napoleoński umysł
Telewizja się zmienia… 2017-04-26 21:28
 Oceń wpis
   

Przyglądam się rynkowi telewizyjnemu od wielu lat. Do pewnego momentu wszystko wydawało się być oczywiste, a karty dawno rozdane. Istniała silna Telewizja Publiczna i dwa ważne koncerny medialne: Polsat i TVN. Z czasem zaczęło przybywać polskojęzycznych kanałów. Jak zauważył Maciej Orłoś w tej chwili na rynku jest ponad 300 kanałów polskojęzycznych. Największe koncerny tworzą kolejne kanały tematyczne, a Telewizja Publiczna cały czas jest dotowana z abonamentu. Czy jednak to wszystko się za chwilę nie zmieni? :)

Wszystkiemu winny jest internet i wzrost jego znaczenia. Tradycyjne media takie jak radio, prasa i telewizja nagle zaczynają być coraz bardziej skonsolidowane. Wszystkim się wydawało, że będzie się to odbywać bardzo powoli, ale widać jak internet zjada tradycyjne media! Wiem, że to może zdanie nieco na wyrost, ale nieuchronnie ku temu to dąży. Nagle internet ma odpowiedniki wszystkich tradycyjnych mediów, a walka o uwagę odbiorców tak naprawdę dopiero się zaczyna.

Skupmy się jednak na telewizji. Koncepcja efemeryczności, w której film jest emitowany o określonej godzinie - zaczyna znikać. W jej miejsce wchodzą aplikacje takie jak Player.pl, iPla czy HBO Go. Mamy wszystko dostępne o dowolnej godzinie, dowolnego dnia. Czy to jest dobre? Z pewnością wymaga to jeszcze większej walki o widza. Fakt to interesujące gdy nie muszę czekać żeby konkretnego dnia o konkretnej godzinie obejrzeć odcinek mojego ulubionego serialu. Z drugiej jednak strony miało to swoją zaletę w postaci motywacji: muszę obejrzeć to teraz, albo coś stracę. Myślę, że tutaj bardziej mogą się wypowiadać psycholodzy.

Druga kwestia jest tak, że wielkie telewizje musiały stworzyć swoje wirtualne aplikacje, co nie uchroniło ich przed nowymi konkurentami. Najlepszym przykładem jest Netflix. Pierwszym światowym hitem Netflixa był serial House of Cards. Tytuł z pewnością słyszeli wszyscy. Okazało się, że można nakręcić cały sezon serialu i wrzucić go w jednym momencie do internetu. Użytkownicy bardzo ochoczo przyjęli taką propozycję dostarczania contentu. Co ważne: Netflix nie utrzymuje się z reklam firma ta pobiera abonament, w którym użytkownicy płacą za miesięczny dostęp do filmów i seriali.

Kolejną kwestią, dość istotną, jest piractwo. Jak grzyby po deszczu powstają serwisy, w których można w nielegalny sposób obejrzeć filmy i seriale. Doszło nawet do takiego paradoksu, w którym piraci żądają zapłacenia sobie za usługi premium. A usługi premium to oczywiście dostęp do nielegalnych filmów, do których nie może wejść zwykły użytkownik. Dość głośną sprawą jest cały czas reklamowanie się przez poważne firmy na tego typu portalach. Budzi to oburzenie branży filmowej i telewizyjnej. Z pewnością jednak wpływa to na oblicze telewizji w XXI wieku.

Telewizja musi podlegać ciągłej zmianie. Formaty są kopiowane lub kupowane są licencje. Koszt reklamy telewizyjnej ciągle rośnie, a ilość płatnych kanałów się powiększa. Telewizja Publiczna jest cały czas wspierana abonamentem, co pozwala jej na przykład nie przerywać filmów reklamami. U progu XXI wieku to nie będzie trwać wiecznie. Telewizja będzie coraz bardziej zależna od internetu. Wiem, że dla niektórych gigantów branży jest to trudne do przełknięcia, ale internet nie wpływa tylko na media. Internet wpływa na wszystko.

