie dać coś z siebie i zgarnąć całą pulę!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Witaj!

14 lat.Tyle wystarczyło, aby stworzyć prawdziwe imperium. Czyngis-chan i rzymscy cesarze mogą się schować :). Potęga o jakiej można tylko marzyć. Wie o nich większość mieszkańców naszej planety. Czy Google zostanie najdroższą firmą na świecie? Czy jego potęga będzie sięgać tak daleko, jak jeszcze nigdy nikomu się to nie udało?

Dwóch doktorantów Stanforda postanowiło napisać aplikację internetową. Początkowo nie miało to być nic wielkiego. Ot co: kolejny system wyszukiwawczy. Aplikacja znajdowała się na uczelnianych serwerach. Szybko musiał się stamtąd wynieść, bo portal okazał się prawdziwym hitem. Według twórców tego rozwiązania: jeśli produkt trzeba promować, to znaczy, że coś poszło nie tak W tym przypadku produkt okazał się wielkim hitem. Jego sposobem promocji była poczta pantoflowa, która jak wiadomo jest najlepszą formą reklamy.

Dasz wiarę, że w początkach internetu, kiedy pojawiło się WWW, ludzie nie mieli wyszukiwarek? Szło się po najmniejszej linii oporu, czyli np. www.ksiegarnia.pl. Jedynym rozwiązaniem, które choć trochę porządkowało ten temat to katalogi stron. Czymś takim na samym początku była Wirtualna Polska. Dopiero później zaczęła obrastać w właściwości portalowe. Właśnie w takich czasach, gdy internet był prawdziwym dzikim zachodem, uderzyli Page i Brin. I poczta pantoflowa sprawiła, że stali się jedną z najczęściej odwiedzanych stron.

Pamiętam gdy czytałem wywiad z Billem Gatesem wieki temu, w którym mówił on: Google? Oni mają tylko wyszukiwarkę. Przez długi czas firma z Mountine View miała dosyć błogi sposób tworzenia produktów. Każdy z pracowników część swojej pracy zawodowej mógł poświęcić na rozwijanie własnych pomysłów. I tak powstawał prawdziwy ogrom nowych projektów. Większość z nich oczywiście po pewnym czasie zamykano. Bardzo długo Google to była wyszukiwarka plus rozmaite ciekawostki. Dzisiaj już dokładnie widać, że to współgrający ze sobą system.

Fascynującym tematem jest komercjalizacja Google w pierwszych latach jego działania. Na początku twórcy tego giganta nie mieli pomysłu jak na nim zarabiać. Wiedzieli, że nie chcą robić reklam banerowych, które szturmem zdobywały powierzchnie reklamową na najpopularniejszych stronach. Wtedy zrodził się pomysł, aby używać linków sponsorowanych. Niestety jak to w każdym american success story - musiały być schody. Okazało się, że ktoś już bezczelnie sobie opatentował taki sposób na reklamę. Ach ta Ameryka i jej prawo patentowe! To już chyba był ewidentny przypadek trolla patentowego. Czy link sponsorowany jest aż tak wielką innowacją? Brin i Page musieli się z nim dogadać. Z tego co mi wiadomo dostał pakiet akcji Google. Musiało mu się to mocno opłacić!

Był moment, w którym wydawało się, że Google robi rozmaite aplikacje, które nie mają tak wiele ze sobą wspólnego. Wtedy właśnie pojawił się Android, który połączył ze sobą wszystko! Gmail, mapy, wyszukiwarkę, dysk Google. A nawet Google+. Swoją drogą to ciekawe ile oni mają już różnych produktów! Działają praktycznie w całej branży elektronicznej. Dzięki Androidowi nawiązali niesamowicie ważne sojusze strategiczne. A nikt tak naprawdę nie wie nad czym potajemnie pracują. Mówi się sporo o komputerach kwantowych i samochodach elektrycznych. Ja myślę, że Google szykuje coś jeszcze większego. I to będzie prawdziwa petarda!

Dzięki Androidowi, którego Google kupiło, a potem dostosowało pod siebie, można zauważyć niesamowity rozwój całej firmy. Internet staje się ogólnodostępny. Coraz więcej osób korzysta ze smartfonów i tabletów. I to system Google jest najczęściej wybierany. To było niesamowite zagranie strategiczne. Google nie robi ogromnych pieniędzy na produkcji urządzeń. Jednak ma inne formy dochodu, takie jak: sklep Google Play czy reklama.

Świat należy do Google! Już teraz jest to jedna z największych firm na świecie. Przyszłość jest w ich rękach. Myślę, że najbliższe ruchu strategiczne to wypromowanie Google+, które jest nazywane miastem duchów. Jednak jeśli ktoś może rzucić rękawice Zuckerbergowi to właśnie zespół Google. Z drugiej strony na wielki hit zapowiadane są okulary Google Glass, które będą dodatkiem do smartfona. Będą się łączyć z Androidem i będzie można zarządzać nimi między innymi za pomocą głosu. Czy to tylko gadżet? Być może! Ale pamiętajmy, że ludzie stają się coraz większymi gadżeciarzami. Imperium Google totalnie zawładnie światem. Ale należy przyznać, że są to niesamowicie kreatywni ludzie z ułańską fantazją.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi