napoleoński umysł
Telewizja się zmienia… 2017-04-26 21:28
 Oceń wpis
   

Przyglądam się rynkowi telewizyjnemu od wielu lat. Do pewnego momentu wszystko wydawało się być oczywiste, a karty dawno rozdane. Istniała silna Telewizja Publiczna i dwa ważne koncerny medialne: Polsat i TVN. Z czasem zaczęło przybywać polskojęzycznych kanałów. Jak zauważył Maciej Orłoś w tej chwili na rynku jest ponad 300 kanałów polskojęzycznych. Największe koncerny tworzą kolejne kanały tematyczne, a Telewizja Publiczna cały czas jest dotowana z abonamentu. Czy jednak to wszystko się za chwilę nie zmieni? :)

Wszystkiemu winny jest internet i wzrost jego znaczenia. Tradycyjne media takie jak radio, prasa i telewizja nagle zaczynają być coraz bardziej skonsolidowane. Wszystkim się wydawało, że będzie się to odbywać bardzo powoli, ale widać jak internet zjada tradycyjne media! Wiem, że to może zdanie nieco na wyrost, ale nieuchronnie ku temu to dąży. Nagle internet ma odpowiedniki wszystkich tradycyjnych mediów, a walka o uwagę odbiorców tak naprawdę dopiero się zaczyna.

Skupmy się jednak na telewizji. Koncepcja efemeryczności, w której film jest emitowany o określonej godzinie - zaczyna znikać. W jej miejsce wchodzą aplikacje takie jak Player.pl, iPla czy HBO Go. Mamy wszystko dostępne o dowolnej godzinie, dowolnego dnia. Czy to jest dobre? Z pewnością wymaga to jeszcze większej walki o widza. Fakt to interesujące gdy nie muszę czekać żeby konkretnego dnia o konkretnej godzinie obejrzeć odcinek mojego ulubionego serialu. Z drugiej jednak strony miało to swoją zaletę w postaci motywacji: muszę obejrzeć to teraz, albo coś stracę. Myślę, że tutaj bardziej mogą się wypowiadać psycholodzy.

Druga kwestia jest tak, że wielkie telewizje musiały stworzyć swoje wirtualne aplikacje, co nie uchroniło ich przed nowymi konkurentami. Najlepszym przykładem jest Netflix. Pierwszym światowym hitem Netflixa był serial House of Cards. Tytuł z pewnością słyszeli wszyscy. Okazało się, że można nakręcić cały sezon serialu i wrzucić go w jednym momencie do internetu. Użytkownicy bardzo ochoczo przyjęli taką propozycję dostarczania contentu. Co ważne: Netflix nie utrzymuje się z reklam firma ta pobiera abonament, w którym użytkownicy płacą za miesięczny dostęp do filmów i seriali.

Kolejną kwestią, dość istotną, jest piractwo. Jak grzyby po deszczu powstają serwisy, w których można w nielegalny sposób obejrzeć filmy i seriale. Doszło nawet do takiego paradoksu, w którym piraci żądają zapłacenia sobie za usługi premium. A usługi premium to oczywiście dostęp do nielegalnych filmów, do których nie może wejść zwykły użytkownik. Dość głośną sprawą jest cały czas reklamowanie się przez poważne firmy na tego typu portalach. Budzi to oburzenie branży filmowej i telewizyjnej. Z pewnością jednak wpływa to na oblicze telewizji w XXI wieku.

Telewizja musi podlegać ciągłej zmianie. Formaty są kopiowane lub kupowane są licencje. Koszt reklamy telewizyjnej ciągle rośnie, a ilość płatnych kanałów się powiększa. Telewizja Publiczna jest cały czas wspierana abonamentem, co pozwala jej na przykład nie przerywać filmów reklamami. U progu XXI wieku to nie będzie trwać wiecznie. Telewizja będzie coraz bardziej zależna od internetu. Wiem, że dla niektórych gigantów branży jest to trudne do przełknięcia, ale internet nie wpływa tylko na media. Internet wpływa na wszystko.

Zostaje więc jeszcze jedna kwestia: wideo w internecie. Telewizja musi konkurować o uwagę młodszych widzów z Youtuberami! Czy wielkim mediom się to podoba, czy nie nagle muszą one konkurować z domorosłymi produkcjami, które stopniowo się profesjonalizują. Ale gdy część branży sprofesjonalizuje, to pojawią się nowe młode wilki głodne sukcesu. Powstają specjalne agencje, które zrzeszają Youtuberów. W świetle tego Telewizja ma coraz trudniejsze życie. No ale cóż zrobić taki już jest ten początek XXI wieku :).

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Youtuber słowo nieco zabawne, będące próbą nazwania tego, co jeszcze nienazwane. Czy można już rzec, że tworzenie filmików na Youtube, stało się zawodem? Myślę, że nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak daleko będzie sięgać to zjawisko i jak wiele zmieni ono w konsumpcji rozrywki w XXI wieku.

Youtube to już nie tylko najpopularniejszy portal wideo w internecie należący do Google. Youtube to zjawisko socjologiczne :). A wraz z jego rozwojem będzie rozwijać się wspomniany zawód Youtubera. Będą powstawać nowe twory takie, jak agencje zrzeszające twórców i dbające o ich prawa i zyski. To wszystko się tak naprawdę zaczyna. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę drogi czytelniku, że być może wszystkim się wydaje, że Youtuberzy walczą o zainteresowanie odbiorców tylko między sobą. Jednak już niebawem będą oni stanowić poważne zagrożenie dla tradycyjnej telewizji! Jak bardzo telewizja widzi w tym zagrożenie widać chociażby po tym, że wszystkie liczące się stacje mają swoje kanały.

W Polsce tradycyjnie mamy do czynienia z kompletną mozaiką. Z jednej strony są przypadkowi twórcy, którym przypadkiem coś wyjdzie. Z drugiej strony widać coraz większą profesjonalizację starszych wyjadaczy. Jednym z moich ulubionych twórców jest Krzysztof Gonciarz, który ze swojej strony serwuje bardzo dobry jakościowo content. Jest to człowiek, który pracował jako dziennikarz i widać obycie i przygotowanie do takiego typu twórczości. Szczególnie głośno zrobiło się o nim jakieś 2 miesiące temu, gdy udało mu się zdobyć rekordową kwotę sponsoringu od swoich fanów na jednym z serwisów crowdfundingowych. Co prawda wywołało to falę kolejnych prób dorównania mu, ale tak naprawdę nie wyszło to tym twórcom na dobre. Nie do tego jednak zmierzam. Gonciarz, czy Jakóbiak są przykładem na to, że można to robić profesjonalnie. Obaj panowie robią swoje filmiki z wyjątkowym smakiem. To cieszy!

Wiadomo już, że ciężko będzie pobić rekord Wardęgi z psem-pająkiem. Jak sam on przyznał w jednym z wywiadów: był to jego strzał życia. Ja jednak głęboko wierzę, że stworzy on jeszcze wiele ultrapopularnych produkcji :). Wielką siłą psa pająka była jego uniwersalność językowa. Nie trzeba znać jakiegokolwiek języka, aby zrozumieć ten żart. Tutaj nie mają łatwo intelektualiści, którzy uwielbiają gadać po polsku, bo ogranicza to ich widownie, a tłumaczenie z napisami to jednak nie to samo. Z drugiej jednak strony widać, że popularne filmiki mają ponad 100.000 wyświetleń. Nie wiem czy tacy twórcy, jak Gonciarz czy Jakóbiak nie wychodzą na tym wszystkim najlepiej, ponieważ każdy ich filmik ma taką oglądalność. A skąd tu pieniądze?

Pojawiło się śmieszne określenie hajs z jutuba. Lubią go używać Ci, którzy mają tak dużo wyświetleń. Widzę tutaj syndrom polskiego hiphopu jeśli zarabiasz porządne pieniądze to już nie jesteś prawdziwy i się sprzedałeś. Tylko wydaje mi się, ze youtuberzy mają z tym mniejszy problem niż hiphopowcy. Więc skąd ten hajs? Przede wszystkim od samego Google, który dzieli się wpływami z reklam. Z drugiej strony mogą być na przykład odcinki sponsorowane, na których można naprawdę dużo zyskać. I co ciekawe zainteresowani taką współpracą są naprawdę duzi gracze. Kolejną opcją jest sponsoring od samych fanów, ale jak na razie tylko Gonciarzowi to wyszło na dobre :). Może na naszym podwórku nie jest jeszcze tak dochodowo, jak mają to youtuberzy z USA, ale widać, że branża się profesjonalizuje. Co nie zmienia faktu, że w każdej chwili może pojawić się amatorski filmik, który pokaże, że jest hardkorem i stanie się hitem internetu. Ale to zazwyczaj to jednorazowy strzał, a przecież w tym biznesie chodzi o powtarzalność sukcesu i stałe grono odbiorców. A wtedy hajs z jutuba się zgadza :).

Pozdrawiam!
Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W dobie internetu można dojść do wniosku, że jest coraz mniej wielkich innowatorów, którzy przewracają nasze życie do góry nogami. W historii ludzkości mamy do czynienia z krokami milowymi innowacyjności. Kolej, telefon, samochód to wszystko przełomowe wynalazki, które zmieniły nasze życie. Są one bardzo złożone i ich twórcy musieli mieć naturę wynalazcy, aby stworzyć coś tak wielkiego od podstaw. Wszystko zmieniło się gdy pojawił się internet.

Internet sam w sobie jest takim przełomowym wynalazkiem, jak samochód czy prąd. Jednak kolejne jego elementy to nie są rzeczy jakoś mocno odkrywcze. Weźmy taki mikrobloging czy video w internecie. Gdy myślimy o tych dwóch wynalazkach, to od razu pojawia nam się na myśli Twitter i YouTube. Czy to są epokowe wynalazki, na które trudno wpaść? Oczywiście, że nie! I wpadło na nie jednocześnie wiele osób. To wykonanie i skalowanie biznesu sprawiło, że dzisiaj to te dwa portale są liderami w swoich kategoriach.

Problem rodzi się odnośnie Facebooka. 10 lat temu to nie było to, co mam dzisiaj. Portal był dość prosty i przeznaczony dla studentów kilku amerykańskich uczelni. Te historię pewnie doskonale znasz z filmu The Social Network. Problem rodzi się jednak teraz gdy Facebook zaczyna poszerzać zakres swojej działalności. Nagle chce również dostarczać contentu filmowego na własnych serwerach, czy na dobrą sprawę zastąpić Twittera. Nie wspominając już nawet o tym, ze nie wiadomo jak potoczy się jego dział związany z zakupami online, czy kwestia artykułów od największych wydawców dostępnych bezpośrednio przez portal giganta. Czy Facebook zawładnie naszym internetowym życiem?

YouTube został przejęty przez Google wiele lat temu. Portal rozwijał się tak szybko, że gigant zdecydował się zamknąć swoją stronę Google Video. Większość ludzi pukała się w głowę na wieść o miliardowej transakcji. Dzisiaj, jak wiadomo inwestycja była bardzo opłacalna, a Android sprawił, że YouTube jest najpopularniejszym portalem z Video w internecie. Czy Facebook może mu zagrozić? Myślę, że istnieje takie ryzyko, ponieważ FB znacząco się rozrasta i stara się wchłonąć kolejne segmenty internetowej rzeczywistości. Mam jednak wrażenie, że marka YouTube jest na tyle silna, że będzie ona na pierwszym miejscu podium jeszcze przez długie lata.

Wracając do tematu felietonu: dziś nie trzeba wymyślić prochu, aby odnieść wielki sukces. Trzeba trafić w odpowiedni czas i wykończyć produkt na 100%. Idea Snapchata również jest bardzo prosta i nie był on kilka lat temu tym, czym jest dzisiaj. A mimo to zabiera on młodszych internautów Facebookowi. Wielkość FB może się z czasem okazać jego problemem. Kto wie czy za kilka lat nie zacznie produkować tabletów czy smartfonów. Nie zrobi czegoś w rodzaju Spotify czy Netflix. Wydaje się, że ma on jasną wizję produktu. Nie wiemy jak daleko ta wizja sięga. I nie wiemy czy za 5 lat nie za bardzo się ona rozjedzie. W polskiej rzeczywistości właśnie to zgubiło NK i GG chcieli za bardzo kopiować amerykańskie wzorce zamiast skupić się na tym, czym w rzeczywistości są. Do dzisiaj uważam ze idea nawiązania kontaktu z ludźmi z podstawówki po iluś latach jest w swej prostocie genialna. Niestety z czasem wizja się rozmyła.

NK to kolejny przykład prostego pomysłu, który odniósł gigantyczny sukces. Oczywiście nie neguję, że najtęższe mózgi naszych czasów pracują dzisiaj dla firm z sektora kosmicznego, czy biotechnologii. Ci ludzie będą zmieniać świat! Jednak proste pomysły jak video w internecie, czy mikrobloging mogą się nie wydawać aż tak wielkimi wynalazkami, ale w gruncie rzeczy takimi właśnie są. Każdego dnia mają one wpływ na miliardy ludzi! Nie trzeba odkrywać Ameryki na nowo dobry czas i dobre wykonanie, ot co.

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Wniosek po filmie Disco-Polo może być tylko jeden: To jeszcze nie koniec! O muzyce tej napisano już chyba wszystko. Od wielkiego wychwalania, po ogłoszenie rychłej śmierci. Faktem jest jednak, że w latach dziewięćdziesiątych właśnie ta muzyka królowała wszędzie. Na koncerty chodziły tysiące ludzi, a kasety/płyty sprzedawały się w milionowych nakładach. Powtórzę: To jeszcze nie koniec!

Pamiętam słowa dziennikarza muzycznego Michała Figurskiego, który chwalił się, że nabrał znajomego z zagranicy na discopolowe teledyski. Powiedział mu, że to co jest emitowane w programie Disco Relax (czy jemu podobnym), to filmy kręcone przez ludzi w domach i wysyłane do telewizji. Świadczy to o tym jakie zdanie na temat tej muzyki miał ów dziennikarz. Mimo tego to właśnie Disco-Polo królowało wszędzie. Jak przyznaje Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu, emitował on to, czego domagał się lud. Stąd przez wiele lat Polsat pokutował złą opinią na temat jakości programów. Kojarzony był z telenowelami i właśnie disco-polo. Jednak to Solorzowi ten nurt muzyczny tak wiele zawdzięcza. Głośno jest również o tym, że artyści byli sponsorowani przez mafię. To mogła być bardzo ciekawa forma inwestycji.

Wszystko doskonale istniało. Występowało wielu artystów. Potrafili się oni podzielić tym ogromny tortem. Aż wreszcie Disco-Polo niemal całkowicie zniknęło z massmediów. Podobnie jest dzisiaj z hip-hopem. Był moment, w którym stacje grały go bardzo namiętnie, aż zniknął on z eteru. Banicja disco-polo trwała dość długo. Tak naprawdę niewiadomo co było jej przyczyną. Może się wydawać, że to gusta masowego odbiorcy się zmieniły. Stał się on bardziej wymagający. Disco-Polo wydawało się mocno obciachowe.

Z tym wszystkim można by się zgodzić, gdyby sytuacja ta trwała. Jednak mamy do czynienia z prawdziwym renesansem tej muzyki. Z pewnością wielki wpływ miał na to hit zespołu Weekend Ona tańczy dla mnie. Grano go wszędzie. I to mogło otworzyć drogę do wspomnianego odrodzenia. I ponownie mamy do czynienia z ogromną ilością wykonawców, którzy jeżdżą po całej Polsce i chętnie występują. Impreza plenerowa niemal na pewno nie może się odbyć bez gwiazdy disco-polo. Sprzedaż płyt zastąpiono ilością wyświetleń teledysków na YouTube. Tym sposobem mamy podobne zjawisko, jak w latach dziewięćdziesiątych wszyscy znają największe hity topowych wykonawców.

Pojawiły się nawet stacje muzyczne, które specjalizują się w tej muzyce. O tym, żeby na otwartej antenie Polsatu pojawił się Disco Relax można zapomnieć. Jednak całodobowa telewizja, która skupia się na tym nurcie może być jeszcze bardziej skuteczna do promocji artystów. Oni z pewnością doskonale to wiedzą i dobrze żyją z władzami tych stacji. Co ciekawe pojawiają się nie tylko najnowsze hity. Często można odsłuchać nazwijmy to klasyki.

Wydawać by się mogło, że byt tej muzyki będzie dogorywał na weselach. Nic bardziej mylnego! W najbliższym czasie możemy się doczekać kolejnych gwiazd, które podbiją polską estradę. A Ci, którzy są już teraz trzymają się bardzo mocno. Najważniejsze w tej muzyce (jak w wielu innych nurtach) jest to, aby mieć hit. Piosenkę, za którą pójdą fani.

Czy ktoś jeszcze pamięta, ze hit disco-polo promował kampanię prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego? Że występowali w tym nurcie Bohdan Smoleń, czy Krzysztof Krawczyk? Dzisiaj disco-polo narodziło się na nowo. Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

 Jak wynika z analiz Google (właściciel YouTube) bardzo mało na nim zarabia! Mimo wprowadzenia reklam cały czas zyski są niewielkie. Przychody są ogromne, ale również koszty są niemałe. Czy Google znalazło rozwiązanie tego problemu? Co ma do zaoferowania swoim użytkownikom.

Jak przyznają redaktorzy mediów technologicznych pomysł wydaje się kontrowersyjny. YouTube nie odsłania na razie wszystkich kart. Wiemy, że użytkownicy YT w wersji Premium mają mieć wyłączone reklamy, oraz możliwość oglądania filmów w trybie offline. Pojawia się również opcja dla YouTuberów, którzy będą mogli udostępnić swoje filmy tylko tym, którzy opłacili abonament. Rodzi to nowe możliwości zarobkowe dla coraz popularniejszego zawodu Youtubera.

Jak może nie wszyscy wiedzą YT dzieli się zarobkami z reklam razem z autorami filmów. Oczywiście trzeba spełnić pewne warunki, jak na przykład to, że należy być właścicielem praw autorskich do filmu. Nie są to tak wielkie pieniądze, jak się niektórym wydaje. Nakłada się na to wiele zmiennych. Najgłośniejszy przykład z ostatniego roku to Sylwester Wardęga. Film o psie pająku przysporzył mu sławy, ale nie zarobił tyle ile się wszystkim wydaje. Za swoje 120.000.000(!) wyświetleń otrzymał około 400.000 złotych. W przeliczeniu na jedną osobę nie wychodząc to oszałamiające pieniądze. Jednak trzeba przyznać, że również w kraju nad Wisłą powstał nowy zawód. Jest nim Youtuber! Coraz więcej ludzi zaczyna żyć z tego. Czy zarabiają oni na programie partnerskim YouTubea? Też. Jednak prawdziwe pieniądze są w sponsoringach i lokowaniu produktu. Tak samo jak topowe blogerki modowe dostają ciuchy i kasę za promowanie konkretnej marki tak polscy youtuberzy również świetnie sobie radzą w tej dziedzinie. Rodzi się okazja dodatkowych zarobków. YouTube chce ponad połowę swoich zarobków  przeznaczyć na opłacenie autorów filmów. Oczywiście będzie to zależeć od popularności youtubera, oraz długości przebywania na stronie. Nowe źródło przychodów wydaje się kuszące. Ale czy przyjmie się u nas w kraju? Jednego można być pewnym raczej niewielu youtuberów zdecyduje się na tworzenie filmów na wyłączność dla użytkowników Premium.

Definitywnie zmierzamy ku zmianom. Jakiś czas temu pisałem o Google Contributor, czyli rozwiązaniu, które ma dostarczyć pieniędzy autorom najpopularniejszych stron. Google będzie pobierało miesięczny abonament i będzie dzielić się ze stronami w zamian za to, że te zrezygnują z reklam dla takich użytkowników. YouTube w wersji Premium to kolejny krok w tę stronę. Ogrom aplikacji sprzedawanych w modelu abonamentowym pokazuje, że era darmowego Internetu powoli się kończy. Już nie wystarczy, że płacimy pieniądze dostawcy Internetu. Stopniowo będziemy szli w kierunku, w którym za dostęp do poszczególnych serwisów trzeba będzie płacić. Co ciekawe: w Polsce model ten się coraz bardziej rozwija. Widać jak poczytne tytuły prasowe zaczynają pobierać opłaty za treści zamieszczone na swoich stronach internetowych.

YouTube jest graczem globalnym. Mimo, że jego właścicielem jest Google, to przez długi czas po prostu dokładano do interesu. Model reklamowy jest niewystarczający. Dlatego szuka się innych rozwiązań. Wejście modelu Premium może dać sporą szansę tradycyjnym wydawcą, którzy będą mogli publikować swoje filmy czy seriale i otrzymywać za to pieniądze za korzystanie z oferty przez użytkowników Premium. Ten moment musiał w końcu nastać! Jak śpiewają słynni Bitsy Boys (w składzie: Sadowski i Wnukiewicz z Brand24): Przemyśl model biznesowy! Życie z reklamy? Nie ma mowy!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Rok Wardęgi 2014-12-22 16:49
 Oceń wpis
   

Branża internetowa powoli bierze się za podsumowania mijającego roku. Z jednej strony był to rok wielkich przejęć. Z drugiej strony Google ogłosiło, że powstanie trzeci na świecie Campus, gdzie będą mogły się gromadzić Start-up. W minionym roku wydarzyło się wiele, ale jak dla mnie największy sukces odniósł Sylwester Wardęga! To zdecydowanie jego rok!

Youtube staje się coraz ważniejszym medium. Nagle tak zwani Youtuberzy mogą mieć większą siłę przebicia od gwiazd tradycyjnych mediów. Trafiają nawet do reklam telewizyjnych! I choć Wardęga nie trafił jeszcze do reklamy, to już może liczyć zyski. Tegoroczny hit Sylwestra o psie pająku w chwili gdy piszę te słowa ma ponad 120 milionów wyświetleń! Oczywiście zaraz pojawiły się spekulacje ile on na tym interesie zarobił. Najbardziej wiarygodne wydają się szacunki Forbesa, który wycenił, że Wardęga zarobił jakieś 400 tysięcy złotych. Może nie jest jeszcze milionerem, ale taka kwota za jeden film trwający 3 minuty - jest imponująca!

Wymieniony przeze mnie Forbes tak docenił Sylwestra, że umieścił go na swojej okładce. To świadczy o tym jak wielkiego wyczynu on dokonał. Być może nie są to 2 miliardy (!) wyświetleń, jakich dokonał artysta Psy ze swoim 'Gangnam Style'. Jednak to właśnie filmik Wardęgi został uznany przez samych twórców Youtube'a za jeden z najpopularniejszych w mijającym roku. Te 120 milionów wyświetleń robi naprawdę wrażenie. Rysunek Chici (czyli suczki, która wystąpiła w filmiku) pojawiał się nawet w głównym logo YouTube.

Co ciekawe Wardęga jest też liderem jeśli chodzi o ilość subskrypcji w naszym kraju. Jednak wynika to przede wszystkim z tego, że filmik z psem-pająkiem był uniwersalny językowo. To oznacza, że niemal bez znaczenia jest czy obejrzy go Polak, Amerykanin, czy Chińczyk. Wszystkich powinien równie bawić. Być może nie przerazi tylko Australijczyka. W końcu tam to są naprawdę wielkie pająki!

Za sukcesem Wardęgi idzie sukces agencji youtubowej LifeTube. Jak pokazują statystyki jest to najbardziej rozwinięta agencja tego typu, która opiekuje się youtuberami. Jednym z jej założycieli jest słynny Radek Kotarski, twórca Polimatów. Trafił on teraz do tradycyjnych mediów za pośrednictwem reklam, które serwuje nam Bank Millenium. To kolejny dowód na to jak świat mediów internetowych i mediów tradycyjnych się przenikają. Dzisiaj w budżetach reklamowych absolutnie nie można zapomnieć o reklamie internetowej. Jednak twórcy internetowi dają coraz więcej kanałów jej dystrybucji. Nie jest to już tylko promowanie się na największy portalach. Teraz możemy zauważyć bardzo silne lokowanie produktu w filmikach na Youtubie. I chociaż u Wardęgi jeszcze tego nie ma, to tak na przykład trio z Abstrachuje testowało już samochód.

Polska vlogosfera będzie się rozwijać. Jednak występowanie Radka Kotarskiego w reklamie i międzynarodowy sukces Wardęgi, to jaskółki, które prorokują wiosnę dla tej branży. Może się nawet okazać, że są to milowe kroki! A takie szacowanie przełoży się na budżety firm, które będą zlecać reklamę bezpośrednio YouTubowi, czy lokować produkty za pośrednictwem Youtuberów. Z jednej strony wymieniony YouTube płaci pieniądze za wyświetlenia. Z drugiej można lokować produkty. Może to sprawić, że nagle pojawi się dużo więcej youtuberów. Chociaż ciekawy jest fakt, że najwięksi gracze tej branży na świecie, to Ci, którzy grają w gry jednocześnie je komentując. Może to jest właściwa droga dla następnych youtuberów, którzy z pewnością pojawią się po sukcesie Wardęgi!

Mimo, że Sylwester mówi, ze pies pająk to był jego strzał życia, to ja dalej wierzę, że uda mu się go przebić. Więc na święta życzę wszystkim youtuberom z Polski jak najciekawszych pomysłów i realizacji! To będzie z pożytkiem dla całej branży!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
Imperator YouTube'a 2014-09-09 15:30
 Oceń wpis
   

W momencie gdy piszę te słowa filmik Mutant Giant Spider Dog ma ponad 62 miliony wyświetleń. Co ciekawe liczba ta stale rośnie. Ale o co te całe zamieszanie?

Sylwester Sebastian Wardęga, to jeden z największych prześmiewców polskiego internetu. Przebierał się za Spidermana czy trenował kondycję Policjantów. Kanałem, na którym działa jest przede wszystkim googlowy YouTube. Co ciekawe pobił on drugi rekord polskiego internetu w ciągu ostatnich kilku dni posiada 2 miliony subskrybentów na swoim kanale.

Wokół jego filmu, do którego zaangażował swojego psa Chicę, zrobiło się bardzo głośno. Trafił nawet do telewizyjnych serwisów informacyjnych. Jest to rzecz niespotykana w polskiej skali. Zdarza się co prawda, że internetowe postacie są proszone o komentarz do jakiejś sprawy. Jednak sytuacja, w której o gościu z jutuba jest materiał nie zdarza się tak często!

Wielkim pierwowzorem Wardęgi był Remi Gaillard. Ma on równie szalone pomysły. Na przykład przebrał się za Mario i jeżdżąc gokartem rzucał w innych bananami. Jest to jedna z topowych postaci światowego YouTube'a. Jednak dzięki swojemu dziele Wardęga również może przestać być tylko lokalnym smaczkiem. Już dzisiaj jego film o psie przebranym za pająka ma zasięg światowy i jest promowany na stronach głównych Youtube w różnych krajach.

Według wyliczeń jednego z portali Wardęga otrzyma za swój wybryk przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Dzięki takiemu podejściu bycie youtuberem może przestać być tylko hobby, do którego się dopłaca. Jak widać można z tego całkiem nieźle żyć. Zawód wykonywany? Youtuber! Myślę, że Wardęga nie spocznie na laurach i sprosta oczekiwaniom milionów. Za jakiś czas pojawi się kolejny hitowy filmik. Chociaż trzeba przyznać, że zapowiadał on, że pójdzie w jakość...

Nowym trendem wśród polskich youtuberów jest tworzenie tak zwanego contentu premium. Przykładem może być świetnie radzący sobie z googlowym portalem Krzysztof Gonciarz. Zasłynął on z tworzenia programu Zapytaj Beczkę, oraz wykreowania postaci prześmiewczej Krzysztofa Kanciarza. W jednym z wywiadów podkreśla on, że jego widzowie dorastają i chcą rozrywki na wyższym poziomie. Hitem okazała się jego seria relacji z Japonii, w której przebywał w tym roku dwukrotnie. Czy to przyszłość Youtube'a? Gonciarz mówi, że właśnie tak mu podpowiada intuicja.

Innym przykładem contentu premium może być Radek Kotarski, który tworzy od jakiegoś czasu wyśmienite Polimaty. Są to różne naukowe ciekawostki. Jednemu z banków spodobał się on tak bardzo, że dostał angaż do reklamy. Ktoś się śmiał, że jest on dla tego banku tym, kim Marek Kondrat dla innego banku. Ciężko stwierdzić jaką gażę Radek otrzymał za występ w reklamie. Ciężko stwierdzić czy to tylko jednorazowa reklama czy kontrakt na wiele miesięcy. Jedno jednak łatwo stwierdzić: środowisko youtube'owe może być z niego dumne, ponieważ przeciera szlaki, którymi pewnie potem pójdzie wielu z nich! Czy Wardęga również wystąpi w reklamie? To pewnie kwestia czasu!

YouTube rośnie w siłę! A razem z nim rośnie polska scena twórców filmów na tę platformę, pieszczotliwie zwanych youtuberami. Wardęga pokazuje, że Polak nie jest skazany tylko na polskiego odbiorcę. Może mierzyć wysoko i dorównywać najlepszym! Myślę, że forma jego filmu bardzo to ułatwia. Zrozumie go zarówno Polak, jak i Amerykanin. Sylwestrze! Życzę jeszcze wielu sukcesów!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Jeff Bezos przechytrzył Google w wyścigu po serwis streamingu gier Twitch. Za kwotę 970 milionów dolarów Amazon przejął wymieniony serwis. Jak widać zabawa w przejęcia rozkręca się na dobre! Ale jaki jest w tym właściwie cel?

Serwis Twitch działa dość sprytnie. Gracze decydują się na streming tego jak grają, a inni ludzie to namiętnie oglądają. Wiele osób pewnie się zastanawia: co może być fascynującego w patrzeniu na to jak inni grają w grę? Ano widać, że musi być to bardzo fascynujące, ponieważ oglądają to miliony użytkowników!

Przez ostatnie tygodnie sytuacja wydawała się być klarowna: Google miał przejąć serwis. W ostatniej chwili do gry wkroczył Amazon i zaoferował 970 milionów dolarów! Jednak mam takie wrażenie, że nie do końca chodziło o pieniądze. Z pewnością były one bardzo ważne. Aczkolwiek równie istotna mogła być swoboda jaką twórcą Twitch'a będzie dawał Amazon. Z Google jest taki problem, że przejmuje ono wiele serwisów, a potem robi z nich produkty Google cośtam, lub po jakimś czasie całkowicie je zamyka. Twórcy serwisu musieliby się bardzo dostosować do wymogów giganta Mountain View.

Amazon nie przestaje zaskakiwać. Stał się największym sklepem internetowym na świecie. Jednak jak widać Jeffowi Bezosowi to nie wystarcza! Po tym jak coraz ostrzej wkracza w świat muzyki, oraz jest liderem nowego rynku, jakim są ebooki, pora uderzyć w sektor gier! Nikt tak naprawdę nie wie co dokładnie planuje Bezos. Z pewnością ruch ten jest bardzo przemyślany i coś sobą symbolizuje. Eksperci twierdzą, że może być to ruch w stronę uderzenia gier, a nawet do stworzenia własnej konsoli. To mogłoby solidnie zaszkodzić Sony i Microsoftowi, którzy aktualnie dzielą między siebie ten niezwykle dochodowy rynek.

Gry komputerowe mogą być kolejnym etapem na drodze rozwoju Amazonu. Ponieważ jest to największa firma z branży eCommerce na świecie, to niesie to za sobą ogromne możliwości. Nie mówiąc już o przenośnych urządzeniach prosto od Jeffa Bezosa. Amazon Phone może okazać się świetny polem do wykorzystania w temacie gier. Na konkretne rezultaty tych działań jeszcze trochę poczekamy. Jednak trzeba przyznać, że jest na co czekać!

Wielkie przejęcia robią wielkie wrażenie. Czy to oznacza, że szykuje się nam kolejna bańka spekulacyjna? A może po prostu te kosmiczne wyceny firm mają jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. Można odnieść wrażenie, że najwięksi gracze traktuje takie pomysły internetowe jako transfuzję na polu innowacji. Mogliby sami stworzyć podobne rozwiązania i przez kilka lat zabiegać o użytkowników. Być może nawet prześcignąć pierwowzór. Jak widać bardziej opłaca się kupić gotowca. Technologicznie te firmy nie stoją na jakimś megapoziomie. Chodzi bardziej o użytkowników wiernych fanów marki.

Ostatnio największym graczem na polu przejęć był Facebooku. Jak widać inni duzi gracze nie chcą być w tyle. Jeśli trafi się okazja, to trzeba z niej korzystać! Pytanie tylko czy przy takiej praktyce jest jeszcze szansa na to, aby wyrósł kolejny duży gracz pokroju Google czy choćby Facebooka. Z historii tego drugiego wiemy, że również miał on być przejmowany m. in. przez Microsoft. Mimo to zachował niezależność. Liczę na to, że nie wszystkie rosnące firmy zostaną przejęte przez większych graczy. A z czasem to one będę przejmować. Już jako liderzy rynku!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

Już niebawem rozpocznie się na dobre szał. Ruszą nowe ramówki stacji telewizyjnych. Jak na razie w internecie ujawnił się już TVN ze swoim spotem reklamującym, co ciekawego przygotował na jesienne dni i wieczory. Spot jak zwykle wykonany jest bardzo profesjonalnie i z oryginalnym pomysłem. Pamiętam, jak była akcja Przygarnij kropka, ten ludzik, tvnowoa kulka ewidentnie do tego nawiązuje. Czy warto czekać na jesień?

O ile rozumiem, że do wakacji szkolnych trwa jedna ramówka, a kolejna rozpoczyna się dopiero po wakacjach. Tak nie rozumiem dlaczego w środku zimy kończy się ta jesienna ramówką i są nam serwowane powtórki. Są jednak seriale (głównie telenowele), których nie tyka ta zasada. Czy dla stacji aż tak bardzo nieopłacalne jest tworzenie nowego contentu na cały sezon grzewczy ? Jacyś spece od marketingu telewizyjnego z pewnością by mi to wytłumaczyli mówiąc, że tak zmniejsza się koszty. Ale faktem jest, że większość ludzi ogląda drugi raz to samo!

Warto przyjrzeć się Polsatowi, który ostatnimi laty bardzo odświeżył swój wizerunek. Kiedyś był on kojarzony głównie z disco-polo i tandetnymi brazylijskimi telenowelami. Teraz jest to stacja, która bardzo dba o jakość swojego contentu. I chwała Zygmuntowi Solorzowi za to. Aczkolwiek za cholerę nie mogę zrozumieć jak na ramówkach wszystkich stacji tak doskonale radzą sobie wszelkiego rodzaju paradokumenty. Problemy tam poruszane są często bardzo żenujące. A sama jakość tych programów pozostawia wiele do życzenia. Prawda jest jednak jedna skoro ludzie chcą to oglądać, to produkuje się tego jak najwięcej. Tak samo kiedyś było z brazylijskimi telenowelami i reality show. Wszyscy to oglądali! Dzisiaj gusta się zmieniły.

Warto zauważyć, że od czasów, kiedy, jeszcze wtedy Telekomunikacja Polska, wprowadziła Neostradę, to jakość i stopień używania internetu znacznie wzrósł. To sprawiło, że po jakimś czasie standardem stało się oglądanie video online. Wcześniej na wszelkiego rodzaju modemach i innych słabych łączach było to nie do pomyślenia. Wtedy najprawdopodobniej szefowie wielkich stacji telewizyjnych zauważyli, że z jednej strony internet jest dla nich szansą, a z drugiej ogromnym zagrożeniem. Już nie tylko walczyli między sobą o zainteresowanie widzów. Walczyli z całym potencjałem internetu! A jest on ogromny, czego przykładem może być sukces YouTube. Jednak internet okazał się także ogromną szansą. Można było z jednej strony dodawać content, którego już się nie puści w telewizji tradycyjnej, a z drugiej publikować te odcinki, których jeszcze nie było w telewizji. To świetny sposób na koszenie kasy na widzach, którzy nie mogą wytrzymać do emisji w telewizji.

Był już cały wpis o tak zwanych Youtuberach, którzy zdobywają ogromne zainteresowanie internautów. Nastały czasy, gdy tradycyjne media muszą podjąć walkę z najbardziej demokratycznym medium internetem. Czy są z góry skazane na przegraną? Czy internet wchłonie pozostałe media? O tym przekonamy się niebawem. Jak na razie ebooki (a co za tym idzie również eczasopisma) nie sprzedają się tak dobrze, jak liczył na to Amazon tworząc swojego Kindle'a. Jednak ten rynek będzie ciągle rósł. A tradycyjni wydawcy będą migrować w stronę internetu. Wielkim hitem okazały się dwa rozwiązania konkurencyjnych stacji: Player.pl (TVN) oraz iPla (Polsat). To kwestia czasu jak oba rozwiązania będą zdobywać coraz większy zasięg. Również TVP nie jest obojętne i tworzy swój własny serwis VOD. Ciekawym ruchem było przeniesienie contentu stacji publicznej do iPli. Zobaczymy ile ten sojusz przetrwa. Walka więc trwa! I mam nadzieję, że największym wygranym będziemy w niej my widzowie!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
 Oceń wpis
   

W analogowych czasach o popularności piosenki świadczyło to ile razy jest grana w stacjach radiowych. Jeśli hit był dość łatwy do zapamiętania to zaczął grać w głowie radiosłuchaczy. Zaczęli go nucić, czy podśpiewywać. Radia miały ogromną władzę pod tym względem. Na dzień dzisiejszy jeszcze trochę tej władzy zostało. Drugim organem władzy stały się stacje telewizyjne. Nie wiem jak było za czasów, gdy w polskiej telewizji było tylko kilka kanałów, ale dzisiaj jest już sporo stacji muzycznych. Inna sprawa, że wiele z nich zdecydowało się na emisję durnych programów dla nastolatków.

Są takie piosenki, których nie grają radia, a pomimo to są niezwykle popularne! Jak to możliwe? Analogowe czasy się skończyły. W dzisiejszych, cyfrowych czasach najważniejszym medium popularności piosenki staje się googlowy YouTube. Jest on bezlitosny! Jeśli ludzie nie będą czuli piosenki i nie będą jej odtwarzać, to będzie to miało wpływ na ilość wyświetleń, która jest pokazywana za każdym razem, gdy ładujemy teledysk. Największe gwiazdy chcą być na YouTubie i promować swoją muzykę.

Na YouTube'a trafiają zarówno największe hity artystów, jak i te najnowsze. Często te terminy się łączą ze sobą :). Radio i telewizja może stać się stymulatorem liczby wyświetleń na googlowym portalu. Jednak są sytuacje, gdy radia nie grają jakiejś piosenki, a mimo to jest ona hitem na YouTubie. Stąd mój jasny wniosek w dzisiejszych czasach (cyfrowych) wyznacznikiem popularności piosenki jest ilość wyświetleń na portalu YouTube.

YouTube może się okazać bezlitosny dla radiowych pupili. Często dość dobre piosenki, które grają radia nie mają wielkiej ilości wyświetleń. Wygląda jednak na to, że największym zwycięzcą tego zjawiska może okazać się Vevo.com. Z pewnością już zauważyłeś Drogi Czytelniku, że nazwy kanałów na YouTube często nazywają się NazwaArtystyVEVO. To fascynujące jak ktoś dostrzegł potencjalny biznes w katalogowaniu i dodawaniu zarówno starych, jak i nowych utworów artystów przeróżnej maści. I są to zarówno artyści z Polski, jak i największe gwiazdy amerykańskie. Także ktoś bardzo się przyłożył i zdobył spore zaufanie wytwórni.

YouTube namiesza w branży muzycznej. To co widzimy obecnie to dopiero początek! A przecież ten portal to nie tylko muzyka. To również vlogi, a nawet pełne filmy, które można legalnie oglądać (głośna sprawa dwóch polskich wytwórni, które udostępniły kilkadziesiąt klasyków). Ten serwis jest naprawdę dobrze pomyślany i wróżę mu świetlaną przyszłość! Być może, gdy Google go kupowało za grube miliony dolarów mogło się wydawać, że przepłacają. Jednak wideo w sieci to kolejny krok milowy, który świadczy o tym, że to medium niezwykle się rozwija. W sieci wszystko ma swój czas. Tak jak przyszedł czas na portale społecznościowe i pozbawienie się anonimowość tak nastał czas na wideo w sieci. Teraz największe stacje telewizyjne migrują w kierunku internetu, co oznacza, że to dopiero początek.

Kończąc ten wpis pragnę wrócić do głównego tematu. Definitywnie skończyły się czasy analogowe, gdy nadawcy mówią nam czego mamy słuchać. To daje nam wolność wyboru. Oczywiście, przynajmniej na razie, wszystkie radia nie upadną. One nadal mają swoje miejsce w naszym życiu. Chociażby jadąc samochodem radio jest cudowne. Trudno stwierdzić jak rozwinie się rynek video online. Na razie zapowiada się, że będzie to coś niesamowitego. Dzisiaj każdy ma szansę przebić się ze swoją twórczością na YouTubie. Nie wiem czy wiesz Drogi Czytelniku, ale tak zaczynał Justin Bieber! Jest w tym potencjał!

Pozdrawiam!

Paweł F. Kowalski

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2016-10-06 09:48
MateuszCzech do wpisu:
Cudze chwalicie swego nie znacie!
Cześć Paweł! Dzięki za tak wiele miłych słów na temat Brand24 - to dla nas bardzo budujące i[...]
 
2016-04-11 19:43
ostatniKlient do wpisu:
Co dalej z Allegro?
allegro strzela sobie w kolano, już sami zaczęli sprzedawać jako GRUPA ALLEGRO taniej od swoich[...]
 
2016-03-06 03:38
Udjsjsjs do wpisu:
BlaBlaCar: czy za damo umarło?
Typowy pokaczek.wszystko za darmo....tam pracuja ludzie...to duza firma...z czegos musza zyc...
 




Kategorie Bloga



Ulubione blogi