Zostaje więc jeszcze jedna kwestia: wideo w internecie. Telewizja musi konkurować o uwagę młodszych widzów z Youtuberami! Czy wielkim mediom się to podoba, czy nie nagle muszą one konkurować z domorosłymi produkcjami, które stopniowo się profesjonalizują. Ale gdy część branży sprofesjonalizuje, to pojawią się nowe młode wilki głodne sukcesu. Powstają specjalne agencje, które zrzeszają Youtuberów. W świetle tego Telewizja ma coraz trudniejsze życie. No ale cóż zrobić taki już jest ten początek XXI wieku :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Miliard w rozumie 2016-08-22 19:40
 Oceń wpis
   

Mijają bezpowrotnie czasy telewizji, w której należało się wykazać nie lada wiedzą. Kolejne sezony w popularnych stacjach telewizyjnych są coraz bardziej nastawione na stricte rozrywkę, niż rozrywkę opartą na wiedzy. Jaka czeka nas przyszłość telewizji?

Uwielbiam program Jeden z dziesięciu, który jest od lat taki sam. Prowadzący Tadeusz Sznuk jest uważany za największą osobowość telewizyjną. Jeden z dziesięciu jest tym programem, w którym naprawdę trzeba mieć wielką wiedzę, aby wygrać. Do dziś fascynujący jest fakt, że nagrody za wygranie odcinka lub wielkiego finału nie są wcale wysokie, jak na warunki telewizyjne. Mimo to przyciąga on dziesiątki osób, które chcą sprawdzić swoją wiedzę i wziąć udział w rywalizacji. Nie da się ukryć, że wiele zależy od szczęścia, czyli na jakie pytanie się trafi. Znajdują się jednak osoby sprawiające wrażenie, że znają odpowiedź na każde pytanie. Jestem pod wielkim wrażeniem takich osób.

Innym przykładem turnieju wiedzowego jest Postaw na Milion, prowadzony przez Łukasza Nowickiego. Tutaj wydaj się również potrzebna duża wiedza, ale zdecydowanie można tu bardziej polegać na szczęściu i kalkulacji. Zasada jest taka, że ma się milion złotych, który można rozłożyć na kilka odpowiedzi. Pozostaną tylko te pieniądze, które były położone na prawidłowej odpowiedzi. Ostatnie pytanie zazwyczaj jest dla grających po prostu szczęśliwym trafem, ponieważ są to pytania, w których jedynie można strzelać zamiast wykazać się wiedzą. Czy ktoś ma pojęcie czy na przykład Księga Hioba jest dłuższa od Księgi Wyjścia? Niemniej jednak program jest prowadzony w bardzo przyjemny sposób, a trzeba przyznać, że powstała nawet gra planszowa oparta na nim. Jestem szczęśliwym posiadaczem tej gry i muszę przyznać, że oddaje ona klimat programy. Z pewnością jest to gra dla większej ilości graczy, ponieważ potrzebny jest prowadzący i przynajmniej dwuosobowy zespół.

Poza tymi dwoma programami nie widzę wielkich hitów, które by przyciągały tłumy i były oparte na wiedzy uczestników. Kiedyś było ich mnóstwo zaczynając od tvnowskich Milionerów, czy polsatowej Awantury o Kasę. To, że ludzie chcą coraz mniej takich programów powoduje, że po prostu jest ich mniej. Pamiętajmy, że telewizja podąża za oczekiwaniami swoich odbiorców. Dziś królują przede wszystkim programy paradokumentalne, które przedstawiają prawdziwe historie wymyślonych bohaterów. Przeraża mnie to, że coś takiego wygrywa z dobrymi programami wiedzowymi. Fakt można to obejrzeć z trzy razy, ale potem historie zlewają się w jedną bezbarwną całość. I nie ma co tu zarzucać konkretnej stacji, ponieważ wszystkie liczące się stacje mają coś takiego w swojej ofercie.

Nauczyciele przez całą szkołę podstawową wpajali nam, że wiedza będzie zawsze w cenie. Dzisiaj nie widać tego w telewizji. Oczywiście ktoś, kto cały czas się rozwija i staje się ekspertem w swojej dziedzinie będzie zarabiał dobre pieniądze i nie będzie musiał się martwić o stanowisko. Mam wrażenie, że programy wiedzowe rozwijały w nas szare komórki i ciekawość świata. Nie widzę tego w paradokumentach i telenowelach. No ale wiadomo: jeśli coś lepiej się sprzedaje, to będzie puszczane w pierwszej kolejności. Jest to przykry fakt, ale trudno z nim polemizować.

Mimo wszystko życzę wszystkim jak najwięcej programów opartych na wiedzy w telewizji! Ta ciekawość świata i uruchamianie szarych komórek są bezcenne.

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Twierdząco na pytanie zawarte w temacie tego felietonu odpowiada Reed Hastings, twórca Netflixa. Daje on tradycyjnej telewizji maksymalnie 15 lat dogorywania jej żywota. Sposób w jaki ludzie konsumują treści video zmienia się. I to z prędkością światła!

Netflix to przykład amerykańskiego snu z doby internetu. I choć pojawił się on na rynku prawie dwie dekady temu, to na początku był wypożyczalnią DVD, która wysyła filmy pocztą. Dzięki rozwojowi internetu, oraz wyczuciu odpowiedniego momentu Hastings idealnie wyczuł kiedy zmienić model biznesowy swojej spółki. I tak można dostrzec jak w ciągu kilku lat Netflix stał się największym serwisem VOD w internecie.

Już niebawem amerykańska usługa pojawi się także w Polsce. Jak wynika z planów firmy: do końca 2016 roku ma ona działać w 200 krajach świata. Będzie to prawdziwy wyczyn! Już teraz przedsiębiorstwo posiada 65 milionów płatnych abonentów! Co się stanie, gdy będzie dostępne niemal na wszystkich światowych rynkach? Cena w Polsce za miesięczny abonament jest szacowana między 30 a 35 złotych. Czy to dużo? Czy to mało? Z pewnością za telewizje często płacimy więcej! Tutaj mamy dowolny dostęp, w dowolnym czasie do olbrzymiej bazy treści. VOD to przyszłość świata!

Ostatnimi czasy widać jak coraz śmielsze ruchy w kierunku własnego VOD robią stacje telewizyjne. Mamy z tym do czynienia również w Polsce. Polsat mocno inwestuje w ipla, TVN coraz intensywniej promuje player.pl, a TVP jest w tym wszystkim gdzieś pośrodku, ponieważ z jednej strony udostępnia swoje treści na ipla, a z drugiej ma własny serwis dedykowany. Nie można zapomnieć oczywiście o HBO GO, które jest świetnym serwisem od jednego z największych wydawców amerykańskich. Czy Netflix pozamiata?

Netflix nie bał się także stworzyć własnej produkcji najwyższych lotów. Bardzo chwalony House of Cards z Kevinem Spacey szturmem zdobył serca internautów. Czy można się spodziewać kolejnych intratnych produkcji? Niektórzy sądzili, że Netflix przejmie twórców Top Gear, którzy zostali wywaleni z dotychczasowej pracy. Jak się okazało przejął ich konkurencyjny Amazon. Jednego można być jednak pewnym: House of Cards nie jest ostatnim słowem Reeda Hastings'a w temacie własnych produkcji!

Tak, jak już napisałem: VOD to przyszłość świata. Jego podstawową przewagą jest to, że można oglądać treści wideo niemal o dowolnej porze. Co prawda zauważyłem trend na player.pl, w którym odcinki niektórych programów mają limitowany czas dostępu. Myślę, że to nie jest przyszłościowe myślenie i TVN z tego zrezygnuje. Co się stanie jak Netflix wejdzie do Polski? Scenariusze są dwa: albo zostanie zupełnie pominięty przez polskich internautów, albo oszaleją oni na jego punkcie! Myślę, że bardziej prawdopodobny jest ten drugi scenariusz. Bo świat wideo się po prostu zmienia. Zwykła telewizja nie jest już tak istotna jak była!

Reed Hastings jest już dolarowym miliarderem. Myślę, że jego majątek się znacznie powiększy do końca 2016 roku gdy planuje być w 200 krajach świata. To co dzieje się teraz (czyli kilkadziesiąt dostępnych krajów) jest dla niego z pewnością rozgrzewką. Model Netflixa jest dla wideo tym czym kiedyś było iTunes dla rynku muzyki, oraz tym czy Spotify jest dla tego rynku dzisiaj. To po prostu przyszłość! Życzę jak najszybszego podbicia świata przez Netflix!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Polacy mistrzami świata! 2014-09-22 23:24
 Oceń wpis
   

Jeszcze nie minęła wrzawa po wczorajszym zwycięstwie Reprezentacji Polski w siatkówce. W takich chwilach warto się zastanowić dlaczego polskim sportem narodowym jest piłka nożna. Fakt mamy w tej dyscyplinie sportu kilku graczy światowej klasy. Jednak strzelają oni gole przede wszystkim w swoich klubach, a nie w występach reprezentacji. W ujęciu biznesowym tych mistrzostw świata w siatkówce, które odbyły się naszym kraju, najwięcej stracił Polsat.

Stacja Solorza straciła bardzo dużo pod kątem wizerunkowym. Już dla świętego spokoju chcieli oni odsprzedać prawa do transmisji z mistrzostw TVP. Ta jednak chciała ugrać jak najwięcej i zapragnęła kupić jednocześnie prawa do innych imprez. Na to Polsat nie mógł się zgodzić. Efektem tego było kodowanie meczy. Sytuacja stała się podbramkowa, ponieważ analitycy stacji ze słoneczkiem doszli do wniosku, że z ewentualnych reklam w czasie mistrzostw nie są w stanie wyjść nawet na zero! Nie wiadomo czy udało się zarobić na kodowaniu transmisji.

Do całej sprawy włączy się Prezydent Rzeczpospolitej i poprosił właściciela Polsatu, aby ten dał szansę obejrzenia meczu finałowego wszystkim chętnym Polakom na otwartej antenie. Myślę, że Polsat zrobiłby to również bez interwencji Prezydenta. Jest to sytuacja bezprecedensowa w naszym kraju, gdzie głowa państwa prosi o coś prywatnego nadawcę telewizyjnego. Informacja o tym rozeszła się jak świeżę bułeczki. Kibice najprawdopodobniej przymknęli oko na to, że TVN w głównym wydaniu Faktów nie poinformował, że odbywa się mecz finałowy, w którym grają Polacy.

Polscy siatkarze pokazali, że na tle światowych potęg nie mamy się czego wstydzić. Są dyscypliny sportowe, w których Polacy mogą być najlepsi. Chociaż ostatnimi czasy bardziej święciliśmy triumfy w sportach zimowych i lekkoatletyce. Justyna Kowalczyk, czy Tomasz Majewski, to nasza bardzo dobra wizytówka na arenie międzynarodowej. Tym bardziej cieszy, że siatkarze również są w stanie walczyć z najlepszymi i wygrywać!

Wracając do wizerunku Polsatu. Stacja Solorza-Żaka bardzo straciła pod tym kątem. Kibiców mogło denerwować kodowanie walk bokserskich i formule MMA. Jednak zakodowanie całkowicie mistrzostw świata w siatkówce, to może być bardzo źle odebrany ruch. Oczywiście wyszło na to, ze nikt nie ma pretensji do TVP, która zaczęła stawiać wielkie warunki, aby Polsat odsprzedał jej prawa do transmisji. Cały niesmak poszedł w stronę stacji ze słoneczkiem.

Cała ta rysa na wizerunku nie jest oczywiście czymś przez co kibice i widzowie odwrócą się od stacji Solorza. Polsat pokazał już wielokrotnie klasę współorganizując nie tylko sportowe imprezy. Myślę, że kibice dość szybko zapomną zakodowanie siatkówki. Należy pamiętać, że Polsat nie jest instytucją charytatywną (chociaż ma Fundację Polsat Dzieciom). Z pewnością chciał wyjść z twarzą z tej całej sytuacji. Wizerunkowo wybrano chyba najgorszą możliwość. Jednak finansowo mogło się to opłacić.

Chciałbym serdecznie pogratulować polskim siatkarzom. Jest to ogromny sukces, który zapadnie w naszej pamięci na lata. To pokazuje, że mając wolę walki i wielkie marzenia można osiągnąć wszystko. Należy pamiętać, że w ciągu ostatnich kilku tygodni nasi zawodnicy rozegrali naprawdę sporo spotkań. A jednak udało się! Gratuluję!

Pozdrawiam

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Już niebawem rozpocznie się na dobre szał. Ruszą nowe ramówki stacji telewizyjnych. Jak na razie w internecie ujawnił się już TVN ze swoim spotem reklamującym, co ciekawego przygotował na jesienne dni i wieczory. Spot jak zwykle wykonany jest bardzo profesjonalnie i z oryginalnym pomysłem. Pamiętam, jak była akcja Przygarnij kropka, ten ludzik, tvnowoa kulka ewidentnie do tego nawiązuje. Czy warto czekać na jesień?

O ile rozumiem, że do wakacji szkolnych trwa jedna ramówka, a kolejna rozpoczyna się dopiero po wakacjach. Tak nie rozumiem dlaczego w środku zimy kończy się ta jesienna ramówką i są nam serwowane powtórki. Są jednak seriale (głównie telenowele), których nie tyka ta zasada. Czy dla stacji aż tak bardzo nieopłacalne jest tworzenie nowego contentu na cały sezon grzewczy ? Jacyś spece od marketingu telewizyjnego z pewnością by mi to wytłumaczyli mówiąc, że tak zmniejsza się koszty. Ale faktem jest, że większość ludzi ogląda drugi raz to samo!

Warto przyjrzeć się Polsatowi, który ostatnimi laty bardzo odświeżył swój wizerunek. Kiedyś był on kojarzony głównie z disco-polo i tandetnymi brazylijskimi telenowelami. Teraz jest to stacja, która bardzo dba o jakość swojego contentu. I chwała Zygmuntowi Solorzowi za to. Aczkolwiek za cholerę nie mogę zrozumieć jak na ramówkach wszystkich stacji tak doskonale radzą sobie wszelkiego rodzaju paradokumenty. Problemy tam poruszane są często bardzo żenujące. A sama jakość tych programów pozostawia wiele do życzenia. Prawda jest jednak jedna skoro ludzie chcą to oglądać, to produkuje się tego jak najwięcej. Tak samo kiedyś było z brazylijskimi telenowelami i reality show. Wszyscy to oglądali! Dzisiaj gusta się zmieniły.

Warto zauważyć, że od czasów, kiedy, jeszcze wtedy Telekomunikacja Polska, wprowadziła Neostradę, to jakość i stopień używania internetu znacznie wzrósł. To sprawiło, że po jakimś czasie standardem stało się oglądanie video online. Wcześniej na wszelkiego rodzaju modemach i innych słabych łączach było to nie do pomyślenia. Wtedy najprawdopodobniej szefowie wielkich stacji telewizyjnych zauważyli, że z jednej strony internet jest dla nich szansą, a z drugiej ogromnym zagrożeniem. Już nie tylko walczyli między sobą o zainteresowanie widzów. Walczyli z całym potencjałem internetu! A jest on ogromny, czego przykładem może być sukces YouTube. Jednak internet okazał się także ogromną szansą. Można było z jednej strony dodawać content, którego już się nie puści w telewizji tradycyjnej, a z drugiej publikować te odcinki, których jeszcze nie było w telewizji. To świetny sposób na koszenie kasy na widzach, którzy nie mogą wytrzymać do emisji w telewizji.

Był już cały wpis o tak zwanych Youtuberach, którzy zdobywają ogromne zainteresowanie internautów. Nastały czasy, gdy tradycyjne media muszą podjąć walkę z najbardziej demokratycznym medium internetem. Czy są z góry skazane na przegraną? Czy internet wchłonie pozostałe media? O tym przekonamy się niebawem. Jak na razie ebooki (a co za tym idzie również eczasopisma) nie sprzedają się tak dobrze, jak liczył na to Amazon tworząc swojego Kindle'a. Jednak ten rynek będzie ciągle rósł. A tradycyjni wydawcy będą migrować w stronę internetu. Wielkim hitem okazały się dwa rozwiązania konkurencyjnych stacji: Player.pl (TVN) oraz iPla (Polsat). To kwestia czasu jak oba rozwiązania będą zdobywać coraz większy zasięg. Również TVP nie jest obojętne i tworzy swój własny serwis VOD. Ciekawym ruchem było przeniesienie contentu stacji publicznej do iPli. Zobaczymy ile ten sojusz przetrwa. Walka więc trwa! I mam nadzieję, że największym wygranym będziemy w niej my widzowie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Właśnie oglądam Mazurską Noc Kabaretową. Doszedłem do wniosku, że artyści kabaretowi mają niezwykłą żyłkę do interesów. Należy im się z tego powodu szacunek. To jest jeden z tych nielicznych artystów, który nie narzeka na swoje finanse. Interesuję się nieco tym środowiskiem i nie pamiętam sytuacji, w której ktoś głośno powiedział, że za mało zarabia.

Kabaret można w pewnym sensie porównać do teatru, ale z drugiej strony blisko mu do branży muzycznej. Podstawą istnienia dojrzałego kabaretu jest trasa koncertowa. Raz na rok lub dwa lata pojawiają się nowe tytuły tras. Jest to bardzo zbieżne z tym, co robią największe gwiazdy muzyki. Z taką trasą objeżdża się przeróżne miejscowości biorąc kilkadziesiąt złotych od jednego sprzedanego miejsca. Jedna miejscowość to może być naprawdę wiele potencjalnych fanów kabaretu. Z moich obserwacji wynika, że jest to główne źródło dochodu dojrzałych kabaretów.

Nie można jednak zapomnieć o tej, której kabareciarze naprawdę dużo zawdzięczają, czyli telewizji. W polskich realiach różne noce kabaretowe organizuje TVP2. Są jeszcze inne programy. Ostatnio wielkie sukcesy święć Dzięki Bogu już weekend. Ma on bardzo pojemną formułę. W danym tygodniu gospodarzem programu jest inna formacja kabaretowa, która występuje razem z zaprzyjaźnionymi kabaretami. Dzięki temu co weekend ma się nowe skecze. Liczących się kabaretów jest całkiem sporo. Jednak jest dość trudno się przebić nowym kabaretom. Jak już się uda, to telewizja chętnie pokazuje swoich ulubieńców.

Na styku dwóch poprzednich dróg są festiwale, które czasem transmituje telewizja. Są też noce kabaretowe, których nie transmituje telewizja. Chodzi głównie o to, że na jednej imprezie ma się więcej formacji kabaretowych. Z tego powodu cieszą się one jeszcze większą popularnością niż występ jednego kabaretu. Przypomina to nieco festiwal muzyczny. Często trafiają się formy, w których kabarety rywalizują z sobą o laury.

Wracając do tematu telewizji drugą stacją, która działa trochę w tej kwestii jest Polsat. Stacja Zygmunta Solorza, to przede wszystkim kabareton na TOP Trendach. Wcześniej swoje programy na tej antenie miał Piotr Bałtroczyk, jeden z najlepszych stand-uperów i konferansjerów. Sukcesu nie odniósł program Stand-up - Zabij mnie śmiechem. Choć mam wrażenie, że Polsat nieco wycofuje się z kabaretów. Zdarzają się imprezy relacjonowane przez TVP1, jak na przykład kabareton na Festiwalu w Opolu. Trzeba jednak przyznać, że królestwem kabaretów jest TVP2. Chociaż ostatnio pojawił się kanał dodatkowy w ramówce TVP Rozrywka. Jest tam prezentacja materiałów archiwalnych.

A na deser do tego wszystkiego należy dodać płyty z filmami na DVD przedstawiające repertuar kabaretu, który nie jest już grany. Oczywiście nie można zapomnieć także o internecie, w tym YouTubie. Często pojawiające się tam materiały mają ogromną oglądalność. Przykładem kabaretu, który wiele na tym medium zyskał mogą być Paranienormalni, którzy zasłynęli występem Igor Kwiatkowskiego jako tlenioną blondynkę Mariolkę.

Podsumowując te wszystkie kanały można stwierdzić, że dobry kabaret z pewnością nie może narzekać na brak źródeł przychodów. A jak się jest naprawdę znanym kabaretem, to można wystąpić jeszcze w reklamie. Także chodzi tu już o naprawdę duże pieniądze. Kabareciarze naprawdę dużo potrafią zdziałać. I niech im się układa jak najlepiej, większość z nich robi naprawdę dobre show!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Przesiewanie talent-shows 2014-07-18 21:22
 Oceń wpis
   

Ostatnio trafiłem na krótki wywiad z piosenkarką Ewą Farną. Jest ona od ostatniej edycji polskiego X-Factora jego jurorką. Dołączyła do Kuby Wojewódzkiego, oraz piosenkarzy: Czesława Mozila i Tatiany Okupnik. To co zwróciła moją uwagę to fakt, że Farna wprost powiedziała, że mimo iż sama nie zawdzięcza popularności talent-show, to jednak jest to dzisiaj bardzo dobra droga do rozwoju kariery. Trudno się z nią nie zgodzić. Jednak czy taki show telewizyjny gwarantuje karierę?

Na pewno dużo łatwiej jest jeśli talentem jest śpiewanie lub granie na instrumentach. Ewentualnie można też być całym zespołem muzycznym. Wszelkie inne programy z tego nurtu, jak na przykład Mam Talent, są dużo trudniejsze w stworzeniu kariery przeliczalnej na konkretne pieniądze. Kariera muzyczna jest w tym wypadku najłatwiejszą drogą. Istnieje w końcu cały przemysł, który ma wydeptane dokładne ścieżki i procedury. Natomiast gdy ktoś jest mistrzem w jakiejś sztuce, to chyba jedynym miejscem, gdzie mógłby występować z tą umiejętnością byłby teatr lub cyrk. Oczywiście można byłoby robić tak, jak amerykańskie gwiazdy deskorolki, które nagrywają filmy ze swymi ewolucjami. Potem są one rozprowadzane z wielkim sukcesem, tak jak płyty muzyków.

Zadałem ważne pytanie: czy udział w takim show telewizyjnym gwarantuje karierę? Gdyby tak było, to na rynku w ostatnim czasie mielibyśmy setki nowych artystów wywodzących się z talent-showów. Czy tak jest? Ano nie jest! Mamy tutaj do czynienia z ogromnym przesiewem. Prawdziwą karierę robią nieliczni, wybrani artyści.

Kiedyś w magazynie biznesowym spostrzegłem opisaną ciekawą zależność. Najlepiej widać to, gdy skorzystamy z dwóch list artystów występujących na sopockim festiwalu Top Trendy. Z jednej strony mamy tych, którzy sprzedali najwięcej płyt. Z drugiej strony mamy tych, którzy stworzyli hity najczęściej grane w rozgłośniach radiowych. Te listy nie pokrywają się! Taki artysta, który dojdzie daleko w talent-show ma tak naprawdę do wyboru jedną z tych dwóch dróg. Najczęściej wybiera się tworzenie hitowych piosenek.

Albumy, które nie mają radiowych hitów najczęściej lepiej się sprzedają, bo muzycy mają wiernych fanów. Z drugiej strony nie każdy artysta, który dobrze sobie radzi w talent-show musi sobie dobrze poradzić na polskim rynku muzycznym. Tak naprawdę ilość wszystkich tego typu programów jest całkiem spora. A mimo to artyści, którzy się przebiją w talent-show nie muszą się przebić na rynku. Zdarzało się już, że ktoś wygrał a nie odniósł wielkiego sukcesu.

Mimo wszystko myślę, że tego typu programy są bardzo potrzebne. Chociaż najlepiej byłoby jakby jak najwięcej ludzi przychodziło z własnym repertuarem. To tyczy się muzyków, bo dla nich programów jest najwięcej. Jednak te programy, które dotyczą innych grup mogą być świetnym punktem zwrotnym do założenia własnego biznesu. Tak jest na przykład w przypadku tancerzy, czy kucharzy. Tak naprawdę tego typu programy mają więcej zalet niż wad. Będąc zupełnie anonimową osobą można stać się gwiazdą. Chociażby przez jeden sezon.

Weryfikacja rynkowa jest potrzebna. Nawet jeśli jest to show-biznes. A może przede wszystkim tam. Tak naprawdę talent-show może okazać się świetnym początkiem wielkiej kariery. Przykładów rodzi się coraz więcej z każdym sezonem. Być może jeśli nie jest się muzykiem, to może być dużo trudniej się przebić, ale tak jak mówiłem można wtedy założyć własny biznes ze swoją dziedziną związany. A kapitał jaki buduje się pokazując swoje umiejętności na wielomilionowej antenie może naprawdę przydać się w przyszłości. I tym warto zakończyć: popularność można nieźle wykorzystać, byle nie zwlekać zbyt długo.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 


Najnowsze komentarze
 
2017-11-20 07:05
angling do wpisu:
Wśród dużych graczy e-commerce
Amazan w ogóle do mnie nie trafia... co chciałem coś kupić to akurat nie było dostawy do Polski[...]
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